Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie "dać smakołyk" tylko tymi smakołykami skarmiać. a pochwała za spokojne zachowanie, czyli skojarzenie dla psa zapachu dziecka z czymś dobrym, nauka spokojnego zachowywania się przy dziecięcym zapachu z pochwałą za spokój. skąd ten pies ma wiedzieć, co jest okej a co nie jeśli mu się tego nie pokaże? jeśli nie otrzyma pochwały za dobre sprawowanie? pochwała nie ma pobudzać w jakikolwiek sposób tylko ma zaznaczać psu właściwe zachowanie.

Posted

Beatrx napisał(a):
nie "dać smakołyk" tylko tymi smakołykami skarmiać. a pochwała za spokojne zachowanie, czyli skojarzenie dla psa zapachu dziecka z czymś dobrym, nauka spokojnego zachowywania się przy dziecięcym zapachu z pochwałą za spokój. skąd ten pies ma wiedzieć, co jest okej a co nie jeśli mu się tego nie pokaże? jeśli nie otrzyma pochwały za dobre sprawowanie? pochwała nie ma pobudzać w jakikolwiek sposób tylko ma zaznaczać psu właściwe zachowanie.


Skąd ma wiedzieć ? Można psa równie dobrze nagrodzić jak i karcić. Dobre zachowanie - smakołyk - zainteresowanie ze strony człowieka. Do psa nie trzeba nawijać. Złe zachowanie - Skarcenie słowne + ignorowanie.

Dlatego tak uważam bo nie jestem zwolennikiem bezsensownego gadania do psa. Nie na zasadzie, że sam nie gadam do swojego psa, żeby go pochwalić, ale po prostu w pewnych sytuacjach lepsza jest cisza, która buduje skojarzenia a po czasie bezwarunkowe zachowanie.

Posted

a ja uważam, że w każdej sytuacji lepiej jest mieć możliwość pochwalenia słownego(dobrze uwarunkowane jest dla psa nagrodą), bo nie zawsze ma się przy sobie smakołyk, a swój głos-owszem ;)

Posted

GAJOS napisał(a):
Skąd ma wiedzieć ? Można psa równie dobrze nagrodzić jak i karcić. Dobre zachowanie - smakołyk - zainteresowanie ze strony człowieka. Do psa nie trzeba nawijać. Złe zachowanie - Skarcenie słowne + ignorowanie.

jak psa się nauczy, że "dobrze" oznacza coś, co nam się podoba to będzie wiedział, że jak mu powiemy "dobrze" w momencie jak coś robi to nam się to podoba. to logiczne.
słowo "dobrze", gdy pies wykonuje coś co nam się podoba, wcześniej uwarunkowane to nie paplanie do psa. karcenie okej, ale na równi z nagradzaniem a nie na zasadzie: robisz źle to dostaniesz, a jak robisz dobrze to nic ci nie będzie. a nagradzanie ciągle smakołykami, zamiast pochwałą to robienie sobie samemu problemu, bo co wtedy, gdy smakołyków zabraknie?
i nie wszystko da się podpiąć pod schemat. pies to zwierzę, nie maszyna i trzeba z nim stale współpracować, pokazywać że jest akceptowany i jego zachowanie nam się podoba, a nie ignorować, bo już tam kiedyś się czegoś nauczył.
tak samo, jak musi się teraz nauczyć, ze dziecko to następny członek rodziny, na równi z pańcią i pańciem, a nie jedynie "zapach w tle" i trzeba mu pokazać, że to będzie coś konkretnego, a nie "przy okazji".

Posted

motyleqq napisał(a):
a ja uważam, że w każdej sytuacji lepiej jest mieć możliwość pochwalenia słownego(dobrze uwarunkowane jest dla psa nagrodą), bo nie zawsze ma się przy sobie smakołyk, a swój głos-owszem ;)

i o to mi właśnie chodzi. z resztą motywacja do pracy jest większa, jak pies nie jest co komendę nagradzany, tylko chwalony, a nagradzany wybiórczo.

