Feltz Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 (edited) [quote name='isabelle301'] .... I powiem Ci wiecej. Mój organizm - a jestem takim amym człowiekiem jak ty pod względem gatunku - też nie jest. W mojej diecie może jest więcej roślin niż w diecie mojego psa, ale jet to znikomy %. Wyniki badań, samopoczucie, funkcje życiowe są super. Mojemu psu wystarczy 1 jabłko tygodniowo. Ja potrzebuję kromki chleba dziennie. Reszta to nabiał, jajka i mięso. No widzisz. Właśnie o tym mówię. Już sporo lat temu naukowcy przeprowadzając eksperymenty stwierdzili jednoznacznie, że człowiek może sobie poradzić bez mięsa w diecie i żyć równie zdrowo jak na diecie mięsnej. Ty (i wiele innych osób) nadal jesz mięso bo tak jest łatwiej utrzymać się przy zdrowiu i smaczniej. Ty jesz dużo mięsa a mogłabyś równie dobrze żyć bez niego. Baaardzo wiele źródeł potwierdza, że tak jest i z psami - tylko trzeba troszkę pogłówkować (tak jak zresztą z dietą wege dla ludzi). Dodam przy tym, że wegetarianie pobiegną o wiele dłużej niż np gazela lub inny roślinożerca i również zagonią ją na śmierć, jako że ludzie - ci jedzący mięso i ci nie jedzący mięsa - mają lepszą wymianę ciepła niż większość zwierząt. To nie ma nic wspólnego z mięsożestwem. :D Sprawdź sobie info na temat polowania uporczywego. Kot, tygrys, lew - drapieżnik i mięsożerca obligatoryjny (nie przeżyje nawet krótkiego okresu bez białka zwierzęcego) rzuca się na ofiarę z ukrycia i jak jej nie dopadnie to nie biegnie za nią, bo on (mięsożerca obligatoryjny) padł by o wiele szybciej z wyczerpania niż roślinożerca - coraz bardziej w to Twoje wykształcenie biologiczne nie wierzę jak podajesz takie przykłady. Ludzie - ja tu nie namawiam do karmienia psa kiełkami czy innymi listkami. Szukam alternatyw, które dostarczą psu wszystkich materiałów odżywczych, których potrzebuje, bez jedzenia mięsa. Sporo o tym przeczytałem i jest wiele potwierdzonych, przebadanych zdrowych psów na różnych dietach bezmięsnych. I żyją. Zdrowo :D Jako człowiek, który kocha zwierzęta staram się zminimalizować bezsensowne ich zabijanie. Logicznie zabijanie zwierząt aby ludzie się mogli lepiej nażreć, skoro mogą równie dobrze odżywiać się roślinami, jest dla mnie nie do przyjęcia. Jeśli da się wykarmić psa tak aby żył zdrowo bez mięsa to wg mnie jest naszym obowiązkiem dokształcić się na ten temat. Powtarzam: kilkadziesiąt lat temu twierdzono, że mięso jest nieodzownym składnikiem diety ludzkiej i bez niego zapada się niechybnie na różne choroby. Wielu lekarzy nadal tak twierdzi. Postępy w technologii ułatwiają nam ludziom nie jedzącym mięsa żyć zdrowo. Szukam takiej alternatywy dla moich piesków. Wydaję mi się, że kolejnym krokiem będą maile do kilku uniwersytetów i/lub naukowców badających te kwestie. Mam tylko nadzieję, że będą odpowiadać tak ochoczo jak forumowicze dogomanii :D Edited January 20, 2014 by Feltz Quote
Feltz Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 [quote name='Maron86']Widocznie szukasz tego co poprze twoją ideologię zamykając oczy na całą resztę, w takim wypadku zawsze znajdziesz potwierdzenie że pies może nie żreć mięsa. Dlaczego? Bo 'wegetarianizm jest na topie', bo tak jak ty sporo ludzi 'ma dylemat' i woli psa faszerować zbożem i wmawiać sobie że czyni dobro... Lepszym wyjściem dla takiego psa jest nauczenie go polowania i wypuszczenie w las :roll:. Linki które znalazłam w dosłownie 10sec: http://www.rynekzoologiczny.pl/nr/warto_wiedziec/mieso_w_diecie_psow.html http://platinum-natural.pl/food-zywienie/psy-potrzebuja-miesa/ Takich linków, artykułów jest multum. To którą alternatywę wybierzesz dla swojego