Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Z racji tego, że moja kaleka nie może łazić zbyt długo, wzięłam wczoraj Rikę na długi spacer, mam foty, ale dziewczyna nie chciała zbyt współpracować, więc zarzucę was zdjęciami kwiatuszków i innych pierdółek:evil_lol:










Posted

Dzięki!

Suczka jest psem mojej sąsiadki, cóż nie do końca jej, ale o tym innym razem. Pani ta ogólnie nie pracuje, ale teraz poszła do swojej teściowej pomóc jej w sklepie w zastępstwie za kogos innego, więc pomagam jak mogę, bo jest tak zrypana całym dniu stania na nogach. Przy okazji naprostowujemy kilka problemów wychowawczych Riki.

Posted

To dobrze że masz takich sąsiadów że w ogóle chcą dać sobie pomóc. U mnie to masakra jest...
Sąsiadka która mieszka jeden dom dalej od nas ma dużo krówek i jedno pastwisko które dla 11 krów nie wystarcza co widać po wyglądzie tych mleczastych.
Po śmierci jej męża kobitka sobie nie za bardzo radziła i zaproponowałam że jeśli chce to może wypasać swoje krowy na naszym polu (hektar porośnięty trawą czyli jednym słowem nieużytki no poza kawałkiem działki z warzywami) a ona na mnie wyskoczyła że takiej łaski to ona nie chce...
Nie to nie pomyślałam człowiek z sercem chce wyciągnąć pomocną dłoń a ta od razu naskakuje.A byłby ogólny pożytek bo u nas by tak nie zarastało a jej krowy mega najedzone, więcej mleka i by miała co sprzedawać...
Ale ja jak chce pomóc komuś z dobrego serca a ta osoba od razu tą pomoc odrzuca i to jeszcze z pogardą to się nigdy nie proszę bo nerwów nie mam...

Posted

Sąsiadka fajna, sama mi Leona brała na spacery jak chorowałam. Ale jest typem osoby, która jest megaa wdzięczna za wszystko co ktoś dla niej robi, ten pies jest dla niej całym światem, pieniądze mi nawet proponowała, za to moje 'poświęcenie', oczywiście nie przyjęłam. Cóż fajnie, że ktos taki się trafił, lubię ludziom pomagać, zwłaszcza, że ta pani wiele wiele dobrego robi by pomóć wszelkiego rodzaju biedom, i jak mogę to ją odciążam, bo sama lata po osiedlu i dokarmia to co może, bo u nas na wsi wiedza na temat tego jak powinno się obchodzić ze zwierzętami jest nikła. Zreszta sama Roka tez nie jest jej psem, tylko jedną z jej podopiecznych.

Posted

Ja też lubię pomagać ale nigdy nie robię tego na siłę tak jak w przypadku zaoferowania udostępnienia pola do wypasu zwierząt i natychmiastowego odmówienia jeszcze z jakąś pretensją w głosie tak jak bym jej ubliżyła. Znam osoby które chętnie pomoc przyjmują i jeśli tylko mogę coś dla nich zrobić to mogą liczyć na moją pomoc. No i dodam że takim osobą się chętniej i fajniej pomaga niż jakimś opornym osobnikom które same nie wiedzą czego chcą. Może jestem w tym momencie zbyt brutalna ale takie jest moje zdanie.Nie chcesz pomocy, trudno...

Posted

To zależy od samej osoby, bo są też takie które odmawiają, może nie chcąc sprawiać kłopotu innym, jeśli to oczywiście nie jest odmowa taka jak twojej sąsiadki, pełna pogardy. Wtedy takie osoby naginam jeszcze bardziej, żeby wiedziały jak bardzo chcem pomóc, tak bez żadnych korzyści. Moja sąsiadka akurat łatwo się zgodziła, bo naprawdę zależy jej na tym psie, nawet nie swoim a obcych ludzi. Sunia mieszka w kojcu, a jej właściciele nigdy z niego jej nie wypuszczają, ba nawet jedzenia i picia nie dają, to ona po tyhc kilku godzinach w sklepie leci, nawet się nie przebiera, żeby nakarmić, wyczesać i posprzątać jej w kojcu. Widze jaką ulgę przynosi jej to, że biore ją na kilka godzin z tego więzienia, bo sama nie może jej do domu wziąć, mając trzy koty, których Rika nie toleruje, nad czym zresztą staram się pracować.

