boksereczkaa Posted August 9, 2009 Posted August 9, 2009 Bertaniko, a gdzie w Twoim kolejnym wywodzie odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie? Quote
Bertanika Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 boksereczkaa napisał(a):Bertaniko, a gdzie w Twoim kolejnym wywodzie odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie? Wiele zwierząt którymi się opiekowałam w schronisku znalazło cudowne domy ale to nie tylko z powodu moich wyłącznych starań - jednak osoby, które zabiegają o adopcję zwierząt często ujawniają tak niską świadomość - że lepiej byłoby im w ogóle ich nie wydawać . Często rozmawiałam z potencjalnymi zainteresowanymi - i bardzo często musiłam ich zniechęcać .......bo perspektywa takiego domu od razu jawiła się irracjonalnie Dlatego właśnie zwierzęta często ponownie wracają do schroniska - z zupełnie banalnych powodów- i z uszczerbkiem w sferze psychiczno-emocjonalnej.... a czasami w tragicznym stanie zdrowia lub po wypadkch. Wiele z nich jest gubionych od razu po kilku dniach adopcji.... To wszystko wynika z braku wiedzy i wyobraźni.........Niestety mentalność mozna zmienić tylko poprzez surowe sankcje - a póki nie dokonaja się w tym zakresie zmiany - to adopcje będą polegały tylko na wielokrotnym przekazywaniu zwierząt z rąk -do rąk - i to niestety nieodpowiedzialnych. Śystem adopcji może dawać właściwe efekty dopiero wówczas - kiedy w prawie zaistnieje definicja właściciela zwierzęcia - a zatem zaistnieją jego prawa i obowiązki. Najpierw muszą być rozwiązania systemowe, a dopiero wówczas można w poprawny sposób realizować zaplanowane cele Quote
Bertanika Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 [quote name='teapot']Bertaniko, mam uwagę techniczną: w języku polskim istnieje co prawda wielokropek jednak, być może wbrew nazwie - składa się on zaledwie z TRZECH kropek. Zechciej więc proszę ograniczyć swoje kropkowe zapędy, ponieważ Twoje wypowiedzi stają się przez to nieczytelne, a tekst wygląda tak jakby miał upamiętniać przemarsz pcheł przez monitor. :shake: Cóż za inteligentna uwaga czyżbyśmy byli jeszcze w przedszkolu.......a jaki przy tym sarkazm --brawo ,jak mądrze i ślicznie dziecinko................może warto byłoby trzymać się tematu nie popadając w małostkowość - a tym razem to przemarsz ukraińskich psów, które migrują do Warszawy - tu przynajmniej ich nie odstrzelą....................................................... Quote
Bertanika Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 Charly napisał(a):to już naprawdę lepszy jest kilof niż wypuszczenie zwierzaka, by korzystał ze swobód natury.. Szybsza śmierć:roll: Jakiż ten świat jest mało skomplikowany , niektórym wszystko wydaje się takie oczywiste.......jak ktoś jest z refleksją na bakier - to rzeczywiście tylko kilof może być lekarstwem na wszystko . Zatem Drogi Charly - wal dobrze !!! Quote
Bertanika Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 Zofia.Sasza napisał(a):Bertaniko, pisz krócej, bo ja - i pewnie nie tylko ja - nie mam ochoty się przedzierać przez te kilometry tekstu. Zwłaszcza jeśli - wbrew regulaminowi forum - jest pisany kolorową czcionką... W tej powodzi słów giną wszelkie Twoje argumenty. Zofia Domaniewska Pani Zosiu, stalinizm już minął - niczego Pani nie musi, jeśli to przedzieranie się przez mój prywatny ogród stanowi dla Pani taką trudność - to przeciez chyba nie jest Pani ubezwłasnowolniona....... Wiem, że w obecnej dobie czytanie stanowi poważną trudność, a tym bardziej to ze zrozumieniem - no ale cóż może lepiej żeby Pani pomijała moje wątki - skoro tylko takie argumenty przychodzą Pani do głowy..... Quote
