Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='leónowa']Co Oli narozrabiał?[/QUOTE]
Chciał zlikwidować psa, który podbiegł do nas jak Oli bawił się z sukami .:mad: Za nic w świecie nie mogłam go uspokoić a pan się cieszył, że jego piesek tak ładnie się bawi :shake:.
Czasami naprawdę mam go dość ale nie umiałabym go oddać :-(

Posted

Przechodziłam to samo. Bo choć mam psa 3 razy mniejszego to te miotanie sie na smyczy w celu mordu jest wkurzające u każdego psa czy to yorka czy boksera, przynajmniej dla mnie. I przez to też myślałam o oddaniu go do ludzi, którzy sobie poradzą z jego agresją, nie miałam sił na nic. Ale wierzę, że i tobie się uda, BO MUSI.

Posted

[quote name='Kaaasia']Chciał zlikwidować psa, który podbiegł do nas jak Oli bawił się z sukami .:mad: Za nic w świecie nie mogłam go uspokoić a pan się cieszył, że jego piesek tak ładnie się bawi :shake:.
Czasami naprawdę mam go dość ale nie umiałabym go oddać :-([/QUOTE]
Ale to tamten pies podbiegł :eviltong: trochę wyrozumiałości dla Oleczka :evil_lol: (Czesiek też by się rzucał :P Blusia również, jakby suka podbiegła :/ ale ja już się przyzwyczaiłam :evil_lol:)

Oooo, leónowa może dam Ci Cześka na wychowanie (bo to z nim mam większy kłopot)? :p ;)

Posted

[quote name='Bobryna']Ale to tamten pies podbiegł :eviltong: trochę wyrozumiałości dla Oleczka :evil_lol: (Czesiek też by się rzucał :P Blusia również, jakby suka podbiegła :/ ale ja już się przyzwyczaiłam :evil_lol:)

Oooo, leónowa może dam Ci Cześka na wychowanie (bo to z nim mam większy kłopot)? :p ;)[/QUOTE]


Ja Wam kobietki powiem, że z moim Chrustianem ostatnie 2-3 lata to się czułam jak Cesar M. z Daddym (czy jak to się pisze) :D
Rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło spojrzenie i wiedziałam o co mu chodzi. Wiedziałam czy ma ochotę podejść do jakiegoś psa czy niekoniecznie, czy będą dymy czy spokój. Ufałam jemu a on mnie.. Pozwalałam mu na psie wychowywanie szczeniaków.. najbardziej zaskakiwało mnie to, że zazwyczaj był najmniejszy w towarzystwie a poważanie wśród psik kolegów miał takie, że hoho.. wiele razy pokazywał zęby na dużo większe psy a one po prostu mu odpuszczały. Z drugiej strony on nie rzucał się na nie żeby gryźć, to zazwyczaj było jedno chapsnięcie żeby pokazać, że coś mu się nie podoba.. ehh szkoda, że już nigdy nie będę miała takiego przyjaciela.
eee się rozpisałam, ale jakoś tak mam jak wspominam mego walecznego jamniczka :)

Posted

No właśnie ja też miałam super psa od którego Oli jest zupełnie inny i pewnie też dlatego się go czepiam ;). Max miał super charakter. Wszystko co było mniejsze od niego mogło sobie szczekać, pluć śliną a on to olewał (czasem dosłownie :evil_lol:). Swoje za uszami też miał. Na atak czegoś dużego odpowiadał i jeden taki incydent skończył się dla mojego taty szyciem nogi i serią zastrzyków przeciw wściekliźnie :roll:.
Oli to mała menda, dla której wsio jedno czy coś jest duże, małe, kudłete, gładkie, czrne czy białe :mad:. Najgorzej że on w danej chwili na nic nie reaguje- ostatnio uwiesiłam go na obroży a on nadal bulgotał i kłapał paszczą :shake:

