Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam!

Bardzo proszę o wskazówki i porady, jak przygotować psa na pojawienie się w domu dziecka. Nasz psiak to Alaskan Malamute, w chwili narodzin dzidziusia (przełom listopada/grudnia) będzie miał 2,5 roku. Jest typem dominującym, do życia potrzebuje tylko naszej dwójki + mojej mamy, reszta świata może nie istnieć. Potrafi ugryźć, jeśli ktoś wejdzie na "jego" podwórko, natomiast poza swoim terenem, gdzieś na ulicy czy u kogoś innego na podwórku zachowuje się neutralnie, zupełnie "zlewa" innych ludzi, są mu obojętni. Od urodzenia do pierwszego roku życia mieszkał z nami w bloku, rok temu przeprowadziliśmy się na wieś - całymi dniami biega po podwórku "na wolności", oprócz momentu gdy ktoś do nas przychodzi - wtedy wędruje do kojca lub piwnicy (zdecydowanie woli piwnice). Na noce "chowamy go" do piwnicy - ma tam swój pokoik, z dywanem legowiskiem, miskami i zabawkami, ogólnie odkąd jesteśmy na wsi, mieszkanie w domu go nie interesuje, czasem wpadnie z wizytą, ale po 15 min. jęczy żeby go wypuścić. Oprócz latania po podwórku ma oczywiście biegi z rowerem lub quadem po łąkach i polach. Jeśli ktoś miał podobną sytuację, to proszę o podpowiedzi jak przygotować psa do pojawienia się dziecka w domu, no i jak "poznawać" ich ze sobą już po porodzie. Chodzi mi przede wszystkim o to, żeby w przyszłości nie doprowadzić do sytuacji że gdy idę z dzieckiem na dwór, to pies musi iść do klatki. Chcielibyśmy żeby żyli obok siebie, oczywiście cały czas pod stałą obserwacją, ale żeby żadne z nich - ani pies ani dziecko, nie czuło się odsunięte.

Pozdrawiam!

Posted

Skoro jak twierdzisz pies jest dominujący i terytorialny to ja nie bagatelizowałbym tak ważnej kwestii do poziomu pytań na forum. Tylko już teraz skorzystał z behawiorysty.

Behawiorysta zacznie przedstawiać psu dziecko PRZED narodzinami. Chociaż i to nie da nigdy 100% pewności jak zachowa się pies... Bo tego nigdy przewidzieć się nie da.

Posted

Dokładnie, korzystajcie z pomocy póki jeszcze dziecka nie ma!
Wiem, że są kagańce w których można dawać nagrody albo można wyciąć dziurę w zwykłym skórzanym. Spróbujcie tak się przejść obok placu zabaw - ale nie od razu blisko, tylko na tyle, by pies widział dzieci ale się nimi nie stresował. Potem możecie poprosić by dziecko RZUCIŁO na ziemię kawałek biszkopta czy inne cudo od którego psu się uszy trzęsą ;) ale postarajcie się o specjalistę, taka jest moja rada. Skąd jesteście? Dobrze, że reagujecie nim jest za późno :)

Posted

Soko napisał(a):
Dokładnie, korzystajcie z pomocy póki jeszcze dziecka nie ma!
Wiem, że są kagańce w których można dawać nagrody albo można wyciąć dziurę w zwykłym skórzanym. Spróbujcie tak się przejść obok placu zabaw - ale nie od razu blisko, tylko na tyle, by pies widział dzieci ale się nimi nie stresował. Potem możecie poprosić by dziecko RZUCIŁO na ziemię kawałek biszkopta czy inne cudo od którego psu się uszy trzęsą ;) ale postarajcie się o specjalistę, taka jest moja rada. Skąd jesteście? Dobrze, że reagujecie nim jest za późno :)


Kaganiec to żadne wyjście. Bo przecież takiego małego ludzika Malamute, by zgniótł jak żelka. I byłaby tragedia , bez udziału zębów... Ale opcja z placem zabaw, dziećmi sąsiadów, znajomych, rodziny jest jak najbardziej dobrym sposobem na to, by pokazać psu, że "wszystko co małe' jest super. Daje jeść i pić.

Posted

dokladnie! rób to co napisano powyżej! Bo pies dominant - Ty dla niego jesteś elementem JEGO sfory a nie Twojej.... Znajdź takiego bechawiorystę co Ci ustawi stosunek pies-właściciel tak jak trzeba, bo z tego co napisane to jest to raczej pies szef i reszta luda.....

Posted

panbazyl napisał(a):
dokladnie! rób to co napisano powyżej! Bo pies dominant - Ty dla niego jesteś elementem JEGO sfory a nie Twojej.... Znajdź takiego bechawiorystę co Ci ustawi stosunek pies-właściciel tak jak trzeba, bo z tego co napisane to jest to raczej pies szef i reszta luda.....


