Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kto i na jakiej podstawie przeprowadza kontrole w takim schronisku jak to o ktorym mowa?
Znam sprawe, gdzie swir (autentycznie!) i jednoczesnie oprawca dla zwierzat co rusz pisze donosy do najwyzszych mozliwych instancji na jedna z organizacji prozwierzecych i... wszystkie te instancje kontroluja te niedochodowa organizacje.
Mysle, ze takie kontrole moglyby wiele wyjasnic.

  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ze strony wolontariuszy - 2008 rok !!!!!!!

Dwa nasze rottweilery (942/08 i 601/08) nie żyją. Trzeci - 609/08 trafił do geriatrium - dlaczego? Dwa na raz... Ile jeszcze psów, o których nie wiemy zakończyło życie i dlaczego?
W pawilonach wciąż przez rzadkie kraty okaleczają się psy. Nic się z tym nie robi. Tylko dokłada się psy - po 5, po 6, po8... Odgryzają sobie łapy i ogony. Cierpią a szpital zapełnia się cierpiącymi zwierzętami wymagającymi długiego i kosztownego leczenia. Gdy prosimy o zabezpieczenie słyszymy, że projektant nie zgadza się. Nie zgadza się też na pobudowanie wybiegów dla szpitala aby zwierzęta nie musiały załatwiać się w klatkach szpitalnych gdyż ważniejsze są trawniki niż dobro zwierząt.
Zbudowano schronisko BUBEL Złe odprowadzanie wody w pawilonach, brak zadaszenia nad wybiegami, niebezpieczne kraty pozwalające na zagryzanie się i okaleczanie się zwierząt, łamiące się na ostre kawałki źle funkcjonujące bramki i wiele wiele innych wad...
Po prostu bubel, za który parę osób wzięło gigantyczne pieniądze. 15 milionów złotych kosztowały nas podatników pawilony, które generują ogromne koszty i cierpienie zwierząt.
JEŚLI CIERPIENIE ZWIERZĄT NIE PRZEMAWIA DO URZĘDNIKÓW TO POWINIEN PRZEMÓWIĆ RACHUNEK EKONOMICZNY.
Protestujemy. Nie zgadzamy się na niegospodarność oraz obojętność władz miasta wobec nieprawidłowości w schronisku a także całkowite lekceważenie podstawowych praw zwierząt - w tym prawa do godnego życia i bezpieczeństwa !



Na Paluchu psy przebywają w maleńkich klatkach i i często w dużym zagęszczeniu. Jedynym ratunkiem dla ich psychiki i ulżeniem w ciężkiej doli, w tych nienaturalnych warunkach są wolontariusze. Niestety Dyrekcja nie jest specjalnie zainteresowana zwiększeniem liczby wolontariuszy. Już kilkanaście podań czeka... i wciąż przybywają nowe... A psy wyją z tęsknoty za trawą, dostają klaustrofobii z zamknięcia i braku ruchu oraz braku kontaktu z człowiekiem.


Przepełnienie Na Paluchu jest ogromne. Prosimy aby w tej wyjątkowej sytuacji trochę poluzować surowe procedury adopcyjne. Dziś znowu byłam świadkiem odmówienia adopcji. A ten duży psiak, kaukaz zwolniłby całą klatkę. PROCEDURY SĄ ŚWIĘTE I NIEPRZYJAZNE - POWODUJĄ PRZEPEŁNIENIE.
Widziałam dziś w pawilonie 4 duże psy stłoczone po 6 i 7 w maleńkich boksach. A tu bilbordu jak nie ma tak nie ma, za mało promocji i za dużo odmawiana i utrudniania adopcji..



Niestety, wróciłam z urlopu i czekały na mnie same złe wieści. Ogryzek zniknął.XXXX długo nie mogła dowiedzieć się co się z nim stało. Zbywano ją nieprawdziwymi informacjami. Często jesteśmy tak traktowani w biurze adopcji schroniska. Nie udziela nam się informacji lub po prostu oszukuje.
A prawda jest smutna - zniknął. Tak po prostu rozpłynął się... Jak wiele innych piesków.... Oficjalna informacja - w czasie burzy uciekł... Domyślam się, że nie żyje. Ten biedny piesek wiele przecierpiał w schronisku. Wiele razy był gryziony przez inne psy gdyż tak go lokowano. Trafiał kilka razy do szpitala gdzie w maleńkiej ciemnej klatce czekał na nas jak na zbawienie a gdy przychodziliśmy odmawiano wydania go na spacer... Ogryzek tak dużo przecierpiał nie tylko przez tych, którzy go kiedyś porzucili ale i przez tych, którzy powinni mu pomóc, dać bezpieczeństwo i szansę na lepsze życie. Zawiedli go ludzie. Żegnaj Ogryzku. Schronisko to przecież bardzo niebezpieczne miejsce. A my nie zdążyliśmy ci pomóc.
W ogóle w sobotę było Na Paluchu smutno. Mało wolontariuszy, zniechęcanie a czasami wręcz szykanowanie tych, którzy jeszcze są, mało adopcji i psy brodzące we własnych odchodach. To ostatnio coraz częściej się zdarza.
Za mało pracowników, za mało wolontariuszy, za mało działań schroniska aby poprawić los psiaków. I tylko słyszymy wciąż od Dyrekcji - my nie usypiamy, jesteśmy dobrzy.... A przecież zagryzanie, ucieczki, nieleczone choroby... to ukryta i okrutna eutanazja.
I w ten słoneczny czas dla ludzi, psom jest coraz smutniej. Pomóżcie.


zródło www.psy.warszawa.pl



Czy nadal będziecie usiłować nam wmówić, że całe zło na Paluchu to wina Urzędu ??? Bałaganu z gruntami ???

