Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

boksereczkaa napisał(a):
Rozumiem, że nie da się badać codziennie wszystkich zwierząt, ale jeżeli ktoś zgłasza, że dane zwierze jest chore, a weterynarz to potwierdza informując jednocześnie, że jest to choroba zakaźna, to czemu takie zwierzę nie zostaje natychmiast odizolowane od pozostałych, a wpuszczone do nich? Rozumiem, że schronisko jest przepełnione, ale w kociarni (przynajmniej wtedy) oprócz miejca, w którym koty swobodnie biegają są też oddzielne klatki przeznaczone właśnie dla kociąt i zwierząt chorych. Co do prawa, zgadzam się, że w Polsce ochrona zwierząt właściwie nie istnieje i głownie dzięki temu jest tak jak jest, ale w tym wypadku kwestia dotyczy bezpośrednio traktowania zwierząt i wolontariuszy na Paluchu. Nigdy nie powiedziałam, że za wszelką cenę należy wyadoptować każde zwierzę ze schroniska, jestem wręcz przeciwnego zdania. Owszem, każde zwierzę powinno mieć szansę na adopcję, ale nie każdy człowiek powinien mieć możliwość dokonania takiej adopcji. Prawda jest jednak taka, że w schronisku nikt nie sprawdza ani kto adoptuje zwierzę, ani co się z nim później dzieje. Świadczy o tym chociażby przypadek mojej kotki, która została wydana na umowę warunkową, a do tej pory nikt nawet nie zadzwonił, żeby sprawdzić co się z kotem dzieje. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to praktycznie niemożliwe, chociaż i na to pewnie znalazł by się sposób, gdyby tlko wykazan trochę chęci. Nie twierdze, że jest to wina jednie schroniska. Nie twierdzę też, że Paluch ma rozwiązywać problem bezdomności, on ma za zadanie leczyć zwierzęta, szukac im odpowiedzialnych domów i zapewnić godne warunki, a tego niestety brak. Nawet przypadki jednostkowe (których jest sporo) nie powinny mieć miejsca, mimo tego całego przepełnienia, braku funduszy i całej reszty przeciwności. Wiem, że na Paluchu pracuje sporo osób, które zwierzęta kochają naprawdę, ale nie powinno to być tylko sporo, powinni to być wszyscy, nie wiem w jaki sposób są zatrudniani pracownicy schroniska, jakie kryteria muszą spełniać, ale skoro jest jak jest, to może należałoby te kryteria zaostrzyć, może wtedy życie tych zwierząt wyglądałoby trochę inaczej.


Dziewczyno, czy Ty wiesz jak trudno jest znaleźć pracownika do takiej roboty? Jak zaostrzysz kryteria, to trzeba by też zapłacić dużo więcej. Ja rozumiem, że byłoby pięknie, gdyby świat był taki jak chcemy. Ale nie jest. I nigdy nie będzie. A do takich miejsc jak Paluch pracowników szuka się "z łapanki". Nie mówie, że mi sie to podoba, broń Boże! Ale tak po prostu jest.

  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bertanika napisał(a):
Szanowna Pani,
Nie da się codziennie badać wszystkich zwierząt - tj. ok. 2.400 - trzeba zdać się na obserwacje opiekunów, wolontariuszy i w ramach codziennych obchodów lekarskich - wypatrywać zachowania zwierzęce
Czy będąc u ludzkiego lekarza z konkretnym zdrowotnym problemem, dowiedziała się Pani kiedykolwiek o innych swoich schorzeniach niż zgłoszone przez Pania dolegliwości........?
a przecież zwierzę nie potrafi mówic ludzkim głosem........nie powie co mu dolega., nikt nie jest w stanie badać codziennie kazdego zwierzaka w każdym centymetrze jego ciała ..... ...... Schroniska to są monstrualne szpitale, tylko tyle że dużo bardziej przepełnione niż ludzkie.........tak więc może być coś niewychwycone...niezauważone.... Na Paluchu leczy się tysiące zwierząt, ratując im życie Tam lekarze mają bardzo ciężką pracę. .Nie oczekujmy, że namnoży siĘ nieokreślona ilość Judymów - bo takie misjonarstwo w tej epoce jest anachronizmem..........a w takim miejscu misjonarzom też trudno byłoby sprostać ....takiej skali problemów .....
Ja nigdy nie zgodziłam się ani też nie zgodzę z realiami, które nasze krajowe prawo nam ofiaruje.....to właśnie za sprawą demoralizujacego prawa jest przyzwolenie na złe traktowanie zwierząt przez właścicieli . Mówi Pani, że za wszelką cenę trzeba powierzać do adopcji- kazdego schroniskowego pensjonariusza- a ja jestem przeciwna tej formie - gdyz wiem ,że mentalności społecznej nie da sie zmienić w krótkim czasie- jedynie drogą ewolucji, a wiekszość tych zwierzat mimo, że znajduje nowych opiekunów - często ląduje na ulicy z poważnym uszczerbkiem zdrowia lub z zaburzeniami emocjonalnymi ....
...........,WSPANIAŁOMYŚLNI WŁAŚCICIELE SĄ NADAL NIEODPOWIEDZIALNI, A KTO Ma ponosić odpowiedzialnośc za taki stan faktyczny...........? chyba nie schronISKO I CO DALEJ...............................JEŚLI KOCHACIE NA PRAWDĘ ZWIERZAKI - TRZEBA SPRÓBOWAĆ ZNAlEŻĆ WŁAŚCIWEGO AFDRESATA..........i tam protestować !!!!
...ja już walę głową o mur od wielu lat - ALE TO GŁOS WOŁAJACEGO NA PUSZCZY =======
Większość myśli że ten problem da się rozwiązać poprzez system adopcyjny lub sterylizacje - to jest tylko doraźne leczenie skutków.... Co z tego, że powierza się zwierzęta z jednych nieodpowiedzialnych rąk w kolejne ...........?TO PRAWO POWINNO EGZEKWOWAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ale póki co zwierzęta należą tylko do "tymczasowych posiadaczy" - nigdzie niezaewidencjonowanych.... dlatego tyle zwierząt trafia na ulicę i do schronisk........
Paluch leczy tysiące zwierząt, ratując im życie - tej dobrej roboty się nie zauważa......lecz ocenia się jednostkowe nieszczęśliwe wypadki....... trzeba próbowć spojrzeć na problem nieco głębiej..... To nie Paluch ma rozwiązywać problemy bezdomności - na skalę ogólnokrajową - są chyba stosowne organy i służby , które powinny się tym zająć...



