Asia & Ginger Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 Może wkleję to co Pani Lilianna pisała o Fancie w dniu przybycia suni i dzień później: "Na Przystani jest nowy pies... Sunia, o imieniu Fanta - spanielka, bez rodowodu. Ma swoje wydarzenie na Dogomanii. Sprawa jest bardzo powazna, suka pogryzla dotkliwie kilka osob, w tym oczywiscie domownikow. Ma ok. 2,5 roku. Zostala zabrana... z meliny, trafila do schronu i stamtad do adopcji. Rodzina chciala jak najlepiej, ale nie wyszlo... nie ma co sie na ten temat rozpisywac. Ludzie zachowali sie w porzadku, przyznali, ze nie dawali sobie rady z psem, w koncu przyszedl strach, po kolejnych pogryzieniach. Zatrudnili osobe, ktora zrobila opis behawioralny. Fanta byla trzykrotnie na obserwacji u weterynarza. Zapadla decyzja... Wczoraj (2 sierpnia) Pan Robert do mnie zadzwonil i poprosil o pomoc - nie moglam odmowic, bo los suni byl praktycznie przesadzony:( Podpisalam umowe na trzy miesiace, w tym czasie bede sie starala jak najwiecej z Fanta pracowac, a po tym terminie ocenie, czy ma w ogole szanse na adopcje! Fanta przyjechala do mnie o 23:00 w nocy. Odebralam Pana Roberta pozytywnie. Zapytal, czy moze odwiedzac Fante wraz z corka, czy moze sie dowiadywac o postepy. Pokryje dodatkowo koszta sterylizacji, szczepien, odrobaczenia i odkleszczenia... tak obiecal! Nie wyrzucil psa na ulice, nie przywiazal do drzewa w lesie, tylko poszukal dla niej ratunku! Zgodzilam sie przyjac suke na trening, bo w jej opisie bylo, ze wykazuje agresje w stosunku do ludzi, do zwierzat miala byc raczej lagodna. NIC z tego! :( Rzucala sie do kazdego z moich psow, choc te wykazaly sie wyjatkowym spokojem. Najbardziej obawialam sie reakcji Gacka i milo mnie zaskoczyl, gdy Fanta go zaatakowala, ustawil sie bokiem, a kolejno odsunal, bez najmniejszych objawow agresji. Jestem z niego dumna, moja praca nie idzie na marne:) Dopiero po ósmym kole pomiedzy psami, ktore odsuwaly sie na bezpieczna odleglosc i kilku korektach slownych - Fanta lekko odpuscila, psy podeszly, by ja ponownie powachac. Byla rowniez negatywnie nastawiona do mnie i Jarka. Gdy przynioslam jej jedzienie do boksu, okrazala mnie i obserwowala. To nie bedzie łatwy kawalek chleba :( " "O matko! jest pierwszy maly sukcesik!!! :) Robie co pol godziny sesje terapeutyczne. Siedzialam z Fanta w boksie, oparta o sciane i obserwowalam ja przez dobre 15min. Byla zdziwiona, bo nic nie mowilam, nie robilam... Nastepnie, byla nauka ...czekania przy wyjsciu, az przejde pierwsza przez drzwi, bez przepychanek. Uzywam do tego rakiety tenisowej jako blokady. Ma te zalete, ze jest przezroczysta dzieki dziurkom i nie tworzy sciany, ktora moglaby psa wystraszyc. Gdy wracalysmy z dworu, gdzie "starała" sie chodzic blisko mnie, Fanta weszla ZA mna do stajni i szla obok do boksu:) W boksie zrobila siad i zostan:))) Dostala garsc super smaczkow. Lakomczuk z niej, trzeba to wykorzystac:) Po raz pierwszy miala w miare rozchmurzonego pysiola:) Aha, i jeszcze przeskoczyla kilka razy przez przeszkode (podoba jej sie to), oczywiscie, nie obylo sie bez agresji. Smaczki, zabawki... nie oddaje, doslownie o nie walczy! Tu potrzebna jest praca w szukanego... Na ten czas nalepiej toleruje Grega. Jestem padnieta :) " Quote