Posted

Ale Wy mnie drogie Panie nie rozumiecie. Chodzi mi o konkretną sytuację z wprowadzeniem do domu dziecka, moim zdaniem dla psa ten zapach ma się kojarzyć z wyciszeniem a nie pobudzaniem. A dla psa "pochwałą" jest właśnie to że się go pobudza, chwali "o jeeeju jaki ty doooobry pies jesteś". Jeżeli chodzi jedynie o np. "Dobra psina' raczej chodzi o skupienie psa np. na przewodniku to jak najbardziej. OK ale, dopiero po jakimś czasie a nie w chwili wprowadzenia maleństwa do domu.... I tak będzie nerwówka, bo i dziecko i psiak, i obawy o dziecko i o psa.... Chyba, że ktoś jest mega spokojnym człowiekiem, to co innego.

Posted

GAJOS napisał(a):
chwali "o jeeeju jaki ty doooobry pies jesteś".

sorry, ale to nie pochwała tylko typowa gadka osoby, która nie ogarnia o co chodzi i nawija do psa non stop:cool3: i takie coś to i owszem, może pobudzać. pochwała to jest jedno słowo, pokazujące że podoba nam się psie zachowanie np. mówię siad, pies siada, chwalę, daję komendę zwalniającą, idziemy dalej. a jakbym miała mu biadolić, jakim to super pieskiem nie jest bo usiadł to sama bym się w głowę popukała;) tak samo jak pies zrobi coś złego to się krótko i zwięźle daje "NIE", a nie prowadzi monolog "oj pieseczku, jakim ty złym pieseczkiem jesteś, bo kotecka chciałeś pogonić". pochwała nie jest tylko wtedy, kiedy pies się skupia na przewodniku. pochwała ma być zawsze, jak pies robi coś "dobrego".
sytuacja z dzieckiem jest ta sama, pies wącha, jest spokojny, chwalimy spokój, nagradzamy porządnie, zeby sobie zapach dobrze skojarzył, ale zapach nie ma być tłem, tylko konkretnym dzieckiem. i to psu trzeba jasno zakomunikować, właśnie pokazując oddzielnie śpioszki, pokazując ze przy tym trzeba się zachowywać spokojnie, bo to jest fajne, nowe, ale super i tyle.

Posted

Zgadzam się. Teraz zrozumiałem o co Ci chodzi. A co do tego, tła - dokładnie, ale trzeba wprowadzać najpierw sam zapach, później "sylwetkę" - czyli np. ten zwinięty koc o, którym pisałaś (nosić go "zajmować się") no i bodziec dźwiękowy.

Posted

tylko, ze zapach będzie przez 6 godzin, więc to bardzo mało czasu, żeby psa przyzwyczaić. trzeba to wykorzystać na samo wprowadzenie, zapoznanie, a do pewnych zachowań psisko musi być już przyzwyczajone to i tak wszystko zostanie zweryfikowane, jak już maluch przekroczy próg domu, ale myślę, ze z "nanny dogiem" nie będzie problemów;)

Posted

juz jestem po pracy wiec uzupelniam szczegoly.
Na 99% jesli nie pozwole psicy spac w lozku, sama nie wejdzie, ale moze probowac nas 'przekonac' do zmiany decyzji ;-) czyli jakies ciche popiskiwanie w srodku nocy, glowa na krawedzi - robi tak czasami w sytuacji gdy nie chce zeby z nami spala. No ale z dzieckiem w lozku to moze byc zupelnie inaczej w jej wykonaniu.
Zapach synka poznajemy, ale nie zdazymy zbudowac zadnych skojarzen ;)
Kenel klatke mamy, uzywalismy jej od 7 tygodnia do ok 2 lat. Lezy teraz zlozona bo nie mamy po prostu na nia miejsca. Klatke Roxie kochala w dzien, w nocy wolala spac z nami. Wiec wprowadzac KK nie musimy, jedynie 'przypomniec' i pocwiczyc spanie w niej w nocy.

Ale tu kolejny problem - zakaz wchodzenia do sypialni bez pozwolenia a spanie w ciagu dnia. Czyli dajmy na to pies chce isc spac bo ma dosc gosci przychodzacych w odwiedziny, czy chce w spokoju skonsumowac jakis przysmak (to zawsze gryzla w klatce) a tu zonk - bo bez pozwolenia wejsc do sypialni w ktorej jest klatka nie wolno.

