lavinia Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 belinda - zaraportowałam twój kolejny post. Po pierwsze, to wycinasz z kontekstu tylko te fragmenty, które ci odpowiadają, na szczęście każdy sam może sobie doczytać jak było naprawdę. Po drugie - to jest wątek Palucha i tragedii psów tam przebywających i nie uda ci się odwrócić uwagi od tych problemów,mimo usilnych prób. Po trzecie, jestes kolejnym anonimowym tchórzem, którego nie stać na to, by podpisać się imieniem i nazwiskiem. Pod koniec tego tygodnia odbędzie się konferencja prasowa w sprawie sytuacji na Paluchu. Szczegóły podam, gdy tylko będa znane. Quote
admirabilis6 Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 belinda11 napisał(a):Ja nikogo nie krytykuję tylko z dogomanii cytuje: http://www.dogomania.pl/forum/f945/jak-lavinia-pozbyla-sie-wlasnego-psa-po-cichu-22404/ "A miało być tak pięknie, śliczne zdjęcia, obietnice i wzbudzająca zaufanie Lavinia ... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=15687 Później otwarcie hotelu, jednak nie było mowy o oddawaniu Loli... Jednak jakimś sposobem znalazła się na SGGW i w końcu doczekała się na zasłużoną operację przepukliny (09.01.2006). Jednak kochająca pani nie przyjechała zabrać psiaka po zabiegu i tak tkwił tam do 12.02.2006, czyli ponad miesiąc. Ktoś założył zupełnie nieświadomie i w dobrej wierze ten wątek: http://www.voltahorse.pl/forum/viewt...=210032#210032 Ktoś inny przekopiował go na rottkowe forum i tak się sprawa wyszła na jaw. Przykre ... Również sprawa Taysona jest interesująca ... " i pieniądze w tle, później: http://www.dogomania.pl/forum/1399097-post181.html " [quote name='lavinia'] Ania - Sonia - wszystkie pieniądze zostały wysłane na konto, które otrzymałam. Czyli odpowiadając na twoje pytanie - rozliczyłam się z pieniędzy Oskara. Więcej napisać nie mogę, ale bądz spokojna, jako jeden z darczyńców będziesz z pewnością na bieżąco informowana o toku tej sprawy.quote] Do tej pory nie chciałam zadrażniać tematu, gdyż uważam , ze nie służy to szczególnie sprawie Oskarka ale Lavinia publicznie mnie do tego powyższym postem zmusiła. Jeżeli Lavinia pisze o pieniądzach dla Oskara to niestety od niej nie wpłynęła na moje konto ani złotówka. Pomimo moich ilczych próśb o wpłacenie pieniędzy dostawałam tylko odpowiedzi, że wysłane zostało 700 PLN, potem chciała się ze mną spotkać by przelazać 300 lub 400 PLN (do spotkania nie doszło bo nie było mnie wtedy w pracy i zbyt późno odczytałam wiadomość). Pieniądze do tej pory nie wpłynęły na konto (mimo, że minął ponad miesiąc). Moja prośba o przesłanie zeskanowanego dowodu wpłaty w celu wyjaśnienia tego w moim banku pozostała bez odpowiedzi.Miałam obawy, że może podałam złe konto ale sprawdziłam priva i konto jest poprawne. Nigdy nie zdarzyło się by nie przeszły pieniądze od innych osób, które chciały wspomóc Oskarka. W piątek rano wysłałam do Lavnii priva z prośbą o zwrot pieniędzy a jeżeli ich nie ma to o szczere wyjaśnienie co się z nimi dzieje bo jesteśmy przecież dorośli i ja nie wierzę już w to, że są kłopoty z ich wysłaniem. Dostałam odpowiedź, że powinniśmy się spotkać i szczerze porozmawiać. Odpowiedziałam, że nie widzę sensu spotkania, proszę tylko o zwrot pieniędzy lub o szczere wyjaśnienie dlaczego jeszcze nie doszły. W odpowiedzi dostałam priva, że ona ma wszystkie potwierdzenia przelewu z banku na moje konto, nie zamierza niczego więcej pisać i że w poniedziałek skontaktuje się ze mną jej prawnik. Powiem szczerze, że nie mogłam dojść do siebie. Nie chodzi mi o to, że boję się prawnika czy sądu bo mam czyste sumienie i każdemu, kto wpłacał pieniądze na Oskara jestem w stanie pokazać moje konto lub oświadczenie z banku (po udostępnieniu przez Lavinię dowodów przelewu), że takie przelewy nie miały miejsaca ale po prostu nie mogę zrozumieć jak można nie wpłacić pieniędzy, które przeznaczone były na ratowanie i dalsze życie kalekiego psa.Tego się nie robi i tak pokrzywdzonemu przez los zwierzakowi! Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem! Gdyby to były moje pieniądze to może bym odpuściła ale ja będę o nie walczyć bo to są pieniądze Oskara i nie dam jemu ich odebrać. To tyle, zapewne Lavinia zaraz dorobi do tego jakąś historyjkę, jaka to ona jest pokrzywdzona i zniesławiona ale ja nie odpuszczę. Rozumiem, że różni ludzie mają na jej temat różne zdanie. Ja też na początku byłam pełna podziwu dla jej działań i nie kwestionuję, że wielu psom pomogła w związku z powyższym nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego robi to Oskarowi" :shake: naprawde lavinio, nie wiesz co piszesz? To Twoje słowa z postu " gdzie są te pieniądze ?????? na co zostały wydane ????????" Moze to i watek Palucha, ale wole wiedziec z kim dyskutuje... :roll: Quote
