Jump to content
Dogomania

KOSZALIN - YETI.Sponiewierana bernardynka u mnie w DT. A DT zamienił się w DS :-)


Recommended Posts

Posted

A Wy tak specjalnie zbieracie:

dwie łaciate kotki i dwie łaciate suczki
jeden czarny kocurek i jeden czarny pies?



Poszukać Wam pręgowanego psa i beżowej kotki?

  • Replies 377
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='kaerjot']A Wy tak specjalnie zbieracie:

dwie łaciate kotki i dwie łaciate suczki
jeden czarny kocurek i jeden czarny pies?



Poszukać Wam pręgowanego psa i beżowej kotki?

Brawa dla tej Pani za spostrzegawczośc :klacz::klacz::klacz:.

Tak, z tego mam największą uciechę, że wszystkiego jest do pary - i właśnie Yeti brakowało mi do kolekcji :p.
Jak już uprawiać zbieractwo, to z jakąś ideą ;).

Z drobnym jednak sprostowaniem: bura kotka Rakija (ona tylko od dołu jest pręgowana i w kropki - od góry po prostu bura) i beżowa Tajga tworzą właśnie parę, i nic zupełnie nie trzeba uzupełniać. Obie najdłuższe stażem w swoim gatunku i obie charakterologicznie walnięte :niewiem:.

Posted

A propos imienia Delicja, u mnie w hotelu jest pies ze schroniska w Radomiu, którego dziewczyny nazwały Szejk,
dlatego, że miał ogromną ranę na szyi, a w niej wielkie pokłady ropy. :evil_lol:

Posted (edited)

Ale sie ubawiłam,hahahahahahhahaha.Papier w psiaki !:lol:
czy wizyta PA wykonana przed pięcioma laty się liczy?
Nie pamietam nadruku na papierze,ale pamietam,że kaerjot miała swoja własną sunię cały czas przy sobie,żeby kontrolować jej zachowanie i do tejże łazienki z papierem,także poszły razem.
I Tajgę pamietam,robiła wrażenie. Znikała i pojawiała sie w tempie błyskawicy,znikąd, a jak juz była pod nogami to jodłowała.Benkę świętej pamięci,tą z awataru, chodzilismy ogladać po kolei, żeby psy sie nie spiknęły.

Kinga,a ja w kwietniu znalazłam kicie chorą,7 tygodni,ale wiesz co?TRICOLOROWĄ :) :)

Joaaaa,hahahhaha,doskonałe to imię. My w schronie mamy malamutopodobnego psa o imieniu Biegun. Wszyscy z zewnatrz myslą,ze to dlatego,że jest mieszańcem ras północy...a to wcale nie tak...po prostu gdy przyszedł miał przez kilka dni duże rozwolnienie.

Edited by brazowa1
Posted

Niby wszystko pieknie wygląda, ale jedno mnie nadal niepokoi - koty sikające do miski Yeti. Niby wiem, że to wredne zwierzęta, ale to już chyba przesada...

A poza tym jestem w szoku, że większość z obecnych tu "dogomaniaczek" nie posiada w domu papieru w pieski. Skandal. To powinien być standard. A na wizytach PA w pierwszej kolejności powinno się chodzić do toalety i sprawdzać co tam wisi...

Posted

szuwar napisał(a):
A poza tym jestem w szoku, że większość z obecnych tu "dogomaniaczek" nie posiada w domu papieru w pieski. Skandal. To powinien być standard. A na wizytach PA w pierwszej kolejności powinno się chodzić do toalety i sprawdzać co tam wisi...


Wczoraj sprawdziłam papier Gamety. ZALICZYŁA. Nie zartuje,sama mi zwróciła uwagę na te pieski.

Posted

Aimez_moi napisał(a):
Wszystko bardzo ladnie ale gdzie jest Yeti?


Z Yeti mam pewien problem: już sama zaczynam się zastanawiać, czy ona aby na pewno nie jest sztuczna........ :niewiem:.

Pamiętam, kiedyś w sklepach z zabawkami pojawiły się takie wielkie lezące pluszowe bernardyny, wpadłam wtedy w zupełny amok - tyle, ze miałam już lat naście, i rodzice wybili mi z głowy podobne fanaberie (zwłaszcza, ze sporo to kosztowało).
No i los mi teraz zadośćuczynił, mam taki erzatz prawdziwego psa, boskie to-to do głaskania, ale...

Yeti wlazła ostatnio do kuchni w rejony blatu, na którym było jakieś jedzenie, i niewiele myśląc (ona zresztą w ogóle myśli niewiele), wspięła się przednimi łapami, niuchając i poszukując łupów.
Georgia - bernardynka rezydentka - oniemiała ze zgrozy, zaczęła ostrzegawczo powarkiwać - Yeti nic, ślepa i głucha.
Mój maż wydał ostrzegawczą komendę, coś w rodzaju: - E-e!
Yeti nic.
W końcu mąż huknął, jakieś : fe! czy coś w tym rodzaju - Georgia skuliła się i odczołgała w ciemny kąt.
Yeti NIC .
Popatrzyła na niego jak na powietrze, dopiero trzeba było jej zdjąć łapy z tego blatu i przestawić ją w inne miejsce.

Mój mąż, reanimując potem przerażoną Georgię, załamał się:
- Yeti to pies bez żadnej interakcji :shake:, nic. NIC.

Próbowałam ją usprawiedliwiać, ze na pewno była psem gospodarskim, nienauczona współpracy z człowiekiem, i takie tam - ale nasza Georgia nie była NAWET psem gospodarskim, tylko błąkającym się po obrzeżach wsi, i przeganianym - i jakoś kuma, o co chodzi.

