doris66 Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Katolik czy nie katolik - to nie o to chodzi. Chodzi o wrażliwość i element człowieczeństwa w nas samych. W zeszłym roku latem w innym miejscu kultu religijnego na oczach całej pielgrzymki ( 500-700 osób ) rozgrywał sie dramat suni onkowatej -Elzy. Wyrzuconej biednej. I co? I nic, nikt oprócz mnie nie zwrócił na Elzę uwagi .Nawet księża. Była odganiana, kopana, tylko dzieci ją głaskały. Ale coż dzieci mogły, skoro ich rodzice (rozmodleni bardzo pielgrzymi ) nie zwracali uwagi na sytuację. Wtedy skończyło sie tak, że Elza została uratowana ( choć nie ja po nią tam pojechałam). Bardzo zaangażowały sie w akcję inne osoby, Buniaaga, Pipi, Pędzelopka i wiele innych osób. Udało się. Dziś Elza ma dom jak z bajki. Quote
zachary Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Doris66, pamiętam historię Elzy. Kobieta wychodząca z tego obiektu kultu, powiedziała do mnie, jak podjechałam pierwszy raz, dzień przed zabraniem Nero do wetów, :" pani zabierze ode mnie to szkaradztwo, bo ja się go boję i brzydzę..." Quote
ceris Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 [quote name='doris66']Katolik czy nie katolik - to nie o to chodzi. Chodzi o wrażliwość i element człowieczeństwa w nas samych. Dokładnie o tym napisałam - o tym człowieczeństwie i ma to ogromny związek z tym czy się jest katolikiem. Rozwinę to, jeśli pozwolisz. Bez względu na wyznanie powinniśmy być rozumni i wrażliwi. Już sama nazwa naszego gatunku "homo sapiens sapiens" mówi sama za siebie. Ale jeśli jest się już katolikiem, to to zobowiązuje do bycia jak najbliżej ideału, do obdarowywania miłością. Gdyby tak nie było, to nie budziłyby zgorszenia postawy takie jak opisujecie, czyli na pielgrzymce, w pobliżu kościoła itp. Quote
doris66 Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 [quote name='zachary']Doris66, pamiętam historię Elzy. Kobieta wychodząca z tego obiektu kultu, powiedziała do mnie, jak podjechałam pierwszy raz, dzień przed zabraniem Nero do wetów, :" pani zabierze ode mnie to szkaradztwo, bo ja się go boję i brzydzę..."[/QUOTE] Zachary sama widzisz jak to jest. A co do tej kobiety, to napiszę tylko tyle, oby nigdy i nikt się jej nie brzydził i nie bał podejść. I oby nikt jej kiedys nie zadał ostatniego pytania " jaki byłeś dla zwierząt?". Pytania decydującego o wieczności ( sorry ostatnie zdanie to tekst dla wierzących, niewierzących mocno przepraszam ). Quote
doris66 Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Być katolikiem, bo tak sie urodziłam/em , czy być katolikiem świadomie i ze zrozumieniem to duża róznica. Znam nie katolików ( np. muzułmanów, są moimi przyjaciółmi ) którzy z miłością pochylają sie na wyrzuconym z gniazda bociankiem i znam katolików, którzy latami swoje psy trzymaja na metrowych łańcuchach i co niedziela klęczą w kościele. Quote
ceris Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Tak doris, dokładnie o tym piszę. Nikogo nie dyskryminuję i żeby nie być znowu opacznie zrozumianą, znam tez zatwardziałych ateistów, których szanuję, bo są z krwi i kości dobrymi ludźmi. Quote
doris66 Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Ceris ja wiem o czym piszesz i wiem, że bycie katolikiem szczególnie zobowiązuje, ale wiem tez że nie zawsze tak jest i nic na to nie poradzimy. Dobrze, że są tacy ludzie jak Zachary na przykład ( i wielu innych ) bezinteresownie zajęła sie psem i zajmuje nadal. Kto wie ile to jeszcze potrwa? A zmieniajac temat, Iwona dzwonił ktoś do Nerka? Quote
zuanna Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 Jeszcze w budowie, ale konkurencja jak zwykle będzie silna: http://www.dogomania.pl/forum/threads/227081-w-budowie Quote
zachary Posted May 15, 2012 Posted May 15, 2012 doris66, dzwoniła dziś wieczorem pani z Białegostoku. I nawet się upierała, że chce dzisiaj przyjechać i zobaczyć osobiście Nero, ale nie przyjechała...Może się jeszcze odezwie, wydawała się być bardzo miła. Tylko,że wszystkie osoby, które dzwoniły do tej pory, były bardzo miłe... Quote
