nordic blue Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Witam wszystkich. Czytając ostatnie posty, jestem pełna podziwu dla caramby i Kasi. Uważam że, mają ogromną wiedzę i doświadczenie w hodowli psów. Bardzo rzadko się udzielam na forum, za to jestem wierną czytelniczką i szlak mnie trafia jak czytam wypowiedzi niektórych Wielkich hodowców, co niedawno nie odróżniali husky od malamuta, a zachowują się jak wielcy znawcy rasy. W 100% popieram Ewę i Kasię. Uważam że w przypadku nieobowiązkowych badań, każdy ma prawo wybrać specjalistę, niekoniecznie z listy wytypowanych przez ZK. Ja sama planuje w najbliższym czasie wykonać wszystkie badania moim psiakom (szczególnie dla ich dobra) w jedynej KLINICE WETERYNARYJNEJ "ARKA" w Krakowie ( niestety nie na liście:razz: ) i niedbam o to czy komuś się to podoba, czy nie. Najważniejsze jest zdrowie moich psiaków:lol: :lol: :lol: Pozdrawiam Quote
Asdf Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='caramba'] USH podziwiam, ze Twoja wiedza jest "tak ogromna", posiadasz zdolnosc bardzo rzadka taka jak przenikliwosc- ha skad mozesz wiedziec kto jak rozporzadza swoimi srodkami finansowymi....daj mi swoje namiary, moze bedziesz mogla tez przepowiedziec wyniki w totka;):):) Tylko za czesto zmieniasz okulary, bo chyba hodowle Nitor Nivalis widzialas w tych czarnych szkielkach? Co? A moze ćie krew zalewa, ze Twoja tak nie wyglada i nie masz tak doskonalych warunkow- bo takie maja jedynie nieliczne. Zazdrosc i niewiedza zgubne sa:)! Zapamietaj to sobie zanim napiszesz ponownie cos glupiego, jak na razie tylko takie Twoje posty tu widnieja:):):) Pozdrowienia dla zaangazowanych;-) M. Oczywiście masz racje :) Z totkiem też :) Pani Górska ma ogromne pojęcie o hodowli, w sumie ma czym sie pochwalić :) BUAHAUAHUAHU Wracając do tematu tabeli, to z tego co rozumiem bedą w niej umieszczone dane psiaków, które zostały zbadane przez lekarzy do tego uprawnionych i mają odpowiedni certyfikat. Popieram to jak najbardziej. Tabela jest prywatną inicjatywą, wieć autorzy decydują co w niej i na jakich warunkach zostanie zamieszczone. Moje zdanie jest takie,że ludziom najzwyczajniej szkoda pieniedzy na badanie certyfikatowe i w ogóle na badania, dlatego popierają łatwiejszy wyjscie badając psy " na odczep się" u lekarzy "zaufanych",lub nie badając wcale. Temat badań jest tematem bardzo uciążliwym jak widać dla niektórych. Szkoda,że tak ciężko się podporządkować w imię słusznej idei. Jak dla mnie to wszystko tylko i wyłącznie kwestia pieniędzy. Quote
Asdf Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='caramba']Dlatego nalezy unikac jakichkolwiek kryc miedzy psami obciazonymi w ten sposob. Oczywiscie nie mam tu na mysli np. dysplazji nabytej Nie ma czegoś takiego jak dysplazja nabyta, pies który ma dysplazje musi być w jakimś stopniu "dysplatyczny" i mieć predyspozycje do tego. Czy się ona ujawni i w jakim wieku zależy od warunków rozwojowych i wielu innych czynników. Quote
NigdyNigdy Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='ReiMar']Wyobraz sobie, ze ortopeda, ktory przeswietlal Laredo przyznal sie od razu, ze nie potrafi tego zrobic. Z tego też powodu nie zawahałam się pojechać do swojego weterynarza. To człowiek, który, jak mało który potrafi powiedzić, że czegoś nie wie, nie umie lub nie jest pewien. Człowiek, który mimo dużej wiedzy i ciągłego samodoskonalenia się, ma wokół siebie kilku innych lekarzy, z którymi w razie wątpliwości, nie zawaha się skonsultować. I nie jest to mój lekarz "podręczny", bo żeby do niego dotrzeć muszę przejechać całą Warszawę i jeszcze kawałek (rezyduje w Starej Miłośnie). Jednak mam solidne podstawy, żeby mu ufać, na co sobie pracował, jak już wspomniałam, przez ponad 13 lat. I bynajmniej nie chodzi o zaufanie typu lewy wpis do książeczki, ale o rzetelną i szczerą diagnozę. [quote name='ReiMar']I wlasnie to chcemy propagowac. Zebys dazyla do tego, by byc swiadoma tego, ze Twoj pies choc nie ma dysplazji, to jego stawy moga byc B, co oznacza, ze lepiej bedzie, jesli bedziesz nim kryla tylko suczki z A. Wiedza elementarna dla kazdego hodowcy - przynajmniej moim zdaniem. Biorąc pod uwagę, że dysplazja to cecha ilściowa, ja bym takiego psa do hodowli nie użyła. [quote name='ReiMar']No my postanowilismy zaczac od hodowli, w ktorych naszym zdaniem swiadomosc jest troche wyzsza.... Dlaczego? To nie te hodowle dyktują trendy w rasie i nie one są w stanie mieć faktyczny wpływ na pogłowie w Polsce. Jeśli tak będziemy rozumować, to za parę lat, kiedy świadomość tych "bardziej świadomych" osiągnie szczyt, będziemy borykać się z plagą psów dysplastycznych, które nie były badane w żadnym pokoleniu. Obawiam się, że wtedy nasza walka stanie się już tylko walką z