sleepingbyday Posted August 8, 2012 Author Posted August 8, 2012 Asia, dzięki za info :-). fajnie byłoby, jakbyś miała z p. Lilianą kontakt aktywny - da się? byłoby super, gdyby wcześniej niż za 3 miesiące mogła stwierdzić, jak ocenia możliwości fanty, zwł. pod kątem bezpiecznej adopcji. wydaje mi się, że będzie mogła, ale zobaczymy. Quote
Asia & Ginger Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 [quote name='sleepingbyday']Asia, dzięki za info :-). fajnie byłoby, jakbyś miała z p. Lilianą kontakt aktywny - da się? byłoby super, gdyby wcześniej niż za 3 miesiące mogła stwierdzić, jak ocenia możliwości fanty, zwł. pod kątem bezpiecznej adopcji. wydaje mi się, że będzie mogła, ale zobaczymy. Myślę, że się da, ale poczekajmy jeszcze trochę, na razie wszystko wiemy co się dzieje u Fanty. Dzisiaj wieczorem Fanta miała sterylkę. Wieści z wczoraj (pisane niby przez psa Tymka, który również przebywa w Przystani): WAŻNA konkluzja na końcu - przeczytajcie! Mama Liliana uwija sie jak w ukropie, czujemy spore napiecie! Mama powiedziala, ze postawila sobie za punt honoru doprowadzenie Fanty do normalnosci... Ja tam bym nie byl takim optymista na jej miejscu, ale trzymam kciuki, pomimo tego, co mi zrobila… zlosliwy nie jestem! :) Ale… od poczatku, Wam opowiem! Fanta przyjechala 2 sierpnia, w czwartek, pozno w nocy, co sie dzialo, to juz wczesniej opisala Liliana. W piatek mama robila wiele krotkich, ale czestych sesji "naprawczych". Do scysji nie doszlo, bo psy byly separowane. Byla nawet drobna radosc z dobrze wykonanego zadania. W sobote mama Liliana zmobilizowala tate Jarka i nastawila sie na solidna prace z Fanta. Zabralismy wode, jablka i oczywicie mnostwo dobrych smaczków i ruszylismy w teren. Rodzice robili wiele przejsc kolo Fanty, zwrotow, zatrzyman, wymieniali sie psami, ktore szly w parze z sunia, byly rowniez podstawowe komendy. Trasa wyniosla w sumie ok. 6km z postojami. Mama byla na tyle zadowolona z zachowania Fanty, ze postanowila spuscic ja ze smyczy. Sunia pozwolila sie powachac wszystkim psom, a na koniec… pokazala brzuszek wywalajac podwozie do gory:) Szczerze mowiac odetchnalem z ulga, pozostale psiaki rowniez! Szkoleniowy spacer zakonczyl sie sukcesem. Kilka godzin pozniej, na naszym ogrodzonym terenie wokol domu, odbyla sie druga, 1,5h sesja treningowa, ktora miala sprawdzic, czy moja nowa kumpela moze przebywac z nami razem w grupie. Byly skoki przez przeszkody, bieganie od mamy do taty (Fanta caly czas z przypieta smycza, jedynie podkladana pod obroze), zabawa w chowanego, aportowanie oraz troche pracy z klikerem. Fanta nie wykazywala negatywnych zachowan, dawala tylko ostrzegajace sygnaly, tj. pozostawanie przez chwile bez ruchu, oblizywanie sie, uskakiwanie lekko w bok na sztywnych nogach, podnoszenie wargi… jednak otwartej agresji nie bylo. Rozluznilismy sie wszyscy, wygladalo na to, ze sunia nas zaakceptowala i chce przebywac ze stadem… Niestety, ale to byly pozory! :( Liliana po zdarzeniu, ktore zaraz opisze, powiedziala… "juz dawno zaden pies tak mnie nie zmylil" :( Mama byla caly czas z nami, odpoczywala na laweczce. Tata Jarek poszedl po pranie, zeby wywiesic je na sloncu. Podczas rozwieszania, Fanta