togaa Posted August 31, 2012 Posted August 31, 2012 Oneczko03 ! Ty widzisz co tu się dzieje ? Wszystkie się zleciały do Leonka a Lolo w zapomnieniu...Choć, przeniesiemy się na inny portal. Nic tu po nas...;) Quote
babi2 Posted August 31, 2012 Author Posted August 31, 2012 Oj, oj trochę bardzo się mylicie myśląc, że Leoś to zakompleksiony połamaniec z wypisaną na mordce dewizą " przepraszam, że żyję" . Leoś to ... zadzior ! Dziś cała sfora przebywała od godz. 9.00 do ok 15.00 sama. Jak wróciłam Leon tak się cieszył, szczekał w wysokich tonach, PODSKAKIWAŁ, LEWITOWAŁ i lądował na moich stopach obficie zraszając cieplutkim moczem :). Chcąc mu wynagrodzić długie godziny oczekiwania na mnie, zabrałam go na spacerek. I jeśli tylko w zasięgu jego wzroku pojawił się jakiś pies, to tak szalał, że chyba tylko jego wózek inwalidzki powstrzymywał właścicieli obszczekiwanych psiaków od telefonu na Straż Miejską z donosem o pojawieniu się wściekłego psa w pojeździe mechanicznym. Trzeba będzie doposażyć jego pojazd w hamulce :). Z naszymi psami, a raczej sukami żyje w zgodzie, bo z Aglisiem są stałe awantury o prawo przebywania najbliżej moich nóg. A kto zaczyna? Nie, nie zdrowy, pełnosprawny samczyk Agli, tylko niepełnosprawny (he, he, he, niepełnosprawny) Leoś. Życzę wszystkim takiej energii jaką ma LUzik. Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego weekendu. Quote
Malgoska Posted August 31, 2012 Posted August 31, 2012 babi2 napisał(a):Oj, oj trochę bardzo się mylicie myśląc, że Leoś to zakompleksiony połamaniec z wypisaną na mordce dewizą " przepraszam, że żyję" . Leoś to ... zadzior ! Dziś cała sfora przebywała od godz. 9.00 do ok 15.00 sama. Jak wróciłam Leon tak się cieszył, szczekał w wysokich tonach, PODSKAKIWAŁ, LEWITOWAŁ i lądował na moich stopach obficie zraszając cieplutkim moczem :). Chcąc mu wynagrodzić długie godziny oczekiwania na mnie, zabrałam go na spacerek. I jeśli tylko w zasięgu jego wzroku pojawił się jakiś pies, to tak szalał, że chyba tylko jego wózek inwalidzki powstrzymywał właścicieli obszczekiwanych psiaków od telefonu na Straż Miejską z donosem o pojawieniu się wściekłego psa w pojeździe mechanicznym. Trzeba będzie doposażyć jego pojazd w hamulce :). Z naszymi psami, a raczej sukami żyje w zgodzie, bo z Aglisiem są stałe awantury o prawo przebywania najbliżej moich nóg. A kto zaczyna? Nie, nie zdrowy, pełnosprawny samczyk Agli, tylko niepełnosprawny (he, he, he, niepełnosprawny) Leoś. Życzę wszystkim takiej energii jaką ma LUzik. Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego weekendu. Wspaniały chłopczyk:) Quote
NikaEla Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 [quote name='babi2']I jeśli tylko w zasięgu jego wzroku pojawił się jakiś pies, to tak szalał, że chyba tylko jego wózek inwalidzki powstrzymywał właścicieli obszczekiwanych psiaków od telefonu na Straż Miejską z donosem o pojawieniu się wściekłego psa w pojeździe mechanicznym. Trzeba będzie doposażyć jego pojazd w hamulce :)..a prawo jazdy ma ;)[quote name='togaa']Oneczko03 ! Ty widzisz co tu się dzieje ? Wszystkie się zleciały do Leonka a Lolo w zapomnieniu...Choć, przeniesiemy się na inny portal. Nic tu po nas...;) coś podobnego :roll: cóż za insynuacje :mad::mad: . Lolcio nie jest zapomniany! :loveu: Podzieliłyśmy serca na połowy ;) Quote
