Ty$ka Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 Gdyby ktoś mi jeszcze nawet jakieś 1,5roku temu powiedział, że nie będę mieć haszczaka to bym go wyśmiała ;). A jednak los płata różne figle i okazało się, że husky to jednak nie to. Dziwne może, wiele osób mi nie dowierza (zresztą ja też), ale tak właśnie się stało. Po prostu zmieniły mi się priorytety, może do nich dojrzałam... sama nie wiem. Jednak coś we mnie pękło i zmieniłam trochę swój światopogląd, a także cele, jakie chcę osiągnąć z psem. Jednak Tobie z całego serca życzę, by niejeden molos dzielił Twoje życie :) Quote
Leokadia Posted February 10, 2013 Author Posted February 10, 2013 Ja nie twierdzę też, że psa z innej grupy mieć nie będę, bo i pitt u mnie kiedyś zawita, ale na wyobrażenie siebie na spacerze z dobkiem czy z CTR zamiast z dogiem to czuję taki niedosyt (haha chociaz jeszcze nawet tego psa nie mam). Po prostu jak juz wykorzystam ilość molosich futer w swoim życiu osiądę sobie z jakimś maluszkiem u boku (ale broń boże jamnikiem:evil_lol:). I właśnie jestem teraz w tym punkcie co ty 1,5 roku temu, nie dopuszczam myśli, że mogłabym nigdy nie mieć molosa. Nie wiem czy zajdzie jeszcze we mnie jakaś ewolucja, bo tej myśli na razie do siebie nie dopuszczam;) Quote
Ty$ka Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 Znam to z autopsji, ten niedosyt: człowiek chce jeszcze i jeszcze, niewiadomo jak jest najarany na rasę, aaaahhh :) A co - jamniczków masz dość? :siara: Zależy też co rozumiesz pod pojęciem maluszkiem, bo dla mnie maluchy to już staffiki :P No i mój kundlus pospolitus :P A masz już na celowniku jakieś hodowle? ;) Quote
Gezowa Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 leónowa napisał(a):Trzeci pies zawita do mnie najpewniej jak już będę miała własny domek, i to tylko wtedy gdy dwa psy będą ogarnięte. Czytałam gdzies o gościu, który miała boksia i dogo to jeden mieszkał na górze domu drugi na dole, bo nawet patrzec na siebie nie mogły. I jak już będę brać to duże psy najlepiej różnych płci. Co do Leona to jest mi to obojętne, bo to la niego różnicy nie zrobi, ale z takimi psami bym nie ryzykowała. To u mnie jest teraz dylemat z płcią. Na 90% wybiorę jednak faraona, a nie drugiego whippeta, ALE... Suczki są bardzo obrażalskie. A psy z kolei lubią dominować i to bardzo. Dorosłego psa nie da się wprowadzić do dorosłego psa (tej samej rasy), bo po prostu się zeżrą... Młody jest uległy. Jak mu coś nie pasuje to potrafi pokazać zęby, ale on nie dąży do dominacji nad drugim psem i ciężko mi przewidzieć po prostu jakby to wyglądało w praktyce. Czy dorastający pierwotniak znęcałby się nad nim i traktował jak jakąś najgorszą omegę, czy po prostu ustalą między sobą, który jest szefem i ok... Mimo wszystko wolałabym, żeby to młody "szefował". Drugi pies ma brać z niego przykład. To znacznie ułatwiłoby mi pracę nad nim... Ale coraz bardziej skłaniam się ku suczce, pomimo, że są fochate i mają silniejszy instynkt łowiecki... Niestety nikt mi nie jest w stanie powiedzieć czy szczeniak będzie próbował dominować mojego psa czy nie. I to trochę taka loteria. Nigdy nie miałam dwóch psów i chyba trochę mnie to przeraża. Zobaczymy jeszcze, niedługo dzwonię do kolejnej hodowli i może będą w stanie odpowiedzieć mi na pytania, albo poradzić czy faktycznie samiec w naszym wypadku jest dobrym wyborem. Nie chcę, żeby mój fajny, radosny whippet zrobił się wycofany i zastraszony przez nowego gówniarza w domu... leónowa napisał(a):A jednak zmiana ,,powołania,, jest możliwa. Jak zakochana jestem w molosach juz od dawien dawna i na dzień dzisiejszy tez nie wyobrażam sobie wybrania innego obiektu wzdychań, choć podoba mi się także wiele psów z innych grup, głównie ras obronnych to nie wiem czy byłabym zdolna porzucić marzenie. Ja chciałam borzoja. Nadal chcę i kiedyś będzie, ale nie w tej chwili. Niestety nie pasuje mi borzojowy charakter do mojego ADHDowca... :/. Co do ceny psiurków - zawsze można się ugadać z hodowcami. Współwłasność, warunek hodowlany, raty czy nawet spuszczenie z ceny, bo psiak będzie wystawiany :). Hodowca też człowiek, potrafi zrozumieć, że nie każdy weźmie z powietrza kilka tysięcy. Quote