I jak kilka godzin później mąż wychodził z domu, (prawie) wszystkie psy odprowadzały go do bramy, a on spojrzał na Yeti - swoją Dotychczasową Pupilkę, i westchnął:
- A ten Przygłup tam stoi bez ruchu...

:diabloti:

Posted

Zakupilam papier w pieski........ mam go....:):)
Tani to on nie jest.
Kinga.....ja bardzo prosze nie obrazac mi tu beniutki.......Yeti jest bernardynka.....:):)
Bernardynka....nawet nie bernardynem!

Posted

brazowa1 napisał(a):
Wczoraj sprawdziłam papier Gamety. ZALICZYŁA. Nie zartuje,sama mi zwróciła uwagę na te pieski.


Zaraz, zaraz - brązowa: a Ty robiłaś tę wizytę u gamety tak bezzasadnie i bezproduktywnie , marnując Wasz wspólny czas :-(; czy ZAMIERZAMY jej (gamecie) coś wcisnąć? :multi:
No bo skoro już ma ten papier - nie może się TAKI dom zmarnować :shake:.

Tak samo Aimez_moi, proszę - już się zabezpieczyła przed potencjalną wizytą PA - co się jasno tłumaczy na chęć powiększenia stada :loveu:.

Posted

Aimez_moi napisał(a):
Zakupilam papier w pieski........ mam go....:):)
Tani to on nie jest.


Spokojnie, jest bardzo wydajny ;) Chyba, że masz w domu małe dzieci - wtedy jest wysoce niepraktyczny...

Posted

szuwar napisał(a):
Spokojnie, jest bardzo wydajny ;) .


koleżanko szuwar - czy Ty równiez przygotowujesz sie na wizytę PA?
Jak weźmiesz ode mnie psa, w bonusie dostaniesz razem z nim białego kociaka 2,5 miesięcznego - na razie NIESIKAJĄCEGO psom do misek. Uwaga: ilość białych kociaków w promocji ograniczona! (zostały tylko dwa!), więc jak już masz ten papier, to określaj czym prędzej typ psa.

Posted

Dobrze, ze wydajny......dziecko mam takie male chyba lat 20 ale papier zuzywa z zapedem 5-cio latki....:)
Wczoraj stwierdzila, ze nareszcie jest tak jak byc powinno.....czyli w domu jest labrador mamy papier w labradory......:)

Posted

Aimez_moi napisał(a):
.....czyli w domu jest labrador mamy papier w labradory......:)


I tym sposobem wkraczamy w wyższy stopień specjalizacji: już nie wystarczy mieć papieru w pieski, należy mieć papier w pieski DANEJ RASY.
Właścicielki kundli niech nie czują się usprawiedliwione - trzeba szukać papieru z pieskami w typie, i basta.

Posted

Ta akurat....wyzszy stopien....
niech sie cieszy z tego co ma ...... ja nawet nie wiedzialam, ze tam sa labki....zreszta cena mnie przygwozdzila i chcialam juz jak najszybciej sobie pojsc....:)

Posted

kinga napisał(a):
koleżanko szuwar - czy Ty równiez przygotowujesz sie na wizytę PA?
Jak weźmiesz ode mnie psa, w bonusie dostaniesz razem z nim białego kociaka 2,5 miesięcznego - na razie NIESIKAJĄCEGO psom do misek. Uwaga: ilość białych kociaków w promocji ograniczona! (zostały tylko dwa!), więc jak już masz ten papier, to określaj czym prędzej typ psa.


Ja się na wizytę PA w życiu nie zgodzę. Mam swoje zasady ;) Sama doskonale zdaję sobie sprawę, że nie spełniam żadnego z kryteriów dobrego domu dla zwierząt (no może poza papierem, ale teraz mam akurat w kwiatki dla odmiany :eviltong:) i generalnie nie potrzebuję, żeby mi ktoś do domu przychodził i ten fakt uświadamiał. Poza tym tej wiosny przyplątało się do mnie czarne kocie i bezczelnie zostało. W tej chwili ilość zwierzów w domu przekracza ilość ludzi. Proporcje są zaburzone.

Posted

kinga napisał(a):
Zaraz, zaraz - brązowa: a Ty robiłaś tę wizytę u gamety tak bezzasadnie i bezproduktywnie , marnując Wasz wspólny czas :-(; czy ZAMIERZAMY jej (gamecie) coś wcisnąć? :multi:
No bo skoro już ma ten papier - nie może się TAKI dom zmarnować :shake:.


No ja już przez Brązową "coś" mam, więc teraz to są regularne PA czyli PO adopcyjne, muszę się starać, żeby nie zabrała... Chociaż ona mało chętna do zabierania - dziecka nie chce nawet na tydzień :(

Posted

oj tam oj tam, jedno jest pewne - kobiety w ciąży straaaaaaaasznie idiocieją - sprawdzone organoleptycznie... Niestety bywają głosy (rozsądku??? a feee, co ja mówię, błeeee) i są w stanie wybić z głowy podczas zagrożonej ciaży spędzanej w pozycji horyzontalnej, na zastrzykach z progesteronu, z cytomegalią a także pomiędzy trwającymi szesć miesięcy wymiotami takie wspaniałe zwierzę jak żółw stepowy (albo grecki nie pamiętam) oczywiście bezdomny, który miał do mnie przyjechać z drugiego krańca Polski. A nie było łatwo - prawie na śmierć się obraziłam... Żeby MI zabraniać żółwia??? MI ??? No i nie mam :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...