Balbina&F Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 Bo często to jest jedyna praca jaka jest oferowana np. po filologii polskiej. Tak jak pisałam- skoro dla Was życie za 2 tyś. to dobre życie- to ok, każdy ma inne priorytety. Z takiej pensji nie da się wyjechać na wakacje 2 razy w roku, ubierać się w miarę dobrych sklepach, mieć przyzwoity samochód i mieszkać w ładnym mieszkaniu i jeszcze wychować dziecko. A takie podstawy powinien według mnie powinien zapewniać zawód nauczyciela. Quote
Soko Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 Ale dlaczego dla mnie? Po prostu widzę jak żyje i naprawdę jest obrotna kobieta.. wie swoje nie daje sobie w kaszę dmuchać i naprawdę żyje jak człowiek. Jeździ autobusem ale w niczym jej to nie przeszkadza. Nie głoduje, a co do ciuchów - ja też od kilku lat noszę te same rzeczy, jak już coś kupuję to tutaj, na dogo. Jeśli ktoś potrafi sobie zorganizować życie to jest ok. A wychowanie dziecka składa się z udziału dwóch osób. Oczywiście, zdarzają się rozwody i kłótnie o alimenty. Ale moja mama doskonale sobie radziła jeszcze ucząc w gimnazjum. Nie przelewało nam się ale nigdy mi niczego nie musiała odmawiać. Quote
a_niusia Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 o czym ty w ogole piszesz? jestes dzieckiem, nie wiesz i po prostu nie masz pojecia, ile kosztuje zycie. nikt nie ma pojecia, dopoki sie nie usamodzielni. piszesz "nie przelewalo sie,ale niczego nie musiala mi odmawiac"...ale nie wszyscy sa minimalistami. dla mnie take zycie jest po prostu przykre. Quote
Soko Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 Piszę o tym jak było i jak jest z punktu widzenia właśnie dziecka mieć rodzica nauczyciela :roll: Jeździłam na obozy jeździeckie i konno co tydzień, miałam organizowane urodziny, naprawdę niczego mi nie brakowało mimo że moja mama uczyła w gimnazjum.. to nie jest bycie minimalistą, miałam więcej niż zasługiwałam.. teraz uczy na uniwersytecie, dodatkowo pracuje jeszcze w szkole prywatnej co drugą sobotę - jest lepiej, to na pewno. Quote
filodendron Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 blackraven napisał(a):Myślałem, że nauczycielem jest się z powołania :crazyeye: ... Przecież nikt nie zmusza tych biednych ludzi aby użerali się z bandą "niedouczonych matołów", ich rozwydrzonymi rodzicami itp. Zawsze mogą przecież zmienić pracę... mamy XXI wiek... Najlepiej narzekać, ze nie można sobie poradzić z dzieciakami, narzekać na pensję i nienormatywny czas pracy zamiast wyrobić sobie autorytet, oraz sprawić, żeby uczniowie z chęcią chodzili na zajęcia. Moim zdaniem większość nauczycieli ( z całym szacunkiem dla garstki Nauczycieli - z powołania) podejmuje pracę w szkole ze względu na 18 godzin tygodniowo - czasu pracy, dwa miesiące wakacji - w okresie wakacyjnym. A resztę ma w dooopie. Lepiej ponarzekać. pozdrawiam I zasadniczo to ja się z tym zgadzam. Musu nie ma. Nie znoszę narzekających na małą kasę albo złą młodzież belfrów. Trzeba umieć samemu sobie powiedzieć stop - kiedy się już przelewa. Szkoła to nie jest zakład pracy przymusowej - każdy siedzi tam na własne życzenie. Nikt nikogo nie zmusza. Bolączką dzisiejszej "klasy pracującej" jest brak chęci do przekwalifikowania się w razie potrzeby. Belfrów też to dotyczy. No ale ciężko zamienić wakacje, ferie, przerwy międzyświąteczne, długie weekendy i wszystkie inne akademie i dni nauczyciela wolne od pracy na te nędzne 26 dni urlopu rocznie, oj ciężko :) Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 czyli uwazasz, ze nauczyciel-stazysta powinien dostawac kase rowna kieszonkowemu niektorych swoich uczniow? ja sadze, ze praca nauczyciela ze wzgledu wlasnie na mala liczbe godzin w tygodniu, duzo wolnego itd jest calkiem ok. jednak za pieniadze, ktore dostaje stazysta nie mozna normalnie zyc. a to jest chyba troche nie fair. Quote
