aleshua Posted June 9, 2012 Posted June 9, 2012 Nie do końca chodzi u nich o agresję, ale nie wiedziałam gdzie zamieścić pytanie. Być może jest to też całkiem normalne zachowanie prowadzące do ustalenia hierarchii ale jeszcze nie udało mi się znaleźć i doczytać potrzebnych informacji, dlatego też chciałam tutaj poprosić o pomoc. Sprawa wygląda tak, że od 1,5 roku jest u nas suka niesterylizowana - Golden skrajnie strachliwy i nieduży egzemplarz - 23kg (boi się własnych misek i żadne cudowania nie pomogły, każde karmienie to dla niej duży stres). Dwa dni temu, przyjechała do nas suka po przejściach sterylizowana ale wg opinii opiekunów zrównoważona i łagodna (w naszych odczuciach także póki co). Jeżeli chodzi o Tajgę - Goldenkę to jest egzemplarz strachliwy ale przy okazji skrajnie łagodny, nigdy nie warknęła odkąd u nas jest, nie ugryzła, nie wykazała grama agresji ani do nas, ani do naszego obecnie 2-letniego syna. Charakter m auległy i z miejsca kładzie się przed każdym psem - czy to mały, czy to duży. Kama ma charakter dominujący ponoć, ale wydaje mi się że jest to raczej łagodna forma dominacji. Do nas nie wykazała też póki co cienia agresji, nie warczała przy naszych "testach". Miski pozwala dotykać, pozwala zabierać jedzenie i z pyska i z miski (jak zabierze się jej z pyska to łapie ale nie jest to w złości z warczeniem a raczej strach przed tym, że nie zje kąska). Jedynie co to do Filipa podchodzi ze sporym dystansem, tak jakby mu nie ufa i nie wie co to to takie małe i biega ;) Ale też już miał z nią kilka "przygód" - głaskał, drapał za uszami, zdarzyło mu się ją pociągnąć za wąsa :oops: i też reaguje spokojnie. Teraz do sedna :) Kama była karmiona wszystkim, najczęściej jakieś kanapki z pasztetem czy resztki. Tajga też była karmiona mieszanie i wszystkim, ale z większą różnorodnością i nie było u niej sytuacji, że była głodna. Kama zapewne nie raz była głodna i przy okazji nie zna wielu smaków. Teraz jestem na etapie wprowadzania Tajgi w BARF ale dostaje jeszcze inne jedzenie, bo boję się tak od razu radykalnie zmieniać diety. Wczoraj obie dostały skrawki wędlin. Kama w misce w kuchni, Tajga na przedpokoju ale chciała bardzo wejść do kuchni. Jak Kama zjadła, to wpuściłam Tajgę i zaczęłam ją karmić z jej miski ale podjąc jedzenie ręką. Kamie co jakiś czas też dawałam kawałek. Chyba było za mało, bo Kama się rzuciła na Tajgę. Nie wiem czy chciala ugryźć bo zareagowałam dosyć szybko i nie myśląc za bardzo jedna ręka (ja siedziałam między nimi) pod szyję Kamie, druga Tajdze (która też się wyszczerzyła i warczała konkretnie :O - pierwszy raz!) i po chwili się uspokoiły. Dzisiaj dostały żołądki drobiowe. Tajga w kuchni, Kama w przedpokoju ale Kama nie chciała ich ruszyć. Tajga wtrząchnęła wszystko i poszła do miski Kamy która została w przedpokoju. Kama poleciała bronic swojej michy i obie się na siebie zjeżyły i też warczały z zębami. Zabrałam miskę. Kama poszła jeść suche które stale jest w misce. Wiem, że Kama musi nauczyć się, że dostaje regularnie jeść, dlatego tez nie panikuję. Wiem też, że popełniam przy karmieniu jakiś/jakieś błędy (na pewno nie powinnam karmić Tajgi z ręki przy Kamie). Zastanawiam się jednak czy takie zachowania to norma przy 'dogadywaniu' się psów? No i czy powinnam interweniować, czy jednak powinnam im pozwolić ustalić pewne zasady samodzielnie (Kama to laska która ma 30kg wagi, boję się więc, że jak wezmą się za łby to albo ucierpi Tajga albo ja rozdzielając je)? Dodam, że wodę piją w zgodzie z jednej miski, suchą karmę też jedzą w zgodzie z jednej miski. Jeżeli dostaną smakołyk to każda idzie w swój kąt, a jak jedna skończy jeść to są podchody i próby kradzieży ;) Obywają się jednak bez złości. Przepraszam za rozwlekłość "pytania" i biegnę (wirtualnie) szukać jakichś sensownych źródeł :-) Quote
GAJOS Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 (edited) Po pierwsze, nie powinnaś pozwolić na "podchody'. Reaguj już na samym początku. Psy raczej dostają jeść po równo, więc i musi i jednej i drugiej starczyć to co TY im dasz. W ich zachowaniu nie ma nic nadzwyczajnego, bronią zasobów. Nie są ze sobą od szczeniaka, więc traktują się jak obce psy. To może się zmienić z czasem. Jednak Ty musisz nad tym wszystkim trzymać łapkę. Dobrym sposobem jest karmienie obu psów z ręki w formie smakołyków. Oba powinny dostawać po równo, i staraj się obserwować ich zachowanie. Powinno to odbywać się tak, że Mówisz do, której suki np."zostaw" i dajesz drugiej, i na odwrót. Co do zachowania w, którym karmiłaś jedną z suk z ręki i druga się wkurzyła... To nie było niewinne, ani bez złości - BYŁO. Gdybyś nie zareagowała to pewnie by się zaczęła awantura. Na pewno nie powinnaś zostawić sprawy 'samej sobie' bo psy mogą w sobie wyrobić tryb walki o pożywienie, a to nie skończy się na jednej czy dwóch awanturach. Pilnuj tego, żeby żadna nie zaglądała drugiej do michy podczas posiłków. Nie musisz wtedy izolować psów od siebie, jeślii pozwala Ci na to tryb życia (masz czas) to po prostu pilnuj tego, aby nie było skradania się do misek, odpychania itd. Bo będzie booooooom! Co do sytuacji rozdzielania psów - możesz ucierpieć, psy w tym czasie "nie myślą" nie widzą, nie słyszą. I to też nie byłaby sytuacja w, której pies "na złość" by Cię pogryzł... Edited June 10, 2012 by GAJOS Quote
Delph Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Opisujesz bardzo typowe zachowanie, obrona michy, lepszych kąsków i napięcie w pomieszczeniu, w którym jedzą psy. Na początek kilka szczegółów. Nie zabieraj Kamie smakołyków żeby ją "przetestować". Masz szczęście, że nie zareagowała, bo gdyby np. ugryzła co byś zrobiła? Żeby ocenić sytuację, wymieniaj smakołyki na lepsze kąski, ucz ją, że w Twoim domu NIKT jej niczego nie zabierze i nie musi niczego bronić. Przez zabieranie uczysz ją właśnie takich zachowań jakie opisałaś. Nie dawaj też psom skrawków z wędlin, są przyprawiane i słone, niezdrowe. I uważaj na razie na syna, dopóki dziewczyny się nie dogadają, nie poznasz Kamy lepiej i nie ułożycie sobie wszyscy relacji. Kama nie może na początku zrazić się do Twojego dziecka, bo później będzie trudniej. Z tego co opisujesz Kama (przynajmniej pod względem obrony zasobów) jest silną psychicznie sunią. Tajga powinna jej się podporządkować, żeby nie doszło do podobnych ekscesów. Powinna nauczyć się, że nie podłazi się do miski Kamy, nie zabiera jej kąsków itd. Błędy jakie popełniłaś, to pozwolenie