Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 109
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jeśli mogę się tu podzielić moim doświadczeniem, bo mam też psa, mix dobermana i może rottweilera, silny i mocno zbudowany, który przejawia agresję do innych psów - świetnie się sprawdza obroża typu halter, kantar i szelki. z normalnej obroży zrezygnowałam zaraz bo też potrafił wyjąć głowę. może Rufus się nieco uspokoi z czasem ale teraz, na początku trzeba to jakoś okiełznąć.

Posted

Ja od początku chciałam zakładać mu szelki (bo to taka chudzinka), ale weterynarz mi odradził, ponieważ dobermany są bardzo silne (szczególnie w klatce piersiowej) i z szelkami mogę mieć problem z utrzymaniem psa - doradzał kolczatkę. Wczoraj Rufus wyśliznął się z obroży bo była zbyt luźno zapięta. Mimo tego zdarzenia i tak uważam, że odniosłam swego rodzaju sukces, gdyż Rufus do mnie WRÓCIŁ ( z czego wnioskuję, że poprzedni właściciel nie zgubił go na spacerze). Dzisiaj na rannym spacerze było już w porządku - jak widziałam wolno biegającego psa, to trzymałam smycz luźno i odwracałam uwagę dobka i to poskutkowało. Głęboko wierzę, że Rufus nie będzie długo chował urazy do innych psów - pracujemy nad tym. Poza tym słyszałam, że po kastracji psy stają się łagodniejsze. Nie zamierzam się poddać - jak Rufus dojdzie do pełni sił, to będzie chodził na spacery w kolczatce (z krótkimi kolcami oczywiście) - mój poprzedni dobek też miał taka kolczatkę i nie cierpiał z tego powodu. Nie chcę natomiast zakładać mu kagańca na zwykłe spacery bo zbyt dużo bezdomnych piesków krąży i w razie ataku Rufus nie miałby szans na obronę. Poza tym kaganiec źle mu się kojarzy.
A tak z innej beczki, to nasz kochany pupil ma zwyczaj witać rano wszystkich domowników soczystym pocałunkiem. Jest kochany i nie pozwolę go skrzywdzić. Jutro wrzucę kilka fotek - zobaczycie jak już dobrze wygląda :D
Pozdrawiam
Jola

Posted

joljak napisał(a):
Ja od początku chciałam zakładać mu szelki (bo to taka chudzinka), ale weterynarz mi odradził, ponieważ dobermany są bardzo silne (szczególnie w klatce piersiowej) i z szelkami mogę mieć problem z utrzymaniem psa - doradzał kolczatkę. Wczoraj Rufus wyśliznął się z obroży bo była zbyt luźno zapięta. Mimo tego zdarzenia i tak uważam, że odniosłam swego rodzaju sukces, gdyż Rufus do mnie WRÓCIŁ ( z czego wnioskuję, że poprzedni właściciel nie zgubił go na spacerze). Dzisiaj na rannym spacerze było już w porządku - jak widziałam wolno biegającego psa, to trzymałam smycz luźno i odwracałam uwagę dobka i to poskutkowało. Głęboko wierzę, że Rufus nie będzie długo chował urazy do innych psów - pracujemy nad tym. Poza tym słyszałam, że po kastracji psy stają się łagodniejsze. Nie zamierzam się poddać - jak Rufus dojdzie do pełni sił, to będzie chodził na spacery w kolczatce (z krótkimi kolcami oczywiście) - mój poprzedni dobek też miał taka kolczatkę i nie cierpiał z tego powodu. Nie chcę natomiast zakładać mu kagańca na zwykłe spacery bo zbyt dużo bezdomnych piesków krąży i w razie ataku Rufus nie miałby szans na obronę. Poza tym kaganiec źle mu się kojarzy.
A tak z innej beczki, to nasz kochany pupil ma zwyczaj witać rano wszystkich domowników soczystym pocałunkiem. Jest kochany i nie pozwolę go skrzywdzić. Jutro wrzucę kilka fotek - zobaczycie jak już dobrze wygląda :D
Pozdrawiam
Jola

z tą łagodnością po kastracji to nie byłabym taką optymistką - mój nie złagodniał wcale, a juz prawie dwa lata od zabiegu minęło. trzymam kciuki za powodzenie w układaniu Rufuska i pozdrawiam :)

Posted

[quote name='yolanovi']z tą łagodnością po kastracji to nie byłabym taką optymistkąA widzisz... różnie bywa. Mój pies, kastrowany jako 4-latek, po zabiegu wyraźnie się uspokoił i jego agresja w stosunku do innych psów bardzo wyraźnie zmalała. Nie ma więc na to reguły. Wszystko zależy pewnie od tego jakie jest podłoże agresji.