Teoria dominacji , została już dawno obalona. Nawet jej twórca się z niej wycofał. Pies nie tworzy stada z ludźmi. Tak na marginesie.

Posted

GAJOS napisał(a):
Teoria dominacji , została już dawno obalona. Nawet jej twórca się z niej wycofał. Pies nie tworzy stada z ludźmi. Tak na marginesie.

nie wiem kto to stworzył i kto obalił, ale ja na podstawie swojego 4 psiego stada mam pewne doświadczenia na których się opieram. I nie pozwolę psy być pierwszym w wielu aspektach. Bo to ja zarabiam na jego michę a nie odwrotnie.

Posted

panbazyl napisał(a):
nie wiem kto to stworzył i kto obalił, ale ja na podstawie swojego 4 psiego stada mam pewne doświadczenia na których się opieram. I nie pozwolę psy być pierwszym w wielu aspektach. Bo to ja zarabiam na jego michę a nie odwrotnie.


Rozumiem, ale pies nie chce być szefem. Ale zawsze sprawdza na ile moze sobie pozwolić. I jeżeli człowiek nie pokaże mu na co się godzi a na co nie, tylko pies sobie żyje własnym życiem to...robi co mu się podoba.

Posted

GAJOS napisał(a):
Rozumiem, ale pies nie chce być szefem. Ale zawsze sprawdza na ile moze sobie pozwolić. I jeżeli człowiek nie pokaże mu na co się godzi a na co nie, tylko pies sobie żyje własnym życiem to...robi co mu się podoba.

czyli jak to zachowanie nazwać?
a jak nazwiesz takie zachowanie u dziecka (ludzkiego)?

Posted

panbazyl napisał(a):
czyli jak to zachowanie nazwać?
a jak nazwiesz takie zachowanie u dziecka (ludzkiego)?


Upartość. I życie samemu dla siebie. "Bo mu/jej bedzie przykro, to niech sobie ogląda telewizor do 23:00"

Posted

Teoria dominacji , została już dawno obalona. Nawet jej twórca się z niej wycofał. Pies nie tworzy stada z ludźmi. Tak na marginesie.


Zapraszam do mnie :D Zresztą przerabiany był już nie raz ten temat, nie warto do niego wracać.

Najpierw trzeba zrozumieć, czym jest ta dominacja, na czym polega i jak się przejawia, co jest motorem napędzającym takie zachowania itd... To nie jest tak, że takie zjawisko nie istnieje, na co dzień się z tym spotykasz... to kwestia m.in używanych pojęć.

Posted

GAJOS napisał(a):
Upartość. I życie samemu dla siebie. "Bo mu/jej bedzie przykro, to niech sobie ogląda telewizor do 23:00"

i tylko tyle? jak dla mnie mało konkretnie.

SAIKO napisał(a):
Zapraszam do mnie :D Zresztą przerabiany był już nie raz ten temat, nie warto do niego wracać.

Najpierw trzeba zrozumieć, czym jest ta dominacja, na czym polega i jak się przejawia, co jest motorem napędzającym takie zachowania itd... To nie jest tak, że takie zjawisko nie istnieje, na co dzień się z tym spotykasz... to kwestia m.in używanych pojęć.

też tak uważam, też zapraszam do siebie jak ktoś ma jakieś wątpliwości. Choć mam stado dosc zrównoważone, ale wprawne oko wychwyci i tam kto jest wyżej czy nizej i jakie są tarcia między konkretnymi psami.
a to jak co nazywamy - fakt - to często przez stosowane nazwy i niezrozumialość ich znaczenia przez innych
jest masa problemów ze zrozumieniem. Często dużo łatwiej po prostu pokazać na "żywo" o co chodzi niż wałkować milion stron i sie tylko błotem obrzucać.
a jak szukacie takiej aż bolącej dominacji to przykład jakiegoś konsorcjum i biurowca i ludzi co tam pracują. Tylko wtedy to się nie nazywa "stado" i "dominacja" a "wyścig szczurów" i "wyper..... z mojego miejsca".