mięsożernego psa jest twoją decyzją, niestety twój pies ma mało do gadania. Acha i jeszcze z tego samego serwisu (rynekzoologiczny) - inny artykuł: [FONT=Tahoma]Zagraniczni zwolennicy diety wegetariańskiej Moda na dietę wegetariańską dla psów i kotów, zresztą jak większość trendów, przywędrowała do nas z zagranicy, gdzie np. w USA czy w Wielkiej Brytanii w dość krótkim czasie zyskała spore grono zwolenników. Jednym z nich jest James O’Heare, weganin i światowej sławy behawiorysta karmiący na co dzień swojego psa fasolą, olejem kukurydzianym i niewielką ilością brązowego ryżu. – Podawanie zwierzęciu mięsnej karmy oznaczałoby łamanie przyjętych przeze mnie zasad – tłumaczy. – Efekty nowej, bezmięsnej diety pozytywnie mnie zaskoczyły. Wcześniej pies miał podrażnioną skórę i był niejadkiem. Teraz ma doskonały apetyt i pozbył się skórnych problemów – argumentuje. Zwolennikiem karm wegetariańskich dla zwierząt jest także Andrew Knight, amerykański lekarz weterynarii. Jego zdaniem mięsne karmy komercyjne wypełnione są niebezpiecznymi dla życia zwierząt składnikami, które powodują raka, zaburzenia pracy nerek, wątroby i serca.[/FONT][FONT=Tahoma] Polskie psy na bezmięsnej diecie Przykłady stosowania bezmięsnej diety wśród psów i kotów widoczne są także w Polsce. – We wrześniu tego roku zetknęłam się z właścicielką dwóch jamniczek długowłosych, które przebywały na diecie wegetariańskiej, którą stanowiły głównie parowane warzywa, mieszanki olejów tłoczonych na zimno, strączkowe i makaron, ze sporadycznym dodatkiem nabiału. Oprócz tego właścicielka dietę uzupełniała suplementami – opowiada Sybilla Berwid-Wójtowicz, dr nauk weterynaryjnych. – Psy wyglądały doskonale jak na 7 i 9 lat. Miały błyszczącą sierść i cieszyły się dobrym zdrowiem. W przypadku kotów dieta wegetariańska czy wegańska jest sprzeczna z naturą zwierzęcia i może być prowadzona wyłącznie z dużym udziałem syntetycznych suplementów, co poddaje w wątpliwość jej zasadność i możliwość utrzymania dobrostanu tych zwierząt – pointuje. [FONT=Verdana]Jak już wspomniałem - szukam i czytam. Informacje nie są tak jednoznaczne jak je malujecie....[/FONT][/FONT] Quote
Dardamell Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Feltz, ale Ty nie jesteś miłośnikiem zwierząt. Miłośnik zwierząt szanuje wszystkie zwierzęta a nie wybiórczo. Z Twoich postów niestety bije ogromny brak szacunku do psów. Nie dość, że sam starasz sie podporządkować ten gatunek własnej ideologii, pomijając zupełnie psią naturę i jej mięsożerność, to specjalnie wyszukujesz kłamliwe artykuły, aby swoją tezę utwierdzić. To nie jest miłość do psa, wręcz przeciwnie. Pies jest względnym mięsożercą, co oznacza, że w czasie barku dostępu do pożywienia mięsnego jest w stanie przeżyć na pokarmie roślinnym ale jak tylko wraca dostęp do pożywienia mięsnego to porzuca roślinność i wraca do tego, do czego natura go stworzyła. Karmienie psa wbrew jego naturze jest brakiem szacunku zarówno dla niego jak i dla natury jako takiej, która psa wymyśliła w takim a nie innym kształcie. Quote
Sybel Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Tak tylko wtrącę: na Syberii żyją plemiona, które ze względu na swoje położenie geograficzne przez jakieś 70% roku nie mają dostępu do warzyw i owoców, w związku z czym ich system trawienny jest skoncentrowany na pozyskiwaniu białka z mięsa. Nie pamiętam, jak dokładnie to wygląda, jestem filologiem, z biologią mam wspólne tyle, ze żyję, ale generalnie również nie każdy człowiek może i powinien być wegetarianinem. Kwestia pochodzenia geograficznego i budowy układu trawiennego. Zresztą w naszym klimacie przed wielkim rozwojem