Bertanika Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Ewa i flatki napisał(a):belinda11 -Twoje posty nijak się mają do tematu wątku i powinny być przez moda przesunięte, usunięte (niepotrzebne skreślić). To jest wątek o sytuacji zwierząt przebywających na Paluchu i tylko o tym ! A ja myślę, że Ci, którzy podejmują się jakiejkolwiek krytycznej oceny innych , powinni być sami czyści i wiarygodni przynajmniej w obszarze analizowanej tematyki.......przecież mówimy tutaj o problemach zwierząt........nikt nie próbuje wybiegać w inne zagadnienia ........Krytykę mozna poważnie traktować - ale tylko wówczas kiedy jest wygłaszana przez profesjonalistów i oparta na dowodach - albo wówczas kiedy głos zabierają jakieś autorytety ............ no cóż, niby każdy ma prawo wypowiadać się. ale jeśli już próbuje deptać innych , wypadałoby żeby jego działalność była bez zarzutów.........Nie wiem zatem do jakiej kategorii zaliczyć Lawinię.... Quote
Leni Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 belinda11 napisał(a):"Wzruszyla mnie Twoja historia". Doprawdy? Ktoś śmiał ręke podnieść i obrzuci wyzwiskami prezydenckiego urzednika??:crazyeye: Przeciez to kryminał!:shake: POki nie bedzie oświadczenia, oficjalnego, Pani Kriny Schwerzcler to nie uwierzę Tobie za grosz, to zbyt powazne sa zarzuty!:shake: Taak, ale to Ty sama pisałaś tak, w pierwszym poście zresztą, kłamałaś od początku?:razz: Jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, to nie do mnie tylko do specjalisty, ok? Kolejna Trollica, błeeeeeeee Quote
Bertanika Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 lavinia napisał(a): bertaniko - ja na razie tylko zadałam w tej kwestii pytania, jeszcze nikogo o nic nie oskarżyłam, więc nie ma potrzeby wyskakiwać przed szereg i straszyć mnie konsekwencjami. Przypuszczam, że konsekwencje prawne nierzetelnych oskarżeń powinny być podobne do tych, które ewenualnie ponióśłby ktoś, komu udowodniono by rozrzutność, czy jeszcze coś gorszego , prawda ? Przytoczę Ci poniżej kilka Twoich cytatów i doprawdy nie wiem jak mam je rozumieć czyżby nie były to oskarżenia…….to do jakiej kategorii je zaliczyć ……????: [quote name='lavinia'] gdzie są te pieniądze ?????? na co zostały wydane ????????[quote\] czyżbyś uważała, że zniknęły……lub zostały źle wykorzystane...........?. [quote name='lavinia']Bertaniko, nie bedę odpowiadała na Twoją tanią propagandową śpiewkę - nieprawidłowości są i to olbrzymie. [quote\] tu nie ma wątpliwości, że jest to zdanie twierdzące...... [quote name='lavinia']Dlaczego dyrekcja schroniska zrywa umowy z firmami oferującymi produkt pełnowartościowy w niskiej cenie i podpisuje umowy z firmą oferującą produkt o nizszej wartości ( karma ) w wyższej cenie ????? [quote\] to pseudo retoryczne pytanie , przyjmuje za pewnik, dość wątpliwy stan faktyczny....a skąd źródło tych informacji.....? Jeśli stosuje się takie formy zarzutów i twierdzi się, że nie są to oskarżenia , to jak można nazwać tego rodzaju sekwencje... ..?........... czy to jakiś nieodpowiedzialny bełkot .........czy to jakaś obrzydliwa manipulacja........? Quote
Bertanika Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Leni napisał(a):Jak masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, to nie do mnie tylko do specjalisty, ok? Kolejna Trollica, błeeeeeeee Odnoszę wrażenie, że pełzamy po mitycznej wieży Babel, czyżby języki tak się pomieszały - że już nie możemy się zrozumieć........? To znaczy, że wszystko co na tym forum zostało przez Ciebie i Lawinię powiedziane w kwestii Pani Kariny jest niewiarygodne.......? Zakładając ten wątek na forum ostentacyjnie informowałyście , że właśnie Ona wspiera Wasze wojenne wyzwanie p-ko Palucha , - już wtedy wydawało się to co najmniej dziwne - gdyż Pełnomocnik ds. Zwierząt działający u boku Prezydenta RP – miałby kwestionować Jego szczodry dar na rzecz zwierząt stolicy i jeszcze określać go kosztownym bublem ………? A co chciałaś powiedzieć w swym poprzednim poście ….. że niby jakieś „bojówki.” z obozu poglądowych odmieńców -/ chyba z tutejszego forum/ , usiłowały w bezpośrednim kontakcie, korzystając z sejmowych koneksji - zachować się wobec owego Pełnomocnika ds. Zwierząt obelżywie…wręcz z użyciem siły …? Ja chyba też zrozumiałam te Wasze przekazy podobnie jak Belinda 11 , na szczęście owe treści przetrwały i na papierze i w wirtualnej przestrzeni , trzeba będzie tylko skorzystać z umiejętności Tłumacza – Polonisty – on zapewne dokona syntezy i pozwoli te zawiłe wątki zrozumieć innym……chyba że potrzebny będzie poliglota…albo psycholog......a może polityk...??? Quote