Posted

Majkowska napisał(a):
ale fajna sucz.
Mnie zdecydowanie najbardziej zainteresowało zdjęcie z wiatrakami. Tak poza tym to wszytskie są super. Foty foty foty :loveu: Wasz wątek zakwitł :)



Dzięki tak mi chwalicie te fotki, aż się cieszę, że jednak ze mnie takie beztalencie nie jest, skoro się podoba;)

Posted

leónowa napisał(a):
Dzięki tak mi chwalicie te fotki, aż się cieszę, że jednak ze mnie takie beztalencie nie jest, skoro się podoba;)

No widzisz czyli morał jest krótki i niektórym znany, Ty fotki wstawiasz a my się nimi jaramy:sg168::B-fly::diabloti:

Posted

Spoko, tylko dużo lepiej wychodzą mi zdjęcia kwiatków, listków itp. Niż psów, ale kto by tam chciał parchate kundle oglądać:diabloti: pokatuję was trochę jutro moją palmą madagaskaru, na której punkcie mam fioła i moge jej foty strzelać w nieskończoność:loveu:

Posted

Majkowska napisał(a):
Co jak co , ale fotografię dobrą docenić umię ;)



Oj z tą dobrą to bym się kłóciła, brak mi sprzętu na którym by coś naprawdę fajnego wychodziło;)

Posted

Kwiaty i inne obiekty "martwe" są o wiele lepsze i wdzięćzniejsze do fotografowania, bo się nie ruszają. Przy psie ma się średnio 3 sekundy na ostrość, skadrowanie itp itd. Ja robię np seriami, nieraz na jedną sesję tak 200-500zdjęć,a potem wybieram 5-10 najlepszych.
Dawniej też miałam zacięcie do kwiatów i robaków, nawet mi to wychodziło, ale teraz jakoś mi się nie chce. Ogólnie teraz mi już aparat tak dobrze w ręce nie leży jak dawniej, nie wiem czemu.

Posted

O tak a jak dodatkowo się chce ustawić kilka psów do zdjęcia to o zgrozo ile z tym roboty, a i tak któreś w momencie robienia foty zainteresuje się bardziej lizaniem sobie dupska, bądź chęcią zabawy z tym drugim, więc na razie wolę wprawiać się na kwiatkach niż psuć sobie nerwy na psach:p

Posted

Oj a przy szczeniaku to dopiero masakra. :angryy: Dlatego sie wycwanilam i 99% fotek mala ma robione w domu. :evil_lol: Najlatwiej w kuchni bo jest mala wiec jakos da sie Sintre opanowac. A reszta fot to jak wstal, jest zaspana i jeszcze nie do konca kuma. :loveu:

Posted

W domu to mi znowu za ciemno, a sztuczne światło jednak nie zastąpi słońca, a a lampy błyskowej nie znoszę używać, nie dość że pies oczy mróży to takie nienaturalne zdjęcia. Wiem ciężko mi dogodzić pod względem warunków:p

Posted

W pelni sie zgadzam co do oswietlenia. Wybralam mniejsze zlo. ;) Nie daje rady trzymac Sintry na smyczy w drugiej rece aparat i jeszcze rzucac zabawki. :evil_lol: A bez smyczy na razie nie moze bo w pracy jak zobaczy ludzi czy zwierzeta (a mamy bezdomnych kotow sporo na szczescie wykastrowane) to zwieje a w domu mimo ze mamy ogrod tez nie moze bo tesciowie maja starusienka onke ktora nie lubi psow no i jest oczko wodne do ktorego Sintra prawie juz wpadla.... No i wychodzace koty tesciow a one tego zywiolu zwanego Sintra sie boja...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...