brazowa1 Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Ustalcie,co robicie z tymi, które sa niereformowalne i maja szary papier. Quote
szuwar Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Te od szrego papieru to już w ogóle patologia - nie można takim pozwolić na posiadanie jakiegokolwiek zwierza. No może prócz żółwia... Quote
brazowa1 Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Proszę,prosze,powiedzcie,że zabieracie!!!Ona ostatnio taka kosztowna... Quote
gameta Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 nie nie, w szczególnych przypadkach poprostu na siłę kupimy pierwszą rolkę papieru w pieski a następnie zrobimy dyżury asystujące - przy każdych zakupach tegoż tejże, robiąc każdorazowo karczemną awantrę w sklepie ilekroć ręka będzie siegała po NIE TEN papier. Nie ma tak, że zabierzemy, nie nie ... I żeby nie było - ja naprawdę umiem zrobić publiczną awanturę, nawet niezła w tym jestem ... Quote
Aimez_moi Posted July 29, 2012 Posted July 29, 2012 O Mamuniu....ale sie porobilo....o papier toaletny....:):) Quote
joaaa Posted July 29, 2012 Posted July 29, 2012 szuwar napisał(a):Te od szrego papieru to już w ogóle patologia - nie można takim pozwolić na posiadanie jakiegokolwiek zwierza. No może prócz żółwia... I kozy, bo podobno kozy lubią papier, a ten szary jest delikatny, bo taki przeważnie cienki. ;) Quote
Alojzyna Posted July 30, 2012 Posted July 30, 2012 my tu gadu gadu o papierze, pieskach, kozach a fotek beniutki w rabatkach jak nie było tak nie ma :niewiem: :mad: Quote
Aimez_moi Posted July 30, 2012 Posted July 30, 2012 Fakt......zajete papierem nie zauwazylysmy braku zdjec.....:) Quote
kinga Posted July 31, 2012 Author Posted July 31, 2012 Aj.... bo wiecie, jak to jest: dzieci szewca chodzą boso :oops:. Zawsze miałam wyrzuty sumienia, ze moje osobiste zwierzaki nie mają zadnych porządnych zdjęc :shake:, ale tak to jest, ze ZAWSZE jest czas na ich zrobienie. Przy czym Yeti nie przechodzi jakiejś wstrząsającej metamorfozy :niewiem:, jak była piękna -tak jest. W rabatkach nie zrobię jej zdjęcia, bo mi połamała kwiatuszki :placz:, nie-od-wra-cal-nie. Ale obecnie rabatki są już passe, Yeti postanowiła wprowadzić się do domu. Wcześniej nie wchodziła tu wcale, mimo, że mamy otwarte non stop na ogród. Teraz nie wychodzi stąd w ciągu dnia nawet na siku :stupid:. Leży w kątku domu jak trup, ze smutną miną - i ściemnia. Bo tak naprawdę jest jej bardzo, bardzo dobrze ;) No i jak j mam dać, ku pokrzepieniu serc, zdjęcie psa, który wygląda, jakby przebywała w schronisku?1 Quote
Aimez_moi Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 Kinga....:) prosze Cie.....:):) Napisz jak Yeti i Georgia sobie radza..... Quote
kinga Posted August 3, 2012 Author Posted August 3, 2012 Aimez_moi napisał(a):Kinga....:) prosze Cie.....:):) Napisz jak Yeti i Georgia sobie radza..... Śpią i śpią, z krótką przerwą na jedzenie. Czasem wpadną na szalony pomysł i wykonają kilkunastometrowy spacer po ogrodzie. Z reguły wymuszony jest zrobieniem siku lub kupy (czyli nie za często). Po czym wracają, walą się z hukiem na posłania - i śpią i śpią. A tak w ogóle to udają, ze ta druga nie istnieje. Georgia zupełnym mimochodem drze mordę w całkowicie innym kierunku, niż Yeti - zapatrzy się np. na jakies drzewo, i wow-wow basem. Yeti przez zupełny przypadek nagle zakręca ze swojej trasy, i zaczyna w wielkim skupieniu wąchać jakieś trawki, gdy opodal przechodzi Konkurencja. Gdy Yeti na paluszkach wejdzie do domu i rozłoży się na jednym z psich posłań - Georgia nagle zaczyna kochać spanie na twardej terakocie. I tak dalej, i tak dalej... Generalnie ton nadaje Georgia - Yeti Bogu dzięki okazała sie psem uległym i ustępującym, a ja, zgodnie z wytycznymi Joaaa - znikam im z pola widzenia, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych. Nie podeszły jeszcze do siebie ani razu, ani nie obwąchały się, ale akurat dzisiaj każda z nich wykonała zakręt w złą stronę, przez co zderzyły się łbami. Zanim zdążyły wymyślić, co z tym fantem zrobić - obie jednomyślnie uznały, ze incydentu nie było, i rozeszły się w swoje strony. Ja wiem, to bywa trudne do przelożenia na inne, normalne psy ;-). Ale nie zapominajmy, że benki są psami specjalnej troski ;-) Quote
