Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest wolfheart
Posted

w tamtej sytuacji byłam ja, Lunka ,ten pies i jego właściciel-ignorant,pies agresywny nie był..ale gdyby był..nie wiem jak bym to zrobiła,ale nie pozwoliłabym mu skrzywdzić Luny.Chyba bym tłukła go ile wlezie i gazowała do oporu.W takiej sytuacji g***o mnie obchodzi inny pies,zaatakował to ma przes***e.

Posted

[quote name='marta.k9080']w tamtej sytuacji byłam ja, Lunka ,ten pies i jego właściciel-ignorant,pies agresywny nie był..ale gdyby był..nie wiem jak bym to zrobiła,ale nie pozwoliłabym mu skrzywdzić Luny.Chyba bym tłukła go ile wlezie i gazowała do oporu.W takiej sytuacji g***o mnie obchodzi inny pies,zaatakował to ma przes***e.
Dokładnie... Często ludzie się czepiają, że to hipokryzja, bo uwielbiam zwierzęta, a w razie czego mogę potraktować je gazem albo skopać, ale nie rozumieją sytuacji... Przecież bez powodu nie będę psa okładać, chodzi tylko o obronę MOJEGO psa. Nie dam go zeżreć, albo pogryźć... Jeśli coś mu zagraża, to mi włącza się automatycznie "rage mode" i nie ma dla mnie znaczenia czy to pies sąsiada czy może jest całkiem obcy. Jak młody miał 3 miesiące to wyskoczył na nas pseudo przerośnięty ONek sąsiada. Nigdy go nie wypuszczali, pies zwiał i pierwsze co to do młodego. Ryknęłam na niego tak głośno, że cała wieś mnie słyszała, ale podziałało i zwiał :roll:

Posted

Z patafianami zawsze są cyrki,tak jak piszecie małe psy jeszcze właściciel weźmie na smych,a z wielkimi to...Ostatnio szło kilku młodych gówniarzy z Onkiem,i słysze taki tekst...:ciekawe czy ten mniejszy by wygrał..."im chodziło o mojego Oscarka,wemnie się zagotowało,ale mam wrazie czego paralizator,gdyby była potrzeba,bez problemu bym go użyła,wiem że gaz nie zawsze działa,a bronić Oscarka jestem gotowa zawsze i do końca.Wiem że starcie z wielkoludem było by dla niego niebezpieczne.

Posted

Dokładnie, ja jestem miłośniczką psów czy ogólnie zwierząt, ale żadnego oporu bym nie miała gdyby podleciało coś z chęcią mordu mojego małego, ja się gotuje momentalnie i byłabym gotowa w najlepszym wypadku kopa sprzedać, nie zamierzam cierpieć porzez nieodpowiedzialność innych, nie jestem jakąś Matką Teresą, żeby myśleć w takiej chwili czy pieska to zaboli. Cóż taka prawda, niektórym to nie pasuje, ale takie jest moje zdanie.

Posted

[quote name='leónowa']Oj otóż to Hunter jest jeszcze młody, zacznie ci dojrzewać to zobaczysz jak stresujące bywają spotkania z innymi psami. Nie chcę tu uogólniać, ale kanary to nie są milusie pieseczki dla każdego, choć i jak w każdej rasie może się zdarzyć osobnik całkowicie odmienny. I ja w sumie kocham taki charakter psa, niezależny, nieufny, ale jednocześnie gdy się do tego przyłożę nie będzie agresywny czy niebezpieczny, ale swój ostry charakter ma i byle komu sie nie da. Ale tez nie da się całkowicie uniknąć sytuacji, gdy na swojej drodze spotkamy się z idiotą i jego agresywnym psem, czasem nie wiem co jest lepsze kompaktowy piesek, którego można wziąć na ręce i w razie czego uciec, czy coś co mnie w razie ataku obroni.[/QUOTE]

dobrze znam specyfikę DC ;) i wiem, że nie jest to najłatwiejszy piec. Charakterny to on już jest :) dlatego staram się go socjalizować, pozwalam mu obwąchiwać i witać się z jak największą ilością obcych psów. Nie każdy mu pasuje, zazwyczaj w takich sytuacjach się kuli ale kiedy ja widzę, że z strony drugiego psa nic mu nie grozi nie odchodzę dopóki młody się nie przekona, że ten drugi psiak jest ok. Ostatnio stałam tak chyba z 10 minut zanim młody zluzował i po chwili psy zaczęły się bawić.
Wiem, że może przyjść moment w którym Hunter zda sobie sprawę ze swej siły i zacznie być dominujący. ale teraz staram się robić wszystko by temu zapobiec, mam tylko nadzieję, że jeśli nawet mu się we łbie poprzewraca to będę w stanie go opanować :P Ale sporo robię w tym kierunku więc myślę że będzie dobrze ;)

co do obrony swoich psów.. kilka kundli dostało ode mnie kopniaka kiedy musiałam bronić Chrusta:roll: Czasami nie ma innego wyjścia. Zazwyczaj jednak stosowałam metodę zastraszania - kucałam że niby po kamienia i psy zazwyczaj wiały a jak nie to brałam kija lub patyka i rzucałam koło nich ;)

