ciborka Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 Bertanika napisał(a):Przepraszam ale rozśmiesza mnie Pani - to znaczy że wszystkim wolontariuszom przychodzącym na Paluch, przy takim zakresie działań i stopniu zagrożeń - schronisko powinno jeszcze zapewnić socjal.........pewne działania rodzą skutki i określone zabezpieczenia.........są przecież także niebezpieczne profesje , gdzie pracownicy ze względu na ryzyko zawodowe, maja określone profity czy przywileje... to nie jest takie proste jak sie Pani wydaje...... Pani mogłaby co najwyżej zaofiarować schronisku jednorazowe wsparcie finansowe, a nabory odbywaja sie tam nieustannie ..... a kto poza dofinansowaniem miałby odpowiadać za ludzkie życie.....i ponosić koszty wypadków........przecież na tym terenie , przebywa także mnóstwo młodzieży i dzieci - wycieczki, akcje itp...... - sądząc po idealistycznych Pani pogladach............odnoszę wrażenie, że jest Pani jeszcze bardzo młodziutka ......jeszcze musi Pani nabyć troche doświadczenia............... Szkoda, że na przeszkoleniu mówią o tym jakie powinno być np. natężenie światła, a nie o tym jak zajmować się zwierzętami w Schronisku. Quote
ciborka Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 Aha i jestem wolontariuszką od ponad 2 lat, zajmuje się głównie dużymi psami, rottweilerami, ani razu nie zostałam pogryziona i nikt nie musiał płacić ani odpowiadać za moje leczenie etc. Jeśli przyprowadzam nowicjuszy to najpierw prowadzę ich do biura aby uzyskali pozwolenie, a później sama wyciągam im i psy z klatek i wprowadzam je z powrotem. Nie daję agresywnych, nieznajomych psów - może dzięki temu jeszcze nigdy żadna z tych osób nie uległa żadnemu "wypadkowi" w Schronisku. A na pozwoleniu pan z biura dopisywał swego czasu, że te osoby wychodzą pod moją opieką i ja za nie odpowiadam. Chyba nie rozumiesz mojego stanowiska - nie twierdzę, że na Paluch powinny przyjeżdżać tysiące przypadkowych osób, ale czy Twoim zdaniem humanitarne jest trzymanie zwierząt ściśniętych w małych klatkach czasami po 10 lat bez szansy na choć ten jeden spacer w tygodniu...? Nie zasługują na niego? Nie będzie mnie do jutra wieczorem, a może do niedzieli, więc życzę wszystkim miłego weekendu :) Quote
koosiek Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 [quote name='Bertanika']Jednakowoż Psi Anioł jak i to drugie schronisko, które podałaś jako przykład - starają się robić wszystko na miarę swych mozliwości - i to jest bardzo piękne - jednak sa to malutkie schroniska - zatem porównywanie ich z Paluchem jawi się absurdalnie..........a już wskazywanie tamtejszych bardzo skromnych baz w porównaniu z paluchowymi - jawi się izupełnie idiotycznie......a ponadto żle świadczy o wygłaszajacym podobne herezje..............Za słowa też trzeba być odpowiedzialnym !!! DROGA PANI - w zasadzie porównywać można wszystko - także to co skrajnie rózne - tylko trzeba umieć wyciągać wnioski......na tej płaszczyżnie raczej się już nie pozrozumiemy.......... Nie porównuję. Wczytaj się proszę jeszcze raz w mój post. Przeczytaj go, nie przebiegnij wzrokiem. Zastanów się, co tam napisałam. I może zauważysz, że chodziło o sprostowanie Twoich słów, nie o porównywanie obu baz. Co do ich jakości - napisałam już, że tego tematu nie będę kontynuować. Quote
groosia Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 mam potwierdzenie, ze to bedzie DRUGIE schronisko warszawskie (to na dudziarskiej, czy jakos tak :P) wiec jest moze szansa,ze w koncu zniknie przepych w schronisku. Quote
gagata Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 [quote name='Bertanika']Czyli wszystko odwrotnie proporcjonalnie do logiki - zawsze myślałam , że zwierzęta maja instynkt samozachowawczy ale jak widać schronisko Weronii jest szczególnie uprzywilejowane - bo tamtejsze psy są ulepione z innej gliny, albo może personel obdarzony jest magiczną, niebiańską mocą.....Tam wszystkie zwierzęta są całkowicie zgodne zatem zaaprobują wszelki dyskomfort To może wzięłaby Pani jeszcze trochę z innych schronisk , jak tak świetnie sobie Pani radzi przy max przepełnieniu........cóz to za różnica o 1000 pupilów więcej - ...............można przecież zawsze wesprzeć się pomocą - chętnych wolontariuszy Pachnie mi to niestety bałwochwalstwem.........To też fest ten zachwalany super-schron: Miau.PL :: Zobacz temat - Przytulisko gminne Wandy Jerzyk - skandal:(((( Quote
