Czaka Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 My możemy sobie tylko pisać, a to i tak ona wycięła niezły numerek. A teraz chodzi taka zadowolana, normalnie śmieje się w oczach, a ja nie wiem czy to do mnie, czy raczej ze mnie. :lol: Quote
BIANKA1 Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Romek-Zamość napisał(a):My możemy sobie tylko pisać, a to i tak ona wycięła niezły numerek. A teraz chodzi taka zadowolana, normalnie śmieje się w oczach, a ja nie wiem czy to do mnie, czy raczej ze mnie. :lol: Dumna jak każda matka :lol: Quote
robkowa Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 To widzę że niejedna Dogomaniaczka ma rodzinę bądź pochodzenie zamojskie:lol: Brutusku proszę mi się tu odżywiać dobrze, chrzestnej nie było kilka dni a już przestałeś rosnąć:shake: Dziubeczki, głaski i mizianka proszę przekazać dla mojego Brutuska!:cool3: Żeby rósł mi szybciutko i nie obijał się przy jedzeniu! Quote
Czaka Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Bardzo proszę o trzymanie kciuków za Maksi i to bardzo mocno. Dzisiaj nastąpił totalny kryzys. Po powrocie do domu zastaliśmy Maksi w bardzo złym stanie. Ciałko miała wiotkie , a przytykana do cysia wcale nie miała łaknienia. W lecznicy miała mierzoną temperaturę ( niestety bardzo niska), robiony cukier (bez tragedii) i podawane zastrzyki. Dzisiaj wieczorem i jutro rano również musimy ją kłuć. Do jedzenia kupiliśmy jej CANMILK (specjalne mleko dla szczeniąt), buteleczkę ze smoczkiem i staramy się ją ratować. Supergoga mam nadzieję, że szczęśliwe imię Twojej suczki przyniesie jej szczęście. Quote
supergoga Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 O boże, co się stało. Przecież była żywiołowa i ruchliwa, sama się pchała do cysia. To bardzo źle brzmi, że ma niską ciepłotę ciała i wiotczeje. Maksi - nie umieraj - kochanie. Ja widziałam cię już w Poznaniu, w domku na kanapie. Co za nieszczęście. Nie rozumiem co się tak nagle stało. Quote
Tola Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Trzymam kciuki za malutką Maksi. Suniu walcz, jestesmy z tobą myslami. Quote
meribel Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Smutno mi bardzo. Walcz maluchu. wszyscy jesteśmy z Tobą. Quote
Czaka Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Maksi po zastrzykach nabrała troszkę siły i zjadła kolacyjkę. Quote
agusiazet Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Malutka Maksi jesteś silna, walcz kochanie, tylu ciotkom na Tobie zależy!!! Piszcie co z małą!!! Quote
meribel Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Ślicznotko zjadaj dużo, nabieraj sił, musi się udać. Bardzo tego pragnę. Quote
Tola Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Takie sliczne bezbronne maleństwo, niech ta noc doda jej sił i upłynie w spokoju. Asiu, Romku - trzymajcie się! Quote
Czaka Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Zaraz znowu ją nakarmię, a Romek zrobi jej zastrzyki. Tylko tyle możemy dla niej zrobić. :-( Quote
AZ-IWONA Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Maxi ,malutka nie rób numerków jak mamuśka !!:placz: Pokaż na co cię stać i walcz :mad: :loveu: Quote
Czaka Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 supergoga napisał(a):I co z sunią. Jak moja maleńka. Niby ładnie zjadła, ale jest bardzo słaba i ciałko ma takie wiotkie. Po zastrzykach długo łkała, serce pęka jak się na nią patrzy. Jej brat Brutus nie jest chory, ale też coś z nim jest nie tak. Przychodzą mi rożne myśli do głowy, nie wiem co się stało. Z Maksi zrobiło się krucho w zaledwie kilka godzin, nie mam pojęcia gdzie szukać przyczyny. Może to wina tej chemii , którą Zadra brała na początku ciąży. Quote
