Bertanika Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 [quote name='hankag']Bertanika ...oj jakoś nie najlepiej zrozumialaś mój post ...po pierwsze te zasmarkane dzieci to w Paluchowej rzeczywistości - psiaki , wolontariusze to goscie ( weglug Ciebie przestawiający meble , według mnie chetni do pomocy ) . Co do lekarza ...to nie musialby on kazdorazowo dogadywac sie z wolontariuszami - wystarczylaby informacja przy danej klatce ( nie uwierze , ze wszystkie psy na zamkniętym przez niego terenie nie nadają sie do spacerkow )....sama dobrze wiesz jak wygląda prawda i nie staraj sie tutaj udawadniać na sile czego innego . Nikt nie zarzuca , ze wszyscy opiekunowi i lekarze zajmują sie zwierzetami zle ...ale tych , którzy nie mają do swojej pracy serca ( w związku z czym przeszkadza im proszacy o pomoc wolontariusz widzący nieprawidłowości ) powinni byc napietnowani ...rowniez przez Paluchowy personel ...i własnie dla polepszenia losu tych biedaków ...a nie wolontariuszy Wydawaloby sie , ze wszyscy mają tu za cel pomoc tym skazańcom ( to ludzie zgotowali im ten los ) ..a jakos ten cel momentami sie rozjezdza w rózne strony ...wielka szkoda Ta Twoja metaforyka stwarza nazbyt duże możliwości nadinerpretacji........ Prawda jest względna, niestety każdemu objawia się inaczej - w zależności od potrzeb, wiedzy i doświadczeń........warto trochę postudiować filozofię ........... Nieprawidłowości należy zgłaszać tam , gdzie jest możliwość ich zniwelowania.......trzeba chcieć współpracować , a nie bawić się w organ nadzorczy nie mając do tego kompetencji i kwalifikacji.........Na prawdę fachowych organów od kontroli jest wiele, a schronisko jako placówka budżetowa nie jest zwolnione z tej formy oceny działalności Do tego żeby oceniać działalność placówki , trzeba nabyć odpowiednie kwalifikacje , trzeba się trochę dokształcić.......chyba że masz jakieś uprawnienia.........jeśli tak to jakie.......?. Mam jeszcze jedno pytanie , kiedy byłaś w schronisku skoro krytykujesz tamtejszy personel - czy podpisałaś się nazwiskiem i imieniem. pod swoimi postami.......? - nie zapominaj o regulaminie dogomanii...czekam na odpowiedź...... Quote
lavinia Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Mam rzeczywiście dużo wolnego czasu, czy zatem spotykamy się w Kupieckim Doooomu Towarowym ...? wybacz Bertaniko, ale ja sie tam nie spotykam....po prostu to nie mój klimat Jesli masz ochotę się ze mna spotkać, to nie widzę problemu, może cos ciekawego wymyslimy podczas takiego spotkania ,wybierzmy jednak trochę spokojniejsze miejsce. Jakaś kawiarnia w centrum może ? Quote
Bertanika Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 emiriel napisał(a):- a czy wiesz może kiedy była ostatnia kontrola? - ta wysokogatunkowa karma była w miskach, czy w magazynie? pytam Cię jako osobę świetnie zorientowaną bez niecnych planów oskarżania kogokolwiek o cokolwiek. Wiem że była taka inspekcja . ale nie pamietam dokładnej daty było to miej więcej w połowie czerwca.......chciałam wówczas porozmawiać z Pania Dyrektor, a nie miała dla mnie czasu - ze względu na kontrolę.........Był to albo PIW albo WIW.........ale moja dociekliwość nie była , aż tak wnikliwa........a kilkuosobowy zespół kontrolerów, krążył przez kilka godzin po schronisku, nawet byłam wówczas niezadowolona bo chciałam uzyskac odpowiedz na kilka pytań............a wizyta owego organu uniemozliwiła mi rozmowę. Jeśli chodzi o karmę, to na prawdę w tym schronisku zwierzęta dostają dobre żarcie.........każdy kto tam przychodzi może sam zobaczyć........ i gotowane posiłki o poranku /kasza czy makaron z mięsem / a potem albo puszki albo sucha karma , a dodatkowo jeszcze posiłki dla zwierząt specjalnej troski ..........czyli tzw. formy dokarmiania Wolontariusze też mogą włączać się w ten ceremoniał......mogą pobierać z biura różne produkty i dokarmiać zwierzęta wspólnie z personelem........ metody karmienia nie są żadną tajemnicą ! W miskach na ogół nie ma karmy non stop , bo posiłki SA od razu zjadane przez zwierzęta……. Owszem te psy które świeżo przybyły do schroniska są na ogół w wielkim stresie tak więc odmawiają jedzenia , dlatego ich miski dłużej bywają pełne........... i wówczas można przekonać się co zwierzęta jedzą. . Myślę że albo powinnas przyjść do schroniska i przekonac się na miejscu ………….a nie zadawać wątpliwych pytań……… albo zadaj pisemne pytania dyrekcji – wtedy niewątpliwie otrzymasz bardziej szczegółową odpowiedź. Quote