Tajdze na podbiegnięcie do miski Kamy (druga sytuacja) i karmienie Tajgi z ręki (pierwsza sytuacja) w pomieszczeniu i w pobliżu miski Kamy, która przed chwilą jadła. Z jej punktu widzenia "wtrąciłaś" się do żelaznej zasady nie wyżerania sobie nawzajem i tego, że każdy pies ma pewnego rodzaju przestrzeń, na której znajdujące się jedzenie jest jego. Do tego karmiłaś nie tego psa co trzeba, więc Kama postanowiła przywrócić zdrowy porządek rzeczy :eviltong: To, że w ten sposób "myślą" psy nie znaczy, że mamy to tolerować, teraz musisz wprowadzić swoje zasady. Bardzo dobrze, że nie bronią suchej karmy. Karm na razie suchym, czymś, co nie jest aż tak atrakcyjne, żeby powodować awantury. Ustawiaj miski na dwóch końcach pomieszczenia, tak żeby psy stały do siebie tyłem. Będą wiedzieć o swojej obecności i uczyć się wspólnego jedzenia, ale nie będą nawiązywać kontaktu wzrokowego i denerwować się. Stań między nimi i pilnuj, żeby żadna nie podchodziła do miski drugiej. Nawet po skończonym posiłku. Z czasem, gdy psy się dogadają i ułożą relację oczywiście nie będziesz musiała stać na straży, ale na początku bardzo tego pilnuj. Bardziej atrakcyjne kąski, o które suki mogą się pokłócić, wydzielaj w osobnych pomieszczeniach, żeby nie prowokować awantur i nie uczyć ich takich zachowań. I nie pozwalaj, żeby po takim karmieniu jedna suka wpadła pobudzona (to co opisujesz, że one "bardzo chcą wejść do kuchni", to właśnie zaczątki spięć) do pomieszczenia drugiej, bo awantura murowana. Lepiej jak najrzadziej je tak separować. Do tego bardzo ważne ćwiczenie, o którym napisał GAJOS, wspólne karmienie z ręki. Na początek weź mało atrakcyjne smakołyki. Wybierz moment, gdy obie suki są po intensywnym spacerze, są spokojne i usłuchane. Dobrze, jakby obie miały opanowaną komendę siad lub waruj. To bardzo ważne: usadzasz lub kładziesz psy koło siebie (nie może być takiej sytuacji, że miotają Ci się pod nogami, żeby dostać smakołyk i się pobudzają, bo też mogą się pokłócić), na początek możesz stać między nimi. Wydzielasz na zmianę dziewczynom smakołyki. Gdy siedzą ładnie i nie patrzą na siebie spode łba, tylko wesoło na Ciebie nagradzasz i zwalniasz komendę. Ćwicz jak najczęściej. Ważne też, żeby zapewnić suniom jak najwięcej wspólnych aktywności, żeby nauczyły się współpracować i szybciej dogadały. Najlepsze są wspólne spacery, na których będą szły koło siebie i właśnie opisane karmienie z ręki. Świetna byłaby wspólna zabawa, ale tutaj na razie bądź ostrożna, bo nie wiadomo, czy o zabawki nie będą się kłócić. O rany, ale się rozpisałam :crazyeye: Quote
aleshua Posted June 10, 2012 Author Posted June 10, 2012 Gajos - dziękuję za rady. smakołyków trochę mamy i od pierwszego dnia obie dostają po smakołyku z ręki. Kama jest nachalna i nie bardzo jeszcze słucha, gdy mówię "zostaw" ale dojdziemy i do tego :) Tego, że pies nie jest złośliwy już się zdążyłam nauczyć i w razie prób zjedzenia mnie wiem, że byłaby to zapewne moja wina. Co do karmienia to preferuję raczej karmienie w osobnych pomieszczeniach. Może spróbować je stopniowo oswajac z tym, że każda ma swoją michę i albo zastosować metodę opisaną przez Delph, albo karmienie obu w jednym czasie przy otwartych drzwiach i stopniowe zbliżanie ich do siebie? Tajdze muszę raczej miskę w ręce trzymać bo ostatnio tylko tak ma ochotę jeść. Olałabym chętnie sprawę i postawiła Tajdze po prostu miskę, ale to nie działa. Boi się tych misek do tego stopnia, że potrafi nie jeść i nie pić przez kilka dni, a że jest i tak już chudziutka to boję się aby jej brak pożywienia nie zaszkodził. Delph - moje testy były stopniowane, to nie tak, że od razu podlazłam i zabrałam jej smakołyk. Najpierw gdy Kama jadła z michy to się obok niej przeszłam kilka razy. Potem za jakiś czas stanęłam sobie w pewnej odległości (cały czas obserwując i nasłuchując sprzeciwu), potem się zbliżyłam itd. aż do momentu zabrania i oddania smakołyka (rzeczywiście powinnam wymienić na inny). To wszystko trwało od momentu aż zaczęła korzystać z michy. Nie chcę wprowadzać takiego czegoś na stałe. Muszę po prostu wiedzieć, na co mogę sobie pozwolić gdy Kama je, dlatego, że o ile ja wiem, że kiedy pies je to nie powinno mu się przeszkadzać, mój szkrab się zapomni i np przebiegnie obok Kamy a ta się rzuci bo będzie broniła jedzenia. No i w końcu ja mam większe szanse na przejście ataku bez szwanku lub z małymi obrażeniami, a moje dziecko ma twarz mniej więcej na wysokości pyska psa. Odnośnie skrawków, to dostają (a raczej Tajga dostawała...) rzadko. Tak jak pisałam, chcę przestawić obie na BARF ale Kama za cholerę nie chce jeśc surowego mięsa (póki co drobiu) :O Kanapki, ser żółty, właśnie wędliny, jakiś pasztet, suche jedzenie czy puszki je ale surowego nie chce. Podejrzewam, że warzyw czy owoców też nie ruszy - jeszcze nie próbowałam. Teraz ćwiczymy siadanie :) Kama się nauczyła od Tajgi już drugiego dnia pobytu u nas. zobaczyła, że Tajga dostaje smakołyk za wykonanie polecenia :D Zabawkami bawią się wspólnie - mają "dworny" aporter drewniany, patyki, piłki (ale piłek Tajga się boi) i taki sznurek z dwoma piłkami. Przeciągają się zabawkami, gonią, prowokują (Kama biegnie z patykiem, zwalnia przy Tajdze i gdy ta zaczyna Kamę gonić, Kama w długą daje) ale się jeszcze nie pokłóciły. Kama przy przeciąganiu wydaje dziwne dźwięki.. ani to warczenie, ani pisk - taki burkoto-pisk ;-) ale nie próbuje gryźć ani nic (takie same dźwięki czasami wydaje jak Tajge próbuje do parteru sprowadzić i ciężko jej idzie). Bawią się bardzo dużo razem. Od czwartku prawie cały czas biegają i się razem bawią, w domu też nie próżnują (Tajga jej pokazała, że jak nie patrzę to może wskoczyć na łóżko :mad: ). Kama obrała sobie dziwne miejsce do spania, bo pod wyjściowymi drzwiami... Bidula nie ma swojego posłania (ma dywanik włochaty), bo głupia ja wpisałam zły adres dostawy i spanie czeka u Teściów aż po nie pojedziemy :angryy: Piszesz o jak najrzadszym izolowaniu psów, to wiem. Tylko póki co jestem zmuszona izolować je na noc, albo i nie. Proszę naprostujcie mnie, bo jestem w tej materii skrzywiona. Psy od zawsze spały ze mną w łóżkach, a Tajga teraz ma swoje spanie przy mojej głowie (w sensie, że jej posłanie leży obok łóżka tuż przy mojej głowie) no i z nami w pokoju śpi jeszcze synek. Sypilnia nie jest duża, do tego są tam panele a psy kochają "stukać" i budzić Filipa. Więc Kama śpi sobie w miejscu, które sobie obrała, a Tajga tak jak do tej pory przy mnie. Lepiej będzie przenieść Tajgę do Kamy? Czy zostawić jak jest? Bo nie mogę pozwolić na to aby obie baby spały z nami w sypialni. No i nie przejmuj się długością wypowiedzi :D Czytam chętnie i jak widać, sama mam tendencję do rozwlekania wypowiedzi :)) Quote