krecila sie kolo mamy, a ja podszedlem do taty Jarka. Nagle, bez ostrzezenia, Fanta rzucila sie na mnie z impetem, prawie mnie przewracajac, gryzla wsciekle, gdzie popadlo! :( Gdyby nie to, ze mama byla o krok, to nie wiem co by sie ze mna stalo:( Nie mialem sily sie bronic! Liliana, ryzykujac powaznym pogryzieniem, uniosla na smyczy (dzieki Bogu, ze byla na smyczy) do gory glowe Fanty, chwycila za obie tylne nogi i przewrocila ja na bok, kolejno dociskajac lekko do ziemi kolanem. Fanta probowala gryzc jak szalona, wila sie wyrywala, a mama spokojnym glosem uspakajala ja, uspakajala, uspakajala… Nie wiem, ile to trwalo, nie za bardzo znam sie na czasie, ale nagle Fanta zaczela sie rozluzniac. Liliana trzymajac caly czas bezpiecznie smycz, puscila nogi i masowala ja delikatnie po calym kregoslupie. Jeszcze dwa razy suka sie podrywala, ale juz bez oznak nerwowosci. Dopiero, gdy Fanta byla calkiem rozluzniona, gdy zamknela nawet oczy… mama pozwolila jej wstac i odprowadzila do boku. Tata Jarek stal, jak by go ktos zamurowal, ja i pozostale psy rowniez! Cisza, jaka zapadla, doslownie nas ogluszyla… Mama usiadla na trawie, a lzy same ciekly jej po policzkach. Przytulila mnie, zaczela ogladac, czy jestem caly, na szczescie jednak nic groznego sie nie stalo, krew sie nie lała, jednak podrapany jestem i boli mnie kregoslup. Liliana musiala tak postapic! Fanta - zeby sie zmienic, zeby moc zaczac wszystko od nowa… musiala ODBIĆ sie od dna! Mama bardzo rzadko stosuje ta metode, jedynie w ostatecznosci - jednak zawsze przynosi ona 100% zmiane w zachowaniu psa, ktorego postepowanie bylo nieobliczalne, grozne i mogace spowodowac powazne problemy. Ani w przypadku Gacka, czy tez Lakiego, nie bylo takiej potrzeby, wystarczyly korekty slowne oraz kary typu: chwilowa izolacja od stada, czy wspolnej zabawy, obojetnosc, brak smakolykow i pochwal… Mama mogla powiedziec… ok, wracasz do swojego wlasciela i niech on robi z toba co chce! Czym to by sie zakonczylo? Jak myslicie? Nie ma mowy, Liliana wyprowadzi Fante na prosta. Ta sunia ma duzy potencjal, slucha co sie do niej mowi, jednak, po przejsciach, ktorych doznala… zgubilo sie zaufanie do czlowieka, psie przywiazanie i to, co najwazniejsze… milosc - trzeba jej przywrocic wiare w ludzi. W Nowym Jorku, gdzie Liliana byla ponad siedem lat, a ze zwierzetami pracowala 5,5 roku - tego typu zachowania jak u Fanty, skonczylyby sie natychmiastowa eutanazja. Taki pies nie rokuje szansy na adopcje, tym samym nie ma dla niego miejsca. Moja ludzka mama pokazywala wielokrotnie, ze warto pracowac z agresywnymi psami, bez wzgledu na to, jakiego rodzaju podloze spowodowalo ich negatywne zachowanie. Nowojorskie ASPCA, ktore pracuje z psami na zasadzie metod pozytywnych (oficjalnie - bo nie raz mama widziala, jak psy byly kopane i szarpane), maja mierne wyniki i wysoki stopien usmiercania. Czasami wystarczy, ze pies sie krzywo popatrzy, delikatnie skubnie, badz zbyt dlugo nie znajduje chetnych, ktorzy by chcieli go adoptowac. Bardzo duzo psow wraca z adopcji, bo rodziny, ktore przyjely je pod swoj dach - nie potrafia sobie poradzic z ich negatywnymi zachowaniami. Mamie udawalo sie czasami przekonac wlascicieli, by dali psom druga