Posted

[quote name='Kaaasia']No właśnie ja też miałam super psa od którego Oli jest zupełnie inny i pewnie też dlatego się go czepiam ;). Max miał super charakter. Wszystko co było mniejsze od niego mogło sobie szczekać, pluć śliną a on to olewał (czasem dosłownie :evil_lol:). Swoje za uszami też miał. Na atak czegoś dużego odpowiadał i jeden taki incydent skończył się dla mojego taty szyciem nogi i serią zastrzyków przeciw wściekliźnie :roll:.
Oli to mała menda, dla której wsio jedno czy coś jest duże, małe, kudłete, gładkie, czrne czy białe :mad:. Najgorzej że on w danej chwili na nic nie reaguje- ostatnio uwiesiłam go na obroży a on nadal bulgotał i kłapał paszczą :shake:[/QUOTE]
prawdziwy pies morderca:evil_lol: Ja tam tylko mam nadzieję, że po ostatnim zajściu Hunterowi nie odbije

Posted

[quote name='Kaaasia']Chciał zlikwidować psa, który podbiegł do nas jak Oli bawił się z sukami .:mad: Za nic w świecie nie mogłam go uspokoić a pan się cieszył, że jego piesek tak ładnie się bawi :shake:.
Czasami naprawdę mam go dość ale nie umiałabym go oddać :-([/QUOTE]
Kasiu,też nie raz Oscarka mam dość,nie raz normalnie albo do szewskiej pasji mnie doprowadza albo do łez,uczę go i uczę a On swoje,tak jak by był normalnie głupim osłem:angryy: nic nie chce za kumać,stosuję się do rad innych,którzy mają wiedzę na temat takich psów(u nich były postępy),a u mnie dupa nic nie wychodzi

Posted

Wiesz, bo nie każdy ma do czynienia z amstaffem, tu jednak potrzeba więcej cierpliwości i chęci, niż przy większości ras. Też nie raz nie dwa miałam chwile zwątpienia, no cóż, albo się mordować z szarpiącym się kundlem na smyczy albo zacząć coś robić. I to w moim przypadku jest ta agresja jeszcze to zniesienia, bo na luzie go utrzymuje na smyczy to już naprawdę podziwiam ludzi, którzy dają sobię radę z dużymi psami. Ja tu mogę sypać suchymi faktami na tamet oduczania agresji, ale najczęściej nie ma to przełożenia na rzeczywistość, bo nigdy dużego psa nie miałam i jak już pisałam mam wiele wątpliwości co do posiadania takiego, bo ważę nieco ponad 50 kg, czyli tyle co niejeden duży pies, a bezpieczeństwo i panowanie przede wszystkim fizyczne nad takim bydlątkiem wymaga sporych manewrów jeśli słowa zawiodą nawet u najlepiej wyszkolonego psa.

Posted

[quote name='leónowa']Wiesz, bo nie każdy ma do czynienia z amstaffem, tu jednak potrzeba więcej cierpliwości i chęci, niż przy większości ras. Też nie raz nie dwa miałam chwile zwątpienia, no cóż, albo się mordować z szarpiącym się kundlem na smyczy albo zacząć coś robić. I to w moim przypadku jest ta agresja jeszcze to zniesienia, bo na luzie go utrzymuje na smyczy to już naprawdę podziwiam ludzi, którzy dają sobię radę z dużymi psami. Ja tu mogę sypać suchymi faktami na tamet oduczania agresji, ale najczęściej nie ma to przełożenia na rzeczywistość, bo nigdy dużego psa nie miałam i jak już pisałam mam wiele wątpliwości co do posiadania takiego, bo ważę nieco ponad 50 kg, czyli tyle co niejeden duży pies, a bezpieczeństwo i panowanie przede wszystkim fizyczne nad takim bydlątkiem wymaga sporych manewrów jeśli słowa zawiodą nawet u najlepiej wyszkolonego psa.[/QUOTE]
ja też wazę trochę ponad 50 no dobra może 54 i mam 163 cm a radzę sobie z ciągnącym jak debil Sanhezem i równie durnym HUnterem na jednej smyczy :loveu: Oczywiście jak Hunter ma kolce idzie się zdecydowanie lepiej niż jak ich nie ma :P Sądzę, że gdyby tak nie miał kolczatki i zechciałby za kimś/czymś polecieć i gdyby Sanhez mu pomógł to leciałabym za nimi :D Jakbym miała tylko jednego psa na smyczy to czuję że nawet przy ekstremalnym ciągnięciu byłabym w stanie nad nim zapanować.. Moje mięśnie niedługo będą większe od mięśni mego chłopa:evil_lol: trening czyni MISZCZA ;)
aa i dodam że Sanhez waży nieco ponad 30 kg a Hunterek nieco ponad 45 ;P