hankag Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Bertanika ....czytam te wszystkie posty niestety niemo ( poniewaz od miesiąca nie wiem dlaczego nie moge sie normalnie zalogowac na dogo - udaje mi sie to sporadycznie - dzisiaj mi sie udalo ...ale nie wiem czy za chwile juz nie bede mogla ...szybko wiec skorzystam ) ...i tak sobie mysle ...jaki masz w tym cel prowadzic ta niezrozumialą polemikę ...o co właściwie Ci chodzi .....jesli Jesteś Dziewczyną Paluchową ( przebywasz tam często ) to sama dobrze wiesz , ze dzieje sie tam bardzo żle i trzeba ta sytuacje zmienic ...nie dlatego , zeby komus zrobić na zlość , tylko dlatego zeby ratowac te bidy , ktore same sobie nie poradza ...bo nie mają prawa glosu :angryy:. Nie mowie ze Pani Dyrektor chce żle ...ale wspołpracownikow powinna sobie dobrac zdecydowanie innych ...począwszy od lekarza , ktory jedynie wykazuje sie durnymi zakazami , a nie opieka nad zwierzetami i ich dobrem ....to konowal , a nie lekarz ...powiniem mieć zakaz pracy ze zwierzetami ...bo jak widac po jego posunieciach ...nie kocha ich ( a powinien - uprawiając ten zawód ) , poprzez osoby zatrudnione w schronisku ( moze nie wszystkie - bo tu bym moze skrzywdzila niektore ) ...ale ich bezduszność i brak zainteresowania ...juz powinny ich dyskwalifikowac z tej roboty . Stawia sie wysokie poprzeczki wolontariuszom ...( następna bzdura - bo to Ludzie przez duze L , ktorzy swoj wolny czas zamiast spedzić z rodziną , przed telewizorem ...chcą ulzyc doli tych biedaków ) , a nie robi sie selekcji przyjmując pracowników . Na pewno na pierwszym miejscu powinna byc brana milość do zwierząt . W dobie takiego bazrobocia - naprawde powinno sie ich obserwować . Wiem , ze przy takiej ilości zwierząt trudno opanowac sytuacje ....ale o ile byloby lzej gdyby personel byl bardziej zaangazowany z domieszką dobrego serca i serdecznie widzial pomoc wolontariatu . A pieniądze ...sama dobrze widzisz , ze kasa ...duza kasa na rozbudowe schroniska ...poszla w duzej mierze w bloto . Stojąca woda , brak dobrej informacji przy szukaniu psow przez włascicieli , bzdurne odmawianie adopcji tam gdzie warto , natomiast tam gdzie niewiadoma - udaje sie , za duze odstepy miedzy szczebelkami w boksach , co doprowadza do dramatow - to wszystko powinno byc podczas budowy uchwycone przez osoby , ktore znają problem na codzień ...nie tylko ma byc ladnie ...ale bezpiecznie ...i to zostalo przegapione . Mysle , ze wszystko to dokladnie wiemy , szkoda tylko , ze nie łączymy swoich sil - dla dobra tych biednych zwierząt, ktorym to my ludzie zgotowaliśmy ten los i naszym obowiązkiem patrząc w serce i sumienie musimy pomoc - bez nas sobie nie poradzą . One są niczemu niewinne , a cierpią . A wolontariusze powinni byc witani usmiechem , dobrym slowem i checią pomocy w ich trudnej misji pelnej milości do zwierzakow . Oni sie z nimi związują emocjonalnie ...i nie moga patrzec , jak dzieje sie im krzywdza ...i to powinno byc doceniane . Im bedzie ich wiecej tym lepiej dla zwierzat , p. dyrektor i pracowników , ktorzy beda troche odciązeni od codziennych obowiązków ( ktorych wykonywanie nie najlepiej im wychodzi niestety ) Takze Kochani zabierajmy sie wspólnie do roboty i przekonania Palucha , ze wszyscy mamy wspólny cel - dobro zwierzat ...i nie czas na zwady Quote
Dada M Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Kora - Chyba nie do końca się rozumiemy. Pokazuję, jak absurdalna była cała sytuacja - sprawa Berta została omówiona z dyrekcją już dawno temu, pies otrzymał zgodę na wychodzenie na krótki spacer w soboty, ponadto otrzymałam zapewnienie, że jest czasem wyprowadzany przez opiekuna przy okazji zmiany opatrunku. Tymczasem lekarz zakwestionował każdy punkt, wyśmiewając się z decyzji swego szefa, co więcej sugerując, że powiedziano mi nieprawdę (vide - sprawa ewentualnej operacji). Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca - jest zgoda dyrekcji - więc powinna być respektowana. A jeśli lekarz ma poważne obawy, co do słuszności decyzji swego przełożonego - powinien skonsultować się ze swym szefem. Zawalczyć ? W jaki sposób ? Wdając się w pyskówki za każdym razem, gdy powinnam odwiedzić z Bertem gabinet lekarski ? Jeden z weterynarzy z Palucha powiedział mi kiedyś, że po spacerze w słoneczny dzień, kiedy podłoże nie jest wilgotne, Bert nie musi mieć kolejny raz zmienianego opatrunku i może wrócić do domku bez wizyty u lekarza. Tego się trzymam, i biorę Berta na spacer tylko wtedy, gdy jest ciepło i sucho. Tym samym łamię zakaz jednego z lekarzy, choć istnieje przecież pozwolenie ze strony dyrekcji. Czyż to nie absurd ? Quote
