Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam,

trochę osób już może kojarzyć mnie i mojego Zeusa, ale teraz mamy jakieś załamanie...

W każdym razie jest to pies adoptowany w 2007 roku, który kilka tygodni po adopcji zaczął przejawiać agresję w sytuacjach takich jak gwałtowne ruchy ludzi, odganianie go z jakiegoś miejsca, zbliżanie się do niego gdy leży, próba wymuszenia czegoś od niego (np kiedy chłopak próbował go zagonić do mieszkania wskazując na drzwi i zagradzając mu drogę gdy wybiegł na klatkę schodową rzucił się na niego i dwukrotnie ugryzł w dłonie). Ja już kilka razy w ciągu kilku lat padłam jego ofiarą mimo, że całe życie podporządkowuję do niego i unikam sytuacji konfrontacji... W każdym razie pies chodził na szkolenie, na którym rzucił się na konia i niestety przestaliśmy tam jeździć. Ćwiczyliśmy jednak razem na spacerach i był obiektem zainteresowania przechodniów, tak ładnie wyglądała nasza współpraca. Niestety problem agresji nie znikał... W ciągu ostatnich kilku miesięcy rzucił się na mnie gdy kazałam mu odejść w inne miejsce bo wymagała tego sytuacja, raz na chłopaka o czym pisałam wcześniej, raz na moją mamę i na brata gdy ratował mamę, raz ugryzł małe dziecko próbując mu wykraść biszkopta(na szczęście lekko) i raz pijaka na spacerze woniącego wódą, który chciał sobie pogłaskać moje psy z zaskoczenia. W każdym z tych przypadków gryzł po dłoniach lub przedramieniu, zwykle rany były po kłach, wbicia do krwi ale bez szycia.Zeus akceptuje moje pozostałe psy- dwie suki, na inne zwykle rzuca się z zamiarem wytarmoszenia, dwa razy pogryzł obce psy na spacerze, nigdy jednak nie gryzł tych psów do krwi choć sam oberwał mocniej(ale on zaczynał). Miał jeszcze trzy znajome suki z którymi potrafił się bawić, ale niestety wyprowadziłam się i kontakt się urwał. Poza tym, że pies jest agresywny to ma też lęki separacyjne, niszczy wszystko co się da i ujada, zostaje w klatce i dostaje coś do żucia. Udało mi się wypracować około 3-4 godzin ciszy. Poza tym ma porażony pęcherz i wychodzi pomiędzy trzema spacerami 3 razy "na siku"(zna tą komendę). Poza tym cierpi też na refluks i przy delikatnym przejedzeniu potrafi kilka godzin łykać powietrze i zżerać koce i inne rzeczy z materiału. Nigdy jeszcze na szczęście nie skończyło się interwencją chirurgiczną... Dodam, że nie pastwię się nad nim, nie używam agresji wobec niego, przeszłam szkolenie na Profesjonalnego Opiekuna Zwierząt na któym dużo było o agresji bo to pasja prowadzącego, ale przyznam że żyje mi się z tym coraz trudniej.

Czy ktoś z was miał doczynienia z agresywnym psem, którego udało się "naprawić" i zupełnie agresję wyeliminować? Nie wiem czy mam o co walczyć...

  • Replies 71
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jeśli chcesz pogadamy na gg ;) bo ja byłam o krok od uśpienia psa i wycieczki do szpitala :evil_lol: więc chętnie się wymienię doświadczeniem ;)

Posted

Po pierwsze - dlaczego ten pies chodzi bez kagańca? Jak to "ugryzł dziecko, bo chciał mu zabrać biszkopta"? Bo gdyby to było moje dziecko, które ugryzł jakiś agresywny pies, to mimo że bardzo kocham psy, zrobiłabym wszystko, żeby tego psa uśpiono. Pies atakujący przechodniów jest realnym zagrożeniem dla ich zdrowia - w przypadku dzieci, także dla ich życia, jeśli złapie w nieodpowiednim miejscu.

Po drugie, agresja psa do psów i ludzi nie nadaje się do doradzania przez net, bo to zbyt poważna sprawa. Niemniej jednak, chciałam napisać parę słów...

Psy agresywne pozostają psami "podwyższonego ryzyka" przez całe swoje życie. Jednak gdzieś musicie robić błąd - może spotkanie z bardzo dobrym specjalistą by pomogło, gdyby poobserwował Was w sytuacjach "krytycznych", podpowiedział, co robić? Co z nim robisz, oprócz wychodzenia na spacery, na których zdarza mu się kogoś pogryźć, psa czy człowieka...? Pies zna komendy? Reaguje na nie? Rzuca się tylko, gdy coś mu się "każe" a on nie ma ochoty tego wykonać?

