Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam Wszystkich :smile:. Mam pewien problem. Otóż mam psa - Amstaffa. Bruno jest bardzo zrównoważonym psem. Nigdy nie miałem z nim problemów. Jest bardzo łagodny, nigdy nikogo nie ugryzł. Ostatnio musiałem wyjechać na tydzień, więc zostawiłem Bruna u mojej dziewczyny i zaczął się horror. Moja Luba mówi, że Bruno jej nie słuchał, wskakiwał na łóżko, (czego przy mnie nie robi) i nie chciał zejść. Gdy ona próbowała go zrzucić, zawarczał na nią. Bruno też wyrywał się na smyczy, kradł i gryzł różne rzeczy, no istny diabeł:diabloti: Dziewczyna uważa też, że jej Gwiazdeczka (suczka: kundelka) również cierpiała przez Bruna, który zabierał jej zabawki i zaczepiał. Dla mnie to on chciał się po prostu bawić;). Jakoś ten tydzień minął. Kiedy Bruno mnie zobaczył bardzo się ucieszył. Kiedy zbliżyła się do mnie moja dziewczyna, żeby mnie przytulić na powitanie, Bruno rzucił się na nią:crazyeye:. Od razu go skarciłem słowem oczywiście. Ala miała na plecach dwie szramy od pazurów. Niby nic poważnego, ale od teraz boi się Bruna. Wziąłem go do domu i wszystko wróciło do normy. Zachowuję się tak samo jak przed wyjazdem. Dla mojej dziewczyny on jest już skreślony. Jeszcze wcześniej mówiła. ''Jak możesz mieć takiego psa?''. ''Wszyscy mówią, że to bestie'' Teraz się ''upewniła'' :roll: ale dla mnie to nadal ten sam kochany pies, ale również się przeraziłem jego zachowaniem. Miał ktoś z Was podobną sytuację i mógłby mi pomóc. Ja dość często wyjeżdżam i muszę gdzieś zostawić psiaka, ale teraz to już się boję o moją dziewczynę, jak i innych ludzi, bo jak widać Bruno jest nieprzewidywalny. Nie wiem co mu odbiło:-o

Posted

błąd zrobiłeś, że go z nią zostawiłeś. te psy potrzebują konsekwentnego i asertywnego przewodnika, a najwyraźniej Twoja dziewczyna taka nie jest. z Tobą piesek był kochany, usłuchany i w ogóle, ale to nie znaczy że i obcej osobie z marszu się podporządkuje.
ja bym na Twoim miejscu znalazła dobrego szkoleniowca, który pokaże dziewczynie, jak obchodzić się z psem i sprawi, że przestanie się bać. musicie naprawić tę relację, jeśli to coś poważnego, żeby później nie doszło do sytuacji, gdzie masz wybierać: albo pies albo ona.

Posted

Masz klasyczny przykład bardzo mocnej reakcji psa na zmianę otoczenia, rytuałów i opiekuna - ta zmiana zachowania wcale nie jest dziwna, takie sytuacje zdarzają się często u psów, które nie są nauczone do pozostawania pod opieką osób trzecich.
Co robił Twój pies?
Rozładowywał stres i napięcie, bo znalazł się w sytuacji dla niego niezrozumiałej, niejasnej, zapewne też kompletnie nie potrafił porozumieć się z Twoją dziewczyną, a i ona nie potrafiła się z nim dogadać. Te wszystkie wariactwa, które opisujesz, to nic innego jak próba rozładowania napięcia i próba zwrócenia na siebie uwagi. Oczywiście, że nie wykonywał poleceń - bo raz, że stres i nadmierne pobudzenie powodują, że psy, tak samo jak ludzie, nie są w stanie wykonać nawet prostych zadań, a dwa - pewnie on nigdy nie był nauczony słuchania Twojej dziewczyny. A że dziewczyna się w tym wszystkim pogubiła - efekt jest jaki jest.

Musisz wyjeżdżać, więc albo rozejrzyj się za petsitterem czy hotelikiem, albo poszukaj kogoś ze znajomych czy z rodziny, kogo pies zna, z kim będziesz mógł kilka razy przetestować zostawianie psa po jego opieką - zabranie go na spacer, poznanie domu, pozostawienie psa na pół godziny, godzinkę itd. no i najważniejsze - nawiązanie relacji między tą osobą a psem.