Posted

Mam psa, który nie lubi obcych, 6 tygodni temu przyniosłam do domu mojego maleńkiego synka. Od samego początku pozwalałam obu psom obwąchiwać dziecko, kiedy miałam je na rękach, starałam się skojarzyć wózek z dzieckiem i spacerem. Teraz oba psy, w tym ten nietowarzyski, pilnują dziecka, kiedy leży w leżaczku, liżą, delikatnie obwąchują, jak dziecko gdzieś z nami wychodzi. Na razie uczymy sukę moich teściów akceptacji Witka, bo ona gryzie dzieci. Wołamy ją, dajemy jej obwąchać dziecko pod naszą kontrolą, głaszczemy ją w tym czasie.
Najważniejsze to nie izolować psa, budować dobre skojarzenia z obecnością dziecka. Na samym początku moje psy były zagubione, powiedziała bym, że miały lekkiego doła, bo nie miałam siły ich tak głaskać i dopieszczać, jak dawniej. Szybko naprawiliśmy sytuację, zaczęliśmy wciągać psy w codzienne zajęcia wokół dziecka. Wołamy je, jak karmimy, dajemy powąchać po przewijaniu, po kąpieli, po każdym wyjściu. Są cały czas obecne i zadowolone, rozumieją już, ze to członek rodziny i reagują, jak dziecko płacze. Oczywiście robiliśmy to stopniowo, najpierw bardzo ostrożnie, zeby nauczyły się dźwięków i zapachów Młodego.

Posted

panbazyl napisał(a):
i tylko tyle? jak dla mnie mało konkretnie.


też tak uważam, też zapraszam do siebie jak ktoś ma jakieś wątpliwości. Choć mam stado dosc zrównoważone, ale wprawne oko wychwyci i tam kto jest wyżej czy nizej i jakie są tarcia między konkretnymi psami.
a to jak co nazywamy - fakt - to często przez stosowane nazwy i niezrozumialość ich znaczenia przez innych
jest masa problemów ze zrozumieniem. Często dużo łatwiej po prostu pokazać na "żywo" o co chodzi niż wałkować milion stron i sie tylko błotem obrzucać.
a jak szukacie takiej aż bolącej dominacji to przykład jakiegoś konsorcjum i biurowca i ludzi co tam pracują. Tylko wtedy to się nie nazywa "stado" i "dominacja" a "wyścig szczurów" i "wyper..... z mojego miejsca".


Nie rozumiesz mnie... DOMINACJA wśród psów jak najbardziej istnieje. Ja po prostu nie wierzę w teorię dominacji w formie takiej, że pies nic nie robi przez 24 godziny tylko obmyśla plan jak tu tego swojego pańcia / pańcie zdominować i wskoczyć na pozycję "PAK LIDERA" - jeżeli pies jest nauczony tego, że człowiek ZA KAŻDYM razem go za złe zachowanie skarci a za dobre nagrodzi to szybko zrozumie, co mu się bardziej opłaci. Wielu ludzi popełnia podstawowy błąd - mając szczeniaka, pozwalają mu na wszystko, bo wydaje się, że to jest takie słodkie i w ogóle, natomiast w momencie gdy pies dorasta, te zachowania przestają się ludziom podobać, i nagle chcą je zmienić, a niestety, tak się nie da... I pies ma np. 2 lata i ludziom upierdzieli się w głowie, że on jednak nie może wchodzić na tą kanape, bo ją brudzi i chcą w 5 min oduczyć go tego nawyku...Pies się wkurzy , warknie, łapnie zębiskami i jest problem... A można było od początku uczyć albo całkowitego zakazu wchodzenia na ową kanapę lub OD POCZĄTKU uczyć, że jeśli usłyszy komende, ma z tej kanapy zejść, i nie byłoby problemu...

Posted

GAJOS napisał(a):
Nie rozumiesz mnie... DOMINACJA wśród psów jak najbardziej istnieje. Ja po prostu nie wierzę w teorię dominacji w formie takiej, że pies nic nie robi przez 24 godziny tylko obmyśla plan jak tu tego swojego pańcia / pańcie zdominować i wskoczyć na pozycję "PAK LIDERA" - jeżeli pies jest nauczony tego, że człowiek ZA KAŻDYM razem go za złe zachowanie skarci a za dobre nagrodzi to szybko zrozumie, co mu się bardziej opłaci. Wielu ludzi popełnia podstawowy błąd - mając szczeniaka, pozwalają mu na wszystko, bo wydaje się, że to jest takie słodkie i w ogóle, natomiast w momencie gdy pies dorasta, te zachowania przestają się ludziom podobać, i nagle chcą je zmienić, a niestety, tak się nie da... I pies ma np. 2 lata i ludziom upierdzieli się w głowie, że on jednak nie może wchodzić na tą kanape, bo ją brudzi i chcą w 5 min oduczyć go tego nawyku...Pies się wkurzy , warknie, łapnie zębiskami i jest problem... A można było od początku uczyć albo całkowitego zakazu wchodzenia na ową kanapę lub OD POCZĄTKU uczyć, że jeśli usłyszy komende, ma z tej kanapy zejść, i nie byłoby problemu...

