Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kolejny psiak, który został wywalony z samochodu w Małogoszczu. Bezdomny co najmniej od kilku tygodni (słyszałam od znajomych, że ktoś podjechał pod największy małogoski sklep i wyrzucił go z auta). Oczywiście obiecywałam sobie, że już żadnych tymczasów...ale nie mogłam go nie zabrać. Wracałam z pracy, było gorąco, psiak leżał na trawniku wyczerpany i dyszał, podeszłam, powiedziałam "chodź", a on posłusznie wstał i poszedł za mną do domu, bez obroży, bez smyczy. Piesek był wychudzony i przedwczoraj (pierwszego dnia u mnie) nie miał siły na szaleństwa. Ale już od wczoraj ..... :diabloti:

Nazwaliśmy go Kropek. Psiak jest niewielki, troszkę terrierowaty, bardzo uroczy. Na spacerach tryska energią i wyczynia cuda w wysokiej trawie:) Bardzo lubi psie towarzystwo, a i z kotem się dogaduje dobrze. Chodzi za nami krok w krok, kładzie się zawsze tuż obok któregoś domownika. W domu zachowuje czystość. W mieszkaniu i na spacerach lubi wszelkie wygłupy i gonitwy. Za dobroć odpłaci wiernością i miłością, ja od pierwszej minuty widzę wdzięczność w jego oczach. Kropek jest bardzo grzeczny i słucha wszystkich próśb, choć kiedy mu coś tłumaczę patrzy na mnie z wyjątkowo szelmowską miną (i to jest najbardziej urocze:loveu:). Dziś wizyta u weta, po niej napiszę więcej:)



Uploaded with ImageShack.us

  • Replies 98
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='agusiazet']Rewelacyjny, mały przystojniak!!! Powinien szybko znaleźć dom, bo jest uroczy![/QUOTE]
fotogeniczny, prawda?;) a jak go wykąpiemy, to będzie megacudny:)
dzięki, że zajrzałaś :loveu:

Posted

[quote name='justysiek']słodziak:)
zaraz go na fb wrzuce na psygarnij, tylko nr kontaktowy potrzebuję.[/QUOTE]
dzięki bardzo justysiek:loveu:
napisałam prośbę do Erki, żeby zgodziła się na podanie jej numeru przy ogłoszeniach, muszę poczekać na odpowiedź i napiszę na wątku ok?

Posted

[quote name='ang']dzięki bardzo justysiek:loveu:
napisałam prośbę do Erki, żeby zgodziła się na podanie jej numeru przy ogłoszeniach, muszę poczekać na odpowiedź i napiszę na wątku ok?[/QUOTE]

ok poczekam:)

Posted

Jaki on piękny! Przypomina mi moją wielką schroniskową miłość, Gryzka, który dla mnie był ideałem psiego charakteru, na szczęście już od dawna siedzi w swoim domku :) Kropek też znajdzie, na pewno!

Posted

[quote name='Lemoniada']Jaki on piękny! Przypomina mi moją wielką schroniskową miłość, Gryzka, który dla mnie był ideałem psiego charakteru, na szczęście już od dawna siedzi w swoim domku :) Kropek też znajdzie, na pewno!
wg mnie Kropek jest genialny, z jednej strony grzeczny i wpatrzony w człowieka, a z drugiej taki tyfus trochę, ja do niego - "nie szczekaj na kota" a on patrzy, patrzy...po czym podbiega, ściąga mi kapcia z nogi i spyla:):):)
aaaaaaaaaa.... i nie napisałam najważniejszego - potrafi sobie otworzyć drzwi naciskając na klamkę !!!

Posted

wiem, że te zdjęcia ze ścierką w tle niezbyt udane, ale to tam na szybko, w wolnej chwili strzelę plenerowe:)

Posted

[quote name='erka']Można na mnie ogłaszać Kropka:).

