Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Eria.. tak myslalam..własnie.. aby tym razem.. wszelkie srodki ostroznosci zachowac..
Prosze o sugestie i uwagi .. jak wprowadzic psa do nowego ewentualnego domu;-)

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Fusica napisał(a):
Ciociu Elu nie gniewaj się, że cały czas coć dokładam do Twoich informacji... Ale zapomniałaś dodać, ze masz w Berlinie znajomych..., których mozna wysłać na wizytki kontrolne ;) :lol:

Zgadza sie mam znajomych.. ;-)

Posted

elainfo napisał(a):
co do transportu to niedokonca tak..,ze Pani Irena przyjedzie do mnie po niego - przyjechałaby do Poznania.. a ja tam musiałabym Krucha do transportowac. i prawdopodobnie pojechałabym z kruszynkiem do niej do berlina.. żeby zobaczyc jak bedzie wyglądała jego konfrontacja z rezydentami.. i przy okazji "przeszkoliłabym" pania irene z Krucha.. tzn. pokazałabym jak do niego przemawiac itd.. na co reaguje.. na co nie, przekazałabym wszystkie moje spotzrezenia co do psa..które nabyłam w miedzy czasie i na spokojnie zapoznaliby sie pod moim okiem:loveu:

No super, że możesz trzymac rękę na pulsie do samego domku:multi:
Co do spotkania z nowymi koleżankami... Jak słusznie Eria zauważyła pierwsze spotkanie powinno się odbyć na neutralnym gruncie, najlepiej spacerowym;) Poza tym uważałabym z Twoim spoufalaniem się z sukami- rezydentkami, żeby nie wywołać Kruszkowej "zazdrości" - w końcu tyle czasu miał Cię dla siebie:razz:
Pani Irena zna swoje psy, więc może sama zaproponuje plan gry, a Ty go przemyslisz i może nasuną Ci się pytania czy korekty, bo Ty z kolei znasz Kruszynkę:eviltong: Może nie będzie żadnych problemów, ale po poprzednich doświadczeniach lepiej dmuchać na zimne:cool3:

Posted

Tak jak dziewczyny napisały, spotkanie poza domem, najlepiej w jakimś parku, lasku itp. Potem wspólny powrót do domu. Na początku rezydentki mogą nie być zbyt przychylne, ale to po jakimś czasie powinno minąć. Z tym, że może nie wystarczyć na to kilka godzin. Zakładając oczywiście, że nie są z natury agresywne.
W domu należy pochować wszelkie zabawki itp., bo rezydentki mogą być zazdrosne. Nawet, jeśli nie bawią się tymi zabawkami, to jak przyjdzie nowy kolega mogą tego bronić. Na początku zabawki tylko pod kontrolą.

Posted

Ludek napisał(a):
Tak jak dziewczyny napisały, spotkanie poza domem, najlepiej w jakimś parku, lasku itp. Potem wspólny powrót do domu. Na początku rezydentki mogą nie być zbyt przychylne, ale to po jakimś czasie powinno minąć. Z tym, że może nie wystarczyć na to kilka godzin. Zakładając oczywiście, że nie są z natury agresywne.
W domu należy pochować wszelkie zabawki itp., bo rezydentki mogą być zazdrosne. Nawet, jeśli nie bawią się tymi zabawkami, to jak przyjdzie nowy kolega mogą tego bronić. Na początku zabawki tylko pod kontrolą.

dobra ..jakby co krucholec dostanie tylko swojego pomaranczowego jezyka.. z którym chyba baraszkował dzis w nocy . i piszczał nim.. cos mi sie kojarzy.. chyba ,ze to byla jakas senna zjawa;-))??

Posted

elainfo napisał(a):
dobra ..jakby co krucholec dostanie tylko swojego pomaranczowego jezyka.. z którym chyba baraszkował dzis w nocy . i piszczał nim.. cos mi sie kojarzy.. chyba ,ze to byla jakas senna zjawa;-))??

