Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czekam i czekam na ten telefon od Pani Ireny... W mailu opisałam Kruszynkę w samych superlatywach. Napisałam, że byłybyśmy szczęśliwe, gdyby psiur miał kochających Państwa i domek z ogrodem... Wspomniałam o umowie adopcyjnej (którą przesłałam w załączniku) i zaproponowałam spotkanie z dzieciaczkami, bądź nasza wizytę u niej...

Posted

A telefony nie dzwonią... Allegro obserwuje 5 osób... Jedna z nich jest zapewne Pan ze Słupska :mad: A gdzie ci inni ludkowie ????
Ciotunie pomózcie podrzucać wątek naszego psiura... Ela jest na urlopie a net ma tylko w robocie (aktualnie jest w klinice ze znalezioną kotką po wypadku), a Kacha wawa w nowej robocie...

Posted

żeby nie było, żem świń.:eviltong:.. podnoszę kruszka :loveu:mimo iż doopiaty okres na adopcje psów- ludziska zabiegane w przedświątecznym szale :shake::placz:

domecku... przygarnij kruszynkę!!!! :razz: on jest takim cudownym i kochanym psiakiem :loveu:

Posted

[quote name='weszka']No właśnie gdzie te ludzie?????
Łeb mi dzisiaj pęka od tego wszystkiego :(

ludzisków pochłonął szał świątecznych przygotowań :shake:
a Kruszek nie ma domku na święta :shake:

Posted

Robi sie powoli cisza adopcyjna... Ludziska planują weekendy majowe, wakacje... Ehhhh a Kruszyna czeka.
Zastanawia mnie ten brak kontaktu od Pani Ireny... W każdym ogłoszeniu umieszczam pełen opis psiura... wiek, wzrozst, wagę, cechy charakteru... Jedyną nowością, jaka jej opisałam w swoim mailu, jest treść umowy adopcyjnej...
... Może przesadzam, może jestem nadwrażliwa... Ale prosiła o szybkie info... a teraz cisza.
Mam nadzieję, że jednak sie mylę (jeśli tak, będę się płaszczyć i przepraszać). Wciąż czekam na ten telefon...

Posted

andre napisał(a):
wczoraj mialem telefon w sprawie adopcji sznaucera, ale niestety:
a) Pani ma samca juz
b) z Katowic

AM


To może pani by chciała 8 letnią suczkę olbrzymkę :cool3: Mam takową na wydaniu...

Posted

witam... jestem obolała i skonana po wczorajzym jednodniowym urliopie...
Moj Tz zabroni mi niedłgo z domu wychodzic.. bedac wczoraj na spacerze z Oskarem.. znalzłam.. przy .. Al. Niepodleglosci( warszawiacy wiedza jaka to arteria..) połamaną kotke z zakrwawionym pysczydłem..;-((załamałam sie ...bo wiedziałam co bedzie dalej..

Posted

polecialam odstwic oskara do domu, pozyczyłam od sasiada transporter i zawiozłam ją do wetki na drugi koniec warszawy( i dzis mam potęzne zakwasy w rekach od dxwigania jej...)okazalo sie ,ze ma wybite zeby , zdarty do zywego pyszczek i połamany staw kolanowy, pozrywane sciegna.. i czeka ją bardzo kosztowna operacja bez gwarancji co z tego wyjdzie..
chcecie znac finał tej historii dalej?? - bo to w sumie troche offfik..???

Posted

:crazyeye: Ela!!!!!!!!!!!!!!Kurcze i co będzie z kotką??????????
Jejku a mówiłaś mi-nie rozgladaj się jak idziesz ulicą!!!Widzisz,nie da się tak!!!!!!!!!!!!!Kurcze bardzo trzymam kciuki a kotke koniecznie trzeba dac na forum kocie,tam może też pomogą kotce????????

Posted

romenka napisał(a):
:crazyeye: Ela!!!!!!!!!!!!!!Kurcze i co będzie z kotką??????????
Jejku a mówiłaś mi-nie rozgladaj się jak idziesz ulicą!!!Widzisz,nie da się tak!!!!!!!!!!!!!Kurcze bardzo trzymam kciuki a kotke koniecznie trzeba dac na forum kocie,tam może też pomogą kotce????????

Romenka ja sie nieogladam za burkami ,ktore biegaja cale i zdrowe po ulicy.. a ta kotka wiesz wymagała pierwszej i pilnej pomocy..a ja mam słabosc do tych cudownych stworzen jakimi sa koty.. sama mam dwa- zreszta znasz moje koty!!

Posted

Ela ale ten burek:p za 10 min,pół godziny lub dzień może być w takim samym stanie jak ta kotka:-( więc po co kusić los?Trzeba zabrac...
Ela Ty lepiej pisz co z kicią?Da się coś jej pomóc?Co dalej z nią?Przecież Ty nie dasz rady tak dalej!!Masz 2 koty i wielkiego Oskarka u siebie!!!!!!!!!!!!

LUDZIE POMOCY!!!!!