Bertanika Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 lavinia napisał(a):wybacz Bertaniko, ale ja sie tam nie spotykam....po prostu to nie mój klimat Jesli masz ochotę się ze mna spotkać, to nie widzę problemu, może cos ciekawego wymyslimy podczas takiego spotkania ,wybierzmy jednak trochę spokojniejsze miejsce. Jakaś kawiarnia w centrum może ? Widzisz chyba żle mnie zrozumiałaś, myślałam o tym że niektórzy wolontariusze działają podobnie jak kupcy warszawscy…………z Pl. Defilad….. Czyżby tylko ci wolontariusze zapomnieli , że są jedynie gośćmi w schronisku...........? ...Ponadto mówiąc o spotkaniu miałam na myśli Twoją zapowiedź konferencji……. Gdybym miała się z kimkolwiek spotykać , to w dużo większym i kompetentnym gronie. Informacje jakie dotychczas przekazujesz , nie są dla mnie w żaden sposób wiarygodne, tym bardziej że pobierasz je z prywatnej witryny jakiegoś wolontariusza……i przedstawiasz jako własne doświadczenia……a przecież regulamin Dogomanii nie zezwala na to …………. Dziwię się że jeszcze nie ukrócono tego procederu……….Tak naprawdę to chciałabym wiedzieć ile razy byłaś w schronisku…. ? Quote
lavinia Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 moja droga, najważniejsze informacje przekazuję z własnego doświadczenia, a jeśli pamięć cie zawodzi, a zawodzi, to służę przypomnieniem; sunię zauważyłyśmy w poniedziałek o 12.30 - siedziała w zbiorczym boksie, niedaleko biura - w miejscu doskonale z biura widocznym. Siedziała w kącie, bez możliwości poruszenia się - wokół niej biegały psy reagujące agresją na najmniejszy ruch, psy całe we krwi - jej krwi Noga tej suni obgryziona była do kości - nie było na tej nodze ani mięsa, ani ścięgien, ani skóry - sama kość i zaschnięta już krew - bo sunia musiała tak siedzieć od kilku godzin, wbita w kąt boksu, a nie od kilku sekund. Ta sunia była biało - czarna, ale cała pokryta była własną, zaschniętą już krwią...taki czerwony, trzęsący się pies, z nogą obgryzioną do kości.... Pobiegłyśmy natychmiast do biura i do gabinetu weta błągając o pomoc...i nikt nie miał czasu dla nas ani dla tej suni...po może 15 minutach udało nam się znależć wolontariusza ( nie pracownika, bo byli zbyt zajęci ), który krzycząc do psów "a wy k....y znów to zrobiłyście" wpadł do boksu i bijąc inne psy na oślep pasem wyciągnął z niego naszą sunię..... sunia na pasku poszła za nim na trzech łapkach do szpitala...nie mogłyśmy jej zabrać, mimo tego, ze proponowałyśmy to i w biurze i u weta. Powiedziano nam, że już w szpitaliku się nią zaopiekują... zostawiłyśmy namiary na siebie, prosiłysmy, by pozwolono nam ją zaadoptować, nawet, jeśli łapa będzie amputowana...do szpitala nas nie wpuszczono.... następnego dnia rano, gdy przyjechałyśmy na Paluch, powiedziano nam, że - cytuję - suka zdechła z szoku po doprowadzeniu do szpitala Czy nie wydaje się to dziwne. podpisuje się pod tym postem imieniem i nazwiskiem - Dorota Smith - to co tu opisałam to fakty, z dnia 13 stycznia 2009 roku, ze schroniska na Paluchu w Warszawie. Oprócz mnie, w sytuacji tej uczestniczyła osoba towarzysząca mi i wolontariusz schroniska. i dalej Jaro - Staruszek - Odszedł ...... to mój, prywatny przykład, jeden z kilkunastu chcesz więcej przykładów ? przypomnij sobie nasze rozmowy, czy moje telefony w środku nocy do Ciebie....... dlaczego dyrekcja wrzuca wszystkich do jednego worka ? Przecież my się nie ukrywamy - ja osobiście rozmawiałam wielokrotnie, prosiłam, argumentowałam......rozmowy zawsze były miłe, owszem, ale odpowiedzi, czy decyzje zwykle negatywne i absolutnie niezrozumiałe Jaro - mogł cieszyć się resztką życia na wolności dłużej....usiłowałam go adoptować przez kilka miesięcy - zawsze witał mnie w tej samej klatce obok starego biura - nie mogłam go zabrać, bo "nie". Wreszcie , pewnego dnia ulitował się nad nim i nade mną p Henryk własnie i psa mi "po cichu " wyadoptował. To tylko jeden przykład Kora. Sama znasz mnóstwo innych........ wizyty poadopcyjne to absolutny obowiązek. i nie tylko poadopcyjne - wizyty przedadopcyjne, to świetny sposób na sprawdzenie potencjalnego domu. Nie ma funduszy ? Jestem pewna, że stali wolontariusze, gdyby było ich więcej mogliby się takimi wizytami zająć, wiedząc, że jest to droga do zwiększenia ilości adopcji... oczywiście , nie jestem w schronisku tak często jak ty, moze dlatego widzę cierpienie tych zwierząt, którego ty nie dostrzegasz ?????? Quote