Besti Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 leónowa napisał(a):A jednak zmiana ,,powołania,, jest możliwa. Jak zakochana jestem w molosach juz od dawien dawna i na dzień dzisiejszy tez nie wyobrażam sobie wybrania innego obiektu wzdychań, choć podoba mi się także wiele psów z innych grup, głównie ras obronnych to nie wiem czy byłabym zdolna porzucić marzenie. Amen:evil_lol: Popieram Quote
Leokadia Posted February 10, 2013 Author Posted February 10, 2013 [quote name='Ty$ka']Znam to z autopsji, ten niedosyt: człowiek chce jeszcze i jeszcze, niewiadomo jak jest najarany na rasę, aaaahhh :) A co - jamniczków masz dość? :siara: Zależy też co rozumiesz pod pojęciem maluszkiem, bo dla mnie maluchy to już staffiki :P No i mój kundlus pospolitus :P A masz już na celowniku jakieś hodowle? ;) Jamniczkiem mojego to nazwac nie mogę, bo toż to kundel pospolity, ale ja naprawde sobie zyły wypruwam, żeby było dobrze, wciąż i wciąż ćwiczę posłuszeństwo, skupianie na sobie, a to wszystko cholera bierze. Wiem molosy to tez niezależne i niepokorne charaktery, ale bardziej karne niż te jamnicze zołzy. mały? W sumie nie liczy się chyba wielkość co temperament, bo prędzej bym wzięła na ogół spokojnego goldena niż staffika, który swoja niewyładowana energią dom rozwali. Co do hodowli, to bardzo podobaja mi sie psy z tej o http://www.dogo-argentino.pl/. Czytałam wiele postów napisanych przez ta hodowczynie na molosach przede wszystkim, babka ma wiedzę i serce do tego co robi. Choć nie wykluczam jakiejś innej hodowli, bo w końcu jeszcze trochę czasu mam. [quote name='Gezowa']To u mnie jest teraz dylemat z płcią. Na 90% wybiorę jednak faraona, a nie drugiego whippeta, ALE... Suczki są bardzo obrażalskie. A psy z kolei lubią dominować i to bardzo. Dorosłego psa nie da się wprowadzić do dorosłego psa (tej samej rasy), bo po prostu się zeżrą... Młody jest uległy. Jak mu coś nie pasuje to potrafi pokazać zęby, ale on nie dąży do dominacji nad drugim psem i ciężko mi przewidzieć po prostu jakby to wyglądało w praktyce. Czy dorastający pierwotniak znęcałby się nad nim i traktował jak jakąś najgorszą omegę, czy po prostu ustalą między sobą, który jest szefem i ok... Mimo wszystko wolałabym, żeby to młody "szefował". Drugi pies ma brać z niego przykład. To znacznie ułatwiłoby mi pracę nad nim... Ale coraz bardziej skłaniam się ku suczce, pomimo, że są fochate i mają silniejszy instynkt łowiecki... Niestety nikt mi nie jest w stanie powiedzieć czy szczeniak będzie próbował dominować mojego psa czy nie. I to trochę taka loteria. Nigdy nie miałam dwóch psów i chyba trochę mnie to przeraża. Zobaczymy jeszcze, niedługo dzwonię do kolejnej hodowli i może będą w stanie odpowiedzieć mi na pytania, albo poradzić czy faktycznie samiec w naszym wypadku jest dobrym wyborem. Nie chcę, żeby mój fajny, radosny whippet zrobił się wycofany i zastraszony przez nowego gówniarza w domu... Ja chciałam borzoja. Nadal chcę i kiedyś będzie, ale nie w tej chwili. Niestety nie pasuje mi borzojowy charakter do mojego ADHDowca... :/. Co do ceny psiurków - zawsze można się ugadać z hodowcami. Współwłasność, warunek hodowlany, raty czy nawet spuszczenie z ceny, bo psiak będzie wystawiany :). Hodowca też człowiek, potrafi zrozumieć, że nie każdy weźmie z powietrza kilka tysięcy. Właśnie na ogół w większości ras jest z tego co zauważyłam tendencja suk do takiej złośliwości, zołzowatości. Jak się zetną psy to jest jazda, ale po rozdzieleniu np. skłóconych na codzień psich kumpli, to zapanuje spokój, ustalą hierarchię między sobą, a jak sie zetną suki zaczną się wojny. Przynajmnie wśród molosów ukazuje sie taki typowy babski charakterek, nie odpuszczą, nienawiść do końca życia. Moge się mylić, bo to tylko takie moje obserwacje, ale zawsze dziwiła mnie ta zawziętość wśród psich kobitek, z tego co czytałam np. na molosach, że raczej chłopy to takie wielkie cielaki. [quote name='Besti']Amen:evil_lol: Popieram :evil_lol: Quote
