Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pestkaa']Ale cudne zdjęcia :loveu:
Ja z "hodowlą" Tiny mam podobnie. Jej matka rok w rok ma szczeniaki. Aż się chyba przejadę w tym roku jak urodzi żeby zobaczyć co i jak. Ciekawe co zrobi gdy zacznę się pytać o socjal i zobaczenie warunków? Znowu powie, że mają "trudną sytuację rodzinną" ? ;c Co jak co, ale żeby z hodowli przywieść psa ze świerzbem? Jeszcze mi wmawiała, że to brudne, bo biegają po ogrodzie ..
Wiem, że różne rzeczy mogą się zdarzyć - dzisiaj masz pracę, a jutro nie, a suka kilka dni temu urodziła szczeniaki i teraz jak to pogodzić bez pieniędzy? Dlatego na Twoim miejscu pojechałabym w tym roku i zobaczyła jak to wygląda na dzień dzisiejszy. Sory, ale w rok chyba dała radę ogarnąć ;).
Na tę chwilę nie myślę o drugim psie. Znaczy, nie w tym sensie... Bo do lutego to dumałam nad tym dzień w dzień, czy aby na pewno ta rasa i hodowla, czy może coś innego, a teraz... Teraz czekam bardziej na doświadczenie i przede wszystkim muszę skupić się na młodym. Jeszcze prawie półtora roku, zobaczymy czy ilość doświadczenia jakie zdobędę, będzie wystarczające na pierwotniaka, bo drugiego pipeta pod uwagę biorę nadal :). Z tym, że jak nie Polska hodowla to prawdopodobnie będzie to import ze Szwecji. Hodowla wstępnie upatrzona, ale muszę się porozglądać jeszcze w tych angielskich i porównać obie linie psów.
[quote name='Sonka95']Jak się patrzy na zdjęcia to od razu się cieplej robi , bo u nas zimnica ;-)http://img.liczniki.org/20130307/DSC03188-1362677825.jpg
[quote name='marta.k9080']plażowe foteczki:-P
To tak ciepło tylko wygląda... Słońce grzało, fakt, ale bez rękawiczek to mi się sople z palców robiły :lol:. Psy jak psy - biegały, szalały, więc się rozgrzały, ale gorzej z nami. We włosach - pomimo czapki -to ja miałam piaskownicę...
[quote name='Buszki']Plaża,słońce,psy się bawiące ... czegóż chcieć więcej :smile:.
Więcej psów! :diabloti:
[quote name='Ptysiak']Piękne foteczki :smile:

http://img.liczniki.org/20130228/2013_02_28_458-1362068532.jpg :loveu: i jaką ma cudną figurkę :razz:
Nooo, ostatnio się z niego szkieletorek robi... A taka była fajna kluska :placz:
[quote name='Aga*Lis']Jak ja chcę w końcu pojechać nad morze i spuścić psa :-P
Aj weź... Lisek jeszcze postanowi zaganiać fale :razz:
[quote name='jamnicze']Byliście może w Brzeźnie?
http://img.liczniki.org/20130307/DSC03216-1362677562.jpg

Następnym razem dajcie znać, to może i my się dołączymy :razz:
Tak :). Zmierzałyśmy w stronę Sopotu, ale ostatecznie robiło się już chłodno, więc niestety innym razem zrobimy sobie taką wyprawę :lol:
Wiesz co, myślałam o Was nawet, ale ten wypad nad morze był bardziej spontaniczny, bo do ostatniej chwili nie wiedziałyśmy gdzie jedziemy. Dlatego nic nie chciałam pisać :).

Posted

Ok, nie ma sprawy :)

A czy Wy możecie w tygodniu czasem znaleźć czas, czy tylko w weekend?
Bo w tygodniu jest spokojniej. W sobotę i niedzielę są niesamowite tłumy, zwłaszcza jak słoneczko zaświeci.
I nie lubię wtedy Saidi puszczać, za dużo psów :shake:

Posted

Generalnie ja też wolę spacery w tygodniu, bo w weekend mamy agi i nie lubię wtedy męczyć młodego długimi spacerami, bo on później stęka na treningu, że ma dość, nie chce mu się myśleć i chce do domu :). Więc jak najbardziej w tygodniu jest OK :D.
Jak byłyśmy... od 11 do około 15 to może spotkałyśmy tylko 3 psy :cool3:.