GAJOS Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 aleshua napisał(a): albo karmienie obu w jednym czasie przy otwartych drzwiach i stopniowe zbliżanie ich do siebie? Tajdze muszę raczej miskę w ręce trzymać bo ostatnio tylko tak ma ochotę jeść. Olałabym chętnie sprawę i postawiła Tajdze po prostu miskę, ale to nie działa. Boi się tych misek do tego stopnia, że potrafi nie jeść i nie pić przez kilka dni, a że jest i tak już chudziutka to boję się aby jej brak pożywienia nie zaszkodził. A to Ty ich nie karmisz w tym samym czasie? Tego nie wywnioskowałem z tekstu w pierwszym poście. I jak najbardziej, karm je w tym samym momencie. Pewnie, że można zacząć od innych pomieszczeń ale z otwartymi drzwiami. Co do trzymania miski w rękach , to niestety nigdy nie oduczysz jej lęku związanego z miskami jeżeli będziesz "jej szła na rękę' i jednak się zlitujesz i znowu będziesz miskę trzymać. Ja rozumiem, Twoje obawy bo i sam to kiedyś przechodziłem. Jednak wkońcu postawiłem na swoje odsunąłem uczucia na bok i zostawiłem (chyba tylko tą sprawe) własnemu tokowi. Po prostu dostał zapełnioną miche i tyle. Zjadł to zjadł, nie zjadł to micha szła do góry, aż zobaczył, że opłaca mu się wszamać wszystko i mieć pełny brzuchol. Możesz też oduczyć tego lęku w bardzo prosty sposób - zawołaj sukę która się boi michy i rzucaj jej najpierw obok smaczki, zbliżając odległość, później włóż (nie rzucaj, aby nie narobić hałasu jeśli to metalowe miski) smaczki. i tak zobaczysz, że lęk jest słabszy od zapachu czegoś na czym najbardziej psu zależy. Quote
Delph Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Teraz ćwiczymy siadanie :smile: Kama się nauczyła od Tajgi już drugiego dnia pobytu u nas. zobaczyła, że Tajga dostaje smakołyk za wykonanie polecenia :-D Zabawkami bawią się wspólnie - mają "dworny" aporter drewniany, patyki, piłki (ale piłek Tajga się boi) i taki sznurek z dwoma piłkami. Przeciągają się zabawkami, gonią, prowokują (Kama biegnie z patykiem, zwalnia przy Tajdze i gdy ta zaczyna Kamę gonić, Kama w długą daje) ale się jeszcze nie pokłóciły. Kama przy przeciąganiu wydaje dziwne dźwięki.. ani to warczenie, ani pisk - taki burkoto-pisk ;-) ale nie próbuje gryźć ani nic (takie same dźwięki czasami wydaje jak Tajge próbuje do parteru sprowadzić i ciężko jej idzie). Bawią się bardzo dużo razem. Od czwartku prawie cały czas biegają i się razem bawią, w domu też nie próżnują (Tajga jej pokazała, że jak nie patrzę to może wskoczyć na łóżko :mad: ). Super, że ćwiczycie i wspaniale, że sunie bawią się razem bez kłótni. To dobrze wróży na ich przyszłe dogadanie się. Trzeba tylko opanować te sytuacje przy żarciu. W zabawy się nie wtrącaj, chyba że zaczną walczyć "na serio", albo jedna będzie za bardzo nękać drugą (druga zacznie unikać zabawy, będzie się bała czy coś w tym rodzaju, ale nie zapowiada się na to w Waszym przypadku ;-)). Kama obrała sobie dziwne miejsce do spania, bo pod wyjściowymi drzwiami... Bidula nie ma swojego posłania (ma dywanik włochaty), bo głupia ja wpisałam zły adres dostawy i spanie czeka u Teściów aż po nie pojedziemy :angryy: Piszesz o jak najrzadszym izolowaniu psów, to wiem. Tylko póki co jestem zmuszona izolować je na noc, albo i nie. Proszę naprostujcie mnie, bo jestem w tej materii skrzywiona. Psy od zawsze spały ze mną w łóżkach, a Tajga teraz ma swoje spanie przy mojej głowie (w sensie, że jej posłanie leży obok łóżka tuż przy mojej głowie) no i z nami w pokoju śpi jeszcze synek. Sypilnia nie jest duża, do tego są tam panele a psy kochają "stukać" i budzić Filipa. Więc Kama śpi sobie w miejscu, które sobie obrała, a Tajga tak jak do tej pory przy mnie. Lepiej będzie przenieść Tajgę do Kamy? Czy zostawić jak jest? Bo nie mogę pozwolić na to aby obie baby spały z nami w sypialni. Ja bym zostawiła na razie tak jak jest. Kama jest nowym domownikiem, nie czuje się jeszcze pewnie, dlatego wybrała miejsce pod drzwiami. Prawie każdy psiak tak robi. Za jakiś czas wybierze sobie swoje miejsce "na stałe". Tajgi też na razie nie wyrzucaj z łóżka, bo może to odebrać jako "zdegradowanie" i powiąże z przybyciem "konkurencji" w postaci Kamy. Sytuacja jest o tyle patowa, że może się zdarzyć, że Kama będzie chciała sprowadzić Tajgę do parteru jako silniejsza i przez to, że Tajga śpi na "lepszym" miejscu mogą się zacząć o to spięcia. Tym bardziej Tajga może na Twoim łóżku zbyt pewnie się poczuć i np. jeżeli Kama wejdzie do sypialni, wyskoczyć do niej z paszczą. To niestety częste sytuacje. Musisz obserwować sytuację wnikliwie. Jeżeli Tajga zacznie spięcie z pozycji leżenia na łóżku natychmiast każ jej zejść i to będzie od tej chwili definitywny koniec wylegiwania się na wyrku. Jednak jeżeli to Kama będzie nękać Tajgę o "specjalne" względy, możesz chociaż nie musisz rezygnować ze spania z Tajgą. Ja bym pokazała psom, że w domu panują moje zasady i na łóżku może leżeć kto mi się podoba :eviltong: Jeśli chodzi o karmienie, to tak jak napisał GAJOS, niezależnie czy karmisz w jednym pomieszczeniu, czy oddzielnie, zawsze w tym samym czasie. Nie faworyzuj żadnej pod tym względem, bo będą spięcia. Mają zrozumieć, że jedzą wspólnie i na tych samych zasadach. Dlatego też lepiej, żeby Tajga jadła sama, a nie z ręki, chociaż to może być rzeczywiście trudne w Waszym przypadku. Postaraj się przynajmniej robić to tak, żeby nie sprowokować podejścia do Was Kamy, niech ona je w tym czasie ze swojej miski (w innym pomieszczeniu lub w oddaleniu od Was, jeżeli oleje sytuację i zajmie się swoją porcją). Opiszę jak ja się zapatruję na takie sytuacje, a przerabiałam ich już kilka. Gdy trafia do mnie nowy pies, na początku zawsze je w innym pomieszczeniu. Pierwsze dni to stres, psy się nie znają, łatwo o konflikty. Później, gdy wszystko gra, karmię razem w kuchni, ale nawet gdy psiaki już się kochają stawiam miski w oddaleniu. Szanuję to, że chcą mieć spokój i własny posiłek bez przepychanek, do tego mój pies jest tak łakomy, że pewnie by się zadławił jakby miał jeść "pod presją" stojącego nad nim drugiego psa :roll: Gdy zdarzy mi się jakiś wyskok, jak u Ciebie, pies który zachował się nie w porządku natychmiast, w ułamku sekundy ląduje w oddzielnym