boksereczkaa Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 Bertanika napisał(a):Wiele zwierząt którymi się opiekowałam w schronisku znalazło cudowne domy ale to nie tylko z powodu moich wyłącznych starań - jednak osoby, które zabiegają o adopcję zwierząt często ujawniają tak niską świadomość - że lepiej byłoby im w ogóle ich nie wydawać . Często rozmawiałam z potencjalnymi zainteresowanymi - i bardzo często musiłam ich zniechęcać .......bo perspektywa takiego domu od razu jawiła się irracjonalnie Dlatego właśnie zwierzęta często ponownie wracają do schroniska - z zupełnie banalnych powodów- i z uszczerbkiem w sferze psychiczno-emocjonalnej.... a czasami w tragicznym stanie zdrowia lub po wypadkch. Wiele z nich jest gubionych od razu po kilku dniach adopcji.... To wszystko wynika z braku wiedzy i wyobraźni.........Niestety mentalność mozna zmienić tylko poprzez surowe sankcje - a póki nie dokonaja się w tym zakresie zmiany - to adopcje będą polegały tylko na wielokrotnym przekazywaniu zwierząt z rąk -do rąk - i to niestety nieodpowiedzialnych. Śystem adopcji może dawać właściwe efekty dopiero wówczas - kiedy w prawie zaistnieje definicja właściciela zwierzęcia - a zatem zaistnieją jego prawa i obowiązki. Najpierw muszą być rozwiązania systemowe, a dopiero wówczas można w poprawny sposób realizować zaplanowane cele Tym razem się z Tobą zgadzam. To prawda, że często adopcji dokonują luszie zupełnie niedopowiedzialni, ale nie możesz pisać, że jest to większość osób i że większość zwierząt trafia znowu do schroniska. Dopóki prawo się nie zmieni schronisko może chociaż przeprowadzać rozmowy z osobami zainteresowanymi adopcją. W tej chwili często wygląda to tak, że ktoś wchodzi mówi "chcę tego", składa podpis i wychodzi z psem. Quote
Zofia.Sasza Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 [quote name='Bertanika']Pani Zosiu, stalinizm już minął - niczego Pani nie musi, jeśli to przedzieranie się przez mój prywatny ogród stanowi dla Pani taką trudność - to przeciez chyba nie jest Pani ubezwłasnowolniona....... Wiem, że w obecnej dobie czytanie stanowi poważną trudność, a tym bardziej to ze zrozumieniem - no ale cóż może lepiej żeby Pani pomijała moje wątki - skoro tylko takie argumenty przychodzą Pani do głowy..... Radziłabym zapoznać się z tzw. netykietą. Są to zasady bon tonu obowiązujące w sieci. Jedna z nich mówi, że nie zniekształcamy nicków. Ja jestem Zofia.Sasza, a "Pani Zosia" - ewentualnie w okienku na poczcie. Łamaniem zasad netykiety jest także ustawiczne pisanie zbyt długich postów i właśnie dlatego prosiłam Cię Bertaniko o skrócenie Twoich wypowiedzi. Kolejną zasadą tejże netykiety jest pisanie postów z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji. Jak sądzę uprzejma uwaga teapot właśnie do tej zasady sie odwoływała. Nie sądzę, żebyś miała podstawy do obrażania zarówno mnie jak jej (uwagi o przedszkolu i czytaniu ze zrozumieniem :shake:). Widząc, że nie orientujesz sie w zasadach zachowania w społeczności sieciowej, chciałyśmy Ci to po prostu ułatwić. Dodatkowo przypomnę, że ten watek nie jest "Twoim wątkiem", bo nie Ty go założyłaś. A wchodzę na niego, bo mieszkam w Warszawie i interesuje mnie, co się dzieje na Paluchu. Wolno mi. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że w sporze o Paluch jestem raczej po stronie Bertaniki, a nie jej adwersarzy... :evil_lol: Quote
Leni Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 [quote name='lavinia'] YES, YES, YES :) Bertanika, daj sobie kobito spokoj....... Po "wakacyjnej przerwie" temat Palucha ruszy z kopyta, gruszki nie zostaly zasypane w popiele... :P Quote
