Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Powinnam być z Nią do końca, ale chyba nie dam rady. Widzę w myślach tę strzykawkę i igłę jak się zbliża do Suni i wiem, że będę krzyczeć, wyć a tego Aura by nie chciała. I rzeczywiście cały czas mówię i myślę ja, ja, ja.
A jeśli będzie przy Niej mąż, nie ja, czy to będzie zdrada?
Podobno Ją nie boli a ja się rozpadam.

Posted

Szłam do pracy - płakałam. W pracy - płakałam. Weszłam do domu - płacz (mój) a tu SUNIA się bawi plastikową butelką:-o i poszczekuje.
Rodzi sie nadzieja, która znowu umiera nocą. Spojrzę, jak śpi już się boję, że się nie obudzi i znowu histeria i nie śpię i czytam i płaczę i "męczę" weterynarza.

Posted

Noce zawsze takie są ...w nocy podjełam decyzje o śmierci mojego Zbója..od 2 lat się z tym borykam ,ze za wczesnie..nawet,jezeli o jeden dzień....Aura przetrzyma,umierajacy pies nie bawi sie butelką ..prawda????Mocno ,mocno zaciskam kciuki..
ALE PROSZE ,NIE OPUSZCZAJ JEJ WŁASNIE TY....jezeli ..

Posted

[FONT=Times New Roman]Co mówi wet?[/FONT]
[FONT=Times New Roman] [/FONT]
[FONT=Times New Roman]„Nie poddajemy się i robimy swoje”, czyli leczymy.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Szkoda, że Aura nie chce jeść. Podtykam Jej same rarytaski i nic.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Tak więc strzykawka i „na siłę”. Chociaż tak bardzo to nie trzeba używać siły. Pozwala się karmić, ale sama nie chce.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Dzisiaj dzień bez płaczu.[/FONT]

Posted

Mój ukochany piesek chyba ode mnie odchodzi. Już nawet nie chce pić i chyba już nie siusia. Śpi od 4 godzin od czasu do czasu otwiera oczka. Ostatniego lekarstwa już nie chciała nawet połykać.
Chciałabym, aby mogla odejść we śnie (jeśli nie ma ratunku). Kolejna noc z głowy.

Posted

dopiero dzis mam net...
mam nadzieję, ze arunia, jesli już jej czas, odejdzie we śnie. zycze ci tego z całego serca, teacherka.



zośka miała wczoraj zdjete szwy. ma nie biegac jeszcze ze 3 tygodnie.

a dzis jest 2ga rocznica jej adopcji...

Posted

[FONT=Times New Roman]Odeszła.[/FONT][FONT=Times New Roman] Pomógł jej lekarz. Była przy niej moja mama. To z nią spędziła swoją ostatnią noc. Ja muszę ją dzisiaj pochować.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Pochowam ją w ogródku i będzie ze mną już zawsze. Straciłam swoją miłość, moją kochaną suczkę, moje szczęście. Nie wiem dlaczego moja miłość nie wystarczyła. Zabrała ze sobą moją miłość.[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Auruniu zawsze będę cię kochała. Nikt mi Ciebie nie zastąpi nigdy!!![/FONT]
Panie Micha[FONT=Times New Roman]le dziękuję, że nie pozwolił Jej pan cierpieć.[/FONT]

Posted

[quote name='teacherka'][FONT=Times New Roman][/FONT]

[FONT=Times New Roman]Aura 27.04.1998 - 16.02.2009[/FONT]


Miała dobre, szczęśliwe życie i Ciebie obok...
...daj czasowi ...czas..

Posted

teacherka ona teraz jest wolna od bólu i szczęśliwa za TM z naszymi psiakami
[*]
Auruniu pobiegaj tam z moimi małpami Niusią, Fidzią i Bunią. One wychowały się z jamkami to nie zrobią Ci krzywdy.