Dorota Smith

Posted

tegoroczny artykuł w ŻW -


Paluch pęka w szwach
Życie Warszawy | 10.3.2009 | rubryka: Wydarzenia | strona: 5 | autor: -Piotr Szymaniak

ZWIERZĘTA Schronisko na Paluchu jest przepełnione, a zwierzęta żyją w skandalicznych warunkach
- alarmują ekolodzy. - Daj Boże, żeby w innych schroniskach było tak dobrze, jak u nas - mówi
szefowa schroniska.
Na Paluchu przebywa 2,3 tysiąca zwierzaków, choć schronisko jest przystosowane najwyżej do 500.
Rocznie przewija się przez nie 4,5 tys. kotów i psów.
- To wszystko powoduje, że warunki, w jakich przebywają czworonogi, są skandaliczne -mówi Elżbieta
Lipińska z Fundacji na rzecz Zwierząt Przytul Psa. - Maleńkie klatki, brak kontaktu z człowiekiem
powodują, że stłoczone psy dziczeją. Dochodzi do pogryzień i zagryzień.
Wolontariusze pomagający w schronisku przygotowali raport na temat sytuacji zwierząt. Zwracają w
nim uwagę na fatalny stan pawilonów. „Nie spełniają one podstawowych wymogów higienicznosanitarnych
oraz bezpieczeństwa. Złe odpływy skutkują gromadzeniem się szamba, w którym brodzą
zwierzaki. W efekcie psy często chorują, co pociąga za sobą konieczność kosztownego i
długotrwałego leczenia“ - piszą.
Wanda Dejnarowicz, dyrektor Schroniska na Paluchu, przyznaje, że klatki wymagają modernizacji, ale
twierdzi, że obrońcy zwierząt przesadzają. - Mamy problem z odwodnieniem, ale kałuże są też przy
ratuszu - mówi. - Wiadomo, że po deszczu woda może stać w niektórych klatkach, ale ją
odpompowujemy. Być może niedługo uda się ten problem rozwiązać. Po za tym przeprowadzane
regularnie kontrole np. powiatowego lekarza weterynarii nie wykazują nieprawidłowości. Jak
zaznaczają autorzy raportu, wielu z tych problemów można by uniknąć, gdyby proces adopcyjny w
schronisku przebiegał sprawniej.

-A ciągle jest tak, że więcej psów trafia do schroniska, niż z Palucha do adopcji -mówi Lipińska.
W ubiegłym roku liczba adopcji w stosunku do przyjęć wynosiła83 proc. Pracownicy schroniska, w
przeciwieństwie do wolontariuszy, uznają to za dobry wynik.
-Nie możemy wpychać nikomu psów, to nie są rzeczy - wyjaśnia Dejnarowicz. -Przecież nie dam
dresiarzowi groźnego amstafa. W momencie, gdy powiemy potencjalnemu chętnemu, że po adopcji
będziemy robić wywiad środowiskowy, taki „miłośnik zwierząt“ jest już za furtką.
Raport zamieszczony jest na stronie Strona o bezdomych zwierzakach....



Odpowiedź na artykuł Dyrektor Schroniska Na Paluchu:
W artykule autorstwa Pana Piotra Szymaniaka pt. ”Paluch pęka w szwach” (śycie Warszawy,
10.03.2009r.) znalazły się nieprawdziwe informacje.
Nie jest prawdą, że „schronisko jest przystosowane najwyżej do 500 (psów)”. Tylko część
zmodernizowana /1ha/ należąca do m.st. W-wy jest przewidziana na 700 psów i 158 kotów , a na tym
terenie przebywa ok. 860 psów i 72 koty.
Ponadto schronisko „Na Paluchu” użytkuje dodatkowe 3ha terenu, użyczone bezpłatnie przez Porty
Lotnicze. Przebywa tam 1387 psów w 529 boksach.
Nieprawdą jest również, że w Schronisku psy „dziczeją”. Podlegają one socjalizacji - w trudnych
przypadkach jest wzywany behawiorysta, a sam wskaźnik adopcji mówi , że psy są zsocjalizowane /

83% względem napływu/, a przecież wśród napływających są nie tylko stare i chore, ale także takie,
które nigdy nie widziały smyczy. W ubiegłym roku zostało zaadoptowanych 2.930 piesków i 342 koty.
W ramach wyjaśnienia, które nie wchodzi w skład sprostowania, chciałabym zaznaczyć, że na dzień
dzisiejszy przebywa 426 psów, które muszą przebywać osobno - są to psy należące do ras
agresywnych - dlatego też w niektórych boksach jest więcej niż 3 pieski. Średni wskaźnik
zagęszczenia, który także sprawdza Powiatowy Inspektor Weterynarii - to 2,4.
Schronisko posiada dokumentację jednostek nadzorujących, które mają do tego uprawnienia i
kompetencje i potwierdzają dobry stan warunków przebywających tu zwierząt. Schronisko było
wybudowane i zaprojektowane według standardów unijnych. Trudny teren powoduje, że czasami w
boksach stoi woda, ale jest ona każdorazowo usuwana przez pracowników. Na dzień dzisiejszy, po
wykonanej ekspertyzie – będzie wykonana korekta odpływu wody, która zbiera się po ulewnych
deszczach.
Na ilość zwierząt, która przybywa nie mamy wpływu. Zgodnie ze statutem musimy przyjąć każde
zwierzę bezdomne z terenu m.st. W-wy.

Dorota Smith



.

Posted

z ogólnodostępnych for internetowych:

o kotach - i przy okazji pytanie - co się stało z kociarnią ?????