Posted

Pies ma najprawdopodobniej problemy ze znalezieniem swojego miejsca w hierarchii. Wygląda na to, że ktoś kiedyś pozwolił mu wierzyć, że gryzieniem osiągnie to co chce, bo to wygląda na utrwaloną reakcję.

Bez obserwacji psa nie jestem w stanie na 100% stwierdzić, że to nie jest agresja lękowa, ale nie wydaje mi się, żeby była, wnioskując z Twojego opisu. Raczej brzmi to jak usiłowanie utrzymania przywilejów i agresja terytorialna wobec innych psów (pies, który gryzie psy ze strachu raczej okrąża innego psa i próbuje atakować od tyłu aby uniknąć konfrontacji).

Niestety nie mieszkam w PL, ale jeśli napiszesz do mnie na skrzynkę, postaram się pomóc jak potrafię. Tylk obędę potrzebować więcej informacji. Studiuję behawiorystykę i mam dość obszerne doświadczenie właśnie z psami agresywnymi.

Posted

Pies chodzi w uździe, która w razie czego pomaga szybko odwrócić głowę psa. Oprócz tego ma podpiętą obrożę lub szelki żeby nie chodził w tej uździe non stop. Zamówiłam właśnie kaganiec skórzany zabudowany. Pies nie rzuca się na przechodniów którzy przechodzą lub coś nawet mówią do niego, choć reaguje zbyt entuzjastycznie na zaczepki lub szarpie swoją smycz. Facet, którego ugryzł był po pierwsze pijany, po drugie wyciągnął ręce z zaskoczenia do psów gdy szłam chodnikiem. Pies zna komendy siad, leżeć, zdechł pies, daj łapę, daj drugą łapę, do mnie(niestety tylko wtedy gdy nie ma rozpraszających go czynników), obrót, poproś, do góry(siad na tyłku z łapami do góry), slalom między nogami, hop(przednie łapy na moje przedramię), nie rusz(trzymanie smakołyka na głowie lub pysku), łap(łapanie smakołyka podrzuconego z pyska), przybij piątkę. Lubię pracować z psami, pracując używam smakołyków i piłki na sznurku, nie biję psa, nie krzyczę. Czasami używam podniesionego tonu ale jako upomnienia gdy np chce zabrać coś ze stołu, mówię wtedy głośno i szybko NO! lub HEJ! Ugryzł dziecko mojej siostry, na szczęście nie do krwi. Też miałam różne myśli o tym jak ta nasza egzystencja wygląda i co z nim zrobić ale na razie postanowiłam pracować nad nim... Tylko jeszcze nie wiem jak?

Posted

Skontaktowałam się również z odpowiednimi osobami we Wrocławiu, ale wiem że na dogo można spotkać dobrych specjalistów lub ludzi doświadczonych przez życie. Dlaczego więc nie napisać również tutaj. A w odpowiedzi na to, co jeszcze robię z psem, to Zeus biega przy rowerze i ćwiczymy komendy dwa razy w tygodniu i codziennie w domu. Spacery staram się urozmaicać, chodzimy po łąkach, do lasu(na smyczy), na działkę, do parku, nad Odrę itd. Pies ma 8 lat ale jest nadaktywny.

Posted

[quote name='gosikf & dogs']Pies chodzi w uździe, która w razie czego pomaga szybko odwrócić głowę psa. Oprócz tego ma podpiętą obrożę lub szelki żeby nie chodził w tej uździe non stop. Zamówiłam właśnie kaganiec skórzany zabudowany.

Masz na myśli halti? Ja tam jestem ogólnie średnio nastawiona do tego wynalazku, gros psów uważa je za ciągły bodziec karcący, gdyż halti obejmuje kufę psa w dość nieprzyjemny sposób.

Mam nadzieję, że "kaganiec zabudowany" to nie taki: http://www.mixzoo.pl/allegro/obroze/szelki/kaganiec_bojowy.jpg bo jeśli kochasz swojego psa, to chyba nie chcesz, żeby się udusił w cieplejszy dzień z powodu braku możliwości dyszenia. Najlepsze są kagańce fizjologiczne, ewentualnie plastikowe o odpowiednio dużym koszu, żeby pies mógł otworzyć paszczę i ziajać, ale przy tym nie mógł nikogo capnąć.

Posted

[quote name='evel']Masz na myśli halti? Ja tam jestem ogólnie średnio nastawiona do tego wynalazku, gros psów uważa je za ciągły bodziec karcący, gdyż halti obejmuje kufę psa w dość nieprzyjemny sposób.

