Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Z dnia 30 października 2011

Julka dzisiaj już trochę lepiej. W boksie siedzi w jednym
miejscu, nawet nie chce wejść do budki (dobrze, że to wewnątrz, bo bym się bała,
że marźnie), na spacery ją wynoszę na rękach. Ale już ją zaczyna powoli puszczać
stres. Trochę już pochodziła dziś na smyczy, choć powoli, ale w porównaniu z tym
co wczoraj to ogromny krok na przód, wysiurała się na trawce (pierwszy raz od
przyjazdu; koopkę zrobiła na pierwszym spacerku, ale to bardziej ze stresu, bo
tak mimo chodem, plus taki, że nie ma choroby lokomocyjnej). Na razie pilnuję,
aby smycz była luźna i nie plątała się jej między łapkami. Ale zaczyna chodzić
za mną, uwielbia głaskanie, bardzo ją to uspokaja. Jak ją po południu zostawiłam
w boksie po spacerku to już nie była wciśnięta w kącik, tylko siedziała i
odprowadzała mnie wzrokiem. Na pewno będzie czyściochem. Na razie nic nie je,
ale to stres... Jest bardzo łagodna, mimo strachu i stresu ani jednego ząbka nie
pokazuje, nic. Także ogólnie ok i myślę, że to będzie super sunia.








http://www.youtube.com/watch?v=dYIUmqxEPNE

http://www.youtube.com/watch?v=Ueh342JeeSo

A tu
pierwsze kroki
http://www.youtube.com/watch?v=kx60SA5Pbt4






  • Replies 118
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted



Ogólnie z dnia na dzień jest lepiej. Mała powoli zwiedza cały ogród, chodzi sobie powolutku, ale coraz pewniej, jest ciekawa, węszy. Pięknie załatwia się na spacerach, w boksie czyściutko.
Bardzo lubi głaskanie i zaczyna nieśmiało dopominać się o pieszczoty
Ogonek na razie w dole, ale raz się już zapomniała i powędrował pięknie na grzbiet
Jest bardzo wrażliwa na wszelki hałas. Mam wrażenie, że to był domowy wychuchany piesek, który doznał szoku trafiając do schronu. To wrażliwa, delikatna istotka. Jestem bardzo ciekawa jaki pokaże charakter z czasem

[SIZE=2]No i wychodzi na to, że Julka boi się mężczyzn. Włącza się
jej agresja lękowa. Mariusz ją dzisiaj chciał pierwszy raz wyprowadzić i nie
dała się zapiąć, dziabnęła go w łydkę. Byłam w szoku, bo ja nie mam z nią
żadnych problemów, nawet jednego ząbka nie pokaże, zaczęła mi już powoli z boksu
wychodzić na smyczy sama i wracać (bez noszenia na rękach). Mariusz ją
pierwszego dnia na rękach wynosił z samochodu i było ok. A jednak w boksie coś
się jej źle kojarzy...


Póki co opanowaliśmy spacerki na smyczy, wychodzenie i wchodzenie do boksu, ale
na razie wszystko bardzo powolutku. Wszelkie gwałtowne ruchy, dźwięki płoszą
maliznę.
W boksie czuje się lepiej, już nie siedzi w jednym kącie. Apetyt
też już ma


Zapomniałam dodać, że Iza mi napisała, że sunia miała
robione wirusówki w sierpniu u.r. więc nieważne (dziwne, bo na wirusówki szczepi
się co dwa lata, a np. wściekliznę z u.r. dołączyli mimo, że nieważna) - tak mi
napisała. W każdym razie trzeba będzie sunię doszczepić, ale to już jak się
trochę rozkręci.


Julka zaszczyciła mnie dziś machaniem ogonka To był taki
spontaniczny zryw radości, ale nagle się urwał. Ona jeszcze nie wie, że jej
wolno i jeszcze ma duże opory, ale cudownie patrzeć jak topnieją w niej lęki i
coraz bardziej się otwiera.
Zaczyna podbrykiwać na spacerach, ale na takiej
samej zasadzie, chwila zapomnienia, nagle szybki rzut okiem na mnie, ogon w dół
i z powrotem tap, tap, tap jak staruszka.