Ang, co tam z TZ-em:cool1:.[/QUOTE]

dzięki Erka:) postaram się wrzucić jak najszybciej tekst i fajne fotki:)

a teraz opowieść o wczorajszym zdarzeniu, trochę dużo, ale przyda się może komuś ku przestrodze:)

Wczoraj wróciłam z pracy, Rafał był akurat na spacerze z Kropkiem, mieliśmy razem podejść do zoologa a potem miałam iść z Kropkiem do wetki. Naprzeciwko sklepu jest czyjaś posesja, ogrodzona do wys. metra szerokim murkiem, powyżej murek przechodzi w ogrodzenie metalowe. No i mój tz czekał na mnie przed sklepem, oparł się tyłem o ten murek, do ogrodzenia miał plecami kilkanaście cm. Po kilku minutach wychodzę ze sklepu, Rafał siedzi na ulicy z grymasem na twarzy. Pytam, co się stało, a on na to, że ugryzł go pies (psa nie było widać na podwórku, a kiedy podchodził do ogrodzenia nawet nie szczeknął, wsadził pół głowy przez ogrodzenie i wbił zęby Rafałowi w plecy, nie wiem jaka rasa, ale pies wielki i raczej z tych agresywnych). Patrzę na tę posesję, a tam właśnie z ulicy wchodziła kobita i widziała co się stało, nawet się nie zatrzymała, tylko idąc rzuciła „szczepiony był” i poszła do domu. Stanęliśmy przy furtce, dzwoniliśmy, czekaliśmy – nikt nie wyszedł. No to się wku...łam i zadzwoniłam na policję. Kiedy przyjechał radiowóz, wyszedł facet i jego matka (pani koło 70tki) i zaczęli z tekstami – ale nic się nie stało, ale po co pan tam siadał itd. Policjanci jak zobaczyli o kogo chodzi (znana rodzina) to też stwierdzili – no taki był nieszczęśliwy zbieg okoliczności.... więc ja mówię – jaki zbieg?????? Mąż stał 20 cm od waszego ogrodzenia, a gdyby to było dziecko? Gdyby pies złapał go za kark? I do męża mówię – idziemy do lekarza (nikt nie zapytał – jak pan się czuje? może pana podwieźć? zero...). Chciałam jeszcze poczekać, żeby mi pokazali, że pies był szczepiony, a Rafał stwierdził, że pójdzie do lekarza sam, bo za chwilę zamykali przychodnię. Na odchodnym, widząc reakcję policjantów rzucił „małogoskie układy”... wtedy policjanci poczerwienieli, powiedzieli do tego faceta – proszę z nami na posterunek. Ja sprawdziłam książeczkę, wszyscy się rozjechali, a ja miałam zamiar iść do ośrodka, ale starsza pani mnie zatrzymała. Usłyszałam od niej, że jesteśmy bezczelni, że to nasza wina, bo do tej pory pies nikogo nie ugryzł, że ja podobno mam 4 psy, które sikają na klatce i że śmierdzi na cały blok. Zatkało mnie. Zwłaszcza, że z tym facetem mamy wspólnych znajomych, zdarzyło mi się kilka razy z nim rozmawiać, a ostatnio powiedział mi, że podziwia mnie za moją pomoc zwierzętom itd. Zamiast do męża, poszłam na posterunek i pogadałam sobie z tym gościem. Powiedziałam mu, że podziwiam taką mentalność, ten folklor polskiego katolicyzmu, ludzi, którzy chodzą co dzień do kościoła (starsza pani), a widząc umierającego psa nie pomogą, a często jeszcze rzucą kamieniem. I podziwiam ich przekonanie, że pójdą prosto do nieba, bo przecież są takimi dobrymi ludźmi.... i że opluwanie i szkalowanie ludzi zupełnie nie kłóci się z postawą dobrego katolika....
Policja stwierdziła, że to jednak wina tych ludzi, pan dostał mandat za niedostateczne zabezpieczenie posesji, na której przebywa niebezpieczny pies. Powiedziałam mu, że nie o to mi chodziło i że przykro mi, że dostał mandat, ale też niech nie dziwi się mojej impulsywności, bo człowiek mający minimum przyzwoitości nie zamykałby się w domu, tylko zapytał, czy może pomóc, czy zawieźć do lekarza itp. i nie obrzucałby błotem człowieka, którego pogryzł ich pies.
Rafał ma ranę 10x10 cm, szarpaną, widać od góry 5 wbitych zębów a poniżej ciało jest jakby odspojone od reszty, no i ma taką kilkucentymetrową wyrwę na głębokość ze 2 mm. Dostał zastrzyk przeciwtężcowy, antybiotyk, jakieś maści... no i nie może leżeć ani się oprzeć.
Leki i opatrunki kosztowały go prawie tyle, co tamtego mandat, ale to pan czuje się pokrzywdzony....