Mam nadzieję, że "kaganiec zabudowany" to nie taki: http://www.mixzoo.pl/allegro/obroze/szelki/kaganiec_bojowy.jpg bo jeśli kochasz swojego psa, to chyba nie chcesz, żeby się udusił w cieplejszy dzień z powodu braku możliwości dyszenia. Najlepsze są kagańce fizjologiczne, ewentualnie plastikowe o odpowiednio dużym koszu, żeby pies mógł otworzyć paszczę i ziajać, ale przy tym nie mógł nikogo capnąć.

Mam wrażenie, że uważasz mnie za kompletnego laika w dziedzinie wiedzy o psie... Jestem certyfikowanym Opiekunem, psy mam w domu od 20 lat, miałam jamnika, boksera, obecnie dwa boksery i kundelka. Moja siostra ma hodowlę shar pei ( już tłumaczę, że zarejestrowaną, ma sukę i psa, których nie rozmnaża między sobą ponieważ to matka i syn, suka miała raz młode, psy mieszkają w domu a nie w oborze- to tak na wszelki wypadek żeby nie musieć już odpowiadać w przyszłości na głupie pytania). Oprócz tego siedzę na tym forum dość długo, byłam zaangażowana w różnego typu akcje związane z ratowaniem zwierząt, udzielałam się też we wrocławskim schronisku. Mam nadzieję, że teraz będziesz ze mną rozmawiać troszkę inaczej, bo szczerze to poczułam się jak głupia... Gwoli wyjaśnienia kaganiec kupiłam taki: http://allegro.pl/kaganiec-skorzany-rozm-b3-bokser-itp-i2373336693.html

A co do halti, to my musimy mieć go w naszym asortymencie bo po pierwsze umożliwia swobodne oddychanie psa, a można go mieć w zastępstwie za kaganiec w miejscach publicznych, poza tym w przypadku Zeusa zdaje egzamin w sytuacjach kiedy np jesteśmy zmuszeni przejść obok grupy dzieci lub psa. Gdy widzę z daleka psa lub dzieci, to daję psu komendę siad, przepinam smycz z obroży na halti i idziemy, po minięciu obiektu znów komenda siad i przepinam smycz z halti na obrożę. Myślę, że ten sposób stosowania jest najrozsądniejszy.

Posted

Wszystko do tej pory co piszesz świadczy że wiesz co robisz. Moim zdaniem musisz znaleźć porządnego behawiorystę na miejscu.

[FONT=Verdana]A co do halti, to my musimy mieć go w naszym asortymencie bo po pierwsze umożliwia swobodne oddychanie psa, a można go mieć w zastępstwie za kaganiec w miejscach publicznych, poza tym w przypadku Zeusa zdaje egzamin w sytuacjach kiedy np jesteśmy zmuszeni przejść obok grupy dzieci lub psa. Gdy widzę z daleka psa lub dzieci, to daję psu komendę siad, przepinam smycz z obroży na halti i idziemy, po minięciu obiektu znów komenda siad i przepinam smycz z halti na obrożę. Myślę, że ten sposób stosowania jest najrozsądniejszy.[/FONT]

tylko tego nie jestem pewna, czy pies nie zaczął negatywnie kojarzyć dzieci i psów bo na ich widok spotyka go przykrość=halti?? Kupiłam to ustrojstwo mojemu psu skuszona opiniami o braku kolców etc. i stwierdzam że dla mojego psa był to mocno awersyjny sprzęt który kojarzy mocno negatywnie. I odnoszę wrażenie że gdybym zapinała go w halti na widok labradora (mój pies był pogryziony przez labradora i nie lubi ich delikatnie mówiąc )to kojarzył by je jeszcze gorzej.

PS: mam złe doświadczenia z tego typu kagańcem co kupiłaś w miarę szybkim czasie zepsuły mi się dwa u znajomych też się rozrywał jakoś tak dziwnie. I przestałam wierzyć w ich jakość.

Posted

Mimo całego twojego doświadczenia robisz błędy w posiadaniu agresywnego psa. Nie wiem co niegrzecznego było w wypowiedzi evel :roll: doradziła ci najlepszy z możliwych kagańców. Gdybyś kupiła fizjologa, to pies mógłby swobodnie oddychać i w kagańcu. http://allegro.pl/kaganiec-fizjologiczny-maszer-i2407603136.html I też nie bardzo rozumiem jak można z agresywnym psem spacerować tylko w halti. Pies w halti może ugryźć bez problemu. A co będzie jak dziecko lub pies podbiegnie do twojego i nie zdążysz go zabrać? W przypadku psa to pół biedy, ale z dziecka się będziesz tłumaczyć.

