Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chyba nie dam wam możliwości się martwić, bo chwilowo pracuję w domu i mam stały dostęp do internetu :P Więc sunia cały czas będzie ze mną i będę mogła zdawać relacje na bieżąco :razz:

Gruba Berta, jest gotowa pojechać po sunię jutro. W Grudziądzu by była chyba o 15.13, toyota by musiała tylko wyciągnąć już sunię ze schronu i dostarczyć na dworzec PKP. Nie mogę się z nią skontaktować, bo przede wszystkim z nią muszę to obgadać. Ja w niedzielę bym pojechała po babuńkę do Poznania, a po powrocie od razu wzięła ją do weta.

  • Replies 539
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='pati851']Witam!
Ja mogę zabrać sunię jutro. Mam specjalny spray na takie rany i zasypkę. Parę dni i ranka się goi.[/QUOTE]

Sunia może być dowieziona w miejsce docelowe autem. Jeśli jesteście zainteresowane to dajcie znać.

Posted

[quote name='AtaO']Dziękuję za konto - grosik 20,00 już wysłałam - wiem, że to kropla w morzu potrzeb, ale.... chyba zawsze coś:oops:[/QUOTE]
Każda pomoc jest na wagę złota, dziękujemy :)

Posted

[quote name='pati851']Sunia może być dowieziona w miejsce docelowe autem. Jeśli jesteście zainteresowane to dajcie znać.



Dziękuję, ale Pusia ma zapewniony bezpłatny transport do Poznania w środę autem. W dodatku w towarzystwie lek. wet. ;).

Również nie ma sensu, żeby jechała pociągiem do Poznania. W niedzielę może już jechać do Torunia i znajdzie się pod opieką weta w DT.

Posted (edited)

Przepraszam, ale mam wątpliwości co do DS u harpoonki.

Harpoonka ma poważne problemy z agresją u swojego adoptowanego parę miesięcy temu psa.

Wątek Butkusa: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/224287-Butkus-moje-schroniskowe-cudo[/URL]! , posty 33, 38, 50, 64, 117, 126, 154 i itp.


Kopiuję niektóre posty harpoonki:

post 33: " Zaczynam mieć z Butkusem problemy wychowawcze, o ile można je tak nazwać. Mianowicie chodzi o to, że zaczął rzucać się na wszystkie psy, które zbliżą się do mnie na mniej niż 2 metry. Jeżeli pies jest większy od niego, to może być dalej, żeby wywołać w Butkusie agresję :roll:
Pierwszy raz to zauważyłam na spacerze z tatem i jego Argosem. Psy się bawiły, biegały razem - ogólnie sielanka. Wystarczyło tylko, że Argos zbliżył się do mnie, a ja go pogłaskałam. Butkus rzucił się na o wiele większego od niego...
Ostatnio na spacerze w parku rzucał się do dziecka na rowerze :crazyeye: i zaatakował pana, który mijał go, jak Butkus czekał na mnie pod sklepem (dobrze, że był uwiązany na krótko). Oczywiście na razie i tak cały czas chodzi na smyczy, ale niefajnie będzie, jeśli w ogóle nie będę go mogła spuszczać w obawie, że spotkamy innego psa albo kogoś kto się Butkusowi nie spodoba...
I uwierzcie mi - Butkus nie rzuca się "na pokaz". Od razu łapie w zęby i szarpie (była sytuacja, kiedy właśnie tak dorwał inne psisko, złapał za tyłek i szarpał jak... no szmatą - kiedy indziej dopiszę, jakie były okoliczności tej sytuacji, ale skończyła się dobrze i żaden pies nie ucierpiał).
Naprawdę nie wiem, jak się za to wziąć, co robić, żeby Butkus tak się nie zachowywał, bo co zrobić na pewno muszę..."