gagata Posted July 3, 2009 Posted July 3, 2009 [quote name='Bertanika']Czyli wszystko odwrotnie proporcjonalnie do logiki - zawsze myślałam , że zwierzęta maja instynkt samozachowawczy ale jak widać schronisko Weronii jest szczególnie uprzywilejowane - bo tamtejsze psy są ulepione z innej gliny, albo może personel obdarzony jest magiczną, niebiańską mocą.....Tam wszystkie zwierzęta są całkowicie zgodne zatem zaaprobują wszelki dyskomfort To może wzięłaby Pani jeszcze trochę z innych schronisk , jak tak świetnie sobie Pani radzi przy max przepełnieniu........cóz to za różnica o 1000 pupilów więcej - ...............można przecież zawsze wesprzeć się pomocą - chętnych wolontariuszy Pachnie mi to niestety bałwochwalstwem.........To też jest ten zachwalany super-schron: Miau.PL :: Zobacz temat - Przytulisko gminne Wandy Jerzyk - skandal:(((( Na wszelki wypadek podaje tez tytul wątku na portalu miau - Przytulisko gminne Wandy Jerzyk.... Quote
Kora Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 [quote name='ciborka']Szkoda, że Schronisko nie gwarantuje przeszkolenia z zakresu prawidłowego wyciągania psów z klatek, opieki nad psami agresywnymi czy reagowania w sytuacjach niebezpiecznych... Względy finansowe? Jakiś czas temu (jesienią ubiegłego roku) proponowałam zebranie środków i sfinansowanie takich zajęć, ale niestety spotkałam się z odmową. Nie wiem jak jest w inne dni tygodnia, ale w soboty jest tak, że jeśli przychodzi niedoświadczona osoba to wolontariusze bardziej doświadczeni pomagają wyciągać psy z klatek i wkładać, tak aby nie doszło do nieszczęścia... Zapytaj, osoby ze Swojej grupy (fundacja) czy byla kiedys na takim szkoleniu, a byly organizowane zapytaj kto kiedy pierwszy raz przyjechaly do Schroniska, wydawal im psa :\. Przeczytaj Regulamin Wolontariatu paragrafy: 14,16,23 i 29. To jest tez odpowiedz na Twoj post 477. Quote
boksereczkaa Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 W 2004 roku moja koleżanka upatrzyła sobie psa z Palucha. Zapiała jego nr i po kilku dniach przemyśleń kiedy decyzja już zapadła zadzwoniła do schroniska, aby dowiedzieć się czy dany pies jeszcze tam przebywa, ponieważ chce go adoptować. Pracownik schroniska odpowiedział, że pies o tym nr już został wyadoptowany. Pojechałyśmy, więc na Paluch w poszukiwaniu innego zwierzaka i przechodząc między boksami znalazłyśmy wcześniej upatrzoną sunię. Na szczęście dla niej wszystko skończyło się dobrze, ale mogło być inaczej i kolejny pies siedział by dalej w ciasnym kojcu, chudy, brudny i nie kochany i tylko dlatego, że pracownikowi schroniska ot tak poprostu się nie chciało. Kolejna historia miała miejsce w 2006 roku. Tym razem ja sama pojechałam do schroniska chcąc adoptować kota. Już na samym początku zaskoczona byłam tym, że o żadnym zwierzęciu nie mogę się właściwie niczego dowiedzieć, bo opiekunowie poprostu nic na temat tych zwierząt nie wiedzieli. Spodobała mi się bura kotka, jej oczy były w strasznym stanie, okropnie łzawiła. Zapytałam co jej jest i czy może to przejść również na inne zwierzęta. W odpowiedzi usłyszałam "nie wiem". Po konsultacji z weterynarzem okazało się, że jednak może, ale kotka została znowu wpuszczona do reszty zwierząt. W końcu zobaczyłam w małej klatce kotke schowaną w kącie. Była potwornie chuda i zaniedbana. Powiedziałam, że chcę właśnie ją. Całe szczęscie trafiłam akurat wtedy na Panią, która widocznie bardzo lubiła tą kotkę, bo bardzo mi później pomogła. Powiedziała szczerze, że ten kot nie pożyje w schronisku długo, dała jej ok 2 tyg czasu. Schron robił na niej tak okropne wrażenie, że mała nie chciała nic jeść, była osowiała. Przeszłam całą wojnę o to, aby pozwolono mi ją adoptować na umowę warunkową. Na początku nie wyrażano na to zgody, mówiąc że kotka nie jest wysterylizowana. Po kilku godz udało się. Kotka została wydana jako zwierzę ogólnie zdrowe, a w ciągu pierwszego tygodnia pobytu u mnie wydałam kilkaset złotych na jej leczenie... Teraz Myszkina leży mi na kolanach i mruczy, a gdyby nie mój i pewnej Pani zapał pewnie już dawno by jej nie było. W 2008r zawiozłam do schroniska worek karmy. O dziwo usłyszałam, że nikt tego ode mnie nie przyjmie, ponieważ nie mam paragonu ze sklepu... Karma wróciła razem ze mną. Jest to skandal, że osoby chcące adoptować zwierzę są zbywane. Co z tego, że umieszczają zdjęcia na swojej stronie, skoro gdy jest ktoś chętny na adopcje, to wtedy robi się wszystko, żeby go zniechęcić? I co to znaczy, że skoro schronisko nie ma pieniędzy to odrzuca jeszcze pomoc? Po cholere był im ten paragon? Przecież nie chciałam żadnego potwierdzenia, chciałam tylko pomóc... Quote
groosia Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 pierwsze slysze, ze jak ktos przychdozi z darami to wymagaja paragonu jeszcze;/ nie wiem ktoz cie tak zbyl,ale powinien w tym momencie na dywaniuku u pani dyrektor siedziec;/ bez sensu ;/ Quote