Bertanika Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 hankag napisał(a):Bertanika ....czytam te wszystkie posty niestety niemo ( poniewaz od miesiąca nie wiem dlaczego nie moge sie normalnie zalogowac na dogo - udaje mi sie to sporadycznie - dzisiaj mi sie udalo ...ale nie wiem czy za chwile juz nie bede mogla ...szybko wiec skorzystam ) ...i tak sobie mysle ...jaki masz w tym cel prowadzic ta niezrozumialą polemikę ...o co właściwie Ci chodzi .....jesli Jesteś Dziewczyną Paluchową ( przebywasz tam często ) to sama dobrze wiesz , ze dzieje sie tam bardzo żle i trzeba ta sytuacje zmienic ...nie dlatego , zeby komus zrobić na zlość , tylko dlatego zeby ratowac te bidy , ktore same sobie nie poradza ...bo nie mają prawa glosu :angryy:. Nie mowie ze Pani Dyrektor chce żle ...ale wspołpracownikow powinna sobie dobrac zdecydowanie innych ...począwszy od lekarza , ktory jedynie wykazuje sie durnymi zakazami , a nie opieka nad zwierzetami i ich dobrem ....to konowal , a nie lekarz ...powiniem mieć zakaz pracy ze zwierzetami ...bo jak widac po jego posunieciach ...nie kocha ich ( a powinien - uprawiając ten zawód ) , poprzez osoby zatrudnione w schronisku ( moze nie wszystkie - bo tu bym moze skrzywdzila niektore ) ...ale ich bezduszność i brak zainteresowania ...juz powinny ich dyskwalifikowac z tej roboty . Stawia sie wysokie poprzeczki wolontariuszom ...( następna bzdura - bo to Ludzie przez duze L , ktorzy swoj wolny czas zamiast spedzić z rodziną , przed telewizorem ...chcą ulzyc doli tych biedaków ) , a nie robi sie selekcji przyjmując pracowników . Na pewno na pierwszym miejscu powinna byc brana milość do zwierząt . W dobie takiego bazrobocia - naprawde powinno sie ich obserwować . Wiem , ze przy takiej ilości zwierząt trudno opanowac sytuacje ....ale o ile byloby lzej gdyby personel byl bardziej zaangazowany z domieszką dobrego serca i serdecznie widzial pomoc wolontariatu . A pieniądze ...sama dobrze widzisz , ze kasa ...duza kasa na rozbudowe schroniska ...poszla w duzej mierze w bloto . Stojąca woda , brak dobrej informacji przy szukaniu psow przez włascicieli , bzdurne odmawianie adopcji tam gdzie warto , natomiast tam gdzie niewiadoma - udaje sie , za duze odstepy miedzy szczebelkami w boksach , co doprowadza do dramatow - to wszystko powinno byc podczas budowy uchwycone przez osoby , ktore znają problem na codzień ...nie tylko ma byc ladnie ...ale bezpiecznie ...i to zostalo przegapione . Mysle , ze wszystko to dokladnie wiemy , szkoda tylko , ze nie łączymy swoich sil - dla dobra tych biednych zwierząt, ktorym to my ludzie zgotowaliśmy ten los i naszym obowiązkiem patrząc w serce i sumienie musimy pomoc - bez nas sobie nie poradzą . One są niczemu niewinne , a cierpią . A wolontariusze powinni byc witani usmiechem , dobrym slowem i checią pomocy w ich trudnej misji pelnej milości do zwierzakow . Oni sie z nimi związują emocjonalnie ...i nie moga patrzec , jak dzieje sie im krzywdza ...i to powinno byc doceniane . Im bedzie ich wiecej tym lepiej dla zwierzat , p. dyrektor i pracowników , ktorzy beda troche odciązeni od codziennych obowiązków ( ktorych wykonywanie nie najlepiej im wychodzi niestety ) Takze Kochani zabierajmy sie wspólnie do roboty i przekonania Palucha , ze wszyscy mamy wspólny cel - dobro zwierzat ...i nie czas na zwady Myślę, że przede wszystkim trzeba ratować bidy i sama tez staram się to robić. Ja mam cel podobny do Ciebie, żeby ludzie tak działali - aby rzeczywiście poprawiać los zwierząt .......ja tylko kontynuuję zainicjowaną przez Was polemikę...... bronię pewnych poglądów i rzetelności - którym staram się być wierna , a przy okazji też bronię ludzi ,których postrzegam inaczaj niż Wy..... Skoro autorzy tego dyskursu prowadzą publiczną polemikę , powinni zdawać sobie sprawę , że w polemikach bywają różne zdania i różne stanowiska .......................ale żeby cokolwiek zmieniać, nie wystarczy, tylko krytykować i oczekiwać od innych rzeczy niemożliwych.........nie wolno mówić ,że białe jest czarne i odwrotnie - bo w