lavinia Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 no właśnie, czyli cud miód i malina, uzdrowisko po prostu według Kory, wszystkim zwierzętom jest dobrze, karmi się je polędwicą a pani dyrektor jest kochana masz rację - nie pisz już więcej, nie ma potrzeby Quote
Bertanika Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 lavinia napisał(a):proszę, oto więcej "tendencyjnych" zdjęć z uroczego Palucha i taki tendencyjny tekst - oto list od p dyrektor i przemyślenia wolontariuszki na ten temat : "Uprzejmie informuję, że identyfikatory wraz z kamizelkami - będą do pobrania przez Wszystkich Wolontariuszy , w najbliższą sobotę - i będzie to strój obowiązkowy." Myślę, że to bardzo dobry pomysł, jednak jestem gotowa zrezygnować ze swojej kamizelki na konto zaoszczędzenia pieniędzy na kastrację psów i suk. To właśnie brak środków, zgodnie z informacją pani Dyrektor powoduje, że ten problem jest wciąż nierozwiązany. Brak tych zabiegów powoduje dużo pogryzień i ciąż, a zabijanie szczeniaków to straszna sprawa... Brakiem pieniędzy tłumaczy też pani Dyrektor ograniczenie liczby wolontariuszy. i kolejne "tendencyjne" zdjęcie - jeden z pawilonów zbudowanych za 15 mln z a to ze strony wolontariuszy; 5 lipca 2009 Wiadomość z ostatniej chwili. Od trzech dni, w lecznicy Anda, cierpi pies ze złamaną miednicą po potrąceniu przez samochód. Psa znalazł człowiek mieszkający w Zalesiu Górnym i zawiózł go do najbliższej, znanej mu lecznicy. Pies został zabrany ze skrzyżowania ul. Puławskiej i Ludwinowskiej. Od trzech dni czeka na pomoc Palucha, do którego zwróciła się lecznica Anda, nie mając możliwości leczenia rannego zwierzęcia. Już trzy dni czekamy na decyzję pani Dyrektor odnośnie umożliwienia transportu psa, ale pani Dyrektor zwleka gdyż nie udziel psu pomocy dopóki nie otrzyma dokumentów poświadczających, że pies jest z rejonu Warszawy. Paluch ma 4 samochody, które stoją na terenie schroniska. Czy pies dożyje pomocy? Urzędnicy śpią spokojnie, a pies cierpi już trzeci dzień. Urzędnicy czekają na "papiery" i decyzje - bez tego nie można w naszym kraju pomóc cierpiącemu psu. i następna fotka z sielankowego schroniskowego zycia ze strony; Wolontariusze są potrzebni!!! Zauważają to czego nie zauważają pracownicy. Mają oczy szeroko otwarte na pogryzione psy, chore, w złym stanie fizycznym i psychicznym. Po programie wyemitowanym w TVP1 zaczynają się działania zmierzające do ograniczania wolontariatu. Już usłyszeliśmy pierwsze groźby o likwidacji wyprowadzania "na dowody", pojawiły się kolejne zakazy i utrudnienia... czekamy na dalsze kroki... Będziemy o nich pisać i pokazywać. Będziemy bronić naszych zwierząt. I chociaż jesteśmy przez lata przyzwyczajeni do traktowania nas jak źródło wszelkiego zła na Paluchu to czujemy sie zaniepokojeni Dziś mógł być piękny dzień. Gorące słońce i mnóstwo zapału wspaniałych ludzi, którzy bezinteresownie przyszli pozostawiając domy, wygodne fotele i zasłużony, weekendowy odpoczynek aby dać trochę radości i nadziei pieskom w ich strasznym schroniskowym życiu... Było inaczej... Niektóre psy zostały w klatkach, a ich wolontariuszom powiedziano, że nie mają prawa wyprowadzać swoich podopiecznych... Po 10 latach na Paluchu, ja, uodporniona przecież na wszelkie przeciwności jakie stwarzają wolontariuszom i zwierzętom ludzie pracujący w tym miejscu, doznałam chwili zwątpienia... Tak bardzo nie chcę już więcej przekroczyć drzwi biura adopcji, tak bardzo nie chcę błagać więcej pani Dyrektor o łaskę dla tego czy innego psiaka, tak bardzo nie chcę tu więcej przyjść... Dość upokorzeń, bezduszności i bezsilności w niekończącej się walce z urzędnikami... Jednak nie mogłabym spojrzeć w lustro gdybym zrezygnowała, zostawiła te bezbronne zwierzęta, które nie mają tu praw i będą tkwić za kratami przez wiele miesięcy, lat, do końca życia... Podaruj mu chociaż spacer jeśli nie możesz dać godnego życia. To może być jedyny i ostatni spacer w jego życiu.. Kobieto, przerażasz mnie - zapewne każdy ze schroniska chciałby , żeby pieski wypróżniały się fijołkami - ale tak nie jest - a zwierzaki przecież kiedyś te kupy muszą zrobić- dopiero jak są zrobione można je sprzątnąć..............komu chcesz sprzedawać tak durną filozofię...........i co chcesz przez to powiedzieć ......? Tam gdzie zwierzęta występuja w zbiorowiskach zawsze będzie dużo odchodów, chyba że byłyby głodzone..... W ogrodach zoologicznych też nie pachnie .......ty chyba nic nie kumasz....... Co do wolontariatu , to tylko skromna część podejmuje się sprzątania , niektórzy to nawet nie chcą sprzatnąć po piesku w ramach spaceru, a przecież teren spacerowy nie należy do schroniska.................... Paluch potrzebuje wolontariuszy - ale rozsądnych i odpowiedzialnych - cały czas ogłasza nabory ......jak ktoś chce , to nic nie stoi na przeszkodzie żeby tam się zgłaszać, ale oczywiście na zasadach określonych przez Paluch W schronisku bardziej ważna jest jakość ofiarowanej pracy niż ilość..... nieprzyuczone osoby mogą zaszkodzić nie tylko sobie - ale także zwierzętom oraz ludziom, przebywającym na tym terenie - a wypadki tam się zdarzają.......... Dla pracowników schroniska byłoby cudownie - gdyby było dużo więcej wolontariuszy - bo mogliby mieć wówczas dużo mniej pracy........ale praca musi być zorganizowana żeby była efektywna.........i musi być ustanowiony zakres odpowiedzialności, zapewniony nadzór nad realizacją.......nie zawsze można przyjąć to co inni chcą zaofiarować....... Schroniska mogłyby wyglądać pięknie dopiero wówczas gdyby było w nich co najwyżej 200 zwierząt ......... ale realia są inne - bo takiego molocha jak Paluch nie ma nigdzie na świecie...chyba nie masz za to pretensji do personelu schroniska......