Paulina_mickey Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Sonka95 napisał(a):Z kręgosłupem to i ja mam problem ... jak mnie złapie to wygina mnie i wyprostowac się nie mogę :shake: Ja odkąd miałam jakieś 7 lat temu znieczulenie w kręgosłup to też mam z nim problemy :( A jak ma być jakaś zmiana pogody to już jest masakra Quote
Sonka95 Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Paulina_mickey napisał(a):Ja odkąd miałam jakieś 7 lat temu znieczulenie w kręgosłup to też mam z nim problemy :( A jak ma być jakaś zmiana pogody to już jest masakra U mnie to najgorzej jak jestem schylona :shake: Jak zbieram np. jagody w lesie to muszę się często prostować , bo inaczej to kiepsko wygląda ... Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 Łooo dobrze, że się nie zdecydowałam na te Niemcy, wesoło by nie było. W przyszłym roku właśnie pojadę chyba w to sprawdzone miejsce do kuzynki, a jak by sie udało to na pewno bym chciała gdzieś w Polsce, ale to zawsze dodatkowe koszty związane z mieszkaniem, jedzeniem itp. Kręgosłup mnie za to boli jak dłużej się zginam, dzisiaj np. pół godziny klęczałam na balkonie, zbieracjąc 4 wielkie rzadkie kupska i wszędzie wymioty Leona, dobrze, że na balkonie,a nie w domu, całe szczęście co noc mam otwarty. Właściciwie to nie wiem co mu było, wymiotował trawą, najadł się jej pod blokiem to go pogoniło, nie wiem tylko skąd ta biegunka, sama mu jedzenie szykuję, a nie dawałam mu nic co miało by mu przynieść takie rewolucje. Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 To właśnie jest nabardziej prawdopodobne, ludzie u nas różne dziwne rzeczy wyrzucają przez okna:shake: Quote
Sonka95 Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Sonia często znajduje właśnie pod blokami kości :shake: Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 Kości to standard, są jeszcze wnętrzności ryb, koszmar.. Quote
Buńka Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Kości to jeszcze małe zło ale ryby i ich wnętrzności to już tragedia:shake: Quote
natija Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 u mnie to pies by sie przekrecil przez kosci z kurczaka:shake: Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 Mój raz miał akcje, że mu kość utknęła w gardle, mama mu wtedy dała, jak byłam w szkole. Od tej pory się opamiętała i nie daje, bo pamięta jak musiała go ratować. Quote
Buńka Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 natija napisał(a):u mnie to pies by sie przekrecil przez kosci z kurczaka:shake: :PROXY5::evilbat::diabloti: Quote
Ana :) Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 U nas też co kawałeczek leży pełno " przysmaków ".... Quote
Majkowska Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 leónowa napisał(a):To właśnie jest nabardziej prawdopodobne, ludzie u nas różne dziwne rzeczy wyrzucają przez okna:shake: Ludzie to są obrzydliwe świnie. My po pieskach zbieramy a paniusie łażą i wyrzucają stare jedzenia, nie mówiąc że woreczków i innych śmieci psy też nie produkują! Kiedyś mnie taka jedna pancia dopadła z wywiadem czy kupki zbieram, to jej ładnie dobitnie odpowiedziałam że te trawniki to są bardziej obs.... tymi starymi ziemniakami, zielonym chlebem, tackami itp... A codzień jak do pracy chodziłam i psa rano wyprowadzałam to przyłaziła na mój ulubiony trawniczek i sypaaaałaaaa... Jak chce dokarmiać to niech kupi z tonę ziarna najlepszego gatunku... Wrrr... Waldek na szczęście nie zbiera, czasem nawet nie zabraniam mu wąchać i ćwiczę jego wytrwalość i "fuj". Za to Amor to był odkurzacz, ten to łapał, łykał i jeszcze atakował jak się mu chciało zabrać... Quote
natija Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 no moje psy nie jedza kosci:evil_lol:no chyba ,e te calkiem wielkie:) dwa razy przezylam z Agentem i wiecej nie mam zamiaru:shake:a duzy pies ma wieksze szanse,bo kwasy sa macniejsze i wiecej ich;)a ze szczorami wole nie eksperymentowac;) Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 I gadka jest zawsze taka: rzucę, może jakaś głodna bieda przyjdzie i zje. Nosz do cholery, prędzej sie potruje po takich 'przysmakach' niż zaspokoi głód. Tym bardziej, że ci, którzy faktycznie dokarmiają bezdomniaki wynoszą miseczki, czekają, aż zwierzaki zjedzą i zabierają. A takie odpadki to mogą leżeć tygodniami i gnić. Quote
natija Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 to sie nazywa proba zatrucia:diabloti:paragrafik jest na to:eviltong: Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 O jaka doinformowana, czyżbyś brała w udział w jakichs donosach na sąsiadów?:cool3: Quote
