Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

znoszenie-3 pieskow +wozek.Wszystkie pieski niepelnosprawne!:shake:
Mozna sobie dac rade gdy jest ogrodek,gdyz zostawimy jednego bezpiecznie i drepczemy po nastepnego ,ale w tym przypadku nalezy sie zastanowic.jak to wykonac przed udaniem sie do pracy?
nalezy wszystko brac pod uwage!
Czwarte pietro i nie widzacy piesek,+nastepny kaleka +nastepny kaleka na wozku.To wielka przesada.Organizacje maja domy bez schodow,ogrody 4 osoby +pieniadze i nie wiecej jak 6 pieskow.sa to normalne warunki dla psow,i ludzia ,a w tym przypadku ,mimo uznania dla Louve to uwazam ,ze taka adopcja nie powinna miec miejsca.Przekazuje tylko moje watpliwosci.
Wiecej sie nie wypowiem,licze tylko na zdrowy rosadek!

  • Replies 403
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

MINOG napisał(a):
Dandi to pies ok 15-max20kg-z noszeniem go nie byloby wiekszego problemu-ja podnosze go bez wiekszego wysilku, ale nie wiem jak ze znoszeniem z 4 p w kamienicy(czyli jakies 5,5 p blokowe), .


:shake: własnie........znosic i wnosic, 5 pieter, kilka razy dziennie ok 20 kg, to bardzo ciezko będzie.:shake: Louve tak bardzo bym chciala ale czy dasz napewno rade?:shake:

Posted

moja jamniczka wazyla 12 kg...nosilam ja i po schodach (kiedy winda nie dzialala) i trzymalam na reku w autobusie, czy byl upal czy zima, czy pies byl zablocony czy suchy...(kurcze, mialam 16 lat jak pies stal sie kaleka...a w tych cholernych autobusach tylko z 3 - 4 razy ktos mi miejsca ustapil:angryy: )Jesli chodzi o spacery to ja to widze tak - Klusia na rekach ze schodow a Dandi musialby sie nauczyc schodzic i wchodzic po schodkach podczas gdy ja trzymalabym za wozeczek z jego dupka. Oba pieski na spacerze pewnie by sie zgadzaly temperamentami wiec moglabym sie swobodnie przemieszczac po parku i kazde mialoby szanse sie wyszumiec. Nika byłaby na spacerkach sama, bo i tak to woli, a że po wysiusianiu zaraz sie kładzie to gdybym byla zmuszona raz dziennie wychodzic sama to na dwie tury - Nika siusiu i domek i Dandi z Klusią, na dłużej. Pozostaly czas jestesmy z Tomkiem razem wiec to zaden problem, tu mozliwosci jest kilka: Tomek Klusię i Nikę na ręce a ja Dandiego albo ja Dandiego i Klusię a on Nikę. Do góry jest jeszcze łatwiej bo Klusia po schodach latać umie (w dół się boi dlatego ja nosimy, no i taki kompromis z weterynarzem, on uważa że pies powiniń latać po schodzach żeby mięśnie kręgosłupa ćwiczyć, a ja się nasłuchałam że ze schodów nie powinien więc ją znosimy). Wiadomo że trochę się boję, zastanawiam czy aby sama nie zamieniam się w szaloną kolekcjonerkę...Naturalnie że życzyłabym Dandiemu domu z ogródkiem i że chodzenie po schodach nie należy do moich ulubionych zajęć, ale cóż... Normalnie boję się dzwonić...

Posted

ja w ogóle liczę że Dandi szybko się nauczy wózeczka, trzeba tylko będzie mu przez kilka tygodni poświęcić trochę więcej czasu... potem to już będzie udoskonalanie, więc może i nauka wchodzenia po schodkach wyjdzie :)

Posted

znikam napisał(a):
ja w ogóle liczę że Dandi szybko się nauczy wózeczka, trzeba tylko będzie mu przez kilka tygodni poświęcić trochę więcej czasu... potem to już będzie udoskonalanie, więc może i nauka wchodzenia po schodkach wyjdzie :)



Juz tak caly czas mysle tez o tych Dandiego schodach;)
A moze on bez wozeczka bedzie sobie sam ze schodami radził? On nie ma zadnego urazu krgoslup, wiec nie jest sparalizowany! Czy moze sobie cos poobcierać,schodząc? Ja mialam kota bez jednej tylnej lapy-to zdecydowanie lepiej niz bez dwoch bylby ale Antos sobie swietnie radzil ze schodami,w obie strony az zadobrze;) Zawsze bylo slychac w nocy, ze Antos drepcze, takie puk.puk w drewniane schody. Wogole byl to super kot! Zwierzeta mają ta zalete nad ludzmi kalekimi, ze wogole nie myslą o swoim kalectwie i potrafia sobie poradzic swietnie, jak cos chca osiagnąc-w glowie sie nawet nie mieści. Raz Antos jakos z tarasu dostal sie na dach i maszerowal po stromym dachu, myslam, ze zawału dostanę. Obce koty gonil jak lew, z naszego ogrodu, tylko na płot nie wskoczyl czy w domu na krzeslo, parapet, bezposrednio. Ale zawsze jakos wykombinowal, okreżną droge aby do celu sie dostać;) Moze i Dandi jakos da radę sam!;)

Posted

Dandi chyba jednak zostanie w przytulisku. Nie dlatego że nie znajdzie domku a dlatego ze juz go ma, wlasnie tam. Wg pań prowadzacych schronisko, piesek jest jednym z dwojki najlepiej sie tam czujacych. Mam wrazenie ze panie sa poprostu do niego przywiazane i ze jest to poprostu ich pies. W takiej sytuacji wg mnie nie ma sensu go stamtad zabierac, zwlaszcza ze ma 3hektary ziemi po ktorej moze latac a ja zamknelabym go w mieszkaniu w miescie. Wydaje mi sie ze mimo braku lapek jest szczesliwym panem na wlosciach a sa pieski ktore znacznie bardziej potrzebuja pomocy. Dostalam zaproszenie zeby bedac w Warszawie odwiedzic Dandiego i zobaczyc jak sobie radzi - pewnie kiedys skorzystam:).

