kinga Posted April 22, 2012 Author Posted April 22, 2012 Tylko z tymi zmulonymi bernardynami i pokrewnymi jest jeden mankament. Do ludzi są na ogół idealne. Dobroduszne gamonie, zachwycone samym faktem, że zaczynasz je głaskać - i już nie odpuszczające ci przez resztę wieczoru. Ale do innych psów... Brązowa parę dni temu spytała mnie, czy benki w ogóle potrafią się pogryźć, czy im się chce. W złą godzinę spytała. W piątek wieczorem łaziłam noga za nogą po ogrodzie z moją osobistą pseudobernardynką Georgią, moją drugą psicą - terierowatą Tajgą, i Gają - tymczasowiczką, ktorą wzięłam zagłodzoną na maksa, i która po odkarmieniu waży ok. 40 kg, a może więcej (i ma cieczkę na dodatek). Łażą razem po ogrodzie tak od miesiąca, w zupełnej komitywie. Mojej bernardynce, pacyfistycznej, i raczej tylko zrzędzącej na inne suki, nagle jednak CHCIAŁO SIĘ - i jak mi nagle dwie wielkie suki runęły na siebie - to nie mogłam za Boga ich rozdzielić. Byłam w domu sama, co gorsza, jeszcze nie przebrana po pracy - miałam na sobie tiulową spódnicę do ziemi z milionem falban, spod której nie mogłam odnaleźć nóg, aby je kopniakami rozdzielać. Darłam sie kapralskim głosem na całą wieś, miotając sie w tych falbanach - plastikowe duże grabie, zawsze przygotowane na podobną okoliczność - leżały poza zasięgiem, a co suki rozdzieliłam w końcu, to one znowu na siebie. Plus moja 10-letnia niedołężna Tajga, wiedziona instynktem stada - też postanowiła pójść w sukurs. Przeżyły obie (ochotnicza pomoc Tajga też), bez większych ubytków na ciele, jedynie ja w sobotę miałam obie nogi nadwerężone w kostkach. Ale adrenalina długo nie mogła mi opaść. No bo bernardyny mają tę szczególna cechę: są terytorialne i bardzo często dominujące. Obserwuję Yeti. Yeti jest niestety typowym bernardynem. Mojego Liptona, psiego casanovę o dość silnej osobowości, od razu ustawiła: nie podchodź za blisko. RAZ mruknęła, i karty rozdane. Terierowatą sukę Tajgę, bardzo przyjacielską i spolegliwą, toleruje, choć bez okazywania najmniejszych emocji. Jedna z moich kocic postanowiła dziś - i wykonała - poocierać się o gębę Yeti, gdy ta wylegiwała sie na trawie. Kocica przeżyła :), ale koty nie są na ogół warte dźwignięcia się z ziemi (raz czy dwa ofuknęłam ją, i pojęła). Ale Pani (czyli ja) należy do Yeti, gdy Yeti jest wypuszczona na ogród innnymi psami. Pani nie powinna w tym czasie zajmować się za bardzo innymi psami, a jeśli np. czesze czy obcina Yeti - inne psy nie powinny zbliżać się za bardzo do JEJ Pani. Psy równiez nie powinny zapuszczać sie w okolice JEJ budynku gospodarczego, gdzie mieszka - jest wtedy zaniepokojona, i biegnie kontrolnie sprawdzić, czy nie zechcą wejść do środka. Dlatego, mając wszystko powyższe na uwadze, z moją bernardynką jeszcze jej nie konfrontowałam. Z jedną małpą jeszcze sobie poradzę, z dwoma mogę mieć kłopot. Co z wielkim, wielkim płaczem podejrzewam :-(. Quote
joaaa Posted April 22, 2012 Posted April 22, 2012 O mamo, Kinga, gdzie Ty pracujesz????? Tiule, falbany do ziemi?????? :crazyeye: Może na całe zajście wpłynęła cieczka, wtedy dostają niektóre świra. Ja stosuję zasadę niewtrącania się, dopóki krew się nie leje. A nawet staram się szybko zniknąć, co przeważnie skutkuje rozejmem. Chyba, że siły nie są równe, to wtedy rozdzielam. Albo jak stado zaczyna rozróbę. Kiedyś połamałam na nich wiadro od psiej wody, jakieś słabe było. A najpierw wylałam na nie wodę. A jak zapoznaję nowe psy, to jeżeli mam obawy, że będzie afera, to zakładam kagańce. Przeważnie wtedy są mniej skłonne do bójki. A jeżeli chodzi o benki, to ja mam zupełnie inne doświadczenia. Moja Belka(ta papierowa, po championach ;)) unikała zawsze walki, chyba, że nie miała wyjścia. Wtedy przyduszała do ziemi i puszczała. I przeważnie to już wystarczało. A ona się z godnością oddalała, olewając pokonanego. Chyba nigdy nie zapomnę