joaaa Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 kinga napisał(a):... Teraz nie wychodzi stąd w ciągu dnia nawet na siku :stupid:. ... O mamo, to salon chyba płynie... :roll: kinga napisał(a):... Yeti przez zupełny przypadek nagle zakręca ze swojej trasy, i zaczyna w wielkim skupieniu wąchać jakieś trawki, gdy opodal przechodzi Konkurencja. ... He, he, a to jest książkowy przykład psich sygnałów uspokajających. Znaczy się obie są kształcone w psim Savoir-vivre. :D Quote
zerojeden Posted August 4, 2012 Posted August 4, 2012 Chyba pozazdrosciłam... i chyba z azjatów przerzucę się na benki :razz: bo u mnie to Haga tylko patrzy gdzie by tu zrobic dym i kto tu w jej mniemaniu za bardzo się panoszy bo to ona jest Panią na włościach i wszystkie psy muszą się jej słuchac :stupid: mimo tego że są to cudne psy i mało absorbujące sobą to temperament mają. Quote
Aimez_moi Posted August 5, 2012 Posted August 5, 2012 Beniutki sa slodkie......:) Kinga ale masz fajowe zycie....:):) Quote
malagos Posted August 6, 2012 Posted August 6, 2012 Kinga cudnie o nich pisze, aż się zaśmiałam czytajac o tym zderzeniu łbami i rozwiazaniu sytuacji :lol!: :lol!: Quote
Malgoska Posted August 6, 2012 Posted August 6, 2012 kinga napisał(a):Śpią i śpią, z krótką przerwą na jedzenie. Czasem wpadną na szalony pomysł i wykonają kilkunastometrowy spacer po ogrodzie. Z reguły wymuszony jest zrobieniem siku lub kupy (czyli nie za często). Po czym wracają, walą się z hukiem na posłania - i śpią i śpią. A tak w ogóle to udają, ze ta druga nie istnieje. Georgia zupełnym mimochodem drze mordę w całkowicie innym kierunku, niż Yeti - zapatrzy się np. na jakies drzewo, i wow-wow basem. Yeti przez zupełny przypadek nagle zakręca ze swojej trasy, i zaczyna w wielkim skupieniu wąchać jakieś trawki, gdy opodal przechodzi Konkurencja. Gdy Yeti na paluszkach wejdzie do domu i rozłoży się na jednym z psich posłań - Georgia nagle zaczyna kochać spanie na twardej terakocie. I tak dalej, i tak dalej... Generalnie ton nadaje Georgia - Yeti Bogu dzięki okazała sie psem uległym i ustępującym, a ja, zgodnie z wytycznymi Joaaa - znikam im z pola widzenia, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych. Nie podeszły jeszcze do siebie ani razu, ani nie obwąchały się, ale akurat dzisiaj każda z nich wykonała zakręt w złą stronę, przez co zderzyły się łbami. Zanim zdążyły wymyślić, co z tym fantem zrobić - obie jednomyślnie uznały, ze incydentu nie było, i rozeszły się w swoje strony. Ja wiem, to bywa trudne do przelożenia na inne, normalne psy ;-). Ale nie zapominajmy, że benki są psami specjalnej troski ;-) powinnaś pisać dziennik beniutków, jesteś rewelacyjna, uśmiałam się do łez z Twoich opisów :) Quote
kinga Posted August 6, 2012 Author Posted August 6, 2012 Ha. To Wy jeszcze nie widziałyście największej pokazówki Yeti (niby jak, skoro NIE MA zdjęć... :niewiem:) Otóż Yeti, jak wiadomo, ma klasyczny, masywny i krótki bernardyni pysk. Ale do tego ma długi język. Efekt jest taki, że zasypia na ogół z wysuniętym końcem języka (tak do przodu) - wygląda wtedy, jak nie przymierzając, jakiś stary pekińczyk czy inna Mała Popierdołka. Po prostu tak kiczowato i głupio, jak typowy pluszak dla małych dziewczynek, brakuje jej tylko doczepionego czerwonego pluszowego serca z napisem: I love you. A ponieważ Yeti, nic jej nie ujmując, jest psem nie do konca ogarniętym, często budzi się i zapomina schować ten koniec języka. I wtedy to już naprawdę tylko usiąść i płakać, gamoń do kwadratu i tyle. Staram się jej podpowiadać wtedy teatralnym szeptem: Yeti-schowaj-język!, ale efekt jest różny. Zdecydowanie nie jest to pies do ratowania zasypanych śniegiem, łudzące podobieństwo jest mylące. Zresztą myślę, ze gdyby jakiś zasypany lawiną zobaczył wyłaniającą się nad nim Yeti z tym jęzorem, też straciłby wszelką nadzieję na ratunek. Quote