Poczytaj też proszę to:

http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2591,przezyc-rozlake.html

Posted

Witam:). Wiem, że to był błąd, że go z nią zostawiłem, ale nie miałem wyboru. Zawsze zostawiałem Bruna z moim kolegą albo siostrą i było dobrze. Teraz nie miałem takiej możliwości. Dziewczyna już od dawna bała się Bruna, chociaż nie dawał jej do tego powodów. Uważała, że to bestia, bo dużo psów tej rasy kogoś ugryzło, słyszała, że mnóstwo dzieci zostało okaleczonych itd. Myślałem, że jak Ala z nim trochę pobędzie to przestanie mi gadać jaka to bestia, wyszło inaczej:roll:. Niestety obraziła się na mnie i na Bruna na całej linii. Nie ma zamiaru z nim pracować. Jak Bruno był mały to chodziłem z nim na szkolenia. Naprawdę to wspaniały pies. Kolega i siostra nie mieli z nim problemów. Może to dlatego, że się go nie boją i dłużej znają. Ala zna już Bruna 3 lata, tylko, że ona od zawsze się go bała. Psy podobno wyczuwają emocje;), więc może przez to Bruno tak się zachowywał. Dziękuję za rady. Teraz petsitter i hotel na bank odpadają, bo boję się go zostawić z obcymi ludźmi, ale chyba będę zmuszony go tam zostawiać, bo co z nim zrobię. Nie mogę go zabrać ze sobą, bo to wyjazdy służbowe. Dziewczyna już nigdy z nim nie zostanie, tak bynajmniej mi powiedziała. Mam jednak nadzieję, że zmieni zdanie i zacznie się integrować z Brunem. Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy kiedyś będziemy mieszkać razem, a ona nadal będzie się go bać. Przydatny artykuł:p

Posted

poszukaj kogoś, kto zna tę rasę, może jakiś hodowca TTB prowadzi hotelik i przyjąłby go na czas wyjazdów.
a właśnie po to, zeby dziewczyna się nie bała polecałam Ci szkoleniowca. nie dla psa, ale dla dziewczyny właśnie, żeby ją nauczył obchodzić się z takim psem i pokazał, co i jak robić, żeby piesek był przekochanym stworzeniem a nie dziką bestią;)

Posted

Cześć. Pewnie popełniłeś ten sam "błąd" co ja. Gdy Twoja dziewczyna chciała coś wyegzekwować od psa i jej to nie wychodziło to się wtrącałeś ? I oczywiście pies nie miał wyjścia i musiał zrobić to czego wymagałeś (i brawa dla Ciebie.) Ja ze swoim psem (Mix ASTa i Labka) miałem takie "akcje", że miał schizę na wskakiwanie na łóżka i fotele na, które miał zakaz i... jeżeli już wskoczył to ciężko było go zgonić każdemu prócz mnie. Przy mnie już nawet nie próbował bo ja zawsze "wyprzedzałem" jego myśli i dostawał opierdziel. Ale z innymi domownikami to była po prostu komedia - wskoczył, siostra czy szwagier próbowali go ściągnąć to ten się zapierał, albo zeskoczył i w ułamku sekundy znowu leżał tam gdzie chciał... Nic nie pomagało chyba, że słyszał, że ja się zbliżam to odrazu było siup - leżał na ziemi. Wystarczyło, że ja z łazienki krzyknąłem "Młooooodyyyy" i wiedział, że przegina. Rozwiązałem to tak, że nie ingerowałem zbytnio w to kiedy któryś z domowników od niego wymagał jakiegoś tam zachowania. Oczywiście nie zmieniło się to w ciągu tygodnia a trwało dość długo. Nigdy (do tej pory nie dochodziło do powarkiwań czy ataków) no ale sytuacja nie wiem jakby się rozwinęła gdybym wyjechał. Zawsze twierdziłem, że pies "jadłby nożem i widelcem, porozstawiał wszystkich po kątach i spał gdzie chciał" gdybym wyjechał na dłużej. I to nawet nie wina psa tylko np.mojej siostry , której brak konsekwencji, cierpliwości i "zimnego" podejścia do sprawy.