kauazki, która dwa razy została tak spacyfikowana i miała strasznie głupią minę. Zresztą podobne doświadczenia mam z innymi molosami. Walczą w ostateczności, jak nie da się inaczej. Kiedyś uczestniczyłam w spotkaniach trenerskich, gdzie na działce ok. 1000m2 spotykało się 20-30 psów z właścicielami. Psy były rożne, głownie laby, ale tez DdB, tosa, moja dożyca, bokser, kaukaz i jeszcze inne. I musiały się ze sobą dogadać, chociaż czasami były scysje. Dzięki temu moja Mysza była idealnym psem, który świetnie umiał rozładowywać konflikty. Bardzo mi pomagała jak zrobiło się w domu stado i wprowadzałam nowego psa. Ale w czerwcu będzie rok jak jej nie ma. :( Quote
brazowa1 Posted April 23, 2012 Posted April 23, 2012 Kinga, nie masz monitoringu? bo byśmy sobie pooglądały... hehhehe,kapralski głos,hehhehehe,swietne okreslenie. Quote
Aimez_moi Posted April 23, 2012 Posted April 23, 2012 Kurcze...... szkoda, ze mamy zdjecia tej kiecki.....:):) Quote
Alojzyna Posted April 23, 2012 Posted April 23, 2012 brazowa1 napisał(a):Kinga, nie masz monitoringu? bo byśmy sobie pooglądały... hehhehe,kapralski głos,hehhehehe,swietne okreslenie. może nie o kapralski głos chodziło tylko o wyrażenia? moje maupy jak dostają głuchoty wybiórczej i przestają reagować na polecenia, to wystarczy, że powiem tylko kuuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrrrrr i lecą w podskokach :evil_lol: Quote
kinga Posted April 23, 2012 Author Posted April 23, 2012 Alojzyna - a nie, tej kuuuuuuur***** nie próbowałam :evil_lol:. To było tylko niewinne: Georgiaaaaa, FEEE!. Gajaaaaa, FEEEEE!! Popatrz, jaki człowiek niewykształcony :shake: - a te Fe i Fe to one miały w dużym poważaniu :oops:. joaaa - praca jak praca, normalna. Tylko spódnica z falbanami :lol:. Ale za to nie noszę do pracy np. szpilek, które podobno Kobiety Eleganckie do pracy ubierają. Ja bym się zabiła na pierwszym metrze w tym. Bogu dzięki, pod falbanami miałam martensy, takie fest, za kostkę, z dobrą podeszwą :diabloti:. brazowa i Aimez_moi - ŻADNYCH monitoringów ani aparatów nie będzie :mad:. Proszę się nie naśmiewać z koleżanki, która od piątku behawioralnie jest spanikowana i zniechęcona. Quote
zuanna Posted April 23, 2012 Posted April 23, 2012 Alojzyna napisał(a):.....to wystarczy, że powiem tylko kuuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrrrrr i lecą w podskokach :evil_lol: Ciekawe skąd to znają, bo moja też tak ma - udaje całkowitą głuchotę, ale jak usłyszy magiczne słówko na "k", to też biegnie w podskokach :diabloti: Quote
brazowa1 Posted April 23, 2012 Posted April 23, 2012 Bo to słowo jest "komendą ostateczną",nienadużywane ma wielką moc. Do mojej suki,gdy cos wlaśnie upolowała i żre ,dociera,gdy wrzasnę :IDE DO CIEBIE!!! Quote
Aimez_moi Posted April 24, 2012 Posted April 24, 2012 brazowa1 napisał(a):Bo to słowo jest "komendą ostateczną",nienadużywane ma wielką moc. Do mojej suki,gdy cos wlaśnie upolowała i żre ,dociera,gdy wrzasnę :IDE DO CIEBIE!!! To super, ze moj labus nie jest samotny w polowaniu i zzeraniu.....:):) Quote
Alojzyna Posted April 25, 2012 Posted April 25, 2012 będą jakieś nowe zdjęcia wyczesanej Yeti? (dałabym je do jej galerii na fb bo już bardzo spadła) Quote
sybil Posted April 25, 2012 Posted April 25, 2012 Alojzyna napisał(a): moje maupy jak dostają głuchoty wybiórczej i przestają reagować na polecenia, to wystarczy, że powiem tylko kuuuuuuuuuuurrrrrrrrrrrrrrrrrrr i lecą w podskokach :evil_lol: Coś w tym jest :evil_lol:! Moje sznupy mają to samo, zarówno "papierowa" jak "schroniskowa" Maja od kingi ;). Kuuurrrr.... to magiczne słowo, natychmiast spokój i posłuszeństwo; nawet Maja odpuszcza znienawidzonym (przez nią) facetom i pędzą obie zgodnie i w podskokach. Chyba chodzi o to rrrrr...:lol: Quote
Aimez_moi Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 Zagladam do beniutki.....:) Nic nasza Gwiazdeczka nowego nie wymyslila? Quote