każdej sytuacji trzeba sie posługiwać jakąś hierarchią wartości i etyką........no i oczywiście faktami Niestety zauważyłam, że w tych rozmowach , przejawia się duża buńczuczność i małe doświadczenie w tej trudnej problematyce ......zatem brak profesjonalizmu i nadmiar emocji.............. .JA TEŻ MYŚLĘ, ŻE PODSTAWĄ EFEKTYWNEJ DZIAŁALNOŚCI JEST ZGODA I WSPÓLNY CEL ORAZ MOŻLIWOŚĆ BEZPOŚREDNIEGO DIALOGU O każde zwierzę należy walczyć, chcąc poprawiać mu los - ale przecież są możliwe formy bezpośrednich kontaktów.... Jeśli zdarzają się sporne opinie w tej samej sprawie , warto je od razu konfrontować i wyjaśniać z dyrekcją, oraz zapisywać w specjalnym rejestrze Formy anonimowych i to jeszcze masowych ataków - wobec określonych osób , są po prostu obrzydliwe, bo nie stwarzają drugiej stronie możliwości wypowiedzenia się..... To nie jest gra fair play.......... Trzeba na prawdę robić wszystko żeby się porozumieć w schronisku .... ... Panie nawet nie znają specyfiki placówki budżetowej. wogóle nie wiecie na czym polega zarządzanie taka placówką - a podejmując się absurdalnych ocen, wprowadzacie dezinformację wśród szerokich kręgów społecznych.......i to jest na prawdę bardzo szkodliwe.......no cóż nie nauczyliśmy sie jeszcze korzystać z dóbr demokracji - te masowe ataki są bardzo modne we wszystkich dziedzinach życia , a potem półprawdy ważone są przez sądy.............Drogie Panie w schronisku jest ciągła rotacja pracowników, gdybyście spojrzały na materiały na witrynie - to widać, że pracownicy są ciągle poszukiwani. Cżęść rezygnuje, część się nie nadaje , a część bardzo cięzko pracuje i na prawdę pomaga zwierzętom.....jest bardzo duża rotacja - co świadczy o ciągłej selekcji personelu - tak więc to co mówicie - zupełnie odbiega od stanu faktycznego.......... Jeśli chodzi o wolontariat - to we wszystkich firmach gdzie takowy działa - praca polega na zorganizowanym systemie - nie ma wolnej partyzantki - nie wiem dlaczego akurat w przypadku zwierząt - ludzie chcieliby być zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności - przecież w relacjach ze zwierzętami w tak dużym skupisku - istnieje dużo więcej zagrożen - niż w innych sektorach wolontariatu Myślę, że powinny Panie spróbować zrozumieć pewne kwestie i próbować rozmawiać w każdym trudnym przypadku - bezposrednio z dyrekcja schroniska - a na pewno , efekty będą bardziej wymierne niż , ciągłe publiczne ataki Myślę, że warto jeszcze raz spróbować ,,,,,,ograniczając nieco emocje....... bo przecież wszystkim nam zależy aby zwierzęta miały lepiej . . Quote
Leni Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Bertaniko, ponieważ tajemnicą poliszynela jest fakt, że jesteś na Paluchowej pensji, czyli ZAWSZE będziesz/musisz pisać dobrze o tym schronisku, prawda? Nie wiem czy jest sens, żebyś dalej wypowiadała się na wątku :roll: Quote
hankag Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Bertaniko , zgadzam sie z Twoja odpowiedzią ...ale sama widzisz bedąc na miejscu ...ile np. zła przynoszą bezsensowne zakazy i postanowienia lekarza , który chce zrobic na zlość wolontariuszom ...zdając sobie zapewne sprawę , ze odbija sie to wyłącznie na zwierzętach i ich jeszcze trudniejszym losie , niektórych pracownikow , którzy zachowują sie tak jakby nie mieli serca dla tych zwierząt i nie chcieli ulzyc ich losowi ......czas to zmienić ...sama pani Dyrektor nie zdziala cudow ...musi otoczyc sie właściwymi ludzmi ...i wsłuchac sie w glos wolontariuszy , którzy widząc pewne dramaty nie moga przejść obok ....to chyba dobrze i nie nalezy ich za to karac ...pozbawiając odwiedzin swoich podopiecznych ....bo nie moze tu wystepowac zasada ...zrobie babci na zlość Quote
Kora Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Leni napisał(a):Witam po wakacyjnej przerwie, co słychać u bojówek derekcji z Palucha? Doszły mnie słuchy, że bojówki nawet w sejmie mają swoje "wtyki" - co to za babon od kwiatków, który wystartował z łapskami i wyzwiskami do Kariny Schwerzler? Powtarzać się nie będę - KARINA SCHWERZLER NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z EMISJĄ MATERIAŁU W "WIADOMOŚCIACH" JAK I Z TEMATEM PALUCHA NA DOGO! ps. do czepialskich - owszem Karina Schwerzler została powiadomiona o sytuacji i sprawie z Celownikiem ale niestety, nie była w stanie pomóc. Leni, czy Ty czasem sie nie pomylilas:roll: i Restauracje Belvedere na Sejm zamienilas. Quote