zachary Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 Doris66, dzięki kochana za tchnięcie w nas optymizmu! Też na bezdechu trzymamy kciuki za Nero! Może tym razem, może jednak! Co prawda martwię się trochę tymi oczami Nero...Wetka na Wesołej powiedziała,że jak spojówki nie będą już żółtawe, to mamy przyjechać na badania kontrolne.A tu narazie ten kolor nie chce zniknąć...Pies jest wesoły, energiczny, uwielbia biegać, ma wilczy apetyt. Quote
zachary Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 Ceris, no coś Ty:lol:, jak możesz? Chociaż, kto go wie?;)....Oczu skośnych jeszcze nie ma, na szczęście:evil_lol:. Quote
buniaaga Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 Pozdrawiam Nerusia :) kciuki zaciskam żeby ten telefon się do cioteczki zachary w sprawie chłopaka rozdzwonił :) Quote
zachary Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 Dziękujemy za pozdrowienia cioteczce buuniadze:loveu:. Narazie zakładam,że to kwestia paskudnej, dżdżystej pogody, że znowu cisza....Od weekendu znowu będzie gorąco i może telefon się rozgrzeje.... Quote
asika5 Posted May 17, 2012 Author Posted May 17, 2012 No to i ja pozdrawiam przystojniaka ;) ogłoszenia tak jak obiecałam zrobie a macie jakiś tekst? Quote
ceris Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 Zaglądam wieczorkiem do Nerusia, ale wiem, że mu kołderki na grzbiet nie muszę naciągać, bo on ma cieplusią opiekę :loveu: Im bliżej końca maja, ma być cieplej, może rozgrzeje się jakieś serce dla Nerunia. Quote
zachary Posted May 18, 2012 Posted May 18, 2012 Może rozgrzeje...Tymczasem dzisiaj Nero dostał worek karmy hepatic firmy Hills. Została zakupiona za pieniądze wpłacone na Nero. Wpyla ją, aż mu się uszy trzęsą. Mam nadzieję,że w końcu zacznie się szybciej poprawiać i oczy zrobią się biało-różowe a nie żółtawe. No cóż, powoli schodzi, bo Nero był masakrycznie zagłodzony i trafił do wetów całkiem żółty. Chociaż kluskiem nie musi być..:cool3::evil_lol:.Nero bardzo, bardzo dziękuje za tę karmę wszystkim wspaniałym duszyczkom:loveu::loveu::loveu: Quote
buniaaga Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 (edited) [quote name='asika5']No to i ja pozdrawiam przystojniaka ;) ogłoszenia tak jak obiecałam zrobie a macie jakiś tekst? asika5 ostatnie ogłoszenia od doris66 są z takim tekstem:) Opuszczona posesja, a na niej pies. Pies, który w oczach nie ma już nadziei, że może być komuś potrzebny, że ktoś jeszcze się nim zainteresuje i uratuje go od pewnej głodowej śmierci. A jednak ktoś zauważył i bez chwili namysłu postanowił psa ratować. Piesek - Nero przez tydzień walczył o życie. Udało się, już czuje się lepiej, chętnie je, przybiera na wadze. Niestety ma tylko bardzo awaryjne schronienie i niedługo musi je opuścić. Nero, to około 3 letni piesek w typie czarnego labradora, ale jest większy ( w kłębie ma 70 cm wysokości ) , o pięknych orzechowych oczach, niestety często smutnych. Do tego smutku przyczynił sie niestety człowiek, skazując Nero na śmierć z głodową. Nero szybko zapomina o doznanych cierpieniach, lgnie do człowieka i pragnie cały czas przebywać razem ze swoim opiekunem, obok niego, krok w krok za człowiekiem, serce obok serca. Prosimy o dom dla Nero , o troskę i opiekę dla Nerusia! Nero już tyle złego zaznał w swoim krótkim życiu, był bardzo samotny, umierał z głodu i z powodu choroby. Pomimo wszystko nie stracił zaufania do człowieka, wręcz przeciwnie. Gdy tylko poczuł sie lepiej, bardzo pozytywnie reaguje na ludzi, kocha ich , pragnie miłości i jest troszeczkę zaborczy w uczuciach ale to tylko dlatego, ze bardzo boi sie utracić dom i opiekuna. Nero nadaje sie na psa do towarzystwa, lubi i umie byc wśród ludzi. Może też mieszkać w bloku lub w domu z ogrodem. Nero chętnie