Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czyli postepy są - super.
Co prawda ja bylabym ostrożna z tym karmieniem, zwłaszcza kota przed psem - ale jeśli jest poprawa kocio-melbowych stosunków to najważniejsze :)

  • Replies 420
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kolejna dawka Melbowego szczęśćia:

Odwiedziny u chorego - Rudy po przykrym zabiegu pozbawienia cech męskich a Melba? Czyzby sprawdza stan posiadania



w ogrodzie\



zazdrośnicy - w ogródku walczą o względy Pani Lidki, super kobiety, która dała dom Melby

Posted

Mam tragiczna wiadomość, nie mogę sobie z nią poradzić. Sami przeczytajcie:

niestety, mam bardzo złą wiadomość. melba zadusiła tytusa. wczoraj. kot zrobił się bardzo ufny, a ona uśpiła czujność i naszą i jego. nie wiem czy Pani może wyobrazić sobie co ja czuję. czuję się winna, jest mi tak przykro, że nie potrafię tego opisać. chciałam jak najlepiej, dlaczego tak wyszło? dlaczego aby uszczęśliwić kogoś, tak często krzywdzi się kogoś innego? melba nie straciła naszego serca, nadal jest kochaną sunią dla wszystkich, nawet dla starszego syna, dla którego tytus był ukochanym kotem. płakaliśmy z marcinem cały wieczór i dziś nadal jest ciężko. melba zadusiła kotka, nie miał żadnych ran, nie rozszarpała go, nie pogryzła, czyli wydaje mi się - nie okazała żadnych instynktów morderczych, a jedynie łowieckie. nie wiem czy mam rację. tak bym chciała, żeby tak było. wiem, że nie ma tu niczyjej winy, minie jeszcze trochę czasu zanim pogodzę się z myślą, że nie ma tytusa. jeśli gdzieś tam mój kot mnie słyszy, to niech mi wybaczy, że w jakimś sensie przyczyniłam się do skrócenia jego krótkiego życia na ziemi i niech mi wybaczy to, że nawet przez moment nikt z nas nie żałował, że wzieliśmy melbę z tego okropnego miejsca.


Co ja mam teraz zrobić. Przeze mnie pośrednio stracił zycie młodziutki kociak - jeszcze głupiutki, stąd dał sie podejśc suni.
Biedny Tytus, biedna melba - biedna Lidka i Marcin.

Jest mi okropnie, nie umiem sobie dac rady z tym co się stało. Może powinnam jednak odpuścic, może tracę czujność.
Tak się cieszyłam z tego domu dla Melby, ona naprawde jest kochana. Nie spodziewałam się, że to zrobi.
Nie wiem co teraz zrobić.:-(

Posted

To rzeczywiście tragiczne...
Supergogo, wiem, co czuje ta pani... ja uratowałam kociaka porzuconego w lesie jako maleństwo wielkości pięści... był cudowny... żył pół roku, kiedy z mojej winy w mieszkaniu wybuchł pożar (przeciążenie grzejnikiem instalacji elektrycznej i moja nieobecność w domu). Koteczka Smerfetka i moja pięcioletnia suczka Saba zaczadziły się... Do dziś mam poczucie, że przeze mnie... podobnie pewnie będzie czuła się opiekunka Melby...

Posted

Boje się, boję się o P. Lidię i Jej Rodzinę, boję sie też o Melbę. Nie wiem jak Oni sobie z tym poradzą. Nie wiem skąd w niej to się wzieło. Fakt, w schronisku nie ma kotów, ale tyle psiaków poszło do domów, i wszystkie na początku goniły koty ale teraz albo sie kumpluja, albo nie zauważaja. Gdzie tkwi błąd.
Ja nie wiem.
Ona jest taka kochana i kochająca. Jestem załamana.

Posted

Pani Lidia czyta nasz wątek, jak ochłonie, na pewni sama się u nas zaloguje.
Jest Pani wspaniałym człowiekiem o wielkim sercu. Melba nie mogła trafić lepiej.
Zresztą przyjadę mam nadzieję na to miłe zaproszenie i porozmawiamy.
Cóż, zycie toczy się dalej.

Wierzę, że już tylko bęzie dobrze. Choć to brzmi bardzo płasko.