szanse. Przychodzila do ich domow i pokazywala jak pracowac z psiakami, by unikac problemow i zeby pies zgral sie z rodzina. W ten sposob uratowala od smierci sześć psow! Czy to duzo, czy to malo… osadzcie sami. Psy ewaluują, zmieniaja zachowanie pod wplywem wielu bodzcow, w rodzinie moga sie wyciszyc, stac sie radosnymi, moga rowniez poglebic swoje problemy, a to najkrotsza droga do wyrazania emocji poprzez agresje. Dobre fundacje, organizacje w USA - pracuja z psami, u ktorych objawila sie agresja… pół roku i wiecej, i nie ma w tym nic dziwnego. Nie sposob zmienic psa w kilka dni, to dlugotrwaly proces, ktory nalezy utrwalac praktycznie do konca zycia zwierzecia. Liliana, ktora z wyksztalcenia jest dietetykiem, zawsze powtarzala osobom z problemem nadwagi, ze zgubic kilogramy moze kazdy, nie kazdy jednak potrafi zachowac szczupla sylwetke, bo wiekszosc problemow tkwi w mózgu, a nie w brzuchu:) Mama pracuje z nami na zasadzie umocnien naszych dobrych cech, a eliminowania tych negatywnych, ktore spowodowaly, ze mamy problemy z zachowaniem. Jest stopniowanie nagrod i kar, wszystko po to, bysmy nie zatracajac naszych instynktownych, zwierzecych zachowan… mogli zyc z nasza rodzina w zgodzie. Zwierzeta trzeba kochac madrze, nagradzac, chwalic, ale rowniez wymagac i nakladac obowiazki, w zaleznosci od predyspozycji danego psa. Jezeli umie przyniesc gazete, czy kapcie, otworzyc szafke… to swietnie! Jezeli potrafi zrobic przewrot, tanczyc jak baletnica, czy spiewac serenady… to fantastycznie! Moze zupelnie nic nie umiec, poza patrzeniem nam czule w oczy, chodzeniem za nami krok w krok… ale, z cala pewnoscia powinien potrafic tlumic chorobliwa zazdrosc, tolerowac ludzi, ktorych my akceptujemy i nie wyrazac swoich emocji agresja! My, psy, zostalysmy udomowione, w zaleznosci od doniesien naukowych, pomiedzy 12, a 31 tysiecy lat temu - ludzie maja zatem prawo, by wymagac od nas cywilizowanych zachowan, oczywiscie pod warunkiem, ze daja nam dobry przyklad:) Konkludujac… Moja mama Liliana czesto powtarza, zeby nie podchodzic frasobliwie do psow, ktore maja powazne problemy behawioralne. Czesto ulegamy zludzeniu (tak wlasnie stalo sie w przypadku Fanty), ze wszystko jest juz dobrze, ze pies odpuscil, ze nasze pozytywne zachowanie, nagradzanie, glaskanie - jest wystarczajace do "naprawy" psa. Nic bardziej mylnego, by zwierze zachowywalo sie poprawnie, by umialo dostosowac sie do warunkow, w jakim przyszlo mu zyc… trzeba z nim umiejetnie pracowac, a nie pozostawiac samopas, bo predzej, czy pozniej zwidy z przeszlosci powroca… Wasz Tymek:) " Tymek to ten psiak po lewej: Quote
Soko Posted August 8, 2012 Posted August 8, 2012 Każdy dobry behawiorysta potrzebuje czasu by poznać psa :) i każdy chciałby mieć takiego szaleńczo zakochanego w sobie Tymka :loveu: wierzę że będzie ok. Jeszcze trochę będzie sytuacji, w których Fanta będzie odreagowywać.. czasami więcej, czasami mniej.. ale wieści powinny być coraz bardziej optymistyczne :) Quote
martasekret Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Tymuś został adoptowany przez Panią Liliannę ze schroniska srogą zimą. Bardzo źle znosił pobyt za kratkami, był w nieciekawej kondycji fizycznej i psychicznej. Kiedy patrzę na zdjęcia, wiem, że to wszystko już za nim. Wygląda świetnie! Widać, że jest szczęśliwy. Dziękuję za opiekę. Głęboko wierzę, że Fantę da się wyprowadzić na prostą i prędzej czy później i ona znajdzie dobry, odpowiedzialny dom. Quote