pomieszczeniu "za karę". Separacja ma na celu ochłonięcie z emocji i jest niejako "karą" (oddzielenie od stada). Wypuszczam gdy się uspokoi i bacznie kontroluję, żeby nie było powtórki (michy w tym czasie zabieram). Ale tutaj jeszcze mała uwaga. Trzeba naprawdę wnikliwie obserwować każde najmniejsze symptomy, żeby nie ukarać niewłaściwego psa. Gdy nie masz pewności co zaszło, lepiej nic nie zrobić, bo można pogorszyć sytuację. Dla przykładu moim psom pozwalam na siebie warczeć np. w sytuacji gdy jedno ma kość, a drugie bezczelnie podłazi mimo iż ma swoją i chce zabrać. Wtedy podłażącemu należy się ostrzegawczy warkot, żeby odpuścił. I nie wtrącam się. Karcenie za każde mruknięcie może doprowadzić do wygaszenia warczenia i ataki bez ostrzeżenia. U mnie psy mają możliwość "pogadania" sobie. Ale jak ułożysz to wszystko u siebie to Twoja indywidualna sprawa. Powinnaś ustalić jasne zasady, które będziesz konsekwentnie egzekwować w domu. Przy dwóch psach nie ma już w ogóle miejsca na pobłażanie, bo łatwo o konflikty. Tym bardziej, że masz małe dziecko, dlatego oba psy muszą się Ciebie bezwzględnie słuchać i wiedzieć, że nie wolno im podejmować żadnych działań na własną łapę, a w domu i na spacerach rządzisz Ty :razz: Quote
aleshua Posted June 10, 2012 Author Posted June 10, 2012 Delph dziękuję za wyczerpującą odpowiedź:) Będę musiała ją jeszcze kilka razy przeczytać, aby wbić sobie mądre rzeczy do głowy :) No i muszę zabrać im tę suchą karmę, która stoi cały czas. Dzisiaj jednak już Kama nie pozwoliła Tajdze na jedzenie z tej samej miski. Próbowałam załagodzić sytuację i zabrałam miskę i każdej dawałam w tym samym czasie z ręki biorąc z miski - nie poskutkowało. Fafle Kamy się poruszyły więc skończyłam karmienie i miska została zabrana. Okropnie ciężko mi zrezygnować z tego syfu w misce, który mają cały czas - siła 20letniego przyzwyczajenia :/ Chyba jednak dla dobra sprawy będę musiała zabrać jedzenie. Podkreślę, że wiem że to syf ale Tajga zjadała tego minimalne ilości, Kama zaś na tym bazuje. No nic... ogarnę się na pewno - trochę się tylko martwię, a raczej bardzo o wagę Tajgi. No i Kamie te ilości suchego nie służą bo pierdzi jak cholera. No kurde... kanapkami mam ją karmić dalej? :/ Yh... grunt to nie popadać w paranoję i wziąć się w garść. Tajga przy Kamie zaczęła się bardziej słuchać (bo miała z tym problemy). Jak ją wołamy, przylatuje. Za to Kama to oddzielna historia. Kama stój, a Kama sobie biegnie. Kama do mnie, a Kama ma mnie gdzieś. Kama złaź (z kanapy), a Kama leży i złazi dopiero jak ja się podniosę. itd. itp. Trochę pracy nas czeka :) Ah i źle z tym łóźkiem zrozumiałaś :) Tajga z racji gabarytów ma tylko posłanie obok łóżka w naszej sypialni, ale z reguły w samym łóżku śpi rzadko (i tylko za pozwoleniem, lub kiedy zostawię otwarte drzwi i nie widzę). jeżeli chodzi o zachowanie Tajgi w stosunku do Kamy na łóżku, to Tajga nie ma nic przeciwko. Nakryłam je już dwa razy jak sobie brykają na naszej pościeli. To idę sobie wbijać mądre rzeczy do głowy :-) Quote
neshia Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Też przerabiałam przygarnięcie drugiego psiaka, kiedy pierwszy był już w domu. U mnie przy misce nigdy nie było zgody, mimo, że towarzystwo mieszane (pies z suką). Samiec po dość długim pobycie w schronisku ma objaw Oświęcimski, jak ja to nazywam :) - zje wszystko, zawsze, w każdej ilości. Z tego względu pochłaniał swoją michę i dobierał się do jedzenia swojej niewiasty, świnia jedna ;-) Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że na pewno odpada ciągły, wolny dostęp do jedzenia jeśli przy misce są jakiekolwiek nieporozumienia. U mnie są wyznaczone godziny posiłków, psy podłapały i o 'swojej' porze czekają w kuchni przy misce nawet 15 minut wcześniej. Jedzenie dostają praktycznie jednocześnie, sunia pierwsza z racji tego, że je sporo wolniej a samiec zaraz po niej. Tym sposobem kończą w podobnym czasie i nie muszę pilnować ferajny. Moim zdaniem każda sztuka psa powinna mieć swoją miskę, w swoim miejscu. U mnie są to dwa przeciwległe kąty pomieszczenia i sprawdziło się znakomicie - do obcej michy 'daleko', a teraz, po czasie, przyzwyczaiły się do tego... efekt jest taki, że z nie swojego talerza :) już raczej się nie spożywa. U Ciebie wydaje mi się, że sytuacja jest mniej napięta dlatego po jakimś czasie ostrożnego postępowania powinno się wszystko unormować. Minie trochę czasu, emocje opadną, pierwsza niuńka zobaczy, że nadal ma co jeść a druga, że dla niej też starcza :D Trzymam kciuki! Quote
Sybel Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 Nie czytałam całości, co pisali poprzednicy, wiec moze coś powtórzę. U nas, jak wchodził nowy pies, od razu dostawał jeść w kuchni, psy dostawały michy w dokładnie tym samym momencie, a my po prostu staliśmy między nimi, jeśli któryś zjadł pierwszy, był pilnowany, żeby nie zakosić nic z miski drugiego (lub trzeciego, a czasem nawet czwartego... no bywa ;) ). Suche, ani zadne inne nigdy nie było dostępne non stop - jest pora na jedzenie, kto nie zje w kwadrans, czeka na następny posiłek. Jeśli smaczki między posiłkami, to tylko za coś i w tym samym momencie, np. pada komenda siad i psy dostają, jak usiądą. Zabieranie z miski - tego zupełnie nie rozumiem, po co to? Jeśli chcesz nauczyć psa zaufania przy posiłku, to karm go z ręki, ale nie zabieraj z miski, czy z pyska, bo to jest takie budowanie poczucia zagrozenia u psa - pani mi zabierze i co wtedy? Lepiej dawać, np. za wykonanie prostych poleceń, np. siad, zostaw, nie. Możesz nawet czasem cały posiłek skarmić podczas szkolenia. Co do spięć - jeśli nie są agresywne, tylko warknięcie, pukniecie łapą, ewentualnie ostrzegawcze przyduszenie, to my nie reagujemy. Psy muszą się dogadać, dopiero gdyby szło na ostro, wkraczamy. U nas taki stan, ze zdarzały się ostre spięcia, trwał tak do miesiąca, potem psy stawały sie zwykle zgrane, a bardzo je integrowały wspólne zabawy i spacery - bo to trzeba bronić razem stada, bo nie wolno bić mojej kumpeli itd. Psy się dogadają, czasem nadmierna ingerencja naprawdę szkodzi. Przez mój dom przewinęło się sporo psów, jeśli były spiecia, to właśnie na początku, ale szybko mijały i psy tworzyły bardzo spójne stadko. Nie mówię o skrajnych przypadkach agresji, bo z takimi w moim stadzie nie miałam za bardzo do czynienia - nawet psy z agresją lękową w domu były super, bardzo wyluzowane i szybko uczyły sie zachowań od starszych domowników. Quote