Coraz częściej są zrywy radości, także kwestią czasu jest
znormalnienie suni

Póki co
radzimy sobie tak:







http://www.youtube.com/watch?v=mUp0HMz8W0I

http://www.youtube.com/watch?v=M77vcVN47-w

Posted

Z 7 listopada 2011:


Julka mnie dziś nieźle wystraszyła; wchodzę do boksu, żeby
zapiąć ją na smyczkę, a ta zrobiła unik, kłapnęła i warczy! Chwilę mnie
osłupiło, a potem olśniło: miałam na sobie płaszcz, a nie kurtkę, w której
zawsze przychodziłam (w końcu musiała wylądować w pralce).
Obróciłam
wszystko w żart, że mnie Julka nie poznała, pośmiałam się, nagadałam się jak
najęta, niby mimochodem wygłaskałam i już było ok. Choć przyznam, że zapinałam
smyczkę z lekkiem strachem

Dzisiaj po raz
pierwszy wyszliśmy na spacer w towarzystwie innego psiaka: szczeniaczki Gajki.
No i chyba będziemy kontynuować, bo były fajne momenty, jakby Julka chciała się
bawić. Myślę, że obecność drugiego pozytywnego psiaka bardzo jej może pomóc się
przełamywać.


Julka źle znosi wszelkie zmiany i chyba stąd ta reakcja na
płaszcz. Staram się przy niej zachowywać swobodnie, żeby przyzwyczajała się do
różnych gestów itd.
Mariuszowi nadal nie da się tknąć, dzisiaj go dziabnęła
w palec Ale już jakby mniejszy
ten strach. Ale tylko w boksie taka reakcja, jak ją wyprowadzę to Mariusz może
ją prowadzić na smyczy i Julka choć nie tak chętnie jak ze mną, ale idzie.
Pogłaskać się Mariuszowi nie da, ale też nie reaguje agresją.

Ogólnie
Julka coraz częściej ma zrywy radości i nie mogę się doczekać aż otworzy się
całkiem, bo to będzie po prostu iskierka Dzielnie już
obdziamgotuje wszystkie psy dookoła w boksie (czasem to tak specjalnie na moją
cześć, tzn. doskakuje do krat i patrzy czy ja patrzę ). Wita mnie często jak
szczeniaczek i czasem też tak żegna. Boks to jej azyl, tu czuje się bezpiecznie
i chętnie do niego wraca. Zaczyna brać smakołyki i jak się okazuje to mały
łakomczuch
Także powoli, ale
do przodu.

Po weekendzie będzie wet to ją doszczepi na wirusówki i może
uda się też pazurki poobcinać.


No dokładnie, panienka z pewnością jakiś charakterek pokaże


Dzisiaj mi zaczęła podbrykiwać na smyczce, więc... spuściłam ją. I
żałuje, że nie miałam aparatu, bo tak psica szalała, robiła kółka i ledwo
wyrabiała na zakrętach, że aż dech mi zaparło. Spokojnie podchodzi do mnie i
sama też wraca do boksu. Wyraźnie dużo swobodniej czuje się bez smyczy.

[SIZE=2]Dwa filmiki z Julką na wolności, ale dziś była jakaś
speszona i nie chciała brykać. Podejrzewam, że dlatego, że był przez chwilę
Mariusz. To bardzo delikatne stworzenie i byle co powoduje, że się trochę zamyka
w sobie. Ale myślę, że to kwestia czasu.

http://www.youtube.com/watch?v=JtZ_1zYUS2M

http://www.youtube.com/watch?v=xreJNxAV1rI

16 listopad:
Dzisiaj był wet; doszczepiliśmy Julkę na wirusówki.
Poobcinaliśmy też pazurki. Julka troszkę się bała, ale dzielnie zniosła wszystko
na moich rękach