post 38: "... zachowanie Butkusa nie uległo jakiejś nagłej zmianie, może źle się wyraziłam. Zaczęło się już wcześniej i niepotrzebnie to zignorowałam jako jaki kaprys psiska, bo później zaczęło się nasilać. W poprzednią sobotę byłam z tatem i psami na polach na długim spacerze. Butkus po polach biega luzem. Mijaliśmy domek, który z daleka wyglądał jak otoczony siatką, a za siatką piesek. Okazało się, że pies jest na łańcuchu a siatki nie ma :crazyeye: Pobiegłam za Butkusem, który już ścigał przestraszonego burka (sporo mniejszy od niego), ale nie zauważyłam agresji. Nie zauważyłam też łańcucha, który psina owinęła mi wokół kostki tak, że nie mogła się ruszyć dalej niż około 50cm ode mnie... Domyślasz się pewnie, że wtedy zęby Butkusa poszły w ruch. Tak szarpał tego malucha, że wpadłam w panikę - na szczęście Argos (pies taty) jest niesamowicie łagodny i stał z boku, także tato pomógł mi odciągnąć psy od siebie (piesek na łańcuchy była bardzo kudłaty, co pewnie uchroniło go przed ranami)... I tak jest zawsze - dopóki pies jest daleko ode mnie, Butkus nie wykazuje agresji... Nawet niektórzy ludzie nie mogą się do mnie zbliżać, bo szczerzy kły. "


post 50: "...I muszę się pożalić na Butkusa. Nie mam siły do niego, na takie akcje, jaką wczoraj nam zafundował na koniec... :-( Jak wiem, że możemy spotkać jakiegoś obcego psa, zawsze biorę smycz, ale w szczerym polu raczej się psów nie spodziewałam. Wiecie zapewne, co Butkus zrobił? :/ Już mu nawet chwycenie za tyłek nie wystarczyło, rzucił się do gardła. Z tatem tak szybko to chyba jeszcze nigdy nie biegliśmy, zwłaszcza, że Argos postanowił Butkusowi pomóc (Argos - pies, który nigdy nie zaatakował innego psa...). Myślałam, że one tego psa zagryzą :-( Wywaliły go na ziemię i szarpały nim. Jakby był mniejszy (był nieco wyższy od Butkusa, ale drobniejszy), to chyba było by po psie... Nawet nie chcę o tym myśleć. Argosa wystarczyło odciągnąć za obrożę, a ta moja bestia? Taki ma ścisk, że nie mogliśmy sobie z nim poradzić. Przyssał się do gardła tego biednego psa i nie chciał puścić! Czyżby odzywała się w nim ta domieszka asta, o której wszyscy mówią i zła socjalizacja za szczeniaka? Ech... "


post 126: "... ja chciałabym wierzyć, że ten jeżyk był już wtedy martwy, ale... no właśnie. Jak dobiegłam do Butkusa, on tego jeża chwycił z góry, za kolce, szarpał jak szmatą i wypuścił, i tak w kółko... "



post 147: "...I niestety nowych fotek nie będzie tak szybko. W tej chwili nie mam kasy, żeby naprawić aparat, a niestety okazało się, że to aparat zdechł a nie bateria.
Nie wiem, czy opisywałam sytuację, kiedy w lesie, przy samym wyjściu na drogę, więc Butkus na szczęście był na smyczy, wyleciał do nas pies i podejrzewam, że chciał się bawić. Podejście Butkusa do obcych psów znacie, złapał go za skórę na boku i nie puszczał, a Argos oczywiście zdecydował się pomóc. Mój Tato złapał go za obrożę (kolczatkę) tak niefortunnie, że jak pies szarpnął, kolec wbił się Tacie w palec... Krwi było mnóstwo, wiadomo jak z palca się leje, Tato wypuścił smycz i zostałam sama, żeby rozdzielić psy. Chyba nie było to dziwne, że aparat wyleciał mi z rąk i nawet nie zauważyłam, że wylądował w piachu? Ot, taka mała historia rozwalenia aparatu"

post 154 z 11. 06. br. : " ... to już nawet przestało być zabawne :-( Gdyby Butkus nie był agresywny, to byłby mniejszy problem... Ale on rzuca się na wszystkie czworonożne istotki, jakie napotka. Tam, gdzie chodzimy na spacery ludzi z psami specjalnie nie ma (rzaaadko się zdarza kogoś spotkać), ale po drodze do domu jest boisko, gdzie mnóstwo ludzi wyprowadza swoje psy i w dodatku bez nadzoru biegają dzieciaki. Co, jeśli kogoś zaatakuje? :-("