że jest tu taki napływ zwierząt, że co miesiąc można byłoby budować schronisko bo przybywa ponad 300 zwierząt....? Obraz polskich schronisk - uzewnętrznia mentalność naszego społeczeństwa......... mało rozumu, duże oczekiwania wobec innych, brak odpowiedzialności - typowo roszczeniowe postawy Trzeba zrozumieć, że jeśli nie zacznie się egzekwować odpowiedzialności od właścicieli zwierząt, to w przepełnionych schroniskach zawsze będą problemy.......trzeba przeciwdziałać przyczynom zjawiska bezdomności , wówczas w schroniskach nie będzie tak dużo zwierząt i można będzie zapewnić im godne warunki..... Żeby sterylizować zwierzęta na masową skalę , nie wystarcza pieniądze, trzeba mieć jeszcze sterylne miejsca dla licznej rzeszy rekonwalescentów.........a w szpitalu przebywają przecież zwierzęta ciężko chore....... w schronisku jest ich bez liku........ pieniądze nie rozwiążą wszystkich problemów........ potrzebne są kompleksowe programy w skali ogólnokrajowej - zmiana prawa. Zamiast pokazywać zdjęcia kup, pomyśl co można zrobić - żeby poprawić w tym kaju sytuację zwierząt - nie tylko tych bezdomnych - bo te które dzisiaj mają właścicieli jutro już mogą być porzucone czy zagubione..... a ta bezkarność nie ma końca......... Quote
Kostek Posted July 11, 2009 Author Posted July 11, 2009 dlaczego dyrektorem schroniska musi byc lekarz weterynarii?skad taki wymog? Quote
lavinia Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 Paluch otrzymuje rocznie 3 miliony złotych na utrzymanie psów i schroniska plus wszystkie darowizny podatkowe 1% plus wszystkie zbiórki plus wszystkie inne darowizny plus dotacje ( np jednorazowo 6 milionów złotych ) plus umowa z SGGW na tanie leczenie i opiekę wet plus umowa z firma produkująca karmę plus zniżkowe umowy z innymi firmami plus opłaty ( dobrowolne ) za adopcje i wy mi chcecie powiedzieć, że przy takich olbrzymich nakładach nie da się poprawić warunków życia tych zwierząt ?????????? gdzie są te pieniądze ?????? na co zostały wydane ???????? Bertaniko, nie bedę odpowiadała na Twoją tanią propagandową śpiewkę - nieprawidłowości są i to olbrzymie. Cierpią zwierzęta, bo ludzi takich jak Ty obchodzi bardziej fakt, że pani dyrektor ktoś nadepnął na odcisk i że może spaść ze stołka, niż fakt, że na Paluchu sytuacja zwierząt jest tragiczna. Co to za bzdura, że nie mozna tego, czy tamtego, że karma jest taka czy siaka, że psy muszą umierać powoli w cierpieniu. Za czyje pieniądze ???? Dlaczego dyrekcja schroniska zrywa umowy z firmami oferującymi produkt pełnowartościowy w niskiej cenie i podpisuje umowy z firmą oferującą produkt o nizszej wartości ( karma ) w wyższej cenie ????? dlaczego nie mozna wejść do szpitala ?? dlaczego nie można wejść do umieralni ??? dlaczego, dlaczego, dlaczego..... a kasa płynie szerokim strumieniem........ Quote
Kora Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 lavinia napisał(a):no właśnie, czyli cud miód i malina, uzdrowisko po prostu według Kory, wszystkim zwierzętom jest dobrze, karmi się je polędwicą a pani dyrektor jest kochana masz rację - nie pisz już więcej, nie ma potrzeby Czytaj uwaznie to po pierwsze, bo tekst o psach ktore poledwicy nie chca jesc nie dotyczyl psow Schroniskowych to byla przenosnia sytuacji psow w warunkach domowych dla ktorych zawsze cos nowego nawet gorszego jest smaczniejsze, chodzi o wspomniany chleb. Ja patrze realnie na mozliwosci pytam, Ty jak widze nie masz pojecia o jednostkach budzetowych i prztargach:cool3:. A te Twoje pytania jak mniema podatnika, choc Ty z Lomianek jestes:roll:: "Paluch otrzymuje rocznie 3 miliony złotych na utrzymanie psów i schroniska plus wszystkie darowizny podatkowe 1% plus wszystkie zbiórki plus wszystkie inne darowizny plus umowa z SGGW na tanie leczenie i opiekę wet plus umowa z firma produkująca karmę plus zniżkowe umowy z innymi firmami plus opłaty ( dobrowolne ) za adopcje " smierdza domniemaniem naduzyc, dlatego dobrze sie zastanow co piszesz i zerknij w lustro. Co do p.Dyrektor:roll: chyba sie bede musiala posilkowac strona z ktorej czerpiesz Swoje cytaty:cool3: zachwyty, pochwaly autorki, jak choragiewka.Ja wychodze z zalozenia ze jesli widze ze ktos stara sie to nie mam prawa go oczerniac. Quote
lavinia Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 ok Kostek, takie dostałam informacje, być może są błędne, ale i tak te kwoty są powalające...... Quote
