Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mysza strasznie mi przykro :(

może to będzie egoistyczne co napiszę, ale jak się dowiedzialam o Hugo (nic nie pisalam, bo kompletnie nie wiedzialam co mogłabym napisać)
uzmysłowiłam sobie ile Michał miał szczęśćia
na nam na nic wczeniej nie chorował
jak nic przegapilibysmy wszystkie syndromy jak lecą

miał szczęście chłopak i tyle

za miesiąc i kilka dni minie rok jak miał usunięta sledzioną

Posted

przykro mi...:-(moj Bobek o ktorym pisalam tu strone wczesniej odszedl od nas 27.04.2010....ale los jest przewrotny i nie odszedl z powodu tego przerzutu...ostra niewydolnosc nerek...ale walczyl do końca i bardzo duzo przeszedl...moj dzielny, kochany pies...:placz:

Posted

Z jakiegokolwiek powodu by nie umarł ukochany pies - i tak koszmar. dodatkowo - objawy, brak objawów, nieznajomość tematu, w sumie w tylu chorobach, że ech, człowiek ma totalną paranoję. z chandler kiedyś stwierdziłysmy, ze marzymy o podstawowym sprzecie diagnostycznym w domu -do badań krwi, moczu, usg chocby walizkowe.....
obłęd.

Posted

Ale wiecie, ja go badałam na tyle rzeczy- krew miał robioną na początku lipca, wyniki idealne a miesiąc później już nie żył. Regularnie chodziliśmy do kardiologa, nic poważnego ale był duży i serce miał wolne; leczyliśmy niedoczynnośc tarczycy; chodziliśmy do ortopedów... ciągle coś.
Przeszedł 2 operacje we wczesnej młodości, był chorowitkiem :( Tylko usg mu nie zrobiłam :( Z bezdomnymi na usg jeździłam a ze swoim nie pojechałam :(
Najbardziej boli mnie właśnie to, że gdyby ten guz był wcześnie wykryty i śledziona usunięta to teraz by żył :( lekarze mówili, że inne narządy w porządku, nie bylo widać żadnych zmian czy przerzutów :(
Straszne to jest, codziennie mi się śnią operacje Hugusia :(

Posted

Mysza, nie możesz sobie robić wyrzutów.
Nie wiadomo co by było jakby guz był wcześnie wykryty.
W 90% nowotwory śledziony są złośliwe i dają przerzuty.
Nigdy nie zapomnę tej statystki Jagielskiego.

Prawda jest taka, że nawet jakby miał usg i śledziona zostałaby usunięta, przeżyłby max. 3 miesiące od operacji.

Niestety nie każdy psiak ma tyle szczęścia co Michał i mój Vario i przeżywają ponad rok po usunięciu śledziony.

Posted

dlatego my smy zośce wycinali śledzionę, mimo bardzo małego wzrostu tego czegoś. nie miało na oko (oko usg) zmian nowotworowych, ale jagielski powiedział - na cholerę jej śledziona, nie czekajmy aż sie znowotworzy, no i ciachnelismy zośce śledzione.
co z tego, cały czas mma jazdy, ze wszytskim latam do wetek, a i tak cos moge pzregapić... tfu tfu

Posted

gusia0106 napisał(a):
Mysza, nie możesz sobie robić wyrzutów.
Nie wiadomo co by było jakby guz był wcześnie wykryty.
W 90% nowotwory śledziony są złośliwe i dają przerzuty.
Nigdy nie zapomnę tej statystki Jagielskiego.

Prawda jest taka, że nawet jakby miał usg i śledziona zostałaby usunięta, przeżyłby max. 3 miesiące od operacji.

