kaskadaffik Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Z dnia 30 października 2011 Julka dzisiaj już trochę lepiej. W boksie siedzi w jednym miejscu, nawet nie chce wejść do budki (dobrze, że to wewnątrz, bo bym się bała, że marźnie), na spacery ją wynoszę na rękach. Ale już ją zaczyna powoli puszczać stres. Trochę już pochodziła dziś na smyczy, choć powoli, ale w porównaniu z tym co wczoraj to ogromny krok na przód, wysiurała się na trawce (pierwszy raz od przyjazdu; koopkę zrobiła na pierwszym spacerku, ale to bardziej ze stresu, bo tak mimo chodem, plus taki, że nie ma choroby lokomocyjnej). Na razie pilnuję, aby smycz była luźna i nie plątała się jej między łapkami. Ale zaczyna chodzić za mną, uwielbia głaskanie, bardzo ją to uspokaja. Jak ją po południu zostawiłam w boksie po spacerku to już nie była wciśnięta w kącik, tylko siedziała i odprowadzała mnie wzrokiem. Na pewno będzie czyściochem. Na razie nic nie je, ale to stres... Jest bardzo łagodna, mimo strachu i stresu ani jednego ząbka nie pokazuje, nic. Także ogólnie ok i myślę, że to będzie super sunia. http://www.youtube.com/watch?v=dYIUmqxEPNE http://www.youtube.com/watch?v=Ueh342JeeSo A tu pierwsze kroki http://www.youtube.com/watch?v=kx60SA5Pbt4 Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Ogólnie z dnia na dzień jest lepiej. Mała powoli zwiedza cały ogród, chodzi sobie powolutku, ale coraz pewniej, jest ciekawa, węszy. Pięknie załatwia się na spacerach, w boksie czyściutko. Bardzo lubi głaskanie i zaczyna nieśmiało dopominać się o pieszczoty Ogonek na razie w dole, ale raz się już zapomniała i powędrował pięknie na grzbiet Jest bardzo wrażliwa na wszelki hałas. Mam wrażenie, że to był domowy wychuchany piesek, który doznał szoku trafiając do schronu. To wrażliwa, delikatna istotka. Jestem bardzo ciekawa jaki pokaże charakter z czasem [SIZE=2]No i wychodzi na to, że Julka boi się mężczyzn. Włącza się jej agresja lękowa. Mariusz ją dzisiaj chciał pierwszy raz wyprowadzić i nie dała się zapiąć, dziabnęła go w łydkę. Byłam w szoku, bo ja nie mam z nią żadnych problemów, nawet jednego ząbka nie pokaże, zaczęła mi już powoli z boksu wychodzić na smyczy sama i wracać (bez noszenia na rękach). Mariusz ją pierwszego dnia na rękach wynosił z samochodu i było ok. A jednak w boksie coś się jej źle kojarzy... Póki co opanowaliśmy spacerki na smyczy, wychodzenie i wchodzenie do boksu, ale na razie wszystko bardzo powolutku. Wszelkie gwałtowne ruchy, dźwięki płoszą maliznę. W boksie czuje się lepiej, już nie siedzi w jednym kącie. Apetyt też już ma Zapomniałam dodać, że Iza mi napisała, że sunia miała robione wirusówki w sierpniu u.r. więc nieważne (dziwne, bo na wirusówki szczepi się co dwa lata, a np. wściekliznę z u.r. dołączyli mimo, że nieważna) - tak mi napisała. W każdym razie trzeba będzie sunię doszczepić, ale to już jak się trochę rozkręci. Julka zaszczyciła mnie dziś machaniem ogonka To był taki spontaniczny zryw radości, ale nagle się urwał. Ona jeszcze nie wie, że jej wolno i jeszcze ma duże opory, ale cudownie patrzeć jak topnieją w niej lęki i coraz bardziej się otwiera. Zaczyna podbrykiwać na spacerach, ale na takiej samej zasadzie, chwila zapomnienia, nagle szybki rzut okiem na mnie, ogon w dół i z powrotem tap, tap, tap jak staruszka. Coraz częściej są zrywy radości, także kwestią czasu jest znormalnienie suni Póki co radzimy sobie tak: http://www.youtube.com/watch?v=mUp0HMz8W0I http://www.youtube.com/watch?v=M77vcVN47-w Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Z 7 listopada 2011: Julka mnie dziś nieźle wystraszyła; wchodzę do boksu, żeby zapiąć ją na smyczkę, a ta zrobiła unik, kłapnęła i warczy! Chwilę mnie osłupiło, a potem olśniło: miałam na sobie płaszcz, a nie kurtkę, w której zawsze przychodziłam (w końcu musiała wylądować w pralce). Obróciłam wszystko w żart, że mnie Julka nie poznała, pośmiałam się, nagadałam się jak najęta, niby mimochodem wygłaskałam i już było ok. Choć przyznam, że zapinałam smyczkę z lekkiem strachem Dzisiaj po raz pierwszy wyszliśmy na spacer w towarzystwie innego psiaka: szczeniaczki Gajki. No i chyba będziemy kontynuować, bo były fajne momenty, jakby Julka chciała się bawić. Myślę, że obecność drugiego pozytywnego psiaka bardzo jej może pomóc się przełamywać. Julka źle znosi wszelkie zmiany i chyba stąd ta reakcja na płaszcz. Staram się przy niej zachowywać swobodnie, żeby przyzwyczajała się do różnych gestów itd. Mariuszowi nadal nie da się tknąć, dzisiaj go dziabnęła w palec Ale już jakby mniejszy ten strach. Ale tylko w boksie taka reakcja, jak ją wyprowadzę to Mariusz może ją prowadzić na smyczy i Julka choć nie tak chętnie jak ze mną, ale idzie. Pogłaskać się Mariuszowi nie da, ale też nie reaguje agresją. Ogólnie Julka coraz częściej ma zrywy radości i nie mogę się doczekać aż otworzy się całkiem, bo to będzie po prostu iskierka Dzielnie już obdziamgotuje wszystkie psy dookoła w boksie (czasem to tak specjalnie na moją cześć, tzn. doskakuje do krat i patrzy czy ja patrzę ). Wita mnie często jak szczeniaczek i czasem też tak żegna. Boks to jej azyl, tu czuje się bezpiecznie i chętnie do niego wraca. Zaczyna brać smakołyki i jak się okazuje to mały łakomczuch Także powoli, ale do przodu. Po weekendzie będzie wet to ją doszczepi na wirusówki i może uda się też pazurki poobcinać. No dokładnie, panienka z pewnością jakiś charakterek pokaże Dzisiaj mi zaczęła podbrykiwać na smyczce, więc... spuściłam ją. I żałuje, że nie miałam aparatu, bo tak psica szalała, robiła kółka i ledwo wyrabiała na zakrętach, że aż dech mi zaparło. Spokojnie podchodzi do mnie i sama też wraca do boksu. Wyraźnie dużo swobodniej czuje się bez smyczy. [SIZE=2]Dwa filmiki z Julką na wolności, ale dziś była jakaś speszona i nie chciała brykać. Podejrzewam, że dlatego, że był przez chwilę Mariusz. To bardzo delikatne stworzenie i byle co powoduje, że się trochę zamyka w sobie. Ale myślę, że to kwestia czasu. http://www.youtube.com/watch?v=JtZ_1zYUS2M http://www.youtube.com/watch?v=xreJNxAV1rI 16 listopad: Dzisiaj był wet; doszczepiliśmy Julkę na wirusówki. Poobcinaliśmy też pazurki. Julka troszkę się bała, ale dzielnie zniosła wszystko na moich rękach Sunia ożywia się z dnia na dzień. Dziś już brykała już niemal jak normalny psiak. Zaczyna też jazgotać na ogrodzie. Stróż z niej będzie (a i obrońca jak podejrzewam) na sto dwa Jak coś usłyszy leci do bramy na złamanie karku z wielkim dziamotem Julka boi się niestety bardzo obcych ludzi, panów w pierwszej kolejności. Plus jest taki, że jak jest poza boksem, to nie ucieka nigdzie i nie chowa się, tylko pędzi do swojego boksu. Jak np. Mariusz przyjdzie a ona sobie biega to go trochę obszczekuje i zachowuje dystans. Boi się też obcych psów, ale nie jest wobec nich agresywna. Po prostu.. zwiewa lub poszczekuje Jak jestem ja, to