Sunia ożywia
się z dnia na dzień. Dziś już brykała już niemal jak normalny psiak. Zaczyna też
jazgotać na ogrodzie. Stróż z niej będzie (a i obrońca jak podejrzewam) na sto
dwa Jak coś usłyszy leci
do bramy na złamanie karku z wielkim dziamotem


Julka boi się niestety bardzo obcych ludzi, panów w
pierwszej kolejności. Plus jest taki, że jak jest poza boksem, to nie ucieka
nigdzie i nie chowa się, tylko pędzi do swojego boksu. Jak np. Mariusz przyjdzie
a ona sobie biega to go trochę obszczekuje i zachowuje dystans.
Boi się też
obcych psów, ale nie jest wobec nich agresywna. Po prostu.. zwiewa lub
poszczekuje
Jak jestem ja, to
rezolutna jest i zabawowa, jak za płotem ktoś to szczeka. Ogólnie to strach się
bać co będzie jak się zadomowi na całego

Nie wiem jak z
tym blokiem, bo pamiętacie jaki szczekacz był z Jarusia - a u Jeleny nie ma z
tym problemu...


Udało mi się trochę fotek uśmiechniętej Julki zrobić

Ale jeszcze jak będzie słońce to chcę zrobić kilka z człowiekiem w bandamce.
Pewnie mina będzie kiepska wówczas, ale wielkość będzie widać.

Julka się
powoli oswaja z nowościami, tzn. obcymi ludźmi i obcymi terenami. Byli w tym
tygodniu pracownicy przy płocie i specjalnie z Julką podchodziłam do nich,
przechodziłam z nią na smyczy kiedy hałasowali itd. Napuszczam też teściową i
Julka pozwala jej się wypuścić z boksu. Już się tak panicznie nie boi obcych,
czuje się coraz swobodniej, choć oczywiście ja jestem numer jeden. Zaczęłam ją
też zapoznawać z drugim wybiegiem; na początku za nic nie chciała przekroczyć
bramy, musiałam ją na smyczy przeprowadzać. Teraz już wychodzi luzem, ale muszę
też przejść Najlepiej czuje się na
"swoim" wybiegu, ale na drugim jest coraz lepiej. Tam będzie miała więcej do
czynienia z obcymi ludźmi, samochodami itd. Ona ogólnie boi się trochę
wszystkiego co nowe, ale oswaja się stopniowo.
Na pewno wymaga
doświadczonego domu i cierpliwości, ale to będzie super sunia jak ktoś da jej
szansę.









Posted



Myślę, że można ją ogłaszać jako mix sznaucerka, chyba lepiej się "sprzeda" niż jako mix jagdteriera
Podstawowe info: sunia zachowuje czystość, umie chodzić na smyczy, dobrze dogaduje się z psami obu płci (koty w razie co możemy sprawdzić, ale myślę, że nie będzie problemu), jest wesoła, lubi się bawić. Nie ma skłonności do niszczenia i wycia/szczekania podczas samotności. Bardzo przywiązuje się do swojego miejsca, skłonności do ucieczek zerowe.
DS musi być nastawiony na to, że na początku sunia będzie się bała i trzeba będzie poświęcić jej trochę czasu i cierpliwości. Jak pokocha to na amen.
Sunia jest wysterylizowana, ma ok. 6 lat.

Z 10 grudzień:

[SIZE=2]Z Julci zrobił się podgryzacz nogawkowy Ostatnio
Mariusz wszedł na ogród gdzie biegała Julka i niespodziewanie został
podgryźnięty w nogę! Żadnego ostrzeżenia, podbiegła dziabnęła i zwiała. Może
dlatego, że Mariusz był w stroju "wyjściowym", bo wracał z miasta i go nie
poznała. W każdym razie stróż i obrońca z niej będzie na bank.