wiatrakami. Jeśli naprawdę uważacie, że problem jest poważny (ja dokładnych wyników i statystyk niestety nie znam), to trzeba uderzyć tam, gdzie to ma sens, a nie tam, gdzie jest wygodniej. [quote name='ReiMar']Moim zdaniem, jesli stworzymy pewien standard, to w ten sposob wymusimy na tych z nizsza swiadomoscia dostosowanie sie do niego. No i tu pojawia się chyba główny problem- na chęci "wymuszania" na kimś róznych rzeczy. Nie jesteśmy do tego w żaden sposób upoważnieni. [quote name='ReiMar']Widzisz Kasiu... problem w tym, ze dla nas nie tylko dobro naszych psow jest wazne, ale rowniez dobro ich potomstwa!. OK, ale tu ktoś stwierdził, że to nie dla dobra psów lecz rasy prowadzone są te badania. Dla mnie osobiście- totalny absurd. Jeśli moje zwierzęta nie będą zdrowe, temat dotyczący ich potomstwa jest zamknięty, bo go nie będzie. [quote name='ReiMar']Chce tez miec kolejny argument w walce przeciwko pseudohodowcom, ktorzy - nieobrazcie sie - ale zawsze twierdza tak samo, jak Wy teraz - ze badali pieska u lokalnego weta i stwierdzil, ze jest wszystko w porzadku a im zadne wpisy i certyfikaty nie sa do szcezscia potrzebne. Sęk w tym, że my mamy wpisy- wraz z pieczątką weterynarza i jego numerem. [quote name='Miśka']Wydaje mi sie, ze w przypadku badan wynika po prostu z naszych roznych doswiadczen w kontaktach z lekarzami weterynarii... Cieszę się, że to słyszę. Bo mam podobne wrażenie. [quote name='Miśka']Jednak pomysl jednego weta na cala Polske po prostu nie ma racji bytu z przyczyn przyziemnych... Też uważam, że to pomysł utopijny, ale musisz przyznać, że taka forma byłaby najbardziej rzetelna. Starałam się jedynie pokazać, że sprawa nie jest tak zwyczajnie prosta, jak się niektórym wydaje. [quote name='Jola']Gdybym kupowala szczeniaka i hodowca mi powiedzial ze lekarz nie dal certykikatu bo cos tam - nie uwierzylabym w badania - ludzie maja nature taka ze potrzebuja dowodow - a w tych czasach nie dziwi mnie to. Ja również bym nie uwierzyła. Ale jeśli to na nasz temat było, to proszę, przeczytaj nasze wypowiedzi jeszcze raz. [quote name='USH']W końcu Hania ma rację - statystycznie mamy 1 Husky z dysplazją i trzy z choroba oczu. Cud? Nie, to nie jest cud, a jedynie dowód na to, że poczucie obowiązku wykonywania badań mają nadal w większości ci, którzy mają psy zdrowe. A według mnie powinni je mieć przede wszystkim wszyscy ci, którzy ze względu na ilośc hodowanych każdego roku zwierząt, w znaczący sposób wpływają na profil rasy w kraju. Z całym szaunkiem, ale myślę, że ani Nitor-Nivalis, ani USH, ani ReiMar czy ja takiego wpływu nie mamy. [quote name='ReiMar']Rozumiem, ze 9 lat tem, jak hodowalas SH, to wszystkie Twoje psy mialy przebadane biodra i oczy? Jeśli mogę coś zauważyć, to 9 lat temu, polscy hodowcy Husky prawie wogóle nie wiedzieli o czymś takim, jak badania oczu u psów. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję swego rodzaju niesmak. Bo ludzie, którzy Husky zajmują się teraz, mają wszystko niejako podane na tacy i wydaje im się, że wszystko jest i było takie proste. Otórz, ReiMar, jedne z pierwszych badań oczu u Husky (a może nawet i pierwsze w Polsce- nie wiem, bo wtedy nikt tego nie rejestrował), wykonali moi rodzice, w roku 2001, na psie POOR LONESOME COWBOY of Baker Lake. I nie było to nic oczywistego, lecz właśnie odpowiedzialne podejście do tematu hodowli. Nowinka, o której dowiedzieliśmy się od naszych zachodnich sąsiadów- że coś takiego powinno się robić. A teraz czytamy o braku odpowiedzialaności..... [quote name='ReiMar']A swoja droga to mam do Was, czyli Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, Takie wypowiedzi nam raczej, ReiMar, w konstruktywnej dyskusji nie pomogą. Chyba, że to nie o nią Ci chodzi....? [quote name='ReiMar']chcialabym sie dowiedziec jaki jest u Was prog doswiadczenia zeby mozna sie wypowiadac w dyskusjach - czy mierzycie to w ilosciach miotow, szczeniat czy moze chodzi o staz hodowli..? Hmmmm.... Jeśli o mnie chodzi, to żadne z powyższych. Dla mnie to posiadana wiedza i pokora pozwalająca na przyjęcie do wiadomości nowych, dotychczas mi nie znanych argumentów i szczera chęć ich analizowania. [quote name='Miśka']kolejna scysja pt.: "Poznan contra reszta swiata".... Przepraszam, ale ja z Poznaniem mam tyle wspólnego, że jeżdzę tam na wystawy- raz do roku.... [quote name='Miśka']jesli dojdziecie w niej do porozumienia i konstruktywnych wnioskow bez kasliwosci i osobistych wycieczek to stawiam wszystkim piwo. Sęk w tym, że się tu nakręcamy- ktoś tu palnie jakąś emocjonalną głupotę i zanim się zreflektuje pisząc "przepraszam", reszta się nakręca i zaczyna się wojna na emocje, a nie na argumenty. Osobiście jestem w stanie to zrozumieć, ale.... Moi Mili, jeśli naprawdę