YxNinaxY Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Gezowa napisał(a): Co do ceny psiurków - zawsze można się ugadać z hodowcami. Współwłasność, warunek hodowlany, raty czy nawet spuszczenie z ceny, bo psiak będzie wystawiany :). Hodowca też człowiek, potrafi zrozumieć, że nie każdy weźmie z powietrza kilka tysięcy. mój TŻ "wytargował" Huntera oszczędzając sporo kasy mimo iż nie wystawiamy kundliszcza :P w sumie to załuję, że nie spróbowałam iść na wystawę chociażby po to by zobaczyć jak to jest ;) Quote
Gezowa Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 YxNinaxY napisał(a):mój TŻ "wytargował" Huntera oszczędzając sporo kasy mimo iż nie wystawiamy kundliszcza :P w sumie to załuję, że nie spróbowałam iść na wystawę chociażby po to by zobaczyć jak to jest ;) No to moja ciotka wytargowała z 2500 na 1700... Jak dla mnie to jest różnica :). Wszystko zależy od hodowcy. Jedni przykładowo nawet nie chcą słyszeć o warunku hodowlanym, a inni szastają nim na prawo i lewo... Quote
Ana :) Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Widzę, że pojawiają się plany co do psiaka drugiego :D super :) a co do kopiowania dogo to mi podobają się i ładnie skopiowane ( bo u niektórych to tragedia ) i z naturalnymi uszami też pod warunkiem, że nie są właśnie takie sterczące :) Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 Zależy od hodowcy czy pójdzie mi na rękę po przedstawieniu mojej sytuacji. Nie wiem czy to dobry czas, ale chciałabym wziąć psa jak już będę na studiach. Jak juz nie będę musiała się liczyć z rodzina co do wyboru rasy. A wiadomo, że wtedy nie ma sie tyle forsy ile by sie chciało, więc będe ograniczona. Albo zacznę już teraz sobie odkładać, alebo znajdę kogoś kto sprzeda mi psa na raty bądź troche opuści cenę. To tez chyba zależy czy szczeniak szykuje się na pieknego wystawowego psa czy po prostu ma byc przeciętnym domowym pupilem, i ceny wszystkich nie są raczej jednakowe? Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 Ana :) napisał(a):Widzę, że pojawiają się plany co do psiaka drugiego :D super :) a co do kopiowania dogo to mi podobają się i ładnie skopiowane ( bo u niektórych to tragedia ) i z naturalnymi uszami też pod warunkiem, że nie są właśnie takie sterczące :) Jesli właśnie nie da się skopiować zostawię naturalne, tylko wtedy trzeba podklejać, żeby tak dziwnie nie sterczały. Quote
Bobryna Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Czyli już zdecydowałaś się na doga argentyńskiego? ;) Jeśli mogę coś doradzić, to lepiej wstrzymać się z braniem szczeniaka skoro dopiero rozpoczynasz studia (zależy też jaki kierunek, ale zazwyczaj najtrudniejsze przedmioty są na pierwszym roku :P). Przynajmniej ja bym poczekała, wciągnęła się w tryb studiowania i zobaczyła, czy dam radę zająć się jeszcze psem. Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 O taka opinię mi między innymi chodziło. Mam straszne wątpliwości. Nie wiem jeszcze czy pójde na dzienne czy zaoczne, czy pójde do pracy czy nie. Będę miała już jednego psa, więc z drugim będzie 2 razy gorzej i ciężej. No i kasa mnie będzie ograniczała, na samym początku będzie na pewno więcej wydatków więc tez nie będę mogła kupić psa, chyba że adopcja, a że dogów praktycznie do adopcji nie ma, zdarzają się sporadycznie więc pozosaje hodowla. I tak, myślę, że dog argentyński to ten numer jeden, choć kocham wszystkie molosy i nie wykluczam innej rasy. Quote