Niestety nie każdy psiak ma tyle szczęścia co Michał i mój Vario i przeżywają ponad rok po usunięciu śledziony.


nam mówili ze max 6 miesiecy żyje pies po usunięciu śledziony ze zmianami nowotworowymi

mysza, są rzeczy na które nie mamy wpływu
pomyśl inaczej
miałas Hugo przez tyle lat :)
to chyba niemało jak na duzego psa

Posted

3 x napisał(a):
nam mówili ze max 6 miesiecy żyje pies po usunięciu śledziony ze zmianami nowotworowymi

mysza, są rzeczy na które nie mamy wpływu
pomyśl inaczej
miałas Hugo przez tyle lat :)
to chyba niemało jak na duzego psa

Bardzo mało :( to była chwilka :(

Posted

mysza 1, pewnie Cie to nie pocieszy ale... ja juz od czterech lat próbuję zrozumieć jak to mozliwe, ze nie zauważyłam, że Punia jest ciężko chora. Objawy pojawiły się nagle a dwa dni później Punia była juz za Tęczowym Mostem. Operacja sie nie udała- guz na śledzionie był zbyt duży i silnie ukrwiony i nie dało się go usunąć. Kiedy później analizowałam rózne sygnały, które mogły wskazywać na chorobę, nie mogłam sie pogodzic z tym, ze wcześniej nie zrobiłam Puni badań. Ale z drugiej strony ja tych sygnałów nie lekceważyłam. Informowałam weterynarza o wszystkim co mnie niepokoiło. Tylko, że to nie były objawy charakterystyczne dla guzów śledziony. Poza tym Punia miała ponad 14 lat (dla mnie to też była "chwilka") i jej dolegliwości mogły byc związane z wiekiem. Nawet weterynarz kilka dni (3-4)wcześniej stwierdził, ze sunia jest w dobrej formie jak na swój wiek.
Na operację zdecydowałam się mimo, że rokowania były złe (20% szansy), ale alternatywą była eutanazja albo ryzyko a nawet prawie pewność, że pies nie przeżyje nocy. Tak naprawdę ta operacja była bardziej dla mnie. Nie byłam wtedy gotowa na inną decyzję.

Posted

Ja wiem, ale ciężko to oswoić. Taka nagła śmierć to szok. On był wesoły, energiczny, nie miał żadnych objawów. Chodziliśmy do weterynarzy różnych, nikt mu nigdy nawet brzuszka nie obmacał. Może efekt by był ten sam a dla niego to by były cierpienia a tak biegał wesoło w sobotę a wieczorem pękł guz i za kilka godzin już nie żył. Odszedł w czasie operacji. Może to było dla niego lepsze.
Wcześniej nie miał słabszych dni, nie działo się nic niepokojącego...

Posted

mysza 1 napisał(a):
Ja wiem, ale ciężko to oswoić. Taka nagła śmierć to szok. On był wesoły, energiczny, nie miał żadnych objawów. Chodziliśmy do weterynarzy różnych, nikt mu nigdy nawet brzuszka nie obmacał. Może efekt by był ten sam a dla niego to by były cierpienia a tak biegał wesoło w sobotę a wieczorem pękł guz i za kilka godzin już nie żył. Odszedł w czasie operacji. Może to było dla niego lepsze.
Wcześniej nie miał słabszych dni, nie działo się nic niepokojącego...


mysza, ale masz prawo wyrzucac sobie. byłoby dziwne, jkabyś sie nie czuła winna. mój ojciec umarł na zawał, myslicie, ze nie czułam sie winna?
psy nie umieja mówić, wszystko, co możemy, to miec oko i dobrego weta. i zaciskac kciuki, żeby nie było cos totalnie bezobjawowego. i jeszcze -czytać wszystkie wątki weterynaryjne, zapamiętywac wszystkie niuanse objawów wszystkich chorób itd.
troche na wyrost piszę, ale czasem można było ciut więcej zrobić (zazwyczaj - jakby się miało już doświadczenie w tej konkretnej chorobie), a czasem to po prostu żal, że nie jesteśmy idealnymi omnibusami.

