Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Spróbuję poćwiczyć podnoszenie Marudy za skórę :) Z łapką kiedyś próbowałam, ale kot czmychnął i masło gdzieś po drodze zgubił ;)
Maruda nie jest taka zła, dwa razy tylko po paluchu mnie pazurem potraktowała, tylko że akurat trafiła po raz drugi w to samo miejsce.
Większy problem mam z Małą Kotą - przy tej to nawet wet po trzech podejściach się poddał :evil_lol:

Posted

[quote name='Maciek777']Czytałem o takim sposobie na podanie tabletki kotowi: rozkruszyć tabletkę i zmieszać z odrobiną np masła, po czym przykleić mu tę masę do łapki i wtedy sam zliże by być czystym. Nie sprawdzałem skuteczności:roll:
Jeśli już trzeba walczyć to z długimi rękawicami spawalniczymi jest dużo łatwiej:evil_lol: Mój poprzedni wet po prostu podnosił kota za skórę na karku, a ten wisiał nieruchomo z otwartą paszczą gdzie normalnie by się wyrywał:crazyeye:
Zdrowia Marudzie życzę:p ...i cierpliwości:diabloti:

Twój post, a raczej sam cytat, widziałem i sie zastanawiałem o co Ci chodziło:eviltong:[/QUOTE]

chowanie tabletek w jedzeniu kompletnie się u nas nie sprawdziło. Stef jak tylko poczuje lek (nawet jak jest mega rozdrobniony) to dostaje ślinotoku :eviltong: lata po całym domu i rozpryskuje ślinę po wszystkim, cudowny widok! :lol:
jedyną radą u nas było zawinięcie kota w koc przez jedną osobę i wciśnięcie tabletek w gardło przez drugą (czyli łapiemy za kark, odchylamy głowę w tył i wsadzamy głęboko tabsa). po dwumiesięcznej kuracji tabletkami Stefek się przyzwyczaił. i choć nadal nie jest to miłe dla niego to obchodzimy się już bez koca, czasem nawet udaje się jednej osobie wszystko zrobić. a też był z niego waleczny kot ;)
kwestia wprawy i tego aby się nie bać dobrze złapać zwierza.

zdrówka dla wszystkich! :loveu:

Posted

Jedzenie u mnie też odpada.

Szczegółowa instrukcja podania tabletek sposobem Marudy :evil_lol: - do tabletek jestem najczęściej sama - siadam na podłodze, kota na kolana przyciskam ogonem do siebie, lewą ręką trzymam głowę od dołu i otwieram paszczę a prawą ładuję do środka :evil_lol: Łapki przednie w razie potrzeby usiłuję utrzymać nogami i to nie zawsze do końca wychodzi - tu brakuje mi tej trzeciej ręki :razz:

Posted

Podawanie tabletek kotu, to jest problem, niewątpliwie.
Ja podam Wam swój, który stosuję przy każdym kocie.
A więc, rozkruszam tabletkę w pół łyżeczki wody, takową miksturę wciągam do strzykawki - 2 ml.
Następnie łapię kota, przytrzymuję od tyłu głowę i za pomocą strzykawki podaję lek.
UWAGA ! Mówimy o strzykawce bez igły :lol:.
I generalnie im mniejsza ilość mikstury w strzykawce, tym lepiej.
Podanie 2 ml to już jest sporo, najlepiej jest zmieścić się w 1 ml.
Każdy musi sobie wypracować swój sposób.

Posted (edited)

Asiu, dobrze że to napisałaś. Kiedyś tak podawałam i to chyba najpewniejszy sposób i nie na się obaw, że kotu tabletka stanie w gardle ( zawsze się tego boję ;) ). Tylko tak jakoś z głowy mi to wyleciało. Od wieczora Maruda dostaje w iniekcji ;) - właśnie podałam zanim mi się znów zabunkruje w wersalce - poszło w sekundę :)

Asiu mam na koncie Twoje 20zł dla Soni - mogę je przekazać Bartkowi - chcemy aby jak najszybciej pojechał.

Edited by Maruda666
Posted

Ja to jestem jednak bezmyślna.
W sumie nigdy nie pomyślałam, że kot mógłby się zadławić tabletką. A rzeczywiście stwierdzam, że takie ryzyko jest i to spore.
Też wciskałam te tabletki do gardła, ale kot się stresował, ja byłam pośliniona, a paluchy wyciągałam poharatane przez zęby.
I stąd ta strzykawka.
Weterynarze podają kotom tabletki za pomocą długiej pęsety, ale w warunkach domowych strzykawka to bardzo wygodny sposób na podanie leku i tak jak piszesz - szybki.