Rozumiem, że nie da się badać codziennie wszystkich zwierząt, ale jeżeli ktoś zgłasza, że dane zwierze jest chore, a weterynarz to potwierdza informując jednocześnie, że jest to choroba zakaźna, to czemu takie zwierzę nie zostaje natychmiast odizolowane od pozostałych, a wpuszczone do nich? Rozumiem, że schronisko jest przepełnione, ale w kociarni (przynajmniej wtedy) oprócz miejca, w którym koty swobodnie biegają są też oddzielne klatki przeznaczone właśnie dla kociąt i zwierząt chorych. Co do prawa, zgadzam się, że w Polsce ochrona zwierząt właściwie nie istnieje i głownie dzięki temu jest tak jak jest, ale w tym wypadku kwestia dotyczy bezpośrednio traktowania zwierząt i wolontariuszy na Paluchu. Nigdy nie powiedziałam, że za wszelką cenę należy wyadoptować każde zwierzę ze schroniska, jestem wręcz przeciwnego zdania. Owszem, każde zwierzę powinno mieć szansę na adopcję, ale nie każdy człowiek powinien mieć możliwość dokonania takiej adopcji. Prawda jest jednak taka, że w schronisku nikt nie sprawdza ani kto adoptuje zwierzę, ani co się z nim później dzieje. Świadczy o tym chociażby przypadek mojej kotki, która została wydana na umowę warunkową, a do tej pory nikt nawet nie zadzwonił, żeby sprawdzić co się z kotem dzieje. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to praktycznie niemożliwe, chociaż i na to pewnie znalazł by się sposób, gdyby tlko wykazan trochę chęci. Nie twierdze, że jest to wina jednie schroniska. Nie twierdzę też, że Paluch ma rozwiązywać problem bezdomności, on ma za zadanie leczyć zwierzęta, szukac im odpowiedzialnych domów i zapewnić godne warunki, a tego niestety brak. Nawet przypadki jednostkowe (których jest sporo) nie powinny mieć miejsca, mimo tego całego przepełnienia, braku funduszy i całej reszty przeciwności. Wiem, że na Paluchu pracuje sporo osób, które zwierzęta kochają naprawdę, ale nie powinno to być tylko sporo, powinni to być wszyscy, nie wiem w jaki sposób są zatrudniani pracownicy schroniska, jakie kryteria muszą spełniać, ale skoro jest jak jest, to może należałoby te kryteria zaostrzyć, może wtedy życie tych zwierząt wyglądałoby trochę inaczej.

Posted

Zofia.Sasza napisał(a):
Dziewczyno, czy Ty wiesz jak trudno jest znaleźć pracownika do takiej roboty? Jak zaostrzysz kryteria, to trzeba by też zapłacić dużo więcej. Ja rozumiem, że byłoby pięknie, gdyby świat był taki jak chcemy. Ale nie jest. I nigdy nie będzie. A do takich miejsc jak Paluch pracowników szuka się "z łapanki". Nie mówie, że mi sie to podoba, broń Boże! Ale tak po prostu jest.


Ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Schronisko to nie jest zwykła instytucja i właśnie dlatego nie powinno się zatrudniać osób z łapanki. Napewno poszukiwanie pracowników byłoby wtedy jeszcze trudniejsze i trwało dłużej, ale nie można zatrudniać pierwszej lepszej osoby, bo robi się to kosztem żywych stworzeń. Prowadzenie takiej instytucji to ogromne wyzwanie, któremu jednak trzeba stawiać czoła. jeżeli wszyscy będą mieli takie podejście do sprawy, że trzeba iść na łatwiznę, to ta sytuacja nigdy się nie zmieni.

Posted

boksereczkaa napisał(a):
Ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Schronisko to nie jest zwykła instytucja i właśnie dlatego nie powinno się zatrudniać osób z łapanki. Napewno poszukiwanie pracowników byłoby wtedy jeszcze trudniejsze i trwało dłużej, ale nie można zatrudniać pierwszej lepszej osoby, bo robi się to kosztem żywych stworzeń. Prowadzenie takiej instytucji to ogromne wyzwanie, któremu jednak trzeba stawiać czoła. jeżeli wszyscy będą mieli takie podejście do sprawy, że trzeba iść na łatwiznę, to ta sytuacja nigdy się nie zmieni.

A masz pomysł,gdzie tych osob szukać? Bardzo jestem zainteresowana....No i te pieniądze...Im wyzsza stawka dla pracownikow tym mniej zostaje dla zwierząt...

Posted

gagata napisał(a):
A masz pomysł,gdzie tych osob szukać? Bardzo jestem zainteresowana....No i te pieniądze...Im wyzsza stawka dla pracownikow tym mniej zostaje dla zwierząt...


Jak to gdzie? A gdzie się szuka jakichkolwiek pracowników do jakiejkolwiek firmy? Nie pisałam nic na temat wynagrodzenia... Uważam, że wolontariusze są potwornie potrzebni i powinno być ich dużo więcej, ale nawet gdyby był ich cały sztab, to nie można do opieki nad żywymi istotami zatrudniać byle kogo.

