Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam serdecznie. Piszę tu poraz pierwszy...
Chciałabym prosić Was bardzo o pomoc... pomoc w znalezieniu domu Edenowi. Eden to duży i bardzo kochany psiak mix trochę w typie charta. Jest u mnie juz trzeci tydzień. Kiedy go znalazłam był brudnym, przemarzniętym, mokrym workiem kości. Miał ślady (na szczęście niegroźne) po pogryzieniu i dziwny czarny ślad na karku (wet powiedziała, że wygląda to tak, jakby ktoś potraktował go petardą, sztucznym ogniem). Był wyczerpany. Został zbadany i odrobaczony. W tym tygodniu będę mogła go już zaszczepić i dostanie książeczkę. Nie nadaje się do schroniska, wet stwierdziła, ze "go tam zjedzą", z resztą nie chcę nawet o tym myśleć. Proszę Was - pomóżcie mi znaleźć dla niego dom z podwórzem, ogrodem... Ja mam małe mieszkanie w bloku i niedługo wracam do pracy po urlopie wychowawczym. Nie mam warunków, ale zrobię wszystko, zeby znaleźć dla Edena kochający dom.
Eden jest mądrym i bardzo starającym się psem. Jest posłuszny, umie chodzić na smyczy, siadać, podawać łapę. Nie wchodzi do domu pierwszy, nie żebrze o jedzenie. Na początku troszkę próbował dominacji, ale przeszło mu całkowicie po dwóch dniach. Mam trzyletniego synka, wobec którego pies zachowuje się bardzo delikatnie. Wobec nas świetnie. Do innych psów raczej dobrze nastawiony, choć zdarzyły się wyjątki. Niestety, poluje na koty:(. Do ludzi, których nie zna podchodzi ze sporym dystansem. Uwielbia spacery i przeciąganie koca... Takiego go poznałam... I jeszcze to jak patrzy, jak się wtula... ech. Pisałam na molosach i gazecie.

Posted

Piękny pies!
Poszerz trochę tytuł, bo samo imię niewiele mówi. No i skąd jesteś?
A może on się komuś zgubił? Ogłaszałaś w swojej okolicy?

Posted

Mieszkam pod Warszawą.
Możliwe, ze się zgubił, został wyrzucony... Sądząc po jego początkowym stanie, błąkał się długo. Wet powiedziała, że jest bardzo możliwe, że uciekł z takiej pseudo hodowli, gdzie miksują charty do polowań na króliki. Nie znam się na tym kompletnie, ale kto wie. Biorąc pod uwagę jego stosunek do kotów - poluje na nie - mogło tak być. Chociaż z drugiej strony... Nie wiem jak się szkoli psy do polowań, ale Eden nie ma zielonego pojęcia, co to surowe mięso i co się z tym robi. Po prostu nie umie zjeść kawałeczka piersi z kurczaka na surowo.
Acha.Nauczył się fajnej rzeczy. Kiedy w lesie mój trzyletni synek oddali się za bardzo (a wędrownik z niezależną duszą z niego jest), Eden reaguje na komendę "szukaj dziecka, gdzie jest dziecko" i biegnie do mojego synka. Narazie tyle, ale gdyby to rozwinąć;) ...
Pozdrawiamy i wciąż czekamy z nadzieją

Posted

hop robaczku do góry póki hopanie dozwolone. Może zmienić mu tytuł na Prawie chart do adopcji- bo jak ktoś szuka psa to z reguły wpisuje rasę w wyszukiwarce. Eden to na pewno nikt nie wpisze:cool3:

Posted

Mieszkanie mieszkaniem i nie o nie tutaj chodzi. Jeśli ma czekać cały dzień z pełnym pęcherzem i jelitami... to jaki ma to sens? Uważam się za w miarę odpowiedzialną osobę (ale to brzmi, wiem:cool3: ) i chcę, i póki co mogę, pomóc psu. Ale chcę też, żeby miał godne życie i zaspokojone podstawowe potrzeby. Wierzę, że jest gdzieś ktoś, kto może mu to dać.