Posted

Naszej Kocie usiłował podać tym specjalnym podajnikiem dwa razy, dwie osoby ją trzymały i w końcu skończyło się iniekcją. A przed chwilą podałam jej tbl na robaki przy pomocy strzykawki :) :) :) - wprawdzie odrobina była na podłodze, ale na przyszłość będę mądrzejsza i zawołam do pomocy Sonkę. Marudzie przy pomocy strzykawki podaję od wczoraj bez żadnego problemu.

Asia, będę się za Ciebie modlić do końca życia :loveu:

Posted

joanka40 napisał(a):
Ty Marudko przecież wiesz,
że ja za Ciebie modlić się będę
oczywiście też.


Tak sobie pomyślałam, jak będą wyglądały nasze mieszkania, jak już tak całkiem zagłębimy się w modlitwy :evil_lol: - oczywiście mam na myśli działalność sierściuchów ;)

Posted

Maruda666 napisał(a):
Tak sobie pomyślałam, jak będą wyglądały nasze mieszkania, jak już tak całkiem zagłębimy się w modlitwy :evil_lol: - oczywiście mam na myśli działalność sierściuchów ;)

To byłoby straszne.
Mam nadzieję, że nam to grozi.
Jak nie muszę, to się nie chwalę ile mam kotów w domu.
Ale jak wychodzi szydło z worka, to ludzie od razu robią taaakie oczy i sugerują, że u mnie to raczej nie pachnie fiołkami.
No i trochę racji mają, bo Siuśkot funduje różne opcje zapachowe.
Pewnie i się te różne ludzie ponabijają, że trzymam takiego kota, i, że jestem stuknięta.
Jednak to co ja wciągam nosem, to moja osobista sprawa i mojej rodziny, a co oni nosem wciągają to ich sprawa.

Posted

joanka40 napisał(a):
To byłoby straszne.
Mam nadzieję, że nam to grozi.
Jak nie muszę, to się nie chwalę ile mam kotów w domu.
Ale jak wychodzi szydło z worka, to ludzie od razu robią taaakie oczy i sugerują, że u mnie to raczej nie pachnie fiołkami.
No i trochę racji mają, bo Siuśkot funduje różne opcje zapachowe.
Pewnie i się te różne ludzie ponabijają, że trzymam takiego kota, i, że jestem stuknięta.
Jednak to co ja wciągam nosem, to moja osobista sprawa i mojej rodziny, a co oni nosem wciągają to ich sprawa.


A ja właśnie kupiłam na allegro metr dermy i przycięłam ,,narzutę" na wersalkę - ale się Loluś musiał zdziwić w nocy jak go podlało :evil_lol: Do łóżka kupiłam nieprzemakalną nakładkę pod prześcieradło, Sonka swój pokój zamyka i czekamy co będzie.
Na pytanie ile mam kotów, odpowiadam zazwyczaj, że kilka ;)

Posted

Ja tam raczej na takie pytania mówię ,ile mam faktycznie,do niedawna mówiłam ,że siedem,obecnie trzy,to się ludzie dziwili ,którzy do mnie do domu przyszli,jak to możliwe ,że "nie czuć,że mam tyle kotów",a ja się dziwię,że oni się dziwią,bo dla mnie to normalne,wystarczy na bieżąco sprzątać:).

Posted (edited)

U mnie na szczęście też niby nie czuć ale póki co, jeżeli chodzi o układ wydalniczy ;) mam same zdrowe koty ( tylko złośliwe od czasu do czasu :evil_lol: ) Pamiętam, ze jak Maniek umierał nam na mocznicę, to cały czas czułam krew, latałam ze ścierką, ale ten zapach mnie prześladował. Zresztą jeszcze kilka dni po jego śmierci odkryłam plamy krwi na podłodze w takim zdawało by się dla niego niedostępnym miejscu :(Sam Maniek wtedy nie za ładnie ,,woniał" a jego posprzątać się nie dało :(

Edited by Maruda666
Posted

co do podawania tabletek, to ja mam 2 sposoby:

1 - łapie kota za kark i wciskam mu tabletkę po policzku na koniec języka i musi ja połknąć
2 - rozgniatam na łyżce, dolewam ciut wody, nabieram to takim podajnikiem plastikowym (jak na dziecięce syropy) albo strzykawką bez igły i wlewam do pysia, na koniec języka

wolę metodę nr 1, mniej pracy wymaga :) (polecam)

Posted

irysek napisał(a):
co do podawania tabletek, to ja mam 2 sposoby:

1 - łapie kota za kark i wciskam mu tabletkę po policzku na koniec języka i musi ja połknąć
2 - rozgniatam na łyżce, dolewam ciut wody, nabieram to takim podajnikiem plastikowym (jak na dziecięce syropy) albo strzykawką bez igły i wlewam do pysia, na koniec języka

wolę metodę nr 1, mniej pracy wymaga :) (polecam)


Jedynka szybsza, ale nie zawsze skuteczna;) Strzykawką jest chyba najpewniej.