PaulinaBemol Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 Ale początki w każdym zawodzie to śmieszna płaca. Większość znajomych po pokończeniu studiów czy tam pod koniec w zawodach dostaje ledwo ponad płacę minimalną. Więc nie demonizujmy akurat pensji nauczycieli, młodzi ludzie którzy przecież jak to było pisane po studiach mało co jeszcze umieją dostają za swoją pracę śmieszne pieniądze bardzo często. Oczywiście jak się umie zakręcić i np. przez studia robiło się różne starze i praktyki etc może liczyć na trochę lepszą pracę ale z tym tez różnie bywa. Są i tacy co zarabiają dobrze ale to zdecydowana mniejszość Quote
sleepingbyday Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 filodendron napisał(a):...... Szczególnie leży mi na sercu j. polski i historia, bo uważam, że przeciętnie wykształcony Polak powinien cokolwiek wiedzieć o historii i kulturze swoich przodków i choć trochę rozumieć procesy historyczne - po to choćby, żeby nie dać sobą manipulować politykom i innym gwiazdom sceny gospodarczo-politycznej, którzy wykorzystują haniebnie fakt, że ich elektorat w znacznej części nie potrafi dodać dwa plus dwa. Ponieważ uważam, że szkoła ma (powinna mieć) cel edukacyjny i że tego celu nie można, nie wolno wręcz, sprowadzić wyłącznie do zdobycia zawodu, jestem w stanie pogodzić się nawet z omawianiem fragmentów lektur, choć oczywiście nie użyłabym zacytowanej wyżej argumentacji. Choćby fragmenty ale więcej i w odniesieniu do współczesności - po to właśnie, żeby człowiek z maturą miał przynajmniej ogólny szlif, ogólne pojęcie o tym, jakimi ścieżkami przebiegała w Polsce historia literatury, wiedział które "milowe" dzieła wiążą się z jaką epoką i sytuacją i wiedział co z czego wynika. ....... jak mówi moja mama - głupim narodem łatwiej rządzić. anorektyczna.nerka napisał(a):....a_niusia, teraz to pijesz do mnie? Jeśli tak, to nie trafiłaś, bo jeżeli chodzi o język francuski, to uczę się go sama, prywatnie, tylko po to, by zdać certyfikat i mieć co wpisać do CV. Chcę być nauczycielem języka polskiego (w zasadzie wykładowcą), ale nie w Polsce, tylko w innym kraju i jest duże prawdopodobieństwo, że dostanę tam pracę, ale wolę mieć skończone dwa kierunki, które będą mi oferować więcej możliwości. Gdybym miała w rodzinie prawnika, to bym pewnie poszła na prawo, a tak to nie ma sensu. A ileż jest tych tekstów w porównaniu do np. tekstów literackich? a myślałam, ze języka człowiek uczy się po to, żeby umieć się w nim porozumieć! Szok! cały czas mam wrażenie, że mówiąc o wykształceniu do liceum włącznie niektórzy oczekują, zeby dawało podstawy zawodu i tyle. a tu chodzi o wykształcenie właśnie ogólne, pozwalające zrozumieć procesy z wielu dziedzin, a więc definiujące człowieka wykształconego, a nie prostego człowieczka, który nie potrzebuje fałdowań, żeby kopać rowy czy sprzedawać akcje za miliony. bo róznicy pomiędzy tymi dwoma zajęciami tak naprawdę nie ma. wykształcenie to nie szkolenie zawodowe. Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 PaulinaBemol napisał(a):Ale początki w każdym zawodzie to śmieszna płaca. Większość znajomych po pokończeniu studiów czy tam pod koniec w zawodach dostaje ledwo ponad płacę minimalną. Więc nie demonizujmy akurat pensji nauczycieli, młodzi ludzie którzy przecież jak to było pisane po studiach mało co jeszcze umieją dostają za swoją pracę śmieszne pieniądze bardzo często. Oczywiście jak się umie zakręcić i np. przez studia robiło się różne starze i praktyki etc może liczyć na trochę lepszą pracę ale z tym tez różnie bywa. Są i tacy co