Piesek jest juz zaszczepiony i ma książeczkę - miejsce na dane właściciela narazie puste :oops:. Dostał druga dawkę odrobaczającą i dostaje olej z wiesiołka, bo sierść była w fatalnym stanie.

Inne moje obserwacje: Śpioch z niego. Umie zostawać na kilka godzin sam. Chętnie wsiadł do samochodu i bardzo mu sie podobała przejażdżka dokoła osiedla. Tyle że na stojąco:-o . Niestety, czasem obszczekuje ludzi na spacerze. Weterynarza nie znosi i okazuje to stanowczo. Uwielbia serek żółty i chlebek z masłem (najlepsze smakołyki). Nie chce jeść suchej karmy za bardzo, ale ryż czy makaron z warzywami i mięsem owszem, owszem. Błędem było podanie mu mleka - miał potem sensacje :(. Jeśli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne - dał się jakoś wykąpać, ale bardzo się stresował i zwiał w połowie cały w pianie:evil_lol:. Uwielba za to szczotkowanie. Waży ok 30 kg. Niedługo postaram się wkleić nowe fotki

Pozdrawiam serdecznie

Posted

Nie sądziłam, że po poprzednim poście, przyjdzie mi napisać ten. Wróciliśmy ze spaceru. Eden rzucił się na przechodnia. Był na smyczy. Nachyliłam sie nad dzieckiem, akurat przechodził mężczyzna i stało się. Eden ugryzł, własciwie złapał za spodnie. Szczekał i rzucał się, trudno mi było go utrzymać. Nie wiem, co się sało. Pisałam wcześniej, ze szczeka na ludzi i na weterynarza, ale to...

Proszę o radę i pomoc. Nie proponuję już Edena do adopcji. W tej sytuacji nie mogę.

Rozmawiałam telefonicznie ze szkoleniowcem juz wcześniej w sprawie szczekania. Kobieta powiedziała, że czuje się niepewnie, ale też że zaczyna bronić swory, czyli nas (?). Nie znam jego historii, nie wiem skąd się wziął i dlaczego się błąkał. Skad takie zachowanie :-( . W stosunku do nas jest totalnie łagodny i uległy.

W tej sytuacji mąż kategorycznie nie zgadza sie na dalsze tymczasowe przetrzymywanie psa. Ja też straciłam grunt pod nogami.
Za wszelką cenę chciałam uniknąć schroniska. Teraz nie mam wyjścia

Co robić?

Posted

Wszystko tylko nie schron!!!

Jesli wobec Was jest ulegly, to nic Wam nie grozi zapewne. Zdecydowanie przydalaby sie konsultacja behawiorysty - ale nie przez telefon!!!!
Musi go poobserwowac i pewnie powie cos wiecej na temat jego zachowan.

Jelsi Twoj maz kategorycznie nie zgodzi sie, zebyscie go jeszcze przetrzymywali, trzeba natychmiast szukac domu tymczasowego doswiadczonego w obcowaniu z trudniejszymi psami.

Jak Eden podchodzi do innych psow?

Posted

jayo, ja wiem że schron to jak wyrok dla Edena:-( . Rzeczywiście, póki co, podzwonię i poszukam dzisiaj behawiorysty na konsultację. Może ktoś zna dobrego specjalistę w okolicach Warszawy od strony Wawra?

Może da się to wyprostować. Eden to jeszcze dzieciak przecież. Wobec innych psów jest raczej pozytywnie nastawiony. Chce sie ganiać i bawić. Kilka razy ustąpił nawet małemu psiakowi. Ale były tez sytuacje ze warczał i szczekał.

Jeśli chodzi o ludzi to mam wrazenie, że jemu przeszkadza, kiedy ktoś przechodzi albo zatrzymuje się przy nas - wtedy się rzuca. Wszystko jedno - męzczyzna, kobieta, dziecko. Ale też nie jest tak zawsze. Przy wejściu na klatkę schodową również wykazuje agresję. Sąsiedzi już kręcą nosami. "Skąd pani taakieego psa wytrzsnęła" , jaki "miły":angryy: " , "oj, kłopotów sobie pani narobi" itp, itd. Tłumaczę, że znalazłam i że szukam domu dla niego, ale....
Eden wychodzi już tylko w kagańcu. Kilka razy czekał na mnie przed sklepem na smyczy i wtedy wogóle nie zwracał uwagi na ludzi. To moje obserwacje.

