DONnka Posted August 21, 2012 Posted August 21, 2012 [quote name='ludwa']no tak zupełnie to tej strony finansowej z Niej nie zdjemiemy, bo to byłoby bardzo krótkie działanie ale myślę, że taka pomoc z płaceniem za operacje, specjalistyczne karmy, drogie leki i leczenie to znaczna pomoc:)[/QUOTE] Każda pomoc przy takiej ilości psiaków specjalnej troski jest na wagę złota :) Quote
Ekiana Posted August 21, 2012 Posted August 21, 2012 Nie odnajduję się w smutnych momentach. Najchętniej dla mnie aby ich nie było. Niestety od tego się nie da uciec. Ja tylko chciałam napisać, że też tak uważam jak [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/89445-ewa36"][B]ewa36[/B][/URL][COLOR=#3E3E3E] i sobie tutaj jestem i cichutko pomilczę jak coś potrzeba to jestem P.S. podziwiam Cię Ewa, że byłaś w stanie być przy sekcji. Przytomność umysłu Twoja i p. Iwony - niezwykła - ukłon. Przykro mi, że musiałaś to przejść, ale dziękuję Ci za to co zrobiłaś wczoraj i w ogóle zawsze.[/COLOR] Quote
ludwa Posted August 21, 2012 Posted August 21, 2012 Chciałam, żeby Iwona była spokojna, że dopełniła wszystkiego, co dało się dopełnić. To się stało niezależnie od Niej. Nie mogla nic zrobić... A sekcja... pierwsza w moim życiu. Szkoda tylko, że Roja, bo nie mogłam się powstrzymać od beczenia. A z drugiej strony mi się w takich sytuacjach czarny humor załącza. Więc przeżyłam. A wcześniej nie mogłam nawet patrzeć na usypianie i zakopywanie swoich zwierząt. Potem już tylko na zakopywanie...Bo to dla mnie już definitywny koniec Chyba już się nieczuliłam, bo zupełnie nie odlatywałam. Tylko cholernie mi żal, że to Roj, którego wcześniej tuliłam, głaskałam i chiałam, żeby żył. A on się tyle nacierpiał zupełnie po nic. Kuźwa, no nie mogę tego przeżyć. Miałam nadzieję, że ten jego ból jest po to, żeby potem cieszył się życiem. Chociaż trochę. I jak się jeszcze okazało, że jego organy się poleczyły i były w całkiem dobrym stanie, to szlag mnie trafia, że taki beznadziejny koniec tego wszystkiego. Chyba bym wolała, żeby chociaż ten pierniczony guz był nowotworowy. Przynajmniej miałby jakąś chorobą, która by może była nie do wyleczenia. A nie tak bezsensowną śmierć Quote
warsawmoo Posted August 21, 2012 Posted August 21, 2012 a tak strasznie czekałam na dobre wieści .... :-(:-(:-(:-(:-( Quote
ludwa Posted August 22, 2012 Posted August 22, 2012 My też byliśmy pełni nadziei...I wszystko tak pięknie szło...W sumie nieprawdopodobnie pięknie aż Quote
joteska Posted August 22, 2012 Posted August 22, 2012 ten Rojek pewnie dlatego takie zabalki miał starte, gryzł i niektóre rzeczy pewnie przypadkiem połykał, ech..:-( jestem jak najbardziej za pomoca andzie. Wiele psów de facto ma niej dożywotnie DT/ DS a jest wyciagniętych w ostatnim momencie ze schronów, z interwencji albo takich podrzuconych np do lecznic, wszystkie w cięzkich stanach, przewlekłe chore , wymagające ciągłego pogotowia i kontroli, operacji i itd. Nie znam drugiej takiej osoby co by do ostatniego tchnienia nie walczyła o zwierzę, nawet jak słania sie na nogach ze zmęczenia lub sama niedojada. Quote
sambo_os1 Posted August 22, 2012 Posted August 22, 2012 Nie było mnie kilka dni....a tu takie wieści :-(:-(:-(:-( Quote
egradska Posted August 22, 2012 Posted August 22, 2012 Strasznie mi przykro z powodu odejścia Roja i podziwiam determinację z jaką o niego walczyliście, a raczej walczyłyście, tam na miejscu, zaciskając zęby i wyzywając los. Tym razem się nie udało:( Ludwa, widziałam ofertę antybiotykowej pomocy dla Rexia, mam nadzieję, że osoby decyzyjne się odezwą i uda się chociaż ocalić tego pieska. Quote
ludwa Posted August 22, 2012 Posted August 22, 2012 Mam nadzieję, ze ktoś zareaguje, bo ja nie chcę trzymać tego antybiotyku nie wiadomo ile. A masz moze jakiś kontakt/maila do cavani? Quote