Posted

Uważam że co dom to dom , kochjąca pani jedna dla Dandiego a nie kilka pań na setkę psów . U nas też mówi się że piesek się ma dobrze i że się nie zaaklimatyzuje że będzie to krzywda dla niego ale to nie jest prawda. Trzeba zdać sobie sprawę że schronisko to jak Dom Dziecka . Chociaż najlepiej wyposażony , ze wspaniałymi opiekunami to nie dom i rodzina.

Posted

To po co jest wątek założony w takim razie???!!!:mad: :mad: :mad: Moze trzeba określic jasno warunki adocji ,zakładając takie wątki.

1. Dom z ogrodem i basenem, parterowy.
2. Osoby nie pracująca, dyspozycyjna dla psa 24 godziny
3. Minimum dochodow miesiecznych 6 tys zł netto.

Posted

Hund napisał(a):
Uważam że co dom to dom , kochjąca pani jedna dla Dandiego a nie kilka pań na setkę psów . U nas też mówi się że piesek się ma dobrze i że się nie zaaklimatyzuje że będzie to krzywda dla niego ale to nie jest prawda. Trzeba zdać sobie sprawę że schronisko to jak Dom Dziecka . Chociaż najlepiej wyposażony , ze wspaniałymi opiekunami to nie dom i rodzina.

Popieram!!!

Posted

niestety nie wiem co powiedziec-nie moge tlumaczyc sie z nie swoich decyzji... zakladajac watek nie wiedzialam , ze Dandi czuje sie "az tak dobrze "w schronisku, pomimo tego ze czesto tam bywalam...faktem na pewno jest to, ze on nie potzrebuje pilnie wozeczka-swietnie sobie radzi bez niego, faktem jest, ze po deszczach jest bloto i teren nierowny wiec warunki wozeczkowe zadne..faktem jest , ze pies jest pogodny wesoly i generalnie nie wyglada na nieszczesliwego...ale wedlug mnie jak kazdy pies powinien miec dom , w ktorym bedzie najwyzej jednym z kilku a nie kilkudziesieciu psiakow...

Posted

no tez myslalam ze co dom to dom ale pani brzmiala tak jak ja bym brzmiala gdyby ktos chcial dal lepsze warunki Klusi lub Nice:) w kazdym razie powiedzialam zeby zatrzymala moj nr kom. i ze jesli zmieni zdanie lub wogole cos by ode mnie chciala, jakby jednak potrzebowal kiedys domku to zeby dala znac bo ja z takich decyzji sie nie wycofuje - nie chce i nie umiem. powidzialam Minog'owi ze moze lepiej pomoc jakiemus schronisku ktore żywo o te pomoc prosi...Panie L. chyba tej pomocy w szukaniu domkow nie potrzebuja...

Posted

MINOG napisał(a):
...ale wedlug mnie jak kazdy pies powinien miec dom , w ktorym bedzie najwyzej jednym z kilku a nie kilkudziesieciu psiakow...



Dokladnie tak samo uwazam.
Przytuliska i schroniska dla zwierzat sa owszem dla niektorych podopiecznych schronieniem dozywotnim, ale ..... wg. mnie glowna zasada takich instytucji jest .... SZUKANIE DLA NICH DOMOW :roll: !
Psy sa tam tymczasowo i panie sa opiekunkami, a nie wlascicielkami tych zwierzat.
Jesli znajduje sie osoba chetna do adopcji i ma uczciwe zamiary, to nikt nie ma prawa mu odmowic wydania psa !
Ja nie rozumiem tego !

Posted

Louve -wiesz jak nie potrzebuja pomocy w szukaniu domkow!! jak w ciagu pol roku tylko 2 psy znalazly nowe domy...w tym 1 dzieki mnie...watek Dandiego nie byl zalozony w tajemnicy-one wiedzialy-wiedza rowniez o pozostalych psach , ktore oglaszam w sieci(nie tylko dogo) , nie slyszalam slowa sprzeciwu-wiec tym bardziej jestem wsciekla.

Posted

no teraz to ja juz tez nie rozumiem...jak chcialy zeby pomagac to czemu nie kozystaja??? ja nie robie problemow , jakby chcialy to zawsze moglyby przyjechac zeby zobaczyc czy mu dobrze i jak sobie ze schodami radzimy, zdjecia do dyspozycji...nie wiem...tak sobie mysle ze jesli to jest schronisko na "normalnych" zasadach to faktycznie po sprawdzeniu domu i ludzi (jakoś...nie wiem jak...) powinny sie chetnie wyzbywac pieskow bo napewno ich nie zabraknie...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...