Bertanika Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 [quote name='boksereczkaa']Tym razem się z Tobą zgadzam. To prawda, że często adopcji dokonują luszie zupełnie niedopowiedzialni, ale nie możesz pisać, że jest to większość osób i że większość zwierząt trafia znowu do schroniska. Dopóki prawo się nie zmieni schronisko może chociaż przeprowadzać rozmowy z osobami zainteresowanymi adopcją. W tej chwili często wygląda to tak, że ktoś wchodzi mówi "chcę tego", składa podpis i wychodzi z psem. Być może , że jeśli na Paluchu jest spory tłum /co się często zdarza/ -brakuje wówczas możliwości na dłuższą rozmowę. Większość ludzi denerwuje się i chciałoby szybko załatwiać sprawy- co właśnie świadczy o braku zrozumienia dla tej szczególnej specyfiki miejsca i o przedmiotowym stosunku do zwierząt. Niektórym wydaje się , że jeśli upatrzyli zwierzę - to muszą być w trybie natychmiastowym obsłużeni - poza kolejką, bez dodatkowych pytań i procedur- i to jeszcze z oczekiwaniem "pocałowania w rękę" za ten szlachetny akt... Adopcja nie polega przecież na uwolnieniu schroniska od kolejnego psa czy miejsca - lecz na wybraniu Przyjaciela dla siebie , któremu należy zapewnić dożywotnią opiekę- w ramach obopólnej przyjemności stron. Nie wiem czy przesadziłam z tą większością gdyż wielokrotnie miałam sposobnośc rozmawiać z osobami zainteresowanymi adopcją- często to były bardzo przykre doświadczenia ....Niektórzy przyjeżdzają do schroniska taksówka i mówią - że mają kilka minut i żądają w tym czasie natychmiastowej adopcji. Zapominają, że schronisko to nie jest sklep w którym sprzedaje się pietruszkę - a ta obowiązująca tutaj droga proceduralna , to też w pewnym sensie sprawdzian wiedzy i cierpliwości przyszłych opiekunów. Niektórzy mają wyobrażenie że jak wskażą palcem – to zwierzę już powinno do nich należeć Niestety, jak Pani zapewne wie - nie każdy powinien uzyskać takiego podopiecznego - bo jednak są pewne kryteria które należy spełniać. To żałosna postawa i świadczy właśnie o niskiej świadomości......... Niewątpliwie w przypadku zwierząt specjalnej troski / z ułomnosciami fizycznymi czy psychicznymi / - przeprowadzany jest w schronisku szczegółowy wywiad. Właśnie dlatego zdarza się wiele przypadków odmowy adopcji - co na tym forum było już niejednokrotnie traktowane jako zarzut... W innych przypadkach , kiedy zwierzę jest młode i nie ujawnia kłopotliwych cech czy nawyków - wywiad może być przeprowadzany w okrojony sposób przez BA ale za to lekarz wet., w kazdym przypadku przeprowadza rozmowę z adoptującym Jednak każdy kto adoptuje zwierzę z Palucha musi wypełnić obowiązującą ankietę - w której zadane są konkretne pytania. Jeśli pracownik po przeczytaniu tej ankiety nie widzi żadnych wątpliwości - nie musi zadawać dodatkowych pytań - gdyż jest to w pewnym sensie forma testu egzaminacyjnego - który się albo zalicza - albo nie Ale przecież nie ma nieomylnych ludzi. Widzi Pani, wiekszość Gości schroniska narzeka, iż "paluchowe" procedury są zbyt uciążliwe, a Pani twerdzi , że można stamtąd wyjść bez jakiejkolwiek rozmowy - podpisując jedynie świstek........ Niestety, nawet przy tych złozonych procedurach - nie da się pewnych sytuacji prześwietlić przed adopcją.......nawet gdyby zajmowali się tym profesjonalnie wykształceni psycholodzy Sama Pani zapewne wie , że czasami mogą nas zawieść najbliżsi Przyjaciele, po których nie spodziewalibyśmy się pewnych , przykrych zachowań - a co dopiero jednorazowo napotkani ludzie....W każdym razie jak Pani sobie poczyta opisy zwierząt na witrynie Palucha w Kąciku Adopcyjnym - to zobaczy Pani , jak często bywają trywialne argumenty ponownego zwrócenia zwierzęcia do schroniska Na prawdę taki rozmiar głupoty , nie da się w logiczny sposób wytłumaczyć......... Quote
Bertanika Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 [quote name='Zofia.Sasza']. Ja jestem Zofia.Sasza, a "Pani Zosia" - ewentualnie w okienku na poczcie. Łamaniem zasad netykiety jest także ustawiczne pisanie zbyt długich postów i właśnie dlatego prosiłam Cię Bertaniko o skrócenie Twoich wypowiedzi. Kolejną zasadą tejże netykiety jest pisanie postów z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji. Jak sądzę uprzejma uwaga teapot właśnie do tej zasady sie odwoływała. Nie sądzę, żebyś miała podstawy do obrażania zarówno mnie jak jej (uwagi o przedszkolu i czytaniu ze zrozumieniem :shake:). Widząc, że nie orientujesz sie w zasadach zachowania w społeczności