Posted

Wielka pustka, żal i tęsknota. Inne pieski odchodzą i ludzie też. Ja odczuwam ból każdą komórką za tą JEDYNĄ. Okrywałam Ją kocykiem. Spała na poduszkach. Teraz leży w zimnym piachu. Człowiek się szarpie z dniem codziennym. Chciałby tego i tamtego a wystarczy parę chwili i zostaje pustka. Jedna córka śpi, druga gra na komputerze a ja się zastanawiam, jak można żyć tak zwyczajnie dalej. Znajomi pytają, co by było gdyby umarł mi jakiś bliski członek rodziny? Już nie widzę sensu tłumaczyć ze Aura była częścią mojego jestestwa i tę część zabrała ze sobą. Z okna widzę miejsce gdzie spoczęła. Na wiosnę obsadzę je kwiatkami. Prawie 11 lat żyłam z moim pieskiem i nie miałam pojęcia, że psy chorują! Więcej pokory i więcej miłości i czasu dla najbliższych! To nauka, jaka mi została po Auruni.

Posted

[quote name='teacherka']Wielka pustka, żal i tęsknota. Inne pieski odchodzą i ludzie też. Ja odczuwam ból każdą komórką za tą JEDYNĄ. Okrywałam Ją kocykiem. Spała na poduszkach. Teraz leży w zimnym piachu. Człowiek się szarpie z dniem codziennym. Chciałby tego i tamtego a wystarczy parę chwili i zostaje pustka. Jedna córka śpi, druga gra na komputerze a ja się zastanawiam, jak można żyć tak zwyczajnie dalej. Znajomi pytają, co by było gdyby umarł mi jakiś bliski członek rodziny? Już nie widzę sensu tłumaczyć ze Aura była częścią mojego jestestwa i tę część zabrała ze sobą. Z okna widzę miejsce gdzie spoczęła. Na wiosnę obsadzę je kwiatkami. Prawie 11 lat żyłam z moim pieskiem i nie miałam pojęcia, że psy chorują! Więcej pokory i więcej miłości i czasu dla najbliższych! To nauka, jaka mi została po Auruni.

teacherka ludzie, którzy nie traktują psa jak członka rodziny w moim mniemaniu nie zasługują na miano ludzi :angryy:
Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie lubi moich psów-nie lubi mnie :p
A na pytania tego typu jak zadają Twoi znajomi w ogóle nie odpowiadam, bo chyba lepiej podyskutować z rybą, choć bezmózga to więcej zrozumie :evil_lol:

Posted

tak mi przykro ....... ale najbliżsi też niestety odchodzą......
kiedy odeszli moi przyjaciele....... Atos
[*] i Rudi
[*]
przekonałam się, że już wiem......dlaczego tak cierpię .......
ja je dopuściłam najbliżej siebie.....dużo bliżej niż większość ludzi....
byli tak bardzo blisko i nigdy nie zawiedli..............
pozostała pustka, która boli.........strasznie..........
teraz są ze mną inne psy........ bardzo je kocham.........
ale o tamtych, niepowtarzalnych i jedynych nigdy nie zapomnę.......

Posted

DOBZE ZROBIŁAŚ!
Po naszym Beksie płakaliśmy długo i czasem jeszcze po 1,5 roku łza nam się zakręci... :-(
Ponad 18 miesięcy żył z wyrokiem (stłuszczenie watroby), ale czuł się dobrze, biegał, skakał, tylko nie mogł jeść mięsa i nabiału ...
Załamanie przyszlo nagle. przez 2 dni siedziałem u weta trzymając go za łapę podczas kroplówek.
2 dnia nastapiło zatrzymanie pracy nerek i rozważaliśmy eutanazję, ale wieczorem nerki RUSZYŁY!
Klinikę zamykali, a musiał być pod nadzorem weta, szukaliśmy kliniki z "intensywną terapią", znaleźliśmy, ale nie dali nam z nim zostać. :shake:
Kiedy go zabieraliśmy z kliniki do tej nocnej, nagle wstał, polizał nas po twarzach. Cieszyliśmy się jak dzieci, że mu już lepiej!
O 4 nad ranem już go nie było, mimo reanimacji jego osłabione ciałko się poddało :shake:
Na szczęście nie cierpial, ale zostal żal, że odszedł w obcym miejscu bez naszej obecności ... :-(
Nadal jest z nami i w naszych sercach i fizycznie (w hermetycznym pojemniku niedaleko domu ...)
Jak w wierszu - dusza psa jest niedaleko, bo przy Państwu jest "Psie Niebo"...