Koty na Paluchu są dla mnie nie wiadomą. nie wiem dokładnie ile ich jest ale budynek kociarni zajmowany jest również przez psy, więc nie wiem gdzie mieszczą się wszystkie koty. Większość jest chora = nie do adopcji. Na Paluchu wychodzę z psami. W okresie letnim ze strachem wchodzę do biura bo boję się wypatrzeć jakieś kocie maluchy. Wydaje się że pp to nie jest odosobniony przypadek na Paluchu. Co do chęci współpracy z wolontariuszami (ja sama jeżdżę od 6 lat) - W zeszłym roku jakaś babka przywiozła kociaki (5 szt.), maluszki, na Paluch. Nie wiem ile miały, może ok. 4 tyg. Pomimo, że nie za bardzo miałam warunki na 5 kotów postanowiłam je wziąć. I kiedy przekonałam rodzinę schronisko powiedziało, że NIE. Nie mogę ich zabrać do siebie jako dt i nie mogę adoptować 5. Nie przemawiały do nich argumenty, że takie maleństwa szybko coś złapią, a w schronisku mają sporą szanse na zachorowanie w przeciwieństwie do mojego mieszkania... Do dziś żałuję, że po prostu nie wyszła z nimi ze schroniska.

Paluch zrobił się popularniejszy w ostatnich latach, więc spodziewam się, że dużo osób będzie przynosić tam kociaki + eko patrol. Ale i dużo osób przychodzi tam PO kociaki. W ostatnią niedzielę widziałam dwa wyadoptowane maleństwa (mam nadzieję, że nie skończą jak kociak Nualla). Czy nie było by pięknie gdyby schronisko podpisało jakieś umowy z potencjalnymi dt, przeglądały u siebie (wet) kociaki zaraz po ich przybyciu a poźniej kontaktowali się z dt i jak najszybciej oddawały je. Można poświęcić ścianę w biurze na informacje o kotach z dt. Ale ja tam nie widzę chęci współpracy za to widzę chęć gromadzenia zwierząt.






Skoro to napisałaś, to napiszę, że byłam tam już dość dawno.. Z jeszcze jedną osobą z Puchatkowa..
Proponowałam współpracę w odniesieniu do kotów długowłosych.. bo im jest trudniej..
Opowiadałam o tym co robimy i powiedziałam jak możemy pomóc..

Skutek jest taki, że lepiej nie mówić..

Dowiedziałyśmy się, nieco później że jesteśmy podejrzanym pseudozwiązkiem, który chce pokątnie zajmować się handlem persami ze schroniska.. i na tym zarobić..
Cytat dosłowny..

Dorota Smith

Posted

z ogólnodostępnych for internetowych :


Jakiś czas temu z siostrą zawiozłyśmy z wypadku potrąconego młodego kotka na Paluch, w nocy czekałyśmy na przyjęcie kotka do schronu jakieś 2 godziny, kocio miał pęknięta żuchwę, odgryziony języczek, nie był połamany, ale z nosa wystawał krwawy balon, wtedy w nocy nie umiałyśmy inaczej mu pomóc niż odwieść do schronu.......
przyjął go w końcu weterynarz (młody chłopak) wsadził do kontenerka i postawił na szafce- wszystko to w gabinecie, dookoła chore konające koty z wypadków i zwłoki psa. Nic mu nie podał, miał obserwować, prosiłyśmy naiwne żeby mu pomógł, pan doktor odpowiedział: jeśli chcecie żeby wyzdrowiał musicie go stąd zabrać.......
na drugi dzień wieczorem pojechałyśmy po Bąbla, był już w kociarni ( opiekunka zupełnie nie wiedziała o którego kotka nam chodzi, sama łaziłam wśród biedaków szukając naszego Bąbla) z masą innych kotów, nie muszę dodawać, że przez noc złapał wszystkie wirusy jakie tam były....
leczyłyśmy do dłuuugo.......i znalazłyśmy dom.
Ogólnie widok kotów był zły, siedziały osowiałe i jakieś mokre

Posted

No to teraz ja, jak wszyscy wiedza, a moze nie wszyscy:roll: jestem wolontariuszka na Paluchu od 1996 roku na jakis czas wykreslona z ewidencji wolontariuszy, ale nie przeszkadzalo mi to dalej dzialac razem z wolontariuszami tak jak ja nie przyjetymi w poczet wolontariatu zalozylismy Stowarzyszenie (niestety musialo zostac rozwiazane) etna . Bylismy znani z mowienia glosno co nam sie nie podoba i tak naprawde to wlasnie ja powinnam podkrecac ten temat. Nie zrobie tego bo sprawa wyglada tak architektoniczny bubel p.n. "Modernizacja schroniska dla zwierzat w Warszawie" powstal wtedy kiedy wladze w Warszawie objal PIS ktoremu nie odpowiadal projekt z prawdziwego zdarzenia pracowni prof.Kurylowicza (wtedy rzadzilo w Ratuszu SLD). Wiele firm zgodzilo sie na sponsorowanie pawilonow, lacznie z samym p.Kurylowiczem. Projekt przygotowany byl perfekcyjnie po konsultacjach ze Schroniskami z Europy tu az irytuje mnie brak dyplomacji u politykow, ktorzy uwazali ze cos co powstalo w czasie kadencji ich rywali bezplatnie jest zle, tak wiec oglosili przetarg na projekt wraz z pelnieniem nadzoru autorskiego w czasie robot i wybrano oferte firmy GIS Architekci za 240 950,00 zl brutto.