Posted

Możesz mi podać swój tel., to może łatwiej będzie się umówić.

Mi w miarę pasują wtorki i środy od 11.00 jestem wolna, przy czym we wtorki najczęściej umawiam się jeszcze na spacery z seterką Rodą, ona też jest bardzo towarzyska :)

Posted

Gezowa napisał(a):
517122820 :)

U nas w dużej mierze zależy od pogody. Niby ma być na granicy 0 i tak dalej, ale przeżyjemy. Ubierzemy się najwyżej :)

Dzięki, zapisałam.
To mój: 665 993 650

Wczoraj wieczorem było -7 :crazyeye:. Ledwo Saidi zmusiłam, żeby q...... zrobiła :shake:

Posted

Noo, tragedia... A jak sypało wieczorem to już w ogóle... :shake:. Nasz spacer trwał niecałe 30 minut i były jęki i stęki, bo on chce do domu. Podobno w piątek ma już być 5 czy 7 na plusie, więc jakoś się przemęczymy :)

Posted

Nie wiem, czy tu już pisałam, czy mi wywaliło subskrypcję... :hmmmm: Ale przywitam się ładnie - dzińdybry :grins: Piękne masz to swoje psisko :) Zastanawiałam się zawsze, jak to jest szkolić charta, to se wreszcie poczytam, a co :diabloti:

Posted

evel napisał(a):
Nie wiem, czy tu już pisałam, czy mi wywaliło subskrypcję... :hmmmm: Ale przywitam się ładnie - dzińdybry :grins: Piękne masz to swoje psisko :) Zastanawiałam się zawsze, jak to jest szkolić charta, to se wreszcie poczytam, a co :diabloti:

Nie, Ciebie chyba akurat jeszcze nie gościliśmy :D. W każdym razie serdecznie witamy :loveu:.
A z chartem to różnie... Momentami i tak mam wrażenie, że mój młody to nie do końca taki chart. Jasne, instynkt ma, pogoniłby kota (ale nie mam pewności czy by zeżarł), na dziki burczy, a sarny uważa za koleżanki :lol:, ale jego charakter, jego kontakt ze mną to inna bajka. Na pewno znaczenie ma nasza praca od pierwszego dnia, ale zadziwia mnie to, że on naprawdę dużo błędów mi wybacza. To mój pierwszy pies, więc niestety robi również za swego rodzaju eksperyment. Przykład: niedawno zdałam sobie sprawę, że po prostu przegrzałam mu mózg, bo chciałam tyle z nim robić naraz, co chwilę coś. Po prostu zaczęłam go nudzić i wszystko się psuło. Zaczął mnie trochę olewać, wolał sobie węszyć niż bawić się ze mną i tak dalej... Kilka dni przerwy wystarczyło i wszystko wróciło do normy. Teraz nie przemęczam go tak sztuczkami i komendami, zabawa też jest z umiarem, żeby nie dopuścić do momentu, w którym on mniej chętnie biegnie za dyskiem np. Chciałam go jak najwięcej nauczyć w krótkim czasie, ale tak się nie da ;). Jak był małym szczeniaczkiem to faktycznie chłonął wszystko jak gąbka. Opanowanie jednej sztuczki zajmowało nam kilka dni, bez względu na jej trudność... Dopiero jak zaczął dorastać to cała praca była trochę pod górkę, bo zrobił się uparty. Teraz, kiedy jeszcze siedzi w tym okresie dojrzewania i buntuje się, mamy czasami takie dni, kiedy mam ochotę go powiesić za uszy na najbliższym drzewie ;). Powiem szczerze, że nie wiem jak mogę określić stopień niezależności u mojego gnojka, bo na dobrą sprawę ja jej prawie w ogóle nie widzę. To, że nie przyjdzie na zawołanie od razu, jak coś wyniucha? Myślę, że i to da się wypracować...

... I postanowiłam dzisiaj, że za jakiś czas jednak pójdziemy na obedience. Będę zdawać relacje z treningów na bieżąco :).