brazowa1 Posted April 27, 2012 Posted April 27, 2012 chcemy Fooootki! POtem pojdzie do nowego domu i juz sie nie nasycimy wyglądem głowy-wiadra. Prosze o fotke z ekierka przy stopie. Quote
Aimez_moi Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 A ja poprosze przy tiulowej kiecuni.....:):) Quote
joaaa Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Aimez_moi napisał(a):A ja poprosze przy tiulowej kiecuni.....:):) I ja też. :D Quote
kinga Posted April 28, 2012 Author Posted April 28, 2012 Foteczki będą, zgodnie z życzeniami, zrobię jutro - ale bez tiuli - gdyż Yeti nie ma nic wspólnego z awanturą z udziałem falban. Poprosiła mnie, abym nie psuła jej dobrego imienia - gdyż mimo iż nie jest psem stadnym (nie ma ciśnienia na jakiekolwiek psie przyjaźnie), na razie nie wdaje się w zadne karczemne awantury z moimi osobistymi psami, i byłoby jej przykro, gdybym cokolwiek sugerowała, robiąc zdjęcie ze spódnicą. To Gaja z Georgią się pożarły - NIE Yeti. A teraz pilne i na serio - chyba joaaa będzie najbardziej temacie: Mamy w schronie 15-letniego (!) boksera, oddanego przez właściciela, gdyż ponoć.... nie utrzymuje czystości. Prawda jest taka: bokser, który jest w budynku, wg pracowników bardzo stara się utrzymać czystość, natomiast państwo właściciele zastąpili go rocznym rottweilerem. Ot, i cała przyczyna. Do kogo z tym boksiem uderzyć na alarm, zanim po prostu odejdzie?...... Quote
gameta Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 zaeaz poszukam kogoś od bokserów, ale będziesz gadać sama, bo ja z którąś z fundacji bokserowych strasznie się pozarłam kiedyś a teraz nie pamiętam z ktorą więc nie odzywam się prewencyjnie do żadnej... Quote
Malgoska Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 kinga napisał(a):tylko że, aida, jak Ty w amstaffach siedzisz - to długo nie ocknęłabyś się z szoku po bliskim kontakcie z benkiem. Ja, mając moją śp. Drachmę od szczeniaka - przez pierwszy rok podejrzewałam, że jest jakaś chora (wcześniej miałam teriera). Turlasz takiemu szczeniakowi piłeczkę do zabawy - patrzy bezmyślnie i wzdycha. Zakładasz obrożę na spacer - kładzie się i zasypia. Ciężkie miałyśmy początki ;-). Ważyła trochę więcej ode mnie, i choć była bardzo karnym psem - gdy kierunek spaceru nie zgadzał się z jej poglądami - potrafiła na środku ulicy klapnąć doopskiem na asfalt, i koniec jakiejkolwiek współpracy. Wyobraźcie sobie, jaką uciechę mieli przechodnie, gdy prośbą, groźbą usiłowałam ją z tej ulicy zwlec. Albo gdy był dzdżysty dzien i nie miała ochoty na poranny spacer, a musiała wyjść się wysikać - wychodziła metodą na kiełbasę. Rzucałam jej co metr, półtora, po kawałku, aby w końcu doszła do jakiejkolwiek trawy i zechciała siknąć - musiała w ten sposób przebyć jakieś 50 m. Do dziś pamiętam twarze sąsiadów i ich komentarze: "- koniec kiełbasy - koniec spaceru." - gdy źle obliczyłam dawkowanie. Yeti rokuje na podobną współpracę. Sikać postanowiła tylko i jedynie w moich świeżo wyplewionych rabatach kwietnych, na tulipanki, dzielnie usiłujące wzejść na wiosnę. Przy czym rabaty są mikroskopijne w porównaniu do wielkich połaci trawy, przeznaczonych do deptania, sikania i nie tylko. Kupeczki sadzi na podjeździe dla samochodów, tuż przy bramie wjazdowej. Na brukowanym prezentują się okazalej. Powoli się otwiera. Siadła wczoraj przed moim mężem, uśmiechnęla się - i jak najprawdziwszy bernardyn - zaczęła go grzmocić łapą, ponaglając do głaskania. A bernardyn jak zacznie wiosłować tymi grabiami, to nie moze przestać :-) Z wyglądu przypomina Neandertala, nic na to nie poradzę. Duże, wypukłe czoło, niemal z fałdą nad oczami. Oczka małe. Nochal płaski. I wyraz gęby, dobitnie świadczący o tym, że proces myśleniowy jest zjawiskiem skomplikowanym i przechodzi długą, acz powolną drogą poprzez zwoje mózgowe. Kocham ją straszliwie ;-). myślę, że powinnaś napisać książkę, już dawno nic mnie tak nie rozbawiło jak Twoja opowieść o w/w pieskach. Genialne. Muszę Ci powiedzieć, że moja chociaż nie jest bernardynem również siada mi na środku ulicy jak nie jest po jej mysli, lub po prostu jej się nie chce... Yeti śliczna, wygląda z pyszczka jak szczeniaczek. Quote