A teraz to z czym sie nie zgadzam nie jestem ulubienica p.Dyrektor ale znam pare wolontariuszy lizuskow z charakterami jak "choragiewki" uwazam jednak ze trzeba napisac uczciwie to jak wyglada Paluch nie jest wina p.Dejnarowicz ten bubel budowlany i tak jest caly czas "latany", ona robi co moze zeby psy nie staly w wodzie, zeby byly jakies oslony (obiekt jest w trakcie rekojmi do polowy grudnia, czyli trzy lata od wybudowania i generalnie nie mozna tam zrobic wiecej niz jest zrobione), zeby sie psy nie kaleczyly z sasiednich boksow, mocowane sa deski, zeby nie bylo zageszczenia w boksach kazdy skrawek jest wykorzytany (nawet wybiegi ktore mialy byc spacerowe, a ktorych zdjecia ktos tu wczesniej wstawil zostaly wykorzystane). Psow przybywa i akurat ja wiem o wielu ktore nie powinny byc przyjete na Paluch bo nie sa nawet z okolic Warszawy, ale ludzie mowia nieprawde bo lepszy Paluch niz kazde inne Schronisko.
Ja widuje Pania Dyrektor bardzo rzadko (w przeciwienstwie do innych wolontariuszy nie mialam nawet do niej telefonu) mam jednak oczy otwarte widze jak pilnuje kontroluje, jak reaguje na kazda sugestie i widuje o ktorej wychodzi (bo nie ma co ukrywac kiedy jestem w Schronisku zawsze zostaje po zmknieciu zeby spisac miejsca daty przybylych psow, zgloszonych znalezionych i zaginionych).
Uwazam ze nasz atak i pytania dziennikarzy dlaczego Paluch Schronisko XXI wieku tak wyglada powinien byc skierowane do tych ktorzy ten projekt bubla zatwierdzili, ciekawa jestem czy odwazy sie ktos?

W Schronisku nosze czasem koszulke z rysunkiem psa na lancuchu p.Mleczki i haslem "wolnosc dla pikusia", a slyszalam jak to wlasnie wolontariuszka domagala sie zeby pies stanal na lancuchu:roll:.
Lavinia, znasz mnie troche i wiesz ze nie owijam w bawelne, napisalas ze dziwia Cie ilosci adopcji, to niech Cie nie dziwia przecietnie w niedziele sobote, piatek bywa ich i 60 ile psow wraca to wiedza tylko wolontariusze, ktorzy je wyadoptowali.
Ktos inny pokazal zdjecia szczeniakow w transporterku na mrozie, sadze ze nie wiedzial ze trwa to tylko dwie godziny i jesli naprawde byl mroz to nawet nie sa wystawiane :roll: transporterki stoja wtedy jeden na drugim w pokoju adopcyjnym.
Pokazane bylo tez zdjecie psiaka z lapka obdarta do kosci, wiesz Lavinia odemnie bo mnie prosilas zeby sie dowiedziec ze psiak zostal uspiony, komu sie powinno dokopac za to ze wsadzil lapke Dyrektorce, czy tym ktorzy taka badziew zaprojektowali.
Teraz juz zapewne wiadomo dlaczego na starym Paluchu nie bylo odgryzionych lap, ogonow bo scianki byla blacha laczona z siatka, a miedzy nimi mala ale wolna przestrzen.

Posted

Kora, mam szacunek do tego co robisz, jednak sama wiesz, ze jest mnóstwo problemów "wewnątrzschroniskowych" - personalnych i innych i nie raz o tym rozmawiałyśmy, prawda ?

I to, że utrudnia się adopcje, nie jest winą Urzędu...

ile razy prosiłam Cię o pomoc przy próbach wyciągania z Palucha psów ?? Ile razy kilka lub kilkanaście osób angażowało się totalnie w nierówną walkę , po to, by uratować psa ze schroniska ???

Ile razy przegraliśmy, a psy odchodziły w smrodzie i brudzie, chore i umęczone, zamiast mieć przynajmniej szansę na godną śmierć, jeśli nie zycie ??

przecież Ty to wiesz

Dorota Smith

Posted

A jak miasto czy lotnisko będzie chciało sprzedać tereny wokół schroniska i teren schroniska to was o zgodę pytać nie będą, tylko dostaniecie nową lokalizację i tyle - przecież to chyba logiczne?

Posted

Czytajac odpowiedz dyrektorki schroniska, noz sie w kieszeni otwiera :angryy::angryy::angryy: czego wy sie dziewczyny czepiacie, przeciez to jest raj dla zwierzat. Wedlug weta pow. wszystko ok. a zna ktos takiego weta pow. ktory widzi jakies nieprawidlowosci :crazyeye: w schroniskach :mad:

Posted

z ogólnodostępnych for internetowych;


tzw. kawarantanna na Paluchu to fikcja. nie dość, że sama osobiście brałam z Palucha rotkę która była na kwarantannie to jeszcze wydano mi agresywną do ludzi i nie sterylizowana suke z groźbą "ja panią znajde i odwiedzę" - tak usłyszałm w biurze 4 lata temu. ja robiłam za figurata praz transport do adopcji. suka trafiła do mamy mojej koleżanki więc dzień później mogliby jej szukac do upadłego.
do kotów mnie nie wpuszczno, bo chciałam tam iśc z aparatem "na widok obiektywu i flesza kotki się zestresują"... powiedziałam, że zdjęcia będą bez flesza - tyż źle, "bo sama moja obecnośc tak zestresuje kotki, że im się pogorszy. no dobra, aparat zostawię w samochodzie. też niedobrze, bo aparat weźmie pan "Henio" (wyglądający jakby chwile wcześniej wydłubał się z kartonu na Dworcu Centralnym). ja mówię nie, bo jakoś nie wierzę panu Heniowi. a pani z biura, że skoro mnie widziała z aparatem to tylko jak pan Henio dostanie go w opiekę to wejdę (i wszytsko dla dobra kotków). a czy mogę ew. koty które zobacze ogóosić w necie, że są, że czekają? NIE.. bo? bo nie....
łącznie z ww. rotką byłam przy sześciu adopcjach psich na Paluchu. i albo wydawano sukę z zapisem "sterylizowana" (a nie była), albo wydawano psa agresywnego ludziom zupełnie niesprzawdzonym (ja go bede pilnował) a już szczytem wszystkiego było wydawanie psów "rasowych", które nigy nie pojawiły się w oficjalnej adopcji za 500 lub więcej złotych (opłata za opiekę, wyżywienie, leczenie...) ludziom z ulicy




