Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Sunia jest młoda, maleńka - waży 7 kg. Dotychczas mieszkała w miejscowości Łyski. Żyła tam przypięta do łańcucha. 1,5 miesiąca temu oszczeniała się.Dwa 4 tygodniowe pieski zostały jej zabrane i przywiezione dzieciom do zabawy do Białegostoku. Niestety maleństwa nie żyją- dzieci je zamęczyły. Dzisiaj mama przywiozła dzieciom sunię do zabawy. Biedna, przerażona, wyrwana ze swojego świata w obce miejsce, w ręce dzieci, które ją męczyły :-(. W Łyskach został jeszcze jeden żywy 6 tyg szczeniaczek. Potrzebny DT dla niej i tego maleństwa o ile uda się go odnaleść i jeszcze żyje. Potrzebna karma dla suni, poza tym psinka krwawi z narządów rodnycvh jutro ma mieć wizytę u weta... Ta baba nie chciała mi oddać suni, wzięłam ja pod pretekstem że jest chora i może umrzeć i trzeba ją leczyć. w ogóle to bałam się że mnie pobije za tą sunię, dopiero jak powiedziałam że chce pomóc to zmiękła. Vicky62 zobaczyła sunieczkę w rękach tych dzieci. vicky62 nie wiem czy wszystko opisałam, jak coś mi umknęło to proszę o pomoc.
Niestety fotek nie mam czym zrobić.

Edited by Maia
Posted

Sunieczka śliczna:loveu:, widziałam na zdjęciu... 7 kg to tyle co moja Mini. Boże, jaka ona biedna:shake:. A ten maluszek co został, co z nim będzie:sad:!

Posted

Ciarki przechodzą jak to się czyta.

Słuchajcie, mogę zaoferować dla szczeniaczka awaryjny dom tymczasowy na tydzień czasu, max dwa.
Tylko, że psiak musiałby być odpchlony i odrobaczony i musiałby mieć karmę.

Ja nie mogę inaczej pomóc, od początku czerwca nie pracuję, nie mogę znaleźć pracy.,.po prostu brak kasy.
Mam swoje zwierzaki na utrzymaniu i kotka na tymczasie, który zaraz musi być ciachnięty.

Pipi chyba może potwierdzić, że jestem pewną osobą.

Posted

Maia nic dodać nic ująć wszystko opisałaś jak było.
Słuchajcie maia jest naprawdę super w tym jak pomaga tym biednym zwierzakom.
Ten mały chłopiec nie chciał nam oddać tej biednej suni, a ona była przerażona bez obroży, smyczy ciągali ją po ogródkach przy blokowych.Kasia spokojnie wytłumaczyła żeby pieska oddał ze ona chora i zgodził się, no a potem problem z matką (alkocholiczką) też zmiękła jak już wspomniała maia.
Z tego wszystkiego nie zrobiłyśmy nawet zdjęć suni...to wszystko tak szybko sie działo,że nie przyszło nam do głowy.

Mageda ja sama mogę potwierdzić,ze jesteś pewną osobą miałaś na DT szczeniaka od Pipi.Ale problem jest taki,ze my nie wiemy dokładnie gdzie ten psiak jest w tych Łyskach.
Kasia dziś miała zrobić rozeznanie, bo ma tam znajomą.

Posted

Pytałam koleżankę z Łysek, niestety nie kojarzy, ale ma popytać swoich znajomych.
Pseudopani dziś do mnie wydzwaniała, krzyczała że mam jej oddać psa, że naśle na mnie policję...
Tymczasem sunia miała dziś usg, została zaszczepiona, wyciągnęłam z niej kilkadziesiąt kmeszczy, wykąpałam i teraz jest bezpieczna

Posted (edited)

Psinak jest śliczniutka:loveu:. Malutka, jak moja Mini, tylko dłuższa. I też umie prosić na rączki stając na dwóch łapkach. Ma fajne sterczące uszka i brzuszek w łatki. Biedna, taka chudzinka:shake:. Oto cudo:







Edited by dreag
Posted

Wreszcie bezpieczna....kochana niunia.
Jak ona w końcu nazywa się? Sisi czy Suzi? A może porostu Tosia

Maia nie przejmuj się szybko zapomną to taka rodzina.Dziś na spacerze kiedy byłam z psami ten mały, też wytykał mnie palcami i mówił koledze...o to ta baba co psa mi ukradła.