Bobryna Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Blusię akurat wzięłam, jak byłam na pierwszym roku studiów dziennych, ale nie mieszkałam sama i miałam do pomocy rodzinę ;) Czesiek był wtedy już ogarnięty, Blue nie była taka malutka, miała 5 miesięcy i szybko nauczyła się załatwiać na dworze. Zatem nie było źle, nie pracowałam, ale sporo czasu spędzałam na uczelni, mimo, że dzienne studia. Gdyby nie pomoc innych, to trudno by mi było, psy byłyby poszkodowane, że tak powiem. Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 O i tego tez się właśnie obawiam, będę sama w dużym mieście, uczelnia, nie oszukujmy się zajmie mi bardzo dużo czasu. Ja mieszkam z rodzicami, więc wracam ze szkoły mam obiad, posprzątane, zjem więc i lece z psem, a tak będę zdana tylko na siebie. Boje sie strasznie. A znowu zostanie w domu, zaoczne studia i praca przeszkodzą mi w posiadaniu drugiego psa, bo nikt się nie zgadza. Nie wiem co mam mysleć, a czas leci, przydałoby sie już jakies plany mieć. Quote
Bobryna Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 A jakie studia, mogłabyś napisać? Ja już jestem po studiach mgr a nadal żadnych planów na życie :eviltong: Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 Jeszcze właściwie nie mam konkretnych planów. Myślę nad jakimiś studiami związanymi z matmą, żeby nauka rozszerzonej nie poszła na marne..Może jakieś związane z praca w banku, przy papierach w księgowości czy coś w tym stylu. Ciężko mi powiedzieć. Quote
Bobryna Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Matma wszędzie się przyda ;) wybierz takie, które by Cię jakoś interesowały, przyjemniej się wtedy uczy i nie umrzesz z nudów ;P Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 Oj wolałabym nie troche ponudzić niż uczyć, cóż ale to chyba przypadłość każdego uczniaka:evil_lol: Quote
Gezowa Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 leónowa napisał(a):O taka opinię mi między innymi chodziło. Mam straszne wątpliwości. Nie wiem jeszcze czy pójde na dzienne czy zaoczne, czy pójde do pracy czy nie. Będę miała już jednego psa, więc z drugim będzie 2 razy gorzej i ciężej. No i kasa mnie będzie ograniczała, na samym początku będzie na pewno więcej wydatków więc tez nie będę mogła kupić psa, chyba że adopcja, a że dogów praktycznie do adopcji nie ma, zdarzają się sporadycznie więc pozosaje hodowla. I tak, myślę, że dog argentyński to ten numer jeden, choć kocham wszystkie molosy i nie wykluczam innej rasy. Mam dwie koleżanki, obie na studiach (w tym jedna pracuje) i obie mają dwa whippety i bardzo powoli myślą o trzecim. Nie wiem jak ta "pracująca" koleżanka, ale inna mieszka sama w kawalerce z dwoma psami i daje rade. Jeden psiak ma 3 lata, drugi jakieś 9 miesięcy... Whippet to nie molos i tu nie ma nawet co porównywać, ale zmierzam do tego, że dorosły pies pomoże ci w wychowywaniu tego młodego dzieciaka, który G wie o życiu :). Dlatego ja się tym nie stresuję. Na pewno na początku będzie ciężko, bo musisz wrócić do domu, wyprowadzić szczeniaka na siku, posprzątać ewentualnie to co już narobił, posprzątać cały dom, zrobić obiad, pouczyć się, wyjść z psami na spacer itd... Ale da się do tego przywyknąć. Jak już złapiesz rytm to będzie w porządku. Nie mniej, tak jak mówi Bobryna - poczekaj aż zaczniesz studiować :). Zobaczysz jak to będzie. Ja czasami mam wątpliwości czy brać drugiego psa jak mieszkam z rodzicami czy może wynieść się na swoje, ale u nas jest tak, że rodzice często nieumyślnie potrafią mi zepsuć całą pracę z psem... Co mnie momentami doprowadza do szału i przysięgam sobie, że żadnego psa więcej nie wezmę jak z nimi mieszkam... ale to szybko przechodzi. Życzę powodzenia! :) Quote
