Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 273
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Znowu.Znowu się okazuje, że z domu nie powinnam wyłazić...Bo co wyjdę, to się zdenerwuję. I coś znajdę...Dzisiaj około godz. 9.30 przy ul. Grochowskiej (tuż przy Pl. Szembeka) znalazłam psiaka.Leżał (najpierw myślałam, że martwy) na podjeździe do kamiennicy przy aptece... I nie chciał się ruszyć.Chudy jak śmierć, zaniedbany, zdredowany, brudny, śmierdzący, z kamieniem na kłach większym niż same kły...Psiak albo jest mocno w typie PON (polskiego owczarka nizinnego), albo może nawet jest rasowym psem. Albo... sama nie wiem co, jest tak zaniedbany, że konia z rzędem komuś kto się dopatrzy gdzie pies ma tył gdzie przód. Shippy (a tak go sobie fantazyjnie nazwałam, a co...) nie jest psem młodym, ale też nie jest strasznym staruszkiem... Ma jakieś 8-9 lat. Parametry PON-owe z grubsza się zgadzają: sięga mi do kolana czyli ma te 40 parę cm w kłębie, ma duży nochal...No i kiedyś miał bujną sierść....Teraz to jeden wielki cuchnący filc... A pod filcem delikatna skórka... Taki jest jakiś bardziej jest zbliżony delikatością szaty i skórki do mojej yorczycy, niż do mojego kundla...Miał poprzyczepiane jakieś patyki do tych sfilcowanych łapinek... No i nic tylko się chciał kłaść. Jak go zgarniałam z ulicy to podeszła jedna kobita i powiedziała, że go chyba widziała rano jak szedł przy ul. Grochowskiej od strony Marsa/Płowieckiej...Ma obrożę, ale taka lichą i najtańszą i bez żadnych namiarów na właścicela.... Sądzę, że właściciela nie ma co szukać, bo pies by się takiego kamienia i takich dredów nie dorobił przez chwilę. Na to trzeba lat zaniedbań.Czyli, albo się błąkał b. długo, lata całe, albo ten jego 'właścicel' to jakiś lump, menel czy inna niecnota i psa i tak nie szuka..... Aaaaaaa! Chciałam bardzo podziękować Hani G. za wsparcie psychiczne i za to, że się miałam komu do słuchwki wykrzyczeć... Hania - dzięki i przepraszam. nie na Cibie byłam zła...PIES JEST W TEJ CHWILI ZAPRZYJAŹNIONEJ LECZNICY ALE NIE MAMY NA NIEGO KASY, STĄD PROŚBA O POMOC. HELP! Nie wiem na ile jest chory, an ile zagłodzony i zmęczony i ile czasu bedzie go można w lecznicy trzymać...:-(TYMCZAS TEŻ BY SIĘ PRZYDAŁ! Ratunku!Fotki najszybciej jak się da, ale sami rozumiecie, że w drodze do pracy raczej nie dysponowałam żadnym fotoaparatem, a i lecznicy nie mam tuż za progiem, więc, pewnie najwcześniej w sobotę...

Posted

Będą, będą fotki... Postaram się pojutrze podjechać z pożyczonym z pracy aparatem fotograficznym...Dzwoniłam do lecznicy.Psinek miał podany zastrzyk z witaminami i teraz sobie odsypia swoje ciężkie przeżycia... W prawdzie w klatce, ale na ciepłym kocyku...Ja wiem, że na Dogo jest masa osób, które co rusz jakieś bidy znajdują, ale dla mnie to był pierwszy raz... Zawsze jak jakąś psinę na ulicy znalazłam, to był to normalny, zdrowy, tylko, że zagubiony pies... A nie taki przelewający się przez ręcę zezwłok. Z tego wszystkiego cały dzień jestem jakaś taka.... Nie wiem. Czuję się jakbym była na lekkim kacu... Taka jakaś nieprzytomna i rozbita. Jak go zobaczyłam Shippy wyglądał strasznie. Leżał i się nie ruszał. Bałam sie, że jest po wypadku, ale to chyba nie to... (chociaż ma wylew na jednym oczku, ale to może być stary uraz, po którym została taka pamiątka). Biedny, stary, zmęczony pies, któremu nikt nie chciał dać schronienia...:-(

Posted

Taaa.... Nie mówmy hop....Pan Wet Maciek mi powiedział, że szefowa nie jest, oględnie mówiąc, zadowolona, z tych tłumów szczekajacych (aluzja do naszej Tundry ;-)) kundli w klatkach i że Shippy może zostać tylko kilka dni... :-(

Posted

malagos napisał(a):
Kinguś, a obetną mu tam te kłaczki i dredziki? Może wtedy łatwiej będzie mu się poruszać....