Gusiaczek Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 babi2 napisał(a):Oj, oj trochę bardzo się mylicie myśląc, że Leoś to zakompleksiony połamaniec z wypisaną na mordce dewizą " przepraszam, że żyję" . Leoś to ... zadzior ! Dziś cała sfora przebywała od godz. 9.00 do ok 15.00 sama. Jak wróciłam Leon tak się cieszył, szczekał w wysokich tonach, PODSKAKIWAŁ, LEWITOWAŁ i lądował na moich stopach obficie zraszając cieplutkim moczem :). Chcąc mu wynagrodzić długie godziny oczekiwania na mnie, zabrałam go na spacerek. I jeśli tylko w zasięgu jego wzroku pojawił się jakiś pies, to tak szalał, że chyba tylko jego wózek inwalidzki powstrzymywał właścicieli obszczekiwanych psiaków od telefonu na Straż Miejską z donosem o pojawieniu się wściekłego psa w pojeździe mechanicznym. Trzeba będzie doposażyć jego pojazd w hamulce :). Z naszymi psami, a raczej sukami żyje w zgodzie, bo z Aglisiem są stałe awantury o prawo przebywania najbliżej moich nóg. A kto zaczyna? Nie, nie zdrowy, pełnosprawny samczyk Agli, tylko niepełnosprawny (he, he, he, niepełnosprawny) Leoś. Życzę wszystkim takiej energii jaką ma LUzik. Pozdrawiam i życzę wszystkim miłego weekendu. Dla Was też najlepsze życzenia:) Quote
babi2 Posted September 1, 2012 Author Posted September 1, 2012 Ja i Daria też, pamiętamy o Lulusiu chyba dwukrotnie częściej niż każdy inny: raz patrząc na Aglisia - sobowtóra Lolka, drugi na Leosia -ta sama historia co LOluś. I z ulgą myślę, że znalazłyśmy się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu bo inaczej Agli podzieliłby również los Lolka... Quote
togaa Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 Dzielny maluch.;) Babi2, dostałam zaległe faktury od Darii i nr. konta. B.dziękuję. Wezmę się za to wieczorem... Quote
babi2 Posted September 1, 2012 Author Posted September 1, 2012 i raz na wozie, raz pod wozem - trochę optymizmu załapałam od Was, ale w tle smuteczek: Negra chora. Zaczęło się niewinnie, pies kuleje, no to do lecznicy do Brynowa. Leki przeciwzapalne i przeciwbólowe - nic nie pomaga, prześwietlenia, badania krwi - nic nie wykazało - a dziś psisko z płaczem zwlokło się z legowiska. Właśnie Daria pojechała z nią do lecznicy. Trzymajcie kciuki (; Quote
b-b Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 No tak....bo by było za dobrze jak jest dobrze...Eh życie ;/ Trzymamy kciuki! Quote
babi2 Posted September 1, 2012 Author Posted September 1, 2012 (edited) Właśnie miałam Wam opowiedzieć jak "ratowałam" Negrę przed utopieniem się, przy czym w 100 punktowej skali umiejętności pływackich Negra pływa na 100, ja na 1. Otóż będąc na spacerku całą rodziną w lesie nad rzeką przez głupotę nas – opiekunów, porwał ją prąd rzeczny tak, że chcąc zawrócić do nas płynęła pod prąd stojąc w miejscu. Było oczywiste, że długo tak nie wytrzyma i prąd porwie ją dalej, Daria pobiegła wzdłuż rzeki aby ją przywołać i złapać w zgodzie z siłą unoszenia. Ponieważ wzdłuż brzegu były nieprzebyte chaszcze Daria oddalała się szukając podejścia. Ja zaniepokojona tym, że Daria może nie zdążyć, udałam się wpław stąpając po dnie z zamiarem podejścia, uchwycenia za obrożę i wciągnięcia na płyciznę ( bo przecież była tak blisko!). Mój mózg zignorował potężną porzeczną zmarchę na wodzie no i uchwyciłam i … oczywiście wpadłam tak, że woda mnie zakryła. Byłam pewna, że to już koniec, bo klasycznie film z całego życia przewinął się przed oczami i myśl, że brukowce na pewno to opiszą a ludzie się obśmieją jak Baba ratowała psa i sama się utopiła. A tu nagle widzę Darię i jej skok do wody ( w końcu ratownik wodny!) złapała mnie, postawiła w pionie i uchwyciła się chaszczy. Wtedy dopiero, ściskając jej rękę, złapałam Negrę, wypchałyśmy ją na wysoki brzeg, później wypchałam Darię a na końcu ona wciągnęła mnie na brzeg. Trwało to wieki ale tylko dla mnie. Mąż z Amelką stojący na brzegu w ogóle nie widział co się dzieje i w rzeczywistości to było tylko kilkadziesiąt sekund! Ale i tak po powrocie do domu i długim solidnym prysznicu (całe tony mułu) byłyśmy tak zmęczone jak po przepłynięciu kanału La Manche. A morał z tego taki : mierz siły na zamiary :lol: Edited September 1, 2012 by babi2 Quote