Też mam dużego psa, który czasem potrafi się zachować impulsywnie i dlatego zawsze chodzi w kagańcu, mimo, że sam z siebie się ani na psy ani na ludzi nie rzuca. Nie jest mi doprawdy miło jak sobie pomyślę ile psów w ciągu dnia mijam, nad którymi ich właściciele nie mają kontroli, a stwarzają zagrożenie.

Piszę to bo mój pies też kiedyś chodził w halti do czasu kilku przykrych incydentów z tym związanych, np. kiedy pies zaatakował mojego od tyłu - nie miałam szans, żeby go zobaczyć. Jari wyrwał mi smycz z ręki i gdyby akurat nie była to mała suczka, której szybko odpuścił to mogłoby się to źle skończyć. Nie piszę, że podbiegacze są OK, ale nie uważam, też aby psy miały płacić za głupotę właścicieli i być rozszarpywane przez mojego.

Posted

[quote name='Amber']Mimo całego twojego doświadczenia robisz błędy w posiadaniu agresywnego psa. Nie wiem co niegrzecznego było w wypowiedzi evel :roll: doradziła ci najlepszy z możliwych kagańców. Gdybyś kupiła fizjologa, to pies mógłby swobodnie oddychać i w kagańcu. http://allegro.pl/kaganiec-fizjologiczny-maszer-i2407603136.html I też nie bardzo rozumiem jak można z agresywnym psem spacerować tylko w halti. Pies w halti może ugryźć bez problemu. A co będzie jak dziecko lub pies podbiegnie do twojego i nie zdążysz go zabrać? W przypadku psa to pół biedy, ale z dziecka się będziesz tłumaczyć.

Też mam dużego psa, który czasem potrafi się zachować impulsywnie i dlatego zawsze chodzi w kagańcu, mimo, że sam z siebie się ani na psy ani na ludzi nie rzuca. Nie jest mi doprawdy miło jak sobie pomyślę ile psów w ciągu dnia mijam, nad którymi ich właściciele nie mają kontroli, a stwarzają zagrożenie.

Piszę to bo mój pies też kiedyś chodził w halti do czasu kilku przykrych incydentów z tym związanych, np. kiedy pies zaatakował mojego od tyłu - nie miałam szans, żeby go zobaczyć. Jari wyrwał mi smycz z ręki i gdyby akurat nie była to mała suczka, której szybko odpuścił to mogłoby się to źle skończyć. Nie piszę, że podbiegacze są OK, ale nie uważam, też aby psy miały płacić za głupotę właścicieli i być rozszarpywane przez mojego.

Ty jak Ty, ale ja mieszkam we Wrocławiu :roll:

Posted

co do kagańca to absolutna prawda że nie powinnaś bez niego w ogóle wychodzić. Bo halti to nie kaganiec a dodatkowo tu następuje przepiecie na halti czyli jak cos nagle podbiegnie nie masz szans zareagować

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
co do kagańca to absolutna prawda że nie powinnaś bez niego w ogóle wychodzić. Bo halti to nie kaganiec a dodatkowo tu następuje przepiecie na halti czyli jak cos nagle podbiegnie nie masz szans zareagować


Wydaje mi się, że nawet nieagresywny pies na atak z zaskoczenia może zareagować ugryzieniem, a przecież mnóstwo psów chodzi bez kagańca. Każdy pies zaatakowany od tyłu nie ważne czy przez psa czy dziecko może odebrać to właśnie jak atak i sam zaatakować. Uważam że mam psa pod kontrolą, nie ugryzł nikogo na spacerze oprócz pijaka który śmierdział i machał rękami mu przed mordą. W każdym razie kaganiec jest już w drodze, zmierzyłąm mu kufę i będzie miał w nim miejsce na otworzenie paszczy. Co do halti, to używam go zapobiegawczo, on nie kojarzy źle dzieci ani psów, nigdy nie rzuca się w stronę ludzi, przechodzi obok nich zupełnie spokojnie, w stronę psów ciągnie. Halti wprowadzaliśmy z użyciem smakołyków i wypracowaniem pozytywnych skojarzeń, np halti= piłka, halti= smakołyk.