Kora Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 Az mi rece opadly czytajac post boksereczki, zwlaszcza z wiedzy o kotach a o paragonie nie wspomne. Quote
groosia Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 to bardzo dziwne;/ od kiedy to potrzebny jest paragon aby przyniesc dary;/ glupota!!! Quote
Bertanika Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 [quote name='koosiek']Bertaniko, faktycznie, Paluch posiada jaką taką bazę. Nie będę ciągnąć tego tematu, dodam jeszcze tylko: W tym tak dokładnie skrytykowanym przez Ciebie moim poście podałam przykład Psiego Anioła. No, ale Paluch jako jedyny w Polsce... :roll: Jeżeli chodzi o porównanie do supermarketu, to dla mnie nadal jest to sprowadzanie zwierząt do poziomu towarów. Absolutnie nie ma żadnego związku między jednym a drugim. Nikomu przecież nie zależy na tym, żeby puszkowanej kukurydzy było na półce dobrze, a po sprzedaży trafiła do domu, w którym będzie kochana i będzie się o nią dbało... [quote name='koosiek'] Taka baza działa częściowo w Józefowie, w Falenicy internetowa baza obejmuje WSZYSTKIE psy. Z doświadczenia wiem, że to świetny sposób promowania zwierzaków - sama znalazłam swojego przez taką bazę, moją tymczasowiczkę też rodzina wypatrzyła właśnie tam. Może na Paluchu nie byłoby to proste ze względu na ilość psów, ale na początku przynajmniej część - te z największymi szansami na adopcję, najpilniej szukające domów? - można by przedstawiać. Napisał koosiek Bertaniko, faktycznie, Paluch posiada jaką taką bazę. Nie będę ciągnąć tego tematu, dodam jeszcze tylko: W tym tak dokładnie skrytykowanym przez Ciebie moim poście podałam przykład Psiego Anioła. No, ale Paluch jako jedyny w Polsce... Napisał koosiek Nie porównuję. Wczytaj się proszę jeszcze raz w mój post. Przeczytaj go, nie przebiegnij wzrokiem. Zastanów się, co tam napisałam. I może zauważysz, że chodziło o sprostowanie Twoich słów, nie o porównywanie obu baz. Co do ich jakości - napisałam już, że tego tematu nie będę kontynuować. Co do meritum, to przypomnę – radziłaś Paluchowi aby wdrożył bazy danych ze zwierzętami dostępne w Internecie , tak jak to robią schroniska w Józefowie czy Falenicy. Udzielałaś porad nie wiedząc, że warszawskie schronisko takie bazy już od kilku lat posiada , Dodam jeszcze że Paluch tworzy także Katalogi fotograficzne z wydrukami zdjęciowymi -gdzie rejestruje na bieżąco wszystkie napływające zwierzęta – a osoby, które nie mają Internetu – mogą w schronisku skorzystać z tej formy ułatwiającej poszukiwania…… Udzieliłam Ci reprymendy, że to nie ładnie krytykować i doradzać, jeśli się nie ma jako takiego pojęcia o ocenianym podmiocie……… Sprawdziłam dokładnie obydwie wskazane przez Ciebie bazy w innych dwóch schroniskach – i to wspaniale , że te małe placówki wprowadzają takie systemy – ale uzmysłowiłam Ci - .że Paluch ma już od lat dużo większe bazy – co jest normalne gdyż jego dobrostan też jest znacznie większy………… Kiedyś schronisko Pod Psim Aniołem mieściło się w Józefowie – stąd z mojej strony nastąpiła drobna nieścisłość , za co przepraszam – natomiast wątek naszej rozmowy sprowadzał się do baz internetowych czyli do nieco innych kwestii - tak więc nie odwracaj uwagi od istoty dialogu……………. Nie ma potrzeby sprostowywania moich słów – to Ty powinnaś jednoznacznie zdementować, wygłaszane przez Siebie nieprawdy na tema Palucha – ale nawet nie będę próbowała egzekwować tego od Ciebie…….. bo przychodzi Ci to z dużym trudem……. PRZYPOMNĘ JESZCZE RAZ WARSZAWSKIE SCHRONISKO „NA PALUCHU” POSIADA NA WITRYNIE INTERNETOWEJ 4 BAZY DANYCH : Bazę kwarantannową – gdzie na bieżąco eksponowane są wszystkie napływające zwierzęta /każde przez okres 2 tygodni od daty przybycia / Bazę ze zwierzętami do Adopcji tzw. Kącik Adopcyjny i Ogłoszenia Czytelników „Zgubiono – Znaleziono” i Bazę ze zwierzętami Zaadoptowanymi z Kącika Adopcyjnego Zatem szkoda już czasu , na odstępstwa tematyczne ……… chyba wyczerpująco sprostowałam twoje błędne wywody……..Zanim zaczniesz kiedykolwiek coś krytykować sprawdź dokładnie .......żeby się nie kompromitować.......... Quote
Kostek Posted July 7, 2009 Author Posted July 7, 2009 [quote name='Bertanika'] Kiedyś schronisko Pod Psim Aniołem mieściło się w Józefowie ze jak przepraszam? krytykujesz innych a sama masz jakies info z kosmosu Quote