Posted

Mamy fotki! Podładowałam wczoraj trochę aparat, odżył na kilka minut udało mi się zrobić kilka zdjęć, ale żeby uprzedzić dalsze pytania mówię od razu, że dzisiaj juz nie działa. Wstawiam więc to co udało mi się uchwycić wczoraj.









I ostatnie pt: ''Tu se puknij''

Posted

[quote name='YxNinaxY']dobrze znam specyfikę DC ;) i wiem, że nie jest to najłatwiejszy piec. Charakterny to on już jest :) dlatego staram się go socjalizować, pozwalam mu obwąchiwać i witać się z jak największą ilością obcych psów. Nie każdy mu pasuje, zazwyczaj w takich sytuacjach się kuli ale kiedy ja widzę, że z strony drugiego psa nic mu nie grozi nie odchodzę dopóki młody się nie przekona, że ten drugi psiak jest ok. Ostatnio stałam tak chyba z 10 minut zanim młody zluzował i po chwili psy zaczęły się bawić.
Wiem, że może przyjść moment w którym Hunter zda sobie sprawę ze swej siły i zacznie być dominujący. ale teraz staram się robić wszystko by temu zapobiec, mam tylko nadzieję, że jeśli nawet mu się we łbie poprzewraca to będę w stanie go opanować :P Ale sporo robię w tym kierunku więc myślę że będzie dobrze ;)

co do obrony swoich psów.. kilka kundli dostało ode mnie kopniaka kiedy musiałam bronić Chrusta:roll: Czasami nie ma innego wyjścia. Zazwyczaj jednak stosowałam metodę zastraszania - kucałam że niby po kamienia i psy zazwyczaj wiały a jak nie to brałam kija lub patyka i rzucałam koło nich ;)[/QUOTE]

W to, że znasz rasę nie wątpię. Tylko mnie czasem rozśmieszają ludzie (nie mówie tu o tobie), którzy idą ze swoim roczym, bądź 1,5 rocznym psem i zachwycają się jaki to pies wyrósł grzeczny, nie ma w nim cienia agresji czy dominacji. Czasem się wdam w rozmowę, że ich pies jeszcze nie dojrzał i zajmie mu to w przypadku tak dużego psa kilka lat, to albo znawcy się załamują, albo twierdzą, że ich pies jest już w 100% unormowany i się nie zmieni, wręcz na siłe udowadniają mi, że absolutnie racji nie mam.

Posted

[quote name='leónowa']W to, że znasz rasę nie wątpię. Tylko mnie czasem rozśmieszają ludzie (nie mówie tu o tobie), którzy idą ze swoim roczym, bądź 1,5 rocznym psem i zachwycają się jaki to pies wyrósł grzeczny, nie ma w nim cienia agresji czy dominacji. Czasem się wdam w rozmowę, że ich pies jeszcze nie dojrzał i zajmie mu to w przypadku tak dużego psa kilka lat, to albo znawcy się załamują, albo twierdzą, że ich pies jest już w 100% unormowany i się nie zmieni, wręcz na siłe udowadniają mi, że absolutnie racji nie mam.[/QUOTE]
Tak jest niestety. Blusia bawiła się kiedyś z hovawartem, miał chyba już 1,5 roku, ale po kilku miesiącach pytamy się tych ludzi, co z tym psem, że go nie widujemy, a oni, że zrobił się agresywny i tylko po podwórku biega (w sensie, że nie wychodzi na dalsze spacery) :shake:

Guest wolfheart
Posted

[quote name='Gezowa']Dokładnie... Często ludzie się czepiają, że to hipokryzja, bo uwielbiam zwierzęta, a w razie czego mogę potraktować je gazem albo skopać, ale nie rozumieją sytuacji..

hipokryzją było by nie-ratowanie swojego psa...