Bertanika Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Leni napisał(a):Bertaniko, ponieważ tajemnicą poliszynela jest fakt, że jesteś na Paluchowej pensji, czyli ZAWSZE będziesz/musisz pisać dobrze o tym schronisku, prawda? Nie wiem czy jest sens, żebyś dalej wypowiadała się na wątku :roll: Tych tajemnic poliszynela mamy tu chyba więcej LENI... Quote
gagata Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Widzę,ze wiele tu osobistych wycieczek i przepychanek...Trudno,tak widać trzeba,żeby oczyscic atmosferę.. Ja mam tylko jedno pytanie: Czy to prawda,że obecna szefowa Palucha,pani Dejnarowicz nie zezwala na usypianie ciężko chorych zwierząt, ktore nie maja szans na wyleczenie i ktore cierpią okrutnie przed tzw naturalna śmiercią? Tyle słyszałam opinii,z iloma ludżmi roamwialam więc wole się dowiedzieć u żródła... Quote
lavinia Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 tak, to prawda p dyrektor bardzo szczyci się faktem, że na Paluchu nie usypia się zwierząt... nie usypia się niestety również takich, o których piszesz w swoim poście. dlatego też nie można wejść do geriatrium....do szpitala również nie Quote
Bertanika Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 hankag napisał(a):Bertaniko , zgadzam sie z Twoja odpowiedzią ...ale sama widzisz bedąc na miejscu ...ile np. zła przynoszą bezsensowne zakazy i postanowienia lekarza , który chce zrobic na zlość wolontariuszom ...zdając sobie zapewne sprawę , ze odbija sie to wyłącznie na zwierzętach i ich jeszcze trudniejszym losie , niektórych pracownikow , którzy zachowują sie tak jakby nie mieli serca dla tych zwierząt i nie chcieli ulzyc ich losowi ......czas to zmienić ...sama pani Dyrektor nie zdziala cudow ...musi otoczyc sie właściwymi ludzmi ...i wsłuchac sie w glos wolontariuszy , którzy widząc pewne dramaty nie moga przejść obok ....to chyba dobrze i nie nalezy ich za to karac ...pozbawiając odwiedzin swoich podopiecznych ....bo nie moze tu wystepowac zasada ...zrobie babci na zlość Każda ze stron ma swoje oczekiwania i potrzeby , kierując się właśnie dobrem zwierząt ale też możliwością sprawnego funkcjonowania. Gdyby każdy Gość, Wolontariusz czy Pracownik działał tutaj po swojemu - to nie dałoby się takiego bałaganu okiełznać....... Stąd właśnie niezbędne są Regulaminy i zasady postępowania -które wynikają nie tylko z potrzeb schroniska ale także z ogólnych przepisów. Procedury w tym miejscu dotyczą nie tylko wolontariuszy.......ale wszystkich, którzy znajdują się na tym terenie włącznie z pracownikami Czy zgodziłabyś się gdyby twoi goście zaczęli ci przestawiać meble i wprowadzać swoje porządki w mieszkaniu ? Quote
Bertanika Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 hankag napisał(a):Bertaniko , zgadzam sie z Twoja odpowiedzią ...ale sama widzisz bedąc na miejscu ...ile np. zła przynoszą bezsensowne zakazy i postanowienia lekarza , który chce zrobic na zlość wolontariuszom ...zdając sobie zapewne sprawę , ze odbija sie to wyłącznie na zwierzętach i ich jeszcze trudniejszym losie , niektórych pracownikow , którzy zachowują sie tak jakby nie mieli serca dla tych zwierząt i nie chcieli ulzyc ich losowi ......czas to zmienić ...sama pani Dyrektor nie zdziala cudow ...musi otoczyc sie właściwymi ludzmi ...i wsłuchac sie w glos wolontariuszy , którzy widząc pewne dramaty nie moga przejść obok ....to chyba dobrze i nie nalezy ich za to karac ...pozbawiając odwiedzin swoich podopiecznych ....bo nie moze tu wystepowac zasada ...zrobie babci na zlość Każda ze stron ma swoje oczekiwania i potrzeby , kierując się właśnie dobrem zwierząt ale też możliwością sprawnego funkcjonowania. Gdyby każdy Gość, Wolontariusz czy Pracownik działał tutaj po swojemu - to nie dałoby się takiego bałaganu okiełznać....... Stąd właśnie niezbędne są Regulaminy i zasady postępowania -które wynikają nie tylko z potrzeb schroniska ale także z ogólnych przepisów. Procedury w tym miejscu dotyczą nie tylko wolontariuszy.......ale wszystkich, którzy znajdują się na tym terenie włącznie z pracownikami Przecież za funkcjonowanie placówki odpowiada dyrekcja, a nie każdy z osobna kto tam się znajdzie... Czy zgodziłabyś się gdyby twoi goście zaczęli Ci w mieszkaniu przestawiać meble i wprowadzać swoje porządki ? Quote
blue.berry Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 gagata napisał(a):Czy to prawda,że obecna szefowa Palucha,pani Dejnarowicz nie zezwala na usypianie ciężko chorych zwierząt, ktore nie maja szans na wyleczenie i ktore cierpią okrutnie przed tzw naturalna śmiercią? tak. ja również moge to potwierdzić. Quote