Posted

[quote name='leónowa']Wiesz, bo nie każdy ma do czynienia z amstaffem, tu jednak potrzeba więcej cierpliwości i chęci, niż przy większości ras. Też nie raz nie dwa miałam chwile zwątpienia, no cóż, albo się mordować z szarpiącym się kundlem na smyczy albo zacząć coś robić. I to w moim przypadku jest ta agresja jeszcze to zniesienia, bo na luzie go utrzymuje na smyczy to już naprawdę podziwiam ludzi, którzy dają sobię radę z dużymi psami. Ja tu mogę sypać suchymi faktami na tamet oduczania agresji, ale najczęściej nie ma to przełożenia na rzeczywistość, bo nigdy dużego psa nie miałam i jak już pisałam mam wiele wątpliwości co do posiadania takiego, bo ważę nieco ponad 50 kg, czyli tyle co niejeden duży pies, a bezpieczeństwo i panowanie przede wszystkim fizyczne nad takim bydlątkiem wymaga sporych manewrów jeśli słowa zawiodą nawet u najlepiej wyszkolonego psa.[/QUOTE]

Tak,dzisiaj podczas spacerku Oscar był bardzo grzeczny,raz tam miał jakieś ale do Onka,wystarczyło jedno moje słowo spokój i było ok,ale takich sytuacji jest u Nas bardzo mało.Nie poddaję się,chociaż jest trudno,najgorzej mam,jak do Nas jakiś kundel wyskoczy,w tedy mam nie złe jazdy,w szczególności,kiedy właściciel psa ma wszystko w 4 literach.
Nie wyobrażam,sobie mieć psa który ważył by 50kg,a miał by charakter Oscarka

Posted

[quote name='unikatowydiament']Tak,dzisiaj podczas spacerku Oscar był bardzo grzeczny,raz tam miał jakieś ale do Onka,wystarczyło jedno moje słowo spokój i było ok,ale takich sytuacji jest u Nas bardzo mało.Nie poddaję się,chociaż jest trudno,najgorzej mam,jak do Nas jakiś kundel wyskoczy,w tedy mam nie złe jazdy,w szczególności,kiedy właściciel psa ma wszystko w 4 literach.
Nie wyobrażam,sobie mieć psa który ważył by 50kg,a miał by charakter Oscarka[/QUOTE]
U nas jest mniej więcej tak, że jak mijamy się ze spokojnym psem to nie ma problemu, jak jest coś co się rzuca to bywa różnie- raz przejdzie i oleje a innym razem odszczeknie. Najgorzej jest wlaśnie z podbiegaczami których właściciele mają w tyłku. Apogeum następuje jedynie przy sukach, które Oli uważa za własne i nikomu nie pozwala do nich podejść (ale to właśnie jest jego stado, razem się wychowali). Dlatego teraz spacerujemy sami, bo wtedy jest spokojniejszy i mogę z nim coś porobić, a spotkania towarzyskie ma ograniczone :roll:

Posted

[quote name='YxNinaxY']ja też wazę trochę ponad 50 no dobra może 54 i mam 163 cm a radzę sobie z ciągnącym jak debil Sanhezem i równie durnym HUnterem na jednej smyczy :loveu: Oczywiście jak Hunter ma kolce idzie się zdecydowanie lepiej niż jak ich nie ma :P Sądzę, że gdyby tak nie miał kolczatki i zechciałby za kimś/czymś polecieć i gdyby Sanhez mu pomógł to leciałabym za nimi :D Jakbym miała tylko jednego psa na smyczy to czuję że nawet przy ekstremalnym ciągnięciu byłabym w stanie nad nim zapanować.. Moje mięśnie niedługo będą większe od mięśni mego chłopa:evil_lol: trening czyni MISZCZA ;)
aa i dodam że Sanhez waży nieco ponad 30 kg a Hunterek nieco ponad 45 ;P[/QUOTE]

Kurcze dziewczyno jak bym już w kawałkach była przy takich psach. Kilka razy mialam labka znajomych na smyczy (fakt trochę przerośnięty, przy 65 cm ponad 40 kilo wagi) to za pierwszym razem biorę go na lajcie jak Leona a ten mi sru za swoim panem do sklepu przez pół osiedla, nie mogłam się zatrzymać. Pewnie gdybym sie wprawiła to poszło by lepiej, ale tak bez przygotowania i z jeszcze z taką parką bym życie straciła, serio:lol:

A co do psów nie lubiących innych mam mieszane uczucia, bo z jednej strony miałabym ochotę puścić swojego, żeby dał nauczkę podbiegaczom i ich właścicielom, a z drugiej strony to ryzyko, cienka granica do rozbudzenia bestii jak już poczuje, że może użyć zębów, a w przypadku molosów czy TTB to niebezpieczna broń. I dlatego moim marzeniem jest zamieszkanie na totalnym odludziu, jak te prerie w Ameryce, sfora psów, życie bez bandy idiotów, tylko ja i moje psy, żadnych smyczy, pełen luz.

A co do nas to zaopatrzyłam się w końcu w linkę, na razie 5 m, żeby się wprawić z chodzeniem z tym. Przyczepiam sobie do spodni, i łazimy bez stresu, że Leon pójdzie w długą.

Guest wolfheart
Posted

[quote name='leónowa'] I dlatego moim marzeniem jest zamieszkanie na totalnym odludziu, jak te prerie w Ameryce, sfora psów, życie bez bandy idiotów, tylko ja i moje psy, żadnych smyczy, pełen luz. [/QUOTE]

mam dokładnie takie samo marzenie:p

Guest wolfheart
Posted

[quote name='leónowa']Wiesz z racji tego, że moja menda uwielbiam owczarki mogłabyś wyjątkowo zostać moja sąsiadką:lol:[/QUOTE]

jako,że Luna lubi inne psy(samce) Wasze towarzystwo będzie mile widziane:p
kiedyś zbiorę stado 5 owczarków, zakupię dom na odludziu w pobliżu lasu albo innych wielkich terenówi tak spędzę resztę życia...:loveu:

Posted

Dla mnie w ogóle byłoby rajem mieszkać z dala od większości ludzi, są tacy, z którymi spędzanie czasu jest mega fajne, ale niestety z większością nie jest tak dobrze, na sam widok mnie odrzuca, głównie sa to durni filozofowie co wszystko wiedzą lepiej i wpieraja mi swoje zdanie na siłę. Dlatego potrafiłabym zrezygnować z życia wśród ludzi i zamieszkania gdzieś na pustkowiu, gdzie miałabym święty spokój.

Guest wolfheart
Posted

[quote name='leónowa']Dla mnie w ogóle byłoby rajem mieszkać z dala od większości ludzi, są tacy, z którymi spędzanie czasu jest mega fajne, ale niestety z większością nie jest tak dobrze, na sam widok mnie odrzuca, głównie sa to durni filozofowie co wszystko wiedzą lepiej i wpieraja mi swoje zdanie na siłę. Dlatego potrafiłabym zrezygnować z życia wśród ludzi i zamieszkania gdzieś na pustkowiu, gdzie miałabym święty spokój.[/QUOTE]