wykonuje komendy, wręcz szuka okazji aby współpracować z człowiekiem. Opiekun Nero powinien być wobec niego stanowczy, posiadać podstawą wiedzę na temat posiadania tak dużego psa. Inaczej Nero stanie sie wielkim przytulakiem, wiecznie skorym do zabawy i bedzie próbował "wejść człowiekowi na głowę". Reaguje na swoje imię. Małe psy lubi i toleruje, do dużych warczy na zasadzie odstraszania. Pies znajduje sie w chwili obecnej w domu tymczasowym w Białymstoku. Ewentualny transport do uzgodnienia. Pomóżmy Nero cieszyć się życiem wśród ludzi, on tak bardzo lgnie do człowieka." Nie wydamy Nero na łańcuch ani do kojca. Przed wydaniem psa konieczne będzie podpisanie umowy adopcyjnej regulujacej prawa i obowiązki względem psa. A ja dziś Nerusia wstawiłam na białystok online:) http://www.bialystokonline.pl/ogloszenia.php?catid=24 Edited May 19, 2012 by buniaaga Quote
zachary Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 doris66, pięknie napisałaś to ogłoszenie:loveu:. Dzięki buniaaga za ogłoszenie na bialystokonline:loveu::loveu::loveu:. Quote
zachary Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 Czy mnie się wydaje, czy dawno nie było u Nerusia cioteczki zuanny?....:placz:. Ciekawe, co by powiedziała na temat sylwetki Nero.Mnie się wydaje,że troszeczkę się poprawił, ale nadal chudziutki.Wiem, że nie powinien być "parówką"... Quote
zuanna Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 [quote name='zachary']Czy mnie się wydaje, czy dawno nie było u Nerusia cioteczki zuanny?....:placz:. Ciekawe, co by powiedziała na temat sylwetki Nero.Mnie się wydaje,że troszeczkę się poprawił, ale nadal chudziutki.Wiem, że nie powinien być "parówką"...[/QUOTE] Była,była - tylko czyta co prawda, ale jest cały czas :) Smutna tylko, ze nikt po Nerusia nie dzwoni :shake: Quote
zachary Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 :razz:Tak jakoś dziwnie, jak się nie odzywasz zuanna, ale dobrze,że jesteś z nami.:loveu: Martwi mnie to,że Nero bardzo się przywiązuje do nas, do mnie...Jak wyjdzie na spacer, to kontroluje obecność i azymut : nasz dom.... Biegnie, jakby się bał,że nie będzie wpuszczony, czy zostanie za bramką...Około 10 maja miałam zrobić mu kontrolne badania krwi, ale już 19 maja, a on ciągle ma takie same lekko zażółcone oczy....Poza tym, ma świetny apetyt, uwielbia biegać z moim TZ-em ...i wtulać głowę w mój brzuch, jak siedzę przed nim i tak stać nieruchomo, długo, długo...Telefony przecież były, tak jak pisałam, przemiłe panie dzwoniły, ale on chyba za duży, po chorobie i może to jest przyczyną....A on ma taką wolę życia, taką energię:multi:.Wyszedł z bardzo ciężkiej babeszjozy, był tragicznie zagłodzony, weterynarze byli bardzo sceptyczni, mówili,że może mu się nie udać wygrać walki o życie...A on? Mój czarny diabeł:evil_lol: się nie poddał! Może dlatego,że czuł,że mi na nim zależy...? Quote
doris66 Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 ZAchary tak naprawdę to nie mój tekst, tylko Zuanny i Twój. Początek zaczerpnięty z watku, reszta pochodzi z informacji o Nero zamieszczanym przez Ciebie. A zresztą jak inaczej o nim miałam napisac, jak on jest kochany i zasługuje na najlepszy dom. Bardzo wzruszajace to jego wtulanie głowy w ciebie/w człowieka. To oznacza że on pragnie byc blisko opiekuna, że to pies przytulak pomimo wielkości. Bardzo go lubię, pomimo tego że nie znam Nero osobiście. Quote
zachary Posted May 19, 2012 Posted May 19, 2012 Rozczula mnie Nero jak tak stoi wtulony.Nie wiem, czy chce się schować przed światem, czy okazuje mi przywiązanie...Staram się trzymać, ale asika5 dobrze wie, że jestem "mięczak" i teoretycznie powinnam go trzymać na lekki dystans....ale chyba nie potrafię. On będzie szybciej wracał do pełnego zdrowia i radości życia, jak my będziemy go traktować z radością, czułością...A zresztą inaczej nie umiem... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.