zarabiają dobrze ale to zdecydowana mniejszość nie zgodze sie i nie rozumiem jak w polsce mozna taka sytuacje tak latwo akceptowac-tak, to normalne, niech wyksztalceni ludzie zarabiaja po studiah pieniadze, ktore de facto stanowia kieszonkowe nie pozwalajace na samodzielne zycie, podczas gdy w europie pierwsza praca zwykle pozwala na samodzielne zycie. na kieszonkowe to ja pracowalam bedac na dwoch kierunkach studiow dziennych. chcac byc samodzielnym, doroslym czlowiekiem, nie moge sobie pozwolic na pensje glodowa. szczegolnie, ze jak sprawdzilam przed chwila w necie pensja nauczyciela brutto zmienia sie sie tak: stażysta 2182 złotych kontraktowy 2246 złotych mianowany 2550 złotych dyplomowany 2995 złotych co to sa za pieniadze... mam znajomego, ktory byl nauczycielem z powolania. byl tez super specjalista i juz na studiach pracowal w branzy. ale skonczyl studia i zostal nauczycielem stazysta. zarabial grosze, ale byl strasznie zaangazowany-zorganizowal kolko, zajecia pozalekcyjne, zabieral bachory w teren, pozyczal sprzet z uniwersytetu...po jednym semestrze caly pokoj nauczycielski go nienawidzil i nawet tam nie przychodzil po nastepnym semestrze rozstal sie z dziewczyna i jego gospodarstwo domowe to byl on, jego pies i wynajete mieszkanie. okazalo sie, ze w naszym miescie za pensje stazysty jedna osoba nie jest w stanie wynajac mieszkania. musialby wynajmowac pokoj w mieszkaniu studenckim. z podkulonym ogonem wrocil do starych, wzial urlop bezplatny i wrocil na rynek pracy jako specjalista. tak skonczylo sie powolanie w super atmosferze i za super pieniadze. Quote
filodendron Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 a_niusia napisał(a):czyli uwazasz, ze nauczyciel-stazysta powinien dostawac kase rowna kieszonkowemu niektorych swoich uczniow? Może nauczycieli jest po prostu za dużo? ;) Może powinni wreszcie wziąć się do roboty? (Mam na myśli regułę a nie wyjątki, które ją potwierdzają.) Sama nie jestem nauczycielem, ale pochodzę ze środowiska nauczycielskiego, mam wielu znajomych nauczycieli, mam dziecko i za sobą jego podstawówkę i gimnazjum. I moim zdaniem rok szkolny można by skondensować w jeden trymestr. Począwszy od inauguracji roku szkolnego (dzień bez lekcji) skończywszy na jego zakończeniu (też dzień bez lekcji) rok szkolny jest dziurawy jak durszlak: Zbliża się wszystkich świętych - idziemy sprzątać stare groby = dzień bez lekcji Wszystkich świętych wypada w czwartek = piątek jest dniem bez lekcji, w wtorek - poniedziałek jest dniem bez lekcji. 11 - listopada, dzień wolny - następnego dnia akademia z tej okazji = dzień bez lekcji Mikołajki, dajemy prezenty = dzień na pół gwizdka. Zaproszenie na jasełka do zaprzyjaźnionej szkoły = dzień bez lekcji Między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem - wolne Trzech króli - wolne - jak wypadnie w czwartek, to jak wyżej, niektóre szkoły wykazują "inwencję" z propozycją odrobienia lekcji w sobotę, czyli dzień na pół gwizdka. Wielkanoc - wszyscy pracują do wielkiego piątku włącznie, nauczyciele pieką mazurki już od czwartku rano. Wielki weekend majowy - w szkole zawsze jest wielki, tylko raz na jakiś czas sprowadza się do weekendu z małym haczykiem, wtedy gdy 2 maja wypadnie w sobotę lub niedzielę. Po majowym weekendzie - akademia z tytułu 3 maja. W czerwcu nie robi się już nic. W 3 gimnazjalnej po egzaminie (kwiecień) nie robi się prawie nic. Do tego dodajmy wycieczki, dzień nauczyciela, dzień dziecka, pierwszy dzień wiosny, wypady do kina ze dwa razy do roku (no bo dziecko w mieście wojewódzkim kina nie widziało i szkoła musi nadrobić to niedopatrzenie wychowawcze rodziców), przyjazd arcybiskupa lub innej persony i robienie tłumu na ulicy oraz prawo