Wszystkie powyżej zacytowane posty są z tego roku z okresu od marca do czerwca, tak więc jak sadzę problemy z agresją u Butkusa nadal istnieją.

Oczywiście można mieć nadzieję, że Butkus zaakceptuje Pusię tak jak zaakceptował Perelkę po okresie warczenia na nią, jednak czy to nie za duże ryzyko ?

Edited by toyota
Posted

Harpoonka ma dobre serce i chciała pomóc. Jestem jej za to wdzięczna :Rosa:

Jednakże znając problem Butkusa nie można narażać suni na ponowne cierpienia. Harpoonko, jesteś dobrą duszą psiaków. Sporzytkuj swoją energię i wolny czas na socjalizację Butkusa. On tego potrzebuje.

Czy sunia może jechac do DT?

Posted (edited)

Wątpliwości co do sytuacji rodzinno - mieszkaniowej harpoonki, które z kolei pojawiły się po przeczytaniu wątku Perełki, która przebywa u harpoonki w DT:

http://www.dogomania.pl/forum/threads/224774-PERŁA-czyli-wielkie-serce-w-malutkim-ciałku
Posty: 5, 38, 42, 57, 78, 85, 86.


post 5: "hmm... Ja obecnie wynajmuję mieszkanie. Właścicielka nie ma nic przeciwko Butkusowi (sama ma pieski i bardzo je lubi), a o Perełce była mowa tylko o DT... Kolejną sprawą jest mój chłopak, który szaleje za Perłą, ale też non stop powtarza, że na stałe zostać nie może :-( A ja... Gdyby wszystko ode mnie tylko zależało, Perła już nie szukałaby domku ;-)"



post 38: " Nie chciałam wcześniej pisać, żeby nie zapeszyć, ale po weekendzie okaże się, czy pewni Państwo zechcą wziąć Perełkę do siebie. Jeśli domek się nie znajdzie, będzie trzeba chyba szukać nowego DT, bo u mnie sytuacja trochę się zmieniła i robi się coraz trudniej przekonać pewne osoby do dania Perełce trochę więcej czasu u mnie..."



post 40 z 05.05.br.: "Sytuacja faktycznie mocno się skomplikowała. Czas miałam do środy/czwartku. Ale przecież nie oddam Perełki do schroniska - to w ogóle nie wchodzi w grę. Próbowałam już wszędzie szukać chociaż domu tymczasowe i jak dotąd z marnym skutkiem. Nie wiem, co dalej... Już mi się pomysły skończyły :-("



post 42 z 19.05.br.: "Nie jest dobrze. Czas skończył mi się na początku maja. Teraz manewruję tak, żeby nie rzucać się z Perełką w oczy. Psychicznie jest to masakrycznie męczące dla mnie...

Były tylko dwa telefony w sprawie Perełki. Jednego pana zdyskwalifikowałam na początku. Nie ukrywał, że jego poprzednie psy umierały młodo z powodu przebytych chorób, na które "nie było warto wydawać pieniędzy".