zależy nam na dojściu do konsensusu, to proponuję odłożyć emocje, obelgi i osobiste wycieczki na bok i zacząć używać wyłącznie argumentów (bez podtekstów, czy dwuznaczych wypowiedzi nie mających nic wspólnego z tematem). [quote name='Miśka']A to zawsze byl argument pseudohodowcow, ludzi, ktorzy uwazaja ze rodowod to "tylko papierek". Widzisz Mirko (trochę odbiegnę od tematu), ale to, że rodzice mają oboje wynik A nie oznacza wcale, że potomstwo będzie posiadało taki sam wynik. Czasem, jeśli ktoś pyta po co psu rodowód, to mówienie o "gwarancji jakości" jest nie fair. Znam, niestety przypadek, kiedy ludzie kupili psa z rodowodem (rasa z grupy I, z obowiązkiem badań) i pies okazał się dysplastyczny. Ludzie, którzy mieli dość sceptyczne podejście do rodowodów, czują się teraz oszukani, bo oczekiwali, że to da im gwarancję zdrowia psa. Na pytanie, czy takie badania gwarantują zdrowe potomstwo, ze smutkiem odpowiadam, że nie. Quote
NigdyNigdy Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='USH']Moje zdanie jest takie,że ludziom najzwyczajniej szkoda pieniedzy na badanie certyfikatowe i w ogóle na badania, dlatego popierają łatwiejszy wyjscie badając psy " na odczep się" u lekarzy "zaufanych",lub nie badając wcale. Agnieszko, gdybyś wiedziala, jak bardzo absurdalnie brzmi to zdanie w odniesieniu do mojej osoby..... Quote
Miśka Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Widzisz Mirko (trochę odbiegnę od tematu), ale to, że rodzice mają oboje wynik A nie oznacza wcale, że potomstwo będzie posiadało taki sam wynik. Czasem, jeśli ktoś pyta po co psu rodowód, to mówienie o "gwarancji jakości" jest nie fair. Niestety doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Oczywiscie nie tylko tyczy sie to dysplazji. W ogole nie tylko tyczy sie to chorob, ale tez charakteru/eksterieru/woli pracy itd... Jednak mi sie marzylo zawsze, zeby rodowod (w przypadku braku bonitacji) zawieral maksymalnie duzo informacji o przodkach. Ale to tylko moje takie tam... w przypadku badan chodzi o zminimalizowanie ryzyka chorob u potomstwa. Ale lepiej juz zeby oboje rodzicow mialo wynik A, niz niewiadomy. Wyeliminowac zupelnie mozliwosci zachorowania szczeniat w ciagu calego ich zycia po prostu sie nie da... przewrotnosc natury, mutacje itd... Wiem o tym :/ PS. z tym Poznaniem nie bierz do siebie, przyznaje bez bicia, ze generalizuje - n-ty raz widze (moze ja tylko) sparing konkretnych osob. I czasem sie zastanawiam czy nie funkcjonuje to na zasadzie "temat dowolny, byle sobie pouzywac". Quote
NigdyNigdy Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Miśka napisał(a):Niestety doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Oczywiscie nie tylko tyczy sie to dysplazji. W ogole nie tylko tyczy sie to chorob, ale tez charakteru/eksterieru/woli pracy itd... Jednak mi sie marzylo zawsze, zeby rodowod (w przypadku braku bonitacji) zawieral maksymalnie duzo informacji o przodkach. Ale to tylko moje takie tam... To bardzo fajne "takie tam"- ja też tak mam i marzy mi się, żeby do tego kiedyś dojść ;-) Jedynie odniosłam się tą wypowiedzią do używania badania, jako argumentu na wytłumaczenie laikowi, że rodowód jest potrzebny. Raczej mówię wtedy, że to daje "większe prawdopodobieństwo", że pies będzie zdrowy i posiadać będzie pewne cechy eksterieru i charakteru, jakie dana rasa posiadać powinna. Miśka napisał(a):PS. z tym Poznaniem nie bierz do siebie, przyznaje bez bicia, ze generalizuje - n-ty raz widze (moze ja tylko) sparing konkretnych osob. I czasem sie zastanawiam czy nie funkcjonuje to na zasadzie "temat dowolny, byle sobie pouzywac". Nie ma problemu ;) Co do sparingów- masz rację.... Quote
peppermint Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Czasem, jeśli ktoś pyta po co psu rodowód, to mówienie o "gwarancji jakości" jest nie fair. Znam, niestety przypadek, kiedy ludzie kupili psa z rodowodem (rasa z grupy I, z obowiązkiem badań) i pies okazał się dysplastyczny. Ludzie, którzy mieli dość sceptyczne podejście do rodowodów, czują się teraz oszukani, bo oczekiwali, że to da im gwarancję zdrowia psa Dokładnie w tym problem. Dlatego tak ważne jest, aby psy miały wpisywane w rodowodzie wyniki badań na dysplazję. Jeżeli może tego dokonywać inny SPECJALISTA, nawet z poza listy, jeśli to możliwe, to również jest to wartościowa informacja.. Chodzi o to, żeby hodowcy za 10 lat nie byli w tym samym punkcie w którym dziś jest większość z Was. Rozmnażacie psy, które mają jedno, maksymalnie dwa pokolenia przebadane pod kątem dziedzicznych chorób (a i tak jest to optymistyczna wersja). Jest to jakieś ograniczenie ryzyka wystąpienia tych chorób, ale na pewno nie do minimum. Mozna robić więcej i to się wszystko rozchodzi.. Wiadomo, że za 10 lat