Malgoska Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 babi2 napisał(a):Właśnie miałam Wam opowiedzieć jak "ratowałam" Negrę przed utopieniem się, przy czym w 100 punktowej skali umiejętności pływackich Negra pływa na 100, ja na 1. Otóż będąc na spacerku całą rodziną w lesie nad rzeką przez głupotę nas – opiekunów, porwał ją prąd rzeczny tak, że chcąc zawrócić do nas płynęła pod prąd stojąc w miejscu. Było oczywiste, że długo tak nie wytrzyma i prąd porwie ją dalej, Daria pobiegła wzdłuż rzeki aby ją przywołać i złapać w zgodzie z siłą unoszenia. Ponieważ wzdłuż brzegu były nieprzebyte chaszcze Daria oddalała się szukając podejścia. Ja zaniepokojona tym, że Daria może nie zdążyć, udałam się wpław stąpając po dnie z zamiarem podejścia, uchwycenia za obrożę i wciągnięcia na płyciznę ( bo przecież była tak blisko!). Mój mózg zignorował potężną porzeczną zmarchę na wodzie no i uchwyciłam i … oczywiście wpadłam tak, że woda mnie zakryła. Byłam pewna, że to już koniec, bo klasycznie film z całego życia przewinął się przed oczami i myśl, że brukowce na pewno to opiszą a ludzie się obśmieją jak Baba ratowała psa i sama się utopiła. A tu nagle widzę Darię i jej skok do wody ( w końcu ratownik wodny!) złapała mnie, postawiła w pionie i uchwyciła się chaszczy. Wtedy dopiero, ściskając jej rękę, złapałam Negrę, wypchałyśmy ją na wysoki brzeg, później wypchałam Darię a na końcu ona wciągnęła mnie na brzeg. Trwało to wieki ale tylko dla mnie. Mąż z Amelką stojący na brzegu w ogóle nie widział co się dzieje i w rzeczywistości to było tylko kilkadziesiąt sekund! Ale i tak po powrocie do domu i długim solidnym prysznicu (całe tony mułu) byłyśmy tak zmęczone jak po przepłynięciu kanału La Manche. A morał z tego taki : mierz siły na zamiary :lol: no tak, w sytuacjach ratowania naszych ukochanych nie myslimy czy my sami podołamy...dzielne cioteczki:) Jak Negrunia? Moja 14-sto letnia Onka tez chora, sprawy neurologiczne - drżę o każdy jej dzień... Quote
Malgoska Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 [quote name='togaa']Oneczko03 ! Ty widzisz co tu się dzieje ? Wszystkie się zleciały do Leonka a Lolo w zapomnieniu...Choć, przeniesiemy się na inny portal. Nic tu po nas...;) a zleciały się, zleciały i u Lolcia też:) cioteczki kochają Lolcia i Leonka i nie może być inaczej:) Quote
babi2 Posted September 1, 2012 Author Posted September 1, 2012 przebadana na okoliczność ukąszenia kleszcza - wykluczone; i dalej nie wiadomo co się dzieje. Jutro czyli dzisiaj ma dostać jakiś silny zastrzyk sterydowy :( no to trzymajmy się :) Quote
iwoniam Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 niezła historia uwazajcie malgoska - mysle o Twojej Sonii - "nowej mamusi Szeleczki" mam nadzieje, ze będzie lepiej.. Malgoska napisał(a):no tak, w sytuacjach ratowania naszych ukochanych nie myslimy czy my sami podołamy...dzielne cioteczki:) Jak Negrunia? Moja 14-sto letnia Onka tez chora, sprawy neurologiczne - drżę o każdy jej dzień... Quote
Poker Posted September 1, 2012 Posted September 1, 2012 babi2 niezła przygoda, nie do pozazdroszczenia.Jak się człowiek opamięta , to dopiero mu wyobraźnia pracuje co było gdyby. Strach się bać. A ja mam takie rozciągliwe serducho ,że mi się wszystkie bidy zmieszczą :eviltong: Quote
NikaEla Posted September 2, 2012 Posted September 2, 2012 Malgoska napisał(a):a zleciały się, zleciały i u Lolcia też:) cioteczki kochają Lolcia i Leonka i nie może być inaczej:) dokładnie tak :):loveu::loveu: Quote
WiosnaA Posted September 2, 2012 Posted September 2, 2012 Negra, nie choruj :shake:....zdrowiej szybciutko! :kciuki::kciuki: Quote
Gusiaczek Posted September 2, 2012 Posted September 2, 2012 Babi2, przepraszam,ale uśmiałam się do łez, jesteś cudownie "walnięta":loveu: Quote
b-b Posted September 2, 2012 Posted September 2, 2012 Gusiaczek napisał(a):Babi2, przepraszam,ale uśmiałam się do łez, jesteś cudownie "walnięta":loveu: Pozytywnie nakręcona :grin: Quote