Bertanika Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 boksereczkaa napisał(a):W 2004 roku moja koleżanka upatrzyła sobie psa z Palucha. Zapiała jego nr i po kilku dniach przemyśleń kiedy decyzja już zapadła zadzwoniła do schroniska, aby dowiedzieć się czy dany pies jeszcze tam przebywa, ponieważ chce go adoptować. Pracownik schroniska odpowiedział, że pies o tym nr już został wyadoptowany. Pojechałyśmy, więc na Paluch w poszukiwaniu innego zwierzaka i przechodząc między boksami znalazłyśmy wcześniej upatrzoną sunię. Na szczęście dla niej wszystko skończyło się dobrze, ale mogło być inaczej i kolejny pies siedział by dalej w ciasnym kojcu, chudy, brudny i nie kochany i tylko dlatego, że pracownikowi schroniska ot tak poprostu się nie chciało. Kolejna historia miała miejsce w 2006 roku. Tym razem ja sama pojechałam do schroniska chcąc adoptować kota. Już na samym początku zaskoczona byłam tym, że o żadnym zwierzęciu nie mogę się właściwie niczego dowiedzieć, bo opiekunowie poprostu nic na temat tych zwierząt nie wiedzieli. Spodobała mi się bura kotka, jej oczy były w strasznym stanie, okropnie łzawiła. Zapytałam co jej jest i czy może to przejść również na inne zwierzęta. W odpowiedzi usłyszałam "nie wiem". Po konsultacji z weterynarzem okazało się, że jednak może, ale kotka została znowu wpuszczona do reszty zwierząt. W końcu zobaczyłam w małej klatce kotke schowaną w kącie. Była potwornie chuda i zaniedbana. Powiedziałam, że chcę właśnie ją. Całe szczęscie trafiłam akurat wtedy na Panią, która widocznie bardzo lubiła tą kotkę, bo bardzo mi później pomogła. Powiedziała szczerze, że ten kot nie pożyje w schronisku długo, dała jej ok 2 tyg czasu. Schron robił na niej tak okropne wrażenie, że mała nie chciała nic jeść, była osowiała. Przeszłam całą wojnę o to, aby pozwolono mi ją adoptować na umowę warunkową. Na początku nie wyrażano na to zgody, mówiąc że kotka nie jest wysterylizowana. Po kilku godz udało się. Kotka została wydana jako zwierzę ogólnie zdrowe, a w ciągu pierwszego tygodnia pobytu u mnie wydałam kilkaset złotych na jej leczenie... Teraz Myszkina leży mi na kolanach i mruczy, a gdyby nie mój i pewnej Pani zapał pewnie już dawno by jej nie było. W 2008r zawiozłam do schroniska worek karmy. O dziwo usłyszałam, że nikt tego ode mnie nie przyjmie, ponieważ nie mam paragonu ze sklepu... Karma wróciła razem ze mną. Jest to skandal, że osoby chcące adoptować zwierzę są zbywane. Co z tego, że umieszczają zdjęcia na swojej stronie, skoro gdy jest ktoś chętny na adopcje, to wtedy robi się wszystko, żeby go zniechęcić? I co to znaczy, że skoro schronisko nie ma pieniędzy to odrzuca jeszcze pomoc? Po cholere był im ten paragon? Przecież nie chciałam żadnego potwierdzenia, chciałam tylko pomóc... Cóż to za brzydki zwyczaj analizowania post factum sytuacji sprzed kilku lat - i obwiniania nie wiadomo kogo swymi wątpliwymi pretensjami......... Przyjmuje Pani formy dyskusji na poziomie bazarowego dialogu.... Nie dziwię się, że czasami trzeba ludzi zniechęcać - bo bardzo często ich pomysły są zupełnie bezmyślne a możliwości zajmowania się zwierzętami - wręcz żadne..... Adopcja to nie handel pietruszką, gdzie próbuje się wcisnąć za wszelką cenę produkt - adopcja to powinien być świadomy, przemyślany akt - a ludzie którzy przychodzą do schroniska - bardzo często poza dobrą wolą - nie wykazują skłonności do antycypowania w przyszłość...... Co do paragonów za dary - to nigdy nie spotkałam się tam z taką formą wymagań - raczej , praktykuje się formę wpisu darów do odpowiedniego rejestru - po to żeby Schronisko mogło wysłać podziękowanie Ofiarodawcy.......i po to żeby prowadzić statystyki napływu darów....... Quote
Bertanika Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 [quote name='ciborka']Szkoda, że Schronisko nie gwarantuje przeszkolenia z zakresu prawidłowego wyciągania psów z klatek, opieki nad psami agresywnymi czy reagowania w sytuacjach niebezpiecznych... Względy finansowe? Jakiś czas temu (jesienią ubiegłego roku) proponowałam zebranie środków i sfinansowanie takich zajęć, ale niestety spotkałam się z odmową. Nie wiem jak jest w inne dni tygodnia, ale w soboty jest tak, że jeśli przychodzi niedoświadczona osoba to wolontariusze bardziej doświadczeni pomagają wyciągać psy z klatek i wkładać, tak aby nie doszło do nieszczęścia... Pani chyba nie jest na bieżąco, już wiele lat temu były takie przeszkolenia jak działać w przypadkach wyjmowania zwierząt z boksów , jak reagować w ekstremalnych sytuacjach kiedy zwierzęta się gryzą - właśnie wtedy Kora w porozumieniu z Dyrekcją i Rektorem SGGW - zainicjowała taki cykl przeszkoleń......... Niestety wówczas osoby z Fundacji w której Pani działa - nie chciały skorzystać z udziału w tych przeszkoleniach ....... zawsze brakowało Im czasu i zawsze wątpiły w kwalifikacje organizatorów......... Obecnie jest podobnie wypisujecie Panie dyrdymały na witrynie - jakoby na szkoleniach omowiało