sleepingbyday Posted August 9, 2012 Author Posted August 9, 2012 ja też mam taka nadzieję. troszkę spodziewałam się takiego wpisu po tym, co opowiadał pan od fanty, no ale przecież nic dziwnego, że 1 dzień pozytywnych zachowań o niczym nie świadczy, bo nie zdążyły sie jeszcze wydarzyć wszystkie sytuacje, które na fantę działają źle i pobudzają do agresji. tymek to ten podpalany? Quote
brazowa1 Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Ludzie od Fanty sa w porządku,az żal, że trafili na trudnego spaniela,gdyby los podał im psa bez agresji, byliby fajnymi ,zaangażowanymi opiekunami. Marta,Piegus poszedł do domu Quote
sleepingbyday Posted August 9, 2012 Author Posted August 9, 2012 to juz dużo, że się przyznają, że nie pracowali z psem. w zasadzie kto by się tak przyznał? nie wiem, czy kojarzę taki przypadek. Quote
brazowa1 Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Hm,pierwszy raz widze psa,który z obserwacji na Stryjskiej nie wyszedł szkieletem.Musi suka miec mocna bańkę.Nie to,żeby tam głodzili,ale po dwutygodniowym pobycie w klatce kenelowej każdemu psu siada psyche i apetyt. Quote
martasekret Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 tak, Tymek to ten podpalany kundelek. Jak dobrze, że z ataku Fanty wyszedł prawie bez szwanku... Brązowa, a wiesz, że wczoraj o nim myślałam?! Zobaczyłam chłopaka z podobnym psem i zaczęłam się zastanawiać, co u niego, czy jeszcze siedzi..... kto go adoptował? wiesz? Quote
emilia2280 Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 ozesz diabli, ten atak na Tymka byl grozny, wiem bo moja suka tak samo atakuje kazde zwierzé, nawet szczenié ;// tzn, nikogo nie pogryzla, ale tylko dlatego ze po poczátkowych "wyskokach" bezkrwawych na szczéscie, przestala wychodzic na spacery wsród innych psów. Najwyzej od swiéta wymykamy sié bokami, patrzác czy aby nie ma zadnego psa w zasiégu wzroku. Szkoda ze nie ma tu takiej pani Liliany. Mialam psychologa, ba, psychiatré nawet, ale zadna nie przyszla popracowac z psem, zeby suké przyuczyc chocby do pokojowego widoku psa. Kciuki za Fanté! Quote
Soko Posted August 9, 2012 Posted August 9, 2012 Lepiej żeby się tutaj narzucała, żeby ujawniło się wszystko co budzi u niej złość i lęk, wtedy Fanta dałaby podstawy do pracy z nią. Udawanie aniołka adopcyjnej z niej nie zrobi. Trzymam kciuki za jeszcze kilka ataków (dla otoczenia niegroźnych) a każdy coraz mniejszy ;) Quote
sleepingbyday Posted August 9, 2012 Author Posted August 9, 2012 zatem oczekujemy też ataków na ludzi ;-). a chyba zwłaszcza, bo pan największe problemy sygnalizował w kontaktach z ludźmi, o psach nic nie było. zastanawiam się, czy dzisiejszy atak to nie z szoku. pamiętajcie - pies z domu trafił do klatki weta na 2 tygonie, a potem opiekun zawiózł fante do miejsca, gdzie jest kilka psów i zostawił. a sunia przecież wieksze grupy psie kojarzy ze schronu. no i mieliśmy - duzo nowego, dużo stresu i niezrównoważony psiak. Quote