rezolutna jest i zabawowa, jak za płotem ktoś to szczeka. Ogólnie to strach się bać co będzie jak się zadomowi na całego Nie wiem jak z tym blokiem, bo pamiętacie jaki szczekacz był z Jarusia - a u Jeleny nie ma z tym problemu... Udało mi się trochę fotek uśmiechniętej Julki zrobić Ale jeszcze jak będzie słońce to chcę zrobić kilka z człowiekiem w bandamce. Pewnie mina będzie kiepska wówczas, ale wielkość będzie widać. Julka się powoli oswaja z nowościami, tzn. obcymi ludźmi i obcymi terenami. Byli w tym tygodniu pracownicy przy płocie i specjalnie z Julką podchodziłam do nich, przechodziłam z nią na smyczy kiedy hałasowali itd. Napuszczam też teściową i Julka pozwala jej się wypuścić z boksu. Już się tak panicznie nie boi obcych, czuje się coraz swobodniej, choć oczywiście ja jestem numer jeden. Zaczęłam ją też zapoznawać z drugim wybiegiem; na początku za nic nie chciała przekroczyć bramy, musiałam ją na smyczy przeprowadzać. Teraz już wychodzi luzem, ale muszę też przejść Najlepiej czuje się na "swoim" wybiegu, ale na drugim jest coraz lepiej. Tam będzie miała więcej do czynienia z obcymi ludźmi, samochodami itd. Ona ogólnie boi się trochę wszystkiego co nowe, ale oswaja się stopniowo. Na pewno wymaga doświadczonego domu i cierpliwości, ale to będzie super sunia jak ktoś da jej szansę. Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Tutaj brykanko http://www.youtube.com/watch?v=cnbyT74iAUc Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Myślę, że można ją ogłaszać jako mix sznaucerka, chyba lepiej się "sprzeda" niż jako mix jagdteriera Podstawowe info: sunia zachowuje czystość, umie chodzić na smyczy, dobrze dogaduje się z psami obu płci (koty w razie co możemy sprawdzić, ale myślę, że nie będzie problemu), jest wesoła, lubi się bawić. Nie ma skłonności do niszczenia i wycia/szczekania podczas samotności. Bardzo przywiązuje się do swojego miejsca, skłonności do ucieczek zerowe. DS musi być nastawiony na to, że na początku sunia będzie się bała i trzeba będzie poświęcić jej trochę czasu i cierpliwości. Jak pokocha to na amen. Sunia jest wysterylizowana, ma ok. 6 lat. Z 10 grudzień: [SIZE=2]Z Julci zrobił się podgryzacz nogawkowy Ostatnio Mariusz wszedł na ogród gdzie biegała Julka i niespodziewanie został podgryźnięty w nogę! Żadnego ostrzeżenia, podbiegła dziabnęła i zwiała. Może dlatego, że Mariusz był w stroju "wyjściowym", bo wracał z miasta i go nie poznała. W każdym razie stróż i obrońca z niej będzie na bank. Ciężko ją skarcić, bo na byle gwałtowny gest, podniesiony głos zamyka się w sobie. Jest okropnie wrażliwa i boi się zaufać, wyraźnie widać jak jej zapadło w pamięć schronisko i pracownicy. Np. od razu reaguje kiedy przychodzę do niej nie w adidasach tylko w gumowcach, albo w innej kurtce. Przy niej wszystko trzeba spokojnie, ale zdecydowanie, bo jak się człowiek za długo waha (czasami patrzy bykiem i nie wiadomo czy zapinać smycz do obroży czy nie ), to ona się coraz bardziej boi co ją czeka, zaczyna się trząść i bronić. Ostatnio tak się rozochociła na ogrodzie, że coraz mniej miała ochotę na powrót do boksu; wczoraj nie mogłam jej zwołać, nie pomagało to co zwykle, czyli wchodzenie do boksu (najczęściej wchodziła za mną) lub kuszenie smaczkiem, wbiegła mi do korytarzyka i odruchowo zastawiłam jej drogę, aby w końcu weszła do swojego boksu, a ona tak się wystraszyła, że prześliznęła mi się miedzy nogami i nie dała