Posted

Nie narzekaj na niezależność swojego psa, bo naprawdę zapraszam do nas i w tym przypadku byłabyś totalnie załamana, ponieważ mój pies nie chce robić ze mną konkretnie NIC. Nie da rady go niczym zainteresować, więc ciesz się tym co masz, ale to może wina, że tak to postrzegam, bo wychowywałam się wśród owczarków mega wpatrzonych w człowieka i jest mi niesamowicie ciężko przestawić się na takie COŚ.

Posted

leónowa napisał(a):
Nie narzekaj na niezależność swojego psa, bo naprawdę zapraszam do nas i w tym przypadku byłabyś totalnie załamana, ponieważ mój pies nie chce robić ze mną konkretnie NIC. Nie da rady go niczym zainteresować, więc ciesz się tym co masz, ale to może wina, że tak to postrzegam, bo wychowywałam się wśród owczarków mega wpatrzonych w człowieka i jest mi niesamowicie ciężko przestawić się na takie COŚ.

Nie narzekam :). Piszę, że jej w gruncie rzeczy nie widzę, bo nie potrafię nawet określić w jakim stopniu moja paskuda jest niezależna.

Ano właśnie. Ja nie wiem jakie miałabym odczucia jakbym miała wcześniej same owczarki nastawione na pracę z człowiekiem. Dawno temu miałam spanielkę, ale to był pies bardziej na kolana niż żeby cokolwiek z nim robić... Więc nie mam porównania. Podejrzewam, że jakbym z młodym nic nie robiła to pewnie miałby bardziej wyrąbane. Nie, żebym się przechwalała, ale myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że ja naprawdę ciężko nad nim pracowałam od pierwszego dnia w naszym domu. Odkąd się pojawił. I pomimo, że mam psa, który jest w jakimś stopniu nakręcony na pracę z człowiekiem to i tak jeszcze DUŻO pracy przed nami. Jakby wszystko było tak miodzio to nie miałabym w planach obi... Właśnie dodając do naszego życia posłuszeństwo, liczę na to, że trochę nasz kontakt się poprawi. Z drugiej strony nie wiem czy nie wymagam za dużo od psa w tym wieku - on ma dopiero 9 miesięcy i ciągle siano w głowie...

Posted

Ej tam wymagania jakieś muszą być, trzeba sobie stawiać cele, niż później żałować, że się czegoś nie spróbowało. A tak kiedyś wspominałaś o coursingu, będziesz coś z młodym próbować? Jak pisałam to mój ulubiony sport i patrzeć na psy w biegu uwielbiam. Sama pewnie bym coś w tym celu robiła, bo mój pies do tego predyspozyjce jakieś tam ma, ale u mnie nic się ciekawego nie znajdzie do ćwieczenia.

Posted

Jeśli już to dopiero w kwietniu. Na razie czekam na info jakieś :). Ogólnie polecałabym ci zarejestrować się na charcim forum, bo tam masz wszelkie informacje o coursingach, jak psa przygotować i tak dalej. Ostatnio chyba była jakaś impreza z treningami, ale się nie zjawiłam, bo to w Poznaniu było... Poznań chyba ma jakiś swój CoursingTeam, z tego co kojarzę.

Posted

Wiesz, z drugiej strony ktoś na Twoim miejscu stwierdziłby, że "on tak ma, bo to chart!" i nie piłował tych drobnostek. Ale czy w tym rzecz...? ;) Ja z przesiadki po dobermance na moje małe uparte też miałam trochę załamkę, pewnych rzeczy chyba nigdy nie uda nam się osiągnąć, ale staram się dać z siebie wszystko, żeby Zu dawała wszystko z siebie ;)

Mogłabyś mi pokrótce wyjaśnić, jakie są różnice między liniami show a wyścigówkami? ;)

Posted

Ogólnie to bardziej interesowałby mnie jakiś klub tak bardziej na miejscu, chociaż nie wykluczam jazdy na zawody, żeby sobie popatrzeć, bo bez ćwiczeń to ogólnie ciężko byłoby startować' a i nie wiem czy mnie z moim niogarniętym kundlem wpuszczą. Moi rodziciele niestety nie bardzo rozumieją te moje zainteresowanie psami, a więc raczej nie byłoby mowy bym ich wyciągała na drugi konic Polski na psie zawody.