Ja wyadoptowywałam z Palucha psa i była to droga przez mękę. Najpierw pojechałam, wybrałam, była na dwutygodniowej kwarantannie, po skończeniu kwarantanny pojechałam - pies chory, więc nie wydadzą. Za jakiś czas pojechałam znowu - pies chory, jw. Pracownica schroniska ochrzaniła mnie straszliwie, że ona wie lepiej, że pies chory i nie wyda. Popłakałam się w tym schronsku, więc wolontariuszka zgodziła się wziąć ode mnie telefon, że zadzwoni jak można po nią przyjechać. Rzeczywiście za parę dni telefon na godzinę przed zamknięciem schroniska, żebym natychmiast przyjeżdżała po psa, bo jest weterynarz, który zgodzi mi się psa wydać. Nie mogłam tego dnia, bo było za daleko, żeby się wyrobić. Pojechałam następnego. Weterynarz ochrzanił wolontariuszkę, że poekazuje chore psy z kociarni (!). Ostatecznie zgodził się psa wydać. Nie dostałam żadnych leków, historii choroby, nic. W nocy pies kaszlał tak bardzo, że myślałam, że się udusi. Mama nie poszła do pracy, natychmiast z psem do wetrynarza. Przeziębiona, udało się wyleczyć. Pies na kwaranntannie siedział na gołej ziemi, w małej klatce z innymi szczeniakami (w tym z jednym ze złamaną łapką) pod koniec września.

Dorota Smith

Posted

z ogólnodostępnej strony www Urzędu Miasta Warszawa;

Więźniowie na Paluchu

W warszawskim schronisku Na Paluchu pracują więźniowie z Aresztu Śledczego przy ul. Kłobuckiej. - Nie ma znaczenia, jakie przestępstwo popełnili. Głównym kryterium jest pewność, że będą się dobrze zachowywać. Ważne jest też to, by mieli umiejętności przydatne w pracy - tłumaczy major Wiesław Rostkowski, zastępca dyrektora aresztu. - Nie miałbym oporów przed skierowaniem do schroniska skazanego, który dopuścił się przestępstwa wobec zwierząt.

Wanda Dejnarowicz, dyrektorka warszawskiego schroniska, jest zadowolona z pracy skazanych: - Są wspaniałymi pracownikami, mimo że nie dostają za to pieniędzy.
Czy przyjęłaby do pracy człowieka skazanego za znęcanie się nad zwierzętami? - Miałabym poważne wątpliwości, raczej nie - stwierdza. Przyznaje jednak, że nie wie, za co trafiły do więzienia osoby, które pomagają w schronisku.

Posted

z ogólnodostepnych for internetowych ;


Take me home
18.11.08

Nie znam najnowszych danych dotyczących ilości bezdomnych zwierząt w Polsce. Jedno jest pewne - jest ich stanowczo zbyt wiele. Schroniska są przepełnione, w takim przykładowym Celestynowie koło Warszawy, przewidzianym dla 200 psów, jest non stop około 1500 zwierząt. Brakuje wszystkiego, i choć schroniska apelują o pomoc (mile widziane jedzenie i wszystko, co nadaje się na ciepłe legowiska - koce, kołdry, poduszki, ręczniki, czy stare kurtki), to odzew ciągle jest nieadekwatny do potrzeb.

To nie jest typowo polski problem, ale chyba tylko u nas ciągle nie robi się nic, żeby coś w tej kwestii zmienić. Oprócz 1% nie kojarzę żadnej kampanii społecznej o tematyce prozwierzęcej. Schroniska na własną rękę organizują akcje adopcyjne, "dni otwarte" itp., ale bez poparcia mediów mają marne szanse na sukces. Tym bardziej, że często akcja swoją drogą, a schronisko swoją i np. na Paluchu, potencjalni właściciele psów czy kotów często traktowani są jak intruzi. Byłam tam trzy czy cztery razy, za każdym razem wyszłam zniesmaczona. A to wybrałam trzy nieodpowiednie psy, mimo ze wcześniej pytałam, do których boksów mogę zaglądać, a to "lekarza już nie ma i nie możemy wydać psa", a to "zapraszamy w innym terminie". Biada też temu, kto przyjdzie w nieodpowiednich godzinach... W końcu po coś ustalono, że psy można oglądać od 12 do 16. A że większość ludzi w tych godzinach jest w pracy, to już przecież nie problem schroniska.

Najwięcej czarnej roboty "odwalają" wolontariusze i zwykli miłośnicy zwierząt, którzy na własną rękę szukają domów dla swoich "podopiecznych".


Dorota Smith

Posted

Ja tez w tym watku umiescilam swoj pierwszy post na Dogomanii, ale w przeciwienstwie do niektorych, "postronnych" osob jestem rzeczywiscie postronna. Wprawdzie pochodze z Warszawy ale od trzydziestu lat mieszkam za granica, nie znam dzialaczek zadnego stowarzyszenia, nie mam znajomosci we wladzach miejskich i nigdy w zyciu nie bylam na Paluchu.
To co widze wystarczy mi, zeby uznac, ze na Paluchu bardzo zle sie dzieje, choc wcale sie nie dziwie, ze zamiast zgodnego frontu dzialan na rzecz polepszenia bytu tych nieszczesnych zwierzat snuje sie tu przypuszczenia o wykupie gruntow, albo probuje zdyskredytowac wypowiedzi osob, ktore dostrzegaja zlo. Nie dziwi mnie to bo wystarczajaco dlugo czytam Dogomanie, zeby wiedziec, ze niektore "dzialaczki" dowartosciowuja pokrzykujac na innych pod pozorem pomocy zwierzetom. Polecilabym terapie, ale wiem, ze nie skorzystaja. Apeluje do wszystkich ludzi dobrej woli, zignorujmy trolli i zorganizujmy skuteczna akcje. Pomoge w kazdy, mozliwy sposob.
Katarzyna Sornat
102 Janwood Pl.
Lewisville, Tx 75067 USA
Numeru peselu nie podam, bo nie mam

Posted

Ciekawa jestem jak zareagowałyby miasta partnerskie Warszawy,gdyby przesłać im prośbę o pomoc wraz ze zdjęciami?
W Olkuszu dało to dobre rezultaty- burmistrz był pod presją,bo reakcja miast -partnerów była natychmiastowa!
Może to obudziłoby władze? Taki wstyd międzynarodowy?
Org. zagraniczne też powinny to zobaczyć- może taka presja coś da w ruszeniu sprawy?