do siebie podejść. Wcisnęła się w zakamarek na ogrodzie i nie mogłam jej wydostać. Udało się ją stamtąd wypłoszyć, ale zwiała w inne miejsce i nie mogłam jej odnaleźć. W końcu Sandra (ta z worka) mi pomogła, namierzyła ją (bardzo lubią się ze sobą bawić), wcisnęła się bidulka (Julka) między deski i trzęsła się ze strachu. Powoli zapięłam jej smyczkę i odprowadziłam do boksu. Teraz przez jakiś czas będę ją znów tylko na smyczy wyprowadzać, żeby odzyskała do mnie zaufanie. [SIZE=2]Julka jeszcze wczoraj była trochę nie w sosie, ale wieczorem i dzisiaj wróciła dawna Julka podbrykująca i merdająca ogonkiem. Spuściłam ją dziś już ze smyczy i cudnie brykała, bez problemu sama weszła do boksu. Ona mi bardzo przypomina Remka z Jędrzejowa - zarówno wyglądem jak i charakterem. Myślę, że Julka lepiej zachowywała by się w domu, bo boks wiąże się ze złymi wspomnieniami. Julka znów się dzisiaj czegoś wystraszyła i miałam problem, żeby ją sprowadzić do boksu. Tym razem nie chowała się, szła za mną, ale nawet do korytarzyka wewnętrznych boksów nie chciała wejść. Pozwalała mi się głaskać, ale jak chciałam delikatnie zapiąć smycz, to już lekka panika i kłapanie. Próbowałam smaczków, psiej konserwy, podchodów, założenia pętelki na szyję, innego psa, Sandry... Siedziała na przeciwko otwartych drzwi, oczka przerażone, uszy do tyłu i jak ją coś bardziej zaniepokoiło to oddalała się, ale do boksu ni chu chu. Wychodziłam z siebie przez 1,5 godziny. Tym fajniej było, że to była 23.00 i pokapywał deszcz. Na dodatek latarka mi się rozładowywała. Zostawiłam więc Julkę, zostawiłam jej otwarte wrota i bramkę do boksu (dobrze, że było dziś ciepło i psiaki nie pomarzły w środku) i poszłam kąpać Jarą. Pomyślałam, że jak wrócę i nie wlezie do boksu sama to dalej będę kombinować. Ale na szczęście weszła... Kamień spadł mi z serca Pozostaje mi teraz wychodzić z nią tylko na smyczy lub pod nadzorem, bo zauważyłam, że takie sytuacje jak dzisiaj mają miejsce kiedy zostaje sama na ogrodzie na np. godzinkę. Wcześniej niby nie było problemu, ale jak widać zdarza się jej i to widać od razu, bo nie jest wesoła i brykająca jak zwykle tylko niepewna, ogon w dół, uszy do tyłu... [SIZE=2]Myślę, że z czasem te lęki będą mijać, bo już teraz obserwuję, że coraz szybciej "dochodzi do siebie" po czymś co ją wystraszy. Na pewno szybciej by to wszystko odbywało się w domu, nie w boksie. Może ją z czasem przeniesiemy, zobaczymy, na razie przynajmniej ze względu na brak miejsca musimy odpuścić. Przenieśliśmy Julcię do zewnętrznego boksu, ma więcej bodźców, obserwuje sobie wszystko (i dziamie) i mam wrażenie, że dobrze to na nią działa, coraz słabiej reaguje na rzeczy, które na początku powodowały u niej strach. Na razie wyprowadzam ją tylko na smyczy, niech się poczuje pewnie i bezpiecznie. Julcia coraz fajniej się otwiera, cieszy się na mój widok, łasi się już, dopomina pieszczot itd. Po każdym spacerku dostaje ode mnie smaczka i czasem jak czeka na niego to tak fajnie podnosi się jej jedna warga i wystaje ząbek Ogólnie coraz częściej się zapomina i pokazuje jak fajnym jest psiakiem. Taki dom jak Kundzia ma by się jej faktycznie przydał, albo taki jak Jaruś Poniżej parę fotek Julki i podobnego pieska Czarusia z Gorzyc, który niedawno do nas zawitał. Julkę co jakiś czas spuszczam ze smyczy, ale nieregularnie, bo czasami jest problem z powrotem do boksu. Staram się ją przyzwyczaić do odpinania i zapinania smyczy poza boksem i jest coraz lepiej. Julka ma charakter i trudno lawirować między oswajaniem jej a "nie pozwalaniem na wszystko". Ona ciekawie postrzega hasło "chodź Juleczka" Jak jest w boksie i wołam ją żeby wyszła to rozumie, ale w drugą stronę to już nie działa tak pięknie Ale są postępy, bo Julka już nie pokazuje fochów, nie ma sytuacji, że np. nie mogę jej zapiąć na smycz, bo się czegoś wystraszy, bo nie jej pora spaceru itd. Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Zrobiłam małą próbę z Julką, umieściłam ją w boksie z drugim psem (do tej pory była sama), takim, który jej na pewno ustąpi w razie co, a nie wda się w bójkę. Obserwowałam jak układają się relacje, oczywiście Julka wredota przez pierwszy dzień pokazywała kto rządzi, pokazywała zęby przy misce i odganiała. Było to takie bardziej na pokaz, a boks duży, dwie miski w obu jego końcach więc się specjalnie nie przejmowałam. No i okazało się, że towarzystwo drugiego psa bardzo fajnie zadziałało na Julcię. Stała się bardziej wyluzowana, kontaktowa, wesoła. W sumie to tylko trzy dni na razie, ale różnica jest już widoczna. Dodatkowo wyprowadzam Julkę na różne sposoby (raz wypuszczam z boksu luzem, raz zapinam na smyczy i wyprowadzam, czasami potem spuszczam itd.), ma kontakt z różnymi psami i powiem, że te wszystkie zmiany na nią bardzo dobrze działają. Uczy się mnie obserwować i słuchać. Coraz lepiej układają się jej relacje z innymi psami. Do obcych podchodzi z dużą nieufnością. Jest raczej pewne, że jak zamieszka w domu z ogrodem to będzie podgryzać gości po nogawkach Julka to kochane czupurne stworzonko http://www.youtube.com/watch?v=land-lCjqPs&list=UUEymdIMOgNST49lPh7T8iIw&index=2&feature=plcp Julka coraz bardziej się luzuje. Charakterek ma, ale potrafi być też niesamowicie słodka, jak np. zaczepia do zabawy lub prosi o pieszczoty. Reaguje coraz lepiej na różnorodne hasła, przychodzi na swoje imię. Także ogólnie powoli do przodu, puszcza ją trauma. W domu pewnie otworzy się całkowicie. Myślę, że ją przeniesiemy przy najbliższej okazji. Że do dzieci Julka nie bardzo to podejrzewałam wcześniej. Potrafi dziabnąć dorosłego, a co dopiero ruchliwe dziecko. Nie wiem czy się boi, czy chce ustawić takie małe coś po swojemu, czy denerwuje ją ruchliwość dziecka. Może wszystko po trochu. Ma po prostu charakterek. Pogoda fatalna, ale zamieszczam parę fotek, do ogłoszeń się nie nadają, ale przynajmniej sobie popatrzycie Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Ciekawe kto rządzi w tym stadzie ? "::) Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Śmieszna ta nasza Julka na zdjęciach, jakby nie chciała, żeby się komus spodobać...;) Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Julka w ramach socjalizacji zamieszkała na tarasie. Dobrze jej zrobiły pobyty w domu w czasie mrozów, bo teraz nie ma żadnego problemu z wejściem do domu, po schodach itd. No, ale postępy są, bo dzisiaj po spacerku zaczęła się ze mną tak bawić jak nigdy wcześniej, delikatnie łapała za ręce, robiła fikołki, pokazywała brzuszek Julcia - wesoła sunieczka http://www.youtube.com/watch?v=3mN4GSr5zc8&feature=youtu.be Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Póki co muszę powiedzieć, że Julka to mała wredota. Mnie uwielbia, zaczepia do zabawy, pokazuje brzuszek, a wszyscy inni są be. Ma na koncie już parę doskoków do nogawek i siniaków... I łobuzica nie atakuje kiedy