Druga osoba to była przemiła pani, dała mi nadzieję. Miała zadzwonić za kilka dni. Zadzwoniła, ale niestety z informacją, że adoptowała innego pieska :-(

Domku szukałam już wszędzie. Nie wiem, co dalej."

post 57 z 16.06. br.: "Ogólnie Perełka ma się dobrze. Ale miała być u mnie na DT, nie na stałe... Przywiązałam się już do niej, ona do nas też. Nawet zaczęło jej się dzielić posłanko z Butkusem. Ciężko nam się będzie z nią rozstać, jeśli w końcu znajdzie się domek, ale niestety nie mam innego wyjścia...."




post 86 z 08.07.br.: "faith, proszę Cię... w umowie o DT zaznaczone jest, że jest ona ważna przez miesiąc. Przy podpisywaniu jej, pytano mnie jak długo Perełka może u mnie zostać, odpowiedziałam, że wstępnie mają być to 2 miesiące, ale później to przedłużyliśmy bezterminowo (słownie), bo nie mam serca oddać psinki do schroniska. Wtedy myślałam trochę inaczej niż teraz i brałam pod uwagę, że w przypadku problemów z właścicielem mieszkania, mogę być zmuszona oddać Perełkę z powrotem. Nie ukrywałam tego przed schroniskiem, zapewniono mnie, że taka opcja istnieje.
Musisz mi wskazać na mojej umowie, gdzie to jest zaznaczone, że pies musi u mnie zostać do czasu znalezienia DS, bo mam ją przed sobą i jakoś nic takiego tutaj nie ma. "



Wiem, że Perełka ma już zapewniony DS od sierpnia, ale nie mogę pojąć, dlaczego nie mogłaś jej zatrzymać skoro dobrze "dogadała" się z Butkusem ?

Z tego co czytałam, Perełka jest pieskiem niewidomym i nienarzucającym się. Natomiast z moich obserwacji, Pusia lubi być blisko przy czlowieku, przytulać się, wskakiwać na kolana. Możliwa jest także u niej agresja lękowa w stosunku do Butkusa. Pusia za pierwszym razem została pogryziona przez niemalże identyczną sukę jak Twój Butkus, także z domieszką amstaffa.

Nie mam pewności, czy Butkus nie będzie zazdrosny o Ciebie i czy nie wydarzy się jakaś tragedia.

Edited by toyota
Posted

Gosiapk napisał(a):



Czy sunia może jechac do DT?




Niestety nie ma DT dla niej. Był duży odzew, ale wszyscy " odpłynęli " po informacji na fb, że Pusia ma DS :(.

Posted

Czy wy naprawdę myślicie, że wzięłabym pogryzioną sunię do siebie, gdyby było ryzyko, że mój pies zrobi jej to samo? Gdzieś w tym temacie napisałam nawet, jak wygląda jego stosunek do niewielkich suczek, sprawdzałam nawet z sunią mojej babci, jak będzie reagował na obcego psa w domu. Perełka może być niewidoma, ale zdarzają się sytuacje, kiedy próbuje wejść Batkusowi na głowę. M.in. kiedy nie pilnuję, pcha mu się do miski podczas jedzenia. A on? Ucieka...
Suczka mojej Babci z kolei to mała wariatka. Wszędzie jej pełno, zaczepia Batkusa a on nic. Jego agresja ukierunkowana jest na obce psy na dworze. NIGDY nie rzucił się na zwierzę, które ja wprowadziłam do domu. Oprócz psa, mam 3 szczurki - zero reakcji. Kiedy znalazłam poturbowaną kotkę na ulicy musiałam na jedną noc wziąć ją do domu po wizycie u weta - tylko przyglądał się z zainteresowaniem. Zresztą pisałam już też, że jesteśmy w stałym kontakcie z behawiorystą i cały czas z nim pracujemy - ale to i tak chodzi tylko i wyłącznie o agresję do obcych psów na spacerach.
A, co do Batkusa i zazdrości - to już mamy dawno za sobą, był okres po wzięciu go ze schroniska, kiedy był zazdrosny o wszystko i o wszystkich.
Co do sytuacji w domu, o której pisze toyota - mogę Ci to wyjaśnić na PW. Nie będę prywatnych spraw dokładnie opisywać tutaj.