Leokadia Posted February 11, 2013 Author Posted February 11, 2013 Może tak wyolbrzymiam całą ta wyprawe na studia z psami. Ale ja wolę sie troche pomartwić jak to będzie i później miło zaskoczyć, niz do wszystkiego tak lajtowo podchodzić i dostać po dupie. Ja widać po twoich koleżankach da sie pogodzić życie samemu z psami, na początku pewnie będzie najtrudniej. Może molos na początek studenckiego życia to za dużo, może powinnam pomyśleć nad czymś mniejszym, co by w razie potrzeby wciasnąć znajomym. Im większy pies tym ciężęj. Kurczę, boje sie bardzo, bradzo, tego nagłego rzucenia sie na głęboką wodę, samodzielnego zycia, i choć rodzice pomogą to potem musze sobie sama radzić. Quote
Gezowa Posted February 11, 2013 Posted February 11, 2013 Doskonale Cię rozumiem. Ja też mam wrażenie, że czasami wyolbrzymiam moje obawy co do drugiego psa. Wszyscy mi mówią "niee, nie, no co ty, przesadzasz", ale jak mówisz - czasami lepiej się pomartwić tak na zapas :diabloti:. Jak młody przyszedł do naszego domu to byłam i jednocześnie nie byłam sama. Mówione było od razu, że to MÓJ pies. Więc to JA wstawałam co kilka godzin, żeby z nim wychodzić. To ja go szkoliłam, to ja z nim wychodziłam na spacery nawet jak zachorowałam... to ja się z nim bawiłam. Ze strony rodziców była to naprawdę mała pomoc. I tak zostało do dzisiaj. Raz dziennie wyjdą z nim na 5 minut na siku i to jest cała ich pomoc właściwie. Mi początkowo było strasznie ciężko. Nie mogłam się przyzwyczaić, chodziłam niewyspana, bo ciągle mała menda mnie budziła itd... ale teraz jest lajtowo. Młody śpi ze mną do 9, czy czasami nawet 11, idziemy siku, jemy, myjemy się, ubieramy i spacer. Po spacerze nie ma psa właściwie :diabloti:. Tylko, że też jest inaczej jak masz cały dom na głowie do wysprzątania... No, ale nie można przesadzać. Chyba, że przeprowadzisz się do ogromnego mieszkania, które codziennie będziesz musiała pucować na błysk :diabloti: Quote
Leokadia Posted February 12, 2013 Author Posted February 12, 2013 Ja ze strony rodziny nie mam żadnej pomocy, jedynie co to zmuszam brata do porannego wysikania psa, bo jak to każda dziewczyna więcej czasu potrzebuję na ogarnięcie się. Pies siedzi czasem po 8 godzin w domu gdy mnie nie ma a oni są i nie wyjdą z nim, bo pies jest MÓJ. Czasem jest to uciążliwe, ale przynajmniej wiem, że mi psa nie zepsują, nie spowodują, że wróci agresja, bo tylko ja z nim wychodzę i moge go mieć cały czas na oku. Więc tez nie mam mowy, żebym go zostawiła jak wyjadę, bo kiepsko widzę ich wspólne życie, i jakoś przeczuwam to, że woleliby go oddać niż użerać się z takim. Dojdzie mi właścicie tylko gotowanie dla siebie i psa i sprzątanie, co w sumie nie będzie jakoś strasznie uciążliwe jak będę sama. Boję się bardzej tego, że pomimo tego, że rodzina mi nie pomaga i teraz to zostane całkiem sama i w razie awaryjnych sytuacji będę zdana tylko na siebie, a dwa psy to 2 razy większy ciężar i obowiązek. Nie widzę patrze na to tylko z tej złej perspektywy, ale wolę sie nastawić na najgorsze. Quote
Bobryna Posted February 13, 2013 Posted February 13, 2013 Niedobrze, że nie masz nikogo do pomocy przy psie/psach (w przyszłości). Chociaż z drugiej strony rozumiem, bo też nie zostawiłabym psów pod opieką kogoś nieodpowiedzialnego lub kogoś kto "zepsuje" mi psy (np. mój tata :p). Quote
Kaaasia Posted February 13, 2013 Posted February 13, 2013 No właśnie to jest problem. Ja mieszkam z mamą i czasem wychodzi z Olim, czasem idziemy razem (na szczęście lubi spacerować ;)) ale głównie wszystko spada na mnie. Na inną pomoc nawet nie mam co liczyć bo po pierwsze moja rodzina nie przepada za moim psem, a po drugie twierdzą że jest za duży i nie dadzą sobie z nim rady. Wiem to, więc robię wszystko aby jakoś wszystko ogarniać ale fajnie jest mieć kogoś właśnie na "czarną godzinę" aby chociaż odsikał nam psa czy posiedział z nim dzień lub dwa. Ja też martwię się czy ogarnę dwa psy, co, jak, gdzie i kiedy. Dla mnie normalne jest myślenie o tym przed pojawieniem się kundla niż po ;). Ale z drugiej strony kiedyś trzeba zaryzykować, bo jeśli tego nie zrobimy to się nie przekonamy czy damy radę :smile: Trzymam kciuki za zrealizowanie planów (nawet dalszych) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.