boksereczkaa Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 Bertanika napisał(a):Uważam że jakość życia w schroniskach, może poprawić tylko zmiana prawa - w Polsce problem bezdomności zwierząt ma wymiar klęski żywiołowej - a w takich sytuacjach zawsze są ofiary. Trzeba zacząć w końcu leczyć przyczyny , a nie skutki - ja nie rozumiem dlaczego oczekujesz od schronisk zapewnienia dobrostanu zwierząt - a zwalniasz z tego obowiązku właścicieli zwierząt i bezmyślnych ustawodawców...........?Jeśli odpowiada ci taki program , to zakasuj rękawy i do roboty ! A kto powiedział, że zwalniam ich z odpowiedzialności? Nie pierwszy raz wkładasz mi do ust słowa, których nigdy nie wypowiedziałam. Jeżeli chodzi o zmianę prawa, to jest ona konieczna, tylko jak widzisz nasi rzadzący jakoś nie kwapią się do tego, a psy czekać nie mogą. Zadałam Ci już dwa razy istotne pytanie, ale ani razu nie odpowiedziałaś, więc zadam je po raz ostatni, czy uważasz, że Paluch nie ponosi żadnej winy? Po raz kolejny również karzesz mi się zająć opieką nad zwierzętami, więc po raz kolejny odpowiadam, że POMAGAM IM jak tylko mogę i z każdego ocalonego życia jestem potwornie szczęśliwa. Quote
belinda11 Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 lavinia napisał(a):ok Kostek, takie dostałam informacje, być może są błędne, ale i tak te kwoty są powalające...... To proszę te informacje zweryfikować aby nie były błędne. "Paluch otrzymuje rocznie 3 miliony złotych na utrzymanie psów i schroniska. A ja słyszałem, że dużo więcej. plus wszystkie darowizny podatkowe 1% To chyba nie jest organizacja pożytku publicznego? plus wszystkie zbiórki plus wszystkie inne darowizny plus opłaty ( dobrowolne ) za adopcje wszystko są to darowizny, po co się rozdrabniać? plus dotacje ( np jednorazowo 6 milionów złotych ) To schronisko miejskie, jednostka budżetowa, to nie organizacja/fundacja, jakie więc dotacje, w jaki sposób, na jakiej podstawie? plus umowa z SGGW na tanie leczenie i opiekę wet to źle? plus umowa z firma produkująca karmę jak firma wygrała przetarg na dostarczanie żywność dla zwierząt to musi być umowa. plus zniżkowe umowy z innymi firmami to źle? O co chodzi, jakieś może szczegóły? Quote
Dada M Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 Kora napisał(a): owczarek zmienia miejsca i jakos nie bylo chetnych do wyprowadzania go, warto dokladnie dowiedziec sie dlaczego. Owczarek - Bert nr 2364/04 - codzienne odbywa "spacer" do szpitala i z powrotem na zmianę opatrunku. Na moje pytanie, czy przy okazji jest wyprowadzany choć na chwilę poza teren schroniska, uzyskałam odpowiedź "A czy to ważne ?" Nie jest prawdą, że nie było chętnych do wyprowadzania go - jestem np. ja, wyprowadzała go też wolontariuszka Dorota. Próbowałam zdobyć zgodę na wyprowadzanie Berta już w grudniu, a w kwietniu ostatecznie pani dyrektor udzieliła zgody. Po spacerze miałam prowadzić Berta do lekarza na zmianę opatrunku. Pierwszy spacer przebiegł bezproblemowo. Za drugim razem, gdy weszłam do gabinetu lekarza, usłyszałam, że ten pies ma zakaz wychodzenia na spacery. A gdy poinformowałam, że uzyskałam zgodę dyrekcji, lekarz zakwestionował to dość niewybrednym sformułowaniem. Dla niewtajemniczonych - Bert przeszedł amputację tylnej łapy, a na drugiej tylnej łapie ma uszkodzone ścięgno Achillesa. Lekarz zakomunikował mi, że operacja, konsultacje z innymi specjalistami itp. nie wchodzą w grę i powinniśmy oszczędzać jego tylną łapę (czytaj : żadnych spacerów, choć wyraźnie mówiłam, że wychodzę z nim na kilkanaście minut raz w tygodniu, siadam z nim na trawie i nie forsuję go). Generalnie powinniśmy się cieszyć, że pies może chodzić do szpitala i z powrotem. Powinniśmy zadowolić się faktem, że żyje, nie dywagując nad jakością jego życia. Nie wiem, jak wy - ale ja się nie cieszę. Quote
Kostek Posted July 11, 2009 Author Posted July 11, 2009 a dlaczego nie mozna psiaka skonsultowac?przeciez chociazby do ewletu do dr.Mikowa jezdza paluchowe psiaki wiec dlaczego ten takze nie moze? Quote
lavinia Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 belinda11 - a kim Ty jesteś, że żądasz weryfikacji i tłumaczeń ?? Moze się przedstawisz ??? Quote
Kora Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 DadaM, no wlasnie nawet ten opisany przez Ciebie "spacer" do szpitala na opatrunek to bylo malo dla wolontariuszy, kiedys na wozku wyjechal za brame, ale to nie byla sobota i szybko sie znudzilo. Quote
Leni Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Witam po wakacyjnej przerwie, co słychać u bojówek derekcji z Palucha? Doszły mnie słuchy, że bojówki nawet w sejmie mają swoje "wtyki" - co to za babon od kwiatków, który wystartował z łapskami i wyzwiskami do Kariny Schwerzler? Powtarzać się nie będę - KARINA SCHWERZLER NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z EMISJĄ MATERIAŁU W "WIADOMOŚCIACH" JAK I Z TEMATEM PALUCHA NA DOGO! ps. do czepialskich - owszem Karina Schwerzler została powiadomiona o sytuacji i sprawie z Celownikiem ale niestety, nie była w stanie pomóc. Quote
Ewa i flatki Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Leni napisał(a):Witam po wakacyjnej przerwie, co słychać u bojówek derekcji z Palucha? Doszły mnie słuchy, że bojówki nawet w sejmie mają swoje "wtyki" - co to za babon od kwiatków, który wystartował z łapskami i wyzwiskami do Kariny Schwerzler? Powtarzać się nie będę - KARINA SCHWERZLER NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z EMISJĄ MATERIAŁU W "WIADOMOŚCIACH" JAK I Z TEMATEM PALUCHA NA DOGO! ps. do czepialskich - owszem Karina Schwerzler została powiadomiona o sytuacji i sprawie z Celownikiem ale niestety, nie była w stanie pomóc. Nawet gdyby miała, to atakowana fizycznie być nie powinna. Czy mogę się dowiedzieć czegoś więcej? Będą jakieś prawne reperkusje ataku? Quote