Posted

Kora napisał(a):
To w takim razie zle dzialalas bo mnie jakos udawalo sie wiele razy odwiesc ludzi od oddania do Schroniska psow znalezionych i nie tylko, wystarczy sie zainteresowac, wypytac, poradzic. Kilkanascie razy pies przetrzymany wracal do swojego wlasciciela, ktory sie "obudzil". Ja jak ktos wprowadza psa na teren Schroniska pytam o wszystko.
Kiedys jeden sponsor "Klubu Przyjaciol Palucha" ktory skupial wolontariuszy w Schronisku, podarowal nam koszulki i czapki z logo uczelni ktorej byl wlascicielem (jeden z wolontariuszy byl nawet studentem tej uczelni) nosilismy je bo po pierwsze adoptowal psy ze Schroniska, przekazywal darowizny dla psow z Palucha, organizowal akcje na rzecz zwierzakow z Palucha.


Nie zna mnie Pani, nie wie Pani jak działam, więc nie powinna mnie Pani oceniać. Ja nie kwestionuję tego co Pani robi dla zwierząt (a wiem, że dużo - i o to nam wszystkim chyba chodzi).

Posted

Ciborka, nie bede Cie oceniac jak nie bedziesz podawala takich przykladow gdyby nie Fundacja to psy trafia do Schroniska, owszem to moze pomoc co nie znaczy ze macie monopol na takie sytuacje.
I mam jeszcze jedno pytanie dlaczego na zadnej oficjalnej stronie nie ma ogloszenia o wyzle znalezionym w Piasecznie, ktorym Wasza fundacja sie zaopiekowala?

Posted

boksereczkaa napisał(a):
Jak to gdzie? A gdzie się szuka jakichkolwiek pracowników do jakiejkolwiek firmy? Nie pisałam nic na temat wynagrodzenia... Uważam, że wolontariusze są potwornie potrzebni i powinno być ich dużo więcej, ale nawet gdyby był ich cały sztab, to nie można do opieki nad żywymi istotami zatrudniać byle kogo.

Ok,to może się zgłosisz do pracy w schronie....Zwierzeta kochasz więc pierwszy warunek już spelniony....Za jaka kwotę zgodzilabyś sie na taka pracę.?

Posted

Na Paluchu pracuja jako opiekunowie dwie, kiedys wolontariuszki jedna skonczyla studia, ale tak kocha zwierzeta i widzi w tym sens ze nie przeszkadza jej sprzatanie g...en.

Posted

Kora napisał(a):
Ciborka, nie bede Cie oceniac jak nie bedziesz podawala takich przykladow gdyby nie Fundacja to psy trafia do Schroniska, owszem to moze pomoc co nie znaczy ze macie monopol na takie sytuacje.
I mam jeszcze jedno pytanie dlaczego na zadnej oficjalnej stronie nie ma ogloszenia o wyzle znalezionym w Piasecznie, ktorym Wasza fundacja sie zaopiekowala?


Ogłoszenia wiszą papierowe, zostały rozesłane faxy do lecznic weterynaryjnych, zostały poinformowane osoby zajmujące się adopcjami wyżłów i nie tylko, jest ogłoszony na różnych stronach, ma być ogłoszenie w GW. Jeżeli nie ma go na jakimś portalu to moze je Pani doda w wolnej chwili - im więcej ogłoszeń tym lepiej !

Posted

gagata napisał(a):
Ok,to może się zgłosisz do pracy w schronie....Zwierzeta kochasz więc pierwszy warunek już spelniony....Za jaka kwotę zgodzilabyś sie na taka pracę.?


Mam inną pracę i dzięki pieniądzą w niej zarobionym mogę pomagać zwierzętą, nie koniecznie z Palucha, ale może Ty się zgłosisz? Teoretycznie są tutaj sami miłośnicy zwierząt i teoretycznie wszyscy mamy ten sam cel-poprawić jakość ich życia w schronach, tylko że zamiast wspólnymi siłami próbować coś zdziałać, między innymi Ty, wolisz naskakiwać tu na inne osoby. W ten sposób niestety niczego nie zmienimy. Naprawdę uważasz, że tylko kompletni degenraci są zdolni do pracy w schronisku? Czy myślisz, że wśród osob bezrobotnych, bez wykształcenia, na zasiłkach itd., nie ma prawdziwych miłośników zwierząt? Jeżeli tak to ja Ci powiem, że jesteś w wielkim błędzie. Kora napisała, że pracuje tam osoba, która skończyła studia, która robi to bo kocha. Takich osób jest jedna na setki, ale warto właśnie ich szukać zamiast iść na łatwiznę.

Posted

Boksereczkoo,ani na Ciebie nie naskakuje,ani nie cieszy mnie fakt.że w schronach pracuja ludzie z łapanki....Po prostu znam realia,choc niekoniecznie paluchowe.Do pracy w schroniskach zdolnych jest bardzo wielu ludzi,rzecz w tym,że ludzie ci potrafia tez liczyć i mówią to samo,co Ty...Wolą zarobić gdzie indziej a zwierzętom pomóc finansowo. A ci bezrobotni, na zasiłkach,bez wykształcenia,o których wspomniałaś, jakos sie do tej pracy za oferowane im pieniądze nie garną...Bo oni też potrafią liczyc...Przypuszczam,ze z problemem zatrudnienia boryka się spora część polskich schronów i liczenie na to,że zaczną się do nich masowo zgłaszać ludzie z wyższym wykształceniem należy pozostawić w sferze marzeń. POki co, schronowe zwierzeta potrzebują wody i innego obrządku już teraz, bo one na lepsze czasy czekać nie mogą.
Zeby efektywnie pomagac zwierzętom trzeba najpierw twardo stanąć na ziemi.