no dokładnie tak - jak widzisz - mamy takie rozumienie tych samych pojęć, tylko inaczej nazwanych.
też tak uważam, że tego typu zachowania nie rodzą się nagle tylko sobie na nie pracujemy. Ale też uważam, ze są do naprawienia, tyle, że proces może być czasem wręcz burzliwy i koniecznie musi byc stały a w dodatku w miarę jednakowy u wszystkich członków rodziny mieszkajacych z psem oraz osób odwiedzających.

ja swoje dzieci spokojnie wprowadzałam w sforę naszych psów, bez komplikacji, tyle tylko, że z psami pracowałam wcześniej. A teraz moje male dzieci też już z psami pracują, co mnie cieszy.

a jak tam z psem z początku topu? Jakieś pomysły? (chodzi mi o Autora wątku, czy już coś postanowione)

Posted

Jeśli chodzi o małe dzieci i psy - to powiem jedno, psy potrafią być na prawdę zaskakujące. :smile:
Mój na co dzień jest z maluchem, obecnie ma 1,5roku, jest z nami większość dnia bo babcia zajmuję się dzieckiem ciotki, nie raz tu nocowało.
Strach był wcześniej wielki, bo pies obszczekuje obcych, jak i panicznie bał się/obszczekiwał dzieci.
Jest aniołem w stosunku do małej, strasznie cierpliwy, nawet jak mi puszczają nerwy patrząc jak mała setny raz przyłoży mu w nos, opienkuńczy, a ona ciągle podaje mu jedzenie. :evil_lol: stąd też ją uwielbia i chodzi za nią krok w krok.
Nie ma się czego obawiać, tylko bardzo powoli oswajać z dzieckiem, jak i od razu wyznaczać granice.. ;)

Posted

Gdy pies był młodszy zaliczyliśmy szkółkę a potem 2 behawiorystów. Nie mam zbyt dobrych wspomnień, jeden pan zaproponował nam nawet uśpienie psa (pies miał wtedy niecały rok), bo stwierdził że jest agresywny w stosunku do obcych :/ - zgadzam się z tym że jest agresywny do obcych (wybiórczo, chodzi o ludzi którzy się go boją, takiego kogoś potrafi ugryźć, ponadto warczy na ludzi, którzy chcą go głaskać), ale uważam że nie jest to od razu powód żeby odbierać psu życie. Poprostu podwórko jest zamknięte, na bramie dzwonek, a pies nauczył się że jeśli dzwoni dzwonek, on powinien pójść sam do piwnicy (a my zamykamy drzwi). No ale teraz pojawia się ktoś kto będzie na co dzień.... nie wiem, czy dziecko można porównać do "nowego" zwierzątka domowego, ale gdy w naszym domu pojawiła się fretka, zaczęliśmy powoli ich zapoznawać, pies był bardzo zainteresowany (pozytywnie), ale wkładał w to zainteresowanie strasznie dużo emocji, koniecznie chciał dotknąć fretki nosem itp. Po jakimś czasie się uspokoił i nie był już taki "podniecony" - fretka troszkę się bała, ale później zaczęli się razem bawić, widać było że pies nie ma niecnych zamiarów.
Nie mam pojęcia czy to jakiekolwiek miarodajne porównanie, ale tak dla rozeznania w sytuacji piszę :)
Pozdrawiam!

Posted

Nanook, z tą fretką to dowód, ze umiecie wprowadzić nowe stworzenie do psiej "świadomości rodzinnej", że tak to nazwę. Jeśli pokażecie psu, że nie stracił swojego miejsca w rodzinie, że nada jest ważny, ale to małe piszczące coś jest równe innym członkom rodziny.
Pies mojej siostry, taki koło 25 kg, dwuletni, też usiłował zalizać naszego synka, więc był dopuszczany do kontaktu z dzieckiem pod kontrolą, kazano mu się położyć i na leżąco obwąchiwać.
A tak poza tym to lojalnie ostrzegam - moje psy pokochały pełne pieluszki, szczególnie te po kupie, jeden usiłuje się wytarzać, drugi próbuje wylizać zawartość, więc przy przewijaniu mam asystentów, a potem muszę toksyczną paczkę wywalać tak, zeby szanowni panowie się nie załapali :P
Jeszcze jedno - więcej rad od innych psich mam możesz znaleźć na wątku poradnikowym dla kobiet w ciąży

Posted

a - ja musiałam uważać aby psy z miłości dzieci mi nie przygniotły - labradory mają takie coś, że kładą się czy siadają tam gdzie się im podoba - swoje dzieci często też potrafią przygnieść w ten sposób. niestety. (hodowcy często się pozbywają takich suk z hodowli sprzedają nieświadomemu człowiekowi).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...