Ciężko ją
skarcić, bo na byle gwałtowny gest, podniesiony głos zamyka się w sobie. Jest
okropnie wrażliwa i boi się zaufać, wyraźnie widać jak jej zapadło w pamięć
schronisko i pracownicy. Np. od razu reaguje kiedy przychodzę do niej nie w
adidasach tylko w gumowcach, albo w innej kurtce. Przy niej wszystko trzeba
spokojnie, ale zdecydowanie, bo jak się człowiek za długo waha (czasami patrzy
bykiem i nie wiadomo czy zapinać smycz do obroży czy nie ), to ona się coraz
bardziej boi co ją czeka, zaczyna się trząść i bronić.
Ostatnio tak się
rozochociła na ogrodzie, że coraz mniej miała ochotę na powrót do boksu; wczoraj
nie mogłam jej zwołać, nie pomagało to co zwykle, czyli wchodzenie do boksu
(najczęściej wchodziła za mną) lub kuszenie smaczkiem, wbiegła mi do korytarzyka
i odruchowo zastawiłam jej drogę, aby w końcu weszła do swojego boksu, a ona tak
się wystraszyła, że prześliznęła mi się miedzy nogami i nie dała do siebie
podejść. Wcisnęła się w zakamarek na ogrodzie i nie mogłam jej wydostać. Udało
się ją stamtąd wypłoszyć, ale zwiała w inne miejsce i nie mogłam jej odnaleźć. W
końcu Sandra (ta z worka) mi pomogła, namierzyła ją (bardzo lubią się ze sobą
bawić), wcisnęła się bidulka (Julka) między deski i trzęsła się ze strachu.
Powoli zapięłam jej smyczkę i odprowadziłam do boksu. Teraz przez jakiś czas
będę ją znów tylko na smyczy wyprowadzać, żeby odzyskała do mnie
zaufanie.

[SIZE=2]Julka jeszcze wczoraj była trochę nie w sosie, ale
wieczorem i dzisiaj wróciła dawna Julka podbrykująca i merdająca ogonkiem.
Spuściłam ją dziś już ze smyczy i cudnie brykała, bez problemu sama weszła do
boksu.

Ona mi bardzo przypomina Remka z Jędrzejowa - zarówno wyglądem
jak i charakterem.
Myślę, że Julka lepiej zachowywała by się w domu, bo boks
wiąże się ze złymi wspomnieniami.


Julka znów się dzisiaj czegoś wystraszyła i miałam
problem, żeby ją sprowadzić do boksu. Tym razem nie chowała się, szła za mną,
ale nawet do korytarzyka wewnętrznych boksów nie chciała wejść. Pozwalała mi się
głaskać, ale jak chciałam delikatnie zapiąć smycz, to już lekka panika i
kłapanie. Próbowałam smaczków, psiej konserwy, podchodów, założenia pętelki na
szyję, innego psa, Sandry... Siedziała na przeciwko otwartych drzwi, oczka
przerażone, uszy do tyłu i jak ją coś bardziej zaniepokoiło to oddalała się, ale
do boksu ni chu chu.
Wychodziłam z siebie przez 1,5 godziny. Tym fajniej
było, że to była 23.00 i pokapywał deszcz. Na dodatek latarka mi się
rozładowywała. Zostawiłam więc Julkę, zostawiłam jej otwarte wrota i bramkę do
boksu (dobrze, że było dziś ciepło i psiaki nie pomarzły w środku) i poszłam
kąpać Jarą. Pomyślałam, że jak wrócę i nie wlezie do boksu sama to dalej będę
kombinować. Ale na szczęście weszła... Kamień spadł mi z serca

Pozostaje mi teraz wychodzić z nią tylko na smyczy lub pod nadzorem, bo
zauważyłam, że takie sytuacje jak dzisiaj mają miejsce kiedy zostaje sama na
ogrodzie na np. godzinkę. Wcześniej niby nie było problemu, ale jak widać zdarza
się jej i to widać od razu, bo nie jest wesoła i brykająca jak zwykle tylko
niepewna, ogon w dół, uszy do tyłu...