wymiany towarów również dieta była bardzo zróżnicowana w zależności od tego, co było w danym okresie dostępne - świeże warzywa, przetwory, mięso... Bez wyrobów mięsnych przetrwać zimę (tę dawną) bez CO u nas, w Skandynawii czy dalej na północ się nie da. W wielu kulturach pierwotnych to potrawa z mięsa jest tą najbardziej wykwintną, zarezerwowaną dla najważniejszych, a więc najsilniejszych jednostek, dla cieżarnych, dla dzieci. Jakieś podstawy to chyba musi mieć, prawda? Natomiast nie rozumiem, jak można próbować zmienić zwierzę, po którym na pierwszy rzut oka WIDAĆ, ze jest stworzone do polowania, w roślinożercę. Zasada jest prosta: jesteś wege, nie chcesz mieć grama mięsa w domu, nie bierz mięsożercy i nie kształtuj go na własne podobieństwo. Podjąłeś swoja decyzję - szanuję to, jeśli Ci służy, czemu nie? Ale nieetyczne jest zmuszanie zwierzęcia mięsożernego do przejścia na dietę, która nie zawiera potrzebnych mu składników w odpowiedniej formie i ilości. To jest po prostu nie fer wobec zwierzęcia, dla którego jesteś bogiem. Quote
Aysel Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 [quote name='Feltz'][FONT=Tahoma]Andrew Knight, amerykański lekarz weterynarii. [/FONT][FONT=Tahoma] [/FONT] Bardzo wiarygodne źródło, poważnie :) Nauka o żywieniu zwierząt na weterynarii ogranicza się do prezentacji swoich karm przez RC/Purinę/Eukanubę/Hillsa Życzę powodzenia w opieraniu swoich osądów na podstawie doświadczeń ludzi którzy psy karmią jak króliki choć przez wiele lat na studiach uczono ich, że psy są MIĘSOŻERCAMI. Samo to powinno dawać do myślenia na temat jakości wiedzy tychże jednostek :) PS: To, że pies jest w stanie WYTRZYMAĆ na pożywieniu roślinnym nie oznacza, że jest to dla niego dobre. Tak jak to, że jadłbyś same korzonki i glony nie znaczy że jest to dla Ciebie dobre. Proponuję zrobić prosty test zanim napiszesz do tych wspaniałomyślnych ośrodków naukowych finansowanych grubą kasą RC (czyli możnaby powiedzieć karmy wegetariańskiej :))... Podsuń psu kawałek wołowego, tłustszego ochłapu albo ładną surową kość, w drugiej misce postaw marchewkę/inne pożywienie które uważasz za takie wspaniałe. I zobacz co pies ruszy jako pierwsze. Gwarantuję, że NIE marchewkę. Jeśli zdecydujesz się na taką dietę dla swojego psa zrobisz mu ogromną krzywdę w zasadzie wyłącznie w imię swojego 'widzimisię'... Przykre... Quote
Maron86 Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 7 i 9lat to są przepraszam ja ciebie bardzo stare psy? Moja 11letnia suka po dziś dzień zachowuje się jak wtedy gdy miała lat 5-6, pełna wigoru i energii, w lato jedzie na swój pierwszy w życiu obóz pasienia, lata za frisbee, skacze przez 'hopki', ćwiczy sztuczki. To jest zdrowy pies w kwiecie wieku. 9 lat u jamnika to dopiero połowa drogi życiowej, pogadamy jak dożyją i w jakim stanie 15-17lat, o ile dożyją. Jest tak jak pisałam wyżej, chcesz na przymus z mięsożercy zrobić królika - niestety nikt nie jest w stanie ci tego zabronić, szkoda tylko że psa o to zdanie nie zamierzasz spytać. Zawsze znajdziesz zadowalające cię artykuły bo zarówno na poparcie faktów biologicznych (pies to mięsożerca) jak i poparcie mody wege jest ich masę. Trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem i być uczciwym wobec zwierzęcia które się posiada. Quote