Posted

evel napisał(a):
Wiesz, z drugiej strony ktoś na Twoim miejscu stwierdziłby, że "on tak ma, bo to chart!" i nie piłował tych drobnostek. Ale czy w tym rzecz...? ;) Ja z przesiadki po dobermance na moje małe uparte też miałam trochę załamkę, pewnych rzeczy chyba nigdy nie uda nam się osiągnąć, ale staram się dać z siebie wszystko, żeby Zu dawała wszystko z siebie ;)

Mogłabyś mi pokrótce wyjaśnić, jakie są różnice między liniami show a wyścigówkami? ;)

Jestem chyba za bardzo uparta... Chcę mieć dobrze wychowanego psa, który podczas pracy (czy raczej zabawy) uważa mnie za cały jego świat i nie ważne czy to border, chart czy jakiś pierwotniak. Za bardzo zależy mi na tym kontakcie, żeby wszystko rzucić po byle jakim potknięciu. Ostatnio mieliśmy trudne chwile, bo nie mam pojęcia dlaczego, ale strasznie się wycofał. Jakbym go co najmniej biła kilka razy dziennie (NIGDY go nie uderzyłam) i miał do mnie taki stosunek po prostu, jakbym była jakaś zła. Nie wiedziałam co się dzieje i po prostu usiadłam sobie wieczorem i poryczałam się, był dół, że to nie ma sensu, że bezsensu wkładam tyle pracy i czasu w tego psa, skoro nic nie wskóram... ale przespałam się z tym i rano było to co zawsze: "okej, bierzemy się do roboty" ;-). Od jakiegoś czasu wróciło wszystko do normy - do teraz nie wiem co było przyczyną jego zachowania.

Hmmm, pisałam o tym wcześniej, ale sama nie wiem, na której stronie, więc tak krótko:
Psy z linii show są nastawiony głównie na wystawy, więc eksterier jest tutaj ważny. Są one delikatniejsze, mają nieco inną budowę. W charakterze podobno też są różnice. Linia show ma to do siebie, ze te psiaki lubią się pokazywać. One nawet na wyścigach jak biegną to w taki sposób, jakby mówiły, żeby je oglądać. Mi osobiście niezbyt pasuje taki narcyz, ale co kto woli :diabloti:.

Wyścigówki są selekcjonowane pod względem szybkości. Są to psy bardziej umięśnione (młody ma dopiero 9 miesięcy, a te mięśnie są mocno widoczne, z tym, że to też kwestia tego, że z reguły ma naprawdę dużo ruchu, same z siebie to one nie powstały :smile:), ale niestety furory na wystawach nie zrobią. Ch.PL zdobędą, ale nie znam wyścigowego psa (u nas, w Polsce), który zgarnąłby chociażby BOG, a jeśli się mylę to chętnie poproszę o przydomek takiego psiurka :diabloti:. Wiem tylko tyle, ze dziadek mojego gnojka (wyścigówka) miał chyba BIS 2 i 3 kilka lat temu... No i to też zależy na jakiego sędziego się trafi. Nasza pierwsza wystawa to było pytanie z pobłażliwym uśmiechem "czy to użytek?" i nie muszę mówić, że nic nie zgarnęliśmy :lol:. Druga wystawa, inny sędzia i miodek... bardzo zachęcała nas na finały, wiec z ciekawości jedziemy do niej do Grudziądza, jak już jesteśmy w młodzieży ;-). Generalnie wyścigówki są trochę dyskryminowane, no ale to chyba w każdej rasie, na wystawach, jest tak, że użytek to ten gorszy?
Jeśli chodzi o charakter wyścigówek to trochę takie temperamentne, tykające bomby, które na torze albo w pracy wybuchają... Tak słyszałam, bo przyznam szczerze, że nie mogę podzielić się własnym doświadczeniem. Znam kilka whippetów z linii show, ale spędzam z nimi za mało czasu, żeby wyrobić sobie zdanie na temat ich pracy. U nas wydaje mi się, że jest tak, ze bez względu na to co robimy - jest fajnie, póki robimy to razem. Dlatego chcę spróbować obedience, bo młody ma w sobie coś takiego, że on lubi współpracować i nie wybrzydza, o ile robimy to z umiarem.