Tak ja kocham zwierzęta,bardzo szczególnie psy,ale moja miłość kończy się tam gdzie zaczyna się agresja wymierzona w MOJE zwierze.
Nie obchodzi mnie ,że agresora zaboli itp..ma go zaboleć żeby obrzydzić mu atak na wieki wieków.



http://img688.imageshack.us/img688/765/93200715.jpg
słodki:loveu:

Posted

[quote name='Bobryna']Tak jest niestety. Blusia bawiła się kiedyś z hovawartem, miał chyba już 1,5 roku, ale po kilku miesiącach pytamy się tych ludzi, co z tym psem, że go nie widujemy, a oni, że zrobił się agresywny i tylko po podwórku biega (w sensie, że nie wychodzi na dalsze spacery) :shake:[/QUOTE]

I to jest dla mnie chyba najgorsze co w takim wypadku można zrobić(no chyba gorsze byłoby oddanie psa), ale izolowanie go od świata będzie raczej ten stan pogłębiało, a ludzie chyba wiedzieli w co się wpakowują, jaką rasę wybrali?

Posted

[quote name='marta.k9080']hipokryzją było by nie-ratowanie swojego psa...

Tak ja kocham zwierzęta,bardzo szczególnie psy,ale moja miłość kończy się tam gdzie zaczyna się agresja wymierzona w MOJE zwierze.
Nie obchodzi mnie ,że agresora zaboli itp..ma go zaboleć żeby obrzydzić mu atak na wieki wieków.



http://img688.imageshack.us/img688/765/93200715.jpg
słodki:loveu:

Tez jest problem, że nawet jak się uda zaatakować innemu psu, choć wielkich szkód w jego zdrowiu nie narobi, to w zachowaniu i owszem. Ja po prostu zawału dostaję, jak widzę samowolnie latającego psa, bo od razu przypominają mi sie te czasy jak się z Leonem użerałam, bo wszystko chciał mordować. Pamiętam też jak w ciągu pierwszych dwóch tygodni u mnie pogryzł się 5-6 razy, wygłodzony,chudy leciał, wyskakiwał przez balkon na parterze by dopaść psa, nikomu tego nie życzę.

Posted

[quote name='leónowa']W to, że znasz rasę nie wątpię. Tylko mnie czasem rozśmieszają ludzie (nie mówie tu o tobie), którzy idą ze swoim roczym, bądź 1,5 rocznym psem i zachwycają się jaki to pies wyrósł grzeczny, nie ma w nim cienia agresji czy dominacji. Czasem się wdam w rozmowę, że ich pies jeszcze nie dojrzał i zajmie mu to w przypadku tak dużego psa kilka lat, to albo znawcy się załamują, albo twierdzą, że ich pies jest już w 100% unormowany i się nie zmieni, wręcz na siłe udowadniają mi, że absolutnie racji nie mam.[/QUOTE]
Psy ras dużych dorastają średnio 2 razy dłużej niż psy małe więc około 2 lat. Huntek już powoli dojrzewa, jego zachowanie do innych psów już się zmienia, bo nie rwie już do zabawy tak jak kiedyś, teraz potrafi postawić jeża i przybrać bojową postawę, ale uczymy go, że to niepotrzebne ;P swoją drogą asty podobno też do zbyt towarzyskich (mowię o zależności pies-pies, w sensie, że ta sama płeć) nie należą, a Sanhez dopóki nie został zaatakowany nie miał problemu z innymi psami. Teraz w sumie też do zabijaków nie należy ale czasami potrafi sam sprowokować atak co nigdy m się nie zdarzało. Sanhez ma już 7-8 lat a jego agresja pojawiła się rok temu. wszystko zależy od danego psa, wiadomo rasa tez ma wpływ ale zawsze zdarzają się wyjątki i ja mam nadzieję, że Hunter będzie tym wyjątkiem:evil_lol:
Niech sobie będzie nieufny, ostrożny ale nie agresywny :p

A chwalę się, że nie ma z nim problemu, bo wiem, że psy tej rasy potrafią być agresywne i bardzo dominujące na prawdę bardzo szybko. dla porównania mogę dać przykład DC z naszej wioski, który w wieku 6-7 miesięcy miał na swoim koncie bardzo dużo pogryzień, nie odpuszczał żadnemu psu, nawet temu, który go ignorował. To własnie on pogryzł Sanheza, który po prostu przechodził obok, z nami, na smyczy.. nawet go nie widział ;/ A teraz zabijaka DC biega z TM, został uśpiony.
Wiem, że Antoś to jeszcze dzieciak i wiele może się zmienić ale łudzę się, że zostanie tak jak jest :P

Posted

Też zależy do jakich ludzi trafi dany pies, czy mu się na takie zachowanie pozwoli czy nie. Nie rozumiem jak niektórzy ludzie mogą dopuszczć do tego by ich pies wciąż atakował inne, jak pisałaś o tym uśpionym. Kurcze, przecież wiem w co się wpakowuję i jeśli trzeba to dokładam wszelkich starań by czegoś psa nauczyć. Czasami zdarzają się ekstremalne osobniki, no ale żeby doprowadzić do takiego stanu, żeby pies musiał zostać uśpiony to dla mnie trochę przerażające.