do rocznego urlopu bezpłatnego dla podreperowania zdrowia. A pod koniec roku szkolnego wielkie narzekanie, że program jest tak przeładowany, że nie sposób go zrealizować :D Moim zdaniem, w związku z powyższym - płaca jest ok. Musi być ok, bo ludzie garną się do tego zawodu jak Kubuś Puchatek do miodu. W niektórych miastach zdobycie etatu nauczyciela bez "koneksji" jest w ogóle niemożliwe. No to jak mówią - nie ma dymu bez ognia :) Za pracę 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku, w porywach do 10 godzin dziennie jak trzeba, z 26 dniowym urlopem w skali roku stawki są inne. Większość nauczycieli (bo większość nie jest ambitna) de facto pracuje na pół etatu. Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 tylko ze to akurat nie jest wina nauczycieli, ze rok szkolny tak wyglada. sama jestem zdania, ze za przyzwoita pensje jako nauczyciel moglabym pracowac 8 godzin dziennie. ale za przyzwoita, nie za kieszonkowe. w zwiazku z tym nie jestem nauczycielem mimo ze mam odpowiednie wyksztalcenie, uprawnienie i uwielbiam uczyc. kiedy pracowalam w korpo zdarzalo mi sie bardzo czesto pracowac nawet i po 12 godzin dziennie. i bynajmniej nie uwazam, ze nauczyciel pracuje ciezej czy wiecej niz ja tam. nie zmienia to jednak faktu, ze to nie jest wina nauczycieli, ze system edukacji tak wyglada. prawda jest tez, ze w europie zawod nauczyciela to zawod wzbudzajacy szacunek. zawod, ktory daje godna pensje. uwazam, ze to jest wstyd, ze polskie dzieci sa uczone przez ludzi, ktorzy zarabiaja pare groszy. dlatego tez ludzie z pasja, ktorzy cos potrafia itd rzadko kiedy koncza w szkole-bo nie usmiecha im sie zyc za glodowa pensje. i kolko sie zamyka: bande debili uczy banda idiotow. Quote
filodendron Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 No jestem ciekawa, co by się działo, gdyby któryś z kolei rząd zajmujący się reformą edukacji zaproponował zmiany idące w kierunku - mniej wolnego, więcej pracy, lepsza płaca. Nie założyłabym się nawet o dobrą wódkę, że nie podniosłoby się larum, że to zamach na przywileje zawodowe :D Ludzie lgną do tego zawodu nie bez przyczyny. Jak mawia siostra mojej znajomej - lekarka: nauczyciel to nie zawód, to diagnoza ;) Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 filodendron napisał(a):No jestem ciekawa, co by się działo, gdyby któryś z kolei rząd zajmujący się reformą edukacji zaproponował zmiany idące w kierunku - mniej wolnego, więcej pracy, lepsza płaca. Nie założyłabym się nawet o dobrą wódkę, że nie podniosłoby się larum, że to zamach na przywileje zawodowe :D Ludzie lgną do tego zawodu nie bez przyczyny. Jak mawia siostra mojej znajomej - lekarka: nauczyciel to nie zawód, to diagnoza ;) ja bym wtedy z przyjemnoscia zostala nauczycielka. Quote
filodendron Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 Szukaj dobrej prywatnej lub społecznej szkoły - więcej pracy, więcej kasy :) Ale problem wysokości zarobków nauczycieli jest - zdaje się - bardziej uogólniony ;) ;) http://www.wykop.pl/link/456435/zarobki-nauczycieli/ Quote
adamadam23 Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 uważam ze o nauczycielach i ich pensjach powinno powstac jakies nowe forum, a nie piszecie na dogomanii o systemie oswiaty a gdzie główny temat wątku, gdzie moderator, spi???? Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 to jest spoko watek i dyskusja w miare kulturalnych ludzi, ktorzy w przeciwienstwie do innych watkow na dogomanii nie probuja pierdziec w twarz drugiej osobie przez to, ze ma inne zdanie. oczywiscie nie wszystkich sie to tyczy:))) Quote
filodendron Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 Padła propozycja, żeby wątek wydzielić i przenieść z nowym tematem do off-topic, ale widać nikomu tu nie przeszkadza :) No, prawie nikomu ;) Quote