Posted

Pani Lidko! Błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi! Mam dla Pani ogromny szacunek za to, że nie tylko dała Pani Melbie dom, ale i - mimo tych tragicznych chwil - nie oddała Pani Melby spowrotem do schroniska.
To jest właśnie odpowiedzialne i dojrzałe zachowanie. Dziękuję Pani!

Posted

Błagam Was o pomoc - pomóżcie mi uratować Melbę przed powrotem do schroniska.
Niestety - musi opuścić wspaniały dom p. Lidii - po akcie z kotem zaatakowała małą sunię siostry p. Lidki, która weszła na teren. Okazuje się, że z psami ma super układy, ale z sukami gorzej. Sunia była mała i zwykle wchodziła na teren - nie wiem, jak się czuje, pojechała do lekarza.
Ale tym samym skończył sie pobyt mojej Melby w nowym domu.

Czeka ją, po tym co zaznała - dom, jedzenie, ludzie, których kocha i do których nie wykazuje żadnych agresji (do dzieci tez nie) powrót do schronu, do pustej miski po wodzie i brudnego jedzenia.
Do małej klatki i rzadkich spacerów.
Do czekania na nasze odwiedziny.

Ona nie oczekuje na wiele, kocha ludzi, dogada się z psem samce - jeśli nie będzie agresywny, bo wtedy bałabym sie o nią.
Czy znajdzie się gdzieś dom bez suczek, bez kotów, który przygarnie melbę, aby nie musiała wracać w ten koszmar.
Tak bardzo, bardzo Was proszę - zróbmy coś dla niej. Ona nie jest młodą sunią. Szukałam jej domu przez rok, byłam nieziemsko szczęśliwa, że znalazł sie taki cudowny - niestety Melba tego nie wie, nie zrozumiała swojej szansy. Ale to tylko (albo aż) bezdomna sunia.
Przytulasta i pieszczocha wielka.

Co ja ma zrobić. Hotel odpada. Może w nim tkwic wieki, a to w zasadzie tylko namiastka domu - to jak schron, z lepszą opieką. I zabraknie nam pieniędzy na długie tkwienie suki w hotelowym boksie.

Nie wiem, czy ona w ogóle ma jakąś szansę - po tak długim czasie.

Jestem załamana.

Posted

Supergoga, tak mi przykro :(
Nie odzywałam się w tym wątku, ale śledziłam go i cieszyłam się ze wszystkimi, że Melbie się udało... I nie po raz pierwszy okazało się, że na Dogo nie można cieszyć się zbyt wcześnie.
Niestety nie mogę w żaden sposób pomóc, sama mam trzy suki, w tym jedną zaczepno-obronną... Ale wierzę w psy, jestem pewna, że Melbę dałoby się przekonać do domowego kota i że dałoby się opanować sytuację z drugą suką. Ale to wymaga ogromu pracy i wiary w powodzenie :(

Posted

Wiem Dąbrówka, ale niestety Melba już nie ma szansy ani czasu - wraca do schronu. Żal mi p. Lidii ale Melby żal mi bardziej. Ryczę i tyle. I szkoda , że nie może zostać nawet w kojcy wyprowadzana pod nadzorem, ale cóż - musze uszanowac decyzję p. Lidii i Jej Rodziny. Padł nawet argument że Melba może pogryźc dziecko, co zabolało mnie najbardziej, bo to, że suka goni koty, że nie lubi innych suk - nie jest jakimś dziwnym czynnikiem (swoja droga nie wiedziałam że tam na teren przychodzi sama - inne suka), ale do ludzi Melba nigdy w zyciu, a znam ja od roku nie wykazała ani cienia agresji, zniecierpliwienia, niezadowolenia.

Niesprawiedliwe to słowa.
Przepraszam Melba.
Może znajdzie się gdzieś jakiś kawałek miejsca dla Melby. Choć mały. Ona pokocha człowieka.
Sorry niwidze liter.:-(

Posted

O Boże to musi być straszne przeżycie. Dla obu stron - wiem coś o tym, bo kiedyś pies zagryzł mi królika. Nie chcę dlatego nic osądzać,bo to patowa sytuacja. Ale pozwole sobie na małe pytanko, jeśli jest bez sensu to po prostu nieładnie mówiąc je olejcie. Otóż czy nie można byłoby dla Melby kojca postawić u p.Lidii? Lepsze byłoby to niż życie w schronie, szczególnie teraz gdy juz pokochała rodzinkę,a z drugiej strony nie szkodziłaby az tak. Można byłoby ja wypuszczać wtedy gdy inne pupile były bezpieczne. Och, tak bardzo bardzo bym chciała żeby tak mogło być. Na kojec przeciez byśmy się poskładały, sama bym dorzuciła.
:(