żaden hodowca nie będzie miał fizycznej możliwości docierania po kolei do każdego z hodowców bądź właścicieli psów, które jego Husky ma w rodowodzie, aby sprawdzać czy w ksiazeczce zdrowia lub paszporcie mają wpisane badanie na dysplazję. Dlatego własnie wydaje mi się, że powinno się to robić nie dla siebie, ale dla przyszłości hodowli (jakkolwiek śmieszne/ideologicznie/inflantylnie* to dla Was brzmi - *właściwe skreślic bądź podkreślić) [quote name='"caramba"']Dlatego należy unikać jakichkolwiek kryć miedzy psami obciążonymi W Polsce A jest określane jako wolny od dysplazji, B jako podejrzany, ale nadal w normie. W Niemczech zarówno A jak i B są uznawane jako "normalne". W USA jako dopuszczalne uznawane są psy z excellent, good i fair (odpowiedniki europejskich A1, A2 i B1) - na ile się orientuję. "Obecnie jedynie hodowla psów o normalnych stawach biodrowych jest środkiem do ograniczenia częstotliwości występowania genotypów dysplazji" - cytat z publikacji dr Janickiego. Uważam , że dyskusyjne jest określenie "normalne stawy biodrowe";, bo jak widać w każdym kraju jest to inaczej traktowane. Wiadomo, że najpewniej i najlepiej jest kryć psy z wynikiem A, zwłaszcza, że w Husky dysplazja nie jest powszechna i wykluczanie psów z nawet najmniejszymi zmianami w stawach nie doprowadzi do zawężenia puli genetycznej. Jednakże wątpliwości budzi dlaczego w kilku krajach psy, które bynajmniej nie mają A nadal są uważane za psy z normalnymi stawami.. A dodając do tego możliwość, że dwóch specjalistów z jednego zdjęcia odczyta różne wyniki (jeden A a drugi B), zastanawiam się czy takie przypadki nie powinny być rozpatrywane indywidualnie.. nie mam tu na myśli np. dysplazji nabytej Co to jest dysplazja nabyta? Czy rozumiesz o co chodzi? Nie robi sie badan w kierunku choroby, ktora jeszcze nie ujawnila sie. taka jest kolej rzeczy Może źle zrozumiałam (wiadomo, niedostateczna ilość IQ), ale choroby oczu nie są w Husky nowością. Mamy rok 2007 i ujawniło się w Polsce kilka Husky z tym problemem, więc nawet idąc przytoczonym w cytacie tokiem myślenia to i tak badania oczu powinno się wykonywać od 2002 roku , kiedy Hania i Mirka wykryły u swoich suk dystrofię rogówki. Oczywiście to absurdalne, bo wystarczyło wejść na stronę SHCA , gdzie już w latach 80 - tych na wielką skalę robiono badania i statystyki dot. tego problemu w rasie. Więc jak sama , cytowana użytkowniczka forum, zauważyła wcześniej, wystarczyło się zainteresować tematem.. aby zobaczyć , że konieczność badań istnieje. Ja rozumiem, że w hodowli ujawniają się coraz nowsze choroby w różnych rasach, jak choćby TNS, na które właśnie zaczyna się badać Border Collie, ale wg mnie tłumaczenie, że uzasadnione było nie badanie wcześniej oczu Husky bo ponoć się choroby oczu wcześniej nie ujawniły za zupełnie nie trafione. Natomiast w kwestii wszystkich, innych chorób, które się NAPRAWDĘ jeszcze w rasie nie ujawniły- niestety, racja. [quote name='"nigdynigdy']ie było to nic oczywistego, lecz właśnie odpowiedzialne podejście do tematu hodowli. Nowinka, o której dowiedzieliśmy się od naszych zachodnich sąsiadów- że coś takiego powinno się robić. A teraz czytamy o braku odpowiedzialaności..... Myślę, że to oczywiste i reimar nie miała nic takiego na myśli. Nie chodzi o to, aby nikogo rozliczać z dalekiej przeszłości, kiedy hodowla SH raczkowała a dostęp do jakichkolwiek informacji "nowinek" z zagranicy był utrudniony (nadal jest ograniczony). Chodzi o to, aby w końcu zacząć budowac przyszłość (wiem, wiem - znowu górnolotne frazesy) i zacząć formalnie, regularnie te psy badać.. Pozdrawiam Marta od Ice T'offee ED Quote
Bajon Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='Nitor-Nivalis']Nie badałam oczu - zrobię to i pewnie bedzie to u jednego lekarza z listu bo jak napisałaś mamy ich nie wielu. Na temat wetow okulistow nie wiem praktycznie nic, wiec zaufam tym ktorzy maja wieksza wiedze i skieruje sie do takiego specjslity ktory widnieje na liscie. Ja, nie wnikając w dość "dziwną dyskusję", zapraszam do zgłaszania się osób, które chcą przebadać oczka swoich psów przez p.Garncarza ,w Poznaniu 10 marca.;) Można zgłaszać się do mnie drogą mailowa albo do Jany- hod. Sausimayok Pozdrawiam Quote
Nitor-Nivalis Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Bajon napisał(a):[quote name='Nitor-Nivalis']Nie badałam oczu - zrobię to i pewnie bedzie to u jednego lekarza z listu bo jak napisałaś mamy ich nie wielu. Na temat wetow okulistow nie wiem praktycznie nic, wiec zaufam tym ktorzy maja wieksza wiedze i skieruje sie do takiego specjslity ktory widnieje na liscie. Ja, nie wnikając w dość "dziwną dyskusję", zapraszam do zgłaszania się osób, które chcą przebadać oczka swoich psów przez p.Garncarza ,w Poznaniu 10 marca.;) Można zgłaszać się do mnie drogą mailowa albo do Jany- hod. Sausimayok Pozdrawiam nie zwarzając na resztę dyskusji - tak wiem Magda - ale jestem w tym czasie niestety na crufcie Quote