Posted

[quote name='ang']dzięki Erka:) postaram się wrzucić jak najszybciej tekst i fajne fotki:)

a teraz opowieść o wczorajszym zdarzeniu, trochę dużo, ale przyda się może komuś ku przestrodze:)

Wczoraj wróciłam z pracy, Rafał był akurat na spacerze z Kropkiem, mieliśmy razem podejść do zoologa a potem miałam iść z Kropkiem do wetki. Naprzeciwko sklepu jest czyjaś posesja, ogrodzona do wys. metra szerokim murkiem, powyżej murek przechodzi w ogrodzenie metalowe. No i mój tz czekał na mnie przed sklepem, oparł się tyłem o ten murek, do ogrodzenia miał plecami kilkanaście cm. Po kilku minutach wychodzę ze sklepu, Rafał siedzi na ulicy z grymasem na twarzy. Pytam, co się stało, a on na to, że ugryzł go pies (psa nie było widać na podwórku, a kiedy podchodził do ogrodzenia nawet nie szczeknął, wsadził pół głowy przez ogrodzenie i wbił zęby Rafałowi w plecy, nie wiem jaka rasa, ale pies wielki i raczej z tych agresywnych). Patrzę na tę posesję, a tam właśnie z ulicy wchodziła kobita i widziała co się stało, nawet się nie zatrzymała, tylko idąc rzuciła „szczepiony był” i poszła do domu. Stanęliśmy przy furtce, dzwoniliśmy, czekaliśmy – nikt nie wyszedł. No to się wku...łam i zadzwoniłam na policję. Kiedy przyjechał radiowóz, wyszedł facet i jego matka (pani koło 70tki) i zaczęli z tekstami – ale nic się nie stało, ale po co pan tam siadał itd. Policjanci jak zobaczyli o kogo chodzi (znana rodzina) to też stwierdzili – no taki był nieszczęśliwy zbieg okoliczności.... więc ja mówię – jaki zbieg?????? Mąż stał 20 cm od waszego ogrodzenia, a gdyby to było dziecko? Gdyby pies złapał go za kark? I do męża mówię – idziemy do lekarza (nikt nie zapytał – jak pan się czuje? może pana podwieźć? zero...). Chciałam jeszcze poczekać, żeby mi pokazali, że pies był szczepiony, a Rafał stwierdził, że pójdzie do lekarza sam, bo za chwilę zamykali przychodnię. Na odchodnym, widząc reakcję policjantów rzucił „małogoskie układy”... wtedy policjanci poczerwienieli, powiedzieli do tego faceta – proszę z nami na posterunek. Ja sprawdziłam książeczkę, wszyscy się rozjechali, a ja miałam zamiar iść do ośrodka, ale starsza pani mnie zatrzymała. Usłyszałam od niej, że jesteśmy bezczelni, że to nasza wina, bo do tej pory pies nikogo nie ugryzł, że ja podobno mam 4 psy, które sikają na klatce i że śmierdzi na cały blok. Zatkało mnie. Zwłaszcza, że z tym facetem mamy wspólnych znajomych, zdarzyło mi się kilka razy z nim rozmawiać, a ostatnio powiedział mi, że podziwia mnie za moją pomoc zwierzętom itd. Zamiast do męża, poszłam na posterunek i pogadałam sobie z tym gościem. Powiedziałam mu, że podziwiam taką mentalność, ten folklor polskiego katolicyzmu, ludzi, którzy chodzą co dzień do kościoła (starsza pani), a widząc umierającego psa nie pomogą, a często jeszcze rzucą kamieniem. I podziwiam ich przekonanie, że pójdą prosto do nieba, bo przecież są takimi dobrymi ludźmi.... i że opluwanie i szkalowanie ludzi zupełnie nie kłóci się z postawą dobrego katolika....
Policja stwierdziła, że to jednak wina tych ludzi, pan dostał mandat za niedostateczne zabezpieczenie posesji, na której przebywa niebezpieczny pies. Powiedziałam mu, że nie o to mi chodziło i że przykro mi, że dostał mandat, ale też niech nie dziwi się mojej impulsywności, bo człowiek mający minimum przyzwoitości nie zamykałby się w domu, tylko zapytał, czy może pomóc, czy zawieźć do lekarza itp. i nie obrzucałby błotem człowieka, którego pogryzł ich pies.
Rafał ma ranę 10x10 cm, szarpaną, widać od góry 5 wbitych zębów a poniżej ciało jest jakby odspojone od reszty, no i ma taką kilkucentymetrową wyrwę na głębokość ze 2 mm. Dostał zastrzyk przeciwtężcowy, antybiotyk, jakieś maści... no i nie może leżeć ani się oprzeć.
Leki i opatrunki kosztowały go prawie tyle, co tamtego mandat, ale to pan czuje się pokrzywdzony....[/QUOTE]