Posted

Trochę moich śmietnikowców :)

Ciniuta - nasz bezzębiaczek :)





Guciek stareńki



Największe głodomory dorwały się do Whiskasa - Szeryf ( na pierwszym planie ) jada royala ze wzgl na struwity, siłą rzeczy reszta tez to jada. Ale kochają whiskasa dla dzikich ;) - Szeryf, Maruda i Lolek



Maruda w całej krasie :)

Posted

Pięknych masz tych dzieciaczków.
No bardzo fajni oni są.
Danusiu, napisz mi proszę co to za Whiskasa tak chętnie wcinają - to też kupię swoim potworom.
A Marud jest obłędny:

Posted

joanka40 napisał(a):
Czy słusznie podejrzewam, że Marud jest bardzo mądrym kotkiem ?


Kociate dziękują :loveu:
Pomijając fakt, że Marud jest Marudą :evil_lol: to reszta się zgadza. Wredota świetnie potrafi o siebie zadbać - kiedyś był taki filmik z kotem Simsona, który budził właściciela chcąc jeść - wypisz wymaluj nasza Maruda, Wracając wieczorem do domu staje w połowie schodów i patrzy na mnie - i już wiadomo, że dalej nie pójdzie, po co się ma męczyć, skoro pani szybciej ją na drugie zaniesie. A przy tym wszystkim ma bardzo donośny, niski i dźwięczny głos i używa go przy każdym dotknięciu jej wysokości.

Posted

A tego whiskasa, to takiego normalnego, albo dal sterylizowanego kupuję. W takich ciemno różowych workach są po sklepach. Dla dzikich mieszam to z czymś z puszki dla zapachu i konsystencji. ( najczęściej tańszą, biedronkową). Mój Szeryf był wychowany na whiskasie do czasu aż nabawił się problemów z drogami moczowymi, on go uwielbia. Nieraz muszę go przeganiać spod śmietnika, bo wyjada dzikusom. W domu raczej nie dostaje, zdjęcie zrobiłam przy okazji szykowania miseczki dla dzikich, szkoda mi się Szerka zrobiło ;)

Posted

Maruda666 napisał(a):
Kociate dziękują :loveu:
Pomijając fakt, że Marud jest Marudą :evil_lol: to reszta się zgadza. Wredota świetnie potrafi o siebie zadbać - kiedyś był taki filmik z kotem Simsona, który budził właściciela chcąc jeść - wypisz wymaluj nasza Maruda, Wracając wieczorem do domu staje w połowie schodów i patrzy na mnie - i już wiadomo, że dalej nie pójdzie, po co się ma męczyć, skoro pani szybciej ją na drugie zaniesie. A przy tym wszystkim ma bardzo donośny, niski i dźwięczny głos i używa go przy każdym dotknięciu jej wysokości.

No widać po wyrazie twarzy, że dziewczyna inteligentna jest, jak nie wiem co.
Aż miło popatrzeć na takiego zaradnego i pociesznego kota.

Posted

Maruda666 napisał(a):
A tego whiskasa, to takiego normalnego, albo dal sterylizowanego kupuję. W takich ciemno różowych workach są po sklepach. Dla dzikich mieszam to z czymś z puszki dla zapachu i konsystencji. ( najczęściej tańszą, biedronkową). Mój Szeryf był wychowany na whiskasie do czasu aż nabawił się problemów z drogami moczowymi, on go uwielbia. Nieraz muszę go przeganiać spod śmietnika, bo wyjada dzikusom. W domu raczej nie dostaje, zdjęcie zrobiłam przy okazji szykowania miseczki dla dzikich, szkoda mi się Szerka zrobiło ;)

Dzięki za informację Danusiu.
Kupię moim darmozjadom w Biedronie, bo ostatnio widziałam, że są tam wory Whiskasa.

Posted

Matko, matko
dziś Dzień Matki
weź torebkę i dwie siatki.
No i kasy dużo weź
plastikowy pieniądz też.
Potem wsiądź do autobusa
i jedź tam, gdzie
jadła wiele, gdzie dostawy są w niedzielę.
Kup nam piersi, wołowinkę
świeżą i tłuściutką szynkę.
No bo jak się kocha koty,
ma się sporo do roboty.

Matko, matko
Dziś dzień Matki,
przy okazji kup se kwiatki.
My Cię potem podrapiemy.
Pięknie Cię zignorujemy.
W meblach porobimy dziary
Bo z nas fajne są kiciary.
I sikniemy ci do kapcia,
boś ty nasza, nasza żabcia.
Twoje koty.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...