sleepingbyday Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Piter, kondolencje. jak umarła moja pierwsza psia miłośc, to przez rok nie myslałam o psie,a potem juz nie mogłam wytrzymać bez psa w domu.. jak ten drugi umierał (ciężka choroba), to wiedziałam od razu, ze biorę psa, 2 tygodnie po śmierci poppy była u mnie zosia. pozwoliło mi to przetrwać ten najtrudniejszy czas żałoby... ale pierwsza miłośc musi być odchorowana. jak będziesz gotów, to się zorientujesz. dom bez psa jest półdomem. co do rodziców. mam takiego tymczasowicza: http://www.dogomania.pl/forum/f28/ani-eutanazja-ani-schron-bardzo-mini-kajtek-czeka-na-staly-dom-w-dt-wa-wie-125695/index75.html mały, 4,5 kg kajko. może do kompletu z tym wilkowatym by sie nadał? generalnie napisz mi na pw konkrety, jakie psy chcą twoi rodzice (wiek, płeć, maść, może lubia kudłate, a może przeciwnie?). psów sa tysiące.... Quote
Piter Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Już rano oczułem brak Sabki, jakoś tak cicho, bez sensu. Zbieram jakieś jej zdjęcia, nawet jakoś nie chce mi sie pracować. Nikt za tobą nie idzie, nie merda ogonem. No i nikt nie wita ciebie po 10 minutowym wyjściu z domu, z taką radościa jak by ciebie lata nie było. Już mi brakuje czwronoga... Dzięki za słowa otuchy... Piter Quote
ma_ruda Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 Peter, nie odzywałam się wtedy kiedy jeszcze miałeś nadzieję, że Sabie się uda bo też miałam taką nadzieję i bałam się żeby nie zapeszyć. Tym bardziej, że mojej Puni się nie udało:shake:. Było podobnie- też prawie do końca wydawała się dość silna (mimo że miała 14 lat i 4 miesiące) i chyba miała szansę na przeżycie operacji. Przed operacją nie było wiadomo gdzie guz jest umiejscowiony; na USG nie było tego widać a na dokładniejszą diagnozę nie było już czasu. Jednak miało być tak, że jeżeli to będzie śledziona to rokowania będą najpomyślniejsze. Niestety nie udało się usunąć śledziony:-(. Podobno nie było nawet przerzutów. Od tego czasu minęło 2,5 roku a mnie nadal trudno pogodzić się z tym, że Puni nie ma. Jest za to inna sunia, która tamtej nie zastąpiła ale pozwala mi normalnie funkcjonować- cieszyć się z powrotu do domu po pracy, z ładnej pogody sprzyjającej długim spacerom itd. Nie będę Cie namawiać na kolejnego psa- każdy musi sam podjąć taką decyzję. Podejrzewam jednak, że z czasem będzie Ci coraz bardziej brakować Saby a ona może już tylko powrócić "w innym futerku";). Quote
Piter Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 Witajcie I stało się... brak Sabki wzbudzi w całej mojej rodzinie brak kogoś...nie mogliśmy dłużej (2 dni) wytrzymać. Długo się nie zastanawiajc pojechaliśmy do pewnego schroniska... I okazało się że są do adpcji dwie siostry półroczne, mieszańce owczarka niemieckiego i labladora... jakiś burak poprostu wrzucił je za ogrodzenie 2 metry od boxu z psami agresynymi... Nie będe mówił czym sie skończyła nasza wizyta... ale są z nami, dwie, na razie to nieogarnięta energia...czy to Saba w innym futerku? Oby... Saba była by dumna. P. Quote
ma_ruda Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 :happy1: Saba na pewno jest dumna! Przecież te dwie sunie zawdzięczają jej swoje szczęście. Ja nawet wierzę, że to Saba je dla Was wybrała;) Quote
Piter Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Jak odbieraliśmy je ze schroniska to nazywały sie Korsa i Kola (hmm , już zapomniałem),obecnie Asta i Korsa. Cóż nie będe zasmiecał tematu, opiszę to w innym , o psach które znalazły domek. Tytuł bedzie taki : " Dwie demolki ze schroniska znalzły dom" pozdrawiam Piter Quote
Gajesia Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 ponawiam pytanie - ile czasu zajmowało waszym psom dojście do jako takiej formy po usunięciu śledziony? mój jest miesiąc po operacji i niby wszystko jest ok, ale cały czas jest słaby i bardzo dużo śpi. ma 13 lat Quote
sleepingbyday Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 no moja zosia - do zdjęcia szwów to był koszmar po rostu. potem lepiej, ale w sumie też nie ekstra. ale miesiąc - to już długo. choć faktycznie wiek robi swoje... Quote