filodendron Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 [quote name='motyleqq'] pierwsze słyszę, by kobieta miała mleko bez porodu, bo wywołano to hormonami. po co ktoś miałby to w ogóle robić? To jest możliwe przy chorobie zwanej hiperprolaktynemią - no ale właśnie, to jest choroba. U źródła której często leży guz przysadki. U wilków/psów są ciąże urojone - wtedy też występuje laktacja. Także teoretycznie można laktację pobudzić hormonami, bez porodu - tylko no właśnie, po co ktoś miałby to robić? I skąd brać same samice? Na dzień dzisiejszy nie ma sposobu na humanitarne pozyskanie mleka i jaj na masową skalę. Źródło mleka i jaj musi być odnawialne - nie umiemy jeszcze tak sterować płodnością, żeby rodziły się same krowy i kury, to nie Seksmisja. Coś trzeba robić z kogutami i bykami. Jeszcze kwestia ceny takiego hipotetycznego humanitarnego mleka/jajka. Kura jest nośna na opłacalnym w masowej produkcji poziomie przez dwa lata. A "w naturze" może żyć lat kilkanaście. Kto i gdzie zapewni jej emeryturę? Quote
barbarasz49 Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Powiem szczerze,że od ponad 40 lat zajmuję się psami i jeszcze nie słyszałam o psach nie jedzących mięsa.Dla mnie to jakiś absurd! Quote
Amber Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 A w naturze eko-wege chyba w ogóle samo posiadanie psa jest nieetyczne. Nie mówiąc o tym, że sam pies jako gatunek jest nieetyczny, bo stworzony sztucznie. A przecież zwierzaczki powinny być wolne, a ludzie mieszkać na drzewach. Eniłej, uważam, że jak ktoś ma jakieś problemy z mięsną dietą psa, to powinien sobie opuścić trzymanie takiego zwierzaka i przerzucić się na chomiki czy świnki morskie. Psy pozostawić tym, którzy mają twardy sen pomimo zwłok trzymanych w lodówce. Quote
motyleqq Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 filodendron napisał(a):To jest możliwe przy chorobie zwanej hiperprolaktynemią - no ale właśnie, to jest choroba. U źródła której często leży guz przysadki. U wilków/psów są ciąże urojone - wtedy też występuje laktacja. Także teoretycznie można laktację pobudzić hormonami, bez porodu - tylko no właśnie, po co ktoś miałby to robić? I skąd brać same samice? Na dzień dzisiejszy nie ma sposobu na humanitarne pozyskanie mleka i jaj na masową skalę. Źródło mleka i jaj musi być odnawialne - nie umiemy jeszcze tak sterować płodnością, żeby rodziły się same krowy i kury, to nie Seksmisja. Coś trzeba robić z kogutami i bykami. Jeszcze kwestia ceny takiego hipotetycznego humanitarnego mleka/jajka. Kura jest nośna na opłacalnym w masowej produkcji poziomie przez dwa lata. A "w naturze" może żyć lat kilkanaście. Kto i gdzie zapewni jej emeryturę? ale czy taka laktacja, wywołana chorobą albo ciążą urojoną jest taka sama jak ta 'normalna'? wiesz, ostatnio oglądałam reklamę pewnego serka, gdzie pan powiedział, że krowy z których mleka korzystają, idą na emeryturę do CowSpa. cóż za urocze mydlenie oczu :loveu: niesamowicie zaskakujące jest to, że są ludzie, którzy w to wierzą. i w to, że mleko bierze się z jedzenia trawy na łące. Quote
asiak_kasia Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Ktoś, gdzieś się kiedyś dzielił filmikami jego psów(jakies wege forum), które od iluś lat są na karmie wege. Psy się snuły dosłownie na spacerze, zero wigoru, matowa sierść, i ogólnie zwierzaki takie bez życia. Jak 16letnie schorowane staruszki. Jeżeli sam fakt, że pies nie padł z głodu jest dla wege-oszołomów dostatecznym dowodem na to, że tak można zwierze karmić, to faktycznie się nie znajdzie nici porozumienia. Dla mnie dobre żywienie to takie, które zapewnia mojemu psu zdrowie, energie i dobrą kondycje. A nie pozwala tylko przeżyć i nomem omen wegetować. I jak można byc takim egoistą żeby odmawiac swojemu psu, który jest pod nasza opieką, za którego wzięlismy odpowiedzialnośc odpowiedniego karmienia? Gdzie tu jest ta moralność o której trąbi feltz? Bo skazywanie na nędzne zycie zwierzecia całkowicie od nas zależnego w imię własnej ideologii to juz nawet nie jest szczyt egozimu i głupoty, ale podłości i okrucieństwa. Serio wolę, żeby wegetarianie byli hipokrytami i swoje psy karmili mięsem niż w imię "ideologii" faszerowali je karmami "trawiastymi". Quote