aleshua Posted June 10, 2012 Author Posted June 10, 2012 Sybel - jeszcze raz powtórzę :) Nie znam Kamy i nie wiem jak reaguje na zakłócanie spokoju przy miskach. Ja wiem, że nie wolno zakłócać spokoju, ale mój dwulatek może z racji wieku zrobić nieprzewidywalną rzecz. Nie buduję w Kamie poczucia zagrożenia, bo nie zabieram jej regularnie jedzenia aby pokazać, kto tu rządzi. Zrobiłam to raz aby sprawdzić czy w razie gdy mój czasami nieprzewidywalny dwulatek wsadzi jej rękę do miski, nie zostanie 'napadnięty'. Jak też pisałam robiłam to ostrożnie i z pełną świadomością, że mogę zostać capnięta. Wolę, żeby mnie chapnęła - dorosłą, wielką babę niż malucha, który odczułby to DUŻO dotkliwiej niż ja. Podkreślam jednak, że wszystko było stopniowo i powoli - nie tak, że podeszłam, capnęłam za smakołyk czy miskę i sobie poszłam. Z początku miałam założenie, że suche będzie cały czas dostępne. Zgarnęłam jednak dzisiaj wieczorem michę z suchym i na stałe będzie tylko woda. Rozwiąże to więc kwestię ewentualnego zagrożenia ze strony psów dla mojego syna :) Mam jeszcze jedno dziwne pytanie. Nie będę zakładała oddzielnego tematu bo w sumie jest pokrewny. Za tydzień musimy wyjechać na przynajmniej trzy dni -tam gdzie jedziemy jest suczka niesterylizowana i stosunkowo niewielka - 14kg. Jest agresywna do 99% psów. Tajgę zna, ale przyzwyczajała się do niej sporo (dwa czy trzy spotkania trwające od kilku dni do tygodnia) ale dalej nie bawi sie z nią i raczej jej unika (zarówno na swoim terenie jak i na terenie Tajgi). Teraz jedziemy na teren tej trzeciej suczki i obawiam się relacji z Kamą. Myślicie, że jest szansa jakakolwiek na dogadanie się trzech suk? Oczywiście zapoznanie będzie na w miaarę neutralnym terenie. Trzecia suczka jest agresywna najprawdopodobniej z powodu strachu. No i czy można jakoś zminimalizować strach, czy raczej stres tej trzeciej suczki? Wydaje mi się, że inny pies dla niej to strach o utratę pozycji w domu (jeżeli to istotne, to napiszę, że niepełne dwa lata temu zdechł samiec z którym mieszkała całe swoje życie od szczeniaka, pies był ze schroniska agresywny w stosunku do innych psów i Ela nauczyła się od Aramisa w ten sposób reagować). Quote
Delph Posted June 10, 2012 Posted June 10, 2012 (edited) Rzeczywiście, zrozumiałam, że Tajga śpi w łóżku :oops: Zamień wobec tego tę część mojej wypowiedzi na opcję, gdyby Tajga powarkiwała ze swojego posłania przy Twoim łóżku, zamiast leżąc na łóżku. Może się tak zdarzyć, gdy psy śpią oddzielnie, wtedy gdy jedno wpada nagle do pomieszczenia drugiego. Wynika to z naturalnego instynktu stróżowania i pilnowania - Ciebie, syna, pokoju itp. Nie ma u Ciebie takiej sytuacji, więc nie będę się rozpisywać, zwracam tylko na to uwagę, gdybyś rozważała inne umiejscowienie posłań obu suń. Zgadzam się z przedmówcami - zabierz michę z suchą karmą. Tak samo nie zostawiaj niedojedzonych smakołyków, kości itp. Nie ma co zaogniać sytuacji, na razie im mniej punktów zapalnych, tym lepiej. Zresztą i tak chcesz wprowadzać BARF, a przy nim suche jest wysoce niewskazane, pies ciężko radzi sobie z jednoczesnym trawieniem jednego i drugiego. Tak sobie też pomyślałam, że dziwactwa Tajgi przy misce (strach przed miską) może wynikać również z faktu, że ma stały dostęp do suchego. Jedzenia nie brakuje, więc można sobie powydziwiać, Pańcia się wtedy przejmuje, interesuje, skacze wokół pieska i jest super ;) Stałe pory karmienia, nie zacznie jeść przez 15 sekund - zabierasz michę i dostanie dopiero o następnej porze posiłku. Może nie zjeść kilka razy pod rząd, nie zagłodzi się, nie martw się. O wagę też bym się nie martwiła, lepszy pies szczupły niż za gruby. Zauważyłam też, że właśnie właściciele, którzy za bardzo się przejmują takimi sprawami mają psy niejadki albo z tego typu problemami. Odpuścisz, to sama zacznie normalnie jeść. Nie jest psem chorym ani rosnącym szczeniakiem, więc ewentualna głodówka dobrze jej zrobi (mój pierwszy pies na przykład sam sobie robił co jakiś czas 2-3 dniowe głodówki, to naturalne, nie przejmowaliśmy się tym, a był w świetnej kondycji wystawowej). U moich tymczasów kręcenie nosem nad michą przechodziło w ciągu kilku dni, a znajomi chcą mi podrzucać swoje niejadki na "terapię". Bo ja jestem podła wiedźma i pieski wiedzą, że jak będą marudzić, to guzik dostaną :diabloti: Mam totalnego bzika na punkcie odpowiedniego żywienia psów, jakości karm itp., ale grymaszenia nie toleruję i koniec. Zrobiłam to raz aby sprawdzić czy w razie gdy mój czasami nieprzewidywalny dwulatek wsadzi jej rękę do miski, nie zostanie 'napadnięty'. Rozumiem Cię całkowicie, ze względu na dziecko powinnaś wiedzieć, na czym stoisz. Jednak zmartwię Cię o tyle, że to, że Tobie pozwoliła zabrać nie oznacza, że na syna nie zawarczy czy nie capnie. Uważaj, obserwuj i nie zostawiaj dziecka sam na sam z psami. Z Tajgą również, to dotyczy wszystkich psów ogólnie. W kwestii trzeciej suczki ciężko coś stwierdzić, dopóki nie spróbujesz ;) Podstawa to spokój, opanowanie, dobre nastawienie i zapoznanie na neutralnym gruncie. Tamta sunia pewnie będzie się obawiać dwóch większych od siebie, jeżeli już zacznie się awanturować, to na 90% ze strachu. Dajcie jej możliwość wycofania się, pilnuj, żeby Twoje sunie jej nie napastowały i żeby nie czuła się zagrożona. Nie róbcie rabanu, nie skaczcie wokół nich, nie zmuszajcie do kontaktu i "witania się" - dajcie czas na zapoznanie się z sytuacją. Najlepszy będzie długi spacer, nieprzerwany marsz wszystkich psów koło siebie, żeby zaakceptowały swoją obecność, ale nie wchodziły w bezpośrednie kontakty typu wąchanie, zaczepianie itp., bo mała może poczuć się niepewnie. Edited June 10, 2012 by Delph Quote