Posted

[quote name='gosikf & dogs']Wydaje mi się, że nawet nieagresywny pies na atak z zaskoczenia może zareagować ugryzieniem, a przecież mnóstwo psów chodzi bez kagańca. Każdy pies zaatakowany od tyłu nie ważne czy przez psa czy dziecko może odebrać to właśnie jak atak i sam zaatakować. Uważam że mam psa pod kontrolą, nie ugryzł nikogo na spacerze oprócz pijaka który śmierdział i machał rękami mu przed mordą. W każdym razie kaganiec jest już w drodze, zmierzyłąm mu kufę i będzie miał w nim miejsce na otworzenie paszczy. Co do halti, to używam go zapobiegawczo, on nie kojarzy źle dzieci ani psów, nigdy nie rzuca się w stronę ludzi, przechodzi obok nich zupełnie spokojnie, w stronę psów ciągnie. Halti wprowadzaliśmy z użyciem smakołyków i wypracowaniem pozytywnych skojarzeń, np halti= piłka, halti= smakołyk.

Nieagresywny pies bez kagańca może zareagować ugryzieniem na atak z zaskoczenia (zdarzyło mi się to raz wśród tymczasów i przy psie moim i psach znajomych), ale pies, który jest agresywny i wiadomo, jak atakuje na taki atak, a chodzi bez kagańca - to przepraszam bardzo, ale ma właściciela z wąskim horyzontem wyobraźni albo z przerostem ambicji pod tytułem "mój agresor nie musi chodzić w kagańcu, bo mi się zdaje, ze nad nim panuję". Pies atakujący właściciela wg mnie koniecznie powinien chodzić na spacery w kagańcu - nie zawsze, ale w miejsca publiczne tak.

Posted

Wydaje mi się, że nawet nieagresywny pies na atak z zaskoczenia może zareagować ugryzieniem, a przecież mnóstwo psów chodzi bez kagańca. Każdy pies zaatakowany od tyłu nie ważne czy przez psa czy dziecko może odebrać to właśnie jak atak i sam zaatakować.

Nieprawda... Jestem na 99% procent pewna, że żadna z moich jamnic nie odpowiedziałaby atakiem na atak, dlatego w kagańcach nie chodzą. Nie chodzi poza tym tylko o atak od tyłu, ale w ogóle. Pies może podlecieć z każdej strony. Piszesz poza tym, że twój pies sam prowokował i pogryzł 2 psy - jak to się stało?

Uważam że mam psa pod kontrolą, nie ugryzł nikogo na spacerze oprócz pijaka który śmierdział i machał rękami mu przed mordą.

A co to za różnica czy pijak czy nie pijak? O ile nie skakał do ciebie z łapami, pies nie ma prawa gryźć. A gdyby to nie był pijak tylko ktoś chory umysłowo? Od takich sytuacji jest właśnie kaganiec.

Halti działa na innej zasadzie niż kaganiec, więc moim zdaniem na próżno jest oswajać z nim psa taką metodą. Kaganiec jest na psyku martwy, zakłada się i tyle. Natomiast halti skręca głowę psa za każdym pociągnięciem. To tak jakbyś chciała pozytywnie skojarzyć kolczatkę.

Pies atakujący właściciela wg mnie koniecznie powinien chodzić na spacery w kagańcu - nie zawsze, ale w miejsca publiczne tak.

Tym bardziej, że niektóre psy w silnym przypływie emocji lubią się odwinąć i do właściciela.

Posted

gosikf & dogs napisał(a):
..... on nie kojarzy źle dzieci ani psów, nigdy nie rzuca się w stronę ludzi, przechodzi obok nich zupełnie spokojnie, w stronę psów ciągnie. Halti wprowadzaliśmy z użyciem smakołyków i wypracowaniem pozytywnych skojarzeń, np halti= piłka, halti= smakołyk.


Jeśli aktywnie ciągnie w stronę psów, to nie jest to najprawdopodobniej agresja lękowa. Pies lękowy raczej nieruchomieje, gapi się, warczy albo podbiega od tyłu. To, że ciagnie może np. oznaczać, że jest ciekawy albo to, że chce dorwać "gada" i go zmieść ze swojego terytorium (nie wszystkie psy przy tym warczą). Zazwyczaj psy strachliwe są głośniejsze od tych mocno pewnych siebie (chciaż niektóre rasy, jak np. ONki mają tendencję do alarmowania niezależnie od tego, czy pobudzenie wynika ze strachu czy nie). Bez obserwacji psa to tylko takie gdybanie, wiec trudno dobrać metodę. Bo skoro ciagnie z ciekawości, to nic złego sie nie dzieje. Ale jeśli ciagnie, żeby pokazać, kto rządzi, to trzeba popracować.


Co do gryzienia właściciela, to poza psami z ekstremalną agresją lękową typu histeria/panika albo problemami neurologicznymi, problem leży zazwyczaj w relacji pies-właściciel.