  • 2 weeks later...
Posted

Mój Rokuś, dzisiaj miał operację usunięcia guza i śledziony.
Prawie nie miał objawów tego choróbska. Ostatnio tylko stracił apetyt i nieco schudł. Myślałam ,że to upały a wcześniej ,że podróż. Mieszkamy we Francji i Rokiś był z nami 2 miesiące w Polsce. Ma 10 lat. W Polsce na potęgę wcinał trawę , ale nie ziemię jak wcześniej się doczytałam. No , ale od jakiegoś czasu zaczą sypiać na grzbiecie, a i tego nie wzieliśmy za objaw choroby tylko wygodnictwa. W trakcie operacji zadzwonił do mnie wet. i powiedział ,że widzi przerzuty w wątrobie.Pytał czy go wybudzać.Nie potrafiłam powiedzieć ,że nie , bo zawiozłam całkiem żywotnego pieska na operację. Bawił się jescze i biegał , pływał. Nie wierzę do końca w diagnozę i szukam onkologa. Może to egoistyczne , ale chce się z moją psiną pożegnać. Zeby nie było tak ,iż zostawiłam go u wet. i nie odebrałam. To tak jakbym go zawiodła , opuściła

Posted

Ivovita bardzo dobrze zrobilas...trzeba powalczyc...moze bedzie z wami jeszcze troche i dopoki nie cierpi bardzo to walczyc...
mysza1 moj Bobek tez trafil na stol juz z peknietym guzem...na szczescie udalo sie wszystko wyciac i wyczyscic...byl z nami jeszcze od operacji rok i 2 miesiace...mam go w avatarze...to ten wiekszy...
jedynym objawem u Bobka byl duzy brzuch ale na poczatku zrzucialm to na jego obzarstwo...i nawet na niego krzyczalam zeby nie kradl jedzenia bo jest za gruby:-( pozniej ten brzuch byl jeszcze wiekszy...razem z siostra same zaczelysmy go macac...zaden wet nie zwrocil na to uwagi...i dopiero jak zarzadalysmy rtg to okazalo sie ze guz jest juz wielkosci jajka strusiego...umowilysmy operacje , na rtg guz jeszcze nie byl rozlany...po otworzeniu okazalo sie ze wlasnie pekl...gdyby nie ta operacja nawet bysmy nie wiedzialy, po prostu doszlo by do zapalenia otrzewnej...
po 8 miesiacach byl malutki przerzut na wnece wątroby, ale nie rosl... pozniej przyplatala sie babeszja w zime ktora byla odporna na imizol...doszla niewydolnosc nerek, gigantyczne AP ...mocznik doprowadzil do pekniecia narzadow wewnetrznych..Bobek zalatwil sie krwia...litrem krwi...meczyl sie bardzo...ponad tydzien nie jadl i gasl...Nawet Dr Neska rozlożyla rece...i zdecydowalysmy ze mu pomozemy przejsc bez bolu za TM...Bobek byl psiakiem ze schroniska od slynnego doktora Klamczynskiego...jak go wzielismy mial pol roku...byl z nami 13 lat...13 najcudowniejszych lat...strasznie mi go brakuje....

Posted

w temacie objawów
Michał tez nie miał praktycznie żadnych
ale po fakcie my zaczeliśmy kojarzyć:
operację miał w pażdzierniku
a w lutym te kilka miescy wczesniej był u weta, był osłabiony taki osowiały - wet stwierdził przeziębienie
naszpikował go prochami i kropłówkami i pies odżył
w październiku znów to samo - osłabienie i osowiałość tylko że tak powiem znaczenie bardziej niż w lutym
tym razem super wetka - wysłanie na USG - diagnoza - guz śledziony
pęknięty
kilka dni poźniej operacja

generalnie po operacji jadł jak szalony
przed jadł normalnie - nie możemy powiedzieć ze jakoś mało
tylke ze porównując sprzed operacji i po opoeracji to przedł jadł zdecydowanie mniej
ale nie było jakiegos charakterystycznego momentu w którym zaczał jeść mało