się jak"powinna działać żarówka" ......... znowu wątpicie w kwalifikacje osób Przeszkalających - a obecnie w Przeszkoleniach biorą udział osoby mające do tego stosowne uprawnienia tj; Lekarze wet, Behawiorysta też z tytułem lekarza , firma Szkoląca w zakresie BHP i P/POŻ , Dyrektor schroniska w kwestii promocji i Koordynator Wolontariatu - w kwestii Regulaminu Wolontariatu - chyba nie ma w takim zestawie nic wątpliwego.......? Żeby było śmieszniej jedna z Pań z Waszej Fundacji , tak bardzo broniąc sie przed udziałem w schroniskowych Przeszkoleniach - nadal kwestionuje ich zasadność - tylko zapomniała - że gdyby nie ten rzekomy przymus i stosowna dokumentacja przeszkoleniowa - nie otrzymałaby dość pokaźnego odszkodowania z powodu wypadku jakiego doświadczyła na okoliczność pogryzienia przez zwierzę.....Szkoda, że przyjęła tę formę rekompesaty , korzystając z nabytych uprawnień w ramach tego Przeszkolenia.......a Innym osobom chciałaby Pani odebrać tę formę zabezpieczenia.....? No cóż wątpicie Panie w potrzebę organizowania takich przeszkoleń, próbując innym ograniczać taka możliwość ......... to wielka szkoda - ale nie możecie decydować za innych i Im odbierać takich uprawnień.........bo Oni jeszcze nie znaja specyfiki Palucha... Ciborka, mówisz że wychodzisz z groźnymi zwierzętami i jesteś tak wyedukowana, że nigdy dotychczas nic Ci sie nie stało - gratuluję i życzę żeby udawało Ci się dalej...........ale pamiętaj , że "nigdy" nie stanowi formy constans.........Większość z tutejszych ,długoletnich działaczy doświadczyło już zębów na własnej skórze..........mimo fachowości .............tutaj zdarzają się nieprzewidywalne sytuacje ........co jest normalne w tak okazałych skupiskach.............. Kto ma za takie przypadki odpowiadać - Ty czy dyrektor i koordynator......? ..Przyjęłaś nader prosty sposób myślenia.........ale na szczęście państwowa placówka , to nie folwark gdzie decyduje o przepisach przypadkowa osoba czy szeregowy pracownik typu koordynator......... Są jeszcze jednostki nadrzędne i kontrolne........Tak więc nie opowiadaj na swej witrynie obraźliwych niedorzeczności..........Pytania egzaminacyjne układane są zespołowo, a testy sprawdza firma zewnętrzna -żeby nie podejrzewano kogokolwiek o stronniczość ........a fe...... widać że macie skromniutka wiedze w zakresie zarządzania placówką budżetową .... Tu nie ma miejsca na prywatę.......... A odnośnie piesków z zaniedbana sierścia, to chyba wiesz, że wystarczy chwila - żeby zwierzę wytarzało się w ekskrementach i wodzie i juz będzie wygladało niezbyt elagancko... Myślę, że takie prace pielegnacyjne powinny być wykonywane także przez wolontariuszy....... Chyba w Regulaminie jest taki paragraf, który mówi o tym czym wolontariusze powinni sie zajmować............ Zatem krytyka wyglądu zwierząt rozpowszechniana przez Panie , świadczy także o niewydolności wolontariatu.....może warto trochę tych piesków podstrzyć, zamiast wytykać to innym Quote
ciborka Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Bertaniko, nie piszę, że jestem wszechwiedząca, na razie udało mi się uniknąć pogryzienia ponieważ staram się uważać. Wiem, że wypadki się zdarzają, szczególnie w takim miejscu jak schronisko. Nie będę komentować sytuacji sprzed kilku lat i mnie nie dotyczących, po prostu nie wiem jak było i nie będę w to wnikać ponieważ nie mam na to czasu. A jeśli Ci się nie podobają "dyrdymały" na stronie wolontariuszy to po prostu tam nie wchodź. To jest prywatne zdanie autorki, które ma prawo wypowiadać, tak jak Ty masz prawo wypowiadać się tutaj, choć nie wszyscy Twoje zdanie podzielają. Quote
_ogonek_ Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Bertanika, ale nawet takie infroamcje są ważne, przecież w TV Paluch tak bardzo "cierpi" że psy w wakacje itd. a tu pomocy nie chce przyjąć dla mnie to jest śmieszne. Quote
boksereczkaa Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Bertanika napisał(a):Cóż to za brzydki zwyczaj analizowania post factum sytuacji sprzed kilku lat - i obwiniania nie wiadomo kogo swymi wątpliwymi pretensjami......... Przyjmuje Pani formy dyskusji na poziomie bazarowego dialogu.... Nie dziwię się, że czasami trzeba ludzi zniechęcać - bo bardzo często ich pomysły są zupełnie bezmyślne a możliwości zajmowania się zwierzętami - wręcz żadne..... Adopcja to nie handel pietruszką, gdzie próbuje się wcisnąć za wszelką cenę produkt - adopcja to powinien być świadomy, przemyślany akt - a ludzie którzy przychodzą do schroniska - bardzo często poza dobrą wolą - nie wykazują skłonności do antycypowania w przyszłość...... Co do paragonów za dary - to nigdy nie spotkałam