aleshua Posted June 10, 2012 Author Posted June 10, 2012 Delph - ja rzeczywiście skaczę praiwe od początku wokół Tajgi. Ona naprawdę nie jadła ani nie piła, jeżeli miała postawione miski. Woli wylizywać wodę spod rynien niż napić się z miski. Potrafi budzić mnie kiedy pada deszcz i udaje, że chce jej się siku a tak na prawdę to idzie aby nachlać się wody z kałuż. Jak już podejdzie do misek to je na 4 ugiętych łapach gotowa do ucieczki, a samo jedzenie pochłania łapczywie albo wynosi. Rozprasza ją dosłownie wszystko - mucha, komar, stuknięcie, przejście kogoś obok etc. Jeżeli jedna z tych rzeczy się zdarzy, to koniec jedzenia i do miski nie wróci do następnego dnia a najczęściej w ogóle. Trafiła do nas jak miała 4 miesiące i od tamtej pory nie mogę rozwikłać ani nawet złagodzić tego problemu (z innymi jej strachami jaaakoś sobie radzimy, bała się schodów, samochodów, innych zwłaszcza dużych psów, zabawek Filipa i masy innych rzeczy). Nie chcę oskarżać ludzi od których ją mamy ale sama wcześniej podejrzewałam i ostatnio znajoma podzieliła się obawami, że pies podczas jedzenia albo musiał być bity albo może mu zabierali jedzenie albo jeszcze coś? Albo ich dzieci... mieli synka w naszym wieku i Tajga tak jak teraz Kama w 100% go ignorowała i unikała go. No nic... nie chcę dochodzić bo nie o to chodzi. Wolałabym raczej znaleźć sposób aby pokazać Tajguni, że miski są fajne i nie warto się bać ani ich ani nas podczas jedzenia :) Z nowszych info to dałam babom kolację w osobnych pomieszczeniach. Tajga ładnie zaczekała, Kama poszła ze mną. Tajga oczywiście musiała zjeść z ręki. Zakończyło się tak, że jak wychodziłam z Tajgą z Kuchni to przyleciała Kama, obwąchały sobie pyski i się zaczęły bawić :D A tak w ogóle, tutaj są bohaterki: https://lh3.googleusercontent.com/-z6KTqqNR1gI/T9IEq5FBOeI/AAAAAAAAAng/oYi1mPoHwu0/s903/DSC00441.jpg https://lh3.googleusercontent.com/-FJPs69riVxM/T9IFF8vd9EI/AAAAAAAAAn4/ai1nREpFCs0/s903/DSC00438.jpg https://lh6.googleusercontent.com/-NI4i9atJKb8/T9UpRQtrsHI/AAAAAAAAAoo/V7_TVQndx9c/s903/DSC00455.jpg i filmik zaraz po jedzonku :) - trochę niewyraźny ale Mąż ma jakiś dziwaczny telefon :P http://www.youtube.com/watch?v=IOIKaMfmRTM Quote
ladygrey Posted June 11, 2012 Posted June 11, 2012 ja tylko mam taką uwagę odnośnie miski - otóż moja kundelka ze schroniska również bała się panicznie dojść do miski, a miała takie aluminiowe (chyba) takie srebrne, natomiast wyjadała pięknie z miski zaprzyjaźnionego psa. I kiedyś coś mi piknęło i kupiłam miski zwykle, plastikowe i okazało sie, że to był strzał w 10. Nigdy nie wiadomo jaką traumę przeżył pies ze schroniska i co z czym mu się kojarzy. Zyczę powodzenia :-) Quote
Delph Posted June 12, 2012 Posted June 12, 2012 Śliczne sunie, na filmiku wyglądają na zgrane ze sobą. Jak tam sytuacja na froncie? Quote
aleshua Posted June 12, 2012 Author Posted June 12, 2012 Delph - suchej karmy nie ma drugi dzień, karmione są osobno i nie było scysji :) Problem jest z karmieniem Tajgi, bo w mieszkaniu się dosłownie trzęsie. Na dworze je bez problemu, dlatego też będziemy jedzenie dla niej wynosić na dwór i stopniowo zbliżać miskę do mieszkania - zobaczymy co z tego wyjdzie. Kolejny problem jest taki, że dla obu bab musze posiłki przygotowywać osobno, bo Tajga dalej postępuje w kierunku BARF-u a Kama za cholerę nie chce posmakować nawet surowego mięsa. Tak więc Tajga dostała dzisiaj korpusy surowe, a Kama ugotowane i obrane i do tego obie dostały marchew tarkowaną z olejem (bo Tajga nie zje ani w całości, ani bez oleju, do zjedzenia marchwi motywuje ją olej który bardzo lubi). W każdym razie Tajga odnoszę wrażenie, że mimo iż jest szczęśliwsza i ma więcej ruchu przy Kamie, to chyba obawia się czegoś z naszej strony. Kama do nas przychodzi się połasić, Tajga nie - ylko śpi sobie w pokoju. Jest jeszcze bardziej strachliwa (tylko w stosunku do nas) i nawet jeżeli chcę jej dać smakołyk, to wywala brzuch do góry. No i muszę coś z Filipem zrobić... Tajg jest przyzwyczajona, że Młody się z nią bawi, tarza po łóżku, przytula i inne tym podobne historie a odkąd jest Kama, to przestał to robić i nawet przestał wołać Tajgę (a wołał ładnie - AAAtaaaa :) ). Myślisz, że z tego powodu Tajga może być przygaszona? No i coraz częściej myślę o tym, że ktoś musiał jej jakąś krzywdę wyrządzić. Nie wierzę, że pies sam z siebie się tak wszystkiego i wszystkich obawia :( Serce mi się kraje jak na nią patrzę... Quote
Delph Posted June 13, 2012 Posted June 13, 2012 (edited) Wprowadzenie nowego domownika zawsze jest stresem dla psów, nawet silnych psychicznie. Tajga z tego co opisujesz ma swój bagaż doświadczeń i jest wrażliwym, delikatnym psem, więc nic dziwnego, że odbiło się to na jej zachowaniu. Trzeba przeczekać, dać jej czas i spokój. Absolutnie nie zmieniaj do niej nastawienia, nie lituj się nad nią, nie traktuj jakoś specjalnie tylko dlatego, że ma "chandrę". W ten sposób tylko utwierdzisz ją w przekonaniu, że rzeczywiście jest powód do zmartwień, bo nawet Pańcia się inaczej, dziwnie zachowuje. Za jakiś czas jej przejdzie, gdy suki się ze sobą zaprzyjaźnią i Tajga będzie już wiedziała na czym stoi. Też mam sunię po przejściach, była niesamowicie lękliwym, wręcz dzikim psem. Przez rok wyprowadzaliśmy ją na prostą, na początku niemożliwe były nawet spacery (zachowywała się jak dzikie zwierzę z lasu, okaleczała się, szarpała, a ludzie widząc nas chcieli dzwonić po Straż, bo wyglądała jak katowany pies :-(). Gdy pierwszy raz zobaczyła mojego TZ przypadła do ziemi przerażona i prawie się zsikała. Teraz mam normalnego radosnego psa, którego chyba za chwilę będę musiała przytemperować, bo nawet gdy ją ostro upominam za złe zachowanie to cieszy się głupawo patrząc mi w oczy i przekomarza się :evil_lol: A kiedyś na zwykłe słowo "nie" wytrzeszczała oczy z przerażenia i uciekała skulona w kąt pomieszczenia trzęsąc się ze strachu :-( W dużej mierze pomogło to, że traktowaliśmy ją po prostu jak normalnego psa. Nie roztkliwiałam się nad nią, nie biadoliłam. Miała funkcjonować jak inne psy i tyle. Ignorowałam głupie ataki paniki, nagradzałam głosem maleńkie akty odwagi (typu powąchanie czegoś na spacerze, ehh) i tak maleńkimi kroczkami budowałam w niej pewność siebie. Pomogło też szkolenie, bo suka była z siebie dumna, że coś potrafi i że jestem z niej zadowolona. Pomógł też mój drugi spokojny pies, uczył ją, jak się zachowywać, więc może Kama też pomoże Tajdze w opanowaniu lęków. Może Tajga weźmie z niej przykład i zobaczy, że miski nie są takie złe, skoro kumpela z nich je i żyje. Serce mi się kraje jak na nią patrzę... Wiem, że to trudne, ale mając takiego psa to najgorsze, co możesz myśleć. Żeby jej pomóc, powinnaś myśleć "No nieee, taki odważny pies, a głupoty odstawia" :lol: Dzięki temu nie nakręcasz takiej atmosfery litości, słabości i... strachu. Ma być wesoło, odważnie i w poczuciu pewności siebie. Zarówno Twojej jak i psa. Tajga jako pies wrażliwy odbiera doskonale atmosferę, nastroje ludzi i Twoje nastawienie. Popróbuj, może się uda. Edited June 13, 2012 by Delph Quote