Posted

O ok.16 jadę po niego. Wet. jeszcze raz ze mną rozmawiał i powiedział ,że tą wątrobą jest zdziwiony - badania krwi tego nie wykazały. Dla mnie wszystko dzieje się za szybko. Wspaniałe wakacje w Polsce , gdzie psisko w końcu zobaczyło co to jest las. Ledwie 2 tygodnie po powrocie - operacja. To jest jak zły sen. Znajomy mi opowiadał ,że psy żle znoszą podróże i o tym jak ktoś po wyjeżdzie na wakacje już nie wrócił ze swoim owczarkiem. Teraz mam wyrzuty sumienia ,że mojemu Rockiemu zafundowałam takie przeżycia. Po podróży do Polski rzeczywiście żle się czuł ,ale wyszedł ztego przy pomocy polskich wet. ( raz miał zaburzenia równowagi i raz bolały go stawy - ale to tylko w pierwszym tygodniu po podróży).A może to właśnie były pierwsze objawy choroby...
Boję się tego co nas czeka. Wspominam jak do nas trafił i wstyd się przyznać ,że go na początku wcale nie chciałam....( pierwsi właściciele chcieli go uśpić bo był niewygodny , rozrabiał w domu pod ich nieobecność), my mieliśmy mu tylko znaleść dobry dom...

Posted

[quote name='Ivovita']O ok.16 jadę po niego. Wet. jeszcze raz ze mną rozmawiał i powiedział ,że tą wątrobą jest zdziwiony - badania krwi tego nie wykazały. Dla mnie wszystko dzieje się za szybko. Wspaniałe wakacje w Polsce , gdzie psisko w końcu zobaczyło co to jest las. Ledwie 2 tygodnie po powrocie - operacja. To jest jak zły sen. Znajomy mi opowiadał ,że psy żle znoszą podróże i o tym jak ktoś po wyjeżdzie na wakacje już nie wrócił ze swoim owczarkiem. Teraz mam wyrzuty sumienia ,że mojemu Rockiemu zafundowałam takie przeżycia. Po podróży do Polski rzeczywiście żle się czuł ,ale wyszedł ztego przy pomocy polskich wet. ( raz miał zaburzenia równowagi i raz bolały go stawy - ale to tylko w pierwszym tygodniu po podróży).A może to właśnie były pierwsze objawy choroby...
Boję się tego co nas czeka. Wspominam jak do nas trafił i wstyd się przyznać ,że go na początku wcale nie chciałam....( pierwsi właściciele chcieli go uśpić bo był niewygodny , rozrabiał w domu pod ich nieobecność), my mieliśmy mu tylko znaleść dobry dom...

mój Michał uwielbia jeżdzić autem
i własnei fakt że nie cieszył się na wyjazd był dla nas jednym z pierwszych sygnałów ze cos jest nie tak

pies jak człowiek każdy inny :)

Posted

Niestety badania krwi często nie wykazują nowotworów, sama o tym wiedziałam a jednak dobre wyniki mnie uspokoiły.

Kinia właśnie takie historie jak Twoja, że po operacji guza psiak tyle żył pokazują, że być może Hugo miał jeszcze szansę ale stracił już tyle krwi, że nie dał rady. Inne narządy były na oko czyste, bez żadnych przerzutów.

Tak sobie myślę, w tamtą sobotę, po porządkach w ogródku w których asystował mojemu męzowi :loveu: wyszukując wszelkie patyki i zabawki, po południu, leżał na plecach i drapał się kilka razy, myślałam, ze to zabawa a może coś się już zaczęło dziać i dlatego tak robił :shake: Gdybym wiedziała... Cały czas myślę, że gdybyśmy wcześniej zdążyli na Gagarina to by zył :-(

Ivovita trzymam kciuki za Twojego psiaka.