Moje odpowiedzi do faith, które toyota przytoczyła, były tylko i wyłącznie wyjaśnianiem jej, że umowa wygląda inaczej niż zarzuciła. Po prywatnych wiadomościach, jakie wysyłała do mnie i do nowego domku Perełki, miałam prawo być zła na nią.

Naprawdę jest mi przykro, bo nie myślałam, że ktoś wysnuje wnioski, że wezmę sunię i pozwolę na "jakąś tragedię". Nigdy w życiu nie wyrządziłam krzywdy żadnemu zwierzęciu i nie zamierzam. Jeśli nie chcecie, żeby sunia trafiła do mnie - trudno. Mam tylko nadzieję, że znajdzie się dla niej DT. Nowemu właścicielowi suni, bądź domkowi tymczasowemu prześlę pieniądze, które do tej pory dla niej wpłynęły.

Posted (edited)

Harpoonko, nie miej mi tego za złe, że przytoczyłam Twoje posty, ale ja naprawdę nie wiem co robić. Nie śpię już drugą noc, bo przeczytaniu "wyczynów" Butkusa.

Pusia za chwilę trafi do boksu z innymi psami i zapewne sytuacja się powtórzy. Nie ma dla niej bezpiecznego boksu. Schronisko jest mocno przepełnione, w boksach są same większe psy od 15 kg wzwyż. Małych prawie u nas nie ma. Ostatnio Pusia była z małymi sukami i ledwo uszła z życiem.

Natomiast, gdyby u Ciebie wydarzyła się tragedia, to na pewno zleciało by się dużo osób i byłyby głosy krytyki wobec mnie, że oddałam Pusię do niedoświadczonego domu, byleby tylko wyciagnąć ją ze schronu.

Proszę zatem osoby obecne na wątku, aby doradziły coś w tej sprawie, czy Pusia może jechać do harpoonki, bo ja naprawdę nie wiem.

Edited by toyota
Posted

Toyota, nie mam za złe. Ale jak się denerwujesz, mogłaś zadzwonić, pogadać. Ja nie mam nic przeciwko wizycie PA. Poza tym próbuję się do Ciebie dodzwonić od wczoraj i za każdym razem po chwili masz wyłączony telefon.
Jak jest z tym problem i nie chcecie, żeby mała jechała do mnie, to może warto na nowo szukać chociaż DT, żeby nie trafiła do boksu z innymi sukami.

Posted (edited)

CZY WYSCIE JUZ KOMPLETNIE POWARIOWALY?? Czy zdajecie sobie sprawe, jaka krzywde wyrzadzacie psu, skazujac go na boks z innymi dominantami? Czy to, ze Harpoonka napisala, ze sunia bedzie u niej , pod jej czujnym okiem, bo bedzie teraz w domu i bedzie ja leczyc, bedzie obserwowac sytuacje, stosunek Batkusa do niej, i EWENTUALNIE GDYBY COS POSZLO NIE TAK , O CZYM WIELOKROTNIE JUZ PISALA sunia znajdzie dobry domek u jej mamy to uwazacie za gorszy dom od schroniskowego boksu??To, ze JUZ TYLE RAZU ZOSTALA TAK DOTKLIWIE POGRYZIONA, uwazasz ze bedziesz miala WIEKSZA KONTROLE NAD HORDĄ PSÓW W BOKSIE NIZ HARPOONEK NAD JEDNYM BATKUSEM?? Zaczynam watpic w sens naszego szukania i walki o psi lepszy zywot. Zastanowcie sie nad soba ludzie....czy swoim zachowaniem nie zniechecacie do pomocy. Harpoonek zbiera pieniazki, co widze tez jest jej zarzucane, na ew. transport, bo do konca nie wiedzialysmy kiedy pojedzie i bylo duzo opcji, platnych, drozszych, tanszych, z kazdego grosza sie rozliczy. A co do Perelki to zanim zobaczylysmy watek suni - podeslalam Izie go dlugo po tym kiedy zdecydowalam sie adoptowac na dt Perelke. Tak sie zakolegowalysmy, wiec podalam jej link do watku suni. NIE ROZUMIEM WAS:watpliwy: Jestem naprawde rozgoryczona...Odechciewa sie.