Ja bym zrobila tak
teraz pies spi tak jak do tej pory, czyli w lozku, na podlodze czy gdzie tam sobie chce
w nowym domu od razu (jeszcze bez dziecka) pies w nocy spi w klatce najpierw otwartej, po przygotowaniu w zamknietej, zakazu wejscia do sypialni bez pozwolenia nie ma. Skupic sie tylko na 100% zakazie wchodzenia na lozko. Zakaz wchodzenia bez pozwolenia do ewentualnego pokoju dziecka, cwiczenie zachowania przy noszeniu tobolka udajacego dziecko, dalsze puszczanie nagran placzacych dzieci, zapoznanie z nowymi zapachami (oliwka, puder itp) i akcesoriami - wozek, kolyska itp

a jak juz dziecko sie pojawi - to sie wszystko zweryfikuje ;) obaw nie mam, w stosunku do innych maluskich dzieci Roxie to prawdziwy staffik - nanny dog ;)

ps. zakaz wejscia do jakiegos pokoju nie jest problemem - tu gdzie mieszka moze wchodzic do 2 sypialni, kuchni i salonu. Jedna sypialnia jest zakazana i tam nie wchodzi - chociaz dzwi sa zawsze otwarte.
ps2 zakaz wejscia na jakies meble w nowym domu tez juz przerabialismy - na 'wakacjach' u mojej mamy - na zakazane meble po czasie nie wchodzila nawet jak sie rzucilo tam przypadkiem zabawke do zaaportowania

Posted

jak stwierdzicie zakaz wejścia do sypialni bez pozwolenia to nie stawiajcie jej tam legowiska/klatki, tylko niech ma swój kącik gdzie indziej, wtedy nie będzie tego problemu, gdy będzie chciała odpocząć od gości czy zjeść smakołyk.

Posted

Skoro pies zna klatkę to ja bym na nowym miejscu od razu ją zamknęła na noc, jeśli się da bez całonocnych wrzasków przykładowo. Tzn. nawet jakby sobie tam piszczała chwilę czy coś - jeśli tylko jesteście w stanie to konsekwentnie przetrzymać i jej nie wypuścić "bo piesek chce" to powinno być OK. To od razu czytelny, jasny sygnał - w tym mieszkaniu śpimy w klatce. I im mniej będziecie z tego robić "szum", tym naturalniej pies powinien to przyjąć.

Co do chwalenia - kolego Gajos, chwalić głosowo można na milion sposobów ;) A zasygnalizowanie psu wokalnie "dobrze robisz, to mi się podoba, to będzie nagradzane" wypowiedzeniem w odpowiednim momencie np. "dobry pies" ciepłym, spokojnym głosem jest tylko markerem zachowania, a nie rozbudzaniem psa do skakania po suficie :)

Posted

Ja rodzę dopiero w czerwcu, ale już psy wyleciały z łóżka, tj zaraz po przeprowadzce i przyjściu drugiego psa wprowadziliśmy zakaz spania z nami - psy nie mogły nawet na łóżko łapy położyć. Teraz po 5 miesiącach psy są zapraszane do łóżka - ich obecność jest warunkowa - mają posłania przy łóżku, ale od czasu do czasu są do niego zapraszane, są też wypraszane - Oba już wiedzą że łóżko to nasza przestrzeń i to my nim dysponujemy.
Czemu tak dziwnie? bo jakoś dziwnie było spać nie tuląc się do któregoś z pluszaków.. z mężem dziwnie się czuliśmy śpiąc w łóżku tylko we dwójkę XD bez grzejników w nogach czy przy plecach ;)
Nie planujemy spać z dzieckiem, jak i nie planowaliśmy spać z psami, ale jak to się skończy to zobaczymy.
Planuję po prostu wejść z dzieckiem do domu - moje psy na noworodka znajomych nie reagowały, Odie zajrzał do nosidełka jak mała płakała, Lenny obserwował z kanapy i asystował przy zmianie pieluch - nie dążyły do kontaktu, nie były nachalne, tylko obserwowały co się dzieje - ale obserwują w ten sposób wszelkie czynności w domu - nie ważne czy sprzątam, układam puzzle czy ubieram choinkę - psy obserwują z takim samym spokojem.