belinda11 Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Leni napisał(a):Witam po wakacyjnej przerwie, co słychać u bojówek derekcji z Palucha? Doszły mnie słuchy, że bojówki nawet w sejmie mają swoje "wtyki" - co to za babon od kwiatków, który wystartował z łapskami i wyzwiskami do Kariny Schwerzler? Powtarzać się nie będę - KARINA SCHWERZLER NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z EMISJĄ MATERIAŁU W "WIADOMOŚCIACH" JAK I Z TEMATEM PALUCHA NA DOGO! "Wzruszyla mnie Twoja historia". Doprawdy? Ktoś śmiał ręke podnieść i obrzuci wyzwiskami prezydenckiego urzednika??:crazyeye: Przeciez to kryminał!:shake: POki nie bedzie oświadczenia, oficjalnego, Pani Kriny Schwerzcler to nie uwierzę Tobie za grosz, to zbyt powazne sa zarzuty!:shake: ps. do czepialskich - owszem Karina Schwerzler została powiadomiona o sytuacji i sprawie z Celownikiem ale niestety, nie była w stanie pomóc. Taak, ale to Ty sama pisałaś tak, w pierwszym poście zresztą, kłamałaś od początku?:razz: W sprawę zostało zaangażowanych kilkanaście osób, w tym Karina Schwerzler z Biura Lobbingu Prozwierzęcego przy Prezydencie RP Quote
belinda11 Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 lavinia napisał(a):belinda11 - a kim Ty jesteś, że żądasz weryfikacji i tłumaczeń ?? Moze się przedstawisz ??? lavinio, ja nie żadam weryfikcja tylko proszę a jest to różnica.Ty sama pisałaś tak: Napisał lavinia ok Kostek, takie dostałam informacje, być może są błędne, ale i tak te kwoty są powalające...... Lavinio, różne masz pomysły,wystarczy poczytać o Tobie na dogomani, jest jasny i klarowny TWÓJ obraz. Naprawdę, nie naprawisz świata zwierząt póki nie naprawisz samą siebie, smutne to jest jeśli tego nie widzisz.:shake: Konfabulujesz lavinio i o tym dobrze wiesz, żal mi Ciebie. Kim jestem? A jakie to ma znaczenie, masz manie prześladowcze?! Aby zaspokoić Twoja ciekawośc moge być np. męzem pani Gożdzikowej co Ci to mowi?NIC. A to Twoja wybójała wyobraźnia i manipulacja, nie wstyd Ci laviono? Wiem,ze nie:shake: http://www.dogomania.pl/forum/5675821-post603.html "niesamowite jest to forum.. zaiste.. najpierw wątek "sie zamyka", później znikają posty i to nie tylko Lavinii ale też jej TWA a nawet... moje :angryy: później po interwencjach w tej sprawie zamiast odpowiedzi wątek zostaje przeniesiony i otwarty. postów nie ma, wręcz czytając by teraz moznaby odnieść wrażenie, że wszystko poszło "po myśli" i "jak najlepszym torem" nadanym przez Lavinię.. mistyfikacja jakich mało :angryy: Miła już conieco napisała, ale moze jako osoba CAŁKOWICIE I BEZPOŚREDNIO zamotana w sprawę się wypowiem jeszcze.. otóż, jak już część z Was wie, a część nie ;-) .. NORMAN TO FIKCJA fikcja, jak każda w końcu, oparta o okruchy faktów. z okruchów tych została usnuta przez Lavinię pięęękna, pełna poświęcenia, bólu i wysiłku opowieść o pięknym, smutnym ale pełnym energii i szaleństwa rodowodowym cudzie, które tak pokochała, które mieszkało u niej [nawet gryzło się z jej Maxem], które z poświeceniem nosiła na rękach, by ten niezwykły, nieskazitelny, wystawowy okaz nie został pożarty przez jej zazdrosne psiaki a który momentami nawet chciała sobie zostawić. te opowieści o spacerach, kiedy niemal w aureoli czempionatu biegał po zielonych łakach, że aż żal d...serce ściska, że zabrakło w ręku aparatu by napstrykać zdjęć.. te stwierdzenia o niemylących oczach, które widzą jak właśnie "Norman" bawi się u jej stóp.. to niezaprzeczalne jej prawo własności i rozporządzania jego dalszym losem.. pominełam coś?? pewnie wiele, bo wszystkie posty potwierdzające moje słowa zostały usunięte po zamknięciu wątku, kiedy na charcim zrobił się w tym temacie ruch [Lavinia nawet się tam zapisała by się wybielić]. podobnie zresztą jak posty TWA [towarzystwo wzajemnej adoracji] pokazujące "prawdziwe oblicza" co niektórych osób i aspektów sprawy, a nawet.. moje konkretne, personalne zapytania, do których odnosili sie wszycy prócz adresatki [wiem, powtarzam się, ale moje posty są moją własnością i kiedy usuwane są nawet przed moderatora, to należy mi się ostrzeżenie i wyjaśnienie dlaczego -zaznaczam, to nie był przytyk do moderatora, tylko ogólne stwierdzenie odnośnie wszystkich for i modów z którymi mam do czynienia] ale do rzeczy.. może opowiem Wam o.. BORIASZU, bo takie jest imię bohatera niniejszego wątku. 