gusia0106 Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 Gajesia napisał(a):ponawiam pytanie - ile czasu zajmowało waszym psom dojście do jako takiej formy po usunięciu śledziony? mój jest miesiąc po operacji i niby wszystko jest ok, ale cały czas jest słaby i bardzo dużo śpi. ma 13 lat Miesiąc to długo. Za długo jak dla mnie. A robiliście kontrolne badania krwi po operacji? Quote
Gajesia Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 Badanie krwi ma naokrągło robione, ostatnie w zeszły czwartek. Ma za mało czerwonych krwinek, chociaż jak sobie teraz poczytałam to już sama nie wiem dlaczego akurat po usunięciu śledziony ma za mało czerwonych krwinek. Właściwie to nie dostaje żadnych leków w domu, poza witaminami. ma radykalnie zmienioną dietę, chodzimy do weta raz na tydzień i tyle. Pies ma apetyt, nie jest osowaiały, szczeka, merda ogonem, załatwia się normalnie, ale bardzo dużo śpi i niechętnie chodzi, właściwie to przejdzie kilka kroków i się kładzie, zwłaszcza w domu, na spacerze jest jak by lepiej nie musze go zmuszać do chodzenia, ale robimy tylko kółko wkoło domu i wszystko. Niby nic się nie dzieje niepokojącego, ale sama nie wiem czy nie powinno być już choć trochę lepiej, a to właściwie jest cały czas constans. Martwie się. Quote
gusia0106 Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Gajesia napisał(a):Badanie krwi ma naokrągło robione, ostatnie w zeszły czwartek. Ma za mało czerwonych krwinek, chociaż jak sobie teraz poczytałam to już sama nie wiem dlaczego akurat po usunięciu śledziony ma za mało czerwonych krwinek. Właściwie to nie dostaje żadnych leków w domu, poza witaminami. ma radykalnie zmienioną dietę, chodzimy do weta raz na tydzień i tyle. Pies ma apetyt, nie jest osowaiały, szczeka, merda ogonem, załatwia się normalnie, ale bardzo dużo śpi i niechętnie chodzi, właściwie to przejdzie kilka kroków i się kładzie, zwłaszcza w domu, na spacerze jest jak by lepiej nie musze go zmuszać do chodzenia, ale robimy tylko kółko wkoło domu i wszystko. Niby nic się nie dzieje niepokojącego, ale sama nie wiem czy nie powinno być już choć trochę lepiej, a to właściwie jest cały czas constans. Martwie się. Gajesia, wiesz co, akurat to, że czerwonych krwinek jest mało jest normalne. Może po operacji odbudowywać się dwa, trzy miesiące. Śledziona sama w sobie jest silnie ukrwionym narządem, a w trakcie operacji też jest spora utrata krwi. Jeśli nie jest to jakoś specjalnie poniżej normy to za bardzo bym się tym nie przejmowała. Variowi morfologia do normy wróciła po 3 miesiącach. Starsze psy z natury bardzo dużo śpią....Z tego co pamiętam, Twój piesek ma 13 lat, tak? Jeśli nie jest osowiały, ma apetyt, załatwia się normalnie to może jednak nie ma powodu do niepokoju? A co o Twoich obawach i spostrzeżeniach mówi Wasz wet? Quote
Gajesia Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 gusia, dziękuję za odpowiedź.nasz weterynarz jest bardzo oszczędny w słowach, niestety, ale wiem, że można polegać na tym co robi. twierdzi, że trzeba poczekać i że będzie dobrze. w sumie to masz rację, tak to może już być ze starszym/starym psem. Mój Ariel ma około 13 lat, 2 lata temu wzięłam go ze schroniska, gdzie spędził prawie 3 lata, jest dość zniszczonym psem.Jak porównuje jego zachowanie do tego co było pół roku temu, to jest niebo i ziemia, ale pewnie pół roku to dla starego psa jest bardzo dużo i nawet gdyby nie był chory to też byłoby widać, że się postarzał:( jutro idziemy na morfologię, to napisze jakie ma wyniki.ale jak piszesz, że 3 miesiące może trwać powrót do normy, to mnie trochę uspokoiłaś. Quote
gusia0106 Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Powiem Ci coś jeszcze z moich obserwacji. Mój Vario generalnie był psem schorowanym, ale dopóki nie miał nowotworu śledziony, a co za tym idzie konieczne było jej usunięcie, dobrze się trzymał. Nie biegał tak szybko jak kiedyś, nie miał aż takiej werwy, ale miał. Po operacji w zasadzie wszystko się zmieniło. Mimo, że nowotwór został usunięty i nigdy więcej nie wrócił, widziałam jakich spustoszeń dokonał w organiźmie mojego ukochanego psa. I masz rację, że w przypadku starszego psa, pół roku to bardzo dużo. Zmiany w zasadzie widać z tygodnia na tydzień. Zmiany, które na początku trudno zaakceptować, bo jak pies całe życie był inny, to ciężko zaakceptować to, że nagle stał się inny. To trochę tak, jakby się miało innego psa. Ja np. musiałam się nauczyć mieć psa geriatrę. Ale tak samo docenia się każdy z nim dzień. A Twój pies to ten z avataru? Taki wilkowaty? Nasz onkolog mówił, że dużym psom dojście do siebie po usunięcie śledziony zajmuje zazwyczaj więcej czasu niż małym. Quote