Posted

Dzien dobry. Sunia została dzis przywieziona przez kochaną Evelin do mnie, na awaryjny dt. Evelin, dziekuję.
Mam nadzieje, ze znajdziemy jej szybko domek. Wziełam ją, bo rozumiem, ze nie ma nigdzie miejsca. No a ja, jak to ja. Na razie sunia odsypia całą poniewierkę. Jest cudowna i kochana. Dostałam od Ronji klatke kenel, bardzo dużą i niunia śpi w niej i jest bezpieczna.
Chodziłysmy 2 razy na spacerek, ale nic nie zrobiła.
Nad wodą stoi co jakis czas i mlaska w powietrzu, ale nie pije. Zastanawiam sie, czy ona zna smak wody.
Evelin zrobiła jej zdjecia. Jak bedzie w domu, na pewno wstawi. Płakac nad nia mozna, taka biedna. Dobrze, ze tak szybko zareagowałyscie, bo długo to ona by nie pozyła u tych bachorów.To pewnie mamusia tych szczeniaczkow ktore ciagaly te dzieciaki. Pisałam na moim watku ze widzialam to na wlasne oczy. Szkoda, ze ich nie odebrałaś Maia. Trzeba ratowac jeszcze tamtego maluszka. Teraz jak zabrana im suka, to założę sie, ze szczeniaka znowu mamunia dzieciom przytaszczy z tych łysek. Jesli on jeszcze w ogole zyje.

Posted

dreag napisał(a):
Maia mówiła mi, że nie widziała tych maluszków, znając ją na pewno by na to nie pozwoliła...

Ja rozmawiałam z maią o tych maluszkach. Miałyśmy iść do tej patologi i porozmawiać,ale jak rozmawiałam z babką tych dzieciaków też nie lepszą od matki to powiedziała,że ich juz nie ma i ze córka oddała, a jednego z nich wnuczek sprzedał za 5zł.Pewnie juz nie żyły.Jasne, że mogłyśmy wcześniej zareagować,ale tak sie mówi... to melina, element tam nie ciekawy non- stop alkochol, bójki nie wiem jak z takimi ludźmi rozmawiać...tam sąsiedzi siedzą cicho i nic nie mogą zrobić,a co my byśmy zdziałały...
Ten który rzekomo został na wiosce, to jest wiadomość od dzieciaka, a ile w tym prawdy nie wiadomo.
Te dzieciaki same gubią sie w tym co mówią,ale co sie dziwić skąd mają sie uczyć uczciwości.

Posted

[quote name='Vicky62']Ja rozmawiałam z maią o tych maluszkach. Miałyśmy iść do tej patologi i porozmawiać,ale jak rozmawiałam z babką tych dzieciaków też nie lepszą od matki to powiedziała,że ich juz nie ma i ze córka oddała, a jednego z nich wnuczek sprzedał za 5zł.Pewnie juz nie żyły.Jasne, że mogłyśmy wcześniej zareagować,ale tak sie mówi... [SIZE=5]to melina, element tam nie ciekawy non- stop alkochol, bójki nie wiem jak z takimi ludźmi rozmawiać...tam sąsiedzi siedzą cicho i nic nie mogą zrobić,a co my byśmy zdziałały...
Ten który rzekomo został na wiosce, to jest wiadomość od dzieciaka, a ile w tym prawdy nie wiadomo.
Te dzieciaki same gubią sie w tym co mówią,ale co sie dziwić skąd mają sie uczyć uczciwości.
wy, jak wy, ale przecież macie tam TOZ w Białymstoku.......
zdaje się, że prywatne osoby więcej robią niż powołane do tego celu organizacje....a zwłaszcza jedna...