Malgoska Posted August 6, 2012 Posted August 6, 2012 kinga napisał(a):Ha. To Wy jeszcze nie widziałyście największej pokazówki Yeti (niby jak, skoro NIE MA zdjęć... :niewiem:) Otóż Yeti, jak wiadomo, ma klasyczny, masywny i krótki bernardyni pysk. Ale do tego ma długi język. Efekt jest taki, że zasypia na ogół z wysuniętym końcem języka (tak do przodu) - wygląda wtedy, jak nie przymierzając, jakiś stary pekińczyk czy inna Mała Popierdołka. Po prostu tak kiczowato i głupio, jak typowy pluszak dla małych dziewczynek, brakuje jej tylko doczepionego czerwonego pluszowego serca z napisem: I love you. A ponieważ Yeti, nic jej nie ujmując, jest psem nie do konca ogarniętym, często budzi się i zapomina schować ten koniec języka. I wtedy to już naprawdę tylko usiąść i płakać, gamoń do kwadratu i tyle. Staram się jej podpowiadać wtedy teatralnym szeptem: Yeti-schowaj-język!, ale efekt jest różny. Zdecydowanie nie jest to pies do ratowania zasypanych śniegiem, łudzące podobieństwo jest mylące. Zresztą myślę, ze gdyby jakiś zasypany lawiną zobaczył wyłaniającą się nad nim Yeti z tym jęzorem, też straciłby wszelką nadzieję na ratunek. chyba chciałabym żeby mnie lawina zasypała, jeśli oczywiście ratowac mnie będzie Yeti... Quote
joaaa Posted August 6, 2012 Posted August 6, 2012 Ja chcę zdjęcie z językiem! Co to za pisanie, zamiast pokazać! :mad::mad::mad: Quote
brazowa1 Posted August 6, 2012 Posted August 6, 2012 Własnie,własnie,narobiłas smaku,a fota? ech,przychodzę na ten watek się odprężyć. Quote
kinga Posted August 6, 2012 Author Posted August 6, 2012 Z fotą problem, bo jest czujna na aparat :niewiem:, skradam się i skradam - a tu Yeti, dotąd śpiąca jak trup - nagle trzeźwa, język schowany, mało tego, wstaje i gramoli się w moim kierunku. Ale uwierzcie, przed chwilą obserwowałam ją, jak drzemała z językiem i półprzymkniętymi oczami - niewiarygodne, że to-to w ogóle żywe jest :crazyeye:. W weekend przerabialiśmy reakcję gości na cudowne rozmnożenie bernardynów. Bezcenne. . Do starszego dziecka przyszedł kolega Piotrek. W wiatrołapie potknął się o śpiącą Yeti, jeszcze nie przeczuwając, co zaraz nastąpi. W tejże chwili wynurzyła się Georgia, która postanowiła się przywitać z kolegą Piotrkiem, pamiętając, że niedawno poczęstował ją szczodrze drogą kiełbasą. Kolega Piotrek zrobił tak: :crazyeye:, po czym wykrztusił: - ILE tego??? Na co mój mąż: - A co, coś ci się już dwoi? PIotrek, powiedz szczerze, ile NAPRAWDĘ widzisz bernardynów? Więcej niż jednego? Kolega Piotrek przepraszająco: - Proszę pana, myśmy jeszcze nawet nie zaczęli pić.... Przypomniała mi się jeszcze kolezanka Beata (również starszego dziecka). Wpadła kiedyś. Po jakimś czasie wpadła znowu. Koleżanka Beata jest bardzo bystra i spostrzegawcza, bowiem widząc paradującego kota, zawyrokowała oskarżycielsko: - TEN kot był poprzednio w INNYM kolorze. Ot, złośliwe te zwierzaki. Albo dwoją się w oczach, albo zmieniają kolory jak kameleony, powodując frustracje u młodzieży. Quote
zuanna Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 He he - moja koleżanka miała kiedyś trzy czarne koty. Ponieważ mama nie była kociolubna, koleżanka przy okazji wizyt wmawiała mamusi, że kotka owszem posiada - jednego :evil_lol:. Po paru miesiącach wydało się niestety, bo jak szanowna rodzicielka przyjechała z wizytą, to wylazły wszystkie trzy :diabloti:. Wątek jest super! Podczytuję sobie od początku, a opowieści o Yeti zawsze poprawiają mi humor :) Quote
kaerjot Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 Do nas przyszedł kiedyś pan co liczniki spisuje, nie chciał wejść, bo furtki pilnowała Yoda, ale powiedziałam: Proszę wejść, pies jest szkolony i się słucha. Kazałam jej się położyć i wpuściłam pana, zapomniałam tylko, że drzwi na taras są otwarte, więc Yoda była w domu szybciej niż my, po wejściu do domu i zobaczeniu Yody, pan się zapytał: A ten pies też się słucha? Swoją drogą benki mnie fascynują, moja najpierw biega, później szczeka, a na koniec brakuje jej czasu na myślenie. To musi być dziwne jak pies ma odwrotnie. Quote
malagos Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 Moja ratlerka też nie ma czasu na myślenie (a moze nie za bardzo ma czym myśleć), bo najpierw szczeka, potem poszczekuje, a na końcu ujada..... Benki chociaż mają głos inny, nie piszczałkę w gardle. Quote
Aimez_moi Posted August 7, 2012 Posted August 7, 2012 Kinga....:) prosze....pisz ksiazke....:):) I sprobuj choc jedno...jedno zdjatko machnac..... watek mnie takze poprawia nastroj i lece tu zawsze pedem....:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.