[SIZE=2]Myślę, że z czasem te lęki będą mijać, bo już teraz
obserwuję, że coraz szybciej "dochodzi do siebie" po czymś co ją wystraszy. Na
pewno szybciej by to wszystko odbywało się w domu, nie w boksie. Może ją z
czasem przeniesiemy, zobaczymy, na razie przynajmniej ze względu na brak miejsca
musimy odpuścić.


Przenieśliśmy Julcię do zewnętrznego boksu, ma więcej
bodźców, obserwuje sobie wszystko (i dziamie) i mam wrażenie, że dobrze to na
nią działa, coraz słabiej reaguje na rzeczy, które na początku powodowały u niej
strach. Na razie wyprowadzam ją tylko na smyczy, niech się poczuje pewnie i
bezpiecznie.


Julcia coraz fajniej się otwiera, cieszy się na mój widok,
łasi się już, dopomina pieszczot itd. Po każdym spacerku dostaje ode mnie
smaczka i czasem jak czeka na niego to tak fajnie podnosi się jej jedna warga i
wystaje ząbek Ogólnie coraz częściej
się zapomina i pokazuje jak fajnym jest psiakiem. Taki dom jak Kundzia ma by się
jej faktycznie przydał, albo taki jak Jaruś


Poniżej parę fotek Julki i podobnego pieska Czarusia z
Gorzyc, który niedawno do nas zawitał.
Julkę co jakiś czas spuszczam ze
smyczy, ale nieregularnie, bo czasami jest problem z powrotem do boksu. Staram
się ją przyzwyczaić do odpinania i zapinania smyczy poza boksem i jest coraz
lepiej.
Julka ma charakter i trudno lawirować między oswajaniem jej a "nie
pozwalaniem na wszystko". Ona ciekawie postrzega hasło "chodź Juleczka" Jak jest w boksie i
wołam ją żeby wyszła to rozumie, ale w drugą stronę to już nie działa tak
pięknie
Ale są postępy,
bo Julka już nie pokazuje fochów, nie ma sytuacji, że np. nie mogę jej zapiąć na
smycz, bo się czegoś wystraszy, bo nie jej pora spaceru itd.






Posted

Zrobiłam małą próbę z Julką, umieściłam ją w boksie z drugim psem (do tej pory była sama), takim, który jej na pewno ustąpi w razie co, a nie wda się w bójkę. Obserwowałam jak układają się relacje, oczywiście Julka wredota przez pierwszy dzień pokazywała kto rządzi, pokazywała zęby przy misce i odganiała. Było to takie bardziej na pokaz, a boks duży, dwie miski w obu jego końcach więc się specjalnie nie przejmowałam. No i okazało się, że towarzystwo drugiego psa bardzo fajnie zadziałało na Julcię. Stała się bardziej wyluzowana, kontaktowa, wesoła. W sumie to tylko trzy dni na razie, ale różnica jest już widoczna.
Dodatkowo wyprowadzam Julkę na różne sposoby (raz wypuszczam z boksu luzem, raz zapinam na smyczy i wyprowadzam, czasami potem spuszczam itd.), ma kontakt z różnymi psami i powiem, że te wszystkie zmiany na nią bardzo dobrze działają. Uczy się mnie obserwować i słuchać. Coraz lepiej układają się jej relacje z innymi psami.


Do obcych podchodzi z dużą nieufnością. Jest raczej pewne,
że jak zamieszka w domu z ogrodem to będzie podgryzać gości po nogawkach


Julka to kochane czupurne stworzonko

http://www.youtube.com/watch?v=land-lCjqPs&list=UUEymdIMOgNST49lPh7T8iIw&index=2&feature=plcp







Julka coraz bardziej się luzuje. Charakterek ma, ale potrafi być też
niesamowicie słodka, jak np. zaczepia do zabawy lub prosi o pieszczoty.

Reaguje coraz lepiej na różnorodne hasła, przychodzi na swoje imię.

Także ogólnie powoli do przodu, puszcza ją trauma. W domu pewnie otworzy się
całkowicie. Myślę, że ją przeniesiemy przy najbliższej okazji.