się tam z taką formą wymagań - raczej , praktykuje się formę wpisu darów do odpowiedniego rejestru - po to żeby Schronisko mogło wysłać podziękowanie Ofiarodawcy.......i po to żeby prowadzić statystyki napływu darów....... Przede wszystkim opisywane przeze mnie sytuacje nie wydarzyły się w jednym roku, a w ciągu kilku lat, ostatnia miała miejsce rok temu, a więc nie tak dawno. Poza tym świadczy to o tym, że na Paluchu dzieje się źle nie od dzisiaj i nie wiele się zmienia. Kolejna sprawa to czy uważasz, że moje pretensje są wątpliwe? Sam fakt wydania chorego kota jako zdrowe zwierze jest conajmniej nie na miejscu. Na to wszystko mam dowody w postaci dokumentów z lecznicy. Co tak strasznie Panią uraziło, że swteidza Pani, że podejmuje się dialogu na poziomie bazarowym? Czy ma Pani tylko ochotę kogoś obrazić? Muszę przyznać, że słabo to Pani wychodzi... Mój post przede wsztkim nie był żadną formą dialogu, był to monolog. Opisałam jedynie moje doświadczenia związane z Paluchem. Zgadzam się z tym, że nie każdy powinien móc adoptować zwierzę, ale na jakiej podstawie mnie chciano do tego zniechęcić? Nikt nie przeprowadził przecież rozmowy przed adopcyjnej, dopóki nie podpisałam umowy nie wiedzieli nawet, że posiadam już inne zwierzęta. Chcieli zniechęcić bo co? Bo nie spodobały im się moje oczy? Wtedy kiedy ja walczyłam o prawo do adopcji mojej kotki, przyszedł też mężczyzna, lekko podpity, chciał adoptować biało czarnego kocura. Powiedział, że kot ma być prezentem dla koleżanki, ale nie miał ze sobą dowodu. Powiedziano mu natomiast, żeby wrócił z dokumentem. Czy przypadkiem nie jest tak, że osoba chcąca adoptować zwierzę musi zgłosić się osobiście? Co do przywiezionej przeze mnie karmy, to ja również nie spotkałam się wcześniej z czymś takim,a nie był to pierwszy raz kiedy zawoziłam tam dary. Tym bardziej byłam zaskoczona tą sytuacją. Pani Droga Bertaniko uważa, że na Paluchu nie dzieje się nic złego. Atakuje Pani każdego kto uważa, że jest inaczej. Skąd jednak biorą się te wszystkie zakazy? Skąd wzięły się zdjęcia poranionych zwierząt? Wolontariuszki same je krzywdziły, aby zrobić na złość dyrekcji? Ja zdaję sobie sprawę z tego, że żadne schronisko, choćby miało najlepszą opinię, nigdy nie będzie odpowiednim miejscem dla żadnego zwierzęcia, a schronisko na Paluchu jest przepełnione, nie ma funduszy itd., ale są ludzie, którzy chcą to zmieniać, chcą pomagać i robią to bezinteresownie, a władze zamiast takie osoby wspierać i zachęcać do działania, robią wszystko, żeby utrudniać im pracę. Quote
groosia Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 [quote name='Bertanika'] Żeby było śmieszniej jedna z Pań z Waszej Fundacji , tak bardzo broniąc sie przed udziałem w schroniskowych Przeszkoleniach - nadal kwestionuje ich zasadność - tylko zapomniała - że gdyby nie ten rzekomy przymus i stosowna dokumentacja przeszkoleniowa - nie otrzymałaby dość pokaźnego odszkodowania z powodu wypadku jakiego doświadczyła na okoliczność pogryzienia przez zwierzę.....Szkoda, że przyjęła tę formę rekompesaty , korzystając z nabytych uprawnień w ramach tego Przeszkolenia.......a Innym osobom chciałaby Pani odebrać tę formę zabezpieczenia.....? a coz to za informacje, skad masz takie? Kto z fundacji zostal pogryziony....nie rozumiem, skad masz dojscie do takich informacji, skoro nawet większosc wolontariuszy o takich rzeczach nie wie. Skad takze wiesz, ze przyjela pieniadze? Nie rozumiem....na takie oskarzenia trzeba posiadac jakies dowody, czy Ty takowe posiadasZ? chetnie sie dowiem wiecej o tej sprawie, jezeli jestes w stanie przytoczyc mi konkretne, prawdziwe informacje. Quote
_ogonek_ Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 biertanika to wez to napisz fdzie indziej a nie w tak smieszny sposob sie odgrywasz :/ Quote
Kora Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 [quote name='ciborka']Bertaniko, nie piszę, że jestem wszechwiedząca, na razie udało mi się uniknąć pogryzienia ponieważ staram się uważać. Wiem, że wypadki się zdarzają, szczególnie w takim miejscu jak schronisko. Nie będę komentować sytuacji sprzed kilku lat i mnie nie dotyczących, po prostu nie wiem jak było i nie będę w to wnikać ponieważ nie mam na to czasu. A jeśli Ci się nie podobają "dyrdymały" na stronie wolontariuszy to po prostu tam nie wchodź. To jest prywatne zdanie autorki, które ma prawo wypowiadać, tak jak Ty masz prawo wypowiadać się tutaj, choć nie wszyscy Twoje zdanie podzielają. Strona ta ktora mienic sie moze blogiem autorki, wnosila duzo dobrego jednak wiecej ostatnimi czasy zlego, jakos dziwnie dziala na zasadzie kar i nagrod zaleznie od humoru lub atmosfery w czasie wizyt w Schronisku. Na swojej stronie z data 6.07 umiescial tekst "UWAGA - ZAWIESZA SIĘ FORMĘ WYPROWADZANIA ZWIERZĄT NA SPACERY, ZA OKAZYWANIEM DOWODU TOŻSAMOŚCI – ZE WZGLĘDU NA OBOSTRZENIA FIRMY UBEZPIECZENIOWEJ - / CZYLI WSTRZYMUJEMY WSPÓŁPRACĘ Z TZW. – OSOBAMI NIEUPRAWNIONYMI / " Powyższy komunikat jest niezgodny z prawdą gdyż zgodnie z par. 46. 