Posted (edited)

Enia, zapewniam Cię,że TOZ robi tyle ile może..Choć Białystok duże miasto- mało jest osób do konkretnej roboty np chociażby dyżury w TOZ.Parę osób nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego -to po pierwsze.
Po drugie ta własnie sunia Sisi -dla przyjaciół Siśka ( tak się musi nazywać- Maia mówiła,ze to imię po szczurce,która niedawno odeszła...bardzo kochanej przez swojego pana- więc niech to imię bedzie dobrą wrózbą..Niech i Siśkę też ktos pokocha..) jest leczona na koszt TOZ.
Maia wraz sunią została dowieziona na badanie przez Dreag ( z TOZ) ,która odstapiła swoją kolejkę. Na bdt u jaanny z TOZ przebywa obecnie Lubisia ,która 2 razy wróciła z adopcji. To tylko ostatnie działania o których ja wiem,a wiem niewiele.TOZ wcale nie jest taki zły :)

A odnosnie Siśki....rozpacz w kratkę..takie to małe, przestraszone,wychudzone ..jak ona mogła być na łańcuchu- nie wiem.
Rzyganie w samochodzie-obowiązkowo -3x....( 2 dni temu Gabi 2x, Bunia 1x).U Pipi siedzi w olbrzymiej klatce od Ania Milva i Ulver klatka bezcenna,niestety zdjęcia mi nie wyszły.Może się Tobie Pipi uda jutro...

Zaraz wstawię zdjęcia...
Taka jestem malutka




Taka jestem chudziutka..



Taka jestem smutna



Edited by Evelin
Posted

Aha,Pipi klatka jest oc Ania Milva a nie od Ronji..wiem to na pewno,bo razem z Anią ja dźwigałyśmy :) Błyskawicznie się przydała..
Jeszcze jedno zdjęcie Sisi...

Posted

Evelin-akurat twoje zapewnienie nie jest mi do niczego potrzebne,
ja doskonale pamiętam działalność tego tozu na wątku Pipi, a dokładnej brak tej działalności przez lata.....i szkalowania, awantury wielu osób z tozu na tymże wątku, było wszystko oprócz pomocy Pipi...
a ty pamiętasz???
tak czy siak, suni sie udało pomóc..i tylko to sie liczy.

Posted (edited)

enia, prosze Cie. . . . .
"co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr"
. . . nigdy nie ogladam sie w stecz, zawsze ide do przodu. . . . a TOZ nie jest juz ten sam i wszystko sie ułożyło i otrzymuje pomoc, tylko to moja wina, ze nie pisze o tym. A zresztą nie zapytałam nawet, czy pisac, bo wszystko dzieje sie tak szybko, ze czasem zapominam.
Jest dobrze i prosze, nie zepsujmy tego.

TOZ oplacil mi sterylizacje kilku suk, ma tez pod opieka psy ode mnie. Dogadujemy sie i jest wspolpraca, ktorą bardzo cenię.
To jaanna019 zaprowadziła spokoj i bardzo to szanuję i dziekuję.

Sisi spała na swojej podusi, a rano przyszła do mnie i bardzo łądnie poprosiła o wyjscie. Troche krepuje sie załatwiac na smyczy, ale dwie doby nie robiła siusiu, wiec juz nie mogla widocznie wytrzymac i zrobiła baaaaardzo dużo.
Jest jak na razie bardzo grzeczna i ciagle śpi, z przerwami na jedzonko. Suchego nie chce, a puszki uwielbia. Nie zna smaku wody, bo jej nie pije. Nie znala smaku miesa, bo dala z rosołkiem, to musialam dolozyc troche puszki, dopiero załapala smak. Uwielbia parowki. Pewnie karmili ja tym, bo u Evelin w aucie jak zwymiotowała, to całymi kawalkami foli.

Edited by Pipi
Posted (edited)