Jeżeli Twoja dziewczyna się boi to już po wszystkim, TTB mają opinię jako mają... Bzdury , które powielane są od mniej więcej lat 90tych, zbierają żniwa. Wydaje mi się, że tu nawet szkoleniowiec nie pomoże Twojej dziewczynie bo już niestety doszło do próby ataku... co tylko dolało oliwy do ognia. Poszukaj jakiegoś hoteliku ale...też nie możesz tam psa zostawić z marszu, bo po prostu się będzie stresował - przyzwyczaj go do nowego otoczenia, no i ludzi... Powodzonka.

Posted

Cześć;-). Moja sytuacja jest trochę inna, ale masz rację. Nieraz zdarzało się, że ingerowałem kiedy nie było potrzeby. Np. gdy moja dziewczyna rzucała Brunowi piłeczkę żeby jej przyniósł, do czego on w ogóle nie był skory, zaczynałem go wołać i wtedy to ja dostawałem tę piłkę a nie Ala. Bruno po prostu jej nie słucha. Gdy był mały, chodziłem z nim na szkolenie, ale też nie raz były komedie, bo moja siostra i matka go rozpieszczały, co dezorientowało psa:roll:. Z jednej strony uczył się posłuszeństwa, a z drugiej one pozwalały mu na wszystko. Kiedy się wyprowadziłem, zacząłem uczyć Bruna wszystkiego od nowa i było ok, do tej sytuacji z dziewczyną. W życiu bym nie przypuszczał, że Bruno będzie właśnie tak jak napisałeś "jadłby nożem i widelcem, porozstawiał wszystkich po kątach i spał gdzie chciał" Ala zawsze się go bała, a teraz to już nie chcę go nawet widzieć. Wczoraj poszedłem do niej z Brunem i prawie mnie odprawiła, ale udało mi się ją namówić żeby chociaż spróbowała podstawowych komend;-). Bruno wykonał, ''siad'', ''leżeć'', ''daj głos'', ''zostań'' i było ok. Wiadomo to początki, ale mam nadzieję, że Ala da się namówić na szkolenie, bo to nie to samo co ze mną. Tam Ala i Bruno będą z obcym szkoleniowcem i może on inaczej będzie się zachowywał. Z drugiej strony też masz rację, to też może nic nie zmienić, skoro ona się go boi. Ja mam dość już tych bzdur o ''psach mordercach'' Dla mnie wszystko zależy od wychowania psa, a nie rasy. Każdy pies może stać się nagle agresywny. Dla mnie nie ma reguły, chociaż Amstaffy jak i inne ''Bulle'' mają większą predyspozycję niż np. Retrievery, które nie zostały stworzone do bójek i jako psy obronne, tylko typowe pieski do pomocy i jako psiaki rodzinne. Dla mnie jednak pies to pies i nie lubię takiego przyklejania łatek;-). Co do hotelu, to chyba jednak będę go musiał tam zostawić. Jest ich mnóstwo. Mogę też zostawić psa u mojej matki, ale ona ma kociarnie i dużo kolorowych ptaków i jeszcze Bruno tam... To chyba nie jest dobry pomysł:shake:. Z drugiej strony to wieś. Bruno mógłby się tam wyszaleć. Tak to tylko chodzę z nim do parku. Oczywiście w kagańcu, bo już parę razy dostałem ochrzan, że pies zagraża bezpieczeństwu ludzi. Czasami tylko wyjeżdżam z nim za miasto albo właśnie na wieś, tam Bruno czuję się najlepiej;-). Dzięki

Posted

Opinia bullowatych jest bzdurą to już wiemy :) Dajmy na to na 10 BULLowatych , znam z jednego w miare nie ułożonego i trochę dziwnego, 9 pozostałych nie jest zabójcami, natomiast na 10-15 jamnikow, yorków i maltańczyków 80% to czuby ... Znam z autopsji :) Co do agresji w stosunku do psów, to i owszem sam się zmagam z tym niefartem, ale tylko do większych samców, wszystko co jest mniejsze i nie ma jajek jest kumplem do zabaw. Wszystko jest ok do momentu położenia łapy na moim czarnuchu... Ale cóż :) Powodzenia z "mordeeeeeercą krwiopijcą" :)