Moze u cioteczki Lary w zaprzyjaznionym spa bedzie mozna go do psow doprowadzic jak juz lecznie sie zakonczy?

Posted

Hala napisał(a):
a co dokładniej temu psu? No i jakie to miasto.. :cool3:


PON -Warszawa (jest w tytule), a szczeniaczek przez Monikę znaleziony prawie Warszawa (Piastów), ale dzisiaj wieczorem stanie sie mieszkańcem tej samej lecznicy co PON (chyba, że nas weci wyrzucą z wielkim hukiem na zbite....).Szczeniakowi prawdopodobnie nic nie jest, jest 'tylko', jak to określiła Monika 'zgnębiony psychicznie'... Ale może też mieć obrażenia wewnętrzne...

Posted

Igusia napisał(a):
Moze u cioteczki Lary w zaprzyjaznionym spa bedzie mozna go do psow doprowadzic jak juz lecznie sie zakonczy?


Mam jeszcze kupon na darmową usługę fryzjerską do tego SPA (dostałam w trakcie imprezy w Jadłodajni Filozof.) Ale tam trzeba z psem zaszczepionym na wściekliznę... A jak tu takiego biedaka zaszczepić?

Posted

Esperanza obiecała troszku podstrzyc, ale to nie jest tak, że mu ten kołtun w poruszaniu się przeszkadza.Ot, wygląda nieestetycznie i podśmiarduje... No i jest siedliskiem nie wiadomo czego.....;-)Bosz... Co my z tym psiurem zrobimy?

Posted

Darowałam Shippiemu strzyżenie,bo czuł sie na tyle źle, że nawet nie chciał wyjść z klatki, by pójść ze mną na spacer. Zjadł troszkę smakołyków z ręki i na tym zakończyło się nasze dzisiejsze spotkanie.

Posted

Dorothy napisał(a):
fajny z niego kudlatek. A z paszczy wystaja biale zabki, zaskakujaco biale ;)
czy on jest chory na cos, czy tylko wycienczony?


Możliwe że wycieńczony, starszy, no i może po lekkim zderzeniu z jakimś samochodem?Bo ma taka wybroczynę na jednym oczku.Ogon - albo złamany teraz, albo kiedyś, ale jakiś taki w połowie załamany...Jak byłyśmy z Felą godzinę po Esperanzy, to Shippy nawet wylazł z klatki (ledwo i ciągnięty na smyczy) i poszedł z wetem na spacerek...Ale wstawanie wyraźnie sprawia mu albo ból, albo go strasznie męczy... Ożywił sie jak zobaczył naszą Tundrę (może on taki uszlajany bo na suki sobie skoczył?), ale miał takie jakieś lekkie objawy neurologiczne; szczękanie i 'telepkę'.... Bardzo , bardzo lekkie, ledwo widoczne, ale jednak... Ogólnie chłopak miał podawane kroplówki i nic mu weci nie dawali do jedzenia (gdyby miał obrażenia wewnętrzne, jedzenie by go mogło zabić!) - stąd moja prośba-jak jakiś pies jest na obserwacji, to pls, pls, bez konsultacji z wetami nic mu do jedzenia nie dajemy! OK?Zęby moze i białe na fotce wyszły, ale takiego kamienia jak życie moje nie widziałam (a wiem coś na temat kamienia na zębach u psów, bo zawsze miałam małe psy, które mają spora tendencje do odkładania sie kamienia). Kamień na kłąch jest większy niż same kły... Słowo!

Posted

Dzwoniłam dzsiaj do lecznicy...Shippy stale śpi.Wtrząchnął też michę (juz mu można ;-))...Czyli - chyba nic mu nie jest... Tylko się tak dramatycznie uszargał... Może go ktoś z auta wywalił... A moze, poprostu, włóczykij taki... Biegł podobno (kobita jedna mi mówiła, że go widziała całkiem rano) od strony skrzyżowania Marsa i Płowieckiej...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...