esperanza Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Wyniki badań będą rano. Godzinę temu jeszcze czekał na USG, miał już EKG i morfologię. Quote
jayo Posted August 10, 2007 Posted August 10, 2007 Rozmawialam z Esperanza. Nie jest dobrze, Shipppy ma guza sledziony, jakies nieokreslone jeszcze do konca problemy z sercem i stan zapalny przyzebia. W poniedzialek ma miec operacje, ale nie wiadomo, jak sie skonczy. Jutro sprobuje namierzyc dr Niziolka, ale szanse na konsultacje w weekend widze marnie.. Wezmiemy go na weekend, bo jednak nigdzie nie jedziemy, nie ma sensu, zeby siedzial w klatce do poniedzialku.. Quote
jayo Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Nie zabralismy Shippa, wetka nas poinformowala, ze jest pod kroplowka i dostaje leki i nie powinien wychodzic przed operacja. Wczoraj bylismy u niego (przy okazji przywiezienia koeljnych pacjentow ze schronu). Po dluzszej juz rozmowie, pare rzeczy sie wyjasnilo, na razie wstrzymalismy decyzje o operacji. Dzis go zabieramy do nas. Najpierw chcemy jeszcze skonsultowac decyzje o operacji, stanie serca (ma bloki w sercu, praca serca moze sie w kazdej chwili zatrzymac :-(), dopuszczalnej, narkozie. Rachunek za pare dni szpitala (od czwartku), przeswietlenie, USG, konsultacje kardiologa i leki: 617PLN............ Zaplacilam wczoraj, ale mysle ze nie ma co go tam trzymac - byc moze uzyskamy tez lepsza cene za operacje, jak juz decyzja zapadnie. Juz wczoraj chcialam go brac, ale najpierw musielismy wprowadzic do stada Wiere z Ostrowii. Szukamy tylko najlepszego domu na ostatnie miesiace?tygodnie?dni? zycia Shippa..:shake: :shake: Quote
KingaW Posted August 13, 2007 Author Posted August 13, 2007 Trzymajcie kciuki za biednego staruszka. Rozmawiałam z Jayo przed chwilą, jednak operacja będzie dzisiaj. Quote
jayo Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 Operacji nie bylo. Chirurga nie bylo na wieczornym dyzurze... Jutro bedzie operacja. Bardzo sie denerwujemy. Quote
Dorothy Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 my tez...Shipeczku co bedzie? trzymaj sie, tyle juz przeszedles... Quote
esperanza Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Shippy odszedł. Rak wątroby i przerzuty do trzustki. Teraz już nie cierpi. Quote
ronja Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 o matko:placz: ['] odszzedl na stole operacyjnym, czy ... Quote
esperanza Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Myślę, że jayo dokładnie opisze sytuację. Gdyby został wybudzony z narkozy żyłby jeszcze może kilka tygodni, ale byłyby to tygodnie cierpienia. To była najlepsza dla niego decyzja. Quote
Dorothy Posted August 16, 2007 Posted August 16, 2007 Shipku, tyle dla Ciebie zrobiono, nie odszedles bezimienny i zapomniany. ['][']['] Quote
beam6 Posted August 17, 2007 Posted August 17, 2007 esperanza napisał(a):Myślę, że jayo dokładnie opisze sytuację. Gdyby został wybudzony z narkozy żyłby jeszcze może kilka tygodni, ale byłyby to tygodnie cierpienia. To była najlepsza dla niego decyzja. To była ciężka ale bardzo mądra i dojrzała decyzja. Wiem co piszę bo sama musiałam nie tak dawno podjąć podobną. Spij spokojnie Malutki <*> Quote
jayo Posted August 18, 2007 Posted August 18, 2007 Nie moglam sie jakos zebrac do tego postu.... Caly czas mysle o Shippim i poplakuje nad jego cierpieniem. To wszystko sie dzieje z winy czlowieka. I nie mowie o psich chorobach - mowie o tym, co robimy z tym faktem. Czuje sie winna temu, ze Shippy cierpial za dlugo, a my nie pomoglismy mu tak jak nalezy - a w koncu bylo za pozno. USG nie zostalo chyba za dobrze przeprowadzone albo diagnoza niewlasciwa - krotko mowiac, decyzje musialam podejmowac szybko, jak Shippy lezal jeszcze na stole operacyjnym z otwartym brzuchem i przygotowanym do zaszywania.. Po otwarciu okazalo sie, ze mial przerzuty i ten najgorszy zaatakowal trzustke :( Nie do wyleczenia .. Po wybudzeniu mial szanse na maksimum od paru dni do kilku tygodni zycia. W bolu, nie mogac przyjmowac pokarmu, na kroplowkach, pod ciagla obserwacja, z chorym sercem.. Nie wybudzilismy go juz. I mysle, ze to byla sluszna decyzja. Trudna dla mnie. Dla kazdego jak sadze. Ale stwierdzam tylko, ze moze moglo byc inaczej, gdybysmy wczesniej zrobili dla niego wiecej :placz: Dlatego jutro znow jade do schronu. Moze inne zwierze potrzebuje pomocy natychmiast? Nie chce tego przegapic.:shake: Quote
ronja Posted August 18, 2007 Posted August 18, 2007 jayo, i tak zrobiliście dla niego b. duzo. nowotworu nie jesteś w stanie zatrzymać. Quote
KingaW Posted August 20, 2007 Author Posted August 20, 2007 Ja też mam wyrzuty sumienia. Nauczką też będzie dla mnie, żeby zawsze pilnować wetów.Przecież Shippy był przez (chyba) miesiąc po znalezieniu w lecznicy... Mam podejrzenie, że już wtedy, w marcu Schipp był chory (może własnie dlatego został wyrzucony), a ze starego chorego psa, żadną miarą nie można 'zrobić' nówki sztuki. Możliwe, że nawet wcześniejsza interwencja chirurgiczna na niewiele by się zdała, a może i by mu żywot skróciła... Quote
LittleMy Posted August 27, 2007 Posted August 27, 2007 o rany :-(:-( jaki ten swiat jest okropny.... :placz: spij sobie Shippku..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.