ELLI Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 moj ogarek ma juz 10 miesiecy i od dwoch tygodni dzwiga noge do sikania, juz raz dostalam od was drogocenne rady, problemy jednak nie zniknely, moj ogarek nadal zamiera na widok innych psow, kladzie sie i jest jak przyklejony nie pomaga smakolyk ani prosby, po prostu czekam. Dzis niestety zdarzylo sie ze polozyl sie na przejsciu kolejowym i musialam go ze lzami w oczach tak ciagnac ze myslalam ze mu glowe urwe, tak go kocham i musialam cos takiego zrobic. Jezeli sie zdarzy ze w oddali dwie osoby rozmawiaja i maja psa przy sobie to musze tak dlugo czekac az sie to male zebranie skonczy, a w pracy musze byc punktualnie, juz mam pare spoznien na koncie z tego powodu, co robic? Jak dlugo bedzie u niego ta faza trwala? Zmienil sie tez jezeli chodzi o dyscypline, juz mi dwa razy uciekl, bo naraz doslownie z dnia na dzien, przestal sluchc na przywolanie, mam tylko szczescie, ze kierowca nie jechal zbyt szybko i zdazyl wychamowac, wiem ze to moja wina, bo ja powinnam za psa myslec, ale do tej ucieczki suchal na zawolanie, zobaczyl dwa psy i do nich polecial i naraz zapomnial o tym, ze przeciez musi zesztywniec i przykleic sie do ziemi, zdarzylo sie tez w tamtym tygodniu, ze ruszyl po prostu w innym kierunku niz ja, tak po prostu w polowie drogi, powoli dostojnie, krecac tylkiem a wiatr powiewal jego pieknymi uszkami. Piszecie, ze na ogara nie powinno sie krzyczec, ani sily uzywac ani zmuszac, ze ogar musi we wszystkim sens widziec, ale gdzie sa te granice, jak wyegzekwowac ta najwazniejsza komende -przywolanie- przeciez to ja jestem od wydawania komend, jest teraz znowu skazany na linke. Napisaliscie, ze ogar szybko traci zaufanie, boje sie cokolwiek z nim robic, zeby calkowicie jego zaufania nie stracic. Jak jest czyms zajety, to jestem do niego powietrzem, tak naprawde spacery przynosza mi coraz mniej przyjemnosci, bardzo mnie to martwi, bo przeciez on cale zycie nie moze na lince chodzic. Stosuje pochwaly i smakoyki za dobre zachowanie a zle po prostu ignoruje albo mowie nie, w zaleznosci od sytuacji ale coraz czesciej juz nawet smakolyki nie pomagaja, chociaz za jedzenie by zycie oddal. Dziekuje kazdemu, kto przebrnal przez ten dlugi tekst i prosze pomozcie mi mojego ogarka zrozumiec. Quote
mmbbaj Posted March 3, 2007 Posted March 3, 2007 ELLI napisał(a):moj ogarek ma juz 10 miesiecy i od dwoch tygodni dzwiga noge do sikania, juz raz dostalam od was drogocenne rady, problemy jednak nie zniknely, moj ogarek nadal zamiera na widok innych psow, kladzie sie i jest jak przyklejony nie pomaga smakolyk ani prosby, po prostu czekam. Dzis niestety zdarzylo sie ze polozyl sie na przejsciu kolejowym i musialam go ze lzami w oczach tak ciagnac ze myslalam ze mu glowe urwe, tak go kocham i musialam cos takiego zrobic. Jezeli sie zdarzy ze w oddali dwie osoby rozmawiaja i maja psa przy sobie to musze tak dlugo czekac az sie to male zebranie skonczy, a w pracy musze byc punktualnie, juz mam pare spoznien na koncie z tego powodu, co robic? Jak dlugo bedzie u niego ta faza trwala? Zmienil sie tez jezeli chodzi o dyscypline, juz mi dwa razy uciekl, bo naraz doslownie z dnia na dzien, przestal sluchc na przywolanie, mam tylko szczescie, ze kierowca nie jechal zbyt szybko i zdazyl wychamowac, wiem ze to moja wina, bo ja powinnam za psa myslec, ale do tej ucieczki suchal na zawolanie, zobaczyl dwa psy i do nich polecial i naraz zapomnial o tym, ze przeciez musi zesztywniec i przykleic sie do ziemi, zdarzylo sie tez w tamtym tygodniu, ze ruszyl po prostu w innym kierunku niz ja, tak po prostu w polowie drogi, powoli dostojnie, krecac tylkiem a wiatr powiewal jego pieknymi uszkami. Piszecie, ze na ogara nie powinno sie krzyczec, ani sily uzywac ani zmuszac, ze ogar musi we wszystkim sens widziec, ale gdzie sa te granice, jak wyegzekwowac ta najwazniejsza komende -przywolanie- przeciez to ja jestem od wydawania komend, jest teraz znowu skazany na linke. Napisaliscie, ze ogar szybko traci zaufanie, boje sie cokolwiek z nim robic, zeby calkowicie jego zaufania nie stracic. Jak jest czyms zajety, to jestem do niego powietrzem, tak naprawde spacery przynosza mi coraz mniej przyjemnosci, bardzo mnie to martwi, bo przeciez on cale zycie nie moze na lince chodzic. Stosuje pochwaly i smakoyki za dobre zachowanie a zle po prostu ignoruje albo mowie nie, w zaleznosci od sytuacji ale coraz czesciej juz nawet smakolyki nie pomagaja, chociaz za jedzenie by zycie oddal. Dziekuje kazdemu, kto przebrnal przez ten dlugi tekst i prosze pomozcie mi mojego ogarka zrozumiec. Czytam ten post już kilkakrotnie i muszę przyznać, że dość trudno jest na niego odpowiedzieć.. Z