Ja juz pracuję w schronie,w dodatku nieodpłatnie...Nie szukaj mi więć pracy, proszę...

Posted

boksereczkaa napisał(a):
Mam inną pracę i dzięki pieniądzą w niej zarobionym mogę pomagać zwierzętą, nie koniecznie z Palucha, ale może Ty się zgłosisz? Teoretycznie są tutaj sami miłośnicy zwierząt i teoretycznie wszyscy mamy ten sam cel-poprawić jakość ich życia w schronach, tylko że zamiast wspólnymi siłami próbować coś zdziałać, między innymi Ty, wolisz naskakiwać tu na inne osoby. W ten sposób niestety niczego nie zmienimy. Naprawdę uważasz, że tylko kompletni degenraci są zdolni do pracy w schronisku? Czy myślisz, że wśród osob bezrobotnych, bez wykształcenia, na zasiłkach itd., nie ma prawdziwych miłośników zwierząt? Jeżeli tak to ja Ci powiem, że jesteś w wielkim błędzie. Kora napisała, że pracuje tam osoba, która skończyła studia, która robi to bo kocha. Takich osób jest jedna na setki, ale warto właśnie ich szukać zamiast iść na łatwiznę.


Boksereczko, w schronisku pracuje sporo osób, które skończyły studia, wrażliwych i pracowitych ale czasami zdarzają się Ci niespełniający oczekiwań / tak jak zdarza się to w każdej firmie /- tego nikt nie jest w stanie przewidzieć...... Schronisko korzysta ze wszystkich tradycyjnych form werbowania do pracy - poprzez ogłoszenia w prasie, w internecie i oczywiście w Biurze Pośrednictwa Zawodowego Tak więc nie wiem jaką formę werbunku masz jeszcze na myśli. Niestety ludzie nie rwą się do ciężkiej pracy - nawet ci którzy kochają zwierzęta - wolą pomagać w inny sposób- dla nich wygodny - tak jak chociażby ,Ty...
Jak tak kochasz zwierzęta to nie oczekuj od innych poświęcenia -tylko zrezygnuj z lepszych możliwosci jakie Ci ofiaruje los i przyjdz do pracy Na Paluch........
wówczas uznam, że rzeczywiście jesteś miłośnikiem zwierząt - akurat na witrynie Palucha wisi ogłoszenie....na pewno zechcą z Tobą rozmawiać..... a może masz jakiegoś wspaniałego znajomego, który by zechciał .....?
Tylko widzisz , czasami nawet mimo dobrych chęci - nie każdy nadaje się do pracy w schronisku - wiele osób dość szybko rezygnuje - dlatego jest tutaj duża rotacja.
Mówisz o tym żeby być wybrednym i nie wybierać ludzi z przypadku - a co można zrobic jeśli nagle zachoruje lub zrezygnuje z pracy jakaś osoba - czekać dotąd aż się znajdzie ktoś wspaniały.....? - a kto w tym czasie będzie karmił, leczył i sprzątał obiekty...i zajmował się . 200 -oma zwierzętami / bo miej więcej tyle przypada na 1-go pracownika/ ...myślisz że zwierzętom wytłumaczysz że muszą być teraz głodne i chore - bo za jakiś czas pojawi się Judym i wszystkie je uszczęśliwi...... - a jaką masz gwarancję, że w ogóle ten wspaniały się pojawi........???????????... Widać , że studiów w zakresie zarzadzania nie kończyłas - bo nie masz pojęcia - co to planowanie czy strategia firmy.............Gdyby tak organizować działalnośc firmy - na wierze i oczekiwaniu - to marnie wróżę takim firmom..... Myślę że od licealisty można już oczekiwać rozsądniejszego myślenia Ty preferujesz jakąś zupełnie szaloną , wyidealizowaną paranoję, jaka się w realnym życiu nie zdarza........ ale dojrzały człowiek powinien rozrózniać ideały od rzeczywistości............
Przy obsłudze takiej ilości zwierząt jaka jest Na Paluchu / o róznych temperamentach, róznym stanie zdrowia , róznych gabarytach potrzebny jest człowiek - będący w bardzo dobrej kondycji - nadzwyczaj silny , z dużą odpornościa na stres -/ bo zwierzęta przybywają czasami do schroniska z wypadków w makabrycznym stanie - z oderwanymi kończynami itd/ - a przy tym jeszcze wrażliwy...... Widzisz takich ludzi jest mało - bo jak ma np. właściwie rozwinięta wrażliwość - to jego zdolnosci fizyczne są ograniczone - a do wywożenia gówien taczkami i przenoszenia chorych zwierzat do lekarza - trzeba mieć jeszcze siłę....i predyspozycje .... No cóz herosów w naszym kraju mamy mało , wśród moich znajomych, a nawet wsród wolontariuszy jest bardzo mało osób - które nadawałyby sie do tej pracy w tybie codziennym i w pełnym wymiarze....... Ja sama miałam tu przed laty - 3 miesięczna praktykę - wytrwałam z trudem , a mój organizm - nie wytrzymałby dłużej takiego wysiłku
Jest to miejsce trudne , bo tutaj nie można precyzyjnie określić granic pracy - bo zwierzęta ciągle napływają, a tym samym ciagle ich przybywa , a zatem pracy też ........... Powinnaś szanować tych ludzi i docenić to, że są właśnie tutaj - bo jeśli ich zabraknie --- to na Ciebie raczej liczyć nie można............Najpierw trzeba samemu doświadczyć, zmierzyć się z problemem , dokształcić - żeby występować w roli eksperta. Ja niestety takich " Mędrków" radziłabym przewrotnie "ważyć- lekce".........
Ps. Liczę na to ,że zaofiarujesz Paluchowi jakieś szlachetne - personalne oferty -
przecież to takie proste.........jak Ci sie uda daj znać .Nadmieniam, że wolontariat może tylko wspierać pracę - bo nie gwarantuje wizyt non stop o każdej porze.... nie można przecież opierać działalności firmy - na braku odpowiedzialności........