Posted

Supergoga, wiem że to strzał w samo serce, STRASZNIE ci współczuję i też płaczę..Ale wierzę że Melbka znajdzie kogoś, będziemy ją podnosić,zrobimy jej allegro i na pewno znajdzie się ktoś kto nie zniechęci się tak szybko. Zresztą i Melba nauczona doświadczeniem może nie będzie się tak interesować kotami i suniami...

Posted

Boże, pani Małgorzato - co to za tytuł!! czy ja naprawdę wyraziłam się w ten sposób, że oddaję Melbe do schroniska? to wszystko co mówiłam dziś i pisałam to krzyk rozpaczy, bezradności. prosiłam o pomoc w rozwiązaniu problemu, porady ale nie takiej, że mam oddać sunię do schroniska i to do jutra do 18:00. czy Pani nie pamięta, że ja TAM byłam i widziałam jak ona żyła? melba jest kochana, a słowa, że mogłaby skrzywdzic dzieci wyszły od moich rodziców. i proszę ich zrozumieć, to starsi ludzie, z uprzedzeniami i choć mają swojego psa i dbają o niego bardzo to dla nich tylko pies. ja wiem, że Melba nie skrzywdziłaby nigdy nikogo, a juz na pewno nie Stasia, który razem ze mną zabierał ją z tego piekła. Sunia ma kojec, ale bardzo źle go znosi. Muszę go jeszcze lepiej zabezpieczyć, bo potrafii z nim robić rzeczy niewyobrażalne. Do tej pory bardzo rzadko w nim bywała, teraz to niestety się zmieni, ale jestem pewna, że to i tak o niebo lepiej dla niej. przykro mi, że tak małe ma Pani o mnie mniemanie, choc jak analizuję nasza rozmowę i czytam mojego maila, to rzeczywiście mogła Pani być pewna, że chcę ją oddać. Mój mąż mnie wspiera, bo bardzo przywiązał się do suni. Zwracam się głównie do Pani Małgosi ale wszystkim Wam dziekuję za wcześniejsze ciepłe słowa. Zrobię wszystko, żeby Melba była szczęśliwa, bo na to zasługuje. Chwile zwątpienia zawsze są, jak ktoś ma dzieci to tym bardziej to zrozumie, bo któraż matka choć raz w życiu nie chciała wyrzucić swojego dziecka przez okno - i czy wyrzuciła? lidka

Posted

Przyznam, że nic nie rozumiem. Przeciez słyszałam Pani słowa, że może do innego schroniska, gdzie sa lepsze warunki. Nic nie wiem.
Pani Lidio, tak jak pisze, mam o Pani najlepsze zdanie pod słońcem, a to że sytuacja Panią przesosła, że, tak jak mówiła Pani przez telefon - rodzina jest przeciwko i boi sie suni - mogłam odebrac tylko jedniznacznie.
Przeciez mówiłam że wstawiam sunię z powrotem na portale i szukamy domów.
Więc ja już nie wiem na czym stoję.

Cieszyłam się z domu, ale przecież wyraźnie powiedziała Pani że Melbie szukamy innego miejsca. Więc szukam.

I prosze się nie gniewać i obruszać, mam do Pani wiele uznania i rozumiem Pani trudne chwile. Ten tytuł, ani posty w wątku nie są skierowane przeciwko Pani - chcemy pomóc znaleźć dla Melby inny dom, zanim do schroniska trafi.
Napisałam też o terminie oddania, bowiem do takich wniosków doszłyśmy w telefonicznej rozmowie - a im szybciej to nastapi, im krócej sunia będzie miała ten swój wyśniony raj - tym lepiej dla niej. A w tej chwili, bardzo przepraszam, ale dla mnie liczy się tylko jej dobro .

Jesli uraziłam, nie chciałam, ale Melba szuka domu - i to jest wszak pewne bo tak sprawa zostałą między nami uzgodniona.

Wstawiłam tego emaila ale na prosbe Halbiny dla której żywię wiele szacunku usunęłam.
Niestety ja naprawdę juz nic nie rozumiem - nie wiem co ma teraz robić. Po prostu nie rozumiem.
Wiem jedno, mimo że to nie jest może właściwe - w tym wszystkim dla mnie liczy sie tylko Melba - i jej dobro.