Bertanika Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 gagata napisał(a):Widzę,ze wiele tu osobistych wycieczek i przepychanek...Trudno,tak widać trzeba,żeby oczyscic atmosferę.. Ja mam tylko jedno pytanie: Czy to prawda,że obecna szefowa Palucha,pani Dejnarowicz nie zezwala na usypianie ciężko chorych zwierząt, ktore nie maja szans na wyleczenie i ktore cierpią okrutnie przed tzw naturalna śmiercią? Tyle słyszałam opinii,z iloma ludżmi roamwialam więc wole się dowiedzieć u żródła... Ja od początku unikam osobistych wycieczek , staram się skupiać jedynie na problematyce bezdomności zwierząt - chyba że jestem sprowokowana......., ale od osób , które występują w roli oskarżycieli należy wymagać chociażby odrobiny wiedzy , kompetencji i uczciwości.......... Ja już wielokrotnie przedstawiałam się i irytują mnie te ciągłe pytania ........ zatem dziwię się dlaczego nikt nie zadaje tego typu pytań inicjatorom tego forum, skoro walczą publicznie o pewne dobra - to wypadałoby o nich wiedzieć coś więcej niż tylko - nazwisko.......Mówię tu o pewnych ogólnie przyjętych zasadach ale mnie tak osobiście nie zależy , żeby znać każdego rozmówcę z osobna - chodzi przecież o poglądy o pewne pomysły, które maja poprawić los wszystkich zwierząt....... nie tylko z Palucha......., bowiem każde zwierzę , nawet pupile tutejszych rozmówców mogą się kiedyś znależć - w tym czy innym schronisku ........... Jeżeli chodzi o eutanazję ,to z tego co pamiętam z oficjalnych danych - w ubiegłym roku było ponad 100 takich przypadków - oczywiście dotyczyły one ciężko chorych zwierząt / choroby nowotworowe, uszkodzenia kręgosłupów , zwierzęta z wypadków/ To przecież zespół lekarzy decyduje o tym , w jakim przypadku chorobowym podjąć taką decyzję - to każdy z nich ma uprawnienia do wykonywania tego zawodu, a zatem jest kompetentny - a jego pracę może oceniać tylko Izba Lekarsko -Weterynaryjna Pani Dyrektor wyznaje rzeczywiście filozofię ratowania życia każdemu zwierzęciu - i to jest wspaniałe -ale to przecież nie Ona decyduje o leczeniu zwierząt........ Chyba nie macie pojęcia o tym co mówicie..... Jeżeli chodzi o Geriatrium, to ja przynajmniej widuję wolontariuszy, którzy tam sukcesywnie przychodzą i opiekują się zwierzętami Nie sądze , żeby były to uprzywilejowane osoby.............Natomiast nie wpuszcza się tam osób nieuprawnionych - tak więc może to być tylko ktoś z personelu albo wolontariusz. Trudno jest przecież wpuszczać wszystkich z ulicy - bo geriatrium to odpowiednik szpitala - gdzie zwierzęta muszą mieć spokój Quote
Kora Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 blue.berry napisał(a):tak. ja również moge to potwierdzić. Co Ty piszesz o tym ze psiak bedzie uspiony decyduje lekarz, a Dyrektorka takiej funkcj w Schronisku nie ma i jesli jest choc nikla szansa wyleczenia, a tak bylo np. z Agata to sie psa ratuje, jesli pies ma wole walki tez mam przyklad "swojego" Rudzika, ktorego stan byl bardzo zly w zeszly piatek jechalam sie z nim pozegnac i stan sie poprawil, zaczal jesc powarkiwac jak to on potrafi, to moj podopieczny ktorego bardzo kocham a ze wzgledu na charakter Sniezki nie moglam zaadoptowac i nigdy nie chcialam zeby cierpial rozwazalam jego eutanazje choc slowa grzezly mi w gardle i na te chwile dziekuje ze dano mu szanse. Nie raz spotkalam sie z tym ze pies wracal do formy i poszedl do adopcji. a co do geriatrium, Lavinia nie powielaj zaslyszanych sobotnich opowiesci, psy wychodza nastepnym razem specjalinie zrobie zdjecia. Quote
agata-air Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 lavinia napisał(a):tak, to prawda p dyrektor bardzo szczyci się faktem, że na Paluchu nie usypia się zwierząt... nie usypia się niestety również takich, o których piszesz w swoim poście. dlatego też nie można wejść do geriatrium....do szpitala również nie Chyba, że to widzący miot...przynajmniej takie dowody pokazuję Straż dla Zwierząt. Było to pokazane w reportażu. Quote
Bertanika Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 agata-air napisał(a):Chyba, że to widzący miot...przynajmniej takie dowody pokazuję Straż dla Zwierząt. Było to pokazane w reportażu. Jeżeli uważa Pani, że jest to przypadek kryminalny, powinna Pani złozyć wniosek do Prokuratury - to przecież lekarz podjął taka decyzję , a nie schronisko. Decyzję lekarza może ocenić tylko kompetentny organ czyli Izba Lekarsko -Wet Dziwię się że ten temat jest przez tyle czasu maglowany, a nikt z oskarżycieli nie chce rzeczywiście dociec prawdy, tylko epatuje się domniemaniami Na takie sytuacje należy reagować natychmiast.Krytyka krytyką a liczą się przecież konstruktywne działania - poza tym , dopóki nie ma jednoznacznych dowodów - nie należy kogokolwiek oskarżać - to jest poważny zarzut za który można też ponosić konsekwencje Quote