Posted

gagata napisał(a):
Boksereczkoo,ani na Ciebie nie naskakuje,ani nie cieszy mnie fakt.że w schronach pracuja ludzie z łapanki....Po prostu znam realia,choc niekoniecznie paluchowe.Do pracy w schroniskach zdolnych jest bardzo wielu ludzi,rzecz w tym,że ludzie ci potrafia tez liczyć i mówią to samo,co Ty...Wolą zarobić gdzie indziej a zwierzętom pomóc finansowo. A ci bezrobotni, na zasiłkach,bez wykształcenia,o których wspomniałaś, jakos sie do tej pracy za oferowane im pieniądze nie garną...Bo oni też potrafią liczyc...Przypuszczam,ze z problemem zatrudnienia boryka się spora część polskich schronów i liczenie na to,że zaczną się do nich masowo zgłaszać ludzie z wyższym wykształceniem należy pozostawić w sferze marzeń. POki co, schronowe zwierzeta potrzebują wody i innego obrządku już teraz, bo one na lepsze czasy czekać nie mogą.
Zeby efektywnie pomagac zwierzętom trzeba najpierw twardo stanąć na ziemi.



Ale przecież skądś ci pracownicy w schronisku się biorą, więc sposórd tych niewielu chętnych osób naprawdę można wybrać tych, którym los psow nie jest obojętny. Nie chodzi mi o to, że powinno się przyjmować osoby wyłącznie z wyższym wykształceniem, chodzi jedynie o ich stosunek do zwierząt. Jak sama napisałaś schroniskowe zwierzęta nie mogą czekać, dlatego właśnie trzeba coś zmienić i zrobić to natychmiast, co wiem, że łatwe nie jest.

Posted

nie było mnie przez tydzień

to czego się dowiedziałam po powrocie o sytuacji na Paluchu...płakać się chce....

Bertaniko przestań pisać swoje wzniosłe bzdury, obejrzyj sobie zdjęcia zrobione przez wolontariuszki przez ostatnie dwa tygodnie, poczytaj o awariach, nowych ograniczeniach i nowym cierpieniu. Zresztą nie musisz czytać, przecież możesz zobaczyć na własne oczy, wolisz jednak bębnić w klawiaturę ...



gromy sypią sie na dziennikarkę, która zrobiła materiał do wiadomości - grożono jej, zmieszano z błotem, wysyła się donosy, do telewizji, do Urzędu Miasta, wszędzie

a pani dyrektor nadal śmieje się nam wszystkim w twarz.....a zwierzęta cierpią.....

Posted

Bertanika napisał(a):
Boksereczko, w schronisku pracuje sporo osób, które skończyły studia, wrażliwych i pracowitych ale czasami zdarzają się Ci niespełniający oczekiwań / tak jak zdarza się to w każdej firmie /- tego nikt nie jest w stanie przewidzieć...... Schronisko korzysta ze wszystkich tradycyjnych form werbowania do pracy - poprzez ogłoszenia w prasie, w internecie i oczywiście w Biurze Pośrednictwa Zawodowego Tak więc nie wiem jaką formę werbunku masz jeszcze na myśli. Niestety ludzie nie rwą się do ciężkiej pracy - nawet ci którzy kochają zwierzęta - wolą pomagać w inny sposób- dla nich wygodny - tak jak chociażby ,Ty...
Jak tak kochasz zwierzęta to nie oczekuj od innych poświęcenia -tylko zrezygnuj z lepszych możliwosci jakie Ci ofiaruje los i przyjdz do pracy Na Paluch........wówczas uznam, że rzeczywiście jesteś miłośnikiem zwierząt - akurat na witrynie Palucha wisi ogłoszenie....na pewno zechcą z Tobą rozmawiać..... a może masz jakiegoś wspaniałego znajomego, który by zechciał .....?
Tylko widzisz , czasami nawet mimo dobrych chęci - nie każdy nadaje się do pracy w schronisku - wiele osób dość szybko rezygnuje - dlatego jest tutaj duża rotacja.
Mówisz o tym żeby być wybrednym i nie wybierać ludzi z przypadku - a co można zrobic jeśli nagle zachoruje lub zrezygnuje z pracy jakaś osoba - czekać dotąd aż się znajdzie ktoś wspaniały.....? - a kto w tym czasie będzie karmił, leczył i sprzątał obiekty...i zajmował się . 200 -oma zwierzętami / bo miej więcej tyle przypada na 1-go pracownika/ ...myślisz że zwierzętom wytłumaczysz że muszą być teraz głodne i chore - bo za jakiś czas pojawi się Judym i wszystkie je uszczęśliwi...... - a jaką masz gwarancję, że w ogóle ten wspaniały się pojawi........???????????... Widać , że studiów w zakresie zarzadzania nie kończyłas - bo nie masz pojęcia - co to planowanie czy strategia firmy.............Gdyby tak organizować działalnośc firmy - na wierze i oczekiwaniu - to marnie wróżę takim firmom..... Myślę że od licealisty można już oczekiwać rozsądniejszego myślenia Ty preferujesz jakąś zupełnie szaloną , wyidealizowaną paranoję, jaka się w realnym życiu nie zdarza........ ale dojrzały człowiek powinien rozrózniać ideały od rzeczywistości............
Przy obsłudze takiej ilości zwierząt jaka jest Na Paluchu / o róznych temperamentach, róznym stanie zdrowia , róznych gabarytach potrzebny jest człowiek - będący w bardzo dobrej kondycji - nadzwyczaj silny , z dużą odpornościa na stres -/ bo zwierzęta przybywają czasami do schroniska z wypadków w makabrycznym stanie - z oderwanymi kończynami itd/ - a przy tym jeszcze wrażliwy...... Widzisz takich ludzi jest mało - bo jak ma np. właściwie rozwinięta wrażliwość - to jego zdolnosci fizyczne są ograniczone - a do wywożenia gówien taczkami i przenoszenia chorych zwierzat do lekarza - trzeba mieć jeszcze siłę....i predyspozycje .... No cóz herosów w naszym kraju mamy mało , wśród moich znajomych, a nawet wsród wolontariuszy jest bardzo mało osób - które nadawałyby sie do tej pracy w tybie codziennym i w pełnym wymiarze....... Ja sama miałam tu przed laty - 3 miesięczna praktykę - wytrwałam z trudem , a mój organizm - nie wytrzymałby dłużej takiego wysiłku
Jest to miejsce trudne , bo tutaj nie można precyzyjnie określić granic pracy - bo zwierzęta ciągle napływają, a tym samym ciagle ich przybywa , a zatem pracy też ........... Powinnaś szanować tych ludzi i docenić to, że są właśnie tutaj - bo jeśli ich zabraknie --- to na Ciebie raczej liczyć nie można............Najpierw trzeba samemu doświadczyć, zmierzyć się z problemem , dokształcić - żeby występować w roli eksperta. Ja niestety takich " Mędrków" radziłabym przewrotnie "ważyć- lekce".........
Ps. Liczę na to ,że zaofiarujesz Paluchowi jakieś szlachetne - personalne oferty - przecież to takie proste.........jak Ci sie uda daj znać .Nadmieniam, że wolontariat może tylko wspierać pracę - bo nie gwarantuje wizyt non stop o każdej porze.... nie można przecież opierać działalności firmy - na braku odpowiedzialności........