Posted

Jako ktoś, kto pół roku temu rodził i wprowadzał dziecko w świat czterech spów i trzech szczurów mam kilka propozycji i komentarzy. Nie ogarnęłam caego wątku, zeby się nie sugerować i nie zaplątać.

Po pierwsze: rozumiem, że rodzisz w UK, zakładam, że naturalnie. Ciekawe, jakim cudem masz wyjść po 6h od porodu. Po 6 h, po wysiłku (u mnie niewielkim, rodziłam niecałe 3h bez znieczulenia) nie byłam w stanie wstać z łóżka z powodu bardzo dużej utraty krwi, normalnej przy porodzie - jest przecież w macicy spora rana po łożysku, macica się obkurcza, wszystko boli, a jak masz pecha, możesz popękać i wtedy boisz się zrobić krok, zeby szwy nie puściły. Przepraszam, że tak obrazowo, ale w głowie mi się nie mieści wyjść tak szybko. Po 48h - jak najbardziej, ale po 6 h fizycznie nie wiem, jak można tego dokonać, a wiele dziewczyn rodzi np. 12 h. To jest taki wysiłek, ze potem nie mogłam opanować drżenia nóg. Po prostu radzę brać pod uwagę ogromne zmęczenie. Plus pobyt w szpitalu to nauka, jak myć, ubierać, przewijać, karmić malucha, jak "obsługiwać" pierś np. przy nawale. To też badania i szczepienia malucha, np. badanie słuchu. No i dziecko musi troszkę okrzepnąć, zanim się je wsadzi do fotelika, do auta, wyniesie. Nie chcę być uznana za jakąś wariatkę - moje dziecko jest hodowane ze zwierzętami, w chłodnym mieszkaniu, ma ogromny kontakt z innymi ludźmi (żłobek, sklepy etc.), nie trzęsiemy się nad nim. Po prostu pamiętam, jak to było. Jak trudno było ogarnąć pierwszy tydzień, nauczyć się opiekować Witem. Także staraj się nastawić realnie na ten szpital.

Po drugie: psy nie dostawały pieluszek, śpioszków, ani innych takich. Przyjechaliśmy, pozwalałam psom być w tym samym pokoju, osowić się z dźwiękiem dziecka, z unoszącym się nowym zapachem. Dość szybko zaczęłam je wołać do siebie i pozwalałam im włazić na łózko, jak np. karmiłam Młodego, a one go wąchały, najpierw miały zakaz lizania, ale jak Młody się zrobił bardziej kontakotowy, to dostały pozwolenie. Zabieraj psa na spacer z wózkiem, głaszcz tuląc maleństwo, pozwalaj psu uczestniczyć w pielęgnacji dziecka - my kąpiemy naszego Drania w dużej wannie, bo z wanienki szybko wyrósł, wiec psy mają prawo tam sobie zaglądać. Połóż w waszym pokoju atrakcyjne legowisko, na którym pies już teraz zacznie sypiać. I nie traktuj tej sytuacji jako wyzwania, a jako coś naturalnego. Nie odpychaj psa od dziecka, chyba, że jest bardzo nachalny - wtedy szybkie siad, żeby ochłonął. Unikaj generalnie odpychania, opieprzania psa w sprawach związanych z dzieckiem, buduj dobre skojarzenia, oferuj psu zabawkę, kiedy np. przewijasz dziecko - u mnie jeden pies uwielbia piszczące zabawki, więc przewijanie kojarzy z żółtą kaczuszką kąpielową i wie, że Wit na przewijaku to rozrywka, ale kontorlowana.