Że do dzieci Julka nie bardzo to podejrzewałam wcześniej.
Potrafi dziabnąć dorosłego, a co dopiero ruchliwe dziecko.
Nie wiem czy się
boi, czy chce ustawić takie małe coś po swojemu, czy denerwuje ją ruchliwość
dziecka. Może wszystko po trochu.
Ma po prostu charakterek.


Pogoda fatalna, ale zamieszczam parę fotek, do ogłoszeń się
nie nadają, ale przynajmniej sobie popatrzycie











Posted

Julka w ramach socjalizacji zamieszkała na tarasie. Dobrze jej zrobiły pobyty w domu w czasie mrozów, bo teraz nie ma żadnego problemu z wejściem do domu, po schodach itd.








No, ale postępy są, bo dzisiaj po spacerku zaczęła się ze
mną tak bawić jak nigdy wcześniej, delikatnie łapała za ręce, robiła fikołki,
pokazywała brzuszek


Julcia - wesoła sunieczka

http://www.youtube.com/watch?v=3mN4GSr5zc8&feature=youtu.be




Posted

Póki co muszę powiedzieć, że Julka to mała wredota. Mnie uwielbia, zaczepia do zabawy, pokazuje brzuszek, a wszyscy inni są be. Ma na koncie już parę doskoków do nogawek i siniaków... I łobuzica nie atakuje kiedy ktoś np. wchodzi na taras czy ogród, ale kiedy ktoś wychodzi... wtedy jak błyskawica znienacka podbiega od tyłu i zaraz ucieka.
Myślałam, że ją powoli wprowadzę do domu, ale chyba nic z tego nie będzie.


Spokojna, ale TZa już zdążyła dziabnąć bo śmiał ją
chcieć pogłaskać.
Wobec mnie jest cudowna, ale też i zazdrośnica, żaden pies
nie ma prawa się nawet zbliżyć kiedy ona jest głaskana, od razu mu wyraźnie
gdzie jego miejsce (najpierw zęby, potem warczy i ew. straszy nieszkodliwym
kąsaniem).

W lecznicy podobno nikogo nie zeżarła, ale próbowała nawiać


Do strzyżenia musiała dostać głupiego jasia.
Przy okazji poprosiłam
weta, aby sprawdził gruczoły przy odbycie, bo Julka często jeździła pupką... No
i faktycznie było co wyciskać

Jejku jaka ona
jest teraz malutka

Zrobiłam takie
trochę ciemne zdjęcia, ale żebyście w ogóle zobaczyli efekt. Wet mówił, że
trzeba przynajmniej parę dni poczekać, żeby futerko się zaczęło błyszczeć itd.
żeby ładnie wyglądało na zdjęciach, także ta sesja za dwa tygodnie idealnie
wypadnie.
















Pannicy bardzo spodobało się miejsce na kanapie i przesiaduje tam większość
czasu Ale nie będzie mogła
zostać niestety w domu, bo jest wredota, terroryzuje dziadka Kurusia, który w
tym samym pokoju śpi, już mu nochal zadrapała do krwi. W gości przyszła i tak
się rządzi.

Posted

Sunia nadal siedzi w domu. Troszkę się uspokoiła, już od paru dni nikogo nie capnęła, tylko warczy więc postęp jest. Stwierdziliśmy więc, że jeśli troszkę się poprawiła to niech zostanie w domu, może się jeszcze bardziej ucywilizuje, bo kto takiego gryzonia weźmie









Posted




CZERWIEC 2012

Julka zapoznaje się z nowym psiakiem od corgomaniaków:
Bugim


A tu typowa
dla Julki postawa obserwacyjna


Nawet była szansa na domm.... :