Ostatni weekend jego krotkiego 5. letniego życia.
W następną sobotę nad ranem już nie żył ...


Jak napisala sleepingbyday : "Rodzina to rodzina, niezależnie od liczby nóg..."

Trzymam kciuki za Zośkę!

Posted

Witam

Mojej Aurusi nie ma już tydzień. To znaczy nie ma jej w moim łóżeczku, bo widzę Ją za oknem:-(.
Od 2 dni dzień i noc śledzę losy niechcianych piesków - szczególnie jamników. I czuję potrzebę oddania swojej miłości własnie takimu psiakowi (te z rodowodem i giełdy sobie poradzą). Jest tyle nieszczęścia. Jak zdecydować komu pomóc i czy jestem gotowa, aby znowu cierpieć?
Mam mały ogródek i mały domek i chyba pojemne serduszko. Nie wolno tego chyba marnować. Nie wiem, co robić?

Posted

teacherka napisał(a):
Witam

Mojej Aurusi nie ma już tydzień. To znaczy nie ma jej w moim łóżeczku, bo widzę Ją za oknem:-(.
Od 2 dni dzień i noc śledzę losy niechcianych piesków - szczególnie jamników. I czuję potrzebę oddania swojej miłości własnie takimu psiakowi (te z rodowodem i giełdy sobie poradzą). Jest tyle nieszczęścia. Jak zdecydować komu pomóc i czy jestem gotowa, aby znowu cierpieć?
Mam mały ogródek i mały domek i chyba pojemne serduszko. Nie wolno tego chyba marnować. Nie wiem, co robić?

Czytaj, obserwuj a jak trafisz na właściwego to będziesz wiedziała, że to właśnie ten jeden jedyny ;) Pamiętaj, że "nowy" psiak nie zajmuje miejsca poprzednika, nie będzie do niego podobny, on ma zajmować nasz czas i nasze myśli żebyśmy nie zwariowali.
Twoja Aurusia na pewno będzie dumna, że znalazłaś kogoś komu możesz pomóc.

Posted

teacherka napisał(a):
Witam

Mojej Aurusi nie ma już tydzień. To znaczy nie ma jej w moim łóżeczku, bo widzę Ją za oknem:-(.
Od 2 dni dzień i noc śledzę losy niechcianych piesków - szczególnie jamników. I czuję potrzebę oddania swojej miłości własnie takimu psiakowi (te z rodowodem i giełdy sobie poradzą). Jest tyle nieszczęścia. Jak zdecydować komu pomóc i czy jestem gotowa, aby znowu cierpieć?
Mam mały ogródek i mały domek i chyba pojemne serduszko. Nie wolno tego chyba marnować. Nie wiem, co robić?


Ja mam to juz za sobą:-(, więc mogę podzielic sie swoim doswiadczeniem.
O tym, ze kiedyś Punia bedzie miała nastepczynię "z adopcji" myślałam już wtedy, gdy to kiedyś wydawało się bardzo odległe i nierealne ale, o czym myślałam zawsze z lękiem, nieuniknione. Tak jak Ty uważam, że "te z rodowodem i giełdy sobie poradzą" a poza tym uratowanie bezdomnego pieska będzie w pewnym sensie darem dla Puni.
I tak się stało. Na dogomanię trafiłam już po śmierci Puni- niestey wtedy mogłam juz tylko szukać wytłumaczenia tego co się stało:placz: ale jednocześnie zaczęłam poszukiwać psa, który będzie mnie potrzebował. Znalazłam- trzy miesiące po odejściu Puni "mój dom" znalazła Fraszka.
Ale wczesniej założyłam Puni wątek na Tęczowym Moście (do tego też musiałam "dojrzeć":cool3:). Bardzo mi to pomogło nie tylko dlatego, że dla mnie to jedyne miejsce, w którym mogę odwiedzać Punię. Bardzo ważne jest dla mnie wsparcie i zrozumienie jakie tam otrzymałam.
Po 2 latach i 5 miesiącach nadal brakuje mi Puni. Wciąż usiłuję znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego odeszła tak nagle? Fraszka z pewnością jej nie zastąpiła w moim sercu ale jest obok. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...