Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 164
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted



...w kuchni było najfajniej

...ale po podróży i wieczorze pełnym wrażeń byłem bardzo zmęczony.





I pojechaliśmy do domu a Walduś został w swoim wspaniałym domku.Już pewnie wiecie z FB,że nie zawsze czuje się dobrze i ma gorsze i lepsze dni.Z domku Waldusia otrzymaliśmy zdjęcia z tych lepszych dni Waldusia:



Posted

Walduś jest pod bardzo dobrą opieką :lol: Pańcia dba o niego, przygotowuje pyszne posiłki i kontroluje każdy ruch. Jestem głęboko przekonana, że troskliwa opieka i ciepło "Uboczów" postawi Waldusia na nogi.

Posted

Waldi teraz w domowej,kochającej atmosferze na pewno szybko będzie wracał do zdrowia i nabierał sił. W końcu ma super laskę przy boku to musi zadawać szyku nie?

Psinko kochana, mocno ściskamy kciuki za Twoje zdrówko :thumbs:.

Posted

Kochani na pewno słyszeliście już o niechodzeniu Waldzia. Niewykluczone, że teraz wynikły neurologiczne komplikacje po przebytej w połowie września babeszjozie. Przykleję to, co już napisałem na FB:

Niestety, steryd nie zadziałał. Waldzio nadal nie chodzi. Wykluczono wczoraj pochodzenie niedowładu od stawów i kręgosłupa, pozostaje przyczyna neurologiczna albo ukrytego jakiegoś nowotworu. Mógłby coś wyjaśnić rezonans, tylko dla psiaka byłoby to badanie mordercze (wczoraj nawet sama wizyta w lecznicy go wymordowała) i mogłoby niewiele wyjaśnić. Chcemy też poradzić się równolegle innego zaufanego lekarza. I zastanawiamy się, czy sprawy nie zostawić i Waldusiowi, skoro potrafi cieszyć się w obecnym stanie (a widać, że nie cierpi), we wszystkim dogadzać, aby mu stan ten osłodzić. I żeby tak już było. Waldzio w domu czuje się dobrze, ma apetyt i spojrzenie bardzo ludzkie. A może odwrotnie: człowiek, gdy jest człowiekiem, ma spojrzenie Waldziowe...

Posted

A może podłoga jest dla Waldzia za śliska? Wiem ze starsi ludzie mają kłopot z chodzeniem w śliskich pantoflach po śliskiej podłodze, A poduszeczki łap Waldzia są śliskie. Może wysmarować mu kalafonią, albo położyć choć w jednym pokoju chwilowo wykładzinę?

Posted

Kochani, niestety nie mam budujących wieści. O ruszeniu nóg tylnich Waldzia nawet nie ma mowy. Ma on też trudność z podnoszeniem się tułowia. Tak naprawdę głowę podnosi głównie do jedzenia, bo szczęśliwie apetyt ogromny mu wciąż dopisuje, więc ma zapewnione jedzenie najlepsze z możliwych. Gdy wydaje się, że jest już całkiem markotny, ni stąd ni zowąd też powierci się nieporadnie łapkami przednimi, zwróci mordkę w stronę moją i zacznie uśmiechać się tak jak na fotkach. Ale ogólnie nie jest dobrze i bardzo się o niego martwimy. Mamy takie jakieś poczucie niesprawiedliwości, że gdy może wreszcie sobie pożyć, jak na to zasługuje, jest to, co jest. Gdy o tym myślimy, wszystko się w nas gotuje. Chcemy Waldzia poddać diagnozie innego lekarza, ale jeszcze musi odpocząć po tamtym badaniu. Żeby urozmaicić mu pole widzenia, przenosimy go z posłanka na kanapę albo na miejsce obok kanapy, by miał urozmaicenie w oglądaniu świata.

Posted

Jutro po południu jedziemy z Waldziem do neurologa - doktora Lenarcika na ul. Różaną. Jest to neurolog najbardziej polecany wśród zwierzolubów w Warszawie...

Posted

pawel1w25 napisał(a):
No to trzymajmy kciuki za Waldusia . . .
Czekamy na wiadomości .


Dziękuję! Już jestem...

Już wróciliśmy. Najpierw byliśmy w lecznicy przy Różanej. Doktor Lenarcik zbadał reakcje Waldzia, zapoznał się też z dotychczasowymi badaniami. Zwrócił uwagę na zaniki mięśni, niekoniecznie spowodowane głodem. Podejrzewa zapalenie rdzenia kręgowego. Polecił zawiezienie do kliniki SGGW i dokładne badania z hospitalizacją. Przed naszym wyjazdem zadzwonił do kliniki, dzięki czemu personel czekał już tam z wózkiem dla Waldzia, dzięki czemu przemieszczenie go do pomieszczenia klinicznego było bardzo łatwe. Traf chciał, że jedna osoba z personelu rozpoznała we mnie jej dawnego szkolnego polonistę, co uczyniło miłą rozmowę - jeszcze bardziej serdeczną. Waldzio więc został na SGGW, a my już tak przywykliśmy do bycia z nim, żę teraz trudno nam oswoić się z jego pustym posłankiem.
Czekamy z niecierpliwością na wieści jutrzejsze. Ania będzie w klinice już o 9 rano, ja niestety w tym czasie pracuję. Bardzo nam pomagała Agnieszka z FB, wożąc najpierw na Różaną, potem do kliniki. Przyszła też na Różaną Iwona, wspierając nas duchowo. Choć ciężko na sercu, bo bardzo się martwimy, miło wiedzieć, że tyle osób wspiera i myśli serdecznie...

Posted

dopiero dzis znalazlam watek na dogo...kopiuje to co napisalam na Fb:
poznalam w lecznicy Adama, jego przeurocza malzonke,Agnieszke oraz oczywiscie Waldiego- nie dosc ze cudny to jeszcze takie ma aksamitne futerko ...rozumiem ze decyzja o zostawieniu psa w lecznicy byla trudna ale jak sam Adam napisal:nie bylo innego wyjscia. Na szczescie to bardzo dobra lecznica i pracuja tam ludzie wielkiego serca oraz jest duzo studentow weterynarii, ktorzy na pewno nie pozwola aby Waldiemu dziala sie krzywda, nie mowiac juz o tym ze na pewno otocza go miloscia i nalezyta opieka..

Posted

niestety wiem juz ze stalo sie to co nie mialo sie stac......:((((((Waldi odszedl.....:((((( Ubocze na pewno napisze wiecej....to bardzo bardzo smutna wiadomosc....:((((...niesprawiedliwe jest jednak ze kiedy usmiechnelo sie do niego szczescie, trafil do najlepszych ludzi pod sloncem, dlugo sie tym nie nacieszyl :((( ale sie nacieszyl a nie odszedl anonimowo w zimnym boksie...
[*]
[*]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...