Guest wolfheart
Posted

[quote name='leónowa']Tez jest problem, że nawet jak się uda zaatakować innemu psu, choć wielkich szkód w jego zdrowiu nie narobi, to w zachowaniu i owszem. Ja po prostu zawału dostaję, jak widzę samowolnie latającego psa, bo od razu przypominają mi sie te czasy jak się z Leonem użerałam, bo wszystko chciał mordować. Pamiętam też jak w ciągu pierwszych dwóch tygodni u mnie pogryzł się 5-6 razy, wygłodzony,chudy leciał, wyskakiwał przez balkon na parterze by dopaść psa, nikomu tego nie życzę.[/QUOTE]

Ty go wyratowałaś z tej chorej manii mordu.Szkoda,że nie wszystkich to obchodzi i tyle psów jest pozostawionych samym sobie ze swoimi odchyłami.

Posted

nie wiem u kogo to ja o nim pisałam..:evil_lol: generalnie canary to psy, które potrzebują bliskości człowieka, miłości, czułości ale i konsekwencji. A ci ludzie mieli go w kojcu, najwidoczniej za mało z nimi przebywał, został uśpiony bo zaczął wykazywać agresję do dzieci, woleli nie ryzykować. Nie wiem, czy z nim pracowali, czy wybrali najprostszą opcję..A pies był na prawdę piękny, piaskowy, ciemna kufa, potężny, miał dużo lepszą budowę od Huntera.. cudo.. i co z tego skoro źle prowadzone :roll:
Teraz mają labka.

Posted

Ja przy poprzednim psie nie miałam takich problemów jak z Olim a spędzałam z nim dużo mniej czasu, zupełnie inne charaktery. Oli jest dominantem i dla nie go nie liczy się czy pies jest duży czy mały, jak mu się nie spodoba to kill him :mad:. Dlatego chodzi sobie na smyczy a puszczany jest wśród znajomych lub w miejscach gdzie nikogo nie ma. Wkurzają mnie rady typu "puść go, psy same to załatwią" bo po pierwsze nie mam zamiaru leczyć swojego psa i pracować nad jego zwichrowaną psychiką a po drugie nie chce aby zagryzł innego psa.

Mam w rodzinie przykład asta który ma przekichane. Mój wujek nienawidzi zwierząt i od pierwszego dnia nie tolerował go, wiecznie bił (co robi do dzisiaj) przez co pies zaczął reagować agresją na każdą osobę która wyciągała do niego rękę. Do dziś podziwiam tego psa że nigdy nie zrobił wujkowi krzywdy (a naprawdę mu się należało :mad:).
Ludzie biorą pieski bo ładny, bo będzie dobrze wyglądał i myslą, że ten pies sam się wychowa, sam się nauczy zasad i będzie chodzącym ideałem. Sorry ale ja z bajek wyrosłam już dawno ;)

Posted

Nie wiem czy już opowiadałam, ale gdzie dalej w rodzinie miałam taki nieciekawy przypadek. Gościu (typowy pijaczyna) miał psa, duży czarny, na oko groźny, nie pozwalał swojego pana dotknąć. Jak koleś był trzeźwy to pies był ważniejszy od rodziny, jadł z nim z jednego talerza, ale jak sobie popił zaczynała się masakra. Katował psa, lał czym popadnie, pies podkulał ogon i dawał ze sobą robić co pan chciał. Kochał go bardzo, minęło sporo lat, żadnej zmiany. Kiedyś gościu jak zwykle wybrał się do jakiejś meliny, zawsze brał psa ze sobą, w razie ''obrony''. Wracali do domu i jak to zwykle po pijaku pańcio zaczął psa nawalać. Z opowiadań mamy wiem tyle, że ponoć pies, który by w życiu swojemu panu krzywdy nie zrobił, rzucił się na niego i bez żadnych skrupułów zabił swojego właściciela. A na dodatek, jak zjechała się policja, pies pilnował ciała i nie dał dojść do niego, więc psa musieli zastrzelić na miejscu. Nie wiem jak bardzo historia wiarygodna, ale na prawdę daje do myślenia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...