ewamzvn Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 hankag napisał(a):Mysle , ze wszystko to dokladnie wiemy , szkoda tylko , ze nie łączymy swoich sil - dla dobra tych biednych zwierząt, ktorym to my ludzie zgotowaliśmy ten los i naszym obowiązkiem patrząc w serce i sumienie musimy pomoc - bez nas sobie nie poradzą . One są niczemu niewinne , a cierpią . A wolontariusze powinni byc witani Myślę podobnie i też zadaje sobie pytanie, dlaczego tak nie jest? Kiedy czyta się niektóre posty można odnieść wrażenie, że na Paluchu dzieją się tylko niefajne rzeczy, nic nie można zrobić… są tylko zakazy… Tylko kilka przykładów… My mamy w geriatrii sunię, która jest co tydzień na spacerze a Opiekunki, kiedy nas widzą przez okno od razu po nią idą… myślę, że gdybyśmy c h c i a ł y mogłybyśmy wyprowadzać też inne psy z tego miejsca… skąd atak od razu że w ogóle nie można? Ze szpitala przez 3 kolejne soboty zabierałyśmy na spacery naszą sunię… (teraz mieszka u mnie:smile:)… więc chyba też można … Ostatnio zgłaszałyśmy chorą łapkę naszego psa… zaczął kuleć na spacerze… w sobotę Opiekunka sama nas zagadała… powiedziała, że była u lekarza i jest wszystko w porządku… Nasze dwa psy były u behawiorysty … jeden z nich stary i wystraszony mieszka teraz przy biurze… Obecnie próbujemy wyprowadzić Łapka, który panicznie broni się przed wyjściem… ostatnio wyszedł, ale kosztowało go to bardzo dużo… aż było nam żal patrzeć… też jest pod opieką behawiorysty… Nasza sunia Klara jest obecnie dokarmiana bo bardzo schudła, ma tabliczkę „dokarmianie” … Nawet sugestie co do ustawiania budy naszej Karinki zostały spełnione:smile: Cóż współpraca się kłania… Na temat eutanazji kiedyś się już tutaj wypowiadałam… dziwne… ale ktoś tutaj… może się mylę, ale chyba z lekką ironią napisał… „p dyrektor bardzo szczyci się faktem, że na Paluchu nie usypia się zwierząt...” z tego co wiem to jest po prostu za prawem każdego do „własnej śmierci”… nie wiem… czy to też jest zarzut pod jej adresem? A gdyby usypiała to rozumiem byłaby pretensja, że usypia? Kiedy ostatnio było sporo niepozytywnych rzeczy w mediach o schronisku, ktoś z zewnątrz, kto chciał się zorientować w sprawie zapytał mnie czy według mnie Pani Dyrektor kocha zwierzęta… to był dla tej osoby pierwszy wyznacznik i kryterium oceny jej działań i sposób spojrzenia na sprawę problemu schroniska… Nie chcę na schronisko patrzeć przez ciemne okulary… bo dopadłby mnie marazm i nic by mi się nie chciało… Tym razem się podpisuję, bo moje poprzednie posty zostały wycięte z powodu braku poniższego:smile: Pozdrawiam Ewa Boguszewska Quote
blue.berry Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 Kora napisał(a):Co Ty piszesz o tym ze psiak bedzie uspiony decyduje lekarz, a Dyrektorka takiej funkcj w Schronisku nie ma. doskonale wiem o czym piszę. Quote
ciborka Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 Współpraca czasami jest, a czasem jej nie ma. Jeśli chodzi o p.Dyrektor to rzeczywiście nigdy nie spotkałam się z odmową pomocy z Jej strony, gdy jakiś pies potrzebował pomocy, trzeba było rozdzielić psy bo były do siebie agresywne, czy gdzieś przenieść jakiegoś psiaka z drugiego końca schroniska, rozwolnienie, dziura w ogrodzeniu itp. Ale nie jestem w stanie zrozumieć niektórych Jej decyzji (np. odmowy adopcji - nie jestem za wydawaniem zwierząt byle komu, ale jakiś czas temu stan psa z geriatrium którym się opiekowałam bardzo się pogorszył, psiak przestał chodzić... Podjęliśmy decyzję, że adoptujemy go aby ostatnie dni życia spędził w warunkach domowych, wśród kochających go ludzi... niestety p.Dyrektor nie zgodziła się na adopcję - pies kilka dni później zmarł w schronisku...) Jest jeszcze kilku pracowników z którymi można się dogadać (współpracować), widać (moim zdaniem), że kochają i dbają w miarę możliwości o zwierzęta, zależy im na ich losie, aby znalazły dom itp. natomiast jest też wielu pracowników, którzy mają gdzieś los przebywających pod ich opieką zwierząt i nawet manifestują to niewybrednymi komentarzami i zachowaniami w stosunku do zwierząt i ludzi. Agnieszka Ciborowska PS: Kora, znaleźli się właściciele wyżła - a tak wątpiłaś w skuteczność naszych poszukiwań... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.