Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

My możemy sobie tylko pisać, a to i tak ona wycięła niezły numerek.
A teraz chodzi taka zadowolana, normalnie śmieje się w oczach, a ja nie wiem czy to do mnie, czy raczej ze mnie. :lol:

  • Replies 2.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Romek-Zamość napisał(a):
My możemy sobie tylko pisać, a to i tak ona wycięła niezły numerek.
A teraz chodzi taka zadowolana, normalnie śmieje się w oczach, a ja nie wiem czy to do mnie, czy raczej ze mnie. :lol:


Dumna jak każda matka :lol:

Posted

To widzę że niejedna Dogomaniaczka ma rodzinę bądź pochodzenie zamojskie:lol:

Brutusku proszę mi się tu odżywiać dobrze, chrzestnej nie było kilka dni a już przestałeś rosnąć:shake:

Dziubeczki, głaski i mizianka proszę przekazać dla mojego Brutuska!:cool3:
Żeby rósł mi szybciutko i nie obijał się przy jedzeniu!

Posted

Bardzo proszę o trzymanie kciuków za Maksi i to bardzo mocno.
Dzisiaj nastąpił totalny kryzys. Po powrocie do domu zastaliśmy Maksi w bardzo złym stanie. Ciałko miała wiotkie , a przytykana do cysia wcale nie miała łaknienia.
W lecznicy miała mierzoną temperaturę ( niestety bardzo niska), robiony cukier (bez tragedii) i podawane zastrzyki. Dzisiaj wieczorem i jutro rano również musimy ją kłuć.
Do jedzenia kupiliśmy jej CANMILK (specjalne mleko dla szczeniąt), buteleczkę ze smoczkiem i staramy się ją ratować.
Supergoga mam nadzieję, że szczęśliwe imię Twojej suczki przyniesie jej szczęście.

Posted

O boże, co się stało. Przecież była żywiołowa i ruchliwa, sama się pchała do cysia.
To bardzo źle brzmi, że ma niską ciepłotę ciała i wiotczeje.
Maksi - nie umieraj - kochanie. Ja widziałam cię już w Poznaniu, w domku na kanapie.
Co za nieszczęście. Nie rozumiem co się tak nagle stało.

Posted

supergoga napisał(a):
I co z sunią. Jak moja maleńka.



Niby ładnie zjadła, ale jest bardzo słaba i ciałko ma takie wiotkie.
Po zastrzykach długo łkała, serce pęka jak się na nią patrzy.
Jej brat Brutus nie jest chory, ale też coś z nim jest nie tak. Przychodzą mi rożne myśli do głowy, nie wiem co się stało. Z Maksi zrobiło się krucho w zaledwie kilka godzin, nie mam pojęcia gdzie szukać przyczyny. Może to wina tej chemii , którą Zadra brała na początku ciąży.

Posted

Romku nie obwiniaj się, przecież Zadra tuż przed ciążą była w tragicznej formie, później sterydy i inne leki - tez dzieciaczkom nie pomogły :-(
Trzeba być dobrej myśli.
A może pozwolisz mamuśkom chrzestnym na pomoć ? :razz:

Posted

Bardzo się martwię i bardzo się boję. Czyżby to dla mnie magiczne imię miało nie przynieść szczęścia suni. Jeśli by tak było - już nigdy nie będę chrzestną - bo może przynosze pecha.
Ja już tak kocham Maxi, tak bardzo - juz ją tu widziałam, naprawdę. Jak jest u nas i razem szukamy superastego domu.

Sunieczko, nie czas na ciebie jeszcze - moja Maxi nie poszukuje jeszcze towarzystwa. Żyj suniu, dopiero zaczynasz.

Jak Wam pomóc? :-(

Posted

Drogie Mamuśki Chrzestne!
Dzięki za chęć pomocy, ale zrozumcie my sami teraz niewiele możemy zrobić.
Maksi bierze zastrzyki prawie takie duże jak ona sama, pokarm przyjmuje tylko z butelki. Brutus ssie cysia, ale też jest taki niewyraźny.
Przyznaję, że jak dowiedziałam się , że Zadra jest w ciąży byłam załamana, liczba szczeniąt też mnie nie ucieszyła, ale jak już znalazły się na tym świecie , to zrobię wszystko żeby je ratować.
W nocy wstawałam co dwie godziny i dokarmiałam Maksi, dość ładnie jadła, ale cały czas łka. Teraz pojechali do maluchów moi rodzice, (oni też nie mają ze mną lekko), to je będą dokarmiać. Oprócz tego koszmaru ze szczeniakami mam duży problem ze swoją ukochaną Myszką (od dwóch lat walczymy z chłoniakiem). Na szyi tak urosły jej węzły chłonne, że suczyna zaczyna mi się dusić. Próbowaliśmy już wszystkiego, na początku była poprawa, a teraz to nawet chemia jej nie pomaga. Będę musiała ją uśpić , ale jakoś nie mogę. Dobra rozpisałam się, a to przecież nie dotyczy wątku Zadry.
Supergoga nie mów, że już nigdy nie zostaniesz matką chrzestną żadnego malucha, mi naprawdę jest miło, że mogę z kimś podzielić się tymi psiowymi sprawami.
Poza tym to ja jestem bardzo cieniutka w takich sprawach i tak sobie myślę, że chyba powinnam dać sobie spokój z tym wszystkim, bo się po prostu do tego nie nadaję.

Posted

Trzymaj się - ze swoją sunią też. Ja także uśpiłam moja Maxi - nie zniosłam widoku jej cierpienia. One na to nie zasługują. Ale wiem co czujesz, ja po 5 latach mam kulę w gardle.
Co do Maxi - boję się bardzo, bo to dobrze nie wygląda. Czy ona nie ma jakiejś genetycznej wady wewnętrznej - straciłam kiedys jednego szczeniaka po 2 tygodniach walki. Odszedł sam.
Mam jednak nadzieję, że Maxi wywalczy swoje życie. To jednak takie maleństwo - nawet nie bardzo pewnie jest jak badać.
Idę do pracyu, będe nerwowa, bo nie mam dostępu do netu i nie wiem co z sunią będzie.
Trzymam trzymam - wiem, że robicie co możecie. Reszta w rękach opatrzności.

Posted

Nie mów , że się nie nadajesz . Każdy z nas ma gorsze chwile , a mało kto przygotowanie " zawodowe " żeby pomagać . Ale ktoś musi to robić .
Dasz radę , cokolwiek się stanie , to nie Wasza wina .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...