lavinia Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 i jeszcze to hasło, bo dobitnie mówi o tym, co jest największym problemem tego miejsca My na Paluchu jesteśmy dla zwierząt !!! mówiąc o spotkaniu miałam na myśli Twoją zapowiedź konferencji……. Gdybym miała się z kimkolwiek spotykać , to w dużo większym i kompetentnym gronie. nie jesteś zaproszona na tę konferencję Quote
arinalilu Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Jestem wolontariuszem w schronisku w Krakowie i przerazenie mnie ogarnia jak czytam o tej suczce i o sytuacji na Paluchu.Ten cały wątek powinien postawić wszystkich na równe nogi.I co?Zwolniono opiekuna z tego rejonu?Faceta który prowadził sunię do weta?Czy On wogóle wtedy był?To skandal!U nas jest to nie do pomyślenia.Ludzie którzy opiekuja sie zwierzetami musza obserwować i reagować natychmiast.Do cholery !!! I cały ten remont .Wg.mnie ta sprawa już dawno powinna być u Prokuratora.I media, gdzie są? P.Doroto,całym sercem jestem z Wami i nie dajcie się tak traktować. Bertaniki, czytać się nie da.Jak analizuje jej wpisy ,to od razy wiadomo z kim się ma doczynienia.Wie ,co rano w miskach,zła na kontrolę, bo jej pytania są najwazniejsze.I to, ŻREJĄ. ŻREJĄ!!!!! Quote
Kora Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 "Cytat: Jaro - Staruszek - Odszedł ...... to mój, prywatny przykład, jeden z kilkunastu chcesz więcej przykładów ? przypomnij sobie nasze rozmowy, czy moje telefony w środku nocy do Ciebie....... dlaczego dyrekcja wrzuca wszystkich do jednego worka ? Przecież my się nie ukrywamy - ja osobiście rozmawiałam wielokrotnie, prosiłam, argumentowałam......rozmowy zawsze były miłe, owszem, ale odpowiedzi, czy decyzje zwykle negatywne i absolutnie niezrozumiałe Jaro - mogł cieszyć się resztką życia na wolności dłużej....usiłowałam go adoptować przez kilka miesięcy - zawsze witał mnie w tej samej klatce obok starego biura - nie mogłam go zabrać, bo "nie". Wreszcie , pewnego dnia ulitował się nad nim i nade mną p Henryk własnie i psa mi "po cichu " wyadoptował. To tylko jeden przykład Kora. Sama znasz mnóstwo innych........" Lavinia, jakis chaotyczny ten Twoj tekst:roll:, o ile wiem Jaro zostal zaadoptowany przez Aleksandre (byla wolontariuszka) i trafil do Ciebie:crazyeye:, chyba do hotelu ktory prowadzilas:roll:. Nastepnie nie przypominam sobie rozmow z Toba w srodku nocy:evil_lol:. Aaa, bym zapomnialam adopcja "po cichu".... takie stwierdzenie wyglada jak naduzycie, czy o to Ci chodzilo? Quote
lavinia Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Jaro został adoptowany przeze mnie osobiście Kora słabą masz pamięć i ty niestety...albo wybiórczą może Quote
Kora Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 Moglam sie pomylic, ale pamietam gdzie siedzial i ze Aleksandra nim sie zajmowala mam nawet w starym kompie jego zdjecia, pamietam tez ze mial chore ucho. Natomiast jaki to ma zwiazek z "cicha adopcja", czy chcesz udowodnic na tym przykladzie ze jednak wydaje sie stare psy:roll: bo ze znajduja domy to juz wiem i to ze swego doswiadczenia :\ takie adopcje moga sie mienic najlepszymi. Mysle ze powinnas napisac dlaczego okreslilas ja jako cicha:roll:. Quote
Bertanika Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='lavinia']moja droga, najważniejsze informacje przekazuję z własnego doświadczenia, a jeśli pamięć cie zawodzi, a zawodzi, to służę przypomnieniem; Lawinio, ciągle epatujesz się tym samym nieszczęśliwym wypadkiem jaki zdarzył się tej biednej psinie. Te same zdjęcia już po wielokroć prezentujesz na tutejszym forum !!!!- a powielanie tych samych materiałów nie jest chyba zgodne z tutejszym regulaminem... ? To był bardzo przykry wypadek ale ktoś , kto zna zwierzęce zachowania, wie że niestety w duzych zbiorowiskach wzrasta ryzyko nieprzewidywalnych sytuacji....Te zdjęcia już wszyscy widzieli .....i to tym bardziej smutne, że nadal traktujesz ten dramat w kategoriach sensacji....Na ludzi można nałożyć pewne regulaminy, na zwierzęta niestety nie....... .Czyżbyś miała jakiś pomysł - jak w takiej zbiorowości i przy takim prawie - całkowicie wyeliminować nieszczęśliwe wypadki.......? Pozwolę sobie , odnieść się jeszcze do kilku Twoich cytatów z tego nieco już odległego w czasie materiału, który aktualnie ponownie tutaj przytoczyłaś Cytat: sunię zauważyłyśmy w poniedziałek o 12.30 - siedziała w zbiorczym boksie, niedaleko biura - w miejscu doskonale z biura widocznym. Lawinio -Nie ma takiej możliwosci żeby z okien biura widzieć co się dzieje w boksach pawilonów.....wiesz co jedynie widać ....? kociarnię , kilka bud w pobliżu