Asia & Ginger Posted August 14, 2012 Posted August 14, 2012 (edited) Kopiuję ostatnie wieści Z 12 sierpnia: "Fanta z cała załogą Przystani na dalekim spacerze... zaczyna rozumiec, ze bardziej oplaca sie zyc w zgodzie ze wszystkimi :) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=8ON8nJOv1zM&feature=youtu.be[/URL] Z 13 sierpnia:P "Przed chwila, podczas pracy, Fanta dotkliwie mnie ugryzla! :( Rana jest gleboka, na zewnetrzej strony prawej strony dloni, a od wewnatrz mniejsza, ale rownie gleboka, wlasciwie nadaje sie do szycia, boli... :( Wykonywalysmy prace z zabawka,... dostawala smakolyki, nic nie wskazywalo na atak. Nagle, bez ostrzezenia rzucila sie agresywnie do mojej reki. Reka puchnie, rana szarpana - musze jechac do lekarza. Efekt widoczny na zdjeciach:( Bardzo mi zal tej suni, ale nie wiem... co to dalej bedzie! Wczoraj zaatakowala Lakiego, dobrze, ze jest zwinny... to udalo mu sie odskoczyc i uniknac pogryzienia. Tak jak pisalam, agresywne zwierzeta sa bardzo niestabilne, trudno przewidziec co zrobia... Myslalam... ze idziemy do przodu, a cofnelismy sie i to znacznie :( " [URL]http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/c33.0.206.206/p206x206/264914_395783057141765_64045718_n.jpg[/URL] [URL]http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/c33.0.206.206/p206x206/427469_395783103808427_646757847_n.jpg[/URL] z 14 sierpnia: "Bylysmy dzis z Fanta u weterynarza, na pierwszym, obowiazkowym badaniu po pogryzieniu. Przed nami jeszcze trzy razy, ostatni 27 sierpnia. Nie jest dobrze! Fanta kolejny raz wykazala agresje, zarowno do czlowieka, jak i psa. Podczas ataku jest doslownie jak w amoku, zachowuje sie jak szalona:( Ponownie musi byc separowana od stada:( Co to za zycie, na odleglosc... od ludzi, zwierzat? Rozmawialam w jej sprawie ze schroniskiem w Chojnicach, skad zostala adoptowana, jestem w stalym kontakcie z wlascicielem, przeprowadzilam rowniez rozmowe z wetem i kilkoma innymi ludzmi majacymi doswiadczenie w temacie. Ugryzienie mnie bylo... szóstym z kolei, nie liczac agresji w stosunku do zwierzat. Kazdy, z kim rozmawiam... nie widzi szansy dla Fanty. Jestem podlamana:( Fanta zupelnie nie chce poddac sie woli czlowieka, wykazuje agresje przy najprostszych czynnosciach, jest zagrozeniem dla otoczenia, ludzi i zwierzat!:( Spadl na mnie ciezar... ktorego nie mam sily dzwigac:( Co jeszcze moge zrobic?!" [COLOR=#f0f8ff].[/COLOR] Edited October 31, 2012 by Asia & Ginger Quote
Soko Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 (edited) Niestety widzę w niej Happy.. a Happy szkoli się teraz prawie 2 lata, efekty były widoczne najlepiej po roku, wcześniej - małe kroczki. Zero dotyku, o kąpaniu, czesaniu, myciu zębów nie było mowy, pogryziona byłam chyba ze dwadzieścia razy, do weterynarza w kagańcu i nawet na zastrzyku uspokajającym, kontakt z 3 psami które tolerowała.. Teraz pojawiają się pierwsze zaproszenia do zabawy do innych psów, można być odważniejszym w pieszczotach, rok temu była nad morzem, teraz w sierpniu startowała na pierwszych zawodach agility.. Fancie potrzebny jest dom na odludziu, ze spokojnymi ludźmi, tak jak u mnie, las, pole i nie jest szczególną filozofią wychowanie takiego psa, trzeba tylko odpuścić wyjazdy w zatłoczone miejsca, dotyk, patrzenie