1. (13) Wolontariuszowi mogą przysługiwać świadczenia zdrowotne na zasadach przewidzianych w przepisach o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. 2. Wolontariuszowi przysługuje zaopatrz Art.enie z tytułu wypadku przy wykonywaniu świadczeń, o których mowa w art. 42, na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem ust. 3. Wolontariuszowi, który wykonuje świadczenia przez okres nie dłuższy niż 30 dni, korzystający zobowiązany jest zapewnić ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. Proszę spojrzeć na punkt 3. Z tego wynika, że jak umowa podpisana jest na dłużej niż 30 dni to schronisko nie musi zapewnić ubezpieczenia od wypadków. Na tej zasadzie działają też fundacje. To moze przyslugiwac, ale nie musi i dobrze bo 59 razy 224.00 to sporo. 6.3. Ubezpieczenie zdrowotne: "Inaczej przedstawia się sytuacja z ubezpieczeniem zdrowotnym. W takim przypadku zgodnie z art. 46 ust. 1 wolontariuszowi mogą przysługiwać świadczenia zdrowotne na zasadach przewidzianych w przepisach o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Stosownie do art. 11 ust. 1a ustawy z dnia 23 stycznia 2003 r. o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia (Dz. U. 2003, Nr 45, poz. 391 ze zm.) korzystający może zgłosić wolontariusza do ubezpieczenia zdrowotnego, jeżeli nie jest on objęty ubezpieczeniem zdrowotnym z innego tytułu. Przepis ten oznacza, iż praktyce od woli korzystającego zależeć będzie czy składka na ubezpieczenie zdrowotne dla wolontariusza będzie odprowadzana. Pamiętać jednak należy, że w przypadku, gdy korzystający zdecyduje się zgłosić wolontariusza do ubezpieczenie zdrowotnego, to on a nie wolontariusz będzie opłacał składki. Składki na ubezpieczenie zdrowotne opłaca korzystający od podstawy wymiaru odpowiadającej najniższemu miesięcznemu wynagrodzeniu. Zgodnie z art. 11 ust. 4a ustawy o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym Funduszu Zdrowia, wolontariusz zostanie objęty ubezpieczeniem zdrowotnym z dniem określonym w umowie zawartej przez korzystającego z Funduszem, a przestaje być nim objęty z dniem rozwiązania umowy lub po upływie miesiąca nieprzerwane zaległości w opłacaniu składek. Składka na ubezpieczenie zdrowotne jest odprowadzana do Narodowego funduszu Zdrowia za pośrednictwem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeżeli zatem korzystający zgadza się odprowadzać składkę na ubezpieczenie zdrowotne dla wolontariusza, wówczas to on, a nie wolontariusz, powinien zarejestrować wolontariusza w Narodowym Funduszu Zdrowia." A tu o ubezpieczeniu jakie posiadamy my wolontariusze i kazdy odwiedzajacy Schronisko wykupione w TU ALLIANZ Polska S.A. i jak wiadomo (bo kazdy kto ma np.samochod wie im wiecej wypadkow tym drozsza skladka OC) 6.2. Ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej: "Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie nie reguluje przedmiotu ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, ale ponieważ wolontariusz jest stroną umowy cywilnoprawnej jaką jest porozumienie, może odpowiadać on za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania wynikające z tej umowy bądź za czyny niedozwolone. W związku z powyższym warto rozważyć czy przy konkretnym świadczeniu korzystający nie powinien ubezpieczyć wolontariusza od odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczyć może się także sam wolontariusz. Niemniej jednak decyzja o ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej jest decyzją fakultatywną stron porozumienia wolontariackiego." Quote
Kora Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Groosia :crazyeye: co Ty nie wiesz ze jestes ubezpieczona w ALLIANZ, a myslisz ze wpisywanie sie do zeszytu gosci i wolontariuszy to tak sobie:roll:. Quote