ktoś np. wchodzi na taras czy ogród, ale kiedy ktoś wychodzi... wtedy jak błyskawica znienacka podbiega od tyłu i zaraz ucieka. Myślałam, że ją powoli wprowadzę do domu, ale chyba nic z tego nie będzie. Spokojna, ale TZa już zdążyła dziabnąć bo śmiał ją chcieć pogłaskać. Wobec mnie jest cudowna, ale też i zazdrośnica, żaden pies nie ma prawa się nawet zbliżyć kiedy ona jest głaskana, od razu mu wyraźnie gdzie jego miejsce (najpierw zęby, potem warczy i ew. straszy nieszkodliwym kąsaniem). W lecznicy podobno nikogo nie zeżarła, ale próbowała nawiać Do strzyżenia musiała dostać głupiego jasia. Przy okazji poprosiłam weta, aby sprawdził gruczoły przy odbycie, bo Julka często jeździła pupką... No i faktycznie było co wyciskać Jejku jaka ona jest teraz malutka Zrobiłam takie trochę ciemne zdjęcia, ale żebyście w ogóle zobaczyli efekt. Wet mówił, że trzeba przynajmniej parę dni poczekać, żeby futerko się zaczęło błyszczeć itd. żeby ładnie wyglądało na zdjęciach, także ta sesja za dwa tygodnie idealnie wypadnie. Pannicy bardzo spodobało się miejsce na kanapie i przesiaduje tam większość czasu Ale nie będzie mogła zostać niestety w domu, bo jest wredota, terroryzuje dziadka Kurusia, który w tym samym pokoju śpi, już mu nochal zadrapała do krwi. W gości przyszła i tak się rządzi. Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Dzisiaj robiłam takie pod domem, ale tam na zadku są takie wyskubane miejsca (nie wiem czy był problem z futerkiem czy się omsknęła ręka strzyżącej) i to za parę dni powinno być niewidoczne. Na filmiku widać idealnie charakter Julki: do mnie kiziu miziu, a do Lizy: wara od mojej pańci! http://www.youtube.com/watch?v=wZuUKC8Zl_g&feature=youtu.be Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Sunia nadal siedzi w domu. Troszkę się uspokoiła, już od paru dni nikogo nie capnęła, tylko warczy więc postęp jest. Stwierdziliśmy więc, że jeśli troszkę się poprawiła to niech zostanie w domu, może się jeszcze bardziej ucywilizuje, bo kto takiego gryzonia weźmie Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 CZERWIEC 2012 Julka zapoznaje się z nowym psiakiem od corgomaniaków: Bugim A tu typowa dla Julki postawa obserwacyjna Nawet była szansa na domm.... : Julka sprawiła się super, była wystraszona, ale bardzo grzeczna. Pani długo z nią spacerowała, bo długo nam zeszło z Czarkiem, w sumie 2 godziny byliśmy na klinikach i te 2 godziny Julka niemal cały czas spędziła z panią (bo ona przyszła na kliniki do nas). Poszła nawet z nią do zaprzyjaźnionego weta (ona tam zna wszystkich na klinikach), żeby zobaczył Julkę i żeby sprawdzić jak zareaguje. Była bardzo grzeczna. Pani bardzo miła i z podejściem do suni, żadnego tam przytulania, tiutania tylko spokojne ruchy, dużo mówienia, itd. Ogólnie to byłam pozytywnie zaskoczona jak Julka zareagowała na obcą osobę i że nawet poszła (nie oglądając się na mnie) z tą osobą na smyczy. Nie bała się też jakoś specjalnie ludzi, samochodów itd. Także nie takie straszne dla niej życie w mieście. Pani jest zauroczona sunią, ale też boi się czy sunia dobrze się będzie czuła w dużym mieście. Pani ma teraz na weekendzie pod opieką spaniela (ktoś z rodziny jej podrzucił na czas wyjazdu), ale po weekendzie umówiliśmy się na kontakt i pani zapowiedziała, że przyjedzie po sunię busem Jeszcze ma to na spokojnie przemyśleć, ale myślę, że się zdecyduje Dzisiaj zadzwoniła pani z pytaniem czy moglibyśmy