dziedzińca i co najwyżej drzwi wejściowe do dwóch obiektów.....mam wrażenie, że twoja teoria optyki opiera się na nieco innych prawach, niż tradycyjne.......Nie sądzę też, aby ktokolwiek ze schroniskowego personelu miał paranormalne umiejętnosci widzenia ...........przez ściany......choć niewątpliwie w takim miejscu by się to przydało......... ..po może 15 minutach udało nam się znależć wolontariusza ( nie pracownika, bo byli zbyt zajęci ), który krzycząc do psów "a wy k....y znów to zrobiłyście" wpadł do boksu i bijąc inne psy na oślep pasem wyciągnął z niego naszą sunię...... Lawinio - twoja forma opisu tego dramatu jest wyjątkowo obcesowa i ujawnia szczególne skłonności do manipulacji......Nie wiem jak mam rozumieć tę zacytowaną przez Ciebie –nadekspresyjną reakcję wolontariusza, który był zapewne w wielkim afekcie .....czy chciałaś ujawnić jaki jest wulgarny ......??? .czy może ów Pan powinien tam wejść i pogłaskać inne pieski i przeprosić by się przesunęły......????. czy też chciałaś zaakcentować - że psy znów to zrobiły..........? Niestety nieszczęśliwe wypadki zdarzają się wszędzie - a ryzyko ich zaistnienia w dużych skupiskach /nie tylko zwierzęcych ale także ludzkich/ jest znacznie większe niż w małych grupach.. oczywiście , nie jestem w schronisku tak często jak ty, moze dlatego widzę cierpienie tych zwierząt, którego ty nie dostrzegasz ?????? Lawinio - wszędzie wokół dostrzegam wiele cierpienia zwierzęcego w schroniskach też - ale przede wszystkim wśród tych napotykanych na ulicach , tam się odbywa szczególny horror - który jak widać ani na Tobie ani na innych tutejszych miłosnikach zwierząt - nie robi specjalnego wrażenia............a to się nazywa właśnie hipokryzja........Dopuszczacie i godzicie się z czynieniem zła przez właścicieli zwierząt- a od schronisk oczekujecie aby uleczyły skutki tego stanu....... . Ja uważam, że miejsce zwierząt powinno być u boku swych odpowiedzialnych opiekunów -niestety, polskie przepełnione schroniska - są zwierciadłem wypaczonej mentalności społeczeństwa i demoralizującego prawa.......To prawo powinno uczyć odpowiedzialnosci i egzekwować ją od właścicieli...... Zdarzyło mi się sporo zwierząt uratować, ale nie jestem Matką Teresą ......i wszystkich nie uszczęśliwię.....bo nie mam takich mozliwosci ... Myślę, że Schronisko Na Paluchu , ma spośród tego rodzaju placówek najbardziej jednoznaczne zasady, najwyższe statystyki adopcyjne – i największe mozliwosci opieki medycznej -niewątpliwie ratuje tysiące zwierząt...........ale niestety przy takim nadmiarze pensjonariuszy nie uchroni się całkowicie od jednostkowych nieszczęść.... Zwierzętom nie wytłumaczysz, że w boksie gdzie jest po kilka osobników mają zachowywać się grzecznie.......Problemy przepełnionych schronisk, powinny być załatwiane na nieco innym szczeblu.......są przecież własciwi specjaliści ........którzy powinni zająć się nadzorem nad populacją zwierząt.....niwelować przyczyny powstawania zjawiska bezdomności.......Zdaję sobie jednak sprawę , że w naszym kraju po kilkudziesięciu latach ignorowania tego problemu, nie da się od razu uzdrowić sytuacji, a poza tym jest wiele "grup róznych interesów" - którym na tym po prostu nie zależy.... A póki co , to i tak mi nie odpowiedziałaś - ile razy poza tą jedną nieszczęśliwą wizytą - byłaś w schronisku....i dlaczego pobierasz materiały cudzego autorstwa, wykorzystując je jako własne przekazy……nawet jeśli uzyskałaś od tych autorów taką zgodę ………Oczekujesz od innych aby działali zgodnie z Regulaminem Dogomanii, a sama raczej nie przestrzegasz tej zasady Quote
Bertanika Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 arinalilu napisał(a):Jestem wolontariuszem w schronisku w Krakowie i przerazenie mnie ogarnia jak czytam o tej suczce i o sytuacji na Paluchu.Ten cały wątek powinien postawić wszystkich na równe nogi.I co?Zwolniono opiekuna z tego rejonu?Faceta który prowadził sunię do weta?Czy On wogóle wtedy był?To skandal!U nas jest to nie do pomyślenia.Ludzie którzy opiekuja sie zwierzetami musza obserwować i reagować natychmiast.Do cholery !!! I cały ten remont .Wg.mnie ta sprawa już dawno powinna być u Prokuratora.I media, gdzie są? P.Doroto,całym sercem jestem z Wami i nie dajcie się tak traktować. Bertaniki, czytać się nie da.Jak analizuje jej wpisy ,to od razy wiadomo z kim się ma doczynienia.Wie ,co rano w miskach,zła na kontrolę, bo jej pytania są najwazniejsze.I to, ŻREJĄ. ŻREJĄ!!!!! Kobieto, ty jesteś wolontariuszem........? Ogarnia