Posted

[FONT=Times New Roman]Dyskusja na tym wątku niczego nie przyniesie ani nic nie zmieni. Pare osob bardzo dobrze zadbało o to aby wyprodukowac kilkadziesiąt stron bzdetnych postw przez które zwykly człowiek nie będzie miał ochoty ani sily ani czasu brnąć. [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Historii i zdjęć z palucha jest zapewne sporo – pokazuje to chociażby strona wolontariatu – może Leni warto byloby zbierac te informacje poza forum – mysle ze wtedy wiecej osob się nimi podzieli – dzieki taki zdjęciom i informacjom można rzeczywiście przygotowac materiały o schronisku – list, może jakiś film (podobny do tego co jest wysyłany do posłów). Mając zebrane konkretne materiały i informacje można to powysyłać w odpowiednie miejsca – może również i do miast partnerskich – można zamieszczać to na lokalnych forach – może najwyższy czas aby zedrzeć pozłotkę z tego „symbolu” stolicy. Mysle ze tego typu działanie przyniesie więcej niż takie „młócenie” na wątku – w stylu klasycznym dla dogobagienka gdzie części osob po prostu nawet nie chce się pisac. [/FONT]
[FONT=Times New Roman] [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Może ludzie z warszawskich fundacji i wolontariat spotka się poza forum i porozmawia konstruktywnie? Może warto rzeczywiście usiąść do jakichś rozmow z dyrekcja palucha? (choc moje doświadczenie mowi mi ze to raczej się nie uda). Do rozmów zaprosić tych którzy sa „nad dyrekcją”, weterynarza pow., media. Tylko trzeba się najpierw do tych rozmów przygotować – zebrać zdjęcia, informacje, doświadczenia. [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Nikomu tutaj przecież nie chodzi o zamkniecie palucha tylko o zmiany które mogą być przeprowadzone bo jest do tego potencjał. [/FONT]

Posted

zenobiusz, ale my się przecież znamy ...... :-)

poczytałam dokładniej twoje posty i jestem przekonana, że się znamy. Tylko smutno mi, bo pamietam nasze kontakty sprzed kilku lat...pamietam, że mówiłam wszystkim, że z tobą można coś załatwić, jeśłi się spokojnie rozmawia i argumentuje. I załatwiłam kilka spraw, prawda ? Parę razy udało mi się ciebie przekonać, że jakiemus psu będzie jednak lepiej w domu niz w schronisku....

ale to było kilka lat temu....

dla mnie Paluch to też symbol, tylko nie Warszawy, a niedoli. A ludzie tacy jak ty, są symbolem tego miejsca

Przeczytałam cały wątek od poczatku - te pytania, które zadała Leni w pierwszym poście są zasadne i odnoszą się do prawdziwego stanu rzeczy na Paluchu, i ty o tym doskonale wiesz...

dlaczego więc stać cie tylko na klepanie formułek i ataki osobiste ? Odpowiedz na proste pytanie, zadawane tu wielokrotnie, z tylu juz stron - dlaczego na Paluchu utrudnia się adopcje ??

to nie jest pytanie o grunty, fundusze, czy ich brak. To jest pytanie zasadnicze, które jak do tej pory nie doczekało się odpowiedzi.....

przejrzyj wątek - zobacz ile osób, zupełnie ze sobą nie powiązanych potwierdza ten fakt.....wszyscy kłamią ? piszą tę samą formułkę, podsuniętą im przez lavinię czy Leni ??? Chłopie, zdejmij te klapki z oczu, proszę.....

dlaczego nikt z was nie spojrzał nawet na propozycję Leni, aby zorganizować spotkanie zainteresowanych stron i rozmawiać o możliwościach rozwiązywania problemów ? Czy nie rozumiecie, że tu nie chodzi o głowę p dyrektor, tylko o pomoc dla zwierząt, czyli generalnie o pomoc również dla was - dla Palucha ??? Dlaczego zdjęcia cierpiącego psa, są przez was wykorzystywane do kolejnego, bezsensownego ataku personalnego ?? Czemu pytania o utrudnianie adopcji, złe traktowanie zwierząt i wiele innych, są przez was ignorowane, zasypywane setką postów z bezsensownym bełkotem.???

Znasz taką bajkę "Nowe szaty króla" Andersena ? Bardzo mądra bajka....

Nikt nie przeczy, ze p dyrektor zrobiła wiele, by na Paluchu było lepiej niż kiedyś- to jest fakt niezbity. Jednak wiele to nie wszystko. Czasem trzeba też umieć wyciągnąć rękę po pomoc, a jeśli nawet nie samemu ją wyciągać, to przynajmniej nie odgryzać jej temu, kto pomoc proponuje, kto o mozliwość udzielenia pomocy prosi i błaga.

I co dalej ?? Coraz więcej osób pisze, mailuje, dzwoni, opowiada swoje historie, przedstawia dokumenty, obdukcje weterynaryjne "zdrowych" psów, podaje daty i szczegóły. Czy naprawdę uważacie, że zaprzeczanie oczywistym faktom, to najlepsza droga ? A co będzie jeśli sprawą Palucha zajmie się ktoś, kto nie musi ogladać się na polityczne czy inne układy w tym Kraju ??? Ciekawe pytanie, prawda ???