WiosnaA Posted September 3, 2012 Posted September 3, 2012 Na prośbę togaa, przed chwilą zrobiłam przelew do Pani Darii na 40zł z bazarkowych pieniążków za witaminę B w zastrzykach, która kupowana była w czerwcu Leonkowi. Bardzo proszę babi2 o potwierdzenie jak pieniążki dotrą. Z bazarku zostaje u mnie 916zł Leonkowych pieniążków. [quote name='WiosnaA']Zakończył się mój bazarek,który w połowie był dla Leonka i dla maluszka przypada 956zł :loveu: Pieniążków jest sporo,ciocie i wujkowie hojnie psiaki wspierali :) i wolą ich było, jeśli Leonek/Luzik nie ma rehabilitacji, by pieniążki przeznaczyć na inne jego potrzeby.Tak jak pisze Nikaragua,dobrej karmy za te pieniążki będzie dużo worków :). Choć Babi2 pisze,że jakoś sobie radzą finansowo z potrzebami i jako takich nie ma,bo przy czwórce i piątemu miseczka czy smyczka się znajdzie, to na pewno nie jest lekko przy takiej gromadce, zwłaszcza z niepełnosprawnym psiakiem, a i swoje własne chorują :shake:. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale skoro nie możemy fizycznie babi2 i p.Darii pomóc przy Leonku/Luziku, to wybierzmy dobrą karmę ,po której kupki będą małe i piękne;) i podarujmy mu wyprawkę od ciotek i wujków z dogo. Kupmy mu podkłady, spanie-może ponton, bo to wiadomo, że się brudzi i zużywa, kocyk, worek kostek,uszu czy innych przysmaków by miał zajęcie jak sam zostaje, może zabawek-to młody piesek jest przecież, smycz by miał własną, obróżkę czy szelki, może takie nosidełko o którym Ulv pisze, jakieś kosmetyki , może coś jeszcze....nie wiem, tak mi przyszło do głowy, choć odrobinkę żeby wesprzeć duchowo babi2 i p.Darię, że nie są same :shake: Pieniążki bazarkowe póki co są u mnie... .......... [quote name='togaa']Na koncie Stowarzyszenie Leoś ma ok. 500,00 zł ,to może te zakupy których można dokonac za pomoca przelewu np.karma ', pójdą" z konta Stowarzyszeniowego ? Lolek je Acanę light. Kupy sa małe,zwarte. Lol nie tyje. Może by taką zamówić Luzikowi? Rozmawiałam też z p.Bożeną o pieluchach. Na próbe wyśle Leonkowi takie "spreparowane", tyle że do tego potrzebne sa dobre szeleczki których Leoś nie ma... Nikt się nie odniósł do propozycji mojej i togaa :shake:, a pieniążków Leonek ma dużo i leżą sobie .....piszcie ciocie, co o tym myślicie;) Quote
NikaEla Posted September 3, 2012 Posted September 3, 2012 [quote name='WiosnaA']Na prośbę togaa, przed chwilą zrobiłam przelew do Pani Darii na 40zł z bazarkowych pieniążków za witaminę B w zastrzykach, która kupowana była w czerwcu Leonkowi. Bardzo proszę babi2 o potwierdzenie jak pieniążki dotrą. Z bazarku zostaje u mnie 916zł Leonkowych pieniążków. Nikt się nie odniósł do propozycji mojej i togaa :shake:, a pieniążków Leonek ma dużo i leżą sobie .....piszcie ciocie, co o tym myślicie;)Moim zdaniem trzeba kupić Luzikowi wszystko co potrzebuje :) chyba już gdzieś o tym pisałam.... Quote
Malgoska Posted September 3, 2012 Posted September 3, 2012 Nikt się nie odniósł do propozycji mojej i togaa :shake:, a pieniążków Leonek ma dużo i leżą sobie .....piszcie ciocie, co o tym myślicie;)[/QUOTE] ja jestem za:) Quote
edyseja Posted September 3, 2012 Posted September 3, 2012 Jestem za tym, żeby pokupić Leonkowi wszystko co potrzebne. Dobrze by było jednak, żeby jakieś pieniądze pozostały na jego koncie (bo zawsze może się pojawić niespodziewany wydatek np. na wizytę lekarską). Quote
b-b Posted September 3, 2012 Posted September 3, 2012 edyseja napisał(a):Jestem za tym, żeby pokupić Leonkowi wszystko co potrzebne. Dobrze by było jednak, żeby jakieś pieniądze pozostały na jego koncie (bo zawsze może się pojawić niespodziewany wydatek np. na wizytę lekarską). Też tak myślę :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.