Resztę napisałam na priva.

Posted

Amber napisał(a):
Nieprawda... Jestem na 99% procent pewna, że żadna z moich jamnic nie odpowiedziałaby atakiem na atak, dlatego w kagańcach nie chodzą. Nie chodzi poza tym tylko o atak od tyłu, ale w ogóle. Pies może podlecieć z każdej strony. Piszesz poza tym, że twój pies sam prowokował i pogryzł 2 psy - jak to się stało?


A co to za różnica czy pijak czy nie pijak? O ile nie skakał do ciebie z łapami, pies nie ma prawa gryźć. A gdyby to nie był pijak tylko ktoś chory umysłowo? Od takich sytuacji jest właśnie kaganiec.

Halti działa na innej zasadzie niż kaganiec, więc moim zdaniem na próżno jest oswajać z nim psa taką metodą. Kaganiec jest na psyku martwy, zakłada się i tyle. Natomiast halti skręca głowę psa za każdym pociągnięciem. To tak jakbyś chciała pozytywnie skojarzyć kolczatkę.


Tym bardziej, że niektóre psy w silnym przypływie emocji lubią się odwinąć i do właściciela.


Widzisz, zawsze zostaje ten 1 % niepewności. Stąd właśnie biorą się medialne afery typu "Mój łagodny pies zagryzł moje dziecko... To niemożliwe, zawsze był taki kochany"

W każdym razie doszłam już do tego że pies będzie chodził tylko w kagańcu na spacerach, mam nadzieję że nie ma już potrzeby wracania do tego tematu.

Moja obecność tutaj służy temu aby dowiedzieć się jak z psem agresywnym pracować, nie chcę już rozmawiać o kagańcu.

Co do pozytywnego skojarzenia z halti, to pies przyzwyczajał się do jego obecności na głowie i tylko w sytuacjach awaryjnych doświadczył jego działania, kiedy rzucał się w stronę psa. Mimo że ktoś może być temu przeciwny to... w końcu ten pies jest agresywny i to jest właśnie jeden ze sposobów zapanowania nad nim aby nie dopuścić do jakiejś przykrej sytuacji. Kolczatki w życiu nie założyłabym psu, bo halti może jest nieprzyjemne dla psa, ale kolczatka sprawia ból, zresztą nawet nigdy o niej nie myślałam, jestem przeciwniczką.

Posted

No coż oczywiście decyzja nalezy do ciebie. Ja używałam i halti i kolczatki i w moim przypadku uważam halti za sprzęt znacznie bardziej awersyjny i nieprzyjemny dla psa przynajmniej dla mojego.(http://ciekawe.onet.pl/pies/artykuly...2,artykul.html ) Dodam że halti nie przeczepiasz tylko jeden karabińczyk uczepiasz do halti a drugi do obroży inaczej może być to niebezpieczne dla psa jak za mocno szarpnie. I z tego co ja wiem to halti jest właśnie niepolecany przy psach agresywnych rzucających się.
Na szczęście mamy większość problemów już za sobą i możemy chodzić na szerokiej obroży i trenować na niej. Właśnie w sytuacjach alarmowych halti dodatkowo prowokowało mojego psa. Pies czuje halti jak tylko zapniesz karabińczyk bo już go coś obciązyło i przestal tylko być na pysku a już wywołuje jakiś efekt. Oczywiście pewnie wszystko zależy od psa ja piszę na moim przykładzie.

Nie ma co dywagować ktoś doświadczony musi zobaczyć na żywo jak pracujesz z psem i jak on się dokładnie zachowuje. Bo jeśli potrafi ugryźć ciebie to jest to już duży problem właśnie chodź by dlatego że agresję może przekierować na ciebie kiedy będziesz próbowała nad nim zapanować.

Posted

Na niektóre psy kolce działają zdecydowanie lepiej niż halti. Ja się właśnie z haltera przerzuciłam na kolce i różnica jest ogromna. Jari halter miał w poważaniu, poza tym halterem dać korektę można, ale nie wiem co lepsze, krótki strzał kolcami czy halterem, który może uszkodzić szyję. W każdym razie dla mojego psa sygnał kolców był dużo bardziej czytelny niż haltera, którego mam wrażenie nie rozumiał za bardzo. Ja też nie jestem fanką kolców, ale nie uważam, żeby było to rozwiązanie gorsze niż halter.