ach jesteś moją bratnią duszą;) z ust mi te słowa wyjęłaś

Posted

Dziewczyny, doskonale Was rozumiem. Też kocham odludzia, nie mogłabym się odnaleźć w wielkim mieście, cieszę się, że mieszkam w zadupiu, choć to też ma swoje wady - ale ta cisza i spokój rekompensują wszystko :loveu: Moim marzeniem jest gdzieś zagnieździć się w mojej okolicy (kocham ją :D), z dala od ludzi, od zgiełku i żyć sobie spokojnie... ale wiem też, że to nie jest realne, bo na to kierunek, na który się wybieram, mi nie pozwoli ;). Zresztą ja z drugiej strony lubię ludzi, lubię być w towarzystwie, ale szkoda, że bez wzajemności :evil_lol: Więc chcąc nie chcąc jestem skazana na samotność, ale dobrze mi z tym ;). Nie wyobrażam sobie mieszkać jednak w wielkim mieście, wolę chyba jednak dojeżdżać tę parędziesiąt km i mieszkać na zadupiu niż mieszkać gdzieś, gdzie są wieczne korki, zgiełk i brak miejsc do spacerowania ;)

Posted

Są plusy i minusy mieszkania w wielkim mieście , ja mimo , ze mieszkam w Warszawie kocham jeździć na wieś , gdzie jest cisza , spokój i bliskość do lasów , łąk :) tam jest zupełnie inaczej

Posted

Ja póki co mieszkam... może nie tyle na zadupiu, ale mam do centrum jakieś 30 minut autobusem. Są dwa osiedla na krzyż, kilka marketów i sporo osiedlowych sklepików. Dużo lasów i łąk, ale ostatnio sporo wycinają, bo niestety przez nasze najlepsze tereny spacerowe ma iść kolej... :/ Z jednej strony dobrze - będzie lepszy dojazd chociażby na plażę, ale z drugiej tak jednak żal... Cisza, spokój, sporadycznie spotka się kogoś z osiedli z psami czy bez... A moim rodzicom w dodatku ubzdurało się, że niedługo się przeprowadzimy, ale nie traktuję póki co ich planów poważnie, bo nawet nie wiedzą gdzie... :roll:

Posted

Ja, że też ciepłolubna jestem chciałabym wyjechać gdzieś, gdzie cały rok slońce świeci. Więc pewnie Polska odpadnie, jeśliby się moje marzenie spelniło, z chęcią pojechałabym do Brazylii czy Argentyny, ogólnie kręcą mnie latynoskie klimaty. Sama mieszkam na wsi, ale moje osiedle jest akurat położone przy bardzo ruchliwej drodze, bo mieszkam przy terenie granicznym. I chociaż zaraz mam las to w przypadku mojego psa dochodzi ryzyko, że zachce mu się wycieczek i mi pod auto wpadnie. I ogólnie jak na tak małą wieś za dużo tu u mnie ludzi, większość to ludzie starszego pokolenia, źle mi się z takimi rozmawia choćby przez tą różnicę wiekową, i też myślenie inne niż moje jeśli chodzi o większośc spraw. Stąd też taki mam odrzut od większości ludzi, bo się nie potrafię dogadać z wieloma, czasem i rówieśnikami, najpewniej sie czuję z psem w lesie, bez żadnych ograniczeń. Nie myślcie też, że jestem jakiemś aspołecznym przypadkiem, wybieram tylko to z czym się bardziej komfortowo czuję.

Guest wolfheart
Posted

[quote name='leónowa']Stąd też taki mam odrzut od większości ludzi, bo się nie potrafię dogadać z wieloma, czasem i rówieśnikami, najpewniej sie czuję z psem w lesie, bez żadnych ograniczeń. Nie myślcie też, że jestem jakiemś aspołecznym przypadkiem, wybieram tylko to z czym się bardziej komfortowo czuję.[/QUOTE]

wyjmujesz mi to z ust:p

Guest wolfheart
Posted

[quote name='leónowa']Hej siostro:evil_lol:[/QUOTE]

:razz::razz: hej hej(jeżeli to do mnie)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...