peppermint Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Dysplazja nabyta (ktorej wg jednego ze znawcow nie ma) moze byc spowodowana np: otyloscia szczeniecia i mlodziezowca w zestawieniu z kiepskim odzywianiem (od razu dodam, ze pies kiepsko odzywiany nie oznacza chudy i odwrotnie), nadmierne obciazenia np rower, nieprawidlowa gosp. przemiany materii, paradoksalnie zbyt duzo ruchu, czyli np jednostajne bieganie za plotem; czynnikow jest o wiele wiecej, akurat u husky trzeba sie pewnie postarac by do dysplazji nabytej doprowadzic, natomiast jest sporo innych raz gdzie o nia nietrudno. Na ile mi wiadomo, z kontaktów osobistych z doc Osińskim, doc Siembiedą oraz z kontaktów pośrednich (publikacje i wypowiedzi na forum) dr Janickiego (również ortopedy, z Warszawy), na dzień dzisiejszy, wg ich wiedzy, nie istnieje dysplazja nabyta. Dysplazja jest chorobą dziedziczną, wrodzoną. Pies, który nie ma genetycznych skłonności do tej choroby NIGDY jej mieć nie będzie - pomimo złego żywienia, otyłości i przetrenowania. Natomiast opisane powyżej czynniki środowiskowe, owszem, wywierają wpływ na POGŁĘBIANIE tej choroby u psa, który ma genetyczne do niej skłonności. Inny problem jest taki, że ciężko stwierdzić który Husky nie ma tych genetycznych skłonnosci, jeżeli większosc z nich ma nie przebadanych pod tym kątem przodków.. a i przecież są przypadki gdy psy mają kilka pokoleń przodków z A a same mają D. Dysplazja jest , na ile się na razie wywiedziałam - a raczkuje, chorobą wredną, nie da sie jej wyeliminowac z hodowli i żaden hodowca siedzący w temacie nie da nabywcy gwarancji , że jego szczeniaki będą od niej wolne. Można jedynie zmniejszać ryzyko jej występowania poprzez badanie psów i dopuszczanie do rozrodu jedynie tych z normalnymi stawami. Quote
Miśka Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='USH']Nie ma czegoś takiego jak dysplazja nabyta, pies który ma dysplazje musi być w jakimś stopniu "dysplatyczny" i mieć predyspozycje do tego. Czy się ona ujawni i w jakim wieku zależy od warunków rozwojowych i wielu innych czynników. Aga... stety czy niestety ale dysplazja nabyta/srodowiskowa to nie jest juz wyimaginowane pojecie. Choc z tego co widzialam, na roznych forach mniej czy bardziej fachowych potrafia sie niezle o to spierac... Coraz wiecej zrodel (postaram sie odgrzebac konkretne) podaje ze dysplazja to nie tylko czynnik genetyczny... To jest choroba zwyrodnieniowa stawow. A dobre stawy to nie tylko geny... Nie bede sie rozpisywac bo autorytet ze mnie zaden, poszukam tych zrodel dla zainteresowanych... Quote
peppermint Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 , poszukam tych zrodel dla zainteresowanych... Byłabym zobowiązana.. Quote
Miśka Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='peppermint']Natomiast opisane powyżej czynniki środowiskowe, owszem, wywierają wpływ na POGŁĘBIANIE tej choroby u psa, który ma genetyczne do niej skłonności. tle ze sam dr Siembieda podpisal sie pod tym artykulem: http://www.mastineum.pl/newmastineum/dokumenty/dysplazja%20nabyta%20.doc fragment ".....O ile poprzednio uważało się, że HD jest problemem uwarunkowanym genetycznie, to dzisiaj okazało się, że tworzenie się HD jest uwarunkowane przez co najmniej jeszcze jeden kompleks tematyczny: przez złe odżywianie psa. Niezbyt fizjologiczny sposób poruszania się (np. sport ze skakaniem przez przeszkody) wydaje się odgrywać rolę podrzędną. Trwają kontrowersyjne dyskusje w jakim procencie dany kompleks tematyczny wpływa na tworzenie się HD. Autorzy Hazewinkel i Wiegand dają czynnikowi genetycznemu 20 do 50 procent, zatem inne czynniki mogą warunkować 50 do 80 procent... Gdy mówimy o wykształceniu się choroby to musimy zawsze uwzględniać dwa pojęcia, które wzajemnie na siebie oddziaływują: predyspozycję i kondycję..." Quote
peppermint Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Dzięki za link, niedługo będziemy na kolejnym zdjęciu u Siembiedy, to może uda mi się dokładniej zgłębić temat. Quote
Miśka Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 http://home.wanadoo.nl/rashonden-nederland/downloads/UK_Hazewinkel.pdf badania na labradorach (20 par, kazda para to miotowe rodzenstwo - tym starano sie eliminowac czynnik genetyczny), podobne na goldenach i dogach niemieckich. Jednego psa karmiono bez ograniczen, drugiego restrykcyjnie. Wszystkie byly regularnie wazone, przeswietlane, mierzono im nawet dlugosc lap. Gorsze wyniki (pod katem HD i osteoarthrosis) mialy psy karmione niewlasciwie... choc uparci doszukaja sie zbiegu okolicznosci i tutaj potwierdzenia, ze dysplazja to tylko genetyka bo moze akurat ta czesc miotu, u ktorej rozwinela sie dysplazja mogla wlasnie odziedziczyc "wadliwe" geny. Quote