mnie zgroza- nie słyszałas nigdy, że miedzy zwierzętami dużo częściej dochodzi do animozji - niż między ludzmi.......Czyżbys zapomniała,że zwierzęta kierują sie przede wszystkim instynktem.......a ich zdolność do abstrakcyjnego myślenia jest znacznie bardziej ograniczona niż u ludzi............. Czyżbyś nie była skażona myślą.........? . Wiesz dlaczego na zachodzie od dawien dawna usypia się zwierzęta.w schroniskach ....własnie dlatego że w duzych zbiorowiskach łatwiej dochodzi do nieszczęśliwych wypadków No cóż ale krajowy moher o tym nie wie, ślepo wierzy że, pieski w dużych stadach są grzeczne i milutkie - a tylko żli pracownicy w schroniskach doprowadzają do zaniedbań.............. nie chcą upilnować........ ...ALE JAK ZWYKLE MĄDROŚCI TUTAJ TYLE CO KOT NAPŁAKAŁ.......Tym razem dowiaduję się , że w Krakowie pieski sa słodkie i grzeczne i nigdy sobie nie robia "kuku" - oczywiście dzięki bystrym i wyjatkowo pracowitym pracownikom oraz wolontariuszom Juz słyszałam, takie dyrdymały na temat schroniska Weroni - jak zaprezentowano skandaliczne materiały z przeszłosci jej schroniska - demaskując także Jej bałwochwalstwo - to od razu zniknęła z forum......... Bohaterów to my mamy tu bardzo wielu.........to na prawdę heroizm przez duże H, .gratuluję !!!. Quote
Bertanika Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='lavinia'] [Jaro - Staruszek - Odszedł ...... to mój, prywatny przykład, jeden z kilkunastu chcesz więcej przykładów ? przypomnij sobie nasze rozmowy, czy moje telefony w środku nocy do Ciebie....... dlaczego dyrekcja wrzuca wszystkich do jednego worka ? Przecież my się nie ukrywamy - ja osobiście rozmawiałam wielokrotnie, prosiłam, argumentowałam......rozmowy zawsze były miłe, owszem, ale odpowiedzi, czy decyzje zwykle negatywne i absolutnie niezrozumiałe Jaro - mogł cieszyć się resztką życia na wolności dłużej....usiłowałam go adoptować przez kilka miesięcy - zawsze witał mnie w tej samej klatce obok starego biura - nie mogłam go zabrać, bo "nie". Wreszcie , pewnego dnia ulitował się nad nim i nade mną p Henryk własnie i psa mi "po cichu " wyadoptował. To tylko jeden przykład Kora. Sama znasz mnóstwo innych........ wizyty poadopcyjne to absolutny obowiązek. i nie tylko poadopcyjne - wizyty przedadopcyjne, to świetny sposób na sprawdzenie potencjalnego domu. Nie ma funduszy ? Jestem pewna, że stali wolontariusze, gdyby było ich więcej mogliby się takimi wizytami zająć, wiedząc, że jest to droga do zwiększenia ilości adopcji.../quote] Lawinio, nareszcie się obnażyłaś.......twoje zasady etyczne są głęboko podejrzane....czy to w ramach wdzięcznosci za cichą litość - głośno się odwdzięczasz..........? co prawda , pewnych procedur nie da się tam przeskoczyc - przecież to Biuro Adopcji ostatecznie finalizuje te akty.......? Z tego co wiem wizyty poadopcyjne, są tam wybiórczo realizowane .......a ty sobie wyobrażasz, że wolontariusze będą jeździć do ludzi , skłaniając schronisko do naruszania Ustawy o Ochronie Danych Osobowych.......? A koszty kilku tysięcy podróży - kto miałby ponosić........? ciekawe koncepcje , zważywszy na dobę kryzysu......... Quote
Bertanika Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='emiriel']a taką odpowiedź dostałam na forum miau.pl na zadane tylko tutaj pytania: coś tu śmierdzi, albo Bertanika/ARKA cierpi na rozdwojenie jaźni :razz: Miau.PL :: Zobacz temat - !!!!! WARSZAWA-PALUCH co dalej??? ZMIEŃMY PRAWO!!!!! To już Quartet-Jaźń..........poprzednich wcieleń, nie chce mi się przypominać........no cóz widać mam złożoną duchowość........... Quote
Kostek Posted July 22, 2009 Author Posted July 22, 2009 Bertaniko piszesz ze paluch ma najwieksze mozliwosci opieki medycznej na podstawie czego sa te wnioski?bo sytuacja zdrowia zwierzat daje troche inny obraz Quote
boksereczkaa Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Bertaniko napisałaś już 67 postów w tym temacie i jeszcze nie napisałaś nic nowego. Naskakujesz tutaj na kogo się da, a jaki masz w tym cel? Każda forma pomocy, w wyidealizowanym przez Ciebie schronisku, proponowana przez innych użytkowników jest Twoim zdaniem niepotrzebna, głupia lub wiąrze się z dodatkowymi kosztami. Zadajesz pytanie kto płacił by wolontariuszom za podróż, aby sprawdzić dom. czy naprawdę w swoim życiu nie spotkałaś nikogo kto robiłby coś bezinteresownie? Bilet kosztuje 2,40 jeżeli Ty upominałabyś się o zwrot takich kosztow, to świadczy tylko o Tobie. Wypominasz Lavini, że zacytowała brutalnie