Oczywiście każdy pies jest inny i mamy nawet na forum whippeta, który jest 100% show, a zachowuje się jak użytek :diabloti:
leónowa napisał(a):
Ogólnie to bardziej interesowałby mnie jakiś klub tak bardziej na miejscu, chociaż nie wykluczam jazdy na zawody, żeby sobie popatrzeć, bo bez ćwiczeń to ogólnie ciężko byłoby startować' a i nie wiem czy mnie z moim niogarniętym kundlem wpuszczą. Moi rodziciele niestety nie bardzo rozumieją te moje zainteresowanie psami, a więc raczej nie byłoby mowy bym ich wyciągała na drugi konic Polski na psie zawody.

Takich klubów jest raczej mało... Nie wiem czy ten w Poznaniu nie jest jedynym. My mamy zaproszenie hodowcy od ojca mojego gnojka, ale nie kojarzę, żeby oficjalnie coś organizował... :niewiem:
Trzeba się ogólnie podpytać. Koleżanka prawie na każdym coursingu puszcza swojego bordera za wabikiem ;). U chartów nie ma z przygotowaniem większego problemu, chociaż są takie, które wabik mają w nosie. U nas było właściwie nakręcanie psa na reklamówkę :diabloti:. BA! Nawet nie musiałam go nakręcać, trzy razy wzięłam na spacer reklamówkę na sznurku i teraz zawsze po wypakowaniu zakupów mamy posprzątane w kuchni, ale za to zasyfiony cały salon, bo wszędzie walają się strzępy siatek :lol:.

Posted

Wczoraj znowu dowiedziałam się, że mam głupiego psa, bo nie załapuje tak szybko jak border no i przecież trzeba go nakręcać na pracę z człowiekiem :loveu:.

[video=youtube;KSnzX5aD7bE]http://www.youtube.com/watch?v=KSnzX5aD7bE&feature=youtu.be[/video]

Z nudów przed spacerem :). Nie mam pojęcia dlaczego, ale dźwięk jest opóźniony o sekundę, albo nawet półtorej (widać szczególnie na klikaniu, albo jak leci głos, a moje usta są zamknięte :lol:). Pewnie jestem tak samo głupia jak mój pies i nie potrafiłam tego naprawić :diabloti:.


Tak odpoczywamy:


Posted

[quote name='Sonka95']To teraz Aedan może sprzątać po sobie zabawki :)
Jeszcze nie :). Póki co rozpoznaje nazwy sześciu zabawek, potrafi je znaleźć i przynieść, ale do sprzątania po sobie jeszcze nam trochę brakuje :D.
[quote name='Buszki']Jaka ładna szylkretka :loveu:
http://img.liczniki.org/20130313/33-1363189342.jpg
Ładna, ładna... ale to istny demon :evil_lol:


[video=youtube;gwVIzpVAv1I]http://www.youtube.com/watch?v=gwVIzpVAv1I&feature=youtu.be[/video]
Krótka sesja z wysyłaniem do klatki.

Czekamy na bandaże, bo niestety moja mała, kochana łajza znowu sobie rozwaliła łapę... :-(

Posted

Gezowa napisał(a):

Czekamy na bandaże, bo niestety moja mała, kochana łajza znowu sobie rozwaliła łapę... :-(


Biedny Aedan znowu sobie łapkę rozwalił :( tylko się zagoiła i znowu powtórka :(

Posted

Sonka95 napisał(a):
Biedny Aedan znowu sobie łapkę rozwalił :( tylko się zagoiła i znowu powtórka :(

Tak, po tym jak to napisałam poszliśmy na drugi spacer i rozwalił sobie tą samą łapę, ale w innym miejscu :roll:. Tragedia... To chyba przez to, że teraz te wszystkie patyki i śmieci spod tego śniegu wychodzą... Chyba mu kupię jakieś buty :roll:.

Guest wolfheart
Posted

Gezowa napisał(a):
Tak, po tym jak to napisałam poszliśmy na drugi spacer i rozwalił sobie tą samą łapę, ale w innym miejscu :roll:. Tragedia... To chyba przez to, że teraz te wszystkie patyki i śmieci spod tego śniegu wychodzą... Chyba mu kupię jakieś buty :roll:.


oj u Was taki pech jak u nas..Luna od początku tego roku pokaleczyła się cztery razy w tym raz było szycie..ale jakoś od kilku tyg mamy spokój...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...