Posted

witam wszystkich serdecznie!
jestem wlascicielką jamniczka, ktory wczoraj przeszedl operację wycięcia śledziony, strasznie to przezylam!
moja jamniczka ma 8 lat,
od czwartku zeszlego tygodnia chodzilam codziennie do weterynarzy, zaniepokoilo mnie to, ze moja spunka bardzo się trzęsła,
weterynarz zmierzyl jej temperaturę, ponad 40stopni, wyslal na badanie krwi, pozniej zostalismy skierowani na badanie usg- powiekszona sledziona,na drugi dzien rtg pokazalo jak bardzo jest powiekszona i od razu zostala podjeta decyzja o jej usunieciu,
jak sie zachowywaly Wasze pieski po operacji??? ja dzisiaj zabralam mojego jamniczka do domu i dalej bardzo sie o niego martwie...

Posted

wlascicielkajamniczka napisał(a):
witam wszystkich serdecznie!
jestem wlascicielką jamniczka, ktory wczoraj przeszedl operację wycięcia śledziony, strasznie to przezylam!
moja jamniczka ma 8 lat,
od czwartku zeszlego tygodnia chodzilam codziennie do weterynarzy, zaniepokoilo mnie to, ze moja spunka bardzo się trzęsła,
weterynarz zmierzyl jej temperaturę, ponad 40stopni, wyslal na badanie krwi, pozniej zostalismy skierowani na badanie usg- powiekszona sledziona,na drugi dzien rtg pokazalo jak bardzo jest powiekszona i od razu zostala podjeta decyzja o jej usunieciu,
jak sie zachowywaly Wasze pieski po operacji??? ja dzisiaj zabralam mojego jamniczka do domu i dalej bardzo sie o niego martwie...


moj michał był wyjatkowo dzielny po operacji
widomo był osłabiony
bez problemu oddawał mocz i się załatwiał
na szczescie nie rozlizywał rany
więc nie musielismy kombinowac z kubraczkami czy kołnierzami
dzień po operacji został sam w domu my do pracy


dobrze ze wycinek pojechał na badania, będziecie wiedzieli na czym stoicie
bo tak to by było tylko gdybanie i ciagły strach ze to mógł być nowotwór

trzymam kciuki
oby wasze wyniki histopatologiczne były takie jak Michała :)
sam dreptał na 4 pietro z przerwami bo z przerwami ale sam

Posted

moja jamniczka operacje miala wczoraj, dzisiaj ja przywiozlam i jest taka slabiutka :( mam nadzieje, ze z dnia na dzien bedzie coraz lepiej,
sledziona byla bardzo krucha, weterynarz powiedzial, ze to byl ostatni moment,
na poczatku mysleli, ze to beliszioza, ale wynik byl ujemny, mysleli tez, ze moze cos z watroba, ale badania krwi nie wskazywalo, zeby cos sie dzialo z watroba, czy nerkami, nie ma powiekszonych wezlow chlonnych, wiec tylko teraz mam nadzieje, ze te wyniki nie wykaza nowotworu!

Posted

trzymam kciuki żeby guz był nienowotworowy :)

jeszcze a propo objawów
Michał był blady :evil_lol:

do tej pory wszyscy w rodzinie się z niego (i ze mnie przy okazji) śmieją
wet Kasia też go zawsze witała : "Co tam Blady Psie?" ;)

Posted

moja zośka po wycięciu śledziony tydzień nie nadawała się do życia - ciągnęły ja szwy, nie wiedziała, co jest grane - nadwrażliwe psy tak mają -p ale co z tego? co przezyłam, to moje, wpatrywałam się wnią godzinami z nerw...
niemniej jednak jak cos wam się nie podoba, to do weta -lepiej na zimne dmuchac, najwyżej pomyśli, zeście wariaci...
jeśli da się zmierzyć temperaturę, zaobserwować, czy nie jest zbyt blada - to ostatecznie przez telefon można cos się dowiedziec od weta.
trzymamy kciuki za wyniki histopatologii.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...