człowieka, któr wyprowadzał psa z boksu i nie wiesz czemu cytat miał służyć? Jeżeli Ty w taki sam sposób zwarasz się do podopiecznych, to rozumiem już czemu uważasz paluch za taką cudowną placówkę. Wmawiasz tu nam wszystkim, że przyzwalamy właścicielą na złe traktowanie zwierząt, a pisząc "dopuszczacie się" wyraźnie napisałaś, ze sami te zwierzęta również krzywdzimy. Kim Ty niby jesteś, że myślisz sobie, że wolno Ci każdego obrażać i oskarżać? Nasuwa się wniosek, ze masz wiele do ukrycia i próbujesz na siłę odwrócić od siebie uwagę, a może coś w życiu zrobiłaś złego i dręczą Cię wyrzuty sumienia? Starasz się pisać swoje posty dojrzale, ale ich treść jest delikatnie mówiąc śmieszna. Quote
Kora Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Boksereczko chyba cos opacznie zrozumialas:roll: o tych kontrolach, mianowicie nie chodzi o 2,40 za bilet bo ja nawet kilka kart miejskich moge zasponsorowac, chodzi o Ustawe o Ochronie Danych Osobowych przez ktora nawet wolontariusz nie moze jechac na kontrole po lub przed adopcyjna. Moze to robic tylko pracownik schroniska i to specjalnie wyznaczony, mam jednak cicha nadzieje ze to sie zmieni papierowe podstawy jakie posiadam mnie do tego sklaniaja. Kiedys bylam na kilku takich kontrolach nawet trzy psy odbieralam, ale juz z pracownikem. Quote
ewamzvn Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Witamy, Zaglądamy na ten wątek od czasu do czasu i utwardzamy się w przekonaniu, że został on utworzony tylko po to żeby sobie tak „po polsku” zwyczajnie pomarudzić… Stać z boku i tylko krytykować to chyba nie jest do końca w porządku … Lavinio najwyraźniej jesteś sporadycznym gościem na Paluchu a wiedzę swoją czerpiesz głównie ze strony internetowej, którą i my czytamy, więc po co ją wciąż powielać? Tak dla Twojej informacji plandeka z dziurą, którą tak uporczywie prezentujesz jest tylko z jednej strony boksu i została założona w celu ochrony przed słońcem i deszczem… Polecamy częstsze wizyty na Paluchu w celu wyrobienia sobie opinii na własnych i nie jednorazowych doświadczeniach… Ponadto warto weryfikować informacje, które się publikuje (1% podatku dla Palucha) bo inaczej wszelkie inne zamieszczane informacje stają się niewiarygodne… Tak na marginesie, kolejny nabór do Wolontariatu odbędzie się z początkiem września. Wystarczy złożyć wniosek i stawić się na szkolenie. Na ostatnie szkolenie z 43 zgłoszonych osób na egzamin stawiło się 16… Pozdrawiamy, Anna Tarasiewicz Ewa Boguszewska Quote
boksereczkaa Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Kora rozumiem o co chodzi i wiem, że akurat jeżeli chodzi o ustawę, to schronisko choćby nie wiem jak chciało nie ma na nią żadnego wpływu i nie może jej łamać, ale dopisywanie zdania przez Bertanike na temat opłacania przejazdów jest poprostu śmieszne, tak jak pisałam jest to tylko szukanie dziury w całym. Ja tak jak i Ty mam nadzieję, że przepisy zostaną zmienione, a dyrekcja Palucha chętnie przyjmie wtedy pomoc wolontariuszy. Zdaję sobie również sprawę z tego, że póki co schronisko nie jest w stanie sprawdzać wszystkich domów. Ktoś tu pisał o tym, że część domów jest sprawdzana, a ja chciałabym się dowiedzieć w jaki sposób są wybierane domy, które zostaną sprawdzone? Kto o tym decyduje? Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności powinno się sprawdzać właśnie te, którym zwierze zostało wydane na umowę warunkową. Ja od 2004r. takiej kontroli jeszcze nie miałam, nikt nawet do mnie nie zadzwonił... Quote
lavinia Posted July 23, 2009 Posted July 23, 2009 ewazvn, zarzucasz mi powielanie cudzych tekstów i opinii, a przecież Twój post, to prawie kropka w kropkę to, co wcześniej napisała bertanika. Nie umiesz napisać czegoś od siebie ? Rzeczywiście, najświeższe zdjęcia nie sa zrobione przeze mnie, jednak w tym wątku jest więcej niż 20 zdjęć mojego autorstwa, zrobionych na Paluchu. Owszem, od czasu założenia wątku przez Leni byłam na Paluchutylko trzy razy, bywają jednak inni i to często, bardzo często ( nie mówię tu o wolontariuszkach, które prowadzą stronę www ) i widzą co się dzieje nadal. Każdy widzi to, co chce widzieć - przykład - Bertanika. Moje osobiste doświadczenia z Palucha są całkiem rozległe i bywały czasy, że odwiedzałam to miejsce codziennie lub co drugi dzień i żadne bzdurne pytania tego nie zmienią. Przygotowałam sobie na wszelki wypadek listę zwierząt oficjalnie wyadoptowanych przeze mnie samą lub wspólnie z inną osobą ( pomagając jej ) z Palucha, wraz z bardzo ciekawymi opisami dotyczącymi tych adopcji, i sporadyczność, to nie jest słowo, które się z tą lista kojarzy. Bardzo chetnie ten dokument ujawnię, jeśli będzie taka potrzeba. Quote