Ania24 Posted August 23, 2012 Posted August 23, 2012 Rojku, żegnaj kochany [*] strasznie mi przykro !!! :( Nie tak miało być, nie tak .. Mimo wszystko uważam, że miał wspaniałą opiekę !! WSPANIAŁĄ !!! Czuł się kochany, to pewne !! Quote
RudziaPaula Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 po długiej nieobecnosci czytam tak przykre wiadomosci:( przykro mi bardzo,wierzę że Tam gdzie trafił nic go nie boli i biega sobie bez przeszkód. Quote
ludwa Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Utworzyłam wydarzenie Funduszu Rojskiego:) http://www.facebook.com/events/113835245430163/113840842096270/?notif_t=plan_mall_activity Zapraszam Quote
Ekiana Posted August 29, 2012 Posted August 29, 2012 Bardzo fajna inicjatywa, można pomóc innym pieskom Quote
Olga132 Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 Przepraszam że tak się wcinam w ten wątek ale chciałam zaprosić do pomocy w przeprowadzeniu konkursu na budę dla psa na wsi. Nie wiem może jestem naiwna ale mam taką cichą nadzieję, że dzięki takiej akcji kilka psów spędzi mrozy w budzie a nie metalowej beczce. Zerknijcie chociaż...może macie jakieś sugestie: http://www.dogomania.pl/forum/threads/231402-Fundacja-JAK-PIES-Z-KOTEM-Konkurs-na-bud%C4%99-dla-psa-og%C5%82oszony-na-wsi Quote
egradska Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 ja po prośbie, nie zostały Wam może jakieś opatrunki żelowe? zajrzyjcie do tego biedaka: http://www.dogomania.pl/forum/threads/231425 PARYS ma 8 lat, przez całe swoje życie pracował, był stróżem. I wydawałoby się, ze do Parysa uśmiechnęło się szczęście, został adoptowany. Niestety... po paru dniach wyrzucono Parysa na ulicę. Znaleziony ranny, i znów przywieziony do schroniska. Jego tylne stopy są zmiażdżone, pazury wyrwane, tkanka, ścięgna, kości odsłonięte. Rany zostały głęboko chirurgiczne oczyszczone i poszyte, usunięte wiszące części kostne i miękkie, wykonane zdjęcia Rtg, założone żelowe opatrunki. Pies dostał leki, przeciwbólowe. Na pewno odsapnął i dziś już nie cierpi… Parysa umieściliśmy w domu tymczasowym, niestety POZAFUNDACYJNYM WIĘC PŁATNYM (150zł za m-c), na 3 piętrze. Nie są to dobre warunki dla tak dużego, ciężkiego psa z okaleczonymi nogami. Nie mieliśmy wyjścia. PROSIMY O DOM DLA PARYSA, DOM Z OGRODEM, ALE NA CZAS REKONWALESCENCJI PIES MUSI BYĆ W DOMU LUB W JAKIMŚ BUDYNKU NA SUCHYM, CZYSTYM PODŁOŻU. Prosimy bardzo bardzo mocno. Parys to psina już mocno nadprogramowa. Nie mamy sił personalnych, ani idealnych warunków dla rehabilitacji Parysa. Ta sytuacja obrazuje powiedzenie „tonący brzytwy się chwyta”. Nie zostawiajcie nas z tym samych, potrzebny zmotoryzowany wolontariusz, który pomoże nam i temu psu. Łapy po czyszczeniu i wygoleniu, przygotowane do zabiegu. [FONT=Verdana] [/FONT] Quote
Ekiana Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 Tak, już jego historię poznałam. Co do opatrunków nie wiem. Ewa będzie mogła coś więcej powiedzieć, ale wraca do 'świata" jutro lub w sobotę. Quote
ludwa Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 Widziałam już Parysa:( Opatrunki idą na kota Rudzika po amputacji łapiny. Rana się paskudzi i następny który dostarcza atrakcji:( Niestety schodzą na kota:( Quote
Ekiana Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 Ewa jak duch! :) Dobrze, że jesteś :) Szkoda, że już nie masz plastrów ;) Aczkolwiek cieszę się, ze dla kota pójdą. Może Parysowi pomożemy w inny sposób? Quote
ludwa Posted August 31, 2012 Posted August 31, 2012 niech wróci założycielka wątku i zaktualizuje informacje, wtedy zadecydujemy:) Quote
mysza 1 Posted August 31, 2012 Posted August 31, 2012 Jak trzeba plastry to trzeba do mnie pukać ;) Idę na wątek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.