Asdf Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Jeżeli chodzi o dysplazje opieram się na publikacjach , pewnie tych samych co Marta.... , gdzie pisało,ze podstawa do choroby sa geny.... Oczywiście jeżeli jest równiez dyspalzja nabyta - ok , tylko,ze to dobre hasło, aby wytłumaczyc wszystkie wypadki dysplazji jakie sa i dlatego tak jakos mi się nie podoba, bo pewnie już jest naduzywane :( Quote
peppermint Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 dysplazja to tylko genetyka bo moze akurat ta czesc miotu, u ktorej rozwinela sie dysplazja mogla wlasnie odziedziczyc "wadliwe" geny. Albo cały miot miał predyspozycje genetyczne, ale dysplazja szybciej rozwinęła się u tych nieprawidłowo zywionych.. ;) Ja nie napisałam, że dysplazja jest dziedziczna, ale , że na podstawie opinii i rozmów z ortopedą i radiologiem oraz na podstawie wypowiedzi drugiego ortopedy, na bazie dotychczasowej wiedzy uważa się, że jest to choroba dziedziczna. http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=11 Człowiek uczy się całe życie, niemniej jednak wniosek jest zawsze jeden - trzeba uważać, dobrze odżywiać i nie forsować.. Nawet jeśli istnieje dysplazja nabyta to raczej niemożliwe jest odróżnić ją od dysplazji genetycznej, czyli dziedzicznej.. Tym samym psów z dysplazją nabytą również nie powinno się rozmnażać. Quote
Miśka Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 [quote name='peppermint']Albo cały miot miał predyspozycje genetyczne, ale dysplazja szybciej rozwinęła się u tych nieprawidłowo zywionych.. ;). te psy monitorowano przez cale zycie. wlasnie na tym forum o dysplazji widze, ze sie tna o pojecie nabytej dysplazji. Wierz mi ze znajdzie sie tyle samo wetow bedacych za i przeciw - to nie tylko dotyczy dysplazji. Powody sa rozne. Niektorym wetom pogodzic sie z nowymi trendami w dziedzinach wszelakich. Na Uczelniach sami przyznaja, ze nie wszyscy nadazaja za dynamika badan, modeli postepowania. Wczoraj mielismy okazje rozmawiac z dr Ingardenem, specjalista rozrodu psow, ktory sam narzekal, ze przez zatwardzialosc lekarzy weterynarii w Polsce odsetek przezywalnosci szczeniat rodzacych sie przez cesarskie ciecie wynosi zaledwie 20%, kiedy za granica siega 99%. To tylko taki przyklad... Quote
peppermint Posted February 17, 2007 Posted February 17, 2007 Miśka napisał(a):te psy monitorowano przez cale zycie. Wierze, zacytowany przez Ciebie fragment to był żart.. Nie odrzucam teorii o dysplazji nabytej, nie znam sie na tym i generalnie niewielkie ma to znaczenie w mojej obecnej sytuacji. Na dysplazję zawsze w duzym stopniu wpływa sposób prowadzenia, zywienia psa itp itd. W każdym środowisku występuje opór na wiedzę i przywiązanie do starych teorii. Pozdrawiam wszystkich Quote
NigdyNigdy Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 [quote name='peppermint']Dlatego tak ważne jest, aby psy miały wpisywane w rodowodzie wyniki badań na dysplazję. Jeżeli może tego dokonywać inny SPECJALISTA, nawet z poza listy, jeśli to możliwe, to również jest to wartościowa informacja.. Tu się zgodzę, ale.... Tak się zastanawiam skąd wogóle ta cała dyskusja się wzięła. Ano wzięła się stąd, że zarówno Nitor-Nivalis, jak i ja dowiedziałyśmy się, że jesteśmy nieodpowiedzialne, bo badamy psy u jakiegośtam lekarza, zamiast u "specjalisty". Myślę, że ten argument udało nam się obalić. Potem czepnięto się nas, że nie mamy wyników nigdzie udokumentowanych. Również obalone. Potem, że bez wpisu do rodowodu. Ewa przekonuje, że wpis w rodowodzie, który uznany będzie przez Związek Kynologiczny, możemy na podstawie posiadanych zdjęć uzyskać bez problemu. No to teraz jest pretensja o.... No, właśnie o co? :stupid: Bo tak sobie myślałam nad tym wszystkim i przypomnialo mi się kilka faktów, które mogą się w tej dyskusji przydać. CHOCOLATE Lievanos- suka importowana z Meksyku, miała zrobione prześwietlenie na dysplazję z wynikiem A1 i nie miala tego NIGDZIE udokumentowanego- żadnego wpisu do rodowodu bo: - badanie było obowiązkowe, żeby suka mogła otrzymać Championat Meksyku - świstek wydany przez lekarzy został zabrany przez Związek Meksykański, w celu załączenia go do podania o championat - wpisów do rodowodu się w Meksyku nie wykonuje (właściciel posiada jedynie samą kliszę) I co z tego wynika? Mimo to, w większości rodowodów, w których Choco widnieje, można znaleźć adnotację, że posiadała wynik A1. Cud? Nie- kwestia informacyjna i tego, czy wypełniając kartę miotu, czy kartę krycia, hodowca (właściciel reproduktora) wpisze wszystkie dane psa (tytuły, wyniki badań). Jeśli tego nie zrobi, to nawet wpis do rodowodu niczego nie da, bo Związek nie prowadzi ewidencji psów badanych w rasach, w których to nie jest obowiązkowe, a co za tym idzie, sam tego do rodowodu potomstwa nie dopisze. [quote name='peppermint']Rozmnażacie psy, które mają jedno, maksymalnie dwa pokolenia przebadane pod kątem dziedzicznych chorób (a i tak jest to optymistyczna wersja). Hmmm.... Skąd ta wiedza? U Jagny widzę badania nawet w 5 pokoleniu, a u Bursztyna w 4 (jest na tyle starym psem, że nie posiadam dużej wiedzy nt. jeszcze wcześniejszych przodków). I to mimo, że ich nie "rozmnażam". [quote name='peppermint']W Polsce A jest określane jako wolny od dysplazji, B jako podejrzany, ale nadal w normie. W Niemczech zarówno A jak i B są uznawane jako "normalne". W USA jako dopuszczalne uznawane są psy z excellent, good i fair (odpowiedniki europejskich A1, A2 i B1) - na ile się orientuję. A jeszcze w innych krajach i rasach, nawet C dopuszcza do hodowli, co osobiście uważam za nieporzumienie. [quote name='peppermint']Chodzi o to, aby w końcu zacząć budowac przyszłość (wiem, wiem - znowu górnolotne frazesy) i zacząć formalnie, regularnie te psy badać... Podoba mi się określenie "formalnie". Jestem za, ale formalnym nie jest robienie wirtualnej tabelki. To, jak już wcześniej pisałam, jedynie punkt zaczepienia do dalszej pracy nad badaniami. [quote name='USH']Wyobrażam sobie... Chodziło mi w nim głównie o wieksze, aktywnie działające hodowle husky. Nie okłamujmy sie ale to jest równiez jeden z czyników, który odstrasza od jakichkolwiek badań. OK, zgadzam się z Tobą, że w wielu przypadkach to o to chodzi. Ale problem jest znacznie szerszy, bo ludzie, którym szkoda pieniędzy nie przabadają psa wogóle. Jak tak sobie teraz myślę, to zastanawiam się, czy zdjęcie u naszego weta było tańsze niż to na SGGW- nie mam pojęcia, bo ani nie pytałam ile kosztuje tam, ani nie pamiętam, ile sama za to zapłaciłam. I szczerz mówiąc, zdziwiłoby mnie, gdyby sie okazało, że lekarz prywatny jest tańszy od tego z SGGW np. [quote name='USH']Czy jeżeli piesek ma dużo potomstwa lub suczka ma być kryta to czy naprawde problemem jest udanie sie do weta który ma uprawnienia do dawania wpisu w rodowód??? Czy o co chodzi?? Chodzi o to, że ci, o których piszesz nawet nie czytają forum, a badania mają w głębokim poważaniu. My badania szanujemy, a dostało nam się po uszach, że zrobiliśmy je "nie tak". Tak gwoli formalności- badania Jagnie zrobiłam 26 maja 2006 roku, a po ponad pół roku, ktoś wpadł na pomysł, żeby uaktualnić jakąś starą bazę danych i ma pretensje, że nie mamy wpisu do rodowodu, bo tylko na takiej podstawie (od teraz) będą respektowane wyniki. OK, wolno zmieniać zasady, ale tupanie nogami, o to że nie mamy wpisów do rodowodów brzmi, jak jakiś absurd. A tak na marginesie.... Po mału zauważam, że w oczach niektórych jestem przeciwnikiem badań, diabłem jakimś. Zaręczam, że jestem gorącym zwolennikiem wprowadzenia obowiązkowych badań, przynajmniej jeśli chodzi o dysplazję stawów biodrowych u psów zaprzęgowych- temat ten poruszam wielokrotnie i od wielu lat przy lażdej stosownej okazji. I chętnie pomogę propagować tę ideę. Jeśli rzeczywiście zależy Wam na zmianach to podpowiadam, jak zainteresować ludzi tym tematem. Macie dane, statystyki, posiadacie sporo informacji i materiałów zarówno na temat dysplazji, jako takiej, jak i sytuacji w niektórych krajach. Przygotujcie z tego fachową prelekcję i zaprezentujcie ją szerszemu gronu. Każdego roku, na dzień przed wystawą klubową grupy V FCI, organizowane są prelekcje na tematy związane z naszymi psami. Tematy są przeróżne, a wśród słuchaczy, oprócz hodowców, właścicieli psów i pasjonatów, przybywają też działacze Związku. Przygotujcie coś takiego, wyłóżcie kawę na ławę, dodajcie swoje obserwacje i sugestie i nawiążcie dyskusję z tymi, którzy naprawdę mogą coś w tym kierunku zmienić. Bo takie rozpisywanie się na forum, w miejscu, gdzie każdy może napisać nawet największą głupotę, po prostu prowadzi do niczego i jest dyskusją jałową. Zadziałajcie tam, gdzie to ma największy sens. Jeśli p. Zygmunt i kilka innych osób decyzyjnych zostanie do tego przekonanych, to jest szansa, że coś drgnie. A jeśli Klub wprowadzi nakaz robienia badań, to nikt- hodowcy hurtowi, producenci, czy zwykli posiadacze "jednej suczki"- nie będą mili nic do gadania. Spróbujcie tego, bo uważam, że warto. Quote