aleshua Posted June 14, 2012 Author Posted June 14, 2012 DElph- bardzo się staram (od momenciu jak przeczytałam Twoja wypowiedź ;) ) "olewać" strach Tajgi i nie mówić do niej w dziecięcym stylu :) Sięgnęłam też do kilku książek, a w zasadzie dopiero sięgam. Może znajdę coś, co przyda mi się przy Tajdze - Sygnały uspokajające, Okiem psa, Zapomniany język psów i jeżeli uda się skserować to mam w planach Człowiek i pies. Ogólnie atmosfera jest okej odkąd karmione sa osobno. Chociaż dzisiaj Kama rzuciła się na Tajgę :| Dałam bułę Młodemu i Kama mu ją ukradła, a że bułek nie lubi to ją zostawiła no i Tajga się po nią wybrała. Sytuacji nie widziałam bo akurat gary myłam, a Młody siedział a kanapie i jadł :| W każdym razie tylko usłyszałam żrące się psy. Kama miała Tajgę między czterema przygniecioną. Powiem szczerze, że bałam się trochę między nie włazić ale fartownie akurat Kama wywijając zadem przewróciła suszarkę z praniem i obie się wystraszyły i każda w swoją stronę poszła. Kamę wywaliłam na 5 minut do małego przedpokoju przy wejściu, Tajga poszła do pokoju. Podejrzewam, że Kama "zarzucała" faflami do góry odsłaniając zęby, a Tajga to zignorowała, więc nie ma jej co bronić. Na szczęście żadna żadnej nie ugryzła ani nie poharatała :-) Mogłabyś mi jeszcze poradzić, czy w sytuacji gdy Kama rzuca się na Tajgę (po tym jak Tajga ignoruje ostrzeżenie) właściwym jest krótkotrwałe izolowanie Kamy? Mogę Tajgę wywalić, tylko jak tylko jej pokażę że ma iśc ta zwoooolni kroku i na końcu wywali się podwoziem do góry, podniesie łapę i za chiny jej wtedy ruszyć nie idzie. Quote
Patmol Posted June 14, 2012 Posted June 14, 2012 ale jeśli będziesz wtedy karać Kamę, to Tajga nigdy nie będzie szanować ostrzeżeń Kamy z tego co zrozumiałam one się nie gryzły, ale jedna drugą trochę przycisnęła i pokazała jej co myśli o braku szacunku dla swoich ostrzeżeń ja bym zadnej nie karała ani nie izolowała, oczywiście pod warunkiem że to tylko pokazówki i obie wychodzą z tego bez draśnięcia ja mam dwie suki, bardzo się lubią - a tez czasami się kłócą (z pokazywaniem zębów, warczeniem i przyciskaniem do ziemi) np. o marchewkę surową i w ogóle lubią się bawić ze sobą w przepychanki i przewalanki Quote
aleshua Posted June 14, 2012 Author Posted June 14, 2012 (edited) Właśnie zauważyłam, że jednak Kama capnęła Tajgę w ucho - dwie rany po kłach bidula ma :/ No i nie karmiłam ich - Kama ukradła bułkę mojemu synkowi, czego nie zauważyłam bo siedział na kanapie w pokoju, kiedy ja naczynia zmywałam. No i one dosyć poważnie się tam kotłowały jednak. To nie było zwykłe ostrzeżenie niestety :( Edited June 14, 2012 by aleshua Quote
Patmol Posted June 14, 2012 Posted June 14, 2012 (edited) nie warto włazić między takie zaaferowane psy lepiej np klasnąć w ręce, albo gwizdnąć -prawie na pewno przerwą przepychanki, żeby zobaczyć skąd ten hałas albo wydać im polecenie siad -jesli maja wyćwiczone, duża szansa, ze odruchowo usiądą Ty chyba faworyzujesz Tajgę :diabloti: i chcesz żeby została tym ważniejszym psem a z Twoich opisów wynika, ze to Kama jest ta bardziej mocniejsza w Twoim dwupsim stadzie jak psy (czy koty) się przepychają to czasem, mimo ze wygląda to poważnie -wcale może nie być grozne psy (i koty) potrafią w takich sytuacjach robić niezłe przedstawienie nie wiem jak jest w Twoim przypadku w kazdym razie mimo bardzo poważnie i groźnie wyglądającej psiej awantury Kama zaczepiła tylko zębami o ucho Tajgi im szybciej sobie ustawią równowagę - tym bezpieczniej dla wszystkich Edited June 14, 2012 by Patmol Quote
aleshua Posted June 14, 2012 Author Posted June 14, 2012 Zaczęłam pisac i mi wcięło tekst ::) Patmol - możliwe, że faktycznie faworyzuję Tajgę. Staram sie tego nie robić ale... to tak jak własne i obce dziecko. chociaż to może niezbyt dobre porównanie. Jeszcze chwilę się do Kamy będę przyzwyczajała i wiem, że szybko zacznę je równo traktować (bo ja już jestem Kamy :) ). Do tej poro raz miałam dwa psy w jednym czasie w domu, ale była to suczka i pies schroniskowy. Na początku pes nie tolerował suczki, ale potem się zakumplowały i nie było żadnych scysji toteż jestem średnio przyzwyczajona, że mi się psy o jedzenie kłócą i nie do końca wiem jak reagować. Nigdy też nie widziałam ustalania hierarchii, bo Aramis i Ela funkcjonowały jakby na równi. Nic jednak straconego - ja się cały czas uczę a Wy mi baardzo pomagacie za co mocno dziękuję :-) No i wiem, że zrobię co w mojej mocy, żeby i Kama i Tajga były szczęśliwymi psami - bo po to je w końcu mam, żeby były szczęśliwe^^ Odnośnie poważnie wyglądającej kłótni, to ja nie potrafię tego jeszcze odróżnić (da się w ogóle?). Znaczy jak się bawią to widzę, czasami Kama przesadzi, Tajga zapiszczy i Kama luzuje. Ale tutaj nie wiedziałam co robią - dźwięki były poważne, wyglądało to też poważnie. No ale na przyszłość (mam nadzieję, że już się nie powtórzy takie coś) spróbuję klasnąć albo je przywołać komendą do porządku bez "cielesnej" ingerencji. Teraz interweniowała suszarka na dobrą sprawę, nie ja :P Quote
Patmol Posted June 14, 2012 Posted June 14, 2012 ja też faworyzuję jednego psa -tego, który był wcześniej (z mojego avatara) :diabloti: tylko, ze on ma mocniejszą pozycję -to mi łatwiej no, po prostu go wolę i już:oops: przez mój dom przewinęło się trochę kotów - i na nich zaobserwowałam, ze jak jest dużo hałasu, skoków, przedstawienia i popisów to jest to niegroźne -:evil_lol: raz miałam kota, który atakował naprawdę - nie było przedstawienia, tylko warkot, bardzo, bardzo szybki atak, żeby ugryźć czy drapnąć i ucieczka -nie bawił się z innymi kotami, nie jadł wspólnie , nie spał z nimi a twoje psy się razem bawią i pomimo takich przedstawień, nie robią sobie krzywdy - to zaczepienie ucha zębami mogło sie przydarzyć sama piszesz, ze Kama reaguje i luzuje na piszczenie Tajgi-czyli nie chce jej zrobić krzywdy trzymam kciuki za rozwój sytuacji Quote