Bertanika Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 [quote name='Kostek']Bertaniko piszesz ze paluch ma najwieksze mozliwosci opieki medycznej na podstawie czego sa te wnioski?bo sytuacja zdrowia zwierzat daje troche inny obraz Piszę tak bo jest to placówka państwowa / schronisko miejskie/ - które musi działać zgodnie z przepisami prawa , musi zarejestrować każde zwierzę i zobowiązane jest je leczyć, tu każda złotówka musi być rozliczona bo „Paluch” pozostaje pod ciągłą kontrolą różnych organów. Tutaj są jednoznaczne procedury , przez które musi przejść każde zwierze – i jest prowadzona ewidencja wszystkich tego typu działań. /kwarantanna, szczepienia, ew. sterylizacje- i oczywiście przebieg choroby / Tutaj jest zespół 7-u lekarzy / w tym z tytułami specjalistów/, tutaj jest spory szpital i dobry sprzęt medyczny….. MUSISZ PAMIĘTAĆ , ŻE STAN ZDROWIA ZWIERZĄT NIE JEST JEDYNYM MIERNIKIEM OCENY OPIEKI MEDYCZNEJ Czy uważasz że skoro jest taki zespół lekarzy to nie może być tam chorych zwierząt……….przecież schronisko jest jak szpital do którego ciągle napływają pacjenci ? Na Paluch napływa bardzo dużo starych zwierzat, prawdopodobnie porzuconych przez właścicieli ze względu – na starość lub ich ciężki stan zdrowia, nieuleczalne choroby czy kosztowne leczenie PAMIĘTAJ TEŻ , ŻE NA STAROŚĆ JESZCZE NIKT NIE ZNALAZŁ LEKARSTWA , A NIEKTÓRE ZWIERZĘTA CIERPIĄ NA PRZEWLEKŁE CHOROBY CZASAMI DOŻYWOTNIO Opieka medyczna nie oznacza – że każdy pacjent w szpitalu będzie wyleczony. Bywają pacjenci nieuleczalnie chorzy lub nawet tacy których trudno zdiagnozować ,ludzie też umierają………tak jak i zwierzęta Napisałam, że Paluch ma największe możliwości , gdyż ma stworzone jednoznaczne systemy opieki – / procedury i zasady / Poza tym zważywszy na ilość wydawanych do adopcji zwierzat , których stan zdrowia musi być uprzednio ustabilizowany – ma spośród innych schronisk największe dokonania / sprawdź sobie statystyki- są dostępne na witrynie Palucha w linku KOMUNIKATY / To że zdarzają się jednostkowe przypadki, że do adopcji trafia zwierzę chore – to nic dziwnego – gdyby zawsze była 100% pewność co do stanu zdrowia – to chyba nikt by nie mógł umrzeć – a umieranie to cykl wkalkulowany w życie wszystkich żywych istot. Leczenie zwierzat jest zdecydowanie trudniejsze, bo one nie potrafią powiedzieć co je boli……… Quote
Bertanika Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 [quote name='boksereczkaa']Kora rozumiem o co chodzi i wiem, że akurat jeżeli chodzi o ustawę, to schronisko choćby nie wiem jak chciało nie ma na nią żadnego wpływu i nie może jej łamać, ale dopisywanie zdania przez Bertanike na temat opłacania przejazdów jest poprostu śmieszne, tak jak pisałam jest to tylko szukanie dziury w całym. Ja tak jak i Ty mam nadzieję, że przepisy zostaną zmienione, a dyrekcja Palucha chętnie przyjmie wtedy pomoc wolontariuszy. Zdaję sobie również sprawę z tego, że póki co schronisko nie jest w stanie sprawdzać wszystkich domów. Ktoś tu pisał o tym, że część domów jest sprawdzana, a ja chciałabym się dowiedzieć w jaki sposób są wybierane domy, które zostaną sprawdzone? Kto o tym decyduje? Wydaje mi się, że w pierwszej kolejności powinno się sprawdzać właśnie te, którym zwierze zostało wydane na umowę warunkową. Ja od 2004r. takiej kontroli jeszcze nie miałam, nikt nawet do mnie nie zadzwonił... Można powiedzieć, że Ustawa o Ochronie Danych Osobowych , jest świeża bo funkcjonuje raptem od kilku lat - tak więc nie ma co liczyc na to że się zmieni........Schronisko nie ma ani powodów żeby ją zmieniać ani jakichkolwiek możliwości żeby to czynić - bo to zupełnie inna dziedzina niezależna od świata zwierzęcego Żeby dać komuś upoważnienie do dostępu do danych osobowych - trzeba wziąć pełna odpowiedzialność za takich pośredników...... a pełną odpowiedzialność mogą ponosić jedynie pracownicy związani Umową o Pracę. Niestety trzeba mieć minimum wiedzy w zakresie prawa , żeby zrozumieć te mechanizmy........ Co do kontroli przed-adopcyjnych i po-adopcyjnych - to nie ma takiej fizycznej możliwości żeby realizować wszystkie - bo byłoby to ok. 7000 wizyt rocznie. Pamiętać należy że ludzie którzy adoptują zwierzęta są z różnych stron Polski - tak więc koszty takich podróży byłyby ogromne........ Z tego co wiem schronisko sprawdza tylko przypadki - budzące wątpliwość, grożne rasy, lub takie gdzie są sygnały z zewnątrz o niewłaściwej opiece właściciela, a ponadto czasami na zasadach przypadkowych na podobieństwo loterii.....nigdy nie wiadomo komu przypadnie ten zaszczyt Quote