Dorota Smith

Posted

lavinia, blue.berry cieszę się, ze potraficie spojrzeć z dystansem... chciałabym żeby wątek został oczyszczony, bo wzbudza złe emocje

cyt. blue.berry
[FONT=Times New Roman]Może ludzie z warszawskich fundacji i wolontariat spotka się poza forum i porozmawia konstruktywnie? Może warto rzeczywiście usiąść do jakichś rozmow z dyrekcja palucha? (choc moje doświadczenie mowi mi ze to raczej się nie uda). Do rozmów zaprosić tych którzy sa „nad dyrekcją”, weterynarza pow., media. Tylko trzeba się najpierw do tych rozmów przygotować – zebrać zdjęcia, informacje, doświadczenia. [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Nikomu tutaj przecież nie chodzi o zamkniecie palucha tylko o zmiany które mogą być przeprowadzone bo jest do tego pote[/FONT][FONT=Times New Roman]ncjał.[/FONT]


To bardzo dobry pomysł. Organizacje zrzeszające miłośników zwierząt i zarząd schroniska miałyby pole do popisu.... mogłyby wymienić się poglądami i wypracować wspólne stanowisko dot. poprawy bytu zwierząt w schronisku jak również przekazywania chorych i potrzebujących zwierząt tym organizacjom.
Mogłyby razem przedstawić swoje stanowisko administracji państwowej odpowiedzialnej za schronisko i prawa zwierząt.


Trochę idealistyczna wizja ale....w końcu działamy dla dobra zwierząt a tych na Paluchu dużo.

Posted

Warszawa - miasta partnerskie

Berlin (Niemcy)
Chicago (Stany Zjednoczone)
Düsseldorf (Niemcy)
Haga (Holandia)
Île-de-France (Francja)
Londyn (Wielka Brytania)
Oslo (Norwegia)
Rio de Janeiro (Brazylia)
Saint-Étienne (Francja)
Tel Aviv (Izrael)
Toronto (Kanada)
Wieden (Austria)
Wilno (Litwa)

Posted

[quote name='epe']Ciekawa jestem jak zareagowałyby miasta partnerskie Warszawy,gdyby przesłać im prośbę o pomoc wraz ze zdjęciami?
W Olkuszu dało to dobre rezultaty- burmistrz był pod presją,bo reakcja miast -partnerów była natychmiastowa!
Może to obudziłoby władze? Taki wstyd międzynarodowy?
Org. zagraniczne też powinny to zobaczyć- może taka presja coś da w ruszeniu sprawy?


myślę, ze to bardzo dobry pomysł.

  • Administrators
Posted

Prosze o uwazne przeczytanie wiadomosci, ktora otrzymalismy.

[quote name='z-ca dyrektora']Działajac w imieniu Schroniska dla Bezdomnych Zwierzat w Warszawie "Na Paluchu" wzywam do natychmiastowego usuniecia treści publikowanych na forum dogomani w temacie http://www.dogomania.pl/forum/f402/psy-koty-w-potrzebie-paluch-oboz-koncentracyjny-138865/ albowiem tresci te sa nie prawdziwe, godza w dobre imie Schroniska, naruszaja dobra osobiste tak Schroniska jak i kierownictwa oraz ujawniaja informacje o charakterze czysto prywatnym.
W przypadku braku reakcji z Państwa Strony zastrzegamy podjecie kroków prawnych.

Posted

[quote name='lavinia']Więźniowie na Paluchu

W warszawskim schronisku Na Paluchu pracują więźniowie z Aresztu Śledczego przy ul. Kłobuckiej. - Nie ma znaczenia, jakie przestępstwo popełnili. Głównym kryterium jest pewność, że będą się dobrze zachowywać. Ważne jest też to, by mieli umiejętności przydatne w pracy - tłumaczy major Wiesław Rostkowski, zastępca dyrektora aresztu. - Nie miałbym oporów przed skierowaniem do schroniska skazanego, który dopuścił się przestępstwa wobec zwierząt.

Wanda Dejnarowicz, dyrektorka warszawskiego schroniska, jest zadowolona z pracy skazanych: - Są wspaniałymi pracownikami, mimo że nie dostają za to pieniędzy.
Czy przyjęłaby do pracy człowieka skazanego za znęcanie się nad zwierzętami? - Miałabym poważne wątpliwości, raczej nie - stwierdza. Przyznaje jednak, że nie wie, za co trafiły do więzienia osoby, które pomagają w schronisku.


A co do tego, to założenia pewnie są słuszne.
W stanach bardzo popularna jest resocjalizacja właśnie w podobny sposób, myślę, że coś takiego należy popierać i jest to na plus zarówna dla palucha jak i dla tego aresztu. A to za co kto siedzi to nie robi w tym przypadku żadnej różnicy...:roll: W myśl pedagogiki każdy zasługuje na drugą szansę.


To była dygresja, ale z racji mego wykształcenia nie mogłam się powstrzymać...