isabelle301 Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Bo mleko rzeczywiście bierze się z jedzenia trawy na łące - nie nalezy mylic z białym płynem w kartonie na sklepowej półce :-) Wiesz gdzie jest CowSpa ? ... w McDonaldzie:cool3: Wiesz gdzie jest RabbitSpa? W mojej zamrażarce:cool3: Amber - dzieki twardemu snu i trupom w lodówce zyskałas w moich oczach nowy wymiar:loveu: Quote
Amber Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Nie no, krowy mleczne, kiedy spada im produktywność są zarzynane. Cielęcinka też się znikąd nie bierze i małe krówki również kończą pod nożem. Tak samo jak świnki, owieczki i kurczaczki. Taka kolej rzeczy :) Natomiast marketing to prężnie działająca machina i jak takie reklamy zachęcają ludzi (świadomych bądź nie) do kupowania produktów to na pewno nikt z tego nie zrezygnuje. Amber - dzieki twardemu snu i trupom w lodówce zyskałas w moich oczach nowy wymiar No wege się zawsze podniecają nazywając mięsko - zwłokami, padliną, trupami itp. I w sumie mają rację, słowo to tylko słowo :) A mięsko to samo :loveu: Quote
motyleqq Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 isabelle301 napisał(a): Wiesz gdzie jest RabbitSpa? W mojej zamrażarce:cool3: o! to mój królik przynajmniej przed zjedzeniem przez psy pobędzie trochę w króliczym spa! :loveu: Quote
filodendron Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 motyleqq napisał(a):ale czy taka laktacja, wywołana chorobą albo ciążą urojoną jest taka sama jak ta 'normalna'? Jak jest z chorobą, nie wiem, ale od znajomej, która zajmowała się adopcjami słyszałam, że możliwe jest pobudzenie laktacji, gdy planuje się adopcję noworodka, małego niemowlęcia i że uzyskuje się to, mówiąc niezbyt uroczo, mechanicznie - pobudzając piersi przez kilka tygodni przed adopcją, bez leków. Ale jak jest naprawdę i czy faktycznie możliwe jest to całkiem bez podania hormonów, czy jednak trzeba podać choćby oksytocynę, nie wiem. W każdym razie uzyskane mleko matki jest normalne. Podobnie ponoć u psów ciąża urojona jest de facto stanem fizjologicznym - pozostałością po wilkach, w stadzie których inne, nierodzące samice mogły dokarmiać potomstwo pary alfa. Ale to też do weryfikacji. Quote
isabelle301 Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Sam jedyny na wielkiej półce...nogami do góry... aż mu zazdroszczę :-) tej przestrzeni i ciszy w samotni, normalnie Quote
marta30 Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Odniosę się tylko do "humanitarnie" pozyskanego mleka. Nie ma czegoś takiego. Koza czy krowa aby mieć mleko MUSI urodzić młode. Dajmy na to, że w ciągu swego życia samica urodzi po połowie płci męskiej i żeńskiej. Osobniki płci męskiej automatycznie lądują na talerzu. Trzymać nikt ich nie będzie, chyba, że trafi się fajny osobnik nadający się na reproduktora ale i tak większość z nich o wiele szybciej niż samice idzie pod nóż. Koza nie musi rodzić co roku, może dać mleko nawet trzy lata jednakże z roku na rok ilość mleka regularnie się zmniejsza. W związku z tym musi być przynajmniej co te 3 lata kryta. To takie minimum. Po pewnym czasie koza i krowa trafiają do rzeźni. Ja mogę sobie humanitarnie trzymać jedną kozę do śmierci ale nie całe stado. Kura znosi jajka bez koguta, są wtedy niezapłodnione i wegetarianin w sumie może takie jaja jeść. Tyle, że przeważnie kura po 2 latach idzie na rosół bo znosi jajko jedno na tydzień a żyje długo więc nikt nie będzie utrzymywał stada bezproduktywnych zwierząt. To tyle. Odnośnie karmienia psa karmą bezmięsną, szanuję jeśli ktoś chce być wegetarianinem czy weganinem, kim tam chce. Ale nie powinien zmuszać do tego zwierzęcia MIĘSOŻERNEGO. Pies jest zwierzem mięsożernym! Wilki na wolności nie żywią się korzonkami tylko polują na sarenki. Psy domowe również powinny być żywione jak najbardziej dla nich naturalnie. Czyli nie zbożami a mięsem. Quote