'Norman" to imię "papierowe", i pies nawet go nie zna, co dopiero mówić o reagowaniu, wiem, bo przez czas tu spędzony tak sie do niego przyzwyczaiłam, ze czasem sie mylę. zrezygnowałam z adopcji Boriego przez dogo, zaczełam szukać innymi źródłami, innego psiaka w potrzebie, rozpuściłam wici.. aż pewnego dnia zadzwonił telefon.. - czy bardzo zrażona jesteś do "normana"?? czy jeśliby mógł do Ciebie trafić, zgodziłabyś się?? zadzwoni do Ciebie osoba, u której "norman" jest. zgodziłam się, i wtedy zadzwonił kolejny telefon.. głos inny niż Lavinia, osoba bardzo sympatyczna, rozmowa normalna, pytania, opowieści o psie imieniem Boriasz.. zgłupiałam. byłam przekonana, że to ktoś całkiem inny, z innym psem. ale ziarnko do ziarnka.. fakty o psie częściowo się zgadzały, inne też, fotki wypisz wymaluj "norman".. łamigłówka zaczęła układać sie w całość.. kolejne telefony, rozmowy, rozjaśniały coraz więcej. coraz wiecej dowiadywałam się też o samym psiaku jak i wszystkim z nim zwiazanym. otóż.. LAVINIA NIGDY PSA U SIEBIE NIE MIAŁA ANI NIE BYŁA JEGO TYMCZASOWĄ WŁAŚCICIELKĄ na prośbę znajomej miała tylko zamieścić ogłoszenie, bo M sama chciała zajmować się selekcją. ale M został przekazany tylko JEDEN numer telefonu [ten od domu w Magdalence]. nie bedę się rozpisywać o tej osobie, bo mimo, ze bardzo chciała "normana" to wykazała sie niezwykłą klasą, rozsądkiem i bardzo sie cieszę, że nie ma do mnie żalu o to, ze go nie dostała, wręcz stwierdziła, że cieszy się, że "normi" trafi do mnie, bo jak poszukała info o borzoiach to już nie jest przekonana czy to pies akurat dla niej. Lavinia psa na oczy zobaczyła pierwszy raz, kiedy poszła do M odwieść ją od pomysłu przekazania psa do mojego domu, niedługo przed jego do mnie przyjazdem [trzy albo cztery dni, a Boriasz był u M od końca kwietnia]. jednak ponieważ do M juz dzwoniło sporo osób pytając co się dzieje, informując ją, że zrobiła sie masakra, że Lavinia coś kombinuje a nawet podszywa sie pod M, M zadzwoniła i zweryfikowała fakty od Lavinii zasłyszane bezpośrednio u źródła. w czwartek wieczorem BORIASZ przyjechał do mojego domu.. piękny, OGROMNY pies w strasznym stanie.. a i tak M go wyciągneła nieco na prostą, podtuczyła, zapewniła ruch i troskę. jednak w niecały miesiąc niewiele mozna zrobić, zwłaszcza, jeśli pies wymiotuje po jedzeniu, tak ma skurczony żołądek, futro ma skołtunione do bólu, M musiała nożyczkami rozprawić sie z kołtunami.. wykonała kawał dobrej roboty. ale pies wciąż pod pokrywą włosa ma wystajace na centymetr żebra, sterczące kości i kręgosłup, młode zawiązki mięśni i strasznie złą kondycję. - pies rodowodowy?? na wystawy?? raczej w księdze KW i nawet bez metryki. pies ze złamanym mocno ogonem w dodatku gdzie załatwienie zaświadczenia które by dopuściło go do wystaw już samo w sobie byłoby niełatwe.. - pies żywy, radosny, za którym goniąc Lavinia ducha niemal wyzionęła?? dziwne, bo to wielki słodki "czołg", który na hasło "pobiegajmy" patrzy na człowieka [na Sati zresztą też] jak na wariata.. owszem, biega trochę, ale krótkimi zrywami i raczej nie należy to do jego pasji. - podziwiam też niezwykłą siłe Lavinii, ze nosiła na rękach 35 kilowego, ponadmetrowego [liczac bez głowy i ogona, po linii prostej] psa, który na widok czegokolwiek warczącego nań nie kuli się potulnie tylko wyrywa tak, że utrzymać go mozna tylko zapierajac się ostro na nogach. jeśli ja, niecała "trzydziestka", wysportowana, 58 kilo wagi, nosząca na codzień bez problemu dzieci czy Sath, miałam problem z włożeniem go do wanny bo na oderwanie nawet dwóch łap od ziemi Boriasz wpada z panikę, to chylę czoła Lavinio dla Twojej siły. - pies na wystawy?? bursztynowe oczy - dyskwalifikacja. wątrobiane łaty -dyskwalifikacja. zła postawa, zero gracji w chodzie a jedyne komendy na które reaguje to "Boriasz wróć" i "idziemy" - pies łagodny jak baranek?? owszem, ale oporny, z mocnymi cechami dominanckimi i charrrrakterem jak się patrzy, bojowo ustawiający się, kiedy obcy pies na niego zawarczy. jest PRZEPIĘKNY :loveu: . będzie jeszcze piękniejszy, kiedy włoży sie w niego trochę pracy, co jest moim celem. jest PRZEKOCHANY :loveu:, szybko się uczy [o ile własnie ma taki kaprys by dostać smakoszkę ;-)], z wyglądu o dziwo budzący strach [chociaż sie trochę nie dziwię, nawet chodzi jak te z ras niebezpiecznych], śpioch jakich mało, flegmatyk i leń jeszcze większy ;-) wygląda na to, że sie świetnie adaptuje do naszego domu, uznaje mnie za alfa, jest coraz bardziej przytulny, wymagający i nawet dzisiaj "podniósł zwłoki" z legowiska, żeby mnie przywitać jak weszłam do domu w zaledwie niecałe 4 minuty ;-) cieszymy się strasznie, ze u nas jest, przez te dwa dni już stał się nieodłączym "elementem stada" :smile: a Lavinia.. poprzeglądałam sobie to i owo, i zauważyłam, że takie historie z adopcjami jak u nas, to dla niej "normalka", ze zraża do siebie często osoby, z którymi przy pomaganiu psom współdziała, ze często znikają jej "co ciekawsze" wypowiedzi i czasaaami cos w cytatach pozostanie. i ze ma wierne TWA, które być może tak jej broni, bo nie zna FAKTÓW tylko medialna otoczkę, jaką wokół siebie ona wytwarza. nie przeczę, ze pomogła wielu fajnym psiakom, ale po tym co się przez te parę dni o niej dowiedziałam [również o innych sprawach, spoza sprawy Boriasza, a nawet spoza dogo :evil_lol:] to jak dla mnie, powinien powstać dział "czarne kFiatki" dla takich osób jak ona, by ostrzegać przed osobami zdobywajacymi sobie fancluby dzięki istotom, którym powinny pomagać :angryy: zakończę na tym póki co, bo mi się własnie ochota i wena wyczerpała. na zakończenie, optymistycznie wklejam fotkę Sathien i Boriasza vel 'Normana' i pozdrawiam :smile:" ---------------- Lavinio daj spokoj, ZWIERZETOM. Twoje gierki są żałosne, napewno nie służą zwierzętom paluchowym, tym bardziej, że jesteś z Łomianek. Gdzie trafiają psy i koty z Łomianek, wiesz? Quote