sieciowej, chciałyśmy Ci to po prostu ułatwić. Dodatkowo przypomnę, że ten watek nie jest "Twoim wątkiem", bo nie Ty go założyłaś. A wchodzę na niego, bo mieszkam w Warszawie i interesuje mnie, co się dzieje na Paluchu. Wolno mi. Tak rzeczywiście przyznaję, że jestem neofitką jeśli chodzi o korzystanie z sieciowych form dialogu. Jednak nieco się nauczyłam od tutejszych użytkowników, że subtelność nie zawsze popłaca... Nie ja jedna popadam tutaj w afekt i rzeczywiście zdarza mi sie popełniać prowokacje i błędy techniczne za , które ewentualnie przepraszam Nie mogę sie jednak zgodzić , że przytaczasz mi cytat odnośnie pisania z zachowaniem zasad ortografii i interpunkcji...Jestem humanistką - błędy ortograficzne na ogół mi się nie zdarzają a na tym forum zapewne nie mam takich dokonań W tutejszych postach innego autorstwa wyłowiłam bardzo wiele kardynalnych błędów ortograficznych i logicznych ...za które na prawdę należałoby się wstydzić, a na domiar wszystkiego nie zostały nawet zauważone przez moderatorów.......Zdaje mi się jednak, iż tutaj mamy przede wszystkim licytować poglądy. Gdyby zależało mi na dbałości głównie o mój wizerunek, mogłabym ustawicznie wychwycać i kontrować tego rodzaju rażące anomalie - podważając autorytet tutejszych dyskutantów- jednak staram się ignorować te rażące moje oko defekty ... Przedmiotem naszych rozmów są określone problemy, a nie ortografia czy interpunkcja. Moja skłonność do wielkropków i długich treści ujawnia mój stosunek emocjonalny do pewnych wątków , a tym samym stanowi pewną formę nadekspresji. Natomist, moje metraże wykorzystuje po to aby - uzmysłowić dyskutantom, którzy mają niewielkie pojecie o problemie - że pewne zjawiska i fakty nie są tak oczywiste jak ich wymiar w ujęciu statystycznym czy w przekazach pewnych osób. Mówię dużo bo za wszelką cenę chcę pokazać obraz tej złożonej sytuacji , w nieco innym świetle, skłaniając do głębszych refleksji i do uwydatnienia, że tak jak w innych dziedzinach - w obszrze zwierzęcym potrzebne są kompleksowe rozwiązania w skali ogólnokrajowej. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że w sporze o Paluch jestem raczej po stronie Bertaniki, a nie jej adwersarzy... :evil_lol: Szkoda, że tak drobną czcionką zasygnalizowałaś , iż moje poglądy jawią Ci sie bardziej bliskie , niż moich adwersarzy. Na ogół forma graficzna ma równie wielkie znaczenie jak i ta werbalna.....No widzisz, jeśli rzeczywiscie chciałabym poważnie potraktować Twoją ostatnią sekwencję, musiałabym zwrócić Ci uwagę, za zbytnią nieśmiałość w tym przekazie…ale jest mi bardzo miło, że przynajmniej w drobnym zakresie moje myślenie znajduje poparcie Zatem Pozdrawiam Quote
lavinia Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Bertaniko, humanistko...naprawdę pisze się razem sorry, nie mogłam się powstrzymać a tu już jak zwykle, odznaka dla Ciebie Quote
Ewa i flatki Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Nie dziwcie się dziewczyny- ta pani ma wierszówkę płatną, więc dwoi się i troi :evil_lol: Ja postanowiłam ignorować wszelkie jej napaści i dywagacje bo aż się prosi o zacytowanie motta, które mają emirowi ludzie w podpisach :cool3: Quote
Zofia.Sasza Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Ewa i flatki napisał(a):Nie dziwcie się dziewczyny- ta pani ma wierszówkę płatną, więc dwoi się i troi :evil_lol: Ja postanowiłam ignorować wszelkie jej napaści i dywagacje bo aż się prosi o zacytowanie motta, które mają emirowi ludzie w podpisach :cool3: Ewa, ale naprawdę nie powinno być tak, że każda wypowiedź nie będąca po myśli autorek wątku jest traktowana jako trolling. Tylko Kora, z uwagi na szacunek jakim się cieszy, została tu oszczędzona. Jeśli to ma być dyskusja, to trzeba dać sie wypowiedzieć obu stronom sporu. Niestety, wypowiedzi Bertaniki kompletnie nie dają sie czytać :shake: Teraz znów nie daje odstępów po znakach interpunkcyjnych :-( Quote