Piter Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Trzymamy kciuki, napisz jak co i jak. I tak jak na psa ze schroniska to się dobrze trzyma, jeszcze po(c)hasa na polu :-) Chociaż wiadomo że starsze pieski dłużej dochodzą do "formy" niż młode. Ale powodzenia... Piter Quote
Gajesia Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 echh..dziękuję Wam bardzo za wsparcie. W avatarze to nie Ariel, ale Ariel jest trochę ONkowaty. Ten w avatarze jest, a raczej był od niego o wile niższy, bo to był taki ONek na krótkich łapkach;) gusia tak myślę, że u nas też tak może być, że guz zrobił duże spustoszenie w całym organiźmie, bo w sumie nie wiadomo od kiedy się rozwijał. Przed operacją pies był taki trochę przygaszony przez kilka tygodni, ale właściwie bez żadnych objawów, że mu coś dolega. Ale z tego co teraz czytam, to tak już jest z guzem śledziony, że daje o sobie znać nagle i często w ostatniej chwili. No nic mam nadzieję, że jakoś to będzie i ciesze się w takim razie tym co jest i oby nie było gorzej... Quote
gusia0106 Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Guz śledziony nie daje kompletnie żadnych objawów. Zupełnie. Nie widać go nawet we krwi - żadnego podniesionego ob, żadnej leukocytozy - NIC. Przebiegły jest strasznie. Jak się go nie odkryje w czasie usg, to się go nie odkryje. Jak się odkrywa to jest już duży a choroba zaawanasowana, albo niestety jest już za późno. A jak się da go usunąć, to naprawdę psy cieszą się jeszcze po tym długim, spokojnym, zdrowym życiem, a często umierają z zupełnie innego powodu. Wielu ludzi decyduje się na uśpienie psa geriatrycznego bo twierdzą, że pies się męczy. Prawda natomiast jest taka, że to oni się męczą opiekując się takim psem, bo nie ukrywam, że opieka paliatywna na dłuższą metę jest męcząca, wymaga wyrzeczeń i nastręcza problemów. Smutne wytłumaczenie zapewnienia sobie wygody..... Fajnie jest mieć psa geriatrę. Ja np. tak się przyzwyczaiłam do mojego staruszka, że teraz młode, narwane młokosy momentami mnie irytują ;) I brakuje mi go jak cholera. A właściwie to nawet jak trzy cholery. A tak swoją drogą z badań przeprowadzonych przez dr Jagielskiego wynika, że nowotworem najczęściej występującym u ONków i ONkowatych jest właśnie nowotwór śledziony.... Quote
sara i kubus Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Cześć! Mój ukochany pies-wielorasowy, labradoropodobny, u mnie jest 6 lat, a ile ma, to on tylko wie, pewnie ok.12 - ma mieć usuniętą śledzionę, bo przerośnięta i podobno może pęknąć. Do tego są zmiany, które mogą wskazywać na proces nowotworowy (cyt. z usg). Wszystkie wyniki dobre: krew, serce, płuca -ok. Pies wygląda na zdrowego, jest żwawy, pełen radości, serdeczny i jedyny. Powiedzcie, czy mam się zgodzić na operację?A może przedobrzę? Wet. mówi,że lepiej, jak jest w dobrej formie, bo ma większe szanse. Sama nie wiem. Czy przeżyje, czy wróci do jakiej takiej formy? Teraz cieszy się z życia, a jeśli potem to będzie wegetacja, a nie życie? Ja chcę,żeby to jemu było dobrze. Może po prostu pozwolić mu żyć, ile mu pisane i nie dręczyć? Jeżeli nie przetrzyma operacji albo umrze potem, to nigdy sobie nie daruję, bo co z tego, że chciałam dobrze?Poprzedni pies zmarł mi na raka wątroby po tygodniu od rozpoznania i miał długie, dobre życie, był z nami 13 lat. Może ktoś miał podobną sytuację do mojej? Pozdrawiam, psia wariatka Quote