natija Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 mialam sasiadke ruske,ktora myla gary na dworze,a resztki lecialy przez ogrodek:angryy:nie poweim jak moje psy sie cieszyly,jak cosik smierdzacago zostalo:angryy: Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 Jak w średniowieczu, tylko wtedy raczej gówna leciały przez okna:evil_lol: Quote
Majkowska Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 natija napisał(a):no moje psy nie jedza kosci:evil_lol:no chyba ,e te calkiem wielkie:) dwa razy przezylam z Agentem i wiecej nie mam zamiaru:shake:a duzy pies ma wieksze szanse,bo kwasy sa macniejsze i wiecej ich;)a ze szczorami wole nie eksperymentowac;) Nasz pies zjada kości, ale bynajmniej nie takie jak wyrzucają ludzie z pleśnią, ugotowane, rozpadające się. Chrząstki cielęce jak najbardziej, ale za stęchłą padlinę babciom osiedlowym dziękuję... leónowa napisał(a):I gadka jest zawsze taka: rzucę, może jakaś głodna bieda przyjdzie i zje. Nosz do cholery, prędzej sie potruje po takich 'przysmakach' niż zaspokoi głód. Tym bardziej, że ci, którzy faktycznie dokarmiają bezdomniaki wynoszą miseczki, czekają, aż zwierzaki zjedzą i zabierają. A takie odpadki to mogą leżeć tygodniami i gnić. U mnie tak na wsi dokarmiają zwierzątka z lasu - rzucają odpady na pustą działkę w połowie ulicy. Schemat przeważnie jest taki że z lasu schodzą sarny, a ze wsi dzikie wygłodniałe psy a potem leżą porozszarpywane sarniątka... Koronę takim pomocnikom. Tak samo nie widzę potrzeby dokarmiania ptaków. Szczególnie że chlebem... Zresztą, to nie dokarmianie, a zwykłe wywalanie odpadów na trawniki. Apropos wyrzucania przez okna, to nie zapomnę jak moja mama wróciła kiedyś zbulwersowana ze spaceru z psem, bo szła pod balkonami i dostała podobno kawałem starej szynki w twarz. To musiało być niesamowite doznanie:evil_lol: Ale prawdę mówiąc to trochę jej opuchlizna nawet wyszła, więc z wysoka ta szynka musiała zlecieć... Quote
Leokadia Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 :mdleje::mdleje: Błagam, czy już nie ma w tym kraju normalnych ludzi. Niektórzy są naprawdę zaślepienie głupotą. Dokarmianie zwierząt leśnych? Czym, odpadkami z obiadku? Kurczę, a sie później dziwią, że dziki łażą i straszą ludzi, tratują ogródki i tym podobne, a oprócz tego rozmnażają się w zastraszającym tempie, z powodu tego 'dobrobytu'. Quote
Buńka Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 To dobrze że to była szynka a nie kupa jak wspominała Paula:roflt: Quote
Franca81 Posted July 2, 2013 Posted July 2, 2013 Całe szczęście, że mieszkam w domu... Ale jak mieszkałam na osiedlu to jedynym przypadkiem były masowa śmierć psiaków bo jakiś idiota rozkładał po osiedlu mięso nafaszerowane trutką.... Znam kobietę, która dokarmia dziki cały czas i one przyłażą do niej.... Nie dociera jak jej się uwagę zwraca... A dziki już prawie jak oswojone... Quote
Majkowska Posted July 2, 2013 Posted July 2, 2013 (:Buńka:) napisał(a):To dobrze że to była szynka a nie kupa jak wspominała Paula:roflt: O kurcze, muszę to mamie powiedzieć, zeby wiedziała jaka opatrzność ją tknęła. A czasem latają też kwiatki. Mnie kiedyś spadła pokrywa od wiadra w którym zbierałam wodę do akwa...ale miałam stracha ze lecąc z 8 piętra komuś łeb utnie:roll: leónowa napisał(a)::mdleje::mdleje: Błagam, czy już nie ma w tym kraju normalnych ludzi. Niektórzy są naprawdę zaślepienie głupotą. Dokarmianie zwierząt leśnych? Czym, odpadkami z obiadku? Kurczę, a sie później dziwią, że dziki łażą i straszą ludzi, tratują ogródki i tym podobne, a oprócz tego rozmnażają się w zastraszającym tempie, z powodu tego 'dobrobytu'. Lepiej, oni tam rzucają WSZYSTKO. Resztki z obiadu, obierki, spady z drzew, ścinane galęzie, kości... Nie ma się co dziwić, że się rozmaita zwierzyna do tego schodzi.:shake:A potem jak się spotyka to jest problem. Na dłuższą metę to i zakładanie karmników ptasich ze specjalnym ziarnem może być dla nich szkodliwe. Czytalam że się zlatują różne gatunki i przenoszą między sobą choroby, pozatym karmnik to taki jakby gotowy talerzyk dla drapieżników... Quote
Leokadia Posted July 2, 2013 Author Posted July 2, 2013 Datego nie bardzo rozumiem idee dokarmiania dzikich zwierząt, wiadomo co innego jeśli zajmuje się tym leśniczy. Ale zwykli ludzi nie powinni się w żadnym wypadku za to brać, skoro nie myślą o żadnych konsekwencjach z tego wynikających. Dziki czy sarny to nie bezdomne pieski i kotki, które trzeba ratować przed głodową śmiercią, skoro jakoś sobie radziły bez człowieka tyle czasu to nagle nie wyginą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.