Bertanika Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 boksereczkaa napisał(a):Pytasz co można zrobić jeżeli ktoś z pracowników odjedzie czy zachoruje, a pomoc przy psach jest potrzebna non stop. Odpowiedź nie jest trudna. Gdyby schronisko nie odrzucało pomocy wolontariuszy i przyjmowało ich więcej, lub choćby ponownie pozwolono na opieke "na dowód", wtedy zyskałoby na czasie i można by było szukać odpowiedniego pracownika. W jaki sposób Ty uważasz, ze można poprawić jakość życia zwierząt w schroniskach? Przyjmując byle kogo? Nie pisz proszę tylko, że to rząd powienien wszystko zmienić, bo jest to kwestia bezsporna, tyle, że jak widzisz nasz rząd nie kwapi się do tego, aby coś zmienić, dlatego jak narazie trzeba szukać innych rozwiązań. Pisałam już, że zdaję sobie sprawę, że znalezienie odpowiedniej osoby do takiej pracy nie jest łatwe, ale nie jest niemożliwe. Schronisko to nie jest zwykła firma, do której je porównałaś, tutaj wszystko planuje się inaczej, a i tak w każdej chwili może się coś zmienić. Ty uważasz, że wolontariat słusznie jest ograniczony, że pracownicy są jacy są i to jest ok, więc co Twoim zdaniem należy zmienić? Bo chyba nie powiesz mi, że wszystko jest w najlepszym porządku. Wolontariusze to na ogół osoby, które już gdzieś pracują a swą pomoc mogą ofiarować tylko w swoim wolnym czasie - a praca w schronisku wymaga pełnej dyspozycyjności już od godz. 7 rano - i to non stop przynajmniej do godz. 16 Nie możesz nakładać na wolontariuszy obowiazku przychodzenia w określone dni i sporządzania grafiku pracy ,bo to jest niemożliwe i niezgodne z prawem Praca społeczna wynika z dobrej woli i nie podlega zadnemu przymusowi czasowemu Większość wolontariuszy przychodzi w weekendy - a zwierzęta potrzebują na co dzień opieki.- w dni powszednie przychodzą rzadko i niecyklicznie- bo nie mogą – gdyż już gdzieś pracują lub uczą się. Gdyby wolontariusze mieli w pełni wyręczać pracowników – to trzeba by było zapewnić im taki sam socjal i zabezpieczenia. jak pracownikom – tak więc takie zastępstwa planowane na domniemaniach i przypadkowości – nie są możliwe. Z pracownikiem zawiera się umowę – która określa jego obowiązki zgodnie z potrzebami placówki – i wówczas można egzekwować odpowiedzialność W przypadku wolontariuszy często zdarzają się słomiane zapały – gdybyś spojrzała na nabory wolontariatu – to zdałabyś sobie sprawę, że chętnych jest wielu dopóki nie istnieją jakiekolwiek konkretne oczekiwania….. Jak trzeba zrobić coś zgodnie z pewnym planem – wówczas większość chętnych po prostu znika……nie przychodzi…….lub robi coś zupełnie po swojemu .Po to powstał wolontariat aby wspierał pracę określonych firm – ale to zupełnie inne obowiązki i odpowiedzialność niż pracowników………Jak przyjdą to dobrze , bo nieco wzmocnią pracę – ale jak nie przyjdą – to co wówczas zrobisz – wytłumaczysz to zwierzętom , że ktoś po prostu nie mógł……. Tak samo jak za pracowników odpowiada dyrekcja , tak samo za wolontariuszy – zapewniam Cię, że w takim miejscu jak Paluch, może zdarzyć się wiele przykrych przypadków – za które odpowiadają określone osoby….. Ja już przed laty widziałam osobę , której pies wyrwał kawał ręki – a zawsze mogą zaistnieć jeszcze bardziej brutalne sytuacje – to wbrew pozorom jest miejsce dość niebezpieczne……...Ja też chciałabym, żeby w tym schronisku nie dochodziło do żadnych nieszczęść – ale teren na którym przebywaja zwierzęta nie rozciągnie się …….. gdzie te zwierzęta wkładać ……. Przepraszam ale są już wszedzie , w biurach, kiblach i innych wolnych miejscach…. Myślę, że Twoja energia i wrażliwość powinna być skierowana w stronę tych, którzy są rzeczywiście władni coś zrobić……ograniczyć napływ zwierząt poprzez egzekwowanie odpowiedzialności od właścicieli zwierząt ..Twierdzisz że Oni nie chcą ………bo widocznie zbyt małą presję wywiera się właśnie na Nich - dotychczas wymagania zawsze skupiały się na schroniskach ……..a wola schronisk nie ma tu nic do rzeczy, one są ostatnim ogniwem łańcucha To schroniska borykają się z namiarem zwierzśąt i pracy …….to one dzwigają nieograniczone skutki tego problemu Podobnie ludzie wrażliwi, którzy próbują się opiekować zwierzętami , w którymś momencie skala problemu przerasta ich możliwości – i kończą działalność w niesławie…… Chyba znasz takie działaczki, to całkiem świeże sprawy – czy ktoś im przynajmniej podziękował za wieloletnią empatię i wyrzeczenia……nie , tylko wytykano im nadmiar i wynikające z tego błędy, a co się stało z ich zwierzętami......? Nie znam takich obszarów życia, które byłyby w naszym kraju w jak największym porządku, po epoce pochłopskiej kultury wszyskie dziedziny życia wymagają poważnego remontu.......dlatego trzeba swój głos kierować we właściwą stronę........ Quote
Bertanika Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 boksereczkaa napisał(a):A kto powiedział, że zwalniam ich z odpowiedzialności? Nie pierwszy raz wkładasz mi do ust słowa, których nigdy nie wypowiedziałam. Jeżeli chodzi o zmianę prawa, to jest ona konieczna, tylko jak widzisz nasi rzadzący jakoś nie kwapią się do tego, a psy czekać nie mogą. Zadałam Ci już dwa razy istotne pytanie, ale ani razu nie odpowiedziałaś, więc zadam je po raz ostatni, czy uważasz, że Paluch nie ponosi żadnej winy? Po raz kolejny również karzesz mi się zająć opieką nad zwierzętami, więc po raz kolejny odpowiadam, że POMAGAM IM jak tylko mogę i z każdego ocalonego życia jestem potwornie szczęśliwa. Tam gdzie występuje nadmiar problemów , zdarzają się także błędy... Nie myli się ten co nic nie robi Błędy występuja w każdej placówce, nie da się ich uniknąć.........ale tam gdzie są żywe istoty manifestują się bardziej.......Niestety nie ma nieomylnych ludzi i nieskazitelnych działań.........Warto jednak, dostrzec ogrom wielu pozytywnych zmian i szczególnie ciężkiej pracy..... Quote