Delph Posted June 14, 2012 Posted June 14, 2012 Jeśli chodzi o książki, daruj sobie "Okiem psa". To przestarzałe spojrzenie na relacje z psami, możesz przeczytać w przyszłości jako ciekawostkę, bo jest tam niestety wiele błędnych lub nie mających sensu rad. Sam autor po czasie wycofał się z kilku swoich poglądów. Za J. Fennell też nie przepadam, chociaż przyznaję, że nie czytałam książek wnikliwie. "Sygnały uspokajające" to obowiązkowa pozycja, przeczytaj koniecznie. Do tego cieniuteńkie i tanie książki rodzimej Z. Mrzewińskiej, bardzo polecam, fantastyczne, zdrowe podejście. No i dla Tajgi przydałoby się "Mój pies się nie boi" N. Wilde, kilka rzeczy zaczerpnęłam stamtąd pomagając mojej suce. Wracając do relacji psiaków, ciężko mi coś doradzać przez internet, nie znam psiaków, nie widziałam sytuacji, nie znam też Ciebie. Mogę tylko pisać, jak ja reaguję w podobnych sytuacjach. Mam psa, który często pada ofiarą takich ataków, jak ostatnio Twoja Tajga. Niby rozumie sygnały ostrzegawcze, ale np. jest tak łakomy, że pcha się pod pysk innych psów i dostaje po głowie. Wtedy owszem, jest to jego głupota, ale dla mnie ważniejsza jest sztandarowa zasada, że w domu nie pozwalam na żadne bójki i szamotaniny. Zębów też nie wolno używać, chyba że w zabawie. Jak pisałam, psy mogą powarkiwać, ostrzegać itp., ale nie wolno im walczyć. U Ciebie też bym coś takiego proponowała ze względu na dziecko. Gdyby mały był w pobliżu mogłyby go chociażby przewrócić lub przestraszyć. Teoretycznie niektórzy pozwalają, żeby psy dogadały się na swoich zasadach, ja wyznaczam granice. Gdy psy próbują kotłowaniny natychmiast ją przerywam, np. bardzo ostrym "eee!" i rozpędzam towarzystwo. Jak próbują dalej, bardziej zaborczego izoluję na chwilę (w tym przypadku pewnie byłaby to Kama, bo to ona była "górą" - jest to samonagradzające, mogło jej sprawić satysfakcję, więc należy to natychmiast ukrócić - dobrze zrobiłaś). Nie wiem jaką jesteś osobą, czy dasz radę zachować zimną krew i stanowczy ton, bo nie powinnaś się w takich sytuacjach denerwować, żeby nie pogarszać. Jeżeli masz z tym problem rzeczywiście lepiej wydać jakiś nagły rozpraszający dźwięk, klasnąć itp. i wtedy zapanować nad sytuacją. Absolutnie nie przejmuj się w takich chwilach kładzeniem się czy zwalnianiem kroku Tajgi - to typowe sygnały uspokajające (dowiesz się po przeczytaniu książki :lol:) w reakcji na Twoje zdenerwowanie, ale nie znaczy to, że masz odpuścić, bo piesek jest "biedny". Ma nie być bójek w domu i koniec, jak Tajga nie chce na przyszłość się tak niepewnie czuć, to niech nie prowokuje burd ;) Oczywiście nie mówimy tu o tym, że masz się na niej wyżywać, masz psa wrażliwego i trzeba mieć to na uwadze w innych sytuacjach, piszę to ze względu na to, że czyta nas dużo osób. Z zachowania Tajgi wynika, że nie ufa Ci stuprocentowo, wina nie musi leżeć po Twojej stronie, ale zwróć na to uwagę w innych sytuacjach, jeżeli często się tak zachowuje, to należałoby coś z tym zrobić. Podstawa to zimna krew, jasne zasady i konsekwencja. Nie może być tak, że np. ingerujesz w kłótnię, rozpędzasz towarzystwo, a po chwili tak Ci którejś żal, że się łamiesz. Dla psa to bardzo niejasne sygnały, nie wie o co chodzi i staje się niepewny. Nie bój się, psice tak naprawdę się lubią i dogadują, gdyby tak nie było już od początku nie miałabyś życia ;) Przerabiałam też takie przypadki, że jeden pies musiał siedzieć w klatce, bo zabiłby drugiego i daliśmy radę, trzeba tylko wierzyć w siebie i postawić na swoim. Łatwo napisać, nie? :eviltong: Aha, i żeby nie zapętlić się w pilnowaniu i upominaniu psów pamiętaj, że najważniejsze są wspólne spacery, zabawy, duuuużo szkolenia z obiema sukami. One muszą mieć jak najwięcej pozytywnych doświadczeń związanych ze wzajemnym przebywaniem ze sobą, a jednocześnie cały czas mieć wbijane do głowy, że Ty tu dyktujesz warunki. Quote
aleshua Posted June 14, 2012 Author Posted June 14, 2012 Delph - przyznam, że ze mnie jest nerwus. Moje nerwy objawiają się różnie, zwykle jednak nie są a raczej nie były kierowane w Tajgę. No i częściej było to takie ogólne zdenerwowanie/pobudzenie niż krzyk. Yh.. no generalnie to mam nerwicę zdiagnozowaną. Może więc faktycznie moje odczucia, czy reakcje mają/miały duży wpływ na Tajgę i spotęgowało jej lęki? Nie może a na pewno... wiesz, do niedawna nie miałam pojęcia, że psy tak silnie odbierają emocje człowieka :oops: Przeczytałam to na stronie inspirowanej metodami Cesara Millana kilka dni temu dopiero :oops: aż wstyd mi się do tego przyznawać... Rzeczywiście łatwo napisać :D Piszę o sobie, że jestem kochającą nieodpowiedzialnie i dopiero się uczę miłości odpowiedzialnej :) a nauka ta w moim przypadku polega właśnie na uodpornieniu się na psie oczy. Uczłowieczam psa bardzo często - to złe i walczę z tym, tak samo jak z brakiem konsekwencji. Myślę, że idzie mi całkiem nieźle i czytając o różnych psich przypadkach nabieram przekonania, że i ja potrafię opanować psy, a przede wszystkim siebie. Pilnowanie, pilnowanie... obie w domu są niemal bezproblemowe (pomijam zatargi o jedzenie). Nie obawiam się też już o Filipa bo widzę, że Kama BARDZO nie chce mu zrobić krzywdy. Uważa aby go nie trącić, nie przewrócić, od Filipa zaczęła delikatnie brać smaczki itd itp. Dzisiaj z tymi smaczkami i Filipem była fajna sytuacja. Kuchnia, Filip, Kama, Tajga i ja. Filip trzyma w rękach bułę, którą postanowił nakarmić psy (zwykle mu nie pozwalam na karmienie psów, żeby nie było - to był wyjątek :P . Urywał kawałek dla Kamy i kawałek dla Tajgi. Obie grzecznie czekały na swoją kolej! Kiedy ja rozdzielam smakołyki, Kama niemal wsadza mi nos w ręce i odganianie jej daje mocno średnie rezultaty. Raczkuję w tych sprawach, ale takie odkrywanie psów to niesamowita sprawa. To jak się cieszą, bawią, uczą i jak razem funkcjonują :)) Dzisiaj dla przykładu obserwowałam sygnały uspokajające, o których czytałam. Kiedy Kama się za bardzo rozbrykała, Tajga zaczęła się do niej odwracać bokiem i to rzeczywiście działa! Po kilkudziesięciu sekundach Kama odpuściła i już pomalutku tylko się lekko podgryzały! Z dnia dzisiejszego mam jeszcze dwie mini historie, jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać :) 1. Okazało się, że Kama to gryzak! Pojechaliśmy na zakupy, zostawiłam babom jeden dostępny pokój a w nim psie zabawki. Przyjeżdżamy, ja patrzę a Kama ściągnęła mi doniczkę z ziołami z parapetu na kanapę! Może to Tajga.. ale szczerze wątpię, bo ona się boi o parapet oprzeć a tam jeszcze zasłona i firana do pokonania były :) 2. Kiedy już wróciliśmy z zakupów i baby poszły na dwór, urządziły gonitwę. Uciekała Kama. Tajga ją DOPADŁA (dosłownie), "zgwałciła", powaliła na ziemię i "przygniotła" sobą i tak kilka minut "znęcała" się nad Kamą. Stałam osłupiała i ledwie poznałam własnego psa! Przepraszam, że tak nawijam :) Jeżeli chodzi o książki, to zainteresuję się podanymi przez Ciebie :) - będę mogła dopisać do mojego wyzwania "przeczytać 52 książki w 2012 roku" ;-) Późno już i trochę się motam, więc już więcej nie będę marudzić. Lecę się poprzytulać z babami :P Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.