Może twoje porażki biorą się właśnie ze zbyt miękkiego podejścia do psa? Nie da się każdego osobnika wytrenować tylko za pomocą smaczków i piłki. Niektórym, pewnym siebie, dominującym psom potrzebna jest twardsza ręka. Mój pies jest typem siłacza i trzeba go czasem sprowadzić na ziemię czy to korektą kolcami czy bardziej stanowczym słowem. Prawda jest taka, że są osoby które się po prostu nie nadają na przewodnika psa z określonym typem charakteru. Moją matkę np. Jari ustawia sobie jak chce. Nie wiem czy by się jej postawił, bo do domowników jest akurat aniołkiem, tylko pytanie ile w tym mojej zasługi?

Widzisz, zawsze zostaje ten 1 % niepewności. Stąd właśnie biorą się medialne afery typu "Mój łagodny pies zagryzł moje dziecko... To niemożliwe, zawsze był taki kochany"

Nie wydaje mi się... Te ekscesy biorą się raczej przez takich ludzi jak ty... Bo to twój pies pogryzł dziecko, nie moje jamnice. Jariego np. z małym dzieckiem nie zostawiłabym samego nigdy w życiu. To jest zbyt reaktywny charakter. Od ugryzienia do zagryzienia jest długa droga. Z tym, że małe dziecko może umrzeć już od pojedynczego, nieszczęśliwego chapnięcia.

Ja bym z psem i to ostro wzięła się za ćwiczenie posłuszeństwa. Piszesz, że pies coś tam umie, ale tylko w spokoju - w rozproszeniu już nie. W tym cała sprawa, żeby to zrównać ze sobą. Ile czasu dziennie przeznaczasz na tresurę? I gdzie ją odbywasz?

Posted

Amber napisał(a):
Na niektóre psy kolce działają zdecydowanie lepiej niż halti. Ja się właśnie z haltera przerzuciłam na kolce i różnica jest ogromna. Jari halter miał w poważaniu, poza tym halterem dać korektę można, ale nie wiem co lepsze, krótki strzał kolcami czy halterem, który może uszkodzić szyję. W każdym razie dla mojego psa sygnał kolców był dużo bardziej czytelny niż haltera, którego mam wrażenie nie rozumiał za bardzo. Ja też nie jestem fanką kolców, ale nie uważam, żeby było to rozwiązanie gorsze niż halter.

Może twoje porażki biorą się właśnie ze zbyt miękkiego podejścia do psa? Nie da się każdego osobnika wytrenować tylko za pomocą smaczków i piłki. Niektórym, pewnym siebie, dominującym psom potrzebna jest twardsza ręka. Mój pies jest typem siłacza i trzeba go czasem sprowadzić na ziemię czy to korektą kolcami czy bardziej stanowczym słowem. Prawda jest taka, że są osoby które się po prostu nie nadają na przewodnika psa z określonym typem charakteru. Moją matkę np. Jari ustawia sobie jak chce. Nie wiem czy by się jej postawił, bo do domowników jest akurat aniołkiem, tylko pytanie ile w tym mojej zasługi?


Nie wydaje mi się... Te ekscesy biorą się raczej przez takich ludzi jak ty... Bo to twój pies pogryzł dziecko, nie moje jamnice. Jariego np. z małym dzieckiem nie zostawiłabym samego nigdy w życiu. To jest zbyt reaktywny charakter. Od ugryzienia do zagryzienia jest długa droga. Z tym, że małe dziecko może umrzeć już od pojedynczego, nieszczęśliwego chapnięcia.

Ja bym z psem i to ostro wzięła się za ćwiczenie posłuszeństwa. Piszesz, że pies coś tam umie, ale tylko w spokoju - w rozproszeniu już nie. W tym cała sprawa, żeby to zrównać ze sobą. Ile czasu dziennie przeznaczasz na tresurę? I gdzie ją odbywasz?


Hmmm, każdy pies, który ma zęby może ugryźć. Nawet jeśli całe życie nie gryzł nagle może ugryźć. Tutaj nic mnie nie przekona, że jest inaczej. Nigdy nie zostawiłam dziecka z psem, sytuacja w której ugryzł dziecko byłą następująca: pies przechodził a dziecko wyciągnęło w tym momencie rękę z biszkoptem w kierunku psa a pies złapał je za rękę z biszkoptem.