ma_ruda Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Trudno w takiej sytuacji cokolwiek doradzać...to bardzo trudna decyzja i to Ty na pewno podejmiesz najlepszą. Kiedy bedziesz rozważać za i przeciw to "za" powinno być to, że bez śledziony pies może normalnie (no..prawie normalnie żyć). Jednak operacja zawsze jest ryzykiem nawet dla młodego psa. Poprzedni pies zmarł mi na raka wątroby po tygodniu od rozpoznania i miał długie, dobre życie, był z nami 13 lat Moja sunia odeszła za TM po 2 dniach od wystąpienia objawów a 1 dzień od diagnozy . Miała 14 lat- ja się zdecydowałam na operację, bo w tym momencie to była nikła ale jedyna szansa na ratunek. Nie udało się:-(, ale dlatego, że nie dało się podobno usunąć guza (śledziony) - mimo wieku miała chyba duże szanse na szczęsliwe wybudzenie z narkozy. Przyznam, że wiele razy zastanawiałam się, czy gdybym wcześniej wiedziała o jej chorobie, tzn. jeszcze wtedy gdy nie było niepokojących objawów, to czy wtedy zdecydowałabym się na operację? Ale nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć:shake: Quote
sleepingbyday Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 najlepiej z wynikami iść do onkologa. zna sie na sprawie. Quote
sara i kubus Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 Psia Wariatka: Cześć, miło mi powiedzieć, nieśmiało i cicho, żeby nie zapeszyć, że mój Jedyny i Cudny Wielorasowy uniknął operacji śledziony!Poszliśmy na drugie usg - teraz już do dra Marcińskiego (w ostatniej chwili,przed jego urlopem i przed wyznaczonym terminem zabiegu). Cudowny Pan Doktor uznał, że w tej chwili operacja nie jest konieczna, wprawdzie śledziona powiększona jest, ale nie aż tak bardzo, żeby to czymś groziło, a nowotworu Pan Doktor nie stwierdził. W przeciwieństwie do nadgorliwej wetki. Mamy kontrolować i przyjść na usg za pół roku. I zrobić sterylizację, żeby prostata zmalała. Ale to podobno nie będzie taki poważny zabieg, nawet dla mojego oldboya. Przy okazji, jak powiedział dr M., przekonamy się, jak Cudny zniesie -płytką-narkozę, na wypadek, gdyby w przyszłości trzeba było jednak tę śledzionę usuwać. Co nie jest przesądzone, bo może staruszek będzie sobie spokojnie żył w zdrowiu. Oby!!! Wprawdzie teraz tylko patrzę, czy wszystko ok., jak leży - to dlaczego leży; jak biega, to żeby tylko nie nadwerężył tej powiększonej śledziony, jak je trawę, to czemu nagle je trawę; jak liże łapę, to... O rety, muszę przestać, bo wpadnę w obsesję, a pies zwariuje przeze mnie. Kończę, dziękuję, że mnie rozumieliście, trzymajcie za nas kciuki, żeby było dobrze, a ja życzę wszystkim psom i ich panom, żeby nie musieli podejmować trudnych decyzji i cieszyli się sobą. ps. A może ktoś wie, dlaczego on tak ciągle liże tę lewą łapę? pozdrawiam-P.W. Quote
sleepingbyday Posted July 27, 2009 Posted July 27, 2009 świetna wiadomość :multi:. ja tez zoske obserowwałam przez jakis rok, zanim w końcu śledziona poszła. też miała ciut powiększona, ale to bywa cechą osobniczą. marcińskiemu ufam. Quote
mika281 Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Mój piesek tez miał guza sledziony, wykrytego juz w ostatnim stadium, miał operację i wyciątą całą śledzione, ale niestety były juz malutkie zmiany na wątrobie które były niewidoczne na usg.Po operacji szybko doszedł do siebie,ale po dwóch tygodniach znowu osłabł i okazałao sie ze zmiany na watrobie powiekszyły sie 5 razy i do tego sa juz tez na trzustce i pecherzu, zaczeło sie tez robic wodobrzusze, pies nie miał siły wyjśc na dwór, wynosilismy go to nawet nie miał siły sie załatwic. dzisiaj został uspiony:(((( nie mogę sie z tym pogodzić.....serce mi pęka, może jakbysmy go wykryli wczesniej to by sie tak szybko nie przerzucił, ale nie było żadnych objawów, wszystko stało sie nagle i bardzo szybko :( Quote
ma_ruda Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 mika281 napisał(a):Mój :(((( nie mogę sie z tym pogodzić.....serce mi pęka, może jakbysmy go wykryli wczesniej to by sie tak szybko nie przerzucił, ale nie było żadnych objawów, wszystko stało sie nagle i bardzo szybko :( Wiem, że niewielkie to pocieszenie:-( ale u mojej suni "to" stało się jeszcze szybciej- trwało dwa dni od pierwszych objawów do diagnozy i nieudanej operacji. Też trudno mi się z tym pogodzić nawet teraz po blisko 3 latach. Jednak spróbuj myśleć o tym, że zrobiłaś to co w tej sytuacji było możliwe. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.