Edited by Nemko
Posted

Kazdy z Nas wyciagajac psa ze schronu bierze odpowiedzialność za niego , nie rozumiem po co ataki? nikt nie pisał niczego złego , toyota po prostu martwi sie o suczke ktora latwo nie miala , czytajac opisy zachowania psa osoby do ktorej suczka ma trawic mozna miec mieszane uczucia , wiadomo ze schronisko = śmierć akurat w tym przypadku, ale nie można podejmować decyzji pochopnie , tylko dlatego ze pali sie grunt pod nogami..

Posted

Nemko, pomyśl logicznie.

Pusia została pogryziona dotkliwie w schronisku 2 razy. Pierwszy raz przez psa identycznego jak Butkus.

Czy naprawdę masz mi za złe, że przestraszyłam się po przeczytaniu wątku z opisami agresywnych ataków Butkusa na psy i inne małe zwierzątka jak jeże, koty, że to jest dobre miejsce dla małej starszej suczki po dwóch pogryzieniach ?


Oczywiście, że w schronisku nikt nie zagwarantuje jej bezpieczeństwa.

Posted

Ja już w tej sprawie napisałam. Dokładnie wam opisałam, jak Batkus się zachowuje w domu i czego dotyczą jego agresywne zachowania.

Decyzja należy do was. Tylko proszę, żeby w całej tej akcji nie cierpiała sunia, która niczemu nie jest winna.

Toyota, dlaczego odrzucasz moje połaczenia?

Posted

kkasiiiar napisał(a):
nie można podejmować decyzji pochopnie , tylko dlatego ze pali sie grunt pod nogami..
Komu pali sie grunt pod nogami? Tylko suczce, ktorej ogloszenie daliscie jako b. pilne. Wszyscy tak tez zrozumielismy to "wolanie" o pomoc. Jesli macie lepszą opcję, a sprawa tak pilna nie jest - skorzystajcie z niej. Jesli wybierzecie dla suni schroniskowy boks, nie majac w zanadrzu dt.....wasza decyzja. Harpoonka ma juz tez dosyc nieprzespanych nocy i walki o psa...zapewne. Chciala dobrze.

Posted

Nemko napisał(a):
Komu pali sie grunt pod nogami? Tylko suczce, ktorej ogloszenie daliscie jako b. pilne. Wszyscy tak tez zrozumielismy to "wolanie" o pomoc. Jesli macie lepszą opcję, a sprawa tak pilna nie jest - skorzystajcie z niej. Jesli wybierzecie dla suni schroniskowy boks, nie majac w zanadrzu dt.....wasza decyzja. Harpoonka ma juz tez dosyc nieprzespanych nocy i walki o psa...zapewne. Chciala dobrze.


Pisząc o gruncie miałam na mysli suczkę to chyba oczywiste ..tak to bylo wołanie o pomoc ale nie znaczy ze nie można się zastanawiać nad plusami i minusami, nikt nie podważa ze Harpoonka chce dobrze.

Posted

Ty tez pomysl logicznie toyota... (to nie jest atak)...Jesli przyszlaby taka Harpoonka do waszego schroniska, ujelaby ja sunia, chciala adoptowac na ds, pogadalybyscie, ona powiedzialaby ci ze pies bedzie mial ds,ze go bedzie leczyc, ze ma juz psa, ze oczywiscie zgadza sie na wizyte poadopcyjna, nie pozwolilabys jej adoptowac suczki? ?? To jak dziala schronisko? Czy nie tak wlasnie, albo gorzej?? Jak bralam swojego Nema ze schronu o NIC mnie nie pytano. Kompletnie! Zaplacilam 35zl i see ya...To jest myslenie logiczne...Bo taka jest rzeczywistosc....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...