Julka sprawiła się super, była wystraszona, ale bardzo
grzeczna. Pani długo z nią spacerowała, bo długo nam zeszło z Czarkiem, w sumie
2 godziny byliśmy na klinikach i te 2 godziny Julka niemal cały czas spędziła z
panią (bo ona przyszła na kliniki do nas). Poszła nawet z nią do
zaprzyjaźnionego weta (ona tam zna wszystkich na klinikach), żeby zobaczył Julkę
i żeby sprawdzić jak zareaguje. Była bardzo grzeczna.
Pani bardzo miła i z
podejściem do suni, żadnego tam przytulania, tiutania tylko spokojne ruchy, dużo
mówienia, itd. Ogólnie to byłam pozytywnie zaskoczona jak Julka zareagowała na
obcą osobę i że nawet poszła (nie oglądając się na mnie) z tą osobą na smyczy.
Nie bała się też jakoś specjalnie ludzi, samochodów itd. Także nie takie
straszne dla niej życie w mieście.

Pani jest zauroczona sunią, ale też
boi się czy sunia dobrze się będzie czuła w dużym mieście. Pani ma teraz na
weekendzie pod opieką spaniela (ktoś z rodziny jej podrzucił na czas wyjazdu),
ale po weekendzie umówiliśmy się na kontakt i pani zapowiedziała, że przyjedzie
po sunię busem Jeszcze ma to na
spokojnie przemyśleć, ale myślę, że się zdecyduje

Dzisiaj zadzwoniła pani z pytaniem czy moglibyśmy Julkę
przetrzymać jeszcze 2 tygodnie, bo wypadła jej bardzo wyjątkowa sytuacja (jakaś
jej znajoma czy ktoś z rodziny musi nagle wyjechać za granicę do syna w szpitalu
i nie ma co zrobić z psem). Obiecała że po 2 czerwca będzie wolna i swobodna i
że wszystkim proszącym o zaopiekowanie się psiakiem będzie odmawiać i żeby Julci
nikomu nie oddawać. Przez ten czas obiecała pozbierać trochę rzeczy dla nas,
garnków itd.

Na razie i tak
nikt się po Julcię nie zgłasza inny, więc chyba nie mamy wyjścia jak
poczekać.
[SIZE=2]Dzwoniłam dziś do tej pani i wstępnie umówiliśmy się na
5-tego na przywóz Julki (Mariusz jedzie po psiaka na miejsce corgowe do
Warszawy). Ale tak jakoś mniejszy entuzjazm z niej bił i mówiła, że jeszcze się
odezwie przez wtorkiem, bo może ktoś znów jej jakiegoś psa da pod opiekę (a
zarzekała się, że już nic sobie nie da wcisnąć). No nic, zobaczymy.


No i pani nie zadzwoniła... Szczerze mówiąc to spodziewałam
się po ostatnim telefonie, że zrezygnuje z adopcji Julki, ale sądziłam, że choć
zadzwoni i powie.
Ludzie są beznadziejni, a taka sensowna, konkretna,
poważna babka się wydawała
Jeszcze jej słowa mi
brzmią sprzed dwóch tygodni "tylko nie oddawajcie jej nikomu, ja ją na pewno
wezmę!".


I TAK PO JULKOWYM DOMKU....




Taka damulka z Julki Niestety podgryza
wszystkich po staremu (prócz mnie oczywiście), głównie na ogrodzie, bo w domu
trudniej jej zaatakować znienacka Teściowa nawet na jeden
dzień zyskała jej przychylność, dała jej smaczki, głaskała, ale następnego dnia
Julka już na nią warczała, ech.

Posted

Julcia pozdrawia już trochę odrośnięta


Ta pani z Lublina odezwała się niedawno do nas z prośbą o odebranie przy okazji rzeczy dla psiaków, które uzbierała, bo jej zawadzają. No i Mariusz je odebrał w piątek.
Pani pytała o Julkę, czy jeszcze u nas jest, jak się sprawuje itd.... ale powiedziała smutno, że na razie nie może mieć żadnego psa. Nie powiedziała dlaczego...

Posted

kaskadaffik napisał(a):
chyba nie...ja przynajmniej nie zglaszalam...


już jest - dałam plamę bo Murka mi ją podesłała już jakiś czas temu a ja zapomniałam :oops: ale teraz Sybisia mi podrzuciła link

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...