Czy kastracja mogłaby pomóc?
Czy znalazłby się ktoś z doświadczeniem, kto mógłby się nim zajać?
Nie chcę oddawać go do schroniska. Wiem, ze tam psychicznie może nie dać rady. jest jednak zbyt uległy wobec innych psów. Nikt go nie adoptuje, bo będzie miał opinię agresywnego. Co go czeka? Uśpienie? Wegetacja w schroniskowym kojcu do końca życia? Nieodpowiedzialny właściciel, który będzie go chciał właśnie dlatego, ze jest agresywny?

Wczoraj, po tym feralnym spacerze, zlizywał mi łzy z oczu.

Może, głuptas "myśli", ze tak własnie trzeba, może był chwalony za takie agresywne zachowania, chce się przypodobać w ten sposób.

Co ja mam robić?

Posted

Jesteśmy po wizycie u zoopsychologa. Już po panice :)
Nie będzie schronu ani nic z tych rzeczy, tymczasowy dom u nas nadal aktualny.

Wg niej:
Pies ma charakter, jest bardzo pewny siebie.
Nam się całkowicie podporządkował, ma duzy szacunek. Psycholog oceniła bardzo pozytywnie relację psa i naszego synka. Jest tak jak powinno być.

Jego reakcje na obce osoby zostały przetestowane na ulicy i na miejscowym weterynarzu ;), w kilku wariantach. Zdaniem psycholog reakcja Edena jest reakcją obronną, Chroni sforę (nas), czyli tak jak przypuszczałam. Pouczyła nas na temat prawidłowych reakcji w takich sytuacjach.

Ogólna ocena bardzo pozytywna, nieoficjalnie stwierdzono;) "bardzo fajny pies"

Profesjonalną opinię, profil psych. psa dostaniemy na piśmie i napewno zamieszcze ją tutaj.

A zatem propozycja adopcji nadal jest aktualna Z cięzkim sercem, bo Eden juz zawładnął naszymi sercami - męża również. Gdyby nie nasza sytuacja... Kto wie.

Eden to bardzo wartościowy "materiał", że się tak wyrażę. Trzeba go odpowiednio prowadzić i będzie ok.

Fotki zatem wkleję niedługo i ... nadal czekamy :)

Pozdrawiamy serdecznie

Posted

Jayo, dzięki za troskę o Edena :)

Zdecydowaliśmy z mężem, że zostanie jednak z nami. Minęło juz tyle czasu (wiem, że obiekywnie rzecz biarąc niewiele, ale dla nas i psa - sporo), duzo się wydarzyło. Eden bardzo związał się z nami a my z nim. Mój synek conajmniej kilka razy dziennie mawia "To jest mój pyjaciel, moj pyjaciel Eden". To prawda, stał się naszym przyjacielem. Ja wiem, że blok to nie miejsce dla takiego psa. Może w przyszłym roku się to zmieni. Będziemy sobie jakoś radzic:).

Uczymy się rozumieć psa, a pies uczy się rozumieć nas. Jest lepiej - warczy i szczeka, gdy ktoś za blisko nas podejdzie, ale reaguje na naszą dezaprobatę. Zauważyłam, ze bardziej niż "fee" działa "przestań", "spokój". Chwalimy, kiedy jest spokojny w obecności ludzi. Wierzę, że bedzie dobrze.

Planujemy szkolenie. W sobotę jesteśmy umówieni na zabieg kastracji. Ja wiem, że to kontrowersyjne, ale nas zoopsycholog przekonała, że i nam będzie łatwiej (w przyszłości, kiedy nasz synek zacznie dorastać, moze zacząć się ustalanie hierarchii od nowa) i psu, który nie będzie miał szans na zaspokojenie potrzeb prokreacyjnych.