Sybel Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Przypuszczam (bez żadnego0 poparcia naukowego), ze być może do pobudzenia laktacji można podawać oxytocynę, odpowiedzialną zarówno za start laktacji, jak i skurcze podczas porodu. Kiedyś widziałam filmik z porodówki gdzieś w Afryce, tam pobudzano piersi ręcznie, udając ssące dziecko, żeby podczas porodu wydzieliło się więcej oxytocyny. Podejrzewam, ze odpowiednie podawanie i zwiększanie dawki połączone np. z użyciem laktatora ręcznego lub mechanicznego może wzbudzić laktację. Możliwe pewnie jest też podawanie sztucznej prolaktyny, ale jak to jest rzeczywiście, nie wiem, snuję tylko domysły. Tak czy inaczej teoretycznie przemysł przetwórstwa mlecznego jest tak naprawdę również niezgodny z naturą - mleko jest przeznaczone jedynie dla młodziutkich ssaków, dorosłe nie powinny go w ogóle spożywać, zamiast tego powinny korzystać jedynie ze źródeł pokarmu właściwych dorosłym przedstawicielom danego gatunku. (Nie zmienia to faktu, ze sery, szczególnie kozie, uwielbiam). Quote
PaulinaBemol Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 przebrnęłam przez cały wątek i mam tylko jedną dygresję bo powtarzać się nie będę. PS psy mają o wiele dłuższe jelita niż obligatoryjne mięsożerce takie jak np. koty. Znam identycznego wege zapaleńca co posiada kota wege. I ten że zapaleniec podaje analogiczne argumenty jak kolega na tym watku.I oczywiście pełno amerykańskich "badań". Przepraszam ale dla mnie to bzdury. Czyli kot tez nie potrzebuje mięsa do życia, tylko jak dla mnie to raczej do wegetacji, fakt żyje tylko jaki jest standard tego życia. Człowiek szanujący zwierzęta nie będzie na siłę zmieniał natury tego zwierzęcia, w stosunku do wąłsnej osoby podejmuj własne decyzje ale nie ryzykuj zdrowiem i życiem stworzenia za które jesteś odpowiedzialny i które nie może samodzielnie podjąc takiej decyzji. Jesli nie jesteś w stanie pogodzić się z naturą psa to nie powinieneś go posiadać i tyle w temacie. Quote
filodendron Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 marta30 napisał(a):ale i tak większość z nich o wiele szybciej niż samice idzie pod nóż. Rekordowo szybko część piskląt płci męskiej z ras kur typowo nieśnych (nie mięsnych, a więc nie opłaca się ich podhodować nawet w tym celu). Kogutki są "produktem ubocznym" przy produkcji jaj. Quote
andromeda Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Z moim alergicznym shibą miałam epizod z karmą wege. Pies to co zjadł, w podobnej ilości wydalił. Włos brzydki, matowy do tego zrobił się dziwnie ospały. Na obecną chwilę wcina Acanę z jagnięciną. Do tego surowe mięso kaczki. Wygląda zdrowo, i ma siły żeby żyć. Spadek formy na wege karmie nastąpił w połowie worka. A świąd jak był tak utrzymywał się dalej. Quote
marta30 Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 No, co się robi z pisklętami kogutkami dobrze wiem. U mnie przynajmniej pożyją trochę szczęśliwe, pobiegają po zielonej trawce za robaczkami (!) nim zrobię z nich rosół. :diabloti: Quote
