kejtrin Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Witam. Mieszkam w domu z ogródkiem (około 400 m2). Mam małą 13-letnią suczkę Toffi i kota. Postanowiliśmy wziąć psa ze schroniska (wygląda jak mieszaniec wilczura z dobermanem). W tej chwili pies przybywa u nas czwarty dzień. Toffi niestety ostentacyjnie ignoruje nowego towarzysza, a kot fuczy tylko i nie daje do siebie podejść. Haker (nowy) ma w sobie zero agresji, jest zupełnie poddany. Jest mocno wystraszony. W schronisku spędził 2 z 3 lat życia. Mieszkał w boksie z 2 innymi psami. Odkąd miał wolontariusza ( nie wiem jak długo) na spacer wychodził max raz w tygodniu na 15-30 minut. Jest zupełnie nie wyszkolony, nie umie chodzić na smyczy itd. Oczywiście nie spodziewałam się niczego innego, ale martwi mnie czy poradzę sobie z pracą z nim bez doświadczenia. Haker boi się ludzi, podchodzi tylko gdy kucnę i od razu sam się kładzie. Boi się wchodzić do domu (dziś rano pierwszy raz wszedł na dłużej i nawet na chwile się położył). Śpi w pomieszczeniu przeznaczonym wcześniej na narzędzia, bo do domu wejść nie chciał zupełnie, więc uznaliśmy że nie będziemy go niepotrzebnie stresować. Ewidentnie bardzo brakuje mu towarzystwa innych psów. Bardzo chce wychodzić poza nasz teren. Często kręci się koło bramy. Chodzimy z nim na spacery 2 razy dziennie, uczymy chodzenia na smyczy, ale na razie jest jakby w amoku. I zawsze po spacerze nie chce wejść z powrotem na teren domu. Przekonanie go smakołykami zajmuje koło 10 minut. Jak z nim postępować? Jak szkolić? Jak zdobyć zaufanie? Martwię się, że będzie próbował ucieczek, bo na razie jest zainteresowany głównie opuszczeniem terenu domu. Nie chce przy nas jeść, smakołyki też zazwyczaj ignoruje. [attachment=1688:8672.attach]Co radzicie? Quote
GAJOS Posted July 5, 2012 Posted July 5, 2012 Po pierwsze, nic na siłę. Nie próbujcie za wszelką cene zdobyć jego zaufania, nie naciskajcie na to, żeby do Was podchodził - Podejdzie gdy sam będzie na to gotowy. Ja na razie odpusciłbym uczenie go chodzenia na smyczy - bo jednak jest to dla niego dyskomfort , korekty itd. Dajcie mu z tydzień luzu jezeli chodzi o chodzenie na smyczy, starajcie się mieć zawsze jakiegoś smaczka, który możecie mu dać za każdym razem gdy do was podejdzie. Jeżeli boi się ludzi, to powoli, zapoznawajcie go z osobami Wam znanymi - też nie na siłę. Jeżeli wykazuje jakieś oznaki strachu to NIE MÓWCIE do niego w tych momentach, bo to zrodzi skojarzenia "boje się, i wtedy słyszę ten głos, jak mam im zaufać'. Dajcie mu trochę czasu, po tygodniu, półtorej zacznijcie naukę np. chodzenia na smyczy. Niech nie ma ciągłego dostępu do jedzenia. Karmcie go o wyznaczonych porach. Zrozumie, że człowiek = jedzonko. Quote
Aśka Belkowska Posted July 5, 2012 Posted July 5, 2012 (edited) Mój dziki psiak (dosłownie! nie znał ludzi poza pseudohodowcą,który kopał te p... kundle))- mamy go drugi miesiąc, pokonywał wszystkie "życiowe" przeszkody przy naszym cichym udziale. Dopiero na drugi dzień wyszedł spod łóżka. Każdy krok był paniką, ja tylko obok stałam i nie patrzyłam na niego. Często rzucaliśmy mu smakowite kąski. Wielkim szczęściem było poglądać jego postępy, stawiałam mu kolejne wyzwania. Spacer pierwszy po trzech dniach wyglądał tak, że wyniosłam go na trawę, postawiłam i zabrałam do domu. Smycz była tylko koniecznością, żeby nie uciekł, bo tez patrzył na boki szukając ucieczki. I tak ze wszystkim, poznawał powoli i etapami w tempie, które sam wybierał. Wielką satysfakcją było patrzeć jak pokonuje swoje przeszkody, dużą pomocą było jego łakomstwo i wielka wrodzona ciekawość. Życzę powodzenia. Ja mam juz zwykłego psa, który tylko nadal boi się obcych ludzi (tzn. nie daje się głaskać... i dobrze!) a przecież nie umiał spokojnie jeść, pić wody, chodzić po schodach, na smyczy, bawić się, bał się dotyku itd. Edited July 5, 2012 by Aśka Belkowska Quote
zakonna Posted July 10, 2012 Posted July 10, 2012 cztery dni to niewiele, daj psu czas żeby się oswoił z nową sytuacją, na razie jeszcze jest w szoku. Moja suka ze schroniska na początku leżała w jednym miejscu i chodziła tylko do miski z wodą. nie wchodziła do kuchni, na balkon, do sypialni. Nie chciała chodzić po schodach (a mieszkamy na trzecim piętrze), nie chciała smaczków, bała się każdego gwałtownego ruchu, na psa stałego warczała ze strachu. A teraz napiszę Ci co zrobiliśmy. Psa nie zmuszaliśmy do chodzenia tam gdzie się bał, nagradzaliśmy ją głaskaniem i wesołym gadaniem kiedy do nas podchodziła, nie zasypywaliśmy psa czułościami, żeby jej dodatkowo nie stresować, jadła w innym pokoju niż drugi pies (bo bardzo się stresowała gdy drugi pies chociaż patrzył w kierunku jej miski), mieliśmy przy sobie zawsze kiełbaskę albo mięso z kurczaka, żeby ją nagrodzić za pokonywanie własnych lęków (jak pies po kilku tygodniach wsadził nieśmiało głowę na balkon to dostał smaczka i masę pochwał). Ogólnie postawiliśmy na czas, cierpliwość, bardzo łagodne podejście (bez krzyków, gwałtownych ruchów itp) i nagradzanie pożądanych zachowań. Musisz uzbroić się w cierpliwość po prostu. Czas jest tutaj najważniejszym czynnikiem. Quote
zakonna Posted July 10, 2012 Posted July 10, 2012 jeszcze zapomniałam napisać, że dość szybko zaczęliśmy ją szkolić metodami pozytywnymi ALE zaczęliśmy od prostych rzeczy typu "siad" żeby pies łatwo mógł coś osiągnąć i polubił pracę z nami. Poczytaj o pozytywnych metodach szkolenia i o budowaniu więzi z przewodnikiem. Quote
Aśka Belkowska Posted July 17, 2012 Posted July 17, 2012 Też wybraliśmy taką metodę. Po prostu bylismy obok. Często stałam i czekałam na jego pierwszy ruch, albo krok. Jak przy ptaku, którego łatwo spłoszyć najmniejszym ruchem. I nawet suchą karmę rozsiewalismy jak proso wróbelkom, hahaha, żeby tylko dom kojarzył mu sie pozytywnie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.