Bertanika Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 lavinia napisał(a):Paluch otrzymuje rocznie 3 miliony złotych na utrzymanie psów i schroniska plus wszystkie darowizny podatkowe 1% plus wszystkie zbiórki plus wszystkie inne darowizny plus dotacje ( np jednorazowo 6 milionów złotych ) plus umowa z SGGW na tanie leczenie i opiekę wet plus umowa z firma produkująca karmę plus zniżkowe umowy z innymi firmami plus opłaty ( dobrowolne ) za adopcje i wy mi chcecie powiedzieć, że przy takich olbrzymich nakładach nie da się poprawić warunków życia tych zwierząt ?????????? gdzie są te pieniądze ?????? na co zostały wydane ???????? Bertaniko, nie bedę odpowiadała na Twoją tanią propagandową śpiewkę - nieprawidłowości są i to olbrzymie. Cierpią zwierzęta, bo ludzi takich jak Ty obchodzi bardziej fakt, że pani dyrektor ktoś nadepnął na odcisk i że może spaść ze stołka, niż fakt, że na Paluchu sytuacja zwierząt jest tragiczna. Co to za bzdura, że nie mozna tego, czy tamtego, że karma jest taka czy siaka, że psy muszą umierać powoli w cierpieniu. Za czyje pieniądze ???? Dlaczego dyrekcja schroniska zrywa umowy z firmami oferującymi produkt pełnowartościowy w niskiej cenie i podpisuje umowy z firmą oferującą produkt o nizszej wartości ( karma ) w wyższej cenie ????? dlaczego nie mozna wejść do szpitala ?? dlaczego nie można wejść do umieralni ??? dlaczego, dlaczego, dlaczego..... a kasa płynie szerokim strumieniem........ Nie wiem ile Paluch dostaje ale - finanse placówki nie są tajne i są dostępne we właściwym dziale Urzędu Miasta Oczywiście , kasa w takim miejscu zapewne płynie strumieniem bo utrzymanie takiej ilości zwierząt musi kosztować - ale schronisko finansowane jest z budżetu miasta, a każdy wydatek podlega rozliczeniu i kontroli. Schronisko nie jest organizacją pożytku publicznego - szkoda że mimo krytyki do tej pory tego nie wiesz - tak więc nie przysługuje mu 1% od podatku... Czyżbyś wiedziała, że zakupuje się tam karmę o najniższej cenie..... Ja wielokrotnie widziałam wysoko-gatunkową.......i myślę że jeśli chodzi o żarcie - to tamtejsze zwierzęta, niejednokrotnie lepiej jedzą niz niektóre w domach......... a jeśli jest to tani zakup -to tym lepiej... Jeśli masz wątpliwości na co są wydawane pieniadze, to zanim zaczniesz wątpić i podejrzewać o rozrzutność......... najpierw sprawdz to we właścicwych źródłach.......takie oskarżenia mogą się zle dla Ciebie skończyć.....................pamiętaj, że to nie jest prywatna firma....... Quote
lavinia Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 belinda - pisz jeszcze dłuższe posty, pisz - tylko, że to nie jest wątek o lavinii, tylko o schronisku na Paluchu i o tym, co sie tam dzieje !!! poza tym to zgłosiłam twój post do moderacji - żeby krytykować kogoś w tym wątku, trzeba się podpisać imieniem i nazwiskiem. bertaniko - ja na razie tylko zadałam w tej kwestii pytania, jeszcze nikogo o nic nie oskarżyłam, więc nie ma potrzeby wyskakiwać przed szereg i straszyć mnie konsekwencjami. Przypuszczam, że konsekwencje prawne nierzetelnych oskarżeń powinny być podobne do tych, które ewenualnie ponióśłby ktoś, komu udowodniono by rozrzutność, czy jeszcze coś gorszego , prawda ? Quote
belinda11 Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 lavinia napisał(a):belinda - pisz jeszcze dłuższe posty, pisz - tylko, że to nie jest wątek o lavinii, tylko o schronisku na Paluchu i o tym, co sie tam dzieje !!! poza tym to zgłosiłam twój post do moderacji - żeby krytykować kogoś w tym wątku, trzeba się podpisać imieniem i nazwiskiem. Ja nikogo nie krytykuję tylko z dogomanii cytuje: http://www.dogomania.pl/forum/f945/jak-lavinia-pozbyla-sie-wlasnego-psa-po-cichu-22404/ "A miało być tak pięknie, śliczne zdjęcia, obietnice i wzbudzająca zaufanie Lavinia ... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=15687 Później otwarcie hotelu, jednak nie było mowy o oddawaniu Loli... Jednak jakimś sposobem znalazła się na SGGW i w końcu doczekała się na zasłużoną operację przepukliny (09.01.2006). Jednak kochająca pani nie przyjechała zabrać psiaka po zabiegu i tak tkwił tam do 12.02.2006, czyli ponad miesiąc. Ktoś założył zupełnie nieświadomie i w dobrej wierze ten wątek: http://www.voltahorse.pl/forum/viewt...