Bertanika Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 [quote name='Ewa i flatki']Nie dziwcie się dziewczyny- ta pani ma wierszówkę płatną, więc dwoi się i troi :evil_lol: Ja postanowiłam ignorować wszelkie jej napaści i dywagacje bo aż się prosi o zacytowanie motta, które mają emirowi ludzie w podpisach :cool3: No cóż Szanowna Pani, widać, że wśród grona Dogomaniaków macie bez liku wrogich obozów ...czy mam rozumieć, że owe ugrupowania kręcą różne interesy... skoro tak się nienawidzą i skoro z taką łatwością przypisują innym jakieś „lewe korzyści” .... i skoro z całkowitym brakiem szacunku odnoszą się do tutejszych rozmówców... Czy do każdego- kogo Pani nie lubi - zwraca się Pani przez małą literę...? Ja akurat występuje tutaj jednoosobowo – a w tym miejscu to jakby działania z - "motyką na słońce" ........ Nie znam Waszych zależności i nie chce ich znać Na nikogo nie napadam co najwyżej przedstawiam swoje stanowisko i bronię się przed paskudnymi atakami -odbiegającymi od istoty tematyki Nie jestem tutaj po to żeby walczyć z określonymi personami i zarabiać na wierszówkach - widocznie dlatego moje poglądy jawią się dla niektórych osób tak irracjonalnie - choć konkretnych kontrargumentów nigdy nie usłyszałam....Jedna z tutejszych rozmówczyń - Arinalilu – podobnie jak Pani / zupełnie nic nie wiedząc kim jestem / - w ramach złości i odwetu za moje odmienne myślenie - oskarżyła mnie bezpodstawnie i publicznie o robienie interesów na zwierzętach , insynuując jakobym na nich żerowała i zarabiała. A, fe. Taką anonimową masę , która potrafi jedynie zionąć jadem, krytykować i żądać uzdrawiania wszystkiego cudzymi rękoma - nazywa się żargonowo moherem lub betonem - już wcześniej o tym sygnalizowałam, ale teraz nabieram pewności z kim mam tutaj do czynienia. Tak naprawdę, to na co dzień mam wspaniałych słuchaczy i nie ma potrzeby , żeby to grono dodatkowo powiększać o tak obcesowych rozmówców Zresztą zatraciłam już motywację do udziału w tych nie konstruktywnych paplaninach – bo preferowana tutaj forma odległa jest od rzeczowej dyskusji. Nie sądzę żeby cokolwiek dobrego wynikło z tego dla zwierząt. Widzę że Autorzy, którzy zainicjowali ten wątek - zupełnie nie przyjmują innych poglądów tylko szukają za wszelką cenę popleczników oraz zwady z "innowiercami" ... Potocznie takie ugrupowania nazywa się Towarzystwem Wzajemnej Adoracji …To nie jest rozmowa na poziomie - to jest babranie się w pomyjach wylewanych przez ohydne trolle…to jest drobnomieszczańska małostkowość na wzór "dulszczyzny" …… Cieszę się że wsród Was mamy przyszłych wydawców, bo w końcu kropka czy przecinek , to bardzo ważny nośnik przekazu - nie wiem tylko czy w tym miejscu winno się głównie na tym skupiać uwagę Zaprawdę cieszę się, że poznałam takie autorytety , pewnie przyszłych literatów i naukowców.... Teraz będziecie mogli na zupełnym luzie punktować - przecinki , literówki, ortografię i swoje półprawdy - ale wobec innych. Tym oto miłym akcentem Żegnam się z Państwem Jeśli atmosfera się trochę oczyści z toksyn , być może jeszcze kiedyś się odezwę. Pozdrawiam Tych Wszystkich, którym nie zabrakło cierpliwości aby wsłuchać się w moje kilometrowe wywody pozbawione czasami oddechu….Do usłyszenia , a może nawet ... Do widzenia Quote
boksereczkaa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 [quote name='Bertanika'] Być może , że jeśli na Paluchu jest spory tłum /co się często zdarza/ -brakuje wówczas możliwości na dłuższą rozmowę. Większość ludzi denerwuje się i chciałoby szybko załatwiać sprawy- co właśnie świadczy o braku zrozumienia dla tej szczególnej specyfiki miejsca i o przedmiotowym stosunku do zwierząt. Niektórym wydaje się , że jeśli upatrzyli zwierzę - to muszą być w trybie natychmiastowym obsłużeni - poza kolejką, bez dodatkowych pytań i procedur- i to jeszcze z oczekiwaniem "pocałowania w rękę" za ten szlachetny akt... Adopcja nie polega