Pytasz co można zrobić jeżeli ktoś z pracowników odjedzie czy zachoruje, a pomoc przy psach jest potrzebna non stop. Odpowiedź nie jest trudna. Gdyby schronisko nie odrzucało pomocy wolontariuszy i przyjmowało ich więcej, lub choćby ponownie pozwolono na opieke "na dowód", wtedy zyskałoby na czasie i można by było szukać odpowiedniego pracownika. W jaki sposób Ty uważasz, ze można poprawić jakość życia zwierząt w schroniskach? Przyjmując byle kogo? Nie pisz proszę tylko, że to rząd powienien wszystko zmienić, bo jest to kwestia bezsporna, tyle, że jak widzisz nasz rząd nie kwapi się do tego, aby coś zmienić, dlatego jak narazie trzeba szukać innych rozwiązań. Pisałam już, że zdaję sobie sprawę, że znalezienie odpowiedniej osoby do takiej pracy nie jest łatwe, ale nie jest niemożliwe. Schronisko to nie jest zwykła firma, do której je porównałaś, tutaj wszystko planuje się inaczej, a i tak w każdej chwili może się coś zmienić. Ty uważasz, że wolontariat słusznie jest ograniczony, że pracownicy są jacy są i to jest ok, więc co Twoim zdaniem należy zmienić? Bo chyba nie powiesz mi, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Posted

boksereczkaa napisał(a):
Ale przecież skądś ci pracownicy w schronisku się biorą, więc sposórd tych niewielu chętnych osób naprawdę można wybrać tych, którym los psow nie jest obojętny. Nie chodzi mi o to, że powinno się przyjmować osoby wyłącznie z wyższym wykształceniem, chodzi jedynie o ich stosunek do zwierząt. Jak sama napisałaś schroniskowe zwierzęta nie mogą czekać, dlatego właśnie trzeba coś zmienić i zrobić to natychmiast, co wiem, że łatwe nie jest.

Dziecko, trochę więcej realizmu.............no właśnie ci Pracownicy się skądś biorą i są..........jak nie chcesz ich zastąpić , to ciesz się..............

Posted

boksereczkaa napisał(a):
Pytasz co można zrobić jeżeli ktoś z pracowników odjedzie czy zachoruje, a pomoc przy psach jest potrzebna non stop. Odpowiedź nie jest trudna. Gdyby schronisko nie odrzucało pomocy wolontariuszy i przyjmowało ich więcej, lub choćby ponownie pozwolono na opieke "na dowód", wtedy zyskałoby na czasie i można by było szukać odpowiedniego pracownika. W jaki sposób Ty uważasz, ze można poprawić jakość życia zwierząt w schroniskach? Przyjmując byle kogo? Nie pisz proszę tylko, że to rząd powienien wszystko zmienić, bo jest to kwestia bezsporna, tyle, że jak widzisz nasz rząd nie kwapi się do tego, aby coś zmienić, dlatego jak narazie trzeba szukać innych rozwiązań. Pisałam już, że zdaję sobie sprawę, że znalezienie odpowiedniej osoby do takiej pracy nie jest łatwe, ale nie jest niemożliwe. Schronisko to nie jest zwykła firma, do której je porównałaś, tutaj wszystko planuje się inaczej, a i tak w każdej chwili może się coś zmienić. Ty uważasz, że wolontariat słusznie jest ograniczony, że pracownicy są jacy są i to jest ok, więc co Twoim zdaniem należy zmienić? Bo chyba nie powiesz mi, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Uważam że jakość życia w schroniskach, może poprawić tylko zmiana prawa - w Polsce problem bezdomności zwierząt ma wymiar klęski żywiołowej - a w takich sytuacjach zawsze są ofiary. Trzeba zacząć w końcu leczyć przyczyny , a nie skutki - ja nie rozumiem dlaczego oczekujesz od schronisk zapewnienia dobrostanu zwierząt - a zwalniasz z tego obowiązku właścicieli zwierząt i bezmyślnych ustawodawców...........?Jeśli odpowiada ci taki program , to zakasuj rękawy i do roboty !