gameta Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 gameta napisał(a):zaeaz poszukam kogoś od bokserów, ale będziesz gadać sama, bo ja z którąś z fundacji bokserowych strasznie się pozarłam kiedyś a teraz nie pamiętam z ktorą więc nie odzywam się prewencyjnie do żadnej... AgaiTheta czyli Elbląg we własniej osobie kiedyś działała w bokserach, może coś podpowie. Kapsel jako SOSBokserom oraz Iza i Avanti jako fundacja boksery w potrzebie. Może coś pomogą, bo ratować 10 ślepych szczenikaów "bokserów" było komu... Quote
joaaa Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 kinga napisał(a): A teraz pilne i na serio - chyba joaaa będzie najbardziej temacie: Mamy w schronie 15-letniego (!) boksera, oddanego przez właściciela, gdyż ponoć.... nie utrzymuje czystości. Prawda jest taka: bokser, który jest w budynku, wg pracowników bardzo stara się utrzymać czystość, natomiast państwo właściciele zastąpili go rocznym rottweilerem. Ot, i cała przyczyna. Do kogo z tym boksiem uderzyć na alarm, zanim po prostu odejdzie?...... O kur.., kur..., kur...!!!!!!!!!! Przepraszam, ale nie mogę! Właśnie trafiła do mnie 10-letnia bokserka, bo państwo nie mają dla niej czasu! W "SOS bokserom" większość taka wiekowa, bo ludzie wymieniają na młodszy model pod różnymi pretekstami... A ten 15. Aż dziwne jak na boksera, bo bardzo rzadko dożywają tego wieku. Na pewno to bokser? Wrzucam już do "SOS bokserom". Kinga, masz jakieś foty, albo możliwość zrobienia? I z kim można się kontaktować? Quote
brazowa1 Posted April 29, 2012 Posted April 29, 2012 Kinga,napisz do oleńka_f,ona pokieruje do kogo najszybciej uderzyc z bokserem staruszkiem. Oleńka sama ma zawsze 5-6 bokserów "na dożyciu". Któras z tych fundacji bokserzych raczej odmawia zabierania bokserów staruszków,z uwagi na koszta (za ta kasę mozna uratowac kilka mlodych adopcyjnych),ale nigdy nie pamietam która. Musza byc fotki-koniecznie,jakiekolwiek,żeby bylo widac,ze to bokser a nie ast. O 15stoletnim ,tak długowiecznym boksie nigdy nie słyszałam,byłby pierwszym. Pani Gameto,a Ty znowu o tych moich ślepych szczeniaczkach,nooooooooo Quote
joaaa Posted April 29, 2012 Posted April 29, 2012 (edited) Fundacja "SOS bokserom" bierze zawsze staruszki, bo takie było założenie przy powstawaniu fundacji, żeby ratować te, które maja najmniejsze szanse. Zresztą wystarczy wejść na stronę i zobaczyć jakie psy mają. Ja sama mam na bdt z SOS czworo staruszków boksiów, a dożyło sobie u mnie (w ciągu ostatnich czterech lat) spokojnie i mam nadzieję, szczęśliwie, siedmioro. A Oleńka też kocha staruszki i ma u siebie kilka. Edit: rozmawiałam z Germaine(prezes SOS), potrzebne zdjęcia koniecznie, to będą coś kombinować. Edited April 29, 2012 by joaaa Quote
kinga Posted April 29, 2012 Author Posted April 29, 2012 Zdjęcia boksera mam, zaraz zrzucę z aparatu i obrobię - komu podesłać i na jaki adres? Bokser - bokser, 100 % boksera. Tak mówili w schronie, ze 15 lat - tylko nie wiem, czy z książeczki to wynikało, czy z opowieści właścicieli. Dowiem się jutro. Quote
joaaa Posted April 29, 2012 Posted April 29, 2012 Możesz wrzucić do mnie: joaaa1[małpa]gazeta.pl I jakiś kontakt. Quote
kinga Posted April 30, 2012 Author Posted April 30, 2012 Jeszcze, aby zamknąć temat boksera: ma rzeczywiście 15 lat, oddany z książeczką. Tak wygląda, więcej zdjęć przesyłam do joaaa - chyba, żeby ktoś sobie jeszcze życzył ;-). I dziękuję za zainteresowanie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.