Aysel Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Co do Amerykańskich Źródeł podają one również jakoby sterylizacja 8tygodniowych szczeniaków nie odbijała się kompletnie na ich zdrowiu... A osteoporoza, nowotwory kości - no gdzie? No żeby przez brak hormonów niby, skądże? ;] Przewód pokarmowy psa jest w 99,9% taki sam jak przewód pokarmowy wilka. 14 tys. lat to pikuś wobec tego jak długo trwa ewolucja. W dodatku przyjmując, że pies je zboże - nienaturalny dla siebie pokarm w tak nienormalnych ilościach od jakichś 200 lat to śmiem twierdzić, że słabe te argumenty. Przewód psa jest dłuższy od przewodu pok. kota ze względu na to, że pies jest też padlinożercą od zawsze, a więc trafiają mu się różne kąski w pożywieniu. Kot jest typowym mięsożercą, nie je padliny - stąd też krótszy przewód pokarmowy. Można się uprzeć i karmić psa ryżem z suplementami diety. Psy wege wyglądem sierści nie grzeszą, wyników to podejrzewam, że im nikt nie sprawdza, żeby się nie przestraszyć. Wszystko można pytanie czy się powinno biorąc pod uwagę jak bardzo nawet anatomia psa wskazuje na jego mięsożerstwo... Quote
filodendron Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 Biedne robaczki... :evil_lol: ** Nie uciekniemy od idei psów na karmie wege. W duchu, że jest to możliwe, do przyjęcia i da się, już wypowiadają się niektórzy polscy dietetycy weterynaryjni - czytałam taką opinię dra M. Janka z SGGW na onecie. pl (oczywiście nie mam pewności, czy autor dostał swoją wypowiedź do autoryzacji ;)). Czytałam też artykuł dr Agnieszki Kurosad (Uniwerek przyr. we Wrocławiu) o dietach wege dla psów i kotów - tu chodziło o zwierzęta chore, z chroniczną niewydolnością nerek, ale pojawiła się także w artykule opinia, że można na bazie białek roślinnych skompletować odpowiedni zestaw aminokwasów i że w zasadzie zależy to od preferencji właściciela psa z zastrzeżeniem, że może się sprawdzić w przypadku psów, nie kotów. (Poszukam linka w wolniejszej chwili, jakby ktoś chciał.). Także idzie nowe, nie ma na to rady ;) Nie żebym propagowała wege dietę dla psów, jest wręcz przeciwnie, ale trzeba się powoli przyzwyczajać, że będzie przybywać osób, które w ten sposób będą karmić swoje zwierzęta. Ile im te zwierzęta pożyją i w jakiej kondycji, to już inna sprawa. Quote
Feltz Posted January 20, 2014 Posted January 20, 2014 [quote name='Dardamell']Feltz, ale Ty nie jesteś miłośnikiem zwierząt. Miłośnik zwierząt szanuje wszystkie zwierzęta a nie wybiórczo. Z Twoich postów niestety bije ogromny brak szacunku do psów. Nie dość, że sam starasz sie podporządkować ten gatunek własnej ideologii, pomijając zupełnie psią naturę i jej mięsożerność, to specjalnie wyszukujesz kłamliwe artykuły, aby swoją tezę utwierdzić. To nie jest miłość do psa, wręcz przeciwnie. Pies jest względnym mięsożercą, co oznacza, że w czasie barku dostępu do pożywienia mięsnego jest w stanie przeżyć na pokarmie roślinnym ale jak tylko wraca dostęp do pożywienia mięsnego to porzuca roślinność i wraca do tego, do czego natura go stworzyła. Karmienie psa wbrew jego naturze jest brakiem szacunku zarówno dla niego jak i dla natury jako takiej, która psa wymyśliła w takim a nie innym kształcie. Już nie będę dalej tym grochem o ścianę... Mój ostatni post (wiem, wiem, wielka Wasza radość :D ) Odpowiem tylko tyle: Jeśli przeciwstawiamy sobie 2 elementy: człowiek (cywilizacja) i natura to gdzie leży pies? W ogóle jeśli mówimy o szacunku do natury, to powinniśmy mieszkać w drzewach na golasa i pod żadnym pozorem nie hodować żadnych zwierząt. Nasz rozum (w naturze wyjątkowy) pozwolił nam na pewną adaptację i ujarzmienie natury w taki sposób abyśmy mogli żyć dłużej, zdrowiej, bezpieczniej i wygodniej niż 30 000 lat temu, a nawet niż jedyne 200 lat temu. Ten sam