twoich słów aż bije kompletna bezradność wobec własnego psa :cool1: Co to znaczy np. że boisz się z nim cokolwiek robić aby nie stracić jego zaufania? Więc nic z nim nie robisz? W takim przypadku nie dziwię się, że ignoruje cię na spacerach lub ogląda się za ciekawszym zajęciem. To, że na spacerze "tropi" to normalne, jednak nic nie stoi na przeszkodzie abyś na tym spacerze ćwiczyła z nim komendy. Jeśli nie robisz z nim nic, to jesteś w tym momencie dla niego tylko osobą, która trzyma smycz. I nie musisz na niego ani krzyczeć ani ,tym bardziej ,używać siły,smakołyk w twojej ręce to i wskazówka i nagroda ;) Piszesz, że to ty jesteś od wydawania komend, ale o tym przekonany powinien być twój ogarek, a więc powinnaś go tego nauczyć. Czy ćwiczysz z nim w domu, na spacerach, w różnych sytuacjach? Jeśli ćwiczysz z nim tylko w domu, to on wie jak zachowywać się w domu, ale już na spacerze nie. Bo pies nie przenosi automatycznie takich rzeczy do innych sytuacji i miejsc, trzeba go tego nauczyć. A kiedy go nauczysz to musisz takie zachowania utrwalać. I musisz być konsekwentna, on nie może mieć alternatywy bo jeśli będzie ją miał to wybierze tą opcję, która jemu pasuje, a nie tobie ;) Co do przywołania.. mam dla ciebie złą wiadomość, bo przypuszczam, że zepsułaś już tą komendę. Jeśli przywoływałaś go komendą np. "do mnie", a on nie posłuchał i pobiegł to nauczył się właśnie, że nie musi zawsze przyjść. Pozostaje niestety linka, nowa komenda i ćwiczenie komendy aż do" bólu". Do tego właśnie potrzebna jest linka, aby uniemożliwić psu nie wykonanie komendy! I powiem ci z własnego doświadczenia, że takie żmudne ćwiczenia z linką naprawdę dają efekty. Twój ogarek dorasta, a więc wchodzi w fazę większej pewności siebie i być może młodzieńczego buntu, tak samo jak dzieci ;) Jeśli sobie sama nie radzisz to koniecznie idź z nim na szkolenie lub poradź się szkoleniowca w jaki sposób powinnaś pracować ze swoim ogarkiem. Serdecznie cię pozdrawiam i życzę powodzenia :lol: Quote
ELLI Posted March 5, 2007 Author Posted March 5, 2007 jestesmy po 4-ro miesiecznym szkoleniu, cwicze z ogarkiem wlasciwie tyko na zewnatrz, mam 5cio i 10cio metrowa linke, na linkach treningowych przychodzi na komende, chociaz niekiedy-wydaje mi sie, ze jak mu za duzo tego- musze lekko pociagnac to wtedy calkiem powoli przychodzi, problem jest bez linki i to wlasciwie jak wyweszy olbo zobaczy inne psy a jak ja mam wiedziec kiedy i gdzie on cos wyweszy u nas lata duzo zajacow i wiewiorek, w wieku 6 mies. polecial za zajacem ale na gwizdek w jednym momencie byl przy mnie, wiem ze on dorasta i ma teraz ten buntowniczy wiek, oznacza to, ze znowu wszystko od poczatku cwiczyc? Duzo sie na tym forum naczytalam o ogarach i mam po prostu metlik w glowie, bardzo dobrze to okreslilas, jestem po prostu bezradna, w opisach waszych czytam, ze ogar nigdy nie bedzie calkiem posluszny i nie wiem czy to dobrze rozumiem ale musze sie pogodzic z faktem, ze on na zawolanie nie przyjdzie, no i inne komendy tez zaakceptuje jak bedzie w tym sens widzial, jak to ktos napisal, co zrobic jak mu powiem poloz sie a on tego nie wykonuje - sila nie, krzykiem nie bo straci do mnie zaufanie, a ogar pamieta jak piszecie, na kursie mielismy psa sami powalic do lezenia jak tego nie chcial zrobic, ja za wasza rada z tego zrezygnowalam, ale co mam robic zeby komende wyegzekwowac, boje sie bledow, dlatego narazie stoje w miejscu. Chcialabym go wychowac z sercem no i z gowa, serce mam, glowe niby tez ale narazie mam taki metlik w glowie bo wydaje mi sie, ze wszystko co dotychczas o ogarze tutaj czytalam jest zaprzeczeniem samym w sobie. Ktos napisal dobrze wychowany ogar nawet jak jest bardzo zajety wroci na komende a potem znowu rada - jak chcesz poslusznego psa to nie kupuj ogara. Ogar jest moim pierwszym psem nie mam zadnego doswiadczenia, moze biore to sobie wszystko za powaznie, ale nie chce go zmarnowac pomozcie mi po prostu to wszystko zrozumiec, czy bede go mogla wogole kiedys bez linki puscic bez obawy, ze zajac bedzie bardziej interesujacy niz ja? A co z tym jego sztywnieniem na widok innych psow? Chyby bede musiala do psiego psychologa, z innymi psami przebywa bardzo duzo, co niedziele w grupie - w szkole psow no i paru przyjaciol tez juz ma z ktorymi sie regularnie na spacerach bawi, to to chyba nie probem socjalizacji? Pozdrawiam wszystkich i przesylam zmarszczonego, ogarkowego buziaka Quote
Hania Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że z ogara nie da się zrobić posłusznego psa. Z sercem i głową się da. ELLI - jak chcesz napisz do mnie na PW lub meila. Postaram się pomóc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.