się na psa, skakanie wokół niego i należy robić wszystko by on sam decydował - np. BAT. Trzeba znaleźć też psu pewną odskocznię i zacząć się orientować kiedy ugryzie, a kiedy nie. Doszłam w tym do niezłej wprawy :lol: Happy do ugryzienia, wywołania agresji może spowodować wszystko. To, że ja wyjdę na spacer. To, że na nią spojrzę. To, że w drzwiach pokoju się nachylę i stanę, zamiast po prostu wejść do środka. Jednak nauczyła się to kontrolować, wysyłać mi niewidzialny sygnał który ja natychmiast respektowałam i kończyłam czynność która ją niepokoiła. To jest pies który 24h/dobę, 7 dni w tygodniu żyje w strachu i stresie. Nie potrafi odpoczywać, odprężyć się w obcym miejscu a często i w domu. Przejawia głupie zachowania, głupie zabawy, jak paniczne gonienie szyszek czy latanie do drzwi balkonowych gdy są otwierane zwijając przy tym dywan i skacząc jak szalona. To jest histeryczne. A teraz ostatnio przestaje w ogóle bawić się zabawkami, chociaż niedawno była w stanie życie stracić za piłkę. To wszystko działa, całe ćwiczenie, odczulanie - ale efekty widać po bardzo, bardzo długim czasie. Pierwszy rok tylko mama pracowała z Happy, bo ja nie chciałam mieć z nią nic wspólnego, nie widziałam żadnych postępów i mama też nie. Miała spędzić resztę życia w kagańcu. A teraz nie wyobrażam sobie innego psa na jej miejscu ;) Edited August 15, 2012 by Soko Quote
Asia & Ginger Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 [quote name='Soko']Niestety widzę w niej Happy.. a Happy szkoli się teraz prawie 2 lata, efekty były widoczne najlepiej po roku, wcześniej - małe kroczki. Zero dotyku, o kąpaniu, czesaniu, myciu zębów nie było mowy, pogryziona byłam chyba ze dwadzieścia razy, do weterynarza w kagańcu i nawet na zastrzyku uspokajającym, kontakt z 3 psami które tolerowała.. Teraz pojawiają się pierwsze zaproszenia do zabawy do innych psów, można być odważniejszym w pieszczotach, rok temu była nad morzem, teraz w sierpniu startowała na pierwszych zawodach agility.. Fancie potrzebny jest dom na odludziu, ze spokojnymi ludźmi, tak jak u mnie, las, pole i nie jest szczególną filozofią wychowanie takiego psa, trzeba tylko odpuścić wyjazdy w zatłoczone miejsca, dotyk, patrzenie się na psa, skakanie wokół niego i należy robić wszystko by on sam decydował - np. BAT. Trzeba znaleźć też psu pewną odskocznię i zacząć się orientować kiedy ugryzie, a kiedy nie. Doszłam w tym do niezłej wprawy :lol: Happy do ugryzienia, wywołania agresji może spowodować wszystko. To, że ja wyjdę na spacer. To, że na nią spojrzę. To, że w drzwiach pokoju się nachylę i stanę, zamiast po prostu wejść do środka. Jednak nauczyła się to kontrolować, wysyłać mi niewidzialny sygnał który ja natychmiast respektowałam i kończyłam czynność która ją niepokoiła. To jest pies który 24h/dobę, 7 dni w tygodniu żyje w strachu i stresie. Nie potrafi odpoczywać, odprężyć się w obcym miejscu a często i w domu. Przejawia głupie zachowania, głupie zabawy, jak paniczne gonienie szyszek czy latanie do drzwi balkonowych gdy są otwierane zwijając przy tym dywan i skacząc jak szalona. To jest histeryczne. A teraz ostatnio przestaje w ogóle bawić się zabawkami, chociaż niedawno była w stanie życie stracić za piłkę. To wszystko działa, całe ćwiczenie, odczulanie - ale efekty widać po bardzo, bardzo długim czasie. Pierwszy rok tylko mama pracowała z Happy, bo ja nie chciałam mieć z nią nic wspólnego, nie widziałam żadnych postępów i mama też nie. Miała spędzić resztę życia w kagańcu. A teraz nie wyobrażam sobie innego psa na jej miejscu ;)[/QUOTE] Soko podziwiam za cierpliwość i ogrom pracy, który włożyliście w wychowywanie i szkolenie Happy. :Rose: Quote