Co do kolczatki, zdecydowanie odradzam. Wet chyba poszedł na "łatwiznę" doradzając ją. Kolczatka nie załatwia problemu, załatwia natomiast psa (w sensie fizycznym - nie jest to zbyt przyjemne doznanie...). Lepiej "zlokalizować" problem i próbować go usunąć. Kolczatka tego nie zrobi, sprawi tylko, że pies będzie mniej szarpał (usunie skutek, a nie przyczynę).

A jeśli chodzi o szelki to też się z wetem nie zgodzę ;). Mam psa, który waży 55 kg. Od 2 lat chodzi w szelkach. Radzę sobie z nim znacznie lepiej, niż gdy chodził na obroży. Poza tym, w razie gdy pies zacznie szaleć, za szelki jest łatwiej i szybciej złapać, wygodniej i łatwiej psa utrzymać. Przynajmniej ja tak mam :). Ważne jest tylko, żeby dobrać dobre szelki, a to już kwestia testów. W jednych psy ciągną bardziej, w innych mniej. Mój Bazyl w szelkach, które są dopinane do pasów samochodowych ciągnął jak koń pociągowy ;), a w tych, które ma teraz prawie w ogóle nie ciągnie.

Powodzenia!


-----------------

Bjuto, mam pytanie. Wysłałaś pieniądze na leczenie Wolfa/Rufusa. Za jego badania zapłaciła Fundacja SOS, Twoja wpłata nie została spożytkowana. Czy życzysz sobie żeby odesłać Ci pieniądze / przekazać je na innego konkretnego psa / przekazać je na ogólne potrzeby schroniskowych psiaków / czy jeszcze jakieś inne "wyjście" znaleźć? :)

Posted

maciaszek napisał(a):
A widzisz... różnie bywa. Mój pies, kastrowany jako 4-latek, po zabiegu wyraźnie się uspokoił i jego agresja w stosunku do innych psów bardzo wyraźnie zmalała. Nie ma więc na to reguły. Wszystko zależy pewnie od tego jakie jest podłoże agresji.

Co do kolczatki, zdecydowanie odradzam. Wet chyba poszedł na "łatwiznę" doradzając ją. Kolczatka nie załatwia problemu, załatwia natomiast psa (w sensie fizycznym - nie jest to zbyt przyjemne doznanie...). Lepiej "zlokalizować" problem i próbować go usunąć. Kolczatka tego nie zrobi, sprawi tylko, że pies będzie mniej szarpał (usunie skutek, a nie przyczynę).

A jeśli chodzi o szelki to też się z wetem nie zgodzę ;). Mam psa, który waży 55 kg. Od 2 lat chodzi w szelkach. Radzę sobie z nim znacznie lepiej, niż gdy chodził na obroży. Poza tym, w razie gdy pies zacznie szaleć, za szelki jest łatwiej i szybciej złapać, wygodniej i łatwiej psa utrzymać. Przynajmniej ja tak mam :). Ważne jest tylko, żeby dobrać dobre szelki, a to już kwestia testów. W jednych psy ciągną bardziej, w innych mniej. Mój Bazyl w szelkach, które są dopinane do pasów samochodowych ciągnął jak koń pociągowy ;), a w tych, które ma teraz prawie w ogóle nie ciągnie.

Powodzenia!