Posted

Witam Szacowne Grono Dobroczyńców ,
Też uważam, iż miejskie schronisko w stolicy powinno być jej wizytówką - zaś jest zwierciadłem panującej od dziesiątek lat pochłopskiej kultury i archaicznego prawa w kraju. Jednak warunki i strategia działalności schroniska– zmieniły się na przestrzeni lat bardzo - pozytywnie, z jedynym wyjątkiem –utrzymującym się nadmiarem zwierząt
Może zatem warto sobie najpierw odpowiedzieć skąd i za czyim przyzwoleniem mamy tysiące bezpańskich zwierząt…..i jak powstrzymać ten narastający i nieprzewidywalny napływ ……? Na to nie mają wpływu - ani Dyrektor schroniska, ani lokalne rozwiązania prawne w ramach określonych samorządów To muszą być spójne kompleksowe rozwiązania na terenie całej Polski Potrzebny jest nadzór nad populacją zwierząt w skali ogólnokrajowej – a zatem należy stworzyć właściwe przepisy, zmienić Ustawę.
Schroniska można byłoby budować co miesiąc po kilka i żadna ich ilość nie będzie wystarczająca, bo rozród i napływ zwierząt z różnych stron kraju jest zupełnie niekontrolowany…..
…..Zwierzęta też można byłoby usypiać w masowej skali, na zasadzie „sztuka dla sztuki” – rozmnażamy dla próżności i dajemy na to przyzwolenie jak dotychczas , a potem unicestwiamy z bezsilności……..Tego rodzaju pomysły, zakamuflowane w wypowiedziach rozmówców -pachną niewiedzą i paranoją…….
Przeraża mnie , że Państwo tytułują się wolontariuszami, a dyskusja jest merytorycznie na tak niskim poziomie…. warto pamiętać , że nie ma skutków bez przyczyn. Mówicie o niewydolności „Palucha” licząc na dodatkowe hektary i finanse , które rozwiążą problem -----czy zatem ciągle trzeba będzie zdobywać dodatkowe fundusze, żeby sukcesywnie powiększać teren…i obsługę….bo przecież zwierzęta ciągle są rozmnażane ? a co z nadzorem nad populacją zwierząt w całym kraju ……czy tym też powinien zajmować się dyrektor warszawskiego schroniska…..? No cóż wypada tylko współczuć Pani Dejnarowicz, bo jak widać oczekiwania wobec Niej są dość rozległe……….Jak mi wiadomo problem na Paluchu” stanowią nie tylko bezpańskie zwierzęta, ale także te należące do właścicieli, których schronisko nie może przyjmować – a pewne okoliczności do tego zmuszają……Wiadomo mi, że Pani, która przedstawia się na forum pod pseudonimem –ciborka – wielokrotnie już korzystała z pomocy medycznej Palucha - dla zwierząt znalezionych na zupełnie innych terenach….. a fe, cóż za niewdzięczność……to mi przypomina rodzaj pasożyta , zwanego hubą……
Jako, że mam niewiele wolnego czasu ,, tak więc nie mogę brać udziału w dyskusji w sposób ciągły. Zatem pozwoliłam sobie na ten dłuższy monolog z następującą konkluzją …..
- Niestety, moim zdaniem nic się nie da zmienić w tej bolesnej sprawie, jeśli nie zostanie wprowadzony ogólnokrajowy obowiązek ewidencjonowania właścicieli i oznaczania zwierząt. Bowiem, jak można egzekwować odpowiedzialność względem opiekunów, skoro zwierzęta są po prosu niczyje….? Lokalne czipowania , nie wystarczą = bo przecież zwierzęta z łatwością przemieszczają się na inne obszary - samodzielnie , bądź za pośrednictwem ludzi – a tylko gdzie niegdzie owe systemy są wdrożone. Właśnie Paluch odczuwa tę inwazję zwierząt z innych obszarów najbardziej boleśnie
Nie ma w tym kraju właścicieli zwierząt , są tylko ich tymczasowi posiadacze, pozbawieni jakiejkolwiek odpowiedzialności za podopiecznych - zatem warto chyba coś w tym kierunku zmieniać…Adopcje w niewielkim stopniu rozwiązują problem, gdyż świadomość i mentalność społeczeństwa jest na niskim poziomie…zatem zwierzęta trafiają do kolejnych nieodpowiedzialnych rąk…..i ponownie są gubione i porzucane Spójrzcie Panie na ilość ogłoszeń w Internecie – tam można zobaczyć jaka jest mentalność społeczeństwa
Mając na uwadze powyższe zachęcam rozmówców do głębszej refleksji i odpowiedzialności za słowa – bo „ obóz koncentracyjny czy bestialstwo” – to bardzo poważne oskarżenie, - zaś brak wyobraźni, nie powinien takich zachowań usprawiedliwiać . W obozach drogie Panie dokonywano celowej i świadomej zagłady…, Jeśli nawet w tak licznej zbiorowości zwierząt na Paluchu sporadycznie zdarzają się jakieś tragiczne przypadki, to są one niezamierzone…Nieszczęśliwe wypadki zdarzają się także wśród ludzi Wyobrażcie sobie Państwo , co by się działo w takim skupisku ludzi – chyba mielibyśmy zagryzień bez liku ....

Schronisko w stolicy musi istnieć, bo póki co porzucanych i gubionych zwierząt są tysiące , nie mogą się przecież tułać po ulicach. Zatem nie czyńcie Panie zastraszającej propagandy , bo nie ma na razie takich podstaw ani powodów……Przepraszam, że tak długo – do usłyszenia

Olga Boltryk

Posted

Ja tez znow wtrace swoje trzy grosze, wiem ze pisaniem nie rozwiazemy problemu na Paluchu, i faktem jest ze tam jest za duzo zwierzat, 4 krotnie przekroczone, ale juz nie jadna osoba na tym watku pisala o wspolpracy i pomocy w schronisku, jak widac to nie dotarlo do zarzadu schroniska i to jest smutne :-( Osoby ktore zalozyly ten watek zrozumialam ze to chcialy naglosnic i pokazac, i za ten stan rzeczy nie mozna usprawiedliwiac zarzadu schroniska. Druga i bardzo wazna rzecza a nawet najwazniejsza jest kastracja, nigdy tego nie zrozumiem :shake: ze wladze miast, gmin daja przyzwolenie na opuszczanie zwierzat ze schronisk bez kastracji. Do nas tez nalezy pisanie pism do UM, UG, i nekanie wlodarzy o wygospodarowanie kasy na kastracje bo to jest jedyna droga zeby poprawic bezdomnosc zwierzat.
Budowaniem schronisk nie zmieniejszymy nadpopulacji zwierzat. :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...