Posted

Drogie Panie, widzę, że obie bardzo przeżywacie sytuację... Obu trudno się dziwić. Pani Lidka stanęła wobec ogromnego problemu, tragicznej sytuacji i reakcji najbliższej rodziny oraz dylematu, co robić, by uniknąć dalszych dramatów, by uniknąć zagrożeń i konfliktów...
Supergoga - tradycyjnie - wobec dramatu psa, któremu grozi ponowna bezdomność i schronisko...
Myślę, że na początek trzeba te emocje jednak wyciszyć, bo w zaistniałej sytuacji raczej nie pomogają...
Pani Lidko, proszę spróbować kagańca może... w końcu odpowiednio dobrany kaganiec może zapewnić bezpieczeństwo i kotu i suczce...
Do kojca psa należy spokojnie przyzwyczajać, ale to oczywiście wymaga czasu...
Przydałaby się porada behawiorysty... i szkolenie...
W ostateczności, prosimy o czas na znalezienie domu dla Melby, bardzo prosimy!

Oto kaganiec Chopo... pies może w nim otworzyć pysk i swobodnie oddychać:

http://www.pelna-miska.pl/sklep/

Posted

Melba zna kojec - siedziała w nim przynajmniej rok w schronisku.
Sądzę, że potrzebny jest pilnie domek dla suni, zanim sie na tyle przyzwyczai, że będzie to dla niej tragedią. A w sytuacji niechęci rodziny - pies nie będzie czuł pełnej akceptacji i nie będzie to taki dom, jaki pies, każdy pies, powinien mieć - gdzie kochają go wszyscy.

Bardzo Was jednak proszę o pomoc, - domek bez suczek i kotów dla kochanej i kochającej Melby. Ręce mi dziś opadły, chyba tak naprawde po raz pierwszy i to z kilku powodów.

Posted

Wtrącę swoje trzy grosze (może nie powinnam bo nie moja sprawa ale przez wzgląd na Gosię, którą darzę wielkim szacunkiem napiszę co myślę)
Znam historię Melby i rozmawiałam dzisiaj dość długo z Gosią.
Po pierwsze temat wątku nie jest w żaden sposób piętnujący właścicieli Melby- jeśli odebrali to personalnie to widać mają powody- psy z dogo nie raz wracały z nowych domów i tak tematy zmieniano aby przykuć bardziej uwagę ludzi- im więcej ludzi wie i pomaga tym lepiej.
Po drugie jedno proste pytanie co da szkolenie i behawiorysta? Suka nie jest najmłodsza a jej sytuacja się nie zmieni jeśli stosunek rodziny będzie negatywny do niej. nawet jak nauczy się latać pozostanie wspomnienie psa co prawie zjadł kota i prawie zabił ukochaną suczkę!
Jeśli nie będzie pełnej akceptacji nawet kojec i kaganiec nie rozwiążą kłopotu.(a atmosfera panująca w rodzinie wpływa bardzo na psy )
To tyle ode mnie.

Posted

naprawde nie wiem od czego zaczac. absolutnie wszystko jest nie tak jak piszecie. przepraszam Pania Malgosie za ten nieprzemyslany telefon i mail. bylam bardzo roztrzesiona widokiem malej suni. zwykle tak sie nie zachowuje. jedno jest pewne - melba ani przez chwile nie poczula, ze zmienil sie do niej stosunek. tak samo jest przytulana, glaskana, tak samo jej mowimy jakim dobrym jest pieskiem. nie jest to na sile, melba jest szczesliwa i wciaz widac to w jej oczkach. mowiac o rodzinie, mialam na mysli rodzicow i siostre. oni mieszkaja obok ale na osobnej dzialce. uszanuja kazda moja decyzje. staram sie im tlumaczyc, ze sunia wykazala swoje najnaturalniejsze instynkty. mysle, ze z czasem to zrozumieja a Melby nie mozna nie kochac. musze ja zamykac w kojcu jak nas nie ma i wypuszczac tylko jak bedziemy na ogrodzie (czyli bardzo czesto). moj maz i chlopaki uwielbiaja Melbe. piszemy tu rozne rzeczy, z powodu niektorych jest mi bardzo przykro (np. ze mam powody tak reagowac na tytul) i w tym wszystkim jedno jest tylko pocieszajace: ze Melba nie umie czytac i dla niej nic sie nie zmienilo, nadal ma swoja kochajaca rodzine, obojetnie co Panstwo sobie myslicie. nie jestem osoba, ktora co chwile zmienia zdanie, choc pewnie tak to wyglada. zaluje ogromnie tego telefonu do p. Malgorzaty. moglam poczekac na meza, porozmawiac z nim najpierw a nie leciec w takim stanie do telefonu. pisze to wszystko, bo czuje taka potrzebe, nie chce sie tlumaczyc, raz okazalam slabosc i srogo za to zaplacilam. a jak ktos jeszcze raz napisze, ze MOJA Melba zyje wsrod negatywnych emocji, to nie odezwe sie na tym forum juz nigdy i nie przysle Wam zdjec z melbowego domu :mad: ;) . Pani Malgorzato - do Pani zadzwonie, bo to Pania skrzywdzilam.