O rany, czasami ręce opadają i szczęka też:(

Posted

Witam,
Strasznie kochany jest ten Kropeczek, bardzo chętnie bym go adoptowała ,ale mam dopiero od dwóch miesięcy zaadoptowaną sunię i jest strasznie zazdrosna o mnie. Może jednak uda mi się ją jakoś ułożyć i wzięłabym jeszcze to jedno śliczne stworzonko.
Pozdrawiam,
Uleńka1

Posted

Jestem ciekawa czy coś nowego wiadomo o Kropusiu, co powiedział wet, czy jest zdrowy? Wygląda cudnie , nie wiem jak bardzo trzeba nie mieć serca żeby pozbyć się tak brutalnie tak cudownej istotki:shake:.Nazywamy się ludźmi , a gorsi jesteśmy od potworów:crazyeye:.Uleńka1

Posted (edited)

przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale moja córka była chora i w ogóle nie siadałam do kompa.
U tz ok, choć w ranie nadal jest trochę ropy...dobrze, że brał antybiotyk

to teraz o Kropku:)
wetka powiedziała, że ma jakieś 3 lata, został odrobaczony i odpchlony (a pcheł miał duuuużo), jest już wykąpany, między oczami pod sierścią miał taką - jak mi się wydawało - narośl, wielości ok. 1 cm, no i u wetki się okazało, ze to nie narośl, tylko bardzo stary kleszcz.... Kropek ważył 11 kg, teraz waży zapewne trochę więcej:cool3: jest szalony, na spacerach strasznie zabawnie biega za patykiem (jak konik polny:diabloti:), na bezpiecznym terenie puszczamy go wolno, przybiega na wołanie, reaguje na imię, jest bardzo żywiołowy... w domu ładuje się na fotele i łóżka, chodzi za nami krok w krok, z jedzeniem nie ma problemu, uwielbia kurczaka z ryżem i marchewką, lubi puszki, sucha karma też mu wchodzi, ale ciut mniej chętnie je niż mokre. Kropek jest psem bardzo towarzyskim, uwielbia ludzi, stale pozostaje w kontakcie wzrokowym, wypełnia polecenia, już wie, że smakołyki dostaje się tylko siedząc:cool1: wobec psów i kotów nieagresywny zupełnie (z kotem się kilka razy dziennie ganiają, potrafią przewracać fotele, ale są to gonitwy bez agresji),
aaaa....z ważnych rzeczy - Kropek miał bardzo powiększone węzły chłonne, wetka powiedziała, że może tak być od ogromnej liczby pcheł, za tydzień mamy się u niej pojawić do sprawdzenia, choć wydaje mi się, że węzły się zmniejszyły...
to tyle w skrócie, jak sobie coś przypomnę, to dopiszę:)

ps. dziś wyskrobię tekst ogłoszeń, przepraszam, że dopiero teraz

Edited by ang

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...