-----------------



W takim razie spróbuję z tymi szelkami. Zastanawiam się też nad kantarem, ale obawiam się, że Rufus będzie to kojarzyć z kagańcem ... No cóż będę próbowała wszelkich sposobów. Poprzedniego dobka miałam od szczeniaka więc łatwo się dał ułożyć, a nie wiadomo jakie życie wiódł dotychczas Rufusek. Z resztą jest u nas dopiero cztery dni więc nie można spodziewać się cudów. Cieszy mnie, że na tym etapie naszej znajomości chce wracać do naszego domu i zaczyna reagować na swoje imię. Dzisiaj na spacerze (na łąkach) mąż go spuścił na chwilę, a Rufus wcale nie uciekał - wyszalał się, ale znajdował się cały czas w granicach 20 metrów od mojego męża.
Dziękuję za wszelkie rady, zwłaszcza te, które pochodzą z własnych przeżyć.
Pozdrawiam
Jola

Posted

[quote name='maciaszek']
Bjuto, mam pytanie. Wysłałaś pieniądze na leczenie Wolfa/Rufusa. Za jego badania zapłaciła Fundacja SOS, Twoja wpłata nie została spożytkowana. Czy życzysz sobie żeby odesłać Ci pieniądze / przekazać je na innego konkretnego psa / przekazać je na ogólne potrzeby schroniskowych psiaków / czy jeszcze jakieś inne "wyjście" znaleźć? :)
na ogólne potrzeby :)

Cieszę się bardzo, że Rufus się przyzwyczaja :) :)

Z kastracją psów to moja ciocia miała śmieszny przypadek. Jeden jej pupil złagodniał, a drugi zhardział... Wychowywane tak samo, traktowane tak samo zareagowały inaczej. Ale potem się okazało, że ten drugi miał w ogóle zaburzoną gospodarkę hormonalną no i nerwus się z niego zrobił i drań.

Posted (edited)

Witam,
Tak jak obiecałam załączam kilka zdjęć Rufuska. Powoli dochodzi do formy - nabiera ciała (waży już 32 kg) i nadal ma apetyt. Po wystraszonym piesku nie ma już śladu. Nabrał pewności siebie i "ustawia" inne psy (dla suczek jest miły). Codziennie odkrywam jego nowe cechy charakteru. Odkryłam pewną zależność w zachowaniu Rufusa - jak idzie na smyczy, to ma pretensje do wszystkich psów, natomiast jak się wymknął z domu (korzystając z zamieszania przy drzwiach), to się z nimi bawił. Dzisiaj okazało się, że Rufus próbuje pogryżć opony w jadącym samochodzie - jak byliśmy na podwórku u mamy, to brat nie mógł wyjechać samochodem z garażu. Nie zauważyłam takiego zachowania na spacerach - i całe szczęście bo to jest niebezpieczne dla pieska. Coraz bardziej upewniam się w przekonaniu, że poprzedni właściele Rufusa, wyrzucili go gdzieś z samochodu: po pierwsze - Rufus wypatruje tęsknym wzrokiem za każdym samochodem, który zatrzymuje się pod naszym blokiem czy pod domem u mojej mamy; po drugie- jak jesteśmy u mamy (czyli prawie codziennie), to nie możemy nawet przeparkować samochodu, bo Rufus krązy wokół tak długo, że musimy go wpuścić do środka bo nie da się przejechać i po trzecie jakoś nie mogę uwierzyć, że dorosły pies nie może trafić do domu, nawet jak się zerwie na spacerze - no chyba że był na wyjeździe w innym mieście, ale wtedy to się przecierz szuka pupila i daje ogłoszenia.... No ale to już mineło, było i od tej pory nie będę do tego wracać (przynajmniej się postaram). Rufaus jest teraz z nami i mamy nadzieję, że czuje się już bezpieczny i kochany. Liczymy, że z czasem będzie bardziej zdyscyplinowany (szczególnie na spacerach) - skłaniamy się do zwrócenia się o pomoc do specjalisty w tym zakresie. Jeżeli macie jakieś sprawddzony ośrodek zajmujący się szkoleniem psów (również dorosłych) to proszę o namiary. Chodzi mi o ośrodek, który szkoli psy z udziałem właściciela, a nie taki gdzie się oddaje psa.
I znów się rozpisałam... kończę i wrzucam fotki ;)

biegam sobie po ogrodzie u babci:

Edited by joljak
Posted (edited)

ależ jestm przystojny.. i już mi żeber nie widać:




i jescze trochę radosnych podrygów :multi:




i kilka zdjęć z tyłu:

Edited by joljak
Posted

nono Rufus:mad: co ty taki niegrzeczny...
schronisko współpracuje ze szkołą Dogmasters, ale jest też wiele innych szkół (soboz ty ostatnio mówiłaś że z Roksią byłaś - nazwa mi wyleciała)
z jakiej miejscowości jesteście?