=210032#210032 Ktoś inny przekopiował go na rottkowe forum i tak się sprawa wyszła na jaw. Przykre ... Również sprawa Taysona jest interesująca ... " i pieniądze w tle, później: http://www.dogomania.pl/forum/1399097-post181.html " [quote name='lavinia'] Ania - Sonia - wszystkie pieniądze zostały wysłane na konto, które otrzymałam. Czyli odpowiadając na twoje pytanie - rozliczyłam się z pieniędzy Oskara. Więcej napisać nie mogę, ale bądz spokojna, jako jeden z darczyńców będziesz z pewnością na bieżąco informowana o toku tej sprawy.quote] Do tej pory nie chciałam zadrażniać tematu, gdyż uważam , ze nie służy to szczególnie sprawie Oskarka ale Lavinia publicznie mnie do tego powyższym postem zmusiła. Jeżeli Lavinia pisze o pieniądzach dla Oskara to niestety od niej nie wpłynęła na moje konto ani złotówka. Pomimo moich ilczych próśb o wpłacenie pieniędzy dostawałam tylko odpowiedzi, że wysłane zostało 700 PLN, potem chciała się ze mną spotkać by przelazać 300 lub 400 PLN (do spotkania nie doszło bo nie było mnie wtedy w pracy i zbyt późno odczytałam wiadomość). Pieniądze do tej pory nie wpłynęły na konto (mimo, że minął ponad miesiąc). Moja prośba o przesłanie zeskanowanego dowodu wpłaty w celu wyjaśnienia tego w moim banku pozostała bez odpowiedzi.Miałam obawy, że może podałam złe konto ale sprawdziłam priva i konto jest poprawne. Nigdy nie zdarzyło się by nie przeszły pieniądze od innych osób, które chciały wspomóc Oskarka. W piątek rano wysłałam do Lavnii priva z prośbą o zwrot pieniędzy a jeżeli ich nie ma to o szczere wyjaśnienie co się z nimi dzieje bo jesteśmy przecież dorośli i ja nie wierzę już w to, że są kłopoty z ich wysłaniem. Dostałam odpowiedź, że powinniśmy się spotkać i szczerze porozmawiać. Odpowiedziałam, że nie widzę sensu spotkania, proszę tylko o zwrot pieniędzy lub o szczere wyjaśnienie dlaczego jeszcze nie doszły. W odpowiedzi dostałam priva, że ona ma wszystkie potwierdzenia przelewu z banku na moje konto, nie zamierza niczego więcej pisać i że w poniedziałek skontaktuje się ze mną jej prawnik. Powiem szczerze, że nie mogłam dojść do siebie. Nie chodzi mi o to, że boję się prawnika czy sądu bo mam czyste sumienie i każdemu, kto wpłacał pieniądze na Oskara jestem w stanie pokazać moje konto lub oświadczenie z banku (po udostępnieniu przez Lavinię dowodów przelewu), że takie przelewy nie miały miejsaca ale po prostu nie mogę zrozumieć jak można nie wpłacić pieniędzy, które przeznaczone były na ratowanie i dalsze życie kalekiego psa.Tego się nie robi i tak pokrzywdzonemu przez los zwierzakowi! Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem! Gdyby to były moje pieniądze to może bym odpuściła ale ja będę o nie walczyć bo to są pieniądze Oskara i nie dam jemu ich odebrać. To tyle, zapewne Lavinia zaraz dorobi do tego jakąś historyjkę, jaka to ona jest pokrzywdzona i zniesławiona ale ja nie odpuszczę. Rozumiem, że różni ludzie mają na jej temat różne zdanie. Ja też na początku byłam pełna podziwu dla jej działań i nie kwestionuję, że wielu psom pomogła w związku z powyższym nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego robi to Oskarowi" bertaniko - ja na razie tylko zadałam w tej kwestii pytania, jeszcze nikogo o nic nie oskarżyłam, więc nie ma potrzeby wyskakiwać przed szereg i straszyć mnie konsekwencjami. Przypuszczam, że konsekwencje prawne nierzetelnych oskarżeń powinny być podobne do tych, które ewenualnie ponióśłby ktoś, komu udowodniono by rozrzutność, czy jeszcze coś gorszego , prawda ? :shake: naprawde lavinio, nie wiesz co piszesz? To Twoje słowa z postu " gdzie są te pieniądze ?????? na co zostały wydane ????????" Quote
Ewa i flatki Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 belinda11 -Twoje posty nijak się mają do tematu wątku i powinny być przez moda przesunięte, usunięte (niepotrzebne skreślić). To jest wątek o sytuacji zwierząt przebywających na Paluchu i tylko o tym ! Quote
Dada M Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Kora napisał(a):DadaM, no wlasnie nawet ten opisany przez Ciebie "spacer" do szpitala na opatrunek to bylo malo dla wolontariuszy, kiedys na wozku wyjechal za brame, ale to nie byla sobota i szybko sie znudzilo. Na wózku ? Hmm, interesujące. Kilka miesięcy temu została przedstawiona dyrekcji prośba, aby Bert otrzymał wózek, skoro istnieje obawa o stan jego tylnej łapy. Otrzymałam odpowiedź, że ten pies nie kwalifikuje się, aby wózek dostać. "Spacer" do szpitala to jest mało - dystans od jego domku do budynku szpitala to kilkadziesiąt metrów. Czemu, skoro już wychodzi z domku, nie można zabrać go na 2 minuty poza teren schroniska ? Zdaniem lekarza z Palucha - to żadna róznica, a moim zdaniem - ogromna. Skoro psu grozi dożywocie w schronisku, niech chociaż otrzyma kilka miłych chwil w swoim życiu. Kostek - nikt nie chciał udzielić mi informacji, czy Bert był konsultowany u innych lekarzy. Kiedyś otrzymałam od dyrekcji wiadomość, że wkrótce u Berta będzie specjalista i zadecyduje, czy operacja może coś zmienić. Kiedy wspomniałam o tym weterynarzowi z Palucha - wyśmiał mnie, twierdząc, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Reasumując - każdy twierdzi co innego i od każdego otrzymuję diametralnie różne decyzje. Quote
Kora Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Wczoraj o wszystko wypytalam, wiec duzo halasu o niego bylo wszyscy sie rawli i nagle ucichlo, jest zezwolenie od p.Dyrektor na bardzo delikatne wyprowadzanie go na trawe przy okazji opatrunku i nikt tego nie zmienil wiec nie rozumiem piszesz zeby pisac, czy nie umiesz zawalczyc:roll:. Pies ma "niedzwiedzia lape" jest ciezki i to sciegno:roll:, a jesli chodzi o wozek byl nie taki w ktorym chodzi Rudek, tylko taki do przewozania darow na nim pies lezal, zeby oszczedzic mu chodzenia. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.