Posted

lavinia napisał(a):
nie było mnie przez tydzień

to czego się dowiedziałam po powrocie o sytuacji na Paluchu...płakać się chce....

Bertaniko przestań pisać swoje wzniosłe bzdury, obejrzyj sobie zdjęcia zrobione przez wolontariuszki przez ostatnie dwa tygodnie, poczytaj o awariach, nowych ograniczeniach i nowym cierpieniu. Zresztą nie musisz czytać, przecież możesz zobaczyć na własne oczy, wolisz jednak bębnić w klawiaturę ...



gromy sypią sie na dziennikarkę, która zrobiła materiał do wiadomości - grożono jej, zmieszano z błotem, wysyła się donosy, do telewizji, do Urzędu Miasta, wszędzie

a pani dyrektor nadal śmieje się nam wszystkim w twarz.....a zwierzęta cierpią.....


Lawinio, może zamiast robić zdjęcia posprzątaj trochę kup - tak będzie lepiej dla piesków......... Jakby nad tym Twoim materiałem popracować to byłyby fajne foty na konkurs Miss Wąchącka...................Dziura w plandece nie jest żadna nowością , w schronisku jest wiele takich dziur....... a zwierzęta obgryzają co znajdą, bo nie mają tutaj domu z ogrodem ani całej rodziny do głaskania-------- budy też są obgryzione, nawet te najnowsze - przecież zwierzęta nawet w więzieniu też muszą mieć jakąś drobną przyjemność................jak jesteś taka wspaniała to zapraszam na pełen etat do schroniska - i życzę szczęścia i satysfakcji z pracy zawodowej i społecznej ...............gdybyś zechciała poważnie rozważyć tę ofertę - to w ciągu doby obowiązuje tutaj 8 godzin kodeksowych- a w zależności od potrzeb jeszcze kilka godzin dodatkowych - niestety za darmo.........
A wątpliwości na pewno rozwiąże dyrekcja - chyba że Pani na tym wymarzonym stanowisku zrobi to lepiej..........warto spróbować. Czy chciałaby Pani stanąć do konkursu - na Dyrektora Schroniska .........?- to zapraszamy - oferty należy składać do Urzędu Miasta - wymagane - wykształcenie wyższe - min. lekarz wet. lub epidemiolog - chętnie z doktoratem , a do tego min obowiązkowo 5 lat na stanowisku kierowniczym - a ponadto doświadczenie w pracy ze zwierzętami i całodobowa dyspozycyjność........... mile widziane MBA - dwa jęż. obce w mowie i piśmie. Jeśli ma Pani . kogoś takiego np . po praktyce np. w cyrku - to zapraszamy .... także Redaktorki z PROGRAMU TVP "CELOWNIK" - o ile spełniają warunki - to mogą nawet aplikować......../ a przeciez warto , bo sytuacja w TVP jest labilna / .Jeżeli idzie o zarobki, niestety nie można liczyć na kokosy - ale miłość 2.5 00 zwierząt - wynagrodzi. WSZYSTKO;;;;
PS- OSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI – JEZUS CHRYSTUS – szukajcie a znajdziecie….
pozdrawiam i oczekuję na konsekwentne działanie...... i wierzę we wspaniałą przyszłość ,którą zapewnisz................. też mam nadzieję .................


Nieładna albo Paskudna
- Bertanika

Posted

Bertniko, o czym Ty piszesz Lavinia i wolontariat Na Paluchu:crazyeye:, chyba wizytacja:cool3: zostaw to zdjecia sa tendencyjne i robia wrazenie, jesli sie tego nie widzi na zywo, zasloniety bok boksu z wygryzionym "okienkiem", zasloniety dlaczego i gdzie reszta?

Posted

proszę, oto więcej "tendencyjnych" zdjęć z uroczego Palucha





i taki tendencyjny tekst - oto list od p dyrektor i przemyślenia wolontariuszki na ten temat :

"Uprzejmie informuję, że identyfikatory wraz z kamizelkami - będą do pobrania przez Wszystkich Wolontariuszy , w najbliższą sobotę - i będzie to strój
obowiązkowy."

Myślę, że to bardzo dobry pomysł, jednak jestem gotowa zrezygnować ze swojej kamizelki na konto zaoszczędzenia pieniędzy na kastrację psów i suk.
To właśnie brak środków, zgodnie z informacją pani Dyrektor powoduje, że ten problem jest wciąż nierozwiązany.
Brak tych zabiegów powoduje dużo pogryzień i ciąż, a zabijanie szczeniaków to straszna sprawa...

Brakiem pieniędzy tłumaczy też pani Dyrektor ograniczenie liczby wolontariuszy.





i kolejne "tendencyjne" zdjęcie - jeden z pawilonów zbudowanych za 15 mln z




a to ze strony wolontariuszy;

5 lipca 2009 Wiadomość z ostatniej chwili. Od trzech dni, w lecznicy Anda, cierpi pies ze złamaną miednicą po potrąceniu przez samochód. Psa znalazł człowiek mieszkający w Zalesiu Górnym i zawiózł go do najbliższej, znanej mu lecznicy. Pies został zabrany ze skrzyżowania ul. Puławskiej i Ludwinowskiej. Od trzech dni czeka na pomoc Palucha, do którego zwróciła się lecznica Anda, nie mając możliwości leczenia rannego zwierzęcia. Już trzy dni czekamy na decyzję pani Dyrektor odnośnie umożliwienia transportu psa, ale pani Dyrektor zwleka gdyż nie udziel psu pomocy dopóki nie otrzyma dokumentów poświadczających, że pies jest z rejonu Warszawy.
Paluch ma 4 samochody, które stoją na terenie schroniska.
Czy pies dożyje pomocy?
Urzędnicy śpią spokojnie, a pies cierpi już trzeci dzień. Urzędnicy czekają na "papiery" i decyzje - bez tego nie można w naszym kraju pomóc cierpiącemu psu.