Widać że wygląda o wiele lepiej, na pewno pewniej się czuje u was. co do samochodu - bardzo możliwe że został "wysadzony" przez "właścicieli":shake: ostatnio coraz więcej takich wypadków...

a jak tam zdrówko Rufusa?
dziękujemy za zdjęcia:)

Posted

Byłam w Gostarze na Owsianej.

Trudno porównać szkoły, bo najlepiej żeby ten sam nieuk rozpoczynał z tego samego punktu w paru szkołach żeby ocenić. Bardzo duże znaczenie ma praca własna z psem.

W grupie szkolenie idzie znakomicie, byłam przekonana że nigdy Roksię nie nauczę na komendę "noga" obchodzić mnie z prawej strony i siadać przy lewej nodze, a na pierwszych zajęciach załapała, a gdy na wykładzie bez psów była mowa o tej komendzie to wydawała mi sie jako czysta abstrakcja.

Najgorzej mi idzie i wcześniej marnie mi szło komenda noga i marsz przy nodze. Przy jamniku trzymanie przysmaku na wysokości nosa i jeszcze przy tym maszerowanie jak dla mnie jest niewykonalne. Po każdym szkoleniu marzyłam o masażu kręgosłupa, a wokoło były same owczarki, labki, 1 beagle - ale i tak dwa razy wyższy od Roksinki.

Mam wrażenie, że w grupie szybciej Roksia się uczyła i przede wszystkich chętnie, jedynie trochę za długie były zajęcia - teoretycznie 2 godziny, a po pierwszej godzinie Roksia była już bardzo zmęczona i było widać, że coraz gorzej jej idzie.

Obecnie jak z nią ćwiczą, nie wykonuje już tak dobrze ćwiczeń, ale wciąż pamięta i po odświeżeniu bardzo ładnie nadal wykonuje.

Nie nauczyłam jej aportowania i chodzenia prz nodze. Z aportem ucieka i uważa to za świetną zabawę, a chodzenie przy nodze tylko na smyczy - ale luźnej smyczy.

Posted

Rufus mieszka z nami w Mysłowicach-Wesołej (ok 16 km od centrum Katowic). Jeżeli chodzi o zdrowie (fizyczne) Rufuska, to sprawy gastryczne są już uregulowane (kupki są "zdrowe"), a apetyt dalej dopisuje. Nie je już tak łapczywie, ale dźwięki z kuchni nadal w dużej mierze skupiają jego uwagę - tyle tylko, że teraz nie je wszystkiego bez zastanowienia. Chyba wreszcie do niego dotarło, że nikt mu nie zabierze jedzenia.... Nadal leczymy mu uszy (to może potrwać ok miesiaca). Na wyznaczenie terminu kastracji mamy 30 dni od daty adopcji i chcemy to zrobić jak najpóźniej. Jak wcześniej wspominałam chcielibyśmy mu usunąć tą narośl przy okazji kastracji - weterynarz z naszej lecznicy powiedział, że jest to możliwe, ale kastracja będzie wykonana na Brynowie i zobaczymy co na to powiedzą tamtejsi lekarze. Pod obserwacją są również tylne łapy Rufusa - jak przebywał w schronisku to utykał - szczególnie na tylną prawą łapę. Na razie nie ma z tym większych problemów, tylko czasami jak po załatwieniu potrzeby przebiera łapami, to potem przez chwilę utyka na tą prawą łapę. Możliwe, że ma problemy ze stawami, co nie jest niczym dziwnym dla dużych psów. Póki co obserwujemy go i dostaje witaminy.
Co do szkolenia to jutro będę dzwonić do okolicznych szkół - koniecznie musimy coś z tym zrobić
Pozdrawiam
Jola

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...