Soko Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Przełomem w zwalczaniu agresji do przedmiotów okazało się kupno piszczącego jeżyka. Stała się to jedyna zabawka, której nie broniła i od tego potoczyło się lawinowo z innymi. Czasami rozwiązania, na które w życiu by człowiek nie wpadł, są najlepsze :D Quote
emilia2280 Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 [quote name='Asia & Ginger']Soko podziwiam za cierpliwość i ogrom pracy, który włożyliście w wychowywanie i szkolenie Happy. :Rose:[/QUOTE] ja tez! czapa z glowy, bo z naszá spanielicá poszlam na latwizné - jest jaka jest i ma swój azyl w domu i ogrodzie a jakies nieliczne wyjscia nad wode sá okupione ucieczkami na bezludne plaze i zagládanie przez ramié czy nikt nie nadchodzi :) Quote
sleepingbyday Posted August 15, 2012 Author Posted August 15, 2012 (edited) rage syndrom.... niedobrze. to nie jest zycie, to nie jest fajne, pies wnagłych atakach sam nie czuej się szczęśliwy, ciagłe napięcie, nagłe jego skoki. do kitu... z drugiej strony, rs leczy sie podawaniem leków ppadaczkowych, a trzebaby eeg zrobić i dobrego neurologa łapać. Edited August 15, 2012 by sleepingbyday Quote
Soko Posted August 15, 2012 Posted August 15, 2012 Ja Happy podawałam Kalm Aid, regularne podawanie dało efekty Quote
Asia & Ginger Posted August 16, 2012 Posted August 16, 2012 (edited) [quote name='sleepingbyday']rage syndrom.... niedobrze. to nie jest zycie, to nie jest fajne, pies wnagłych atakach sam nie czuej się szczęśliwy, ciagłe napięcie, nagłe jego skoki. do kitu... z drugiej strony, rs leczy sie podawaniem leków ppadaczkowych, a trzebaby eeg zrobić i dobrego neurologa łapać.[/QUOTE] Gdzieś czytałam, że EEG mózgu nie da się zrobić w Polsce i że badanie wcale nie jest miarodajne. [COLOR=#f0f8ff].[/COLOR] Edited October 31, 2012 by Asia & Ginger Quote
sleepingbyday Posted August 16, 2012 Author Posted August 16, 2012 bez leków, albo jeśli nie podziałają, trzeba się pogodzić z eutanazja. no bo tak, może żyć w klatce jeszcze te kilkanaście lat, ale...? Quote
Asia & Ginger Posted August 16, 2012 Posted August 16, 2012 [quote name='sleepingbyday']bez leków, albo jeśli nie podziałają, trzeba się pogodzić z eutanazja. no bo tak, może żyć w klatce jeszcze te kilkanaście lat, ale...?[/QUOTE] ... ale co to za życie... Quote
wilczy zew Posted August 16, 2012 Posted August 16, 2012 [quote name='Asia & Ginger']... ale co to za życie...[/QUOTE] to męczarnia... Quote
Soko Posted August 16, 2012 Posted August 16, 2012 Nie tragizujcie, po prostu pies nie ma komu zaufać. O tyle właśnie jest problem z DT - że potem czeka go kolejna zmiana do DS. Najlepiej byłoby znaleźć DS już teraz, doświadczony i świadomy problemu.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.