Bertanika Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 [quote name='ciborka']Bertaniko, nie piszę, że jestem wszechwiedząca, na razie udało mi się uniknąć pogryzienia ponieważ staram się uważać. Wiem, że wypadki się zdarzają, szczególnie w takim miejscu jak schronisko. Nie będę komentować sytuacji sprzed kilku lat i mnie nie dotyczących, po prostu nie wiem jak było i nie będę w to wnikać ponieważ nie mam na to czasu. A jeśli Ci się nie podobają "dyrdymały" na stronie wolontariuszy to po prostu tam nie wchodź. To jest prywatne zdanie autorki, które ma prawo wypowiadać, tak jak Ty masz prawo wypowiadać się tutaj, choć nie wszyscy Twoje zdanie podzielają. No tak demokracja dała nam wiele praw, tylko, że nie wszyscy potrafią z nich właściwie korzystać....... Na szczęście internetowi prawnicy, zaczęli dostrzegać, tę werbalną swawolę , czyniącą wiele spustoszenia w umysłach ..... Powoli biorą się za rózne dziedziny i ograniczanie tych dość wyuzdanych przywilejów .........Tak swoją drogą to dotychczas każdy miał prawo pisać w internecie co mu się rzewnie podoba ........ale należy pamiętać, że to prawo swobody - to obecnie dość grząski grunt bo Ci , którzy mogą się poczuć zniesławieni , paradoksalnie mają przecież dość szerokie mozliwości - aby zamknąc niektórym paszcze - właśnie na drodze prawnej............ Na miejscu Palucha zrobiłabym to , bo ten nieobliczalny i bezrozumny potok interpretacji i inwektyw - jawi sie dość szkodliwie nie tylko dla tych bezpośrednio dotknietych nieodpowiedzialną filozofią autorów- ale także dla tych , którzy dopiero budują sobie spojrzenie na świat...... Jeśli Pani myśli że prawo obejmuje tylko czyny , to się Pani grubo myli ...........słowa odbiegające od stanu faktycznego czyli kłamstwa, też podlegają prawnej ocenie......... Radziłabym jednak, zastanawiać się nad tym co Pani pisze, bo słowa to nie fruwate pszczoły....... mimo swej ulotności pozostawiają trwałe ślady nie tylko w umysłach, ale także na papierze i w przestrzeni wirtualnej...... CIEMNOTA ZAWSZE JEST BARDZO NIEBEZPIECZNA i TU POSŁUŻĘ SIĘ CYTATEM ZE STRONY KTÓRĄ PANI PROWADZI WWW. PSY.WARSZAWA.PL CYT. "UWAGA - ZAWIESZA SIĘ FORMĘ WYPROWADZANIA ZWIERZĄT NA SPACERY, ZA OKAZYWANIEM DOWODU TOŻSAMOŚCI – ZE WZGLĘDU NA OBOSTRZENIA FIRMY UBEZPIECZENIOWEJ - / CZYLI WSTRZYMUJEMY WSPÓŁPRACĘ Z TZW. – OSOBAMI NIEUPRAWNIONYMI / " Powyższy komunikat jest niezgodny z prawdą gdyż zgodnie z par. 46. 1. (13) Wolontariuszowi mogą przysługiwać świadczenia zdrowotne na zasadach przewidzianych w przepisach o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. 2. Wolontariuszowi przysługuje zaopatrz Art.enie z tytułu wypadku przy wykonywaniu świadczeń, o których mowa w art. 42, na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem ust. 3. Wolontariuszowi, który wykonuje świadczenia przez okres nie dłuższy niż 30 dni, korzystający zobowiązany jest zapewnić ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków. Proszę spojrzeć na punkt 3. Z tego wynika, że jak umowa podpisana jest na dłużej niż 30 dni to schronisko nie musi zapewnić ubezpieczenia od wypadków. Na tej zasadzie działają też fundacje. PODWAŻA PANI ZASADY BEZPIECZEŃSTWA OBOWIĄZUJĄCE W TAK SPECYFICZNYM MIEJSCU JAKIM JEST SCHRONISKO. DROGA PANI ISTNIEJE WIELE FORM UBEZPIECZEŃ , A WIDOCZNIE SCHRONISKO WYBRAŁO TAKĄ, KTÓRA MU NAJBARDZIEJ ODPOWIADA - UBEZPIECZENIA ZDROWOTNE O KTÓRYCH PANI WSPOMINA TO ZUPEŁNIE INNA BAJKA.....JAKBY NA TO NIE PATRZEĆ PRZESZKOLENIE WOLONTARIUSZY TO OBOWIĄZEK - BO PRZECIEŻ NIE CHODZI O TO ŻEBY POSZKODOWANI OTRZYMYWALI REKOMPENSATY FINANSOWE ZA USZCZERBEK NA ZDROWIU - LECZ O TO ABY STARAĆ SIĘ UNIKAĆ TAKICH NIESZCZĘŚĆ.........A JEŚLI JUŻ DO NICH DOJDZIE TO NA SZCZĘŚCIE JEST WŁAŚCIWE UBEZPIECZENIE Quote
ciborka Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 A tak się składa, że to nie ja piszę stronę - widzę, że jest Pani niedoinformowana :) Ale popieram w całej rozciągłości. Quote
Bertanika Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 groosia napisał(a):a coz to za informacje, skad masz takie? Kto z fundacji zostal pogryziony....nie rozumiem, skad masz dojscie do takich informacji, skoro nawet większosc wolontariuszy o takich rzeczach nie wie. Skad takze wiesz, ze przyjela pieniadze? Nie rozumiem....na takie oskarzenia trzeba posiadac jakies dowody, czy Ty takowe posiadasZ? chetnie sie dowiem wiecej o tej sprawie, jezeli jestes w stanie przytoczyc mi konkretne, prawdziwe informacje. Przypadkowo byłam świadkiem tego wypadku .... Jakie to jest oskarżenie.....przyjęcie odszkodowania nie jest przecież przestępstwem...............chyba że........... to tylko stwierdzenie faktu - że owa osoba skorzystała z polisy ubezpieczeniowej schroniska .......no i słusznie skoro była zarejestrowanym wolontariuszem..... wie o tym cała Warszawa........NIESTETY , NIE MOGĘ UPUBLICZNIĆ SZCZEGÓŁÓW TEGO WYPADKU ZE WZGLĘDU NA USTAWĘ O OCHRONIE DANYCH OSOBOWYCH - ale może osoba owa sama ujawni szczegóły tego zdarzenia, przecież warto dzielić się z Przyjaciółmi życiowymi doświadczeniami nawet bolesnymi , ma to walor edukacyny. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.