Po trzecie: też miałam teorię, że śpimy razem. Teraz już wiem - nigdy więcęj. Owszem, drzemki rano jak najbardziej, ale mowy nie ma, żeby spać z dzieckiem - ma swoje łózeczko i niech tam śpi, tak samo psy mają swoje legowiska i tam śpią. Jedyny ssak, co wyrzuca młode z gniazda - może, ale też jedyny ssak, który uprawia seks dla seksu, a nie dla potomstwa, jedyny, który spi w piżamie i ogląda mecze, karmi dziecko sztucznym mlekiem z własnej woli. Także myślę, że jest to teoria tyleż prawdziwa, co bezsensowna. Maluch zajmuje masę miejsca (conajmniej trzykrotność swoich wymiarów), wierci się i po prostu nie pozwala się wyspać, a przy noworodku sen to bardzo cenny towar. U nas wiecznie Wit lądował cały pod kołdrą i miałam lęki, że się udusi, a ja lubię spać przykryta po czubek głowy, najlepiej w takim kokonie. Poza tym dziecko nauczone spania w swoim łóżeczku nie robi z tym potem dramatu, jak np. rodzice chcieli by mieć czas tylko dla siebie w łóżku. U nas łózeczko stało po prostu 40 cm od łóżka, leżąc widziałam, co się z Młodym dzieje i mogłam go zawsze dotknąć, poprawić, przykryć. Teraz, kiedy ma niecałe 7 miesięcy, już jest na tyle sprawny, że sam się odkrywa.


Po prostu zapomnij o różnych dziwnych teoriach, które krążą w necie i są mega modne, o absolutnym przymusie robienia wszystkiego bio, eko, właściwie, poprawnie i idealnie, bo sfiksujesz. Na spokojnie. Dziecko nie najada się z piersi? Daj mleko modyfikowane - nie skrzywdzisz go tym, a w razie potrzeby tata, czy ktoś tam będzie mógł go nakarmić. I tak dalej. Tak samo pamiętaj, że psy w większości wiedzą, że to małe różowe jest ich nowym ludziem, jeśli nie czują się opuszczone, odepchnięte, to zyskują poczucie odpowiedzialności za małego człowieka i są super oddane. Moje psy na przykład nigdy dotychczas nie miały kontaktu z dziećmi, ale wiem, że za Wita dały by się pokroić. Są wobec niego bardzo delikatne, czułe, uwielbiają spać obok niego, jak leży na leżaczku, kojarzą wózek ze spacerami.

Posted

Sybel, znajoma rodziła w UK, naturalnie, urodziła młodego o 3 w nocy, a o 12 już miała wypis, nie to że chciała, lekarze stwierdzili, że może leżeć w domu...

Posted

Raany, przecież to chodzić się nie da :| A nie jestem z tych słabych, serio, dałam radę bez znieczulenia, ale nie wyobrażam sobie zaraz się ewakuować. Po trzech dobach miałam dość szpitala, ale tak chociaż 24 h, jakby się cokolwiek działo... Że o żółtaczce fizjologicznej maluchów nie wspomnę. Ugh...

Posted

do niej do domu przyjechała położna i tam szczepiła młodego - nie wiem czy to standard czy jak, to tylko znajoma, więc więcej szczegółów nie znam - ona sama była przerażona że ją "wywalili" ze szpitala tak szybko..

a co do wywalania młodego z gniazda... przez wiele lat hodowałam szczury.. miałam kilka miotów. Szczurze samice same z gniazda uciekają i śpią po za nim, wracając do dziatwy tylko na karmienie i oporządzenie - samice spały w czasie karmienia, po czym wychodziły i niedaleko gniazda spały dalej - bez młodych, im młode były starsze tym mniej z nimi siedziały, pewnie gdyby chowały młode na mrozie to by z nimi siedziały dla ogrzania, ale jeśli w pomieszczeniu było ciepło to samice niechętnie siedziały w gnieździe...

Posted

sachma napisał(a):
Sybel, znajoma rodziła w UK, naturalnie, urodziła młodego o 3 w nocy, a o 12 już miała wypis, nie to że chciała, lekarze stwierdzili, że może leżeć w domu...

To chyba zależy od ubezpieczenia, jakie się ma.
Fakt, że oni tam inaczej liczą pieniążki niż u nas. I chwała im za to.
U nas, trzeba czy nie trzeba, człek leży, bo inaczej "nie przyjdą" za nim pieniądze do szpitala.
***
A ja spałam z małą i nie wyobrażam sobie inaczej :) Karmiłam naturalnie i nie chciałoby mi się za każdym razem wstawać, wyjmować, karmić, wkładać, znowu wstawać... W łóżku wystarczy rozpiąć koszulę i można kimać dalej :) (No chyba, że trzeba pilnować psa, żeby akurat nie postanowił wpakować się na swojej dawne miejsce.)