przecież na uwolnieniu schroniska od kolejnego psa czy miejsca - lecz na wybraniu Przyjaciela dla siebie , któremu należy zapewnić dożywotnią opiekę- w ramach obopólnej przyjemności stron. Nie wiem czy przesadziłam z tą większością gdyż wielokrotnie miałam sposobnośc rozmawiać z osobami zainteresowanymi adopcją- często to były bardzo przykre doświadczenia ....Niektórzy przyjeżdzają do schroniska taksówka i mówią - że mają kilka minut i żądają w tym czasie natychmiastowej adopcji. Zapominają, że schronisko to nie jest sklep w którym sprzedaje się pietruszkę - a ta obowiązująca tutaj droga proceduralna , to też w pewnym sensie sprawdzian wiedzy i cierpliwości przyszłych opiekunów. Niektórzy mają wyobrażenie że jak wskażą palcem – to zwierzę już powinno do nich należeć Niestety, jak Pani zapewne wie - nie każdy powinien uzyskać takiego podopiecznego - bo jednak są pewne kryteria które należy spełniać. To żałosna postawa i świadczy właśnie o niskiej świadomości......... Niewątpliwie w przypadku zwierząt specjalnej troski / z ułomnosciami fizycznymi czy psychicznymi / - przeprowadzany jest w schronisku szczegółowy wywiad. Właśnie dlatego zdarza się wiele przypadków odmowy adopcji - co na tym forum było już niejednokrotnie traktowane jako zarzut... W innych przypadkach , kiedy zwierzę jest młode i nie ujawnia kłopotliwych cech czy nawyków - wywiad może być przeprowadzany w okrojony sposób przez BA ale za to lekarz wet., w kazdym przypadku przeprowadza rozmowę z adoptującym Jednak każdy kto adoptuje zwierzę z Palucha musi wypełnić obowiązującą ankietę - w której zadane są konkretne pytania. Jeśli pracownik po przeczytaniu tej ankiety nie widzi żadnych wątpliwości - nie musi zadawać dodatkowych pytań - gdyż jest to w pewnym sensie forma testu egzaminacyjnego - który się albo zalicza - albo nie Ale przecież nie ma nieomylnych ludzi. Widzi Pani, wiekszość Gości schroniska narzeka, iż "paluchowe" procedury są zbyt uciążliwe, a Pani twerdzi , że można stamtąd wyjść bez jakiejkolwiek rozmowy - podpisując jedynie świstek........ Niestety, nawet przy tych złozonych procedurach - nie da się pewnych sytuacji prześwietlić przed adopcją.......nawet gdyby zajmowali się tym profesjonalnie wykształceni psycholodzy Sama Pani zapewne wie , że czasami mogą nas zawieść najbliżsi Przyjaciele, po których nie spodziewalibyśmy się pewnych , przykrych zachowań - a co dopiero jednorazowo napotkani ludzie....W każdym razie jak Pani sobie poczyta opisy zwierząt na witrynie Palucha w Kąciku Adopcyjnym - to zobaczy Pani , jak często bywają trywialne argumenty ponownego zwrócenia zwierzęcia do schroniska Na prawdę taki rozmiar głupoty , nie da się w logiczny sposób wytłumaczyć......... To, że ludzie się denerwują i chcą szybko załatwić sprawę nie powinno być jedną z przyczyn, dla której zwierzęta są wydawane w zasadzie każdemu chętnemu. Jeżeli kogoś denrwuje to, że musi czekać lub nie ma na to czasu, to tym lepiej, że taka osoba nie dokona adopcji. Tu nie tyle chodzi o ilość co o jakość. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tą rozmową z weterynarzem. Ja takiej rozmowy nie odbyłam... Co do ankiety, to faktycznie wypełniałam coś takiego, ale zajęło mi to dosownie kilka minut i nie wiem czy ktokolwiek to w ogóle czytał. Ja sama również narzekałam na procedury adopcyjne na Paluchu, ale nie chodziło o te wszystkie formalności, bo ich powinno być jak najwięcej, a o to, że (tak było w moim przypadku) usłyszałam, że kota nie adoptuje, bo nie. Bez żadnych konkretów, bez jakiejkolwiek rozmowy ze mną, poprostu nie. Dlatego też nie bardzo rozumiem tłumaczenie, że czasem w schronisku jest tak dużo ludzi, że nie ma czasu na rozmowę. Te parę min. rozmowy decyduje o czyimś życiu. Rozumiem, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć, ale można chociaż próbować. Quote