A krokodylka od Cioki Fusicy ???? Hmmmmm, choć coś nie bardzo mu przypadł do gustu... To krokodylka niech wniesie w posagu :evil_lol:

Posted

Wiesz co Elu ???? przypomniałam sobie, że mam taką smycz - "rączkę" dla dużego psa (ma 30 cm i to jest taki kabłąk od wiadra..., hmmm, taka łezka... Cholera nie potrafię lepiej tego wytłumaczyć). Jest wygodna i bezpieczna w użyciu. Znacznie wieksza stabilizacja, niz przy normalnej smyczy. Moja Lucha na niej chodziła po mieście, gdzie jest spory ruch. Jest też wygodna w sytuacji tzw. puszczania luzem w kagańcu. Jak chcesz osobnika złapać na chwilkę i przytrzymać przy sobie (wcale jej Luśce nie odpinałam, ganiała z nią przy obroży). I świetna w podróży. Co Ty na to????????

Posted

znów był telefon z ogłoszenia z GW.. ale panią wiek jednak chyba przeraził.. kurcze zupełnie nierozumiem czemu niepodałamwieku w ogłoszeniu.. hmmm z pospiechu. chyba.. no nic dałam juzkolejne ogłoszenie.. na ten piatek.. tylko zagapiłam sie i niewiem czy nie zapóźno....

Posted

Fusica napisał(a):
Wiesz co Elu ???? przypomniałam sobie, że mam taką smycz - "rączkę" dla dużego psa (ma 30 cm i to jest taki kabłąk od wiadra..., hmmm, taka łezka... Cholera nie potrafię lepiej tego wytłumaczyć). Jest wygodna i bezpieczna w użyciu. Znacznie wieksza stabilizacja, niz przy normalnej smyczy. Moja Lucha na niej chodziła po mieście, gdzie jest spory ruch. Jest też wygodna w sytuacji tzw. puszczania luzem w kagańcu. Jak chcesz osobnika złapać na chwilkę i przytrzymać przy sobie (wcale jej Luśce nie odpinałam, ganiała z nią przy obroży). I świetna w podróży. Co Ty na to????????


hmmmm.. moze i sie przyda..:cool3:

Posted

No znalazłam w necie takie cóś, to właśnie rączka dla sierściucha...



Dla Mokki zupełnie nie przydatna... Trzeba by chyba na kolanach łazić. A i Rycho nie skorzysta, bo też z pewnościa nie osiągnie wzrostu odpowiedniego.

Posted

weszka napisał(a):
Ja mam taką rączkę i nie używam. Mogę podesłać.

Ja też mam na zbyciu a jestem na miejscu, to podrzuce Eli.
A jak tam nasza Ciotka i Kruch na zesłaniu ????

Posted

Fusica napisał(a):
A jak tam nasza Ciotka i Kruch na zesłaniu ????

Może tak im się dobrze spało, że do pracy nie dojechali... A właściwie ciotka Ela nie dojechała:evil_lol:
Może coś wisi w powietrzu, bo u nas wiele osób się spóźniło, albo wpadło na styk, a Kruszków pod opieką nie mają...:p

Posted

jestem jestem.. u nas srednio.... a własciwie u mnie..
jutro znów ukąze sie Kruchowe ogłoszenie w GW.. mam nadzieje ,ze bedzie jakis konkretny telefon.. a ja nie.. to bede kruch szykowac w daleka podróz..wykastrujemy, oczipujemy, wyrobimy paszport..
Kruch troche poddenerwowany nowym miejscem , nowymi zapachami.. nieodstepuje mnie na krok...,

Posted

chorobcia.. rozmawiałam z wetka na temat kastracji malucha.. koszt moze wynosic nawet ok.400pln..i trzeba odczekac 2tyg. po szcepieniu na zakaźne.a ja go moge dopiero w te sobote zaszcepic.. nie miałam mozliwosci wczesniej byc z nim u weta aby zaszcepic..wiec ewentualna kastracja dopiero na weekend majowy by sie szykowała..

noi co do kosztów to nienapisałam bez powodu .. bo bede potrzebowac wsparcia.. ale to narazie odległa sprawa.. wkazdym bąx razie.. ja mam 50 pln na Afnod Uli.. i 100 pln od pani Ireny,ktora wplaciła ja na kotke a teraz ustaliłyśmy ,zebym jej nizwracała.. a spozytkowała na Krucha bądx inna bide w potrzebie...wg. uznania.. czyli mam 150 pln.
niewiem ile bedzie kosztowało szcepianie pewnie ok. 40 -50 pln.. +kastracja 400 pln+ chip+paszport- 150 pln..czyli moga sie szykowac spore wydatki..