Kora Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 [quote name='lavinia']ewazvn, zarzucasz mi powielanie cudzych tekstów i opinii, a przecież Twój post, to prawie kropka w kropkę to, co wcześniej napisała bertanika. Nie umiesz napisać czegoś od siebie ? Rzeczywiście, najświeższe zdjęcia nie sa zrobione przeze mnie, jednak w tym wątku jest więcej niż 20 zdjęć mojego autorstwa, zrobionych na Paluchu. Owszem, od czasu założenia wątku przez Leni byłam na Paluchutylko trzy razy, bywają jednak inni i to często, bardzo często ( nie mówię tu o wolontariuszkach, które prowadzą stronę www ) i widzą co się dzieje nadal. Każdy widzi to, co chce widzieć - przykład - Bertanika. Moje osobiste doświadczenia z Palucha są całkiem rozległe i bywały czasy, że odwiedzałam to miejsce codziennie lub co drugi dzień i żadne bzdurne pytania tego nie zmienią. Przygotowałam sobie na wszelki wypadek listę zwierząt oficjalnie wyadoptowanych przeze mnie samą lub wspólnie z inną osobą ( pomagając jej ) z Palucha, wraz z bardzo ciekawymi opisami dotyczącymi tych adopcji, i sporadyczność, to nie jest słowo, które się z tą lista kojarzy. Bardzo chetnie ten dokument ujawnię, jeśli będzie taka potrzeba. Lavinia, to dawno i nieprawda z Twoimi czestymi odwiedzinami kiedy to zdarzalo Ci sie przyjechac z Doddy na rekonesans (czasy Twojego hotelu) wiec nie opowiadaj, teraz jak juz pisalam robisz wizytacje:cool1: natomiast Anka i Ewa sa tam kazdego tygodnia i nie obnosza sie z tym co robia i co zrobily jak niektorzy. Nie kazdy moze zaadoptowac psa do swojego domu jak to mnie zarzucilas:cool3: pytajac ile psow zaadoptowalam z Palucha, wlasnie dlatego ze sama juz nie moge zabrac zadnego to dzieki moim znajomym i znajomym znajomych psy znajduja domy i tak jest z dziewczynami. Wychodze z zalozenia ze prowadzisz jakas dziwna wojne, ktora daje duzo do myslenia. Quote
lavinia Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 Kora, Ty bywasz tylko w niedziele, skąd wiesz ile razy byłam czy też jestem tam ja ??? Ciekawe.... nie mam zamiaru się z Tobą ani z nikim innym licytować bo to nie o to chodzi. Są ludzie, którzy jeżdżą często, są inni, którzy jeżdżą sporadycznie, jeszcze inni byli raz i więcej nie pojadą. Każda z tych osób ma prawo do wyrażania swoich opinii czy tez w tym przypadku krytyki tego, co dzieje się na Paluchu. Zdziwiłabyś się mocno, gdybyś wiedziała ile osób napisało do dziennikarek , podpisując się imieniem i nazwiskiem i opisując swoje doświadczenia z Paluchem. I nie są to wolontariuszki prowadzące stronę www. Powiem Ci tyle - jeśli te dokumenty kiedykolwiek ukażą się publicznie, to ten wątek, który według Ciebie i bertaniki i jeszcze kilku osób jest obrzydliwą nagonką, będzie postrzegany jako miłe i delikatnie krytyczne rozmówki na temat Palucha. Te oświadczenia, bardzo wiele oswiadczeń, wszystkie podpisane danymi osobowymi i datami, szczegółami itp, są wiarygodnym i przerażającym świadectwem tego, co dzieje się w tym miejscu. I zadne głupie pytania, czy posty usiłujące odwrócic uwagę od istoty sprawy tego nie zmienią. Quote
Kora Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 Bywam nie tylko w niedziele, a bywalam jeszcze czesciej. Znam wielu wolontariuszy i ludzi ktorzy byli na Paluchu :roll: czesto slyszalam slowa "ja bym nie mogla", a to przecie czlowiek im taki los zgotowal. gdyba kazda z tych osob zaadoptowala psa ile by ich zostalo. Co takiego ci ludzie zrobili lub robia dla tych zwierzat procz krytykowania ze jest zle, dlaczego pokazuje sie tylko zle strony i potkniecia, dlaczego nie widza dobrych rzeczy, dlaczego jesli widza cos co mozna naprawic nie monitoruja tylko zostawiaja:roll: majac w pamieci ze bylo zle i przypominajac sobie przy takich okazjach jak ten temat. Kazdy kto placi podatki w Warszawie ma prawo sie wypowiedziec dac propozycje, zwrocic uwage. Zrobic cos tak naprawde, tyczy sie to tez wolontariuszy nie roszczenia tylko dyskusja. Irytuje mnie od jakiegos czasu podzial psow na lepsze i gorsze, dlaczego wlasnie ten, a nie inny pies jest przekladany przez wolontariusza w czym jest lepszy w tym ze bardziej sie go lubi, inne psy to wyczuwaja i dochodzi do tragedii, wtedy ma sie co pokazywac. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.