i następna fotka z sielankowego schroniskowego zycia




ze strony;

Wolontariusze są potrzebni!!!
Zauważają to czego nie zauważają pracownicy. Mają oczy szeroko otwarte na pogryzione psy, chore, w złym stanie fizycznym i psychicznym. Po programie wyemitowanym w TVP1 zaczynają się działania zmierzające do ograniczania wolontariatu. Już usłyszeliśmy pierwsze groźby o likwidacji wyprowadzania "na dowody", pojawiły się kolejne zakazy i utrudnienia... czekamy na dalsze kroki... Będziemy o nich pisać i pokazywać. Będziemy bronić naszych zwierząt.
I chociaż jesteśmy przez lata przyzwyczajeni do traktowania nas jak źródło wszelkiego zła na Paluchu to czujemy sie zaniepokojeni




Dziś mógł być piękny dzień. Gorące słońce i mnóstwo zapału wspaniałych ludzi, którzy bezinteresownie przyszli pozostawiając domy, wygodne fotele i zasłużony, weekendowy odpoczynek aby dać trochę radości i nadziei pieskom w ich strasznym schroniskowym życiu...
Było inaczej... Niektóre psy zostały w klatkach, a ich wolontariuszom powiedziano, że nie mają prawa wyprowadzać swoich podopiecznych...
Po 10 latach na Paluchu, ja, uodporniona przecież na wszelkie przeciwności jakie stwarzają wolontariuszom i zwierzętom ludzie pracujący w tym miejscu, doznałam chwili zwątpienia...
Tak bardzo nie chcę już więcej przekroczyć drzwi biura adopcji, tak bardzo nie chcę błagać więcej pani Dyrektor o łaskę dla tego czy innego psiaka, tak bardzo nie chcę tu więcej przyjść... Dość upokorzeń, bezduszności i bezsilności w niekończącej się walce z urzędnikami...
Jednak nie mogłabym spojrzeć w lustro gdybym zrezygnowała, zostawiła te bezbronne zwierzęta, które nie mają tu praw i będą tkwić za kratami przez wiele miesięcy, lat, do końca życia...
Podaruj mu chociaż spacer jeśli nie możesz dać godnego życia. To może być jedyny i ostatni spacer w jego życiu..


Posted

Dalej tendencyjne o tekstach nie wspomne:cool3: zwlaszcza o tym

"Myślę, że to bardzo dobry pomysł, jednak jestem gotowa zrezygnować ze swojej kamizelki na konto zaoszczędzenia pieniędzy na kastrację psów i suk.
To właśnie brak środków, zgodnie z informacją pani Dyrektor powoduje, że ten problem jest wciąż nierozwiązany.
Brak tych zabiegów powoduje dużo pogryzień i ciąż, a zabijanie szczeniaków to straszna sprawa...

Brakiem pieniędzy tłumaczy też pani Dyrektor ograniczenie liczby wolontariuszy.

Posted

Dziś kręcono kolejne filmy i ... znowu odpór schroniska...

A wszystko przez tego oto starszego boksia. Musieliśmy walczyć o spacer i o pozwolenie na zdjęcia.
Powiedziano nam, że nie wolno promować bo chory, bo chudy, bo ma być leczony w schronisku.

Na co czekamy? Aż umrze? Czy wtedy będziemy promować i zarzucać sobie, że nie zdążyliśmy?
Codziennie odchodzą psiaki w schronisku...

Czy Paluch się nigdy nie zmieni?








" class="ipsImage" alt="">




" class="ipsImage" alt="">


Temu zabroniono spacerów. Pozwolono jedynie leżeć na własnych odchodach.
To kaleka... już wiele lat na Paluchu...




A to skołunione suczysko? Co tydzień wolontariuszka wpisuje do zeszytu potrzebę strzyżenia.
I tak mija tydzień za tygodniem a ona cierpi...


Posted

Tej karmy psy nie chcą jeść. A są przeraźliwie głodne.
Rzucają się nawet na suchy chleb




W tym domku, nr 24, przez 4 lata bez przerwy siedział nasz Ret. Teraz to koszmarne miejsce zajął kolejny pies.







Właśnie tu, w tzw. skach, znajdują się głodne psy.

Posted

Jakos boksio jest u mnie na stronie i znam jego historie, owczarek zmienia miejsca i jakos nie bylo chetnych do wyprowadzania go, warto dokladnie dowiedziec sie dlaczego. Pies na skreconym lancuchu zdjecie zrobione tylko czy odkrecila :roll: raczej nie bo ja to zrobilam.
Styrzyzenie robi to tylko Asia opiekunka, ale widzialam ze inni wolontariusze tez potrafia, moze w niedziele sa bardziej zdolni:cool3:.
Karma, raz jest sucha raz puszki.
Domek nr.24 linienie nic prostszego wejsc i sprzatnac (tyle samo czasu pochlania robienie zdjec).
Kupy i rozsypana karma, kiedy caly czas jest w miskach psy moga dojadac stale pies w warunkach domowych przy zapewnionych spacerach trawi 8 godz w warunkach schroniskowych inaczej, a rozsypana karma:roll: wystarczy przejsc sie z innym psem obok to miski lataj w powietrzu.
Glodne psy, znam takie ktore poledwicy nie zjedza ale sucy chleb owszem.
I nie chce mi sie juz Ci odpisywac bo te wszystkie cytaty ze strony E smierdza mi na odleglosc, juz to przerabialam:cool3:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...