Posted

Ale się porobiło... :-(
Strasznie mi przykro z powodu tej sytuacji.
Aż nie wiem co napisać.
Że mi wszystkich żal?
Że nie mam jak pomóc?

Gośka - trzymaj się.

Posted

Kaganiec - kagańcem, kojec - kojcem, ale może trzeba było by pomyśleć o szkoleniu czy choć by konsultacji u dobrego szkoleniowca? Miałam sukę, która okazywała mordercze instynkty w stosunku do kotów i małych psów, ciężko jest z tym żyć, ale można się nauczyć odpowiednio reagować, zanim pies narozrabia.
Trzymam kciuki i powodzenia

Posted

Pani Lidio, sorry telefonu nie odbierałam, długo byłam w pracy. I mi tu prosze nie straszyc brakiem fotek bo my zrobimy nalot i :mad: .
Co do Melby, zmienie ten tytuł, ale nie wiem, jak ta sprawa na dziś wygląda. Czy szukamy domu (tak jak rozmawiałyśmy) czy na 100% na stałe zostaje u Pani. Bo juz calkiem zdurniałam.
Przerobiłam straszną noc, nerwice itp. rozpuściłam wici o domku bez zwierząt dla Melby.
Więc ja po prostu nadaL NIE WIEM.

Szkoleniowiec nie wiem czy pomoże w przypadku 8 letniego psa. Po prostu suka zaanektowała teren jako swój, Rudego jako swego psa - nie dopuści tu żadnej innej suki. Co do kotów, może z czasem zaakceptuje obecność Waszej kotki, ale może i tak być, że inne koty bęzie tępić a może nie tolerować żadnych kotów.
Wtedy zostaje kojec.

NO i tyle zawirowań dokoła mojej kochanej suni.

Melbuś - ja cie kocham, nikt cię nie skrzywdzi, a w razie czego - skarż do ciotki, ;)

Posted

Nawet jeśli sunia ma 8 lat to uważam, że warto spróbować. Może ona potrzebuje większego i bliższego kontaktu z człowiekiem? więcej zainteresowania a można to uzyskać poprzez wspólne ćwiczenie pod okiem szkoleniowca. Może te wszystkie wybryki są chęcią zwrócenia na siebie uwagi? Tak naprawdę nie mamy pojęcia co ta suczynka w życiu przeszła, ale zapewne nic dobrego :(

Posted

Nie wolno piętnować pani Melby. Przecież zachowała się pięknie i ja rozumiem, że niunie chce bardzo nadal kochać i zostawić u siebie. Przeciez każdy jest tylko człowiekiem i każdy ma prawo zareagować spontanicznie!! Niektóre dogomaniaczki trochę zapominają o tym (mówię o kimś z innych wątków, nikim stąd, także nie napadajcie na mnie :) Najważniejsze żeby Melbusia została u pani i rodziny którą kocha i która kocha ją. I pani Lidia przecież wyraźnie prosi o pomoc, więc zamiast się przepychać trzeba jej coś poradzić. Ja nie znam się, ale mam malutki problem z posłuszeństwem u mego Onka i zamierzamy go posłac do "szkółki tresury". Taka moja rada. Bo faktycznie kojec dobry, ale czasem piesunie mają większe problemiki psychiczne...
Pozdrawiam i trzymam kciuki za miłość Melbowo-rodzinkową :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...