Bertanika Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 boksereczkaa napisał(a):To, że ludzie się denerwują i chcą szybko załatwić sprawę nie powinno być jedną z przyczyn, dla której zwierzęta są wydawane w zasadzie każdemu chętnemu. Jeżeli kogoś denrwuje to, że musi czekać lub nie ma na to czasu, to tym lepiej, że taka osoba nie dokona adopcji. Tu nie tyle chodzi o ilość co o jakość. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tą rozmową z weterynarzem. Ja takiej rozmowy nie odbyłam... Co do ankiety, to faktycznie wypełniałam coś takiego, ale zajęło mi to dosownie kilka minut i nie wiem czy ktokolwiek to w ogóle czytał. Ja sama również narzekałam na procedury adopcyjne na Paluchu, ale nie chodziło o te wszystkie formalności, bo ich powinno być jak najwięcej, a o to, że (tak było w moim przypadku) usłyszałam, że kota nie adoptuje, bo nie. Bez żadnych konkretów, bez jakiejkolwiek rozmowy ze mną, poprostu nie. Dlatego też nie bardzo rozumiem tłumaczenie, że czasem w schronisku jest tak dużo ludzi, że nie ma czasu na rozmowę. Te parę min. rozmowy decyduje o czyimś życiu. Rozumiem, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć, ale można chociaż próbować. Kolejki są we wszystkich firmach użyteczności publicznej , a w schronisku ze względu na kilkutysieczny dobrostan - nie ma mozliwosci technicznych żeby ich uniknąć....Kolejki to zawsze dyskomfort i zawsze rodzą jakieś dodatkowe utrudnienia .Niedość dobrze Pani przeczytała ten tekst -bo nawet nie zwróciła Pani uwagi - że wiele adopcji nie może być zrealizowanych - ze względu na wątpliwosci zaistniałe podczas wywiadu W schronisku nie wychodzi się z łatwością ze zwierzęciem - w zasadzie nie jest Pani konsekwetna - bo widzę w tej wypowiedzi wiele sprzeczności Rozmowa w schronisku jest zawsze przeprowadzana , a ankieta jest obowiązkowa Być może Pani trafiła na jakiegoś gburowatego pracownika Dziwię się tylko, że Pani nie zareagowała we właściwym momencie , nie wykazując wówczas odpowiedniej dociekliwośći - trzeba było pójść ze skargą do Dyrektora - a nie po latach na publicznym forum , oskarżać nie wiadomo kogo. Oskarżać należy wówczas kiedy druga strona ma mozliwość ustosunkować się do tego - a nie za plecami... Tak to sobie mozna opowiadać niestworzone historie ...Personel to są przecież ludzie , nie zawsze nieskazitelni - miewają rózne humory tak jak to się zdarza każdemu z nas. Jednak na wszystko są skuteczne sposoby - gdyby ktoś mi odmówił uzasadnienia takiej decyzji - zażądałabym rozmowy wyjaśniającej Droga Pani mówimy tutaj o zasadach - a nie wyjątkowych przypadkach - które czasami zdarzają sie w każdej firmie. O tym rozmawiałyśmy już wielokrotnie - i nie widzę sensu aby dalej w takiej formie kontynuować tę polemikę Ja nie byłam świadkiej tej sytuacji , więc nie będę nawet próbowała rozwikłać tych indywidualnych przypadków, Sprawę należy uznać za przedawnioną lub wyjaśnić ją ostatecznie , kierując zapytanie do Dyrekcji Zegnam Panią , jeszcze raz - nie zamierzam już z kimkolwiek dyskutować Znikam stąd, wolę w sposób wymierny pomagać zwierzętom Pozdrawiam Quote
boksereczkaa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Bertaniko przeczytałam tekst dobrze. Rozumiem, że czasem trzeba czekać i dobrze, jeżeli ktoś nie jest w stanie poświęcić całego dnia na wybranie przyjaciela to niech nie czeka, może i lepiej rokuje to dla zwierzaka. Wydaje mi się, że to Pani niedokładnie czyta wszystkie posty. Opisywałam już wcześniej jak wyglądała adopcja mojego kota, pisałam również co powiedziano mężczyźnie, który chciał kota jak mówił dla koleżanki. Jemu nie robiono większych problemów, a z daleka było czuć od niego alkohol, poza tym sam fakt, że ktoś przychodzi do schroniska po zwierzę dla kogoś powinien dać do myślenia. Pisałam również, że stoczyłam wtedy na paluchu całą wojnę o to, aby moja kicia mogła ze mną wyjść, więc proszę mi nie wmawiać, że nie zareagowałam odrazu. Twierdzi Pani, że rozmowa w schronisku jest zawsze przeprowadzana, a