AZ-IWONA Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Romku nie obwiniaj się, przecież Zadra tuż przed ciążą była w tragicznej formie, później sterydy i inne leki - tez dzieciaczkom nie pomogły :-( Trzeba być dobrej myśli. A może pozwolisz mamuśkom chrzestnym na pomoć ? :razz: Quote
supergoga Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Bardzo się martwię i bardzo się boję. Czyżby to dla mnie magiczne imię miało nie przynieść szczęścia suni. Jeśli by tak było - już nigdy nie będę chrzestną - bo może przynosze pecha. Ja już tak kocham Maxi, tak bardzo - juz ją tu widziałam, naprawdę. Jak jest u nas i razem szukamy superastego domu. Sunieczko, nie czas na ciebie jeszcze - moja Maxi nie poszukuje jeszcze towarzystwa. Żyj suniu, dopiero zaczynasz. Jak Wam pomóc? :-( Quote
supergoga Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Tak się martwię o Maxi - jak noc. Czy podniosły ja trochę te zabiegi wet. Bardzo, bardzo mocno trzymam kciuki i myśle o niej - tylko tyle mogę. Quote
Czaka Posted May 23, 2007 Author Posted May 23, 2007 Drogie Mamuśki Chrzestne! Dzięki za chęć pomocy, ale zrozumcie my sami teraz niewiele możemy zrobić. Maksi bierze zastrzyki prawie takie duże jak ona sama, pokarm przyjmuje tylko z butelki. Brutus ssie cysia, ale też jest taki niewyraźny. Przyznaję, że jak dowiedziałam się , że Zadra jest w ciąży byłam załamana, liczba szczeniąt też mnie nie ucieszyła, ale jak już znalazły się na tym świecie , to zrobię wszystko żeby je ratować. W nocy wstawałam co dwie godziny i dokarmiałam Maksi, dość ładnie jadła, ale cały czas łka. Teraz pojechali do maluchów moi rodzice, (oni też nie mają ze mną lekko), to je będą dokarmiać. Oprócz tego koszmaru ze szczeniakami mam duży problem ze swoją ukochaną Myszką (od dwóch lat walczymy z chłoniakiem). Na szyi tak urosły jej węzły chłonne, że suczyna zaczyna mi się dusić. Próbowaliśmy już wszystkiego, na początku była poprawa, a teraz to nawet chemia jej nie pomaga. Będę musiała ją uśpić , ale jakoś nie mogę. Dobra rozpisałam się, a to przecież nie dotyczy wątku Zadry. Supergoga nie mów, że już nigdy nie zostaniesz matką chrzestną żadnego malucha, mi naprawdę jest miło, że mogę z kimś podzielić się tymi psiowymi sprawami. Poza tym to ja jestem bardzo cieniutka w takich sprawach i tak sobie myślę, że chyba powinnam dać sobie spokój z tym wszystkim, bo się po prostu do tego nie nadaję. Quote
supergoga Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Trzymaj się - ze swoją sunią też. Ja także uśpiłam moja Maxi - nie zniosłam widoku jej cierpienia. One na to nie zasługują. Ale wiem co czujesz, ja po 5 latach mam kulę w gardle. Co do Maxi - boję się bardzo, bo to dobrze nie wygląda. Czy ona nie ma jakiejś genetycznej wady wewnętrznej - straciłam kiedys jednego szczeniaka po 2 tygodniach walki. Odszedł sam. Mam jednak nadzieję, że Maxi wywalczy swoje życie. To jednak takie maleństwo - nawet nie bardzo pewnie jest jak badać. Idę do pracyu, będe nerwowa, bo nie mam dostępu do netu i nie wiem co z sunią będzie. Trzymam trzymam - wiem, że robicie co możecie. Reszta w rękach opatrzności. Quote
BIANKA1 Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Nie mów , że się nie nadajesz . Każdy z nas ma gorsze chwile , a mało kto przygotowanie " zawodowe " żeby pomagać . Ale ktoś musi to robić . Dasz radę , cokolwiek się stanie , to nie Wasza wina . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.