Posted

Ja się samicom nie dziwię :D Serio, bo ja się na zmianę bałam, ze obudzę się z Witem wprawsoanym w materac pode mną lub mężem, z Witem zakopanym w kołdrze, albo uderzając głową o podłogę, jak się nagle łóżko skończy. Teraz też, jak Młody ląduje między nami na godzinkę - dwie rano, to spię z jedną ręką dyndającą na podłodze...

Poza tym u nas zdarzało się złe załozenie pieluch na początku i gdyby to się wydarzyło u nas w łżóku, nie było by gdzie spać - a jak się zdarzyło u niego, lądował między nami. On lubi spać sam, nie ma z tym problemu, nie krzywdzę go tym, bo i tak jest przytulaśnikiem niewyobrażalnym. Zostawiam w żłobku, nie zawsze reaguję na jego wrzaski (czasem, jak fochuje, po prostu wychodzę i czekam, aż ochłonie), zostawiam go samego z psami, pierwszy raz został z babcią, jak miał 6 tygodni. Nie cackam się, ale to się sprawdza. Tulenie nie jest takie przereklamowane, takie non stop, więc on się nim bardziej cieszy. No i wiedziałam, że muszę wrócić do pracy, więc tak jest łatwiej. Przynajmniej moje dziecko nie boi sie psów, chociaż ma widocznego faworyta w postaci Felka, na którego widok aż piszczy :D Filipa toleruje, usiłuje miziać i łapać, Majka moich teściów go męczy, bo ona ma takie dziwne lizanie, dość nerwowe, a Kaktusa siostry uwielbia łapać za fafle, na co Kaktus dostaje głupawki i zasypuje Wita zabawkami :)

Filodendron, ja i tak musiałam wstawać. Padła mi tarczyca po ciąży, jestem od kilku miesięcy na lekach i mamy dietę butelkową, więc żadna różnica...

Posted

Co do porodow,to kazdy porod ma inny przebieg jak i po porodzie kazda kobieta przychodzi do rownowagi fizycznej w roznym czasie.Sa kobiety co przyjda urodza i po godzinie juz sa gotowe opuscic szpital(wielorodki))ale sa kobiety ktore rodza 12-14 godzin i musza byc w szpitalu kilka dni (oczywiscie jak nie ma powiklan)a jeszcze inne maja wykonane ciecie cesarskie .te sa 2 tygodnie w szpitalu.

Co do kontaktu dziecka -noworodka z psem tak jak powyzej dogomaniaczka napisala nie ma co zanadto chronic dziecka przed psami(warunek psy musza byc zdrowe)ja urodzilam 2 dzieci.na poczatku lozeczko stalo przy lozku,ale pies spal na poslanku,jednak nigdy psa mojego nie wyganialam z pokoju gdzie bylo dziecko,mogl powachac dziecko,pozniej jak raczkowal mogl polizac,pies spal przy lozeczki dziecka.jak moj syn podrosl spal z nim(jamnik)kilka lat.
Dzieci musza miec kontakt juz od najmlodszych lat z roznego rodzajami bakteriami ,ktore praktycznie sa wszedzie,wiec dlaczego mamy odizolowac psow ,czy kotow od dzieci.ja poniewaz mam osthme i bylam jako dziecko bardzo izolowana od zwierzat postanowilam z moimi dziecmi inaczej postepowac i wyszlo im tylko na dobre.tak jak mojej wnuczce,co od urodzenia ma kontakt z psami ,morskimi swinkami itd.

