Majaa Posted September 13, 2007 Author Posted September 13, 2007 Dzisiaj Masieńka miała okropną przygodę, ale na własne życzenie :-( Na spacerku była jak zawsze z pozostałą gromadką i jak zawsze opiekunka przechodząc obok padoków zajęła się głaskaniem koni (które Maśka doskonale zna bo to konie z jej DT) I nie wiadomo co jej nagle strzeliło do głowy! Zobaczyła spoufałość między klaczą a opiekunką i nie zastanawiając sie wiele podbiegła do klaczy i capnęła ją w tylną nogę. Miała pecha, bo akurat ta klacz - Hyrda jest bardzo przewrażliwiona na tego typu "kontakt" :placz: Skoczyła w górę i strzeliła Maśkę wszystkimi kopytami :placz::placz::placz::placz::placz: Biedaczka wiła się podobno z bólu bardzo długo i ledwie na 3 łapach doszła do domu. Dotknąć się wówczas nie dała, o czym ewidentnie świadczy ślad po zębach Masi na dłoni opiekunki Widziałam ją kilka godzin po tym zdarzeniu - wciąż była bardzo obolała, ale już w miarę normalnie chodziła. Obmacaliśmy ją bardzo dokładnie. Żadnych złamań, żadnej opuchlizny. I tylko ten wyczuwalny wstyd Maśki za okaleczenie opiekunki (tego nie da sie opisać) Weta zaprzyjaźnionego dzisiaj nie było, ale też nie było szczególnych powodów, żeby go wzywać Quote
masienka Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Majaa, ja koniecznie powinien zobaczyc wet:shake: ona moze miec przerozne obrazenia wewnetrzne. Widzialam rozne "akcje" konsko-psie i prawie zawsze konczylo sie to natychmiastowa ucieczka psa, ktory poza szokiem nie doznal nic. Ale slyszalam rowniez jak kobieta po kopnieciu w brzuch dopiero po dwoch czy trzech dniach wyladowala w szpitalu w bardzo powaznym stanie z ostrym krwotokiem wewnetrznym... a wszystkim (jej samej tez) wydawalo sie, ze poza siniakiem nic jej nie jest:shake: oj... Maska zazdrosnico:shake: Quote
Origami-7 Posted September 14, 2007 Posted September 14, 2007 Wizyta u weta chyba jednak konieczna. Musiała sunia bardzo cierpieć:placz: Bądż zdrowa Masia!!!! Quote
klusek04 Posted September 15, 2007 Posted September 15, 2007 Masia się nauczy że koń to bardzo duży zwierz z którym się nie zaczyna. Quote
Majaa Posted September 15, 2007 Author Posted September 15, 2007 masienka napisał(a):Majaa, ja koniecznie powinien zobaczyc wet:shake: ona moze miec przerozne obrazenia wewnetrzne. Widzialam rozne "akcje" konsko-psie i prawie zawsze konczylo sie to natychmiastowa ucieczka psa, ktory poza szokiem nie doznal nic. Ale slyszalam rowniez jak kobieta po kopnieciu w brzuch dopiero po dwoch czy trzech dniach wyladowala w szpitalu w bardzo powaznym stanie z ostrym krwotokiem wewnetrznym... a wszystkim (jej samej tez) wydawalo sie, ze poza siniakiem nic jej nie jest:shake: Mam nadzieję, że wczoraj wet dojechał do tego DT ! A co do efektow kopnięcia przez konia, to niestety potrafią być okropne. Nie dalej jak 3 miesiące temu zmarł człowiek kopnięty przez konia na targu w Bodzentynie ... inna sprawa, ze pogotowie jechało do niego godzinę prawie i jeszcze kolejna - też był kopnięty na własne życzenie! Ja sama również miałam przez pół roku piękny tatuaż z kopyta odbitego na łydce, a koń mnie nie kopnął, tylko jak z niego powiedzmy, że spadłam /bo to raczej na piękny manewr osuwania wyglądało podobno - no cóż zapomniałam podciagnąć popręg :cool3:/, nie chciał mnie nadepnąć i zaczęliśmy "uciekać" od siebie w dwie różne strony ... no i tak jakoś wyszło:evil_lol:, że się zderzyliśmy nogami Quote
masienka Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 to i tak mialas lepiej. lepsza lydka niz... nos ;) lekarze szpitalu nie mogli sie postrzymac od smiechu jak uslyszeli, ze kon mi kopytem nos zlamal bo takiego przypadku jeszcze nie mieli ;) na poczatek Maska :) Quote
maryd Posted September 16, 2007 Posted September 16, 2007 Wisze tu z psiakami od ponad 2 tygodni.I powoli trace nadzieję na dom dla nich:-( Pies z kulawa noga nie zainteresował sie nimi.:-( Zaczynam myślec, ze na forum sa sami dogomaniacy i ani jednej ooby, która chce przygarnąć psa.:-(( http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=78926 Quote
Majaa Posted September 16, 2007 Author Posted September 16, 2007 masienka napisał(a):to i tak mialas lepiej. lepsza lydka niz... nos ;) lekarze szpitalu nie mogli sie postrzymac od smiechu jak uslyszeli, ze kon mi kopytem nos zlamal bo takiego przypadku jeszcze nie mieli ;) Uuuuuuu .... to fakt ... nie zemdlałaś? Masieńka dzisiaj już fikała i nawet wykąpać się w rzece postanowiła! Quote
maryd Posted September 17, 2007 Posted September 17, 2007 Pomimo utraty przeze mnie nadziei, hop do góry Quote
klusek04 Posted September 17, 2007 Posted September 17, 2007 Maśka po ciężkich przejściach znów gotowa do adopcji. Kto ją przygarnie? Quote
masienka Posted September 17, 2007 Posted September 17, 2007 To super, ze Masia juz wariuje. nie zemdlalam... nawet mi do glowy nie przyszlo,ze nochal moze byc zlamany i do lekarza poszlam dopiero na drugi dzien jak mi since pod oczami wyszly. Hehe wygladalam jak bokser po ciezkiej walce ;) Quote
Majaa Posted September 19, 2007 Author Posted September 19, 2007 masienka napisał(a):i jak tam zazdrosnica? Super Ale konie omija łukiem :cool3: Quote
masienka Posted September 19, 2007 Posted September 19, 2007 to dobrze! Madra z niej bestyja ;) Quote
klusek04 Posted September 20, 2007 Posted September 20, 2007 Bo konik to bardzo duży i niebezpieczny zwierz. A Maśka myślała że to większy pies? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.