rozum i ta technologia pozwala nam również na polepszenie warunków życia innych zwierząt. Stąd np. wegetarianie mogą dziś o wiele łatwiej nie jeść mięsa i utrzymać się przy zdrowiu oraz zróżnicowanej diecie - technologia żywienia i przemysł. Psy też korzystają z dóbr cywilizacji, tak jak ludzie żyją teraz kilkukrotnie dłużej i zdrowiej niż 10 000 lat temu. Żaden pies (może prawie żaden) tak jak żaden człowiek (może również prawie żaden) nie wybierze życia w lesie w dzikim stadzie, jeśli może mieszkać w bezpiecznym domu z kochającą rodziną. Pies ma mniej więcej tyle wspólnego z naturą co człowiek bo razem z tej natury "odeszli". Od ok 30 000 - 15 000 lat stał się zwierzęciem udomowionym i żyje w coraz bardziej podobnych warunkach do ludzi. Człowiek od tylu właśnie lat ingeruje w psią "naturę" poprzez kontrolowane rozmnażanie (przez co mamy strasznie okaleczone rasy skazane na wrodzone problemy zdrowotne). To właśnie dlatego psy są genetycznie lepiej przystosowane do trawienia skrobi niż wilki. Kiedy pies zaczął towarzyszyć człowiekowi - ten żył w jaskiniach i żywił się głównie mięsem (surowym lub może lekko osmalonym na ognisku) - a pies żywił się BARF'em. Ludzie żyli wtedy ok 20-30 lat, psy pewnie nie więcej niż 3. Wtedy i pies i człowiek był "bliski naturze". Teraz podobnie jak ludzie, psy żyją w ogrzewanych domach i jedzą głównie przetworzony pokarm (nie wiem jaki procent psów żyje na BARF'ie w PL czy reszcie krajów zachodniej cywilizacji - zakładam, że jest to spora mniejszojść) korzystają z postępów w medycynie, technologii żywienia, itd. Pies już ma tą wrodzoną możliwość trawienia skrobi, już i tak żywi się karmą która ma mniej wspólnego z upolowaną dziczyzną niż parówka. W takim wypadku czy zastosowanie karmy, gdzie ten znikomy, przetworzony kawałek mięsa jest zastąpiony czymś bezmięsnym które da psu wszystkie składniki jest takim "pogwałceniem natury". Co do tego, że nie powinienem mieć zwierząt: Moje oba pieski do uratowane z ulicy kundelki. Jedna była znaleziona w grudniu. Miała ok 2 tygodni, ledwo otwierała oczy, była prawie przymarznięta do pudełka, w którym ktoś ją zostawił na parkingu sklepu. Dzięki temu, że ją wzięliśmy teraz ma 8 lat i ma się świetnie. Jest leczona (ma padaczkę) więc ma regularne (co pół roku) badania krwi oraz usg co roku oprócz normalnych szczepień i odrobaczeń, więc wiem że jest zdrowa. Mój drugi kundelek był starszy jak do nas trafił (miał ok 2 lat). Był częścią paczki która przywlokła się do znajomych na wsi. Prawdopodobnie ktoś kto się nimi zajmował zmarł i cała psiarnia została wydalona z domu. Z tej paczki 5 psów przeżył tylko mój i jedna sunia. Dwa zginęły pod kołami bo wzięli je nieodpowiedzialni ludzie a jedna sunia zachorowała i zmarła. Jeśli ja bym tych psów nie przygarnął one by nie żyły. Więc proszę Was (w szczególności właścicieli psów rasowych, którzy dokładają się do ogromnego problemu nadmiaru psów bezdomnych) o zastanowienie się zanim coś głupiego napiszecie. Koniec końców: Jak napisałem kocham swoje psy, zajmuje się nimi i jeśli tylko będę w stanie to dalej będę je przygarniał. Dręczy mnie tylko to, że po jednej stronie mam dwa pieski a po drugiej stos żywych istot, których życie w brutalny sposób zostało zakończone po to, żeby psy w karmie miały 19% baraniny - której być może nawet nie zauważą przy podmianie na karmę wege. Zacząłem wysyłać maile do różnych lecznic weterynaryjnych, uczelni i laboratoriów a także do osób które mają psy wege, żeby bardziej zgłębić temat, zanim zastosuję taką karmę w domu. Jeśli się dowiem czegoś nowego dam Wam znać. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.