Potrafię być stanowcza, pies współpracuje ze mną. Postaram się wkleić filmik na dniach z naszych codziennych ćwiczeń. Niestety nie ma chętnych na bycie przewodnikiem Zeusa, oprócz agresji ma kilka schorzeń zdrowotnych i ma 8 lat, jest psem nieadopcyjnym dlatego nie rozważałabym tego czy nadaję się na jego przewodnika czy nie... Ćwiczymy na dworze, na trawie i na chodniku idąc np siad przed pasami, "uwaga" czyli kiedy jakiś pies się zbliża wskazuję na swoją twarz i utrzymujemy kontakt wzrokowy. Komendy ćwiczymy również w domu w określonych sytuacjach: siad przed jedzeniem, odejdź, wyjdź, chodź itp. Ćwiczymy dwa, trzy razy w tygodniu. Niestety mimo że chciałabym poświęcić mu więcej czasu to mam też inne obowiązki. Oprócz tego biega przy rowerze raz lub dwa razy w tygodniu po godzince.

Posted

gosikf & dogs napisał(a):
Jestem certyfikowanym Opiekunem, psy mam w domu od 20 lat, miałam jamnika, boksera, obecnie dwa boksery i kundelka. Moja siostra ma hodowlę shar pei ( już tłumaczę, że zarejestrowaną, ma sukę i psa, których nie rozmnaża między sobą ponieważ to matka i syn, suka miała raz młode, psy mieszkają w domu a nie w oborze- to tak na wszelki wypadek żeby nie musieć już odpowiadać w przyszłości na głupie pytania). Oprócz tego siedzę na tym forum dość długo, byłam zaangażowana w różnego typu akcje związane z ratowaniem zwierząt, udzielałam się też we wrocławskim schronisku.


I gryzie Cię własny pies. Sorry, ale dla mnie certyfikaty nie mają żadnej wartości, jeśli nie potrafisz zapanować nad własnym psem :)

Posted

Mieszkasz w bloku prawda? Więc i tak musisz wyjść na spacer co najmniej 3x dziennie, co za problem ćwiczyć codziennie? Uwierz mi, regularne ćwiczenia potrafią zdziałać cuda. Pies bardziej się dyscyplinuje, bo nie zakłada, że spacer będzie tylko nudnym dreptaniem albo robieniem tego czego pies chce, tylko jest jakimś wyzwaniem. Mój trener zawsze mi powtarzał, że spacer powinien się składać z połowy biegania i połowy treningu. Wiadomo, że czasami się nie chce, ale gdybym miała problem z agresją psa, już pal sześć do psów czy nawet do obcych ale do siebie (!) to miałabym bardzo dużą mobilizację ;). Jak Jari do mnie trafił to ćwiczyłam z nim piątek, świątek i to w bardzo ciężką zimę, czasem się nie dało na zewnątrz to go brałam do garażu podziemnego. Tak więc znalezienie czasu i miejsca na pracę z psem zależne jest od naszej dobrej woli ;).

Troszkę mało robicie. Najlepiej by chyba było zrobić trening taki jakbyście się przygotowywali do PT. Czyli: chodzenie przy nodze, siad, waruj, zostań, aport, do mnie itp. Bieganie przy rowerze niczego go nie uczy i jest mało "face to face", postawiłabym na bardziej wzmacniające więzi zajęcia. I konsekwentnie i regularnie. Tak samo powinna wyglądać twoja postawa przy treningu.

Posted (edited)

evel napisał(a):
I gryzie Cię własny pies. Sorry, ale dla mnie certyfikaty nie mają żadnej wartości, jeśli nie potrafisz zapanować nad własnym psem :)


Zgadza się, ugryzł mnie kilkakrotnie. Jest to pies adoptowany przeze mnie ze schroniska, z przeszłością. Zapisałam się na kurs aby wzbogacić swoją wiedzę o psach, było tam trochę o agresji jednak to nie były studia z zoopsychologii. Myślałam, że to pomoże mi w pracy z Zeusem, trochę pomogło jednak nie całkiem jak widać...Pies po adopcji reagował agresją nawet w przypadku gwałtownych ruchów, nie do niego tylko w ogóle. To udało się opanować, jest jednak w nim to coś, co sprawia, że w sytuacjach które on uzna za jakieś zagrażające mu lub wymuszające wobec niego potrafi rzucić się. Właśnie dlatego tu piszę, bo mam problem, nie jestem przecież Bogiem... Z powodzeniem radzę sobie z innymi psami.

Chyba faktycznie zbyt mało z nim ćwiczę, postaram się więcej, moze to przyniesie jakieś efekty. Wiem, że daleko nam do perfekcji w posłuszeństwie...

Edited by gosikf & dogs
Posted

gosikf & dogs napisał(a):
pies przechodził a dziecko wyciągnęło w tym momencie rękę z biszkoptem w kierunku psa a pies złapał je za rękę z biszkoptem.


To w końcu ugryzł dziecko czy bardzo niedelikatnie kradł biszkopta? To są dwie zupełnie różne rzeczy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...