---------- Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 caramba napisał(a):Przede wszystkim tym progiem jest IQ, bo ono odpowiada za pozostalosc No wiec jaki minimalny poziom IQ dopuszczasz aby uznac dyskutantow za godnych polemizowania? NigdyNigdy napisał(a): Jeśli naprawdę uważacie, że problem jest poważny (ja dokładnych wyników i statystyk niestety nie znam), to trzeba uderzyć tam, gdzie to ma sens, a nie tam, gdzie jest wygodniej. Kasiu, zobacz jaki jest dym podczas dyskuzji z tymi o "wyzszym stopniu swiadomosci". I teraz pomysl co bedzie, jak uderzymy do tych, dla ktorych ilosc liczy sie zdecydowanie ponad jakosc... Ja juz sie boje... NigdyNigdy napisał(a): No i tu pojawia się chyba główny problem- na chęci "wymuszania" na kimś róznych rzeczy. Nie jesteśmy do tego w żaden sposób upoważnieni. A jesli my tego nie zrobimy, to kto? Moze faktycznie lepiej bylo pozostawic to samym sobie, przynajmniej nie narazilibysmy sie na taka opinie, jaka sie nam teraz probuje przypisac. NigdyNigdy napisał(a): Otórz, ReiMar, jedne z pierwszych badań oczu u Husky (a może nawet i pierwsze w Polsce- nie wiem, bo wtedy nikt tego nie rejestrował), wykonali moi rodzice, w roku 2001, na psie POOR LONESOME COWBOY of Baker Lake. I nie było to nic oczywistego, lecz właśnie odpowiedzialne podejście do tematu hodowli. Nowinka, o której dowiedzieliśmy się od naszych zachodnich sąsiadów- że coś takiego powinno się robić. A teraz czytamy o braku odpowiedzialaności..... Kasiu, mysle, ze doskonale zdajesz sobie sprawe z tego, ze nie mialam na mysli Twoich rodzicow. Bardzo ich cenie jako hodowcow miedzy innymi za to, ze jako jedni z bardzo nilicznych potrafili glosno przyznac sie do tych mniej przyjemnych wynikow swojej pracy. Zdaje sobie tez sprawe, ze funkcjonowali w zupelnie innej rzeczywistosci niz my teraz. Mam za to ogromny zal do tych, ktorzy od kilku juz lat doskonale wiedza o chorobach i koniecznosci dokonywania badan, a nadal ich nie zrobili, jednoczesnie wydajac juz na swiat kilka miotow szczeniat. NigdyNigdy napisał(a): Takie wypowiedzi nam raczej, ReiMar, w konstruktywnej dyskusji nie pomogą. Chyba, że to nie o nią Ci chodzi....? No wiec powiedz mi co mam myslec czytajac posty typu: Tylko ty masz racje... tak, oczywiscie tylko ten i ten ma racje... - czyli co? kazdy kto ma inne zdanie z urzedu racji nie ma? no wybacz... gdzie tu meritum? Bo dla mnie to po prsostu akcja TWA... czy jak to Mirka nazwala obozu Poznanskiego. Ja jestem spoza obozu, wiec co do zasady racji miec nie moge? NigdyNigdy napisał(a): Hmmmm.... Jeśli o mnie chodzi, to żadne z powyższych. Dla mnie to posiadana wiedza i pokora pozwalająca na przyjęcie do wiadomości nowych, dotychczas mi nie znanych argumentów i szczera chęć ich analizowania. Powiedz mi wiec na jakiej podstawie niektorzy uzytkownicy forum przypisuja sobie prawo do uznawania kto posiada odpowiednia wiedze i pokore? NigdyNigdy napisał(a): Moi Mili, jeśli naprawdę zależy nam na dojściu do konsensusu, to proponuję odłożyć emocje, obelgi i osobiste wycieczki na bok i zacząć używać wyłącznie argumentów (bez podtekstów, czy dwuznaczych wypowiedzi nie mających nic wspólnego z tematem). Bardzo bym chciala dojsc do jakiegos porozumienia, bo na niczym innym mi tak nie zalezy jak na tym, aby psy uzywane w hodowli byly przebadane. Jesli cofniesz sie o kilka stron, to zauwazysz, ze przyjelam Wasze agrumenty, dochodzac do wniosku, ze moim zdaniem powinny zostac wpisane do tabelki rowniez te wyniki badan na dysplazje, ktore nie zostaly opisane przez weta z listy ZK, o ile zostaly opatrzone stosowna pieczatka z nazwiskiem weta i rodzajem jego specjalizacji. Jednak co do oczu nie dam sie przekonac, bo tego typu badania potrafi przeprowadzic tylko tych kilku wetow z listy. Quote
---------- Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 NigdyNigdy napisał(a): A jeśli Klub wprowadzi nakaz robienia badań, to nikt- hodowcy hurtowi, producenci, czy zwykli posiadacze "jednej suczki"- nie będą mili nic do gadania. Spróbujcie tego, bo uważam, że warto. Kiedy chcielismy zakladac klub to Ci hodowcy, ktorzy mieliby cos do powiedzenia w ZK, byli zainteresowani tym, aby organizowac fajne wystawy i zapraszac fajnych sedziow. Tematy badan i prob pracy byly delikatnie mowiac marginalizowane. I teraz mi powiedz jakie widzisz szanse na to, aby ZK odwazyl sie przeciwstawic lobby tych najwiekszych? Quote
flashka-g Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 Savannah napisał(a):To daruj sobie proszę osobiste docinki, są nie na miejscu,a pozatym są niesmaczne. I nie masz prawa obrażac innych ludzi. Sie doczepie.. jak zwykle do słówek:diabloti: i spytam z czystej ciekawości;) Ile razy te psy z przydomkiem Nitor Nivalis wygrywaly z psami Agnieszki.. ze piszesz w liczbie mnogiej?? No w sumie to zaznaczylas ze chodzi o Evening Shine- wiec pytam ile razy ona wygrala porownanie z psami USH ze to liczba mnoga,widocznie nikt tego nie zauwazyl bo w rankingu tak jest dalej niz Kasdan i Shapali? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.