dziuniek Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 Mi też nie. filodendron napisał(a):. Nie wiem, czy zachowałaś jakieś podręczniki z tego okresu No wyobraź sobie, że do tej pory daję do czytania uczniom podręczniki i zbiory zadań z fizyki i matematyki z moich czasów. I nie jest to moje widzimisię, skoro w najlepszym liceum warszawskim Staszica uczniowie przerabiają od deski do deski właśnie zbiór zadań z fizyki Kruczka i Jędrzejewskiego (ja też się z niego uczyłam i uczę innych), jakby od tamtych czasów nic lepszego nie było, mimo upływu 30 lat! I chyba jednak nie ma. Oczywiście nie mówię o podręcznikach z historii, tu rzecz jest oczywista, że nie zawierały wiele prawdy dziejowej. Zawód nauczyciela jakieś korzyści musi dawać;), bo nikt by nie uczył. A ja jak byłam nauczycielką, to nawet nie miałam kiedy dawać korepetycji, co dzień w domu byłam o szesnastej i jeszcze czekała mnie góra sprawdzianów. Obecnie mam wrażenie, że niektórych nauczycieli trzyma w ty zawodzie możliwość wyżywania się na zależnej od nich młodzieży(znam niejeden przypadek) i infantylność, która nie pozwala nawiązać właściwych relacji z dorosłymi, uczniowie są przecież pod nimi. Zastrzegam od razu, nie mówię, że wszyscy! Być może są to wyjątki, ale jakoś ich dużo. Quote
filodendron Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 No ale przecież wiesz, o co mi chodziło ;) Jasne że matematyki i fizyki nie było powodu podciągać pod walkę klas czy przekonywać, że twierdzenie Pitagorasa to antyrobotniczy spisek imperialistów :) Quote
lika1771 Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 Nie przesadzajcie,ze nauczyciel to taki biedak....moja kolezanka uczy fizyki i matematyki z takich korkow potrafi wyciagnac 3-4 kola,a jak sa matury to nawet 7-8 leci kasa bez podatku... Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 tak, tak...ale taka kasa bez podatku nie liczy sie np. do zdolnosci kredytowej-witamy w swiece doroslych. Quote
filodendron Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 lika1771 napisał(a):Nie przesadzajcie,ze nauczyciel to taki biedak....moja kolezanka uczy fizyki i matematyki z takich korkow potrafi wyciagnac 3-4 kola,a jak sa matury to nawet 7-8 leci kasa bez podatku... No i w idealnym świecie to, co robi na korkach, powinna robić w szkole, żeby rodzice nie musieli wyskakiwać z kasy na korki, a wtedy, za tak ciężką pracę, faktycznie należałyby się jej te 4 koła pensji. Ale jest jak jest :) Quote
LadyS Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 lika1771 napisał(a):Nie przesadzajcie,ze nauczyciel to taki biedak....moja kolezanka uczy fizyki i matematyki z takich korkow potrafi wyciagnac 3-4 kola,a jak sa matury to nawet 7-8 leci kasa bez podatku... My nie mówimy o nauczycielach, którzy dorabiają korkami, tylko o tych, którzy korków nie prowadzą. Uważasz, że nauczyciele klas 1-3 tez mają tak wspaniale? Rozmawiamy o pensjach, a nie o nielegalnym zarabianiu na boku. Quote
lika1771 Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 LadyS napisał(a):My nie mówimy o nauczycielach, którzy dorabiają korkami, tylko o tych, którzy korków nie prowadzą. Uważasz, że nauczyciele klas 1-3 tez mają tak wspaniale? Rozmawiamy o pensjach, a nie o nielegalnym zarabianiu na boku.= No masz racje tylko nie wrzucajmy wszystkich do jednego "wora" Quote
a_niusia Posted May 28, 2012 Posted May 28, 2012 gdybym byla nauczycielka na bank bym dalej pracowala tak jak teraz dodatkowo, ale na mniejsza skale-zeby nie wypasc z rynku. ale to nie zmienia faktu, ze jako nauczyciel zarabialabym grosze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.