Julkę przetrzymać jeszcze 2 tygodnie, bo wypadła jej bardzo wyjątkowa sytuacja (jakaś jej znajoma czy ktoś z rodziny musi nagle wyjechać za granicę do syna w szpitalu i nie ma co zrobić z psem). Obiecała że po 2 czerwca będzie wolna i swobodna i że wszystkim proszącym o zaopiekowanie się psiakiem będzie odmawiać i żeby Julci nikomu nie oddawać. Przez ten czas obiecała pozbierać trochę rzeczy dla nas, garnków itd. Na razie i tak nikt się po Julcię nie zgłasza inny, więc chyba nie mamy wyjścia jak poczekać. [SIZE=2]Dzwoniłam dziś do tej pani i wstępnie umówiliśmy się na 5-tego na przywóz Julki (Mariusz jedzie po psiaka na miejsce corgowe do Warszawy). Ale tak jakoś mniejszy entuzjazm z niej bił i mówiła, że jeszcze się odezwie przez wtorkiem, bo może ktoś znów jej jakiegoś psa da pod opiekę (a zarzekała się, że już nic sobie nie da wcisnąć). No nic, zobaczymy. No i pani nie zadzwoniła... Szczerze mówiąc to spodziewałam się po ostatnim telefonie, że zrezygnuje z adopcji Julki, ale sądziłam, że choć zadzwoni i powie. Ludzie są beznadziejni, a taka sensowna, konkretna, poważna babka się wydawała Jeszcze jej słowa mi brzmią sprzed dwóch tygodni "tylko nie oddawajcie jej nikomu, ja ją na pewno wezmę!". I TAK PO JULKOWYM DOMKU.... Taka damulka z Julki Niestety podgryza wszystkich po staremu (prócz mnie oczywiście), głównie na ogrodzie, bo w domu trudniej jej zaatakować znienacka Teściowa nawet na jeden dzień zyskała jej przychylność, dała jej smaczki, głaskała, ale następnego dnia Julka już na nią warczała, ech. Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 Julcia pozdrawia już trochę odrośnięta Ta pani z Lublina odezwała się niedawno do nas z prośbą o odebranie przy okazji rzeczy dla psiaków, które uzbierała, bo jej zawadzają. No i Mariusz je odebrał w piątek. Pani pytała o Julkę, czy jeszcze u nas jest, jak się sprawuje itd.... ale powiedziała smutno, że na razie nie może mieć żadnego psa. Nie powiedziała dlaczego... Quote
halcia Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 No diabełek malutki,ale i takie maja swoich amatorów.Ważne by od razu pokazać jej,ze nie na wszystko sie pozwala... Quote
kaskadaffik Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 To taka własnie mieszanka jamniczo-sznaucerkow :) typowa :) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 Zapisuję się! Dobrze, że jest wątek, bo moi rodzice zaczynają przebąkiwać, że żałoba po Strzałce (od 2,5 roku za TM) się skończyła, to jakby co, to pokażę im Julkę. Quote
sybil Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 Julka jest cudna :multi:, czy jest już u malawaszki na "sznaucerach w potrzebie" ? Quote
kaskadaffik Posted July 26, 2012 Author Posted July 26, 2012 sybisia napisał(a):Julka jest cudna :multi:, czy jest już u malawaszki na "sznaucerach w potrzebie" ? chyba nie...ja przynajmniej nie zglaszalam... Quote
halcia Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 Moze co ruszy....Billy juz zainteresowanie wzbudził. Quote
malawaszka Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 kaskadaffik napisał(a):chyba nie...ja przynajmniej nie zglaszalam... już jest - dałam plamę bo Murka mi ją podesłała już jakiś czas temu a ja zapomniałam :oops: ale teraz Sybisia mi podrzuciła link Quote
halcia Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 No mała,moze cotki dogomanki cos ci wyszukają. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.