Posted

No dobra napisze tak.. diagnoza wetki załamała mnie bo stwierdziła ,ze operacja kolan to najbardziej cięzkie , skomplikowane i kosztowne zabiegi.. tym mnie dobiła. ale jak zawsze powiedziałaże pomoże, postara sie o jakies fundusze no i bedzie mnie wspierac.. ( juz tyle moich znajd wyleczyła..;-)) ustaliłysmy ,ze zostawiam kotke u niej - wieczorem bedzie chirurg to ja przeswoetli i zdiagnozuje dokładnie.. ipowie na czym stoimy..

po 21.00 pojechałam odwieźć oskara do jego apartamentu( bo wczoraj siedział ze mna i z kotami w mieszkaniu) oczewiscie z gotowymi ogloszeniami do rozklejania w okolicach gdzie znalzłam kotke..przeszłam moze e 100 metrów i rozkleiłam z 10 ogłoszen.. ,zdązyłam przejśc nadruga strone Aleji Niepodległosci..i dzwoni telefon.. Pan znlzal ogłoszenie przed klatka na drzewie o znalezionej kotce.. jemu dzis zginela szara kociczka.obawia sie ,ze mogla wypaśc z okna..bo wspołlokator zostawił uchylone..( w ogłoszeniu napisałam,ze prawdopodobnie kotka wypadła z okna..;-)).. ;-)))))

poprosiłam,zeby pan zszedł na dół to sie spotkamy i porozmawiamy.. noi ustalilismy ,ze to jego kotka..był przeszczęsliwy ,i strasznie mi dziekował ,ze sie nia zajęłam. powiedziałam mu,ze spore koszty go czekaja bo kocica połamana.. i operacja sie szykuje.. bez mrugniecia okiem machnął reka na pieniądze..powiedział ,ze to nie gra roli.

zadzwoniłam o 22.00 do lecznicy i dowiedziałm sie ,ze kotka jest operowana w tym momencie.. poprosilam,żeby chirurg jak skonczy operować zadzwonil do mnie - oddzwonil i powiedział,że kotka mila nieźle zdeformowana kość.. i to juz było przed tym urazem.. zabieg nie był łatwy .. kotka ma kolano ośrubowane.. i ustalilismy ,ze kocica zostanie u nich w lecznicy na noc, spokojnie wybudzi sie z narkozy i wlasciciel,jutro zgłosi sie po nia.

HAPPY END!!!!!!
PS. uswiadomiłam Panu ,ze musi zabezpieczyc okna i balkon siatką..- obiecał ,ze to zrobi to napewno . i przyznał sie ,ze ju z drugi raz mu z okna wypadła...:angryy: a wogóle to wziął ja z palucha dwa lata temu....

Posted

Uffff :loveu: już mi lepiej:loveu:
Kurcze tyle że kicia drugi raz wypadła z okna:angryy: ale m,yślę że faceta to cos nauczy jak zapłaci z leczenie kociaka:mad:

Posted

romenka napisał(a):
Uffff :loveu: już mi lepiej:loveu:
Kurcze tyle że kicia drugi raz wypadła z okna:angryy: ale m,yślę że faceta to cos nauczy jak zapłaci z leczenie kociaka:mad:

Był tak przejety swoja kicia i tak mi dziekował ,ze ja znalzłam.. izabrałam. i przyznał sie sam ..powiedział,ze jest głupkiem,ze juz dawno powinien był zabezpieczyc ookna.. wytłumaczyłam mu jak to zrobic .. ize naprawde to niewymaga wiele kosztów ani wysiłku.. i powiedział,ze tak zrobi.. zobaczymy..;-)

Posted

a wracając do Oskara.. wziełam go wczoraj do siebie do mieszkania .. zeby poobserwowac jak sie bedzie zachowywalz moimi kotami.. , i wogóle..
okazało sie ,ze Oskar pieknie radzi sobie z komunikacja miejska( przyjechalismy metrem;-)) kupilismy w sklepiku zoo.. nylonowy kaganczyk.. zeby przypadkiem niejadł mi kotów..;-)) poczatkwkowo postura Oskara wobec mojej Mrysi.. wzbudzała moje obawy.. wiec zamknęłam koty w pokoju.. Oskar jednak szybkozuwazył poruszajace sie koty za drzwiami i zaczął drapac w drzwi ,zeby go tam wpuscic do nich..;-) wiec w obawie ze poniszczy mi nowe drzwi(TZ by mnie zabił..bo mieszkanie swiezo po remoncie..)otworzyłam i Mrysia wyszła sobie paradujac przed oskarem z ciekawoscia;-)) Oskar oczewiscie caly sie napręzył pokazując jaki jest wieki i groźny -obwąchał Mrynie.. i nic..Mrysia za to paradowała przed nim wdziecząc sie jak kotka w rui.. mruczała i ocierała sie o wszystko !! Słuchajcie tak sie przed nim wdzięczyła,ze pomysłałam sobie ,ze chyba normalnie sie zakochała., hihi:crazyeye: :loveu:!!!!!

oskar poczatkowo podchodził do niej wachajac ja pod ogonem.. a po tem juz nawet machał ogonkiem podchadzac do niej.. potem ona jego wachala pod ogonkiem.. hahaha!! apotem juz oskar raczej niezwracał na nia jakiejs szczególnej uwagi.. i zasnął sobie .. Mrysia tez.

po jakiejs godzinie wyszed moj drugi kot-Tapirek.. straszny strachidupek, który boi sie własnego cienia..przyszedł do pokoju.. bacznie obserwujc Oskara - A oskar zgłupiał widząc sobowtóra Mrysi..No niestety nie polubił Tapirka tak jak Mrysi.. i powarkiwał na niego..marszcząc wargi i pokazując starte zeby..:shake: no ale tapirek ewidentnie starał sie pokazać ,ze jest facetem ( bez jaj coprawda..) rzadzacym w tym domku i wpatrywał sie slepiami wprosto w oczy Oskarowi nieodrywając wzroku, puszył sie cały udając ,ze jest 5x wiekszy .. no i to sie chyba oskarowi nie spodobało..
po moich wczorajszych obserwacjach jestem skłonna stwierdzic ,ze oskar mogłby mieszkac z kotami- pod warunkiem,ze koty tak jak moja Mrysia) nie bałyby sie go, czyli musiałyby to byc koty ,które wychowywały sie z psem..,zeby nieuciekały przed psem.. to powinno byc ok.ale to by oczewiscie wymagało nieco pracy i uwagi opiekunów poczatkowo..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...