Posted

W tym miesiącu mam krucho (wiesz...) ale jak akcja planowana na weekend majowy, to spoks... Dostanę przelew pensyjki około 27 kwietnia i na bank natychmiast przeleję Ci 200 pln. Postaram sie jeszcze coś od mamy wyciągnąć (juz raz nam pomogła).
Czyli całkowity koszt szczepienia + chipa + paszportu + kastracji = 600 pln
No to na bank mamy:
50 na AFN,
100 od Pani Ireny,
200 od Ciotki Fusicy = 350 pln
Potrzeba jeszcze około 250 pln.
Ciotki pomożecie ???????

Posted

Jeśli Kruszek ma szansę wyjechać już (czipowanie , paszport i zaświadczenie - to kwestia 1 wizyty u veta) to może kastrację mogliby przeprowadzić nowi opiekunowie (należałoby zaznaczyć to w umowie adopcyjnej) . Brałyście taką opcję pod uwagę ?
Nie doczytałam - czy suczki Pani Ireny są sterylizowane .

Posted

Ja też nie wiem czy sunie Pani Ireny sa po sterylce (trzeba zapytać Eli), ale wydaje mi się, że lepiej było by Krucha wysterylizować przed wyjazdem... Chcemy dopełnić wszelkich formalności i osobiście dopilnować wszystkich niezbędnych zabiegów, zanim Kruch wyjedzie tak daleko...

Posted

Witam,
też myslę, że kastrację dobrze byłoby przeprowadzic jeszcze przed adopcją, jeśli się uda... Osobiste dopilnowanie przez ciotki-opiekunki to jedna sprawa, a są też dodatkowe argumenty za, np. dla psa to będzie mniejszy stres ze względu na znane miejscu i znanego opiekuna, a w czasie rekonwalescencji (nawet krótkiej) nie będzie narażony na zaczepianie (nawet przyjazne) ze strony rezydentek:p

Posted

Módlcie sie żeby ktos dzis zadzwonił po krucha.. z ogłoszenia bo ja juz powoli wymiękam..zyje jak dziad na wygnaniu, since pod oczami.. na mnie te zmiany zamieszkania tez nie wpływaja idealnie .. wczoraj na trzech spacerach pokłóciłam sie 4 osobami.. boshee co za naród.. pies nawet na drzewo sikac nie może!!!!!!!!!!!q..wa sprzatam po nim gówna a itak mnie wszyscy atakują... jeszcze im źle.. jesoo napyskowałam sie wczoraj troche ale przyznam ,że zdołowało mnie to..troche..

Posted

elainfo napisał(a):
Módlcie sie żeby ktos dzis zadzwonił po Krucha.. z ogłoszenia bo ja juz powoli wymiękam..zyje jak dziad na wygnaniu, since pod oczami.. na mnie te zmiany zamieszkania tez nie wpływaja idealnie ...

Ela, a czy pani Irena jest zdecydowana na 100% ?
Jeśli tak, to może to jest już ten moment, kiedy trzeba zdecydować, że Kruch do niej pojedzie (jeśli nie masz wątpliwości, o których na nie pisałaś:evil_lol:)...
Może p. Irena trochę jeszcze się dorzuci do kastracji, a jeśli nawet nie to jakoś uzbieramy:p
Może jak już będzie pewne, że to jeszcze np. tylko dwa tygodnie, to będzie Ci trochę łatwiej :glaszcze: Dzielna kobieta jesteś, podziwiam:calus:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...