[quote name='enia']Evelin-akurat twoje zapewnienie nie jest mi do niczego potrzebne,
ja doskonale pamiętam działalność tego tozu na wątku Pipi, a dokładnej brak tej działalności przez lata.....i szkalowania, awantury wielu osób z tozu na tymże wątku, było wszystko oprócz pomocy Pipi...
a ty pamiętasz???
tak czy siak, suni sie udało pomóc..i tylko to sie liczy.
Wiele osób z Tozu, to nigdy nie było;). Nie będę wnikać w sytuację, jak wyglądała jego działalność wcześniej, ale chcę powiedzieć jak jest teraz. I poddać przemyśleniu to i owo. Nie mogę się powstrzymać:p.
Obecnie prężnie działających jest dosłownie 3 na 40.000 miasto + duuużą okolicę. To wyobraź sobie, ile to można zdziałać. Szkoda, że mieszkasz daleko, mogłabyś się zapisać i wspomóc te działania, może zmieniłabyś opinię o tym, co tak naprawdę ten Toz może i ile może... Gdyby zamiast opluwania i szkalowania ludzie swoją energię chcieliby pożytecznie spożytkować i zapisać się do Tozu, na pewno działania tej organizacji byłyby bardziej owocne. Może wtedy oprócz tych typowo ratowniczych, możnaby ustalić dyżury pod domem patologicznych rodzin i pilnować, by nie brały psów (to napisałam oczywiście w formie smutnego żartu;)). A tak, to niestety niemożliwe.
Gdybyś miała jakieś pojęcie, jak niewdzięczne jest tak naprawdę "należenie" do Tozu, nie napadałabyś tak. Ale to trzeba w tym być, poczuć niemoc, rozpacz, ściskanie w gardle, że nie da się wiele zrobić, że nie da się każdemu pomóc, pojechać, ratować. Słyszeć ciągłe ataki, niewdzięczność ludzi, zrzucanie wszelkiej odpowiedzialności, ich "pomaganie" czyimiś rękami, ciągłe życzenia nie do spełnienia typu zabranie zwierzaka (GDZIE????), wrzaski przez telefon, że "przecież za to wam płacą" itd. ... Powiem szczerze, ja swego czasu wymiękłam. I BARDZO, BARDZO szanuję dziewczyny, że mimo to wszystko, mimo nieprzespanych nocy i ciągłym myśleniu o biednych krzywdzonych czy bezdomnych zwierzakach, mimo ciągłemu szkalowaniu przez wieeelu, one mimo wszystko w tym Tozie robią co mogą. I nie mówię tego dlatego, że to moje koleżanki. A może właśnie dlatego, bo ich znam i wiem jak im zależy. Chociaż sama jestem z "TOZ", mówię Aniu (Jaanna019), Bożenko, Asiu (Joanna083) BRAWO! Brawo, że nie uginacie się i że ten TOZ nadal funkcjonuje. Dzięki Wam.
Przepraszam za dygresję, nie jest to spowodowane chęcią rozpoczęcia kłótni czy nic nie wnoszącej debaty, po prostu czasem jesteśmy w stosunku do innych niesprawiedliwi i osądzamy nie znając sytuacji... Więcej na ten temat nie gadam:).

A Sisi jest naprawdę słodka:loveu:.

Edited by dreag
dopisanie nicków;)
Posted

Sisi dziękuje Vicky62, joanna83, Bożence, dreag, evelin, pipi, (przepraszam jeśli kogoś pominęłam)- wszystkim którzy dołożyli się do ratowania małej Sisi- że tak sprawnie to poszło-i od razu po tym jak ją zabrałam zawieziono nas do weta, i następnego dnia zbadanie jej u Weta i transport i schronienie...
Dobrze że zrobiła siusiu, bo już się bałam, że coś nie tak bo bardzo długo nie robiła. Kochana kruszynka z niej.
No a odnośnie TOZu, nie mam im nic do zarzucenia, wręcz przeciwnie jestem bardzo wdzięczna za pomoc. Bo tak się składa, że to właśnie osoba z Tozu przyjechała zawieść Sisi do weta od razu jak ją znalazłam, mimo że miała własne plany na popołudnie- poświęciła swój prywatny czas, swoje prywatne auto... Łatwo jest osądzać, trudniej samemu wziąć się i po prostu w jakiś sposób pomóc
Poza tym proszę żeby nie wprowadzać sprzyjającej kłótni atmosfery na wątek suni, jej to w niczym nie pomoże, a tu chodzi tylko o jej dobro.

Posted

Znalazł się cudowny Domek Stały dla Sisi[SIZE=2] więcej napiszę później bo teraz bardzo się spieszę, teraz tylko potrzebny transport do Białegostoku :loveu: jupi !!!

Posted (edited)

Coooooo????????
daj swoj nr tel. zadzwonie do Ciebie, bo nie wytrzymam az napiszesz.


edit:[SIZE=3] miałam nm zapisany. . . . . juz wiem, ze wspanialy domek sie zglosil po Sisi. Wiecej napisze Maia jak wroci, bo gdzies pojechała.

Edited by Pipi
Posted



Czyż nie słodziak z niej:loveu:? Taka kruszynka, doskonale to widać w tej klatce;). Aż chciałoby się położyć obok i razem pospać:). Wiem, że domek sprawdzony, więc teraz malutka będzie miała już szczęśliwe życie. Jestm pod wrażeniem, jak szybko poszło:multi:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...