Co do spania w lozku z matka ,ja nie spalam ,a mialam lozeczko przy lozku jak pisalam z jednego powodu.Moj porod pierwszy trwal 15 godzin,drugi -ciecie cesarskie.stad w nocy ,po ciezkim dniu pragnelam spokoju ,a poza tym balam sie ze wiercac sie w lozku moge dziecko przydusisc ,lub krzywde uczynic.cala noc bym czuwala czy spi czy cos jest nie tak czy moze ja ,jego reka przygniotlam.Stad spalismy z mezem sami ,a dziecko bylo obok ,mialo swoja kolderke czy spiwor i bylo okey.Pies spal w pokoju na swoim legowisku.
Gdy syn zaczal spac z psem nie zabranialam .Gdy wyrosl na185 cm to pies spal w lozku ,a syn na podlodze (oczywiscie nie trwalo za dlugo)Bo bal sie psa przygniesc na swoim kawalerskim lozku.
Anegdota
Moj pies mial angine ,poszlam do wet ktory zadal pytanie- kto w domu jest chory na angine lub mial angine,powiedzialam ,ze syn.weterynarz powiedzial"prosze jak dziecko ma chorobe zakazna szczegolnie angine , psa od dziecka izolowac ,bo moze sie od dziecka pies zarazic"Czesto to psy zarazaja sie od dzieci ,a nie odwrotnie(warunek pies musi byc zdrowy,miec zdrowe zeby imusi byc systematycznie odrobaczony)

Posted (edited)

Swoje teorie mam, ale zdaje sobie z tego sprawe ze teoria to jedno a realnia drugie. Eko - ciagot nie mam, chociaz mam zestaw wielorazowek na wszelki wypadek (bo mi sie podobaja wizualnie) - ale to zawsze sie przydaje - wiwat Pampersy ;) Spac z dzieckiem chce, moje mlodsze rodzenstwo spalo z rodzicami (teraz 12 i 14 lat) i jakiejs tragedii nie bylo w momencie eksmisji z wspolnego z rodzicami lozka. Wiec to tez nie jest regula. Jesli ja lub dziecko bedziemy sie wspolnie niewysypiac - mam kolyske i lozeczko. Wiec to nie tak ze jestem nastawiona na jakies 'modne teorie'
Co do samego porodu - wszedzie zaznaczam ze 6 godzin to opcja najbardziej optymistyczna, bratowa moze nie w Uk ale w Holandii wyszla ze szpitala po 4 godzinach, wielu moich znajopmych tutaj nie jest w szpitalu dluzej niz 12 godzin. I to nie dlatego ze je wyganiaja ale ze chca. Jesli bede chciala/potrzebowala w szpitalu moge zostac po porodzie naturalnym od 6 godzin do 3 dni, po cesarce jest minimum 3 max 6 dni. I rodzaj ubezpieczenia nie ma tu nic do rzeczy. Dziecko nie jest szczepione do 8 tygodnia na nic, od nastepnego dnia po wyjsciu przez min 10 max 28 dni nawet codziennie przychodzi polozna ktora udziela wszekich informacji, pomaga w karmieniu, kapaniu i wszystkim z czym moge miec problem (zoltaczka)

A na pierwszy kontakt psa z dzieckiem chce byc przygotowana bo pamietam jak pies moich rodzicow zareagowal na pojawienie sie siostry - sielanka tego bym nie nazwala - to byl po prostu szal, i to nie z radosci.

Edited by kasia_1982
Posted (edited)

kasia_1982 -moze nie na temat ,ale prosze przekaz , jak dlugo spaly dzieci z Twoimi rodzicami w jednym lozku?
A psy /pies spaly?
Widze ,ze wzorce rodzinne chcesz kontynuowac?

Edited by xxxx52
Posted

Sybel - nie odebrtalam ich negatywnie. Chodzilo mi bardziej o to ze chce byc przygotowana na wszelkie sposobnosci. To ze ktos lezal po porodzie 3 dni czy 6 godzin - nie oznacza ze ja tez MUSZE. Ale moge - wiec chce byc gotowa na wszystko.

xxxx52 - siostra mniej niz 2 lata, brat ok 1.5 roku spali w lozku rodzicow. Mieli tez swoje lozeczka ale spali tak gdzie chcieli. Ich owczesny pies nigdy nie spal w lozku - zakaz wchodzenia na jakiekolwiek meble. Chociaz jak w tamtym roku mieli moja Roxie na kilka miesiecy na przechowaniu mama sama wolala ja pod koldre ;)

Posted

kasia-kazdy postepuje inaczej.
Moi rodzice tez spia w lozku ze swoim 1psem Gustawa,pdo lozkiem spi owczarek niem Vito,na fotelu sredni pies-Truffel ,a na legowisku spi papilon Tobi.taka regula panuje juz wiele lat

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...