Posted

Tak dla przykładu, to niedawno musiałem zostawić swoją Akitę (dla porównania mają twardszy i bardziej zdecydowany charakter od asta) u znajomego. Znajomy, to oczywiście laik, którego mój pies od szczyla miał w głębokim poważaniu (nigdy na niego nie warczał, ale za nic się nie słucha i gdy tylko miał psa na smyczy to ten zaczynał świrować...). Dałem kumplowi kilka prostych rad, które są dla wszystkich niby takie oczywiste, ale jednak 99% osób o nich zapomina...
1) Zapewnienie psu dostatecznej dawki ruchu.
2) Narzucenie własnych zasad.
3) Wybicie z głowy nadmiernego czochrania/migdalenia i ciućkania oraz niepotrzebnego zwracania uwagi na psa, a co za tym idzie wygłaszania komend co do których istnieje możliwość że pies ich nie wykona.

Gdybyś powiedział swojej dziewczynie, żeby najpierw (zanim wgl zabrała psa do mieszkania) wzięła psiaka na dobry kilkugodzinny spacer, to uwierz mi że on by jej uległ. Nie byłoby sytuacji, w której ast zacząłby się stawiać, skakać i próbować rządzić nią jak i drugim psem.

To tak na przyszłość :).

Jeżeli Twoja kobieta będzie mieć jakieś bariery, to wybij sobie z głowy, że Bruno będzie traktował ją poważnie... pies czuje, gdy ktoś się waha jest niepewny itd. Czasami, gdy idę z psem, bądź jestem w dość tłocznym miejscu to zdarza się, że ktoś chce sobie rudego pogłaskać. Na 70% przypadków pies ostrzegawczo warknie, dlaczego? Bo ludzie źle się do niego zabierają... kontakt wzrokowy, wyciąganie łap w kierunku głowy, zbyt nachalne zbliżanie i do tego moment zawahania się itp. na akitę nie działa to najlepiej. Jednak wystarczy zastosować proste triki -> narzucić własną ramę i pies postrzega obcego już jako nowego kumpla do zabaw... :)

Ps, wykonywanie komend nie oznacza, że pies jest już wobec kogoś uległy... łatwo można się na to złapać.
ps2, uległość nie oznacza "strach", a szacunek/respekt wobec właściciela/rodziny/znajomych.
ps3, nie warto korygować/zmuszać psa, który ma nas w d***e, gdyż spotkają nas przykre konsekwencje...

Posted

Fakt ludzie przesadzają z tą nagonką na bulle. Szkoda, że nie patrzą właśnie na te niektóre małe podłogowce:lol:, wiecznie rozszczekane, przeważnie niewychowane, bo niektórzy myślą,że po co takie małe psiaki wychowywać, przecież nic nikomu nie zrobią. Potem widzi się np. jamniczki szczerzące zęby i zaczepiające większe psy i ludzi. Większe psy przeważnie to olewają, ale każdy ma granicę cierpliwości:mad:. Wiem, że popełniłem wiele błędów. Pierwszym z nich było zostawienie Bruna u dziewczyny, drugim nie wyjaśnienie jej jak właściwie ma się nim zajmować. Myślałem, że jak ma swojego psa, to nie będzie miała problemu z moim. Chciałem też żeby zobaczyła, że nie ma się czego bać. Wyszło jak wyszło.
Spacer był, ale najpierw pies obadał dom. Był tam już dużo razy, ale nigdy beze mnie i nie na tak długo.
Też zdarza mi się, że ludzie chcą głaskać Bruna, oczywiście ci odważniejsi, bo reszta wiadomo jest uświadomiona o psach mordercach i się boi, a najlepiej by mi wygarnęli żebym spiep*ał z tym psem.
Bruno dobrze reaguję na głaskanie przez innych ludzi. Nigdy nawet nie zawarczał;).
Twój to pewnie charakterny pies. Widziałem już trochę Akit. To takie chyba niezależne psy i z charakterkiem, ale właśnie jak piszesz, trzeba mieć do nich odpowiednie podejście. W sumie do każdego psa trzeba je mieć. Wiem, wiem, że wykonywanie komend to jeszcze nie uległość. Chciałem tylko, żeby Ala nabrała pewności siebie i zobaczyła, że Bruno nie jest aż tak bardzo nieusłuchany w stosunku do niej. Wiecie jak się cieszyła:-), chociaż na początku była dość sceptycznie nastawiona. Wczoraj byliśmy w parku. Ala rzucała Brunowi piłkę. Na początku nie chciał przynosić. Ja się nie wtrącałem. Ala trochę go powołała i w końcu przybiegł po paru próbach. Piłki nie dostarczył do rąk, ale upuścił obok niej.
Prosiłem ją żeby przeszła się z nim kawałek na smyczy. Ja się oddaliłem. Na początku wiadomo, trochę wierzgał, ale gdy Ala stanowczo powiedziała ''Idziemy Bruno'' posłuchał, chociaż odwracał się i szukał mnie, ale ona zaczęła odwracać jego uwagę, ciągle coś tam do niego mówiła i sukces - Bruno przeszedł z nią dość duży odcinek drogi. Błąd popełniłem, bo nagle wyłoniłem się Brunowi przed oczami i zaczął ciągnąć Ale, ale jakoś go opanowała. To takie małe postępy. Ciekawe jakby było w domu, gdy znowu byliby sami. On nie ma jej tak do końca w d**ie, jak widać:lol!:

Posted

Wiesz, to jest tak że osoba raz zaatakowana będzie miał już tą chwilę zawahania (lekki stres) dopóki na nowo nie nauczy się ufać danemu zwierzęciu. A jak pewnie wiesz, bez zaufania ani rusz... Ala musi nabrać właśnie tej pewności siebie, bo to co teraz ma w głowie to zwykła bariera psychologiczna. Człowiek z reguły myśli, że jak coś jest większe, to od razu misi go traktować z należytym szacunkiem, a to akurat bzdurne przekonanie. Zauważ, że mniejsze psy np yorki potrafią mieć twardsze charakterki od swoich rodzinnych kumpli np, onków, labków czy innych większych psiaków- potrafią nimi sterować -> czyli dominują nad nimi (bardzo nielubiane słowo przez wielu psiarzy... :P). Główną rolę odgrywa w tej sytuacji nastawienie (psy nie biorą pod uwagę że można dostać po dupie od większego-> dla nich każdy osobnik jest taki sam - duży, mały... bez różnicy). Jeżeli Twoja kobieta będzie miała przekonanie "to ja jestem w tej relacji panem i władcą, to mi się należy pierwszej szacunek itd" to Twój pies zupełnie inaczej będzie ją postrzegał. Nie chodzi tutaj o zmuszanie psa do jakiejś czynności na siłę, a o sprytne wychwytywanie momentów gdzie ma się pewność, że dana komenda zadział za pierwszym razem. Zacznijcie od tego, żeby Ala kompletnie przez kilka dni - spotkań ignorowała Twojego psa. Niech się cieszy, wariuje i wgl, ale niech ona nie patrzy mu w oczy... (przy powitaniu kompletna zlewka, cała uwaga niech będzie poświęcona Tobie i otoczenia, a psa jakby nie było). Później niech zacznie nagradzać psa kontaktem wzrokowym/dotykiem/pochwałą za właściwe zachowanie. Niech to ona inicjuje zabawę, głaska psa tylko wtedy gdy będzie miała na to ochotę, a nie gdy to pies się narzuca itp.

Tak na próbę, jak się coś zmieni to sami zdecydujcie czy warto to ciągnąć, czy może wrócić do starych nawyków.

Ps, proponuję sporo spacerów Twojej dziewczyny z Brunem (bez Ciebie, gdzieś gdzie będzie mogła spokojnie zapanować w razie czego nad psem) -> to ich powinno bardziej zbliżyć :)

Zawsze starajcie się być bardziej uparci od Bruna... jeśli on się "zastanawia" czy warto przyjść na zawołanie, to warto być konsekwentnym i do oporu przywoływać psa, jak przyjdzie to oczywiście należycie trzeba to nagrodzić :).

I bez nerwów, na spokojnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...