To tyle. Kończę wątek i pozdrawiam serdecznie
Ania

Posted

ojej, komputer mi umarł i dopiero teraz udało się go wskrzesić.Pierwsze to czytam co u Edena.Aniu, jesteś fantastyczną osobą, oczywiście głównie z racji wielkiego serca, ale też dawno nie widziałam kogoś tak rozsądnie i metodycznie postępującego z psem - szczególnie ze znalezionym, obcym i jak się okazuje nieco agresywnym. Mało kto zdecydowałby się w tej sytuacji na wizyty u psiego psychologa- w końcu nawet do ludzkiego trudno nam dotrzeć.
Tak się cieszę , że Eden zostaje z Wami, przynajmniej jedna dobra wiadomość bo złych niestety nie brakowało mi jakoś ostatnio.
Na pewno powinniście go wykastrować, im szybciej tym lepiej, ja oprócz suki Da mam jeszcze kundelka, do ludzi łagodny ale psów ,zresztą to samo suk i szczeniat, nienawidzi . Wykastrowałam go jak miał 6 lat i nic to nie pomogło.Utrwalona przez lata agresywność to nawyk który pozostaje pomimo kastracji.Jedno co dobre , że przynajmniej po wsi nie lata, bo wcześniej zdarzały mu się ucieczki.Znajomi mają psa, nawet podobny do Edena tylko ciut mniejszy, nigdy go nie wykastrowali(pan domu oponował :eviltong: ) i co się z nim umęczyli przez te wszystkie lata to strach. Jak tylko jakaś suka na osiedlu ma cieczke to on szału dostaje.
A suk tam mnóstwo hihi.
Też uważam , ze Eden chce was bronić w swój nie-mądry psi sposób.Rzeczywiście zapowiada się na dominującego albowiem to on jakby podejmuje decyzje kiedy i jak ma bronić.Chociaż moja suka , raczej groźna terytorialnie czyli na swoim podwórku , też jednak potrafi obszczekać ludzi bo z jakiegoś powodu akurat jej się nie spodobali. A raz jak jakiś facet próbował dać mi na osiedlu ulotkę to ona tak zawarczała , że aż sama się przestraszyłam. Trochę zawaliłam prace nad jej szkoleniem, zwykle karcę ją za takie "napady"( za faceta nie skarciłam bo ona siedziała wtedy przy nodze a gość się na "chama" rzucił do mnie z tą ulotką)
Zawsze wychodzę z nią w kagańcu! Szczególnie na klatce schodowej to ważne, bo ona uznała klatkę za część swojego terytorium.W publicznych miejscach kagańca nie zdejmuję- jak to mówią strzeżonego Pan Bóg strzeże.Ja mam komfort psychiczny i ten kaganiec jest tego wart.
hej nie uciekaj z wątku, napisz jak wam szkolenie pójdzie i w ogóle. Może i ja coś się naucze przy okazji.
Pozdrawiam serdecznie

PS.
Zwróć baczną uwagę na relację pies -dziecko. Moja suka wychowywała się od szczeniaczka z dwojgiem moich małych bratanków, wszystko było świetnie ale potem wyrosła a oni nadal są mali i raz jak któreś próbowało jej odebrać zabawkę to złapała je za rękę. Myślę, że nie chciała ugryźć tylko"skarcić " młodszego członka w stadzie. Tak więc te relacje nie są ustalone na "zawsze" ale się zmieniają i trzeba mieć na to oko. Na pociechę powiem, że ponieważ stało się to w mojej obecności, suka została natychmiast bardzo mocno skarcona, a wręcz zarobiła porządnego klapsa i więcej takie zachowanie nie miało miejsca.
A i jeszcze uważaj na inne dzieci, przyjaciół twojego synka- bo pies może zinterpretować zabawę dzieci jako atak na swojego małego pana. Generalnie ja wyznaję zasadę- nigdy pies i dzieci bez dozoru.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...