skąd ma Pani taką pewność? Jest Pani obecna przy każdej adopcji? Ja mówię, że ze mną rozmowy żadnej nikt nie przeprowadził, a już napewno nie lekarz, do którego gabinetu nawet mnie nie wpuszczono, gdy opiekunka wchodziła tam z kotem. Używane przez Panią stwierdzenia: zawsze, napewno, nigdy itp. są nie na miejscu, bo jak sama Pani twierdzi wszędzie zdarzają się przypadki, tyle że jeżeli w sklepie ekspedientka dokona niedopatrzenia, to nic starsznego się nie stanie, a w schronisku może to zaważyć na życiu zwierzęcia. I nie twierdzę, że w schronisku nie może zaistnieć pomyłka, ale trzeba robić wszystko, aby tych pomyłek unikac. Quote
arinalilu Posted August 14, 2009 Posted August 14, 2009 nie dobrze mi sie robi sie robi jak czytam odpowiedzi Beraniki.Jest mi obca cala dogomania,fora psie.Fundacje,uklady,mohery,weronia?kto to?uwierzcie ja pomagam i chce pomoc tym biednym psiakom mimo wszystkim i wszystkiemu.Mam w nosie uklady i ukladziki.I w d... wszysko.Oprocz psow i tylko tak malo wolnego czasu. Quote
boksereczkaa Posted August 17, 2009 Posted August 17, 2009 Dzisiaj zostałam miło zaskoczona informacją o Paluchu. Od jakiegoś czasu do schroniska przyjeżdża mój znajomy. Bardzo spodobał mu się jeden z amstaffów. W biurze powiedział, że jest zainteresowany adopcją, dostał do wypełnienia ankiete i otrzymał informacje, że przed ewentualną adopcją zostanie przeprowadzony wywiad środowiskowy, a może spodziewać się nawet wizyty eko patrolu. :) Jak sprawa się zakończy tego nie wiem, ale jak tym razem i jak narazie schronisko faktycznie robi wszystko, aby pies trafił do odpowiedzialnego opiekuna. Tak trzymać! :) Quote
Kora Posted August 18, 2009 Posted August 18, 2009 I tak tez czesto bylo, tylko wielu "piszacych" tego nie zauwazylo:evil_lol: sami natomiast przeprowadzali wywiad, opowiadali o samym psie swoim podopiecznym i jednak wracal czasem gorzej bo przywozila go SM-EKO z ulicy :angryy:. Quote
boksereczkaa Posted August 18, 2009 Posted August 18, 2009 Kora ja również pisałam, że czasem psy wydawane są byle komu. Nie mówię, że jest tak w każdym przypadku, ale zdaża się, a nie powinno. Tym razem schronisko zachowało się wzorowo i to doceniam. Quote
Leni Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 Bertanika, czy Twoim celem jest zanudzenie wszystkich na śmierć, tak aby wątek na Dogo i temat Palucha przestał nas interesować? :diabloti: To się chyba nazywa "krecia robota" :p Quote
paros Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 W schronisku na Paluchu dzieje się źle, powiedziałabym jest coraz gorzej. Kilka miesięcy temu czytałam ogłoszenie na Gumtree, gdzie pani, która odnalazła swojego zaginione psa na Paluchu dziękowała za pomoc w odnalezieniu psa i opisywała jaki horror przyżyła na Paluchu. Nie tylko jak ją potraktowano ale w jakich warunkach i w jakim stanie przebywają tam psy!!!!! Już wcześniej zdarzało się, że osoby chętne adoptować psa uzgadniały telefonicznie przyjazd i adopcję (jechały z drugiego końca Polski), a kiedy przyjechały nie chciała im dać psa :shake: bo ....np. już znalazł dom (!!! dzień wcześniej jeszcze był) albo powiedziała, że im nie da, bo nie. Oczywiście nie mówię o psach ras agresywnych. Psiaki straciły szansę na dom. Kiedyś dziewczyny pisały o tym na wątkach psów z Palucha do adopcji. Teraz chyba psiaki z Palucha nie mają na Dogo wątków :-(:-( Niektóre osoby zainteresowane adopcją wróciły bez psiaka, bo nie mogły go adoptować, bo nie dostaną go, bo nie (!!!) I jak tu ogłaszać psiaki do adopcji, co sobie teraz ludzie myślą, skoro nie chcą wydawać psiaków do adopcji, czy szukają domów czy nie? A co stało się z kotami? Było dużo kotów i nagle zostało